finndar
27.10.09, 23:01
A było tak...
poznali się na studiach,oboje ambitni, dobrze rokujący studenci.
Ona - skromna, ale bardzo zdolna i pracowita, On - pewny siebie, ale
też zdolny i pracowity. Ślub na studiach, ale bez dziecka, z
miłości. Małżeństwo tzw. partnerskie - tzn. wspólnie gotujemy,
sprzątamy, pierzemy, prasujemy...ale się nie"bzykamy"...bo "jesteśmy
zmęczeni"... Potem lata ciężkiej pracy - Ona idzie w karierę naukową
( specjalizacje, dziecko, doktorat ), On stara się zabezpieczyć byt
rodzinie ( przedstawiciel, kierownik, dziecko, dyrektor ). Przez
ponad 10 lat rozwój - fajne życie ( wyjazdy, komfortowe mieszkanie,
niezłe ciuchy, gadżety...itd). Teraz - Ona nadal świetny,
rozwijający się fachowiec, On - handlowiec "po przejściach", ale
nadal nieźle radzący sobie w życiu. Do tego syn...super facet. A tak
naprawdę, od kilku lat, Ona mówi mu o braku poczucia stabilizacji i
bezpieczeństwa, wyzywa go od "nieudaczników"...On - próbuje sobie od
nowa poukładać życie zawodowe...ale ma coraz mniej siły, żeby nadal
znosić zmienne nastroje partnerki, gdzie coraz więcej lekceważenia i
pogardy dla Niego...co dalej?