grenzoid
11.11.09, 18:56
Prezydent rzucił hasło, a Gazeta przywołuje temat krzyża w miejscach
publicznych. No i zebrało mi się na refleksje i pytanie.
Weźmy na przykład taką salę lekcyjną. Józio kopie Frania, Andzia ciągnie
Wandzię za warkocz, pani nauczycielka krzyczy. Na ławkach i w zeszytach
przecudowne szkice długopisowe genitaliów i miriady wielokolorowych "dup" i
"ch.ów" - liternictwo do wyboru. Ogólnie zamtuz, żeby do języka literackiego
sięgnąć.
Drugi przykład: nasz wspaniały sejm. To co tam się wyrabia, to wszyscy wiemy.
Najgorsza klasa szkoły w najgorszej dzielnicy nie jest w stanie tak nisko
upaść względem szacunku do siebie i innych ludzi. Oskarżenia, niewybredny
język, kpiny ze społeczeństwa, oszczerstwa i ogólna degrengolada.
I wreszcie przykład trzeci, żeby było bardziej swojsko. Sypialnia Kowalskiego.
Kłótnie z żoną, wrzaski dzieci, Kowalski pijany wrócił w nocy, rano przeklina
kaca...
A wszędzie tam KRZYŻ ! No to ja się zastanawiam. Jakim cudem ci sami ludzie,
przy których najcieńszy dowcip o religii, czy jakakolwiek swobodna
interpretacja symboliki religijnej powodują wybuch oburzenia, ci sami chcą
wieszać krzyż w miejscach, które ewidentnie się do tego nie nadają ? Hę ?