kriss67
30.10.09, 11:46
Czołem:)
Wczoraj już po zmroku pomaszerowałem z moją kociną do weterynarza.
Wracałem przez park… Godzina 19.. Część parkowego oświetlenia
popsuta. Ciemno jak.. No, wiadomo jak ciemno.
W oddali idzie jakaś zwarta grupa. Widzę tylko sylwetki. Grupa duża,
a ja sam. Oooo, myślę sobie, jacyś kibole czy co? No bo kto się
pałęta po ciemaku i przy przenikającym zimnie po parku? Poza tym
nadciągali od strony słynnego na Bródnie pubu dla kibiców jednego ze
stołecznych klubów.
Delikatnie staram się zmienić trasę, ale na próżno. No nic, twardo
prę do przodu. Do kociny, którą targałem w kontenerku rzucam tylko:
- No Misia, trzymaj się, bo zaraz pewnie będziemy sp…lać.
Spotykam się nos w nos z pierwszymi osobnikami z grupy.
I co? Ano to, że po parku hasali emeryci, trenując marsz z kijkami.
Nordik tłoking.
Często ich widuje na osiedlu, ale w nieco innym miejscu. Grupa
rozgadana, roześmiana:)
Pozory mylą…
Pozdro
Krzysztof