Dlaczego przestrzeganie prawa niektórzy traktują

04.11.09, 00:36
Dlaczego przestrzeganie prawa niektórzy traktują jako donosicielstwo? Przecież
jeżeli będąc świadkiem przestępstwa nie zawiadomi się policji o tym fakcie to
samemu staje się przestępcą. Dlaczego tak wielu ludzi w Polsce ma jakąś
awersję do przestrzegania prawa? Czy oni uważają, że są ponad prawem? Skąd ta
pogarda dla tzw. "konfidentów"? Przecież w innych krajach to mieszkańcy takim
medale dają.
    • matylda1001 Re: Dlaczego przestrzeganie prawa niektórzy trakt 04.11.09, 01:14
      informationes napisała:

      >Skąd ta pogarda dla tzw. "konfidentów"? <

      Z historii. Przez całe wieki prawo w Polsce stanowili wrogowie, a
      donosic na swojego znaczyło tyle, co współpracować z wrogiem.

      >Przecież jeżeli będąc świadkiem przestępstwa nie zawiadomi się
      policji o tym fakcie to samemu staje się przestępcą<

      Tu też kłania się historia. Kiedyś za to samo zostawało sie
      bohaterem. Trudno w przeciągu życia jednego pokolenia wyplenic
      wielowiekową tradycję.
    • piwi77 Re: Dlaczego przestrzeganie prawa niektórzy trakt 04.11.09, 07:56
      Ocena moralna donosicielstwa zależy pewnie od pobudek jakimi
      kierował się życzliwy. Czy kierował się dobrem wspólnym lub innych,
      czy powodowała nim zazdrość i własny egoizm.
    • Gość: kieprze_paczynsch Re: Dlaczego przestrzeganie prawa niektórzy trakt IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.11.09, 09:33
      >Przecież jeżeli będąc świadkiem przestępstwa nie zawiadomi się policji >o tym
      fakcie to samemu staje się przestępcą.

      A to czemu?

      >Dlaczego tak wielu ludzi w Polsce ma jakąś
      > awersję do przestrzegania prawa? Czy oni uważają, że są ponad prawem?

      Wielu tak uważa. Szczególnie ci, którzy to prawo stanowią.

      > Dlaczego przestrzeganie prawa niektórzy traktują jako >donosicielstwo?

      A to zależy jakie prawo. Jak mi się wydaje, najwięcej donosów jest do urzędu
      skarbowego. I to bardziej pomówień niż sygnałów o faktycznym złamaniu prawa.
      "Prawdziwe" przestępstwa są zgłaszane. Nie jest tak źle.
    • oszolom.z.radia.maryja Re: Dlaczego przestrzeganie prawa niektórzy trakt 04.11.09, 11:39
      autor wątku ma racje. To chyba jeszce efekt z czasów komuny kiedy donosicielstwo traktowało się jako współpracę z wrogim reżimem. Niektórym zostało to w mentalności aż po dziś dzień a z drugiej strony nie reagujemy na faktyczne zło które dzieje sie wokół nas, jesli wiemy o nielegalnych aborcjach to powinniśmy zgłosić to na policje a nie jeszce dążyć do liberalizowania prawa w tym zakresie. Ten tok myslenia jewst niebezpieczny bo znaczy to że nie mozęsz sobie poradzić zproblemem to zalegalizuj to. Jest plaga kradzież? zalegalizujmy to! Trudno soibie wyobrazić większy absurd
      • seth.destructor Re: Dlaczego przestrzeganie prawa niektórzy trakt 04.11.09, 19:28
        Nawet nie z czasów komuny, ale z czasów wojny i kolaboracji z faszystami albo komunistami, albo z czasów rozbiorów i współpracy z zaborcami. A może to taka mentalność narodowa? My sami stanowimy sobie prawo i obcych w to nie chcemy mieszać? Dawniej powszechna była zemsta rodowa i dużo czasu upłynęło, nim władcy zmusili rody do scedowania na siebie przywileju karania winnych.
    • truten.zenobi Re: Dlaczego przestrzeganie prawa niektórzy trakt 04.11.09, 11:58
      Dlaczego tak wielu ludzi w Polsce ma jakąś
      > awersję do przestrzegania prawa?

      1. bo prawo bardzo często jest szkodliwe, nieżyciowe,
      sprzeczne(trudno się do niego stosować) głupie itp.
      (by daleko nie szukać przykład z dzisiaj:
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7218589,Zabiora_ci_psa__jesli_nie_masz_duzego_ogrodka_z_wybiegiem.html
      )

      2. bo panuje rażąca nierówność w stosowaniu prawa... zwykły obywatel
      nie może liczyć na jakąkolwiek ochronę prawną, a krewni i znajomi
      królika maja specjalne względy (nie chce mi się szukać doniesień
      prasowych ale wiele jest przykładów jak to sprawcy byli wypuszczani a
      policja zastraszała świadków)

      3. a jeśli chodzi o przestępstwa kryminalne to wiadomo że policja
      albo nie reaguje, albo wystawia świadków przestępcom, albo ściga tych
      co się skutecznie obronią...
    • truten.zenobi to nieprawda że nikt nie złasza! 04.11.09, 12:14
      Przecież
      > jeżeli będąc świadkiem przestępstwa nie zawiadomi się policji

      powiem tak uwierzyłeś bredniom jakie zwykle głoszą wysocy
      przedstawiciele policji po jakiejś większej wtopie!
      z własnego doświadczenia wiem ze gdy coś się dzieje ludzie bardzo często zgłaszają.. tyle że zwykle chcą to zrobić anonimowo (dlaczego?
      - wcześniej o tym pisałem.)
      co moga usłyszeć od policji? a to że "nie ma wolnego radiowozu", a to
      pytania "co my mamy zrobić?" "a po co pan/pani to chce zgłaszać" a to
      wywody że coś nie jest przestępstwem... a wszystko to można usłyszeć
      jeśli w ogóle uda ci się dodzwonić!!!
      poza tym policja wprost uwielbia wystawiać osobę która zgłasza
      przestępstwo!

      jeśli mi nie wierzysz to poszukaj sobie artykułów na temat
      zakatowania dziecka w kamiennej górze...
      pierwsze doniesienia wręcz huczały od oskarżeń wobec sąsiadów którzy
      jakoby nic nie widzieli nic nie słyszeli... oczywiście po czesci
      podsycanych przez policję której przedstawiciele publicznie
      zapewniali że żadnych zgłoszeń nie było...
      tyle że paru dziennikarzy zaczeło drązyć temat i...
      okazało się ze tak nie do końca! burdy w tamtym mieszkaniu były
      zgłaszane wielokrotnie ale policja nic w tej sprawie nie zrobiła...
      matka miała opiekę kuratora.. który nic nie zrobił gdy zniknęła...
      sąd pomimo wcześniejszych incydentów i odebraniu pozostałych dzieci
      zgodził się by to najmniejsze pozostawić matce...
      pomoc socjalna wiedziała...

      ale winni są oczywiście sąsiedzi
      • hankam Re: to nieprawda że nikt nie złasza! 04.11.09, 13:55
        Myślę, że informationes chodzi o sprawy meldunkowe.
        • piwi77 Re: to nieprawda że nikt nie złasza! 04.11.09, 14:01
          hankam napisała:

          > Myślę, że informationes chodzi o sprawy meldunkowe.

          Donos, czy meldunek, to w tym wypadku, na jedno wychodzi, nie chodzi
          o terminologię.
          • hankam Re: to nieprawda że nikt nie złasza! 04.11.09, 17:03
            Meldunek o braku meldunku, znaczy się.
        • truten.zenobi Re: to nieprawda że nikt nie złasza! 04.11.09, 18:29
          jeśli chodzi o donoszenie an osoby które nie dopełniły obowiazku
          meldunkowego to myslę ze bardziej się do tego odnosi p.1 mojego
          poprzedniego wpisu...
          forum.gazeta.pl/forum/w,29,102485630,102500947,Re_Dlaczego_przestrzeganie_prawa_niektorzy_trakt.html

          powiedzmy sobie szczerze meldunek jako taki jest bzdura co mnie to
          obchodzi kto mieszka obok, jak mieszkaniem dysponuje jego właściciel itp, dopóki nie szkodzi to moim interesom (np. robi z mieszkania
          warsztat czy w inny sposób jest uciążliwy)
          dlaczego mam przy każdej zmianie miejsca zamieszkania zmieniać
          komplet dokumentów? wysyłać tysiace informacjio do róznych instytucji
          itp?
          OK jesli to ktos robi raz na 20 lat to nie wydaje się to duża
          uciążliwośc ale jesli nawet parę razy w roku?

          a co z tymi którzy chcieli by mieszkać np. na łodzi, w przyczepie,
          itp?
          a co z bezdomnymi? - czy musza być przez ten przeżytek minionego
          wieku skazywani na bezrobocie?
          itd...
      • Gość: kieprze_paczynsch Re: to nieprawda że nikt nie złasza! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.11.09, 14:31
        Mojemu znajomemu skradziono samochód. Złożył zawiadomienie na policję, a jako
        kontakt podał świeżo kupiony, specjalnie na tą okoliczność, numer komórki. Po
        godzinie miał na ten numer telefon od złodzieja z żądaniem okupu.
        • truten.zenobi Re: to nieprawda że nikt nie złasza! 04.11.09, 14:47
          właśnie o tego typu przypadki mi chodzi...
          parę lat temu była podobna sprawa... oczywiście złodzieje już dawno
          wywieźli auto na wschód lub rozebrali na części co wcale nie
          przeszkadzało paru "przebierańcom" sobie dorobić szukając frajerów

          jak widać lata mijają i nic się nie zmienia...
    • wuzet21 Re: Dlaczego przestrzeganie prawa niektórzy trakt 04.11.09, 17:27
      Bo gdy zgłosisz jakąś nieprawidłowość - stajesz się świadkiem, i czeka Cię cała
      "kołomyja" - policja, sądy (wielokrotnie), okazania itd., itp.
      • Gość: ja_zgłaszam-i_co? Re: Dlaczego przestrzeganie prawa niektórzy trakt IP: 80.54.33.* 04.11.09, 17:37
        obudził mnie w nocy hałas, patrzę a grupa młodocianych ucieka przed
        radiowozem i chowa się do klatki sąsiedniego bloku,
        zadzwoniłam na policję, podałam, ze widze jak radiowóz szuka
        młodych, podałam, gdzie się schowali i dodałąm, że kogoś nieśli za
        nogi i ręce- nie wiem, czy kogośpobili i z nim uciekają czy jak,
        i jak myślicie, zaglądnęła policja do wskazanej klatki? nie,
        pokrążyli i pojechali dalej bo bali się grupy młodocianych
        tylwe ich interesują nasze interwencje
    • madzioreck Re: Dlaczego przestrzeganie prawa niektórzy trakt 04.11.09, 19:53
      Odpowiem, podając przykłady:
      Dwa dni temu zadzwoniliśmy z mężem po policję, bo 90-letnia, chora sąsiadka z
      góry głośno i donośnie wzywała pomocy, z mieszkania dochodził huk i rumor jakby
      stado byków biegało. Była w domu ze swoim walniętym prawnusiem, który nie chciał
      otworzyć drzwi. Policja przyjechała, w międzyczasie wróciła mamusia gnojka. I
      co? Zrobiono z nas głupków, i funkcjonariusze byli uprzejmi stwierdzić, że skoro
      interwencje za darmo, to dzwonią różni i sobie jaja robią. Oni widzieli
      zaświadczenie, że osoba jest psychicznie chora, więc albo my wyolbrzymiamy, albo
      pani wykrzykuje bzdury, bo przecież psychiczna. Sąsiadka klęła na cała klatkę,
      że podli jesteśmy i my nigdy nie doczekamy się takiej opieki, jak jej syn
      opiekuje się babcią... Pożegnałam ją i panów policjantów słowami, że następnym
      razem, choćby się cięli nożami pod moim oknem, to nie kiwnę palcem, tylko niech
      potem nie chrzanią, jaka to znieczulica panuje i "nikt nic nie widział i nie
      słyszał"...
      Drugi przykład:
      Mój tata przegrał w sądzie grodzkim sprawę o kolizję. Tyle, że nie było ani
      jednego dowodu na to, że ta kolizja w ogóle miała miejsce... Tata jest kierowcą
      autobusu, pewnego dnia jeden pan, zamiast zatrzymać pojazd i zabezpieczyć
      miejsce "kolizji" przejechał za nim kilka skrzyżowań i powiadomił, że tata go
      zaczepił, skręcając. Więc mój tata, jako uczciwy człowiek, sam wezwał policję,
      choć raczej by słyszał, gdyby kogoś stuknął. I wyglądało to tak:
      -policja nie pofatygowała się nawet na miejsce rzekomej "kolizji", nie wykonano
      szkicu z miejsca kolizji ani żadnych pomiarów, nie zbadano żadnych ewentualnych
      śladów na jezdni, bo po prostu nikt tam nie pojechał
      -brak jakichkolwiek świadków, że kolizja miała miejsce
      -pasażer autobusu prowadzonego przez tatę zeznaje, ze stał z tyłu i żadnej
      kolizji nie było,
      -nie zrobiono zdjęć, bo policja nie miała aparatu
      -nie zmierzono, czy wysokości "uszkodzeń" na obu pojazdach się zgadzają (na
      autobusach uszkodzeń i zarysowań są setki)
      -policjanci zaczęli pokrzykiwać na świadka, że co on niby mógł widzieć
      I tata przegrał sprawę w sądzie. Sędzia argumentował, że skoro mamy tylko słowa
      dwóch stron (a świadek taty?), to sąd jest skłonny przyjąć, ze zawinił kierowca
      pojazdu większego.

      Więc powiedz mi, jak szanować takie prawo, które pozwala przypucować wyrok bez
      dowodów?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja