skradziony 'dobry uczynek....

03.12.09, 19:01


Otoz tak...

Raz do roku w okresie przedswiatecznym staramy sie z mezem okazac
pomoc - zrobic jakis dobry uczynek w stosunku do zupelnie obcej
osoby.
W ciagu roku mniej - sa to bardziej sms-y na jakies fundacje (ale
rzadko).


Przedwczoraj wysiadam z samochodu, podchodzi do mnie facet i:
- widze, ze jest pani kierowca. Mam prosbe - czy moglaby mnie pani
podwiezc do Miedzylesia - zona wlasnie zaczela rodzic 2 tygodnie
przed terminem i musze sie tam szybko dostac
(za chwile wysiada moje dziecko)
- o widze, ze jest pani z dzieckiem - nie zauwazylem
- no wlasnie - miedzylesie to bardzo daleko - nie chcialabym ciagac
dziecka ale czy zona dzwonila do lekarza?
- tak dzwonila - jest juz w szpitalu z moimi dwoma synami ale musze
tam pojechac do zony i odebrac synow z porodowki bo tam czekaja na
mnie
- (waham sie) a nie moglby pan taksowka?
- tak moglbym - tylko nie mam pieniedzy czy moglaby mi pani pozyczyc
40 pln ja moge wszystko z pania spisac, pokazac dowod, dam pani
wszystkie namiary
- ok - jesli tak to oczywiscie moge pomoc

Nie mam gotowki wiec drepcze z facetem i dzieckiem na reku do
bankomatu. Facet opowiada mi o synach i ze teraz bedzie coreczka -
Wiktoria i ze pracuje tu niedaleko (jest geodeta) ale chlopaki nie
mogli go podrzucic i ze jutro mi odda nawet 100 pln byleby mu pomoc.
Zapisuje mi na karteczce imie, nazwisko, telefony i adres - daje mu
50 pln.



Jak nie trudno sie domyslic - cisza...
Na komorce zglasza sie sekretarka (nazwisko to samo ale kobiecy
glos). Wczoraj na domowym odebrala jakas babka (usmiechala sie przez
sluchawke), ze za ta osobe nie bedzie nic regulowac i ze mam
zadzwonic po 22.00
Nie dzwonilam - za to dzis nikt nie odbiera.


No i tak. Niby mozna to zaliczyc na poczet tegorocznego 'dobrego
uczynku' zwlaszcza, ze los byl jak zwykle uprzejmy zaraz nastepnego
dnia odplacic mi dobrem... Ale moja wiara w czlowieka nieco
podupadla. Nastepnym razem raczej nikomu nie podam reki na ulicy
tylko dlatego ze ten wlasnie facet tak postapil...

Czy mam wiec odzyskac te pieniadze czy tez odpuscic i 'miec uraz' do
pomagania innym wprost....


Co myslicie?
    • magdafil Re: skradziony 'dobry uczynek.... 03.12.09, 19:20
      i wlasnie przez takich ludzie jak ten facet podupada wiara w ludzi
      przykro mi, ze znalazlas sie w takiej sytuacji
      daj znac, jesli uda Ci sie odzyskac kase
      • Gość: niuska77 Re: skradziony 'dobry uczynek.... IP: *.chello.pl 03.12.09, 20:04


        Wiesz... gdybym wiedziala, ze naprawde to dziecko mu sie urodzilo,
        ze np. teraz jest jakas trudna sytuacja i nie mogl mi oddac albo nie
        ma - to pewnie powiedzialabym, ze spokojnie - niech zatrzyma dla
        siebie - ze dla nowo-narodzonej coreczki.

        Ale wczorajszy ton tej pani w sluchawce (za pierwszym razem jak
        zaczelam tlumaczyc o co chodzi to powiedziala, ze nie chce nic
        wiedziec i mam jej nic nie tlumaczyc i odlozyla sluchawke)...
        Nie mam pojecia czy nie pomoglam jakiemus narkomanowi czy innemu
        takiemu.... nie wygladal....
        • Gość: Michał Re: skradziony 'dobry uczynek.... IP: *.chello.pl 03.12.09, 21:27
          Z Twojego opisu wynika że zostałaś bezczelnie oszukana i wykorzystana.Nie każdy bezczelny moczymorda i ćpun wygląda jak menel.Taka niemiła przygoda powinna Cię nauczyć że nieznajomym pieniędzy się nie pożycza.
          • spir-alka-pl Re: skradziony 'dobry uczynek.... 04.12.09, 10:26
            Gość portalu: Michał napisał(a):

            > Nie każdy bezczelny moczymorda i ćpun wygląda jak menel.

            Na początku jego "kariery" rzeczywiście tak bywa ;)
Pełna wersja