Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wnukami

    • barbara47net Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn 28.09.09, 15:46
      Nie jest obowiazkiem - robi to z przyjemnoscia kazda babcia ,ja również
    • marripossa Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn 28.09.09, 16:21
      Ja będę raczej młodą babcią (chyba, że dziecko będzie mądrzejsze ode mnie i nie
      rozmnoży się wcześnie) i nie zamierzam wnuków bawić na codzień. Pracować
      zamierzam jeszcze ze 30-45 lat więc stała opieka nad berbeciami odpada. Od
      święta czy w jakiejś nagłej potrzebie, owszem, ale skakać z radości na pewno nie
      będę.
    • Gość: w USA Twoj post to jeden wielki nieprawdziwy stereotyp IP: *.zoominternet.net 28.09.09, 16:32
      odnosnie zagranicy. Film to fantazja, a nie prawdziwe zycie.

      Za granica mieszkaja tacy sami ludzie jak i przed granica. Babcie
      funkcjonuja bardzo podobnie do tego jak funkcjonuja w Polsce.

      Mieszkam w malym miescie w USA. Chodze z moimi pociechami na plac
      zabaw. Spotykam tam bardzo duzo babc w ciagu typowych godzin pracy.
      Spotykam czasami babcie ktore opiekuja sie dziecmi bo sad odebral
      rodzicom prawa rodzicielskie np z powodu narkotykow.

      Opieka babc wszystko zalezy od rodziny. Niektore pomagaja, niektore
      nie. Z roznych powodow. Moja tesciowa np pomogla wychowac dwie
      corki starszej siostry zony, ale najwyrazniej nie chce sie jej juz
      pomagac nam, bo sie juz chyba troche zuzyla jako babcia.
      Wychowywanie dzieci to duza robota, i niektorym po prostu sie nie
      chce tego juz robic. Ale przeciez nie jest obowiazkiem babci tego
      robic. To musi byc z wlasnej nieprzymuszonej woli.

      Filmy zagraniczne o jakich piszesz, to nie filmy a filmidla albo
      opery mydlane. To takie badziewie, ktore nie ma wiele wspolnego z
      rzeczywistoscia. Kazdy tam jest milionerem, wyglada jak
      model/modelka, ma tlumy sluzacych, opiekunek, i wszyscy jezdza
      mercedesami.
    • Gość: kalipso ja nie chcę opieki IP: *.83-213-81.dynamic.clientes.euskaltel.es 28.09.09, 16:39
      mojej mamy czy teściowej nad moimi dziećmi (w przyszłości). Uważam za uczciwe,
      żeby dziećmi zajął się żłobek lub opiekunka, ale nie nasze mamy, które powinny
      żyć dla siebie, mieć swoje potrzeby. Owszem, miło mi będzie,jeśli czasem zostaną
      z dzieckiem, ale uważam za skrajny egoizm pakowanie dziecka matce/teściowej i
      wieczne narzekanie, że ona to źle czy tamto źle... Nie płacę -nie wymagam...
      • gazeta_mi_placi Re: ja nie chcę opieki 28.09.09, 17:32
        Na przykład w tym wątku:

        forum.gazeta.pl/forum/w,575,100491755,100491755,Mieszkanie_z_tesciowa.html
    • Gość: danz co kto lubi IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.09.09, 17:23
      1) nie porównuj polski do zachodniej europy, spróbuj porównać do afryki czy
      azji, wtedy obraz życia nie będzie taki radosny.
      zachód europy przeżywa okres jakiego już nie będzie przeżywać.

      2) Każdy sposób spędzanie czasu na emeryturze jest dobry, ważne by mieć na to
      pieniądze :)
      Starsza osoba może pomagać albo zająć się sobą, społeczeństwo nie ma prawa
      wymagać by starsza osoba pomagała wychowywać wnuki.
    • kruk51 Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn 28.09.09, 17:32
      Odpowiadam ! Jestem dziadkiem, żona moja babcią ! Kochamy nasze wnuki ! Pokąd
      się dało i było to możliwym opiekowaliśmy się wnukami w ten czy
      inny sposób. Ale niestety skończyło się. Nie ważne są powody, bo jest
      ich w starczym wieku tysiące. Smutne to, że córki, synowe uważają, że
      dziadkowie są ich sługami i niewolnikami i że mają jakoweś obowiązki wo
      bec wnuków i dzieci. Otóż nie ! Ta ostatnia część i tak nie łatwego ży
      cia należy wyłącznie do nich. Nie kompromitujcie się drogie Panie !
      Dajecie o sobie świadectwo nikczemności ! My już bardziej zajmujemy się
      lekarstwami, chorobami niż jedzeniem. A i tak nam już nie długo
      tego padołu pozostało. A co ciekawe ? Wy też będziecie starcami !
      • Gość: Kawa Poranna Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn IP: *.chello.pl 28.09.09, 17:59
        Moje babcie przestały pomagać, bo przestało to być widocznie aż
        takie fajne , nie mam im tego za złe, ale automatycznie ilość ich
        czasu spędzanego z wnukami drastycznie sie zmniejszyła ( a i
        przedtem nie była jakaś mega intensywna ). I teraz są fochy, że nie
        mamy czasu dla nich i one się niewiduja z wnukami. No i zniknął
        wieczny problem niechcianych opini , komentarzy, faszerowania dzieci
        danonkami " bo mają dużo wapnia" i koszmarnych ubranek kupowanych na
        siłę, " bo były takie piękne i wiem , że nie lubisz polaraowych
        różowych śpiochów, ale babcia się nie mogła powstrzymać". Coś za
        coś. Ale czy obie strony są szczęśliwe, nie wiem
    • hania.mala Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn 28.09.09, 18:24
      Jako córka mamy, obecnie pełnoetatowej babci (i nie dzięki mnie) uważam, że to bezczelność - przyprowadzać własne dzieci do mamy już babci na wykarmienie, wybawienie, wypranie i całą resztę. Podziwiam te babcie, które obecnie są w stanie zaprotestować odmawiając udziału w imprezie pt." a teraz ze swej emerytury i z bolącym krzyżem mam teraz bawić dziecko ukochanego synusia". Moja mama taka stanowcza nie była i obecnie sama sobie wnusię przyprowadza i odprowadza (bez względu na to czy jest chora i czy ma czas), przy okazji karmi ojca i matkę wnusi ("skoro już gotuję obiad to ugotuję i dla nich"), kupuje dla niej ubrania, jedzenie, a jak już jedzenie to i zakupy synowi zrobi itp. Chore. Moja mama została babcią-robotem, bez taryfy ulgowej, a ukochany i świetnie zarabiający synuś nie pomyśli nawet żeby matce zakupy zrobić. A na Święta - czekolada dla matki.
      Niestety nie jest to jakiś wyjątek, niektóre młode małżeństwa KAŻĄ przychodzić matce do domu, prócz opieki na dzieckiem i gotowania, zrobić pranie, prasowanie i sprzątanie. Bo tak.
      Mój status materialny nie pozwala mi mieć dziecka i rozumiem, iż jeśli SAMA nie zapewnię dziecku opieki to nie będę się na nie decydować. Przykre jest to, że są pary, które z premedytacją darmową opiekę babć uwzględniają jako podstawę marzeń o dziecku. A jeszcze smutniejsze jest to, że takie sfrustrowane babcie nie mają siły powiedzieć stop. A nawet jeśli już mówią, to jedynie swoim bezdzietnym córkom.
      Nie wskazuję NIE jako rozwiązania sytuacji. Jeśli babcia ma ochotę pomagać - niech pomaga. Ale wszystko w normalnych granicach.
      h.m
    • kropkacom Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn 28.09.09, 18:30
      > Zainspirowany bardzo licznym wypowiedziami z Forum E-mama,E-magiel

      Fajne fora dla faceta.

      > Czy kobieta która porządnie wychowała SWOJE dzieci ma prawo odmówić opiece nad
      > wnukiem i jednocześnie oczekiwać od swoich dzieci opieki na stare lata lub w
      > chorobie czy tylko wtedy ma do tego prawo gdy oprócz dzieci odchowa też wnuki?

      Jak w rodzinie jest ok to dzieci rodziców do opieki nad swoim potomstwem nie będą wykorzystywać na siłę. Natomiast rodzice nie będą wymagać od dzieci porzucenia własnego życia aby się nimi na starość zająć. Niestety życie pisze rożne historie.
      Ja z dala od "babć" nie narzekam. One czasami jęczą że tęsknią za wnukami. No cóż ... Wiem że jak co wolałabym płatną opiekę do dzieci . Oczywiście miło jak babcia się plecami do wnucząt nie odwraca i jak problem to pomoże. [Pomoże na zasadzie ludzkiej życzliwości tak jak ja jej kiedyś też pomogę a nie bo musi.].
    • Gość: dora Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn IP: *.icpnet.pl 28.09.09, 18:50
      Dziadkowie obowiązku oczywiście nie mają. Ale miło gdyby czasami
      zechcieli pomóc.
      Mamy dwójkę dzieci, czasami coś nam wypada, coś musimy załatwić.
      Zawsze możemy wtedy liczyć na moją mamę i siostry które bardzo
      chętnie zajmują się maluchami. Wszystkie pracują ale są gotowe nawet
      wziąć sobie wolne. A teściowa jest na emeryturze i nie wpadnie nawet
      na pomysł żeby pomóc. Było mi bardzo przykro jak siedziałam w domu z
      żywiołowym 2,5 latkiem i 2 tygodniowym noworodkiem i słyszałam że
      byli w okolicy ale nawet nie wpadli. Ale nie ma się co dziwić że nie
      wpadła na to żeby zapytać czy może mi zakupów nie zrobić przy okazji
      albo zabrać na chwilę starszego synka na plac zabaw, bo nie wie ile
      wysiłku kosztuje opieka nad małymi dziećmi, bo swoją trójkę oddała
      pod opiekę....babci.
      Wydaje mi się, że to taka umowa międzypokoleniowa. Skoro jej dzieci
      wychowała babcia a ona w tym czasie "robiła karierę" to teraz ten
      dług może spłacić pomagając przy własnych wnukach. Ja akurat nie
      jestem zainteresowana ale takie jest moje zdanie na ten temat.
      • Gość: gonia Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 28.09.09, 19:19
        oczywiście, ze nie mają obowiązku pomagać, dzieci wszyscy wychowujemy sami i
        sami opiekujemy się.Jestem na emeryturze 3 lata, nie po to odeszłam z pracy,
        żeby zajmować się wnukami,50 lat to piękny wiek kobiety, żeby mogła trochę
        odpocząć i zająć się sobą, realizować swoje pasje.My wychowywaliśmy sami własne
        dzieci, u nas jest tak od pokoleń,nie miałabym sumienia obarczać rodziców moimi
        dziećmi.Oni już wychowali nas i to wystarczy.
    • uknown Straszne stosunki rodzinne - współczuję 28.09.09, 19:33
      Jak się czyta wasze posty to włos się jeży od obrazu stosunków rodzinnych jakie
      się z nich wyłaniają! Dzieci egzekwują stanowczo od rodziców opiekę nad wnukami,
      seniorzy wypinają się na własne dzieci i wnuki bo mają "swoje potrzeby",
      rodzinne więzi i wzajemna pomoc to już chyba tylko wspomnienie czasów dawno
      minionych! Oczywiście, że nikt nie ma obowiązku nikomu pomagać, ani rodzice
      dzieciom ani dzieci rodzicom i jedynie sąd rodzinny może to nakazać (w formie
      alimentów), ale czy na tym polega rodzinna miłość i wsparcie? Najlepiej
      oczywiście wypiąć się na bliskich i mieć z głowy ich problemy, ale czy
      faktycznie o to wam w życiu chodzi? Jeżeli właśni rodzice własnym dzieciom nie
      chcą pomóc w wychowywaniu wnuków, to co się dziwić niskiemu przyrostowi
      naturalnemu, co się dziwić że pracodawcy zwalniają kobiety w ciąży, że nie
      szanuje się ludzi starych, mniej sprawnych, biedniejszych? Naturalnie babcia czy
      dziadek mają prawo do własnego życia i nie poświęcania w całości swego wolnego
      czasu dla wnuków, ale w efekcie pewnie nie zdobędą ich miłości, nie nauczą
      wartości, nie przekażą tradycji, bo do tego potrzebny jest stały kontakt a nie
      ceremonialny rodzinny obiad raz na miesiąc. Mnie moi rodzice i teściowie
      pomagają w wychowaniu dzieci, choć ich o to nie proszę a dzieci chodzą do
      przedszkola. Ale oni są zawsze gotowi pomóc, przyjechać, zaopiekować się w razie
      choroby, wyjazdu, często w weekendy, wspierają nas w zakupach dla dzieci, dają
      pieniądze i prezenty, choć wogóle nie oczekuję od nich tego. Ale oni tak chcą
      sami z siebie, bo przecież to ich wnuki czyli najbliższe osoby na ziemi i
      kochają je. Jestem im dozgonnie wdzięczny i zawsze zrobię dla nich co tylko się
      da i też nie dlatego, że to mój obowiązek - zwyczajnie dlatego, żeby pomóc
      najbliższym w potrzebie nawet kosztem mojej wygody, nie pójścia na fitness czy
      nie obejrzenia serialu. Im naprawdę wam wszystkim życzę takich właśnie stosunków
      rodzinnych opartych na chęci niesienia pomocy, bo jak nie najbliżsi to kto wam
      pomoże w nieszczęściu? Współczuję wyzwolonym babciom ich podejścia do życia i
      przypuszczam, że ich wnuki będą miały je równie gdzieś, jak one ich.
      • ziolo.zielone Re: Straszne stosunki rodzinne - współczuję 28.09.09, 19:46
        Tutaj chodzi o słowo "obowiązek". Już pisałam w tej dyskusji i powtórzę, że
        jeśli kiedy będę miała wnuki to mogę pomóc i będzie to moja dobra wola. Ale NIE
        obowiązek!
      • Gość: gość portalu Re: Straszne stosunki rodzinne - współczuję IP: 88.220.176.* 28.09.09, 20:26
        Lwica swoje dziecko wychowuje do drugiego roku życia .W tym czasie
        otacza je opieką ,karmi, nosi w pysku ,broni przed wszelkimi
        niebezpieczeństwami .Uczy jak polować ,kryć się przed
        niebezpieczeństwem .
        Później musi sobie radzić samo . Stara lwica szuka sobie albo
        samotnego lwa alo bezpiecznego słonecznego miejsca.
        Przyznam ,że bardzo mi sie to podoba .Gdyby jeszcze trafił sie jakiś
        myśliwy ,który chciałby strzelić w stronę tej starej lwicy i nie
        spudłować..........



      • gazeta_mi_placi Re: Straszne stosunki rodzinne - współczuję 29.09.09, 20:01
        Można być dobrą babcią spotykając się z wnukami tylko towarzysko i złą,która do
        czwartego roku życia regularnie pomagała przy ich wychowaniu.
    • Gość: piotr właśnie rozstałem sie z miłością mojego życia. IP: 80.48.174.* 28.09.09, 20:25
      moja wieloletnia miłość została babcią. Na punkcie wnuczki dostała pie...a (to
      nie jest moja wnuczka). Dla mnie nie miała już czasu ani serca. Trudno mi było
      ale nie będę 5 kołem u wozu. Moje życie też coś znaczy. Mam inną kobietę która
      mnie kocha a ona niech zajmuje się swoją wnuczką. Pewnie długo to nie potrwa bo
      mała jest niezłą szantrapą i niedługo babcię kopnie w dupę bo będzie dla niej za
      głupia. Szkoda bo to była moja wielka i pierwsza miłość.
      • Gość: Marta Re: właśnie rozstałem sie z miłością mojego życia IP: 94.155.73.* 25.11.09, 08:53
        Popełniłeś wielki błąd, że rozstałeś się z tą kobietą. Przypuszczam,
        że nie polubiłeś jej wnuczki, skoro nazywasz ją tak brzydko. A
        mogłes się z tą małą zaprzyjaźnić, polubić ją i razem z jej babcią
        chodzić na spacery, pomagać przy wychowywaniu tego maleństwa.
        Pokazałbyś w ten sposób, że kochasz nie tylko tę kobietę, ale
        również jesteś gotów do wielu poświęceń. A Ty co... jesteś po prostu
        zwykłym egoistą który myśli wyłącznie o własnej wygodzie. Bo gdybyś
        był prawdziwym dziadkiem tego dziecka, kochałbyś babcię i jej
        wnuczkę.
    • Gość: sonia Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn IP: *.jmdi.pl 28.09.09, 20:45
      mam 50 lat , jestem całkowicie zdrowa, w dobrej kondycji fizycznej-
      obydwoje z meżem chodzimy od paru lat tylko po górach, nie należe do
      zdewocialych jak to młodzi mówią staruchów,mam tatuaż , ubieram sie
      raczej mlodzieżowo,- taka mam figure,- zresztą mąz też, nikt nam nie
      daje swoich lat. Korzystamy pełną piersią ze wszystkiego co na
      oferuje obecny wiek. Nie boimy sie zadnych nowinek
      technicznych.Nasza corka ma 25 lat i chyba ona jest bardziej
      staroswiecka niz my. Pisze to dlatego ze teraz kiedy mamy odchowane,
      zarabiające na siebie dziecko, które niedługo wychodzi za mąz, wcale
      nie mamy z mezem zamiaru byc na każde zawołanie i ,,musieć,,
      wychowywac wnuczki.Owszem moge im pomagac, ale my musimy pracowac
      jeszcze duzo lat, i nie wyobrazam sobie zebym oszalała i wariowała
      na ich tle , ja chce skorzystac teraz z zycia, a nie żałowac tego
      za 20 lat. Nam rodzice mogli wprawdzie pomagać w wychowaniu, lecz
      sami wolelismy sobie wszystko zawdzieczac a nie komus i miec
      pretensje gdy cos zle pojdzie w wychowaniu Wydaje mi sie że kazdy
      wiek ma swoje prawa i młodzi musza to zrozumiec, ze my ,,starsi,,po
      latach harówki na czas tez chcemy odpocząc i pożyc nareszcie po
      swojemu.
      • Gość: Ktoś przyznajesz więc że tobie pomagano a ty nie chcesz IP: *.elartnet.pl 28.09.09, 21:20
        pomagać swojej córce w wychowaniu ewentualnych dzieci? a jak zrezygnuje z
        posiadania dzieci to będziesz zawiedziona czy potraktujesz to ze zrozumieniem,
        że przecież córka też chce mieć swoje życie i nie będzie dla dziecka zmieniać
        przyzwyczajeń, dziecko to wszak kłopot, zwłaszcza wtedy gdy nikt cię nie
        wspiera, nie pomaga w jego wychowaniu .. babcie zostały przez naturę wymyślone
        właśnie w celu pomocy w wychowaniu młodych, po to tak długo po okresie
        rozrodczym zachowują sprawność, jeżeli przestaną to robić, bo "przecież można
        nająć opiekunkę", to nasz dzieci stracą coś ważnego ze swego dzieciństwa, na co
        my jeszcze mogliśmy liczyć: na miłość babci i jej ciepłe ciasto prosto z pieca,
        szkoda.
        • chubbba też mi się tak nasunęło 28.09.09, 21:29
          że nie ma już chyba takich babć jak kiedyś, które czekały z gorącym obiadem,
          robiły pyszne konfitury, miały czas i ochotę na zabawę, spacery, pieczenie
          ciasteczek .. rozmarzyłam się! Czasy się zmieniają, inni są dzisiaj rodzice,
          inni dziadkowie, inaczej postrzegają swoje życiowe role, ale takich babci,
          dziadków co opowiadali o dawnych czasach i uczyli puszczać kaczki na rzece,
          będzie nam po prostu żal i to podwójny, że nasze dzieci już czegoś takiego nie
          zaznają, chociażby dlatego, że większość dziadków dłużej pracuje albo dorabia do
          emerytury, że mieszkają kilkaset albo kilka tysięcy kilometrów od swoich wnuków,
          i że są innymi ludźmi wreszcie niż taki idylliczny obraz babci i dziadka z
          mojego dzieciństwa!
          • Gość: laska-nebeska Re: też mi się tak nasunęło IP: *.nplay.net.pl 28.09.09, 22:12
            Mam dwójkę dzieci i szczerze przyznam, że teściowie dużo bardziej mi
            przy nich pomagają(choć mieszkają ponad 100 km od nas), niż rodzice.
            Moi wolą wnuki oglądać na zdjęciach. Ich prawo i wybór, już się z
            tym pogodziliśmy.Opieka nad wnukami to nie jest absolutnie
            obowiązek
            dziadków, ale, jak ktoś wcześniej napisał, rodzaj
            społecznej umowy. Mnie na przykład do piątego roku życia wychowywała
            babcia, rodzice tylko wpadali na weekendy.Teraz moja mama niechętnie
            nawet widzi u siebie moje dzieci, nie mówiąc już o zostaniu z nimi
            przez parę godzin.
            • ziolo.zielone Re: też mi się tak nasunęło 28.09.09, 22:21
              Mnie wychowali tylko rodzice, do babci jeździło się na wakacje (z rodzicami) lub
              odwiedzało ją w niedzielę, bo oboje rodzice pracowali. Były wtedy zabawy,
              opowiadania i "pachnące ciasto prosto z pieca". Ja wychowywałam dzieci razem z
              mężem i do babć jeździło się na wakacje itd. Nie czułam się niekochana, moja
              córka też babcię uwielbiała. Jak widać "umowa społeczna" nie jest czymś
              oczywistym i koniecznym.
            • Gość: mantra Re: też mi się tak nasunęło IP: *.net.upc.cz 28.09.09, 22:49
              > Mnie na przykład do piątego roku życia wychowywała
              > babcia, rodzice tylko wpadali na weekendy.Teraz moja mama niechętnie
              > nawet widzi u siebie moje dzieci, nie mówiąc już o zostaniu z nimi
              > przez parę godzin.

              No cóż, zdziwiłabym się gdyby nagle po tym jak ciebie zostawiała u dziadków
              zapałała miłością do wnuków. Chyba niezbyt lu małe dzieci.
              • ziolo.zielone Nawet jeśli jest się mantrą... 28.09.09, 22:57
                Chamstwo typowo internetowe mantrom przystoi?


                forum.gazeta.pl/forum/w,29,100800365,100865372,Re_tez_mi_sie_tak_nasunelo.html?wv.x=1
                forum.gazeta.pl/forum/w,29,100800365,100866792,Re_tez_mi_sie_tak_nasunelo.html?wv.x=1
                EOT
                • ziolo.zielone Bardzo przepraszam mantrę, poplątałam, przykro mi 28.09.09, 23:00
                  ziolo.zielone napisała:

                  > Chamstwo typowo internetowe mantrom przystoi?
                  >
                  >
                  Jeszcze raz przepraszam, drzewko się połamało. Wybacz mantro :(
        • gazeta_mi_placi Re: przyznajesz więc że tobie pomagano a ty nie c 28.09.09, 21:59
          Gdyby Babcie "zostały wymyślone przez naturę" aby pomagać swoim dzieciom w
          wychowywaniu wnuków to po 50 roku życia miałyby dalej zapał i energię 20-latki a
          nie menopauzę i pierwsze schorzenia wieku starszego-wszak do pilnowania żywego
          dwulatka potrzeba mieć duże pokłady energii i nie męczyć się szybko.A niestety
          już organizm nie ten:szybciej się męczy i już pierwsze oznaki starzenia są.
          A miłość Babci ma się nie tylko wtedy gdy jest ciepłe ciasto ani wtedy gdy będąc
          niemowlakiem podciera Ci pupę.
        • gazeta_mi_placi Re: przyznajesz więc że tobie pomagano a ty nie c 28.09.09, 22:08
          Gość portalu: Ktoś napisał(a):

          > pomagać swojej córce w wychowaniu ewentualnych dzieci? a jak zrezygnuje z
          > posiadania dzieci to będziesz zawiedziona czy potraktujesz to ze zrozumieniem,
          > że przecież córka też chce mieć swoje życie i nie będzie dla dziecka zmieniać
          > przyzwyczajeń, dziecko to wszak kłopot, zwłaszcza wtedy gdy nikt cię nie
          > wspiera, nie pomaga w jego wychowaniu ..

          Pomijając drastyczne sytuacje (ciężka choroba lub niepełnosprawność) dlaczego ktokolwiek (oprócz współmałżonka) ma pomagać Tobie w wychowaniu dziecka?
          A ile jest potem na forach rodzicielskich jazgotu,że babcia wtrąca się do wychowania,że mama chce ubierać lżej,a babcia cieplej,że mają już dość teściowej,która wtrąca się do wychowania dziecka.
          Posty gdzie taka mama jest względnie zadowolona z opieki można policzyć na palcach jednej ręki.
          Z drugiej strony niechby była babcia na emeryturze,względnie zdrowa,mieszkała niedaleko i odmówiła pomocy.Też by się działo :-)
        • tor-tilla Re: przyznajesz więc że tobie pomagano a ty nie c 29.09.09, 00:26
          Wg mnie to wygodnictwo. Najlepiej dziecięta podrzucić babci, cioci i Bóg jeszcze
          wie komu. I pretensje, jak coś nie pasuje! ("Dramat, wyrodna rodzina, dziecka
          mi nie wezmą!
          ").
          Ale czasy się zmieniają - panny 20 i 30-letnie - popatrzcie na własne matki -
          one najczęściej nie siedzą na emeryturce tylko zapieprzają częstokroć /za
          mniejsze pieniądze, niż Wy/ więcej, mają swoje lata, swoje marzenia /tak, tak,
          dziwne, ale dziadkowie i reszta rodziny, poza wnukami, mają także swoje fantazje
          - wszak 50-tka to nie czas na umieranie/.

          Autor wątku poruszył naprawdę ważny temat - cholernego mi-się-należajstwa
          /oczywiście nie wszystkich/ osób - przede wszystkim roszczeniowego podejścia do
          życia i wielkich fochów, jak ktoś z rodziny odmówi zajęcia się ich dzieckiem /bo
          mama z tatą chcieli poszaleć/ odpocząć/ świat zwiedzić - a
          dziadkowie/ciocie/wujkowie są BE - bo dziecka nie wezmą!
          Proponuję zająć się babci przyjaciółką w niedostatku, kanarkiem, psem /wedle
          wyboru/ przez jeden tydzień...


    • Gość: olka Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn IP: 79.97.194.* 28.09.09, 21:56
      bardzo dziękuję Ci za założenie tego wątku. też to roszczeniowe podejście
      obserwuję dość często - i bardzo mnie denerwuje. Nie wystarczy że kobieta
      wychowała własne dzieci. Teraz te dzieci oczekują że wychowa też ich dzieci.
      Wasze mamy czy teściowe już swoje dzieci wychowały i teraz dajcie im odpocząc na
      emeryturze. Nie ma czegoś takiego jak obowiązek wychowania wnuków, czas dać
      odetchnąć dziadkom i pozwolić im się cieszyć własnym życiem!
      • gazeta_mi_placi Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn 28.09.09, 22:03
        Dokładnie.
        Dziecko może mieć świetny kontakt z Babcią która je odwiedza rekreacyjnie raz w
        tygodniu.Nie musi być dodatkowo jego opiekunką (chyba,że autentycznie chce
        pomagać sama od siebie,bez nacisków ze strony córki czy synowej).
        Czy koniecznie trzeba być opiekunką do dziecka aby być dobrą babcią?

      • Gość: ja.babcia Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn IP: 79.110.192.* 28.09.09, 22:41
        Wydaje mi się, że tam, gdzie były zdrowe układy między rodzicami a
        dziećmi, będą też zdrowe układy w kwestii wnuków. Niestety wielu
        rodziców, którzy w dzieciństwie odczuwali różne braki, chciało swoim
        dzieciom dać wszystko, czego im brakowało i wychowali je na
        totalnych egoistów. Nauczyli swoje dzieci, że im się należy i teraz
        mają efekty. Ja bardzo chętnie zajmuję się moimi wnukami, ale nie
        ciągle i po wcześniejszym uzgodnieniu (drudzy dziadkowie również i
        na tej samej zasadzie). Rozumiemy, że młodzi potrzebują czasami na
        parę godzin zapomnieć o obowiązkach, ale nasze dzieci wiedzą, że od
        wychowywania są rodzice, a dziadkowie są od rozpieszczania. Wnuczka
        jest jeszcze malutka i nie lubi być długo bez mamy, ale wnuk
        gimnazjalista z entuzjazmem spędza co drugi weekend ze mną, a nawet
        zabiera mnie do kina i na zawody sportowe. Uwielbiam te weekendy,
        ale tylko co drugi, częściej to już by był obowiązek, a nie
        przyjemność.
      • Gość: aaz czy zajmować się rodzicami gdy sa starzy? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.09.09, 23:33
        lustrzany problem; rozumiem ze odpowiedź większości jest prosta -
        niech starzy rodzice wynajmą opiekunki (z emerytury), niech znajdą
        sobie dobry dom starców a dzieci jak znajdą czas (o ile nie będą się
        realizować), to moze czasami "podadzą szklankę wody"
        • Gość: didi Re: czy zajmować się rodzicami gdy sa starzy? IP: *.chello.pl 29.09.09, 11:11
          Ty masz obowiązek zajmować się SWOIMI starymi rodzicami ponieważ Twoi rodzice
          mieli obowiązek zajmować się TOBĄ gdy byłaś/eś dzieckiem. Teraz Twoi rodzice
          mają obowiązek zajmować się swoimi rodzicami, a nie wnukami.
    • Gość: anakinsky Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn IP: *.warszawa.vectranet.pl 28.09.09, 22:14
      Tak sobie czytam wypowiedzi niektórych na tym forum, w stylu: moim dzieckiem się babcia opiekować nie musi albo masz dziecko, to się nim zajmuj i krew mnie zalewa. Tak samo nasi rodzice chcieli gdzieś wyjść i co wtedy mieli z nami zrobić? Zamknąć w szafie? Nie twierdzę, że babcia albo dziadek są z defaulta przypisani do opieki nad wnukami, ale niech na mojego posta odpowiedzą ci, którzy mając dzieci nigdy nie chcieli wyjechać sami gdzieś na weekend...
      • Gość: anakinsky Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn IP: *.warszawa.vectranet.pl 28.09.09, 22:16
        update do mojego posta: i żeby było jasne, ja nie mam opcji żeby zostawić dziecko z babcią, bo mieszka 300 km stad...
        • Gość: jakaśja Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.09, 22:28
          Bo te babcie czegoś teraz inne. Mam wiosen 52 i nadal czuję się
          młoda - mam swoje pasje, swoje własne szalone pomysły na życie.
          Bardzo chciałabym mieć wnuczęta i chętnie bym się nimi opiekowała,
          ale zgroza mnie ogarnia na myśl, że byłby to mój obowiązek. Kochani -
          pozwólcie tym wszystkim babciom i dziadkom żyć po ichniemu. Oni już
          swoje "odpykali" i chcieliby być teraz sobą - nie wiem - może chcą
          nurkować, włazić na skałki, albo po prostu zapisać się do klubu
          rencisty. Na pewno kontakt z wnukami sprawia im wielką przyjemność,
          na pewno jest on korzystny dla dzieciaków i dla dziadków, ale nic na
          siłę
          • Gość: mantra Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn IP: *.net.upc.cz 28.09.09, 22:39
            No inne :) Bo nie pamiętają jak swoje dzieci zostawiały ochoczo u babć. Moje
            pokolenie trzydziestolatków najczęściej wychowywane było przy ogromnym
            współudziale tych staruszek. I wcale nie twierdze że teraz należy się na siłę
            odwdzięczyć ale chociaż spróbować zrozumieć.
      • Gość: didi Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn IP: *.chello.pl 29.09.09, 11:28
        Już odpowiadam. Jak rodzice chcą gdzieś wyjść to mogą zatrudnić opiekunkę do
        dziecka. My tak robimy i nie ma problemu. Czasem wymieniamy się ze znajomymi,
        który maja dzieci dzieci tzn. jednego wieczoru my opiekujemy się dzieciakami
        innym razem oni. Na weekendy wyjeżdżamy z dzieckiem. Do kina chodzimy zazwyczaj
        osobno. Jak raz zdarzyło się, że małą opiekowała się moja teściowa to w ramach
        podziękowania mąż zabrał ją wieczorem do kina i na fajną kolację. Sylwestra
        spędzamy ze znajomymi, którzy mają dzieci i wyjeżdżamy razem w góry. Nasi
        rodzice mają świetny kontakt z małą i odwiedzają jak jak tylko mogą, często
        dzwonią, mała ich uwielbia.
    • Gość: kate Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn IP: *.dsl.bell.ca 28.09.09, 23:58
      Bedac w Polsce NIGDY nie przyszlo mi do glowy zeby wymagac od tesciow
      opieki nad dzieckiem.Owszem zartowalismy z mezem jak po prosbie od
      czasu do czasu zostali z corka - chieliscie wnuczke to teraz siedzcie
      z nia, ale zawsze pytalismy czy mozemy zostawic.
      Wyjechalismy i tym razem moi rodzice pod reka.Mialam troche zalu ze
      czasami sie nie zajeli ale...tylko dlatego ze dla drugich wnuczkow
      zawsze mieli czas, a dokladnie Babcia.Ale ZAWSZE mozna bylo liczyc
      jak bylo cos duzego do zrobienia w domu i dzieci mi byly zbedne, badz
      przeprowadzka.
      Nie rozumiem dlaczego Babcie maja byc traktowane jako darmowa opieka
      nad dziecmi.Wydaje mi sie ze komus sie poprzewracalo w glowach i
      zapominaja ze Dziadkowie sa od rozpieszczania a nie od wychowywania.I
      ze oni robia nam przysluge a nie jest to ich obowiazek.NAszym
      obowiazkiem jest zapewnienie dzieciom opieki i nie koniecznie MUSI to
      byc Babcia bo Babcia tez czlowiek i ma swoje zycie.
    • deela Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn 29.09.09, 00:57
      tys synku nigdy na emaglu nie byl ze takie bzdury opowiadasz
      a nie raz poszczekales w moim watku, na moje argumenty nie miales nic do
      doszczekania
      • bi_scotti Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn 29.09.09, 03:13
        Odsunelismy sie od siebie - czasy kilku pokolen mieszkajacych pod
        jednym dachem i wspomagajacych sie we wzajemnej opiece mamy za soba.
        Najprawdopodobniej bezpowrotnie. For better and for worse...
        Niemniej kontakty, bliskie kontakty miedzypokoleniowe sa warte
        wlozenia w to wysilku przez wszystkich zainteresowanych.
        Rozluznienie tych kontaktow czy sprowadzenie ich wylocznie do tego,
        co jest czyim obowiazkiem zle wrozy przyszlym spoleczenstwom. Dzieci
        powinnym moc sie wspeirac na swoich rodzicach rowniez gdy juz same
        wychowuja swoje dzieci, a ci rodzice powinni miec poczucie, ze sa
        potrzebni i ze beda otoczeni troska co najmniej dwoch nastepnych
        pokolen - wtedy wszyscy moga czuc sie bezpiecznie.
        Zalozenie, ze babcia (i dziadek) nie ma ZADNYCH obowiazkow wobec
        swoich doroslych dzieci i/lub wobec nieletnich wnukow to wylewanie
        dziecka z kapiela (no pun intended ;) ). Wszystko zalezy od
        definicji "obowiazku". Skoro iles tam lat temu zdecydowalam sie na
        dziecko to wzielam na siebie konsekwencje tej decyzji z calym
        dobrodziejstwem inwentarza wliczajac w to ewentualne przyszle wnuki,
        jakies niepowodzenia finansowo-zawodowo-milosne, jakies glupoty,
        choroby, przestepstwa ... Jako babcia moge wyznaczyc jasne granice
        tego wsparcia/pomocy, ale jako matka mojego dziecka w potrzebie nie
        moge siewymigiwac ;) Bo jesli moje (dorosle) dziecko jest leniwe,
        zle zorganizowane, samolubne, sfrustrowane itd. to w jakims stopniu
        ja ponosze za to jakas tam odpowiedzialnosc, bo to ja je takim
        wychowalam. Nie da sie uciec od tych wzajemnych zaleznosci ... nawet
        jezeli juz nie mieszkamy razem 3 czy 4 pokolenia w jednym domu ;)
        • Gość: Zołza z punktu widzenia ciotki IP: *.chello.pl 29.09.09, 05:05
          Ten problem dotyczy nie tylko babc ale i ciotek, które sa
          wystarczająco zorganizowane, żeby miec czas i na prace i na siebie.
          No i tu zaczyna się problem, a dokładnie telefon: "możemy przywieżć
          ci Tomeczka? Pytal o ciocie". Nie, nie możecie bo Tomeczka nie
          lubię. Nawet nie tyle Tomeczka, co małych dzieci jako takich.
          Tomeczek ma 2,5 i o niczym ciekawym czlowiek z nim nie pogada, a
          wychowanie cudzego dziecka mnie nie interesuje. Na dodatek Tomeczek
          balagani, brudzi rekami wszystko co jest w ich zasiegu, smierdzi, bo
          potrafi sie zlac w majty, drze dzioba, psuje wszystko co mu w rece
          wpadnie i caly czas trzeba na niego uwazac. Co innego jego starszy 7-
          letni brat. Mozna z nim pogadac, bawi sie zabawkami i sika do
          ubikacji.
          Nie czuje potrzeby opieki na cudzymi dziecmi, tym bardziej ze ich
          rodzice do pomocy mnie tez sie nie rwa. Nie bede im pozyczac
          pieniedzy bo mlodemu kupili meble w Ikei i teraz splacaja kredyt za
          te meble i za samochod, bo dla mTomeczka trzeba bylo kupic kombi,
          zeby chlopcy mieli wygodnie. Nie kupie Tomeczkowi fotelika za 200 zl
          ani nie bede odkladac dla niego co miesiac pieniedzy na koncie
          zalozonym przez dziadkow (wiesz, zalozylismy Tomeczkowi konto, moze
          bedziesz wplacac co miesiac po 100, co to dla ciebie?). Nie bede,
          wole te 100 zl odkladac na wlasna emeryture. Mam niedoparte
          przeczucie, ze jesli Tomeczek nadal bedzie wychowywany przez moja
          siostre i szwagra w kulcie wlasnej jednostki to i oni powinni. :)
          Od razu uprzedzam pytanie o szklanke wody na starosc. Po to odkladam
          pieniadze teraz, zeby nie musiec zebrac u dzieci, jak mi nikt
          szklanki nie poda, to umre, w koncu kazdy umrze. A jesli urodze
          wlasne to mi sie oksytocyna wydzieli i sie nim zajme. ale wlasnym,
          nie cudzym.
          • kyyriad Re: z punktu widzenia ciotki 29.09.09, 07:13
            "A jesli urodze wlasne to mi sie oksytocyna wydzieli i sie nim zajme. ale
            wlasnym, nie cudzym" - i wówczas zrozumiesz jak to jest mieć dziecko i
            potrzebować pomocy i przestaniesz teoretyzować na ten temat i pisać głupoty.
            Jeżeli nie czujesz się zobligowana do rodzinnej pomocy, to trudno, tobie rodzina
            pewnie też nie pomoże przy dzieciach albo jak zachorujesz czy stracisz pracę,
            ale masz to wpisane w życiowy scenariusz i jest OK. Dzisiejsze rodziny zaczynają
            cierpieć na chorobę ponowoczesności: wybujały indywidualizm, który każe zajmować
            się przede wszystkim sobą i swoimi sprawami a rodzinę traktować jako zbędny
            balast. Synowe i córki, którym dziś odmawia się pomocy przy dziecku, bo
            "przecież od wychowywania są rodzice", "bo to nie mój obowiązek", "bo dziecko
            śmierdzi" za 20 - 30 lat nie będą czuły obowiązku zajęcia się chorą babcią czy
            ciocią i zostawią ją w przytułku, bo przecież im też się coś od życia należy po
            latach pracy, uwiązania do dzieci, no i zwyczajnie nie będą miały czasu,
            pieniędzy, chęci aby podawać tą przysłowiową szklankę wody. Ale OK, nikt nie ma
            obowiązku, więc nikt do nikogo nie ma pretensji i żyje sobie jak samotna wyspa.
            Przykłady takich społeczeństw już są, w USA 90 % staruszków mieszka w domu
            starców i ma zerowy kontakt z własną rodziną, wnuki znają ze zdjęć, z dorosłymi
            dziećmi spotykali się raz na dwa lata, bo każdy miał swoje życie - jeżeli wam
            się to podoba, to tak żyjcie, nie ma sprawy, każdemu wolno układać swoje życie
            po swojemu. Tylko że w życiu obowiązuje zasada, że ile się dało ludziom z
            siebie, tyle potem do nas wraca - jak nic nie damy to też niczego nie oczekujmy
            w zamian. Dorosłe dzieci, jak się czyta wypowiedzi wielu babć i dziadków, nagle
            zaczynają być waszymi wrogami, bo już dorosły a jeszcze czegoś chcą, chyba nie
            lubiliście być ich rodzicami, podrzucaliście komu tylko mogliście jak były małe
            i odetchnęliście z ulgą jak wreszcie się wyprowadziły, więc teraz już nie
            kiwniecie palcem aby im coś w życiu ułatwić tak po prostu, jak bliskim, tylko
            rygorystycznie pilnujecie aby przypadkiem nie weszli na wasze terytorium. Myślę
            że samotną starość macie gwarantowaną, ale przecież się zabezpieczyliście i
            opłacone pielęgniarki wodę wam podadzą. Powodzenia!
            • Gość: Zołza Re: z punktu widzenia ciotki IP: *.chello.pl 29.09.09, 08:08
              Ja wiem, że oksytocyna w specyficzny sposób ukierunkowuje myslenie,
              szczegolnie jak padnie na podatny grunt, ale postaraj się uzyć
              niezalanej czesci mozgu i zrozum, ze:
              - na swiecie zycje mnostwo ludzi, ktorzy potrzebuja pomocy i nie sa
              to tylko mamusie kilkulatkow
              - dziecko to nie jest polisa ubezpieczoniowa na starosc - 1) nic nie
              gwarantuje, ze za 40 lat mlodzian bedzie pamietal ze mu wycieralam
              gluty z nosa, raczej go zainteresuje tresc testamentu 2) domy
              starcow pelne sa ludzi wyslanych tam przez wlasne dzieci - bachor
              ktory zawsze byl pepkiem swiata wcale nie ma ochoty zajmowac sie
              starym i zramolalym rodzicem
              - na okolicznosc szklanki wody juz pisalam - wroc do tekstu i
              przeczytaj ze zrozumieniem
              - tym, ktorzy krzycza "to oni beda pracowali na twoja emeryture"
              przypominam, ze prawo sie zmienilo i jak sobie zami teraz nie
              zapracujecie to nikt potem na was pracowac nie bedzie
              - jedynymi ludzi ZOBOWIAZANYMI do zajmowania sie dziecmi sa ich
              rodzice, reszta rodziny i przyjaciol moze wyswiadczyc im taka
              uprzejmosc jesli chce i lubi to
              - rodzicami powinni zostawac ludzie DOROSLI, czyli tacy ktorzy
              swiadomie podejmuja decyzje i akceptuja fakt ponoszenia konsekwencji
              swoich decyzji - nie masz kasy na utrzymanie dziecka - stosuj
              antykoncepcje albo znajdz sobie dodatkowa prace (nie dotyczy wdow,
              rowodek i innych samotnych matek ktore mialy pecha oraz rodzicow
              dzieci powaznie chorych).
              • Gość: mantra Re: z punktu widzenia ciotki IP: *.net.upc.cz 29.09.09, 09:27
                > - dziecko to nie jest polisa ubezpieczoniowa na starosc

                No oczywiście że nie jest. Tylko jakimś dziwnym trafem starzy rodzice zawsze
                najpierw walą do dzieci jak potrzeba. Ba, żądają aby dzieci zajęły się nimi
                pełnoetatowo. I to są fakty a nie gdybanie. Obserwacje życia w mojej rodzinie i
                znajomych. Żadna starsza pani która znam nie oddała się sama do domu starców.
                Każda "wykorzystuje" rodzinę do podania tej słynnej szklanki wody.
              • kyyriad Re: z punktu widzenia ciotki 29.09.09, 09:51

                "Ja wiem, że oksytocyna w specyficzny sposób ukierunkowuje myslenie,
                > szczegolnie jak padnie na podatny grunt, ale postaraj się uzyć
                > niezalanej czesci mozgu i zrozum" - z racji płci męskiej oksytocyna chyba mi
                nie zrobi żadnej krzywdy w myśleniu :))
                "na swiecie zycje mnostwo ludzi, ktorzy potrzebuja pomocy i nie sa
                to tylko mamusie kilkulatkow" - i ty im oczywiście pomagasz, finansujesz studia
                etiopskim dzieciom, walczysz o wolność Tybetu, czytasz niewidomym, robisz zakupy
                niedołężnym a nie dostrzegasz, że twoim najbliżsi są w potrzebie, bo się
                zapowietrzyłaś i chyba zazdrościsz siostrze dziecka, bo sama na nie nie masz
                szans, taka jest moja diagnoza!
                "dziecko to nie jest polisa ubezpieczoniowa na starosc - 1) nic nie
                > gwarantuje, ze za 40 lat mlodzian bedzie pamietal ze mu wycieralam
                > gluty z nosa, raczej go zainteresuje tresc testamentu 2) domy
                > starcow pelne sa ludzi wyslanych tam przez wlasne dzieci - bachor
                > ktory zawsze byl pepkiem swiata wcale nie ma ochoty zajmowac sie
                > starym i zramolalym rodzicem" - więc na wszelki wypadek, zabezpieczając się
                przed ludzką niewdzięcznością, nie pomagaj, nie odwiedzaj, nie kupuj prezentów,
                zerwij kontakty a majątek zapisz schronisku dla kotów jak to robią zidiociałe
                amerykańskie milionerki, kiedy dogorywają samotnie jedynie w towarzystwie
                zwierząt i płatnej służby :)))
                "na okolicznosc szklanki wody juz pisalam - wroc do tekstu i
                > przeczytaj ze zrozumieniem - czytałem i popieram, grunt to pełne konto, ludzie
                to betka i przeżytek :)))
                "tym, ktorzy krzycza "to oni beda pracowali na twoja emeryture"
                > przypominam, ze prawo sie zmienilo i jak sobie zami teraz nie
                > zapracujecie to nikt potem na was pracowac nie bedzie" - pożyjemy, zobaczymy,
                dzisiejszymi emeryturami i ich wysokością raczej trzeba liczyć na pomoc
                bliskich, ale może ty dożyjesz czasów, że na emeryturze będziesz krezuska i nikt
                ci nie będzie potrzebny, oby!
                "jedynymi ludzi ZOBOWIAZANYMI do zajmowania sie dziecmi sa ich
                > rodzice, reszta rodziny i przyjaciol moze wyswiadczyc im taka
                > uprzejmosc jesli chce i lubi to - a czy ktoś to kwestionuje w tej dyskusji?
                "rodzicami powinni zostawac ludzie DOROSLI, czyli tacy ktorzy swiadomie
                podejmuja decyzje i akceptuja fakt ponoszenia konsekwencji swoich decyzji - nie
                masz kasy na utrzymanie dziecka - stosuj antykoncepcje albo znajdz sobie
                dodatkowa prace (nie dotyczy wdow, rowodek i innych samotnych matek ktore mialy
                pecha oraz rodzicow dzieci powaznie chorych)" - obyś zawsze w swoim dorosłym
                życiu była w stanie ponosić konsekwencje swoich decyzji podjętych 20 lat
                wcześniej i nigdy nie popełniła błędu, twoje wypowiedzi świadczą że jesteś młoda
                i życie nigdy nie dało ci jeszcze w kość, życzę ci abyś była w potrzebie a twoja
                rodzina powiedziała ci - jesteś dorosła, radź sobie sama, my nie jesteśmy
                zobowiązani do zajmowania się twoimi sprawami, spadaj na drzewo! Wogóle
                wszystkie twoje wypowiedzi świadczą o zupełnej niedojrzałości, naiwnej młodości,
                która myśli że zawsze będzie świetnie i nie bierze pod uwagę negatywnych
                scenariuszy, ponadto przebija przez nie infantylny egoizm, zwyczajnie nie chce
                ci się ruszyć pomóc siostrze i dorabiasz do tego teorię, oczywiście nie musisz
                pomagać, tylko po co robisz z tego życiowy program?
              • framp faktycznie zołzowata jesteś! 29.09.09, 10:20
                Chyba należy współczuć twojej rodzinie, że ma taką córkę, siostrę, wnuczkę jak
                ty, bo po twoich wypowiedziach widać, że wszelka miłość bliźniego jest ci
                totalnie obca i chyba faktycznie powinnaś żyć sobie sama, nikomu nie pomagać,
                nikogo nie kochać, składać pieniążki do skarpety, podejmować tylko racjonalne
                życiowe decyzje, zero spontanu, zero pozytywnych odruchów serca, nic tylko
                obowiązek, odpowiedzialność i dobre towarzystwo ubezpieczeniowe! Inni ludzie są
                zbyt niedoskonali, ułomni, błądzą, nieodpowiedzialnie mają dzieci, mają czelność
                szukać pomocy, zawracać głowę swoimi problemami, są niezaradni,
                niezorganizowani, a ty przecież nie będziesz się ze swoich wyżyn pochylać na
                jakimiś dziećmi, starcami, zawalidrogami, bo przecież masz prawo żyć swoim
                życiem i inni powinni ci zejść z drogi! Wyjątkowo odrażający osobnik.
        • ciociacesia jak lezałam na porodówce 29.09.09, 10:20
          i patrzyłam na moje swizo wyklute małe, to cos podobnego mi sie w głowie roiło i
          ryczałam jak bóbr przygnieciona ciezarem odpowiedzialnosci.
    • ugenwillla a ja z USA wróciłam wnuczki pilnować ... 29.09.09, 09:16
      i czytam tu jaka to anachroniczna i głupia jestem, bo tutaj babcie się porobiły
      nowoczesne i wnukami się już nie zajmują, bo mają już fitness i uniwersytety
      trzeciego wieku! ja natomiast zamiast w N.Y., gdzie dopracowałam się emerytury,
      chadzać do psychoanalityka i leczyć frustracje, przyjechałam do kraju nad Wisłą
      pomóc córce zajmować się jej malutką i prześliczną córeczką! i współczuję
      wszystkim babciom i dziadkom, dla których, jak czytam, ideałem stosunków
      rodzinnych są amerykańskie i inne zachodnie społeczeństwa, gdzie ludzie są dla
      siebie obojętni i każdy zajmuje się tylko sobą a wnuki to tylko towarzysko się
      spotyka, dorosłym dzieciom się nie pomaga, bo już swoje się w życiu zrobiło.
      nikt wobec nikogo nie ma obowiązków, każdy robi co chce, można wszak zupełnie
      zerwać kontakty z rodziną i żyć tylko swoim życiem i sprawami i też nikt
      pretensji mieć nie może, to oczywiste, tylko że ja zwyczajnie chcę zająć się
      wnuczką i dziwię się tym, dla których plotki czy seriale są ważniejsze niż
      kontakt z własną progeniturą! no chyba że to praca - ale wtedy też bym nie
      odpuściła i nie chciała być "świąteczną" babcią, jak jest to przyjęte w USA, dla
      mnie ogromnie się liczy, aby zostać kimś ważnym w życiu mojej wnuczki, aby
      traktowała mnie jak członka najbliższej rodziny a nie ceremonialnie jak daleką
      krewną! ale oczywiście nie wszyscy muszą tak myśleć.
      • moninia2000 Re: a ja z USA wróciłam wnuczki pilnować ... 29.09.09, 09:46
        A ja chce dodac swoje piec groszy:-)
        Porownywanie innych krajow z Polska trzeba robic na podstawie
        obserwacji i doswiadczen. Kto mowi, ze poza Polska babcie nie
        zajmuja sie wnukami?
        Mieszkam w Hiszpanii, gdzie na porzadku dziennym, jest to wrecz
        szokujace czasem, to wlasnie babcie i (uwaga!) dziadkowie opiekuja
        sie wnukami.
        Moja tesciowa, cud kobieta, sama zaproponowala nam cos, co mnie do
        rozdziawienia geby skolnilo haha, bo chciala, abysmy dali jej
        na "wychowanie" nasza mala coreczke, a sami pracowali. Mialaby u
        niej mieszkac i w ogole:-/Mieszkaja ponad 500km od nas.
        Coz, kazdy ma swoja mentalnosc..
        Ja uwazam, ze dzieci sa rodzicow, ze dziadkowie maja prawo do swego
        zycia, oczywiscie, jak i rodzice.
        Nie rozumiem natomiast pewnych zachowan, egoistycznych i przykrych,
        jak dla mnie. Gdy moja siostra potrzebuje pomocy ma ja ZAWSZE, jak i
        na odwrot (ona od nas, my od Niej), natomiast musimy na ogol sobie
        same radzic.
        Jakze milo by bylo, gdyby rodzice choc od czasu do czasu tez mieli
        ochote pobawic sie z wnukami czy je zobaczyc.
        Jednak, jesli to z nich nie wychodzi..., coz, moze to sprawiac
        wielka przykrosc, szczegolnie ze sami mieli pomoc do dzieci,
        zostawiali nas tesciom i chodzili na imprezy.
        Coz..., nie ma zadnego obowiazku, ale ja osobiscie nie chcialabym
        byc babcia, ktora mysli tylko o sobie, w ogole nie moglabym byc taka
        matka czy osoba, ogolniej mowiac. Zyjemy "wsrod" oraz "z" i nie
        wyobrazam sobie czasem pomoc siostrze czy bliskim, to naprawde tyle
        nie kosztuje. Ja
        sne trzeba miec, ze nie ksoztem wlasnego dobra czy zdrowia,
        oczywiscie, jednak to ma wyplywac z serca, a nie obowiazku!!!
      • gazeta_mi_placi Re: a ja z USA wróciłam wnuczki pilnować ... 29.09.09, 17:03
        Co jest złego w tym,że stary człowiek na emeryturze chodzi do swoich przyjaciół
        (oczywiście "na plotki" -Ty do swoich chodzisz pewnie "porozmawiać",ale
        dziadkowie "na plotki" ) albo OLABOGA! na fitness czy uniwersytet trzeciego wieku?
        Myślę,myślę i naprawdę nie wiem co w tym złego?
        To jakieś przestępstwo może? Albo jakieś zgorszenie sieją?
        Ja się cieszę,że w końcu świat (ten sam który zawsze starszych ludzi wyrzucał na
        margines społeczeństwa) dostrzegł starych ludzi i ich potrzeby.Że są dla nich
        właśnie fitnessy,uniwersytety,kółka itp.
        I naprawdę nie widzę w tym nic złego.
        Nie dla każdego wnuczek jest centrum wszechświata.I bardzo dobrze.
    • Gość: atojaxxl Relacje w rodzinie IP: *.is.net.pl 29.09.09, 10:21
      Wszystko wiąże się ze zdrowymi relacjami w rodzinie wielopokoleniowej, nawet gdy
      dziadkowie mieszkają osobno.
      Gdy moja Matka 7 lat temu ciężko zachorowała (miała 72 lata)i bezwładna leżała
      10 miesięcy, część opieki nad Nią przejęła moja 22-letnia córka, wówczas
      studentka. "Zebyś mamo mogła pracować ".
      Na jeden rok, bez jakiejkolwiek mojej sugestii, zmieniła tryb studiów.
      Teraz, gdy córka oczekuje dziecka, ma moje zapewnienie, że pomogę jej w opiece
      nad maleństwem, właśnie dlatego,żeby mogła pracować. Opieka będzie potrzebna
      przez 6-7 godzin dziennie, to nie jest jakieś poświęcenie, zdążę i swoje pasje
      realizować :)
      I nie ma mowy o jakimś długu wdzięczności, mnie też kiedyś wychowywali
      dziadkowie, dzięki Babci umiem piec i gotować, a dzięki Dziadkowi znam historię.
      Z kolei moi Rodzice pomagali mi w opiece nad niepełnosprawnym synem.
      Myślę,ze wszystko rodzi się z szacunku i pielęgnowanych przez pokolenia więzi
      rodzinnych.
      • Gość: antyka post o pomocy byl moj IP: *.mediadirection.com.pl 29.09.09, 10:36
        Wywolana do odpowiedzi wyjasniam, ze zmanipulowana cala moja wypowiedz.

        W sierpniu tego roku zapytalam moja matke, czy w razie choroby dziecka, gdybym
        ja nie mogla wziac wolnego w pracy, moglaby do mnie przyjechac i zajac sie mala
        (od wrzesnia chodzi do przedszkola).
        Matka powiedziala, ze oczywiscie, nie ma sprawy, ze gdy bedzie taka potrzeba,
        zrobi to.

        Zadzwonilam takze do tesciowej, ktora takze jest juz na emeryturze, z podobnym
        pytaniem. Odpowiedz brzmiala: oczywiscie, ze pomoge! Czemu mialabym nie pomoc?


        Poniewaz z obu stron mialam deklaracje - nie szukalam nikogo innego.
        Gdy jednak przyszlo co do czego - ani ja, ani maz nie moglismy wziac wolnego,
        obie babcie sie wypiely. Jedna i druga odmowila.

        Gdyby wczesniej powiedzialy, ze jest to niemozliwe, zrozumialabym. Moze byloby
        mi przykro, ale to ICH WOLNY CZAS, ich dobra wola.
        Chodzi o to, ze podjely sie pewnego zobowiazania, a gdy mala zachorowala, obie
        wypiely sie na mnie.

        Stac mnie na zorganizowanie opieki. Z tym, ze moje dziecko zna obie babcie, wiec
        nie musialabym przyzwyczajac malej do nowego opiekuna.
        Poza tym z babcia, wiadomo, lepiej, niz z obcym czlowiekiem.




        • i.drozdowska Re: post o pomocy byl moj 29.09.09, 14:59
          Tak właśnie myślałam, żeś wcale nie taka roszczeniowa, dzięki za
          potwierdzenie :)
    • joanna-olga Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn 29.09.09, 10:57
      Abstarhując od calej części powinna/nie powinna, dom bez małych
      dzieci jest raczej nie przystosowany dla maluchów. W zasięgu
      niszczycielskich łapek sa szuflady z nożami, komoda ze świąteczna
      porcelaną, płyty, kable, bibeloty, chemia gospodarcza, obrusy na
      stołach itp. Poza tym bycie oplutą jakąś brejką ze słoiczka to też
      średnia przyjemność (wcale mu się nie dziwię, że pluł, też bym tego
      do ust nie wzięła, dobrze, że w domu był bigos - wcinał aż miło było
      patrzeć) a brejka była jeszcze mocno plamliwa. O ile w kuchni ściany
      są zmywalne, to pokój trzeba było malować po wizycie "gościa".
      Mieszkam w miejscowości uznawanej za atrakcyjną turystycznie i juz
      kilkoro znajomych lekko się nabzdyczyło, że ich nie zapraszam na
      wakcje z dzieciątkami, ale mam już dosyc naprawiania szkód na własny
      koszt. Jakoś nikt z rodziców nie zaoferował pokrycia szkody
      wyrządzonej przez córeczkę/synka. Z przykroscia również musze
      stwierdzić, że jedno z takich wlasnie rozkosznych maleństw po którym
      musialam remontować pokój, wyrosło na koszmarnego buca który ma w
      d... matkę, ojca i reszte ludzkości a do babci chadza po kasę.
      • Gość: mantra Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn IP: *.net.upc.cz 29.09.09, 11:15
        > Poza tym bycie oplutą jakąś brejką ze słoiczka to też
        > średnia przyjemność (wcale mu się nie dziwię, że pluł, też bym tego
        > do ust nie wzięła, dobrze, że w domu był bigos - wcinał aż miło było
        > patrzeć) a brejka była jeszcze mocno plamliwa.

        Uśmiałam się :) Na starość sama będziesz brejką pluła sobie po ścianach, zakład?
        Nie chcesz nie przyjmuj, nie pomagaj, ale daruj sobie pisanie o tym bo wypadasz
        śmiesznie.
        • Gość: mantra Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn IP: *.net.upc.cz 29.09.09, 11:23
          Zaraz przypomina mi się moja babcia i jej wychuchane mieszkanko. Gości też nie
          lubiła. Teraz przez mieszkanie przewijają się dziennie dwie opiekunki, moja mama
          i jej brat (nie można jej samej zostawić ani na chwile). Już ją nie boli że łażą
          po dywanie, że siądą na fotel. Teraz sama pluje jedzeniem, robi pod siebie itd.
          Demencja starcza dała znać o sobie. Nikt się od niej nie odwrócił.
          • joanna-olga Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn 29.09.09, 11:35
            A pomyślałaś, że w taki nieprzystosowanym domu dziecko moze sobie
            krzywde zrobic? Ze w takim domu nie ma stosownych zabezpieczen?
            A pomyslałas, że jesli coś komuś zniszczysz, to powinnas sama
            zaprponowac naprawienie szkody lub odkupienie zniszczonej rzeczy? To
            nie jest kwestia altruizmu czy egoizmu tylko wychowania i dotyczy
            kazdego, w tym rodzicow. Ze malunki świecówkami na ścianie moze i są
            rozczulające dla rodziców, ale dla mnie oznaczają malowanie pokoju?
            Niestety, moje doswiadczenia sa takie, ze rodzin z malymi dziecmi na
            wakacje nie zapraszam.
            Życie nie jest lustrem, matka tego koszmarnego chłopczyka
            dewastatora, ktory obecnie jest dorosłym bucem, jest niestety zdana
            sama na siebie, buc interesuje sie wylacznie sobą i cale poswiecenie
            poszło w błoto.
            • Gość: mantra Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn IP: *.net.upc.cz 29.09.09, 11:48
              Rozumiem że to dziecko ci pomalowało kawałek ściany a Ty zamknęłaś dom dla
              wszystkich innych berbeci? Fajnie. W końcu to Twój dom to się w nim kiś i
              trzymaj kciuki żeby ci nikt dorosły czegoś nie zrobił z w chałupce bo zostaniesz
              sama w czterech ścianach.
              • joanna-olga Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn 29.09.09, 11:53
                Źle rozumiesz :) ale mam nadzieję, że kiedyś zrozumiesz dobrze i
                bedziesz witana w domach znajomych z usmiechem i często zapraszana :)
            • framp a ciebie to chyba cieszy, co? 29.09.09, 13:27
              "Życie nie jest lustrem, matka tego koszmarnego chłopczyka
              dewastatora, ktory obecnie jest dorosłym bucem, jest niestety zdana
              sama na siebie, buc interesuje sie wylacznie sobą i cale poswiecenie
              poszło w błoto" - aż kipi radość z cudzego nieszczęścia!
              • joanna-olga Re: a ciebie to chyba cieszy, co? 29.09.09, 15:34
                framp napisała:

                > "Życie nie jest lustrem, matka tego koszmarnego chłopczyka
                > dewastatora, ktory obecnie jest dorosłym bucem, jest niestety zdana
                > sama na siebie, buc interesuje sie wylacznie sobą i cale
                poswiecenie
                > poszło w błoto" - aż kipi radość z cudzego nieszczęścia!

                Mierzysz własną miarką? W sumie to normalne, od innych zwykle
                oczekuje się reakcji takich samych jak u siebie.
    • hypatia69 Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn 29.09.09, 20:23
      Gazeta... Czy tam Krocze. Puknij się i eDzieckowe załatwiaj na
      eDziecku. A nie na Społeczeństwie.
      "Jeżeli Babcia nie może-lub co gorsza i bardziej oburzające: NIE CHCE
      pomagać jest złą babcią/teściową,egoistką myślącą tylko o sobie"
      Bierz pod uwagę, ze te babcie są skłonne się wcinać we wszystkie
      sprawy. A eMamuśki nie potrafią im popędzić kota.
      "Zabezpieczylam sie na ewentualnosc chorob mlodej - zaklepalam sobie
      u matki i u tesciowej, ze w razie czego, przyjada i zajma sie
      dzieckiem (obie sa na emeryturze). Gdy przyszlo co do czego, jedna i
      druga mnie olala. Po prostu odmowily. Jestem tak na nie wku...a,
      ze postanowilam ograniczyc nasze kontakty do minimum."
      I dziwisz się? Umawiają się dwie czy trzy dorosłe kobiety i nagle te
      starsze tracą czas? No przepraszam...
      "Czy kobieta która porządnie wychowała SWOJE dzieci ma prawo odmówić
      opiece nad wnukiem i jednocześnie oczekiwać od swoich dzieci opieki
      na stare lata lub w chorobie czy tylko wtedy ma do tego prawo gdy
      oprócz dzieci odchowa też wnuki?"
      Ma prawo odmówić. Babcia nie ma obowiązku zajmować się wnukami. Nie
      ma prawa oczekiwać opieki, bo takiego obowiązku też nie ma.
      Założywszy, że mam matkę, która mi pomogła bądź nie i nagle życzy
      sobie, żebym jej skopała działkę, bo ona nie ma już siły, albo żebym
      jej cokolwiek, a ja mam w tym czasie chore dziecko - dziecko jest dla
      mnie ważniejsze. I już. Pomogę, na ile mogę.
      Podstawa to mąż i dzieci. Nie matka i nie wnuki.
      A że eMamuśki mają taki czy inny światopogląd? Tłucz się na emamie,
      trollu straszliwy. Kasują Cię? Załóż kolejnego nicka. To akurat
      umiesz, geniuszu. A nie próbuj zakładać zagadek i wynosić "newsów",
      które na eDzieckowych są tłuczone od lat.
    • Gość: gość A sytuacja odwrotna? IP: *.budryk.pl 08.10.09, 19:49
      Żona twierdzi, że opiekować się naszym dzieckiem powinniśmy tylko my. Dziadkowie
      ( z obu stron ) chętnie by zaopiekowali się wnuczkiem, lecz już niemają odwagi o
      tym wspominać. Ja z żoną pracujemy na zmiany i faktycznie widujemy się godzinę
      dziennie i w weekendy jeżeli akurat któreś z nas nie musi iść do pracy. Niemamy
      czasu nawet na domowe obowiązki bo synek zaczyna chodzić i trzeba go ciągle
      pilnować, o jakichkolwiek przyjemnościach już nie wspomne bo człowiek ciągle
      zmęczony i niewyspany. Wieczorem gdy syn zasypia to się bierzemy za prace domowe
      i szybko spać bo o 5.00 pobudka do pracy. I co zrobić w takiej sytuacji?
    • Gość: Marta Re: Obowiązkiem polskiej Babci jest opieka nad wn IP: 94.155.73.* 25.11.09, 08:44
      Babcie nie maja żadnego OBOWIĄZKU, aby opiekować się wnukami. Mogą
      to robić z własnej i nieprzymuszonej woli. Kobieta w wieku 50-60 lat
      gdy jest już na emeryturze i wychowała własne dzieci ma chyba prawo
      do własnego życia i dysponowaniem czasem tak jak chce. A jeśli
      relacja synowa - teściowa jest fatalna, to taka Babcia w ogóle nie
      musi roztaczać opiekę na wnukami. Młode kobiety są egoistkami i
      wydaje im się, że zawsze będą młode i atrakcyjne. A życie szybko
      umyka i w przyszłości i one zostaną babciami.
Pełna wersja