Czy to dziecko uratuje malenstwo ?

26.09.09, 15:24
Dziecko moje, zona nie moja. Zona jest cudza, my sie znamy od dawna,
wyszla za maz 6 lat temu, aktualnie malzonek znika regularnie w
weekendy wiec wyskoczylismy pare razy na imprezy i ktoregos razu
stalo sie. Ciaza, pozniej mi wyznala ze zrobila to celowo , bo jej
mazlenstwo jest w rozkladzie i szybko sie zakonczy.A ona nie chce by
sie zakonczylo, rodziny , obie katolickie i z tzw. tradycjami.Maz
niezabepieczonego seksu unika jak ognia a o seksie w ewentualne
plodne dni wrecz mowy nie ma.
Dla mnie sytuacja OK, ciekawe jak dla niej? No i oczywiscie czy to
cos zmieni w jej malzenstwie?
    • hypatia69 Re: Czy to dziecko uratuje malenstwo ? 26.09.09, 18:29
      Pewno, że zmieni: mąż jej skuje michę za to, że się puszcza i się z
      nią rozwiedzie. Katolickie rodziny ją zlinczują z tych samych
      przyczyn. Ktoś życzliwy doradzi jej skrobankę, a jeśli tego nie
      popełni - zostanie sama z dzieckiem. Mąż udowodni, ze dziecko nie
      jego i nie będzie płacił alimentów - zgadnij, kogo dziewczyna poda do
      sądu?
      Będzie miała przewalone jak Pinokio w krainie termitów.
      A Ty, jeśli masz żonę, to też będziesz miał. Bo zdesperowana kochanka
      zrobi wszystko, żeby się z dzieciakiem nie tułać po domach samotnej
      matki. A już widać, że kuta na cztery kopyta, skoro Cię wrobiła w
      dzieciaka.
      Jeżeli zaś jesteś samotny to od razu ją poproś o rękę;]

      Leczenie małżeństwa przez zafundowanie małżonkowi poroża jest
      znakomitym pomysłem...
    • psychcio Re: Czy to dziecko uratuje malenstwo ? 26.09.09, 18:31
      kalifaktor napisał:
      > Dziecko moje, zona nie moja....
      Identyczną sytuację zaobserwowałem w swoim środowisku:(
      Babka chciała sobie bezkolizyjnie pobzykać [krew nie woda...], a TY
      zrobiłeś jej dziecko. Nie ważne, że to ona świadomie zaszła w
      ciążę
      . Kobiety rzadko bywają obiektywne:(
      Ona ci tego nie wybaczy, zniszczyłeś jej rodzinę:/ i jeżeli przyzna
      się do skoku w bok, to małżeństwo raczej pryśnie. Zresztą jej
      aktualny mąż może doprowadzić do badania DNA twojego
      dziecka...
      Przewiduję racze smętne zakończenie tej historii, z negatywnymi
      konsekwencjabi dla ciebie
      :/
    • wuzet21 Re: Czy to dziecko uratuje malenstwo ? 26.09.09, 18:55
      Człowieku, ile Ty masz lat ?!!, bo że rozum masz na poziomie penisa to już wiemy.
    • matylda1001 Re: Czy to dziecko uratuje malenstwo ? 26.09.09, 20:22
      kalifaktor napisał:

      >Dla mnie sytuacja OK<

      Czyli liczysz się z konsekwencjami? Jeżeli facet faktycznie taki
      ostrożny, to przecież wpadnie na to, że dziecko nie jego. Będzie
      dokładnie tak, jak napisała Hypatia. Życzę odwagi;)
    • Gość: kieprze_paczynsch Re: Czy to dziecko uratuje malenstwo ? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.09.09, 22:36
      Witam. Znam taką jedną. Od 6 lat żonata i razem z mężem wymyślili sobie sprytny
      sposób na obrabianie frajerów. Pani wciska łzawą historyjkę o męzu, co nie chce
      mieć dzieci, znikającym na całe weekendy. Pani pruje się z każdym, którego
      potrafi poderwać,a potem mówi, że zaszła w ciążę. Za chwilę okazuje się, że mąż
      żąda rozwodu, a pani uznania dziecka lub 3 tyś na skrobankę. Wszyscy płacą.
    • arek103 Moze i uratuje... 27.09.09, 00:37
      kalifaktor napisał:

      > Dziecko moje, zona nie moja. Zona jest cudza, my sie znamy od dawna,
      > wyszla za maz 6 lat temu, aktualnie malzonek znika regularnie w
      > weekendy wiec wyskoczylismy pare razy na imprezy i ktoregos razu
      > stalo sie. Ciaza, pozniej mi wyznala ze zrobila to celowo , bo jej
      > mazlenstwo jest w rozkladzie i szybko sie zakonczy.A ona nie chce by
      > sie zakonczylo, rodziny , obie katolickie i z tzw. tradycjami.Maz
      > niezabepieczonego seksu unika jak ognia a o seksie w ewentualne
      > plodne dni wrecz mowy nie ma.
      > Dla mnie sytuacja OK, ciekawe jak dla niej? No i oczywiscie czy to
      > cos zmieni w jej malzenstwie?

      Maz sie pogodzi z ciaza i z czasem nawet moze ucieszy. Nie bedzie mu sie chcialo
      wnikac w szczegoly. Beda mieli dziecko, a w przyszlosci moze nawet drugie swoje.
      W latach 80-tych w miastach w Polsce kilka procent dzieci mialo innego ojca
      biologicznego niz formalnego (na wsi kieleckiej odsetek ten byl ponizej 1%, a w
      Anglii w tym samym czasie ok. 30%). Nie wazne czyje dziecko biologicznie, wazne
      czy bedzie kochane.
Pełna wersja