Dodaj do ulubionych

Upierdliwy członek rodziny

10.10.09, 17:15
Witam,

otóż sytuacja przedstawia się następująco: brat mojej mamy, stary kawaler -
działa na nerwy wszystkim domownikom. Odwiedza nas codziennie, nawet po kilka
razy, właściwie to nie trzeba już patrzeć na zegarek, bo kiedy przychodzi, to
wiadomo która jest godzina. W swoim domu właściwie nie ogląda TV, a jak już
przyjdzie (najczęściej przed 17), to zaraz zaczyna się: przełącz, bo
Teleekspress leci. Wygląda to tak, jakby chciał zaoszczędzić na prądzie.
Jego przyjście do nas wygląda tak:
1. Zagląda do kuchni, ogląda garnki, a co dziś na obiad macie? co dobrego
zrobiliście? (co ciekawe, nigdy u nas nie jada posiłków), siada przy stole na
"swoim" miejscu i, jeśli akurat jemy obiad, zagląda wszystkim do talerzy.
2. "No, to rób kawkę" - potrafi wypić 3-4 kawy dziennie, u siebie nie pije
kawy, albo jakąś taniznę typu Anatol, u siebie nie słodzi, u nas się nie
oszczędza...
3. Wszelkie ciasta, ciastka, wafelki itd. do kawy po prostu pożera, sobie nie
kupuje "bo drogie".
4. Podobnie rzecz ma się z alkoholami itd, nie pamiętam, kiedy ostatnio
zdarzyło się, by przyniósł jakąś buteleczkę szwagrowi (czyli mojemu ojcu), z
kolei kiedy kończy się alkohol - bezceremonialnie wstaje i mówi: no, to idę
(zresztą podobnie to wygląda z kawą: no, wypiłem kawę - idę do domu).
5. Gdzieś w okolicy punktu 1 i 2: "co robicie? co słychać?" A co mogło się
zmienić od wczoraj, albo od twojej ostatniej wizyty?

Ma manię na punkcie działki. Zawraca mojemu ojcu głowę, by codziennie jeździć
na działkę, na której udaje, że pracuje, a tak naprawdę mówiąc brzydko po
prostu węszy: ile jest jabłek, śliwek, winogron, po czym wybiera dla siebie
najładniejsze okazy, a nam wciska resztę (z naszej działki!). Gdyby to od
niego zależało - spędziłby na niej cały rok, nie zważając na pogodę (aha,
ostatnio przyszedł do nas w gigantyczną ulewę i oczywiście ten sam schemat:
kawka, ciasteczko, no to już idę). Dochodzi do sytuacji, że po prostu nie
otwieramy przed nim drzwi i udajemy, że nie ma nas w domu (chociaż wtedy
potrafi stać na klatce schodowej np. 30 min i na nas czekać).

Dodam, że mieszka sam, nie dzieci ani zwierzaka, więc z emerytury (wcale nie
niskiej) coś tam zostaje, a jednak dziwi mnie ta oszczędność, chociaż
należałoby ją nazwać chciwością, bo momentami to już nie mam siły i po prostu
wychodzę z pokoju. Jedyne, co w głowie to nażreć się i mieć kupę kasssssy
(albo forrrrrrrrsssssy). Co jest? Czy to my jesteśmy jacyś przewrażliwieni,
czy naprawdę z nim jest coś nie tak?
Obserwuj wątek
    • 8magdalena8 Re: Upierdliwy członek rodziny 10.10.09, 18:39
      zgadzam sie ze problem jest powazny. tzn on caly dzien robi sobie
      dobrze na czyjs koszt i przy tym (najwazniejsze) nie czuje sie
      zobowiazany. mysle ze jesli decydujecie sie ze utrzymujecie kontakt -
      to musicie narzucic mu dodatkowe zajecie, np. niech wam posprzata
      mieszkanie kiedy przyjdzie, tak akurat przez przypadek zaczynacie
      wtedy robic gruntowne porzadki, wlacznie z myciem okien, ale wy
      pozostali przechodzicie dojednego pokoju i tam udajecie ze cos
      robicie, a on sam w drugim pokoju np ostro pracuje. mowicie mu ze w
      nagrode moze wlasnie sobie posiedziec i poczuc sie dobrze z wami.
      jesli tonie wyjdzie wy wszyscy odwiedzacie go i to niejednokrotnie.
      no i oczywiscie tez zyczycie sobie aby was odpowiednio ugoscil. i
      tak do skutku, az poczuje. jesli nie da sie zrealizowac tych
      pomyslow, a wam juz nie zalezy,kiedy dzwoni do drzwi po prostu nie
      otwieracie, nie martwicie sie przy tym ze w domu swieci sie swiatlo
      czy gra muzyka, kiedy on sobie tam czeka bo mysli ze nie slyszycie
      ze dzwoni, wy zapominacie o nim zupelnie, no i oczywiscie sytuacja
      sie powtarza gdyz skoro jest uspiony robieniem sobie dobrze przez
      caly czas toza pierwszym razem moze nie zalapac. w ostatecznosci
      kiedy krzyczy przed drzwiami, ktos z was mowi mu ze zepsul sie zamek
      w drzwiach i nie mozecie mu otworzyc.
      • jimi2332 Re: Upierdliwy członek rodziny 11.10.09, 13:21
        Jedyna normalna odpowiedź w temacie... ale to nie przejdzie, bo niejednokrotnie
        były takie sytuacje, że np. jemy obiad, czy sprzątamy, a on "a mi nie
        przeszkadza..." - włącza sobie tv i siedzi w pokoju.
        Odwiedziny u niego nie przejdą, bo moi rodzice mają wystarczająco dużo zajęć,
        żeby jeszcze do niego biegać. Mama i ja czasami nie otwieramy drzwi, ale mój
        ojciec stwierdził, że nie będzie się we własnym domu chował. I tak to pięknie
        wygląda...
    • informationes Re: Upierdliwy członek rodziny 05.11.09, 01:02
      1. Chcesz odcinać brata od siostry?
      2. Żałujesz rodzinie?

      Skoro mieszkasz z rodzicami to pewnie jeszcze tego nie rozumiesz, że wy
      jesteście dla niego jedynym szczęściem, a to że on pije w domu kawę zbożową
      (anatol), a u was naturalną to chyba nie jest taki koszt? 50zł miesięcznie
      żałujesz wujkowi? Przecież on jest samotny i to dla was żyje, a pieniądze które
      oszczędza to myślisz, że komu zostawi w spadku?

      Jedyne co ci mogę życzyć to abyś nigdy nie znalazł się w jego sytuacji.
      • Gość: autor Re: Upierdliwy członek rodziny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.09, 12:19
        Ja tam rozumiem założyciela wątku. Co za dużo, to niezdrowo. FAktycznie,
        przydałaby się męska rozmowa. Przecież może Was odwiedzać, ale nie aż tak często
        i upierdliwie. Co innego więzi rodzinne, a co innego nachodzenie. Wydaje mi się
        również, że wuj jest wygodnicki - nie chciało mu się założyć własnej rodziny, bo
        trzeba dbać, choroby, opieka, problemy finansowe. A tak - jest wśród bliskich,
        ale nie musi się o nic troszczyć, żadnych wydatków, odpowiedzialności. Takie coś
        trzeba przykrócić, bo nie macie własnego życia.
        • informationes Re: Upierdliwy członek rodziny 05.11.09, 21:04
          co według ciebie oznacza własne życie? Bo według mnie to życie z rodziną i to
          nie tylko własnymi dziećmi a także z całą resztą aby się z nimi dzielić i ich
          wspomagać jak własne dzieci - na tym przecież polega bycie "Rodziną" - na
          bezinteresownej i niezmordowanej pomocy.
          • Gość: autor Re: Upierdliwy członek rodziny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.09, 14:16
            Moja definicja własnego życia:
            robimy w domu, co chcemy, bo jesteśmy w swoim domu. Tj. łazimy sobie nawet w
            gaciach, byle czystych, jemy obiad albo i nie, gramy w scrabble, chińczyka, ktoś
            ogląda tv, inny czyta książkę. Ktoś śpi po pracy.
            jak nie chcemy sprzątać, mamy bałagan
            jak nam się nie chce, to nie wychodzimy i nie gościmy nikogo
            jak mamy ochotę, to wyłazimy sobie, wyjeżdżamy na 3 dni lub lata

            A jak mamy codziennie wrzód na dupie, to powyższe jest mocno utrudnione, nieprawdaż?
            Moja matka miała taką znajomą. Codziennie przyłaziła, zasiadała z robótką i "nie
            przeszkadzaj sobie", a matkę cholera brała, bo czuła się skrępowana we własnym domu.
    • default Re: Upierdliwy członek rodziny 05.11.09, 12:51
      Asertywność się kłania. Skoro generalnie wszyscy - i Ty, i Twoi
      Rodzice jesteście zmęczeni nieustannym przebywaniem osoby w Waszym
      domu, powiedzcie mu to wprost, bez żadnego krygowania i wymyślania
      pretekstów. Czasem to trudne, ale w takich sytuacjach jak opisujesz -
      jedyne rozwiązanie. To on jest nie w porządku, a nie Wy. Więc mu to
      uświadomcie.
    • mark230 Re: Upierdliwy członek rodziny 05.11.09, 13:18
      Niezły temat!!! Niektórzy tak mają jak twój wujek. I z mojej obserwacji życia
      (począwszy od małej wioski, akademik, ogród działkowy, instytucję centralną co
      dotyczy nie tylko rodziny ale i znajomych, sąsiadów, meneli na ulicy ...) jest
      podobnie - może w mniejszej skali - jak u ciebie w domu. Kazdy reaguje inaczej.
      Czesc ludzi czuje sie z tym dobrze ze moze np. pomagac innym.
      • minniemouse Re: Na szczęście ja,ani w rodzinie,ani wśród znaj 07.11.09, 00:24
        rodzina czuje sie bezwglednie wykorzystywana i o to glownie chodzi.
        gdyby wuj wykazywal jakas wdziecznosc to jeszcze by go jakos
        tolerowali a nawet wybaczali a tak coraz bardziej maja dosc cwanego
        pasozyta.
        co zrobic? przede wszystkim rodzina musi miedzy soba porozmawiac
        co wlasciwie im u wuja przeszkadza, i co do niego chcieliby wymagac
        i jak juz to miedzy soba ustala i stana rownym frontem
        jakie mu narzuca granice
        to z nim musza porozmawiac, oswiadczyc co od dzisiaj mu wolno a co
        nie i konsekwentnie sie tego juz trzymac.


        Minnie
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka