Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ciążę

14.12.09, 19:02

Tytuł brzmi jak prowokacja, niestety jest prawdziwy. Kilka miesięcy
temu poznałam kogoś, który ujął mnie swoją osobowością do tego
stopnia, że bez mrugnięcia okiem zaakceptowałam jego ekspresowy plan
założenia ze mną rodziny. 30-kilkuletni, wrażliwy, inteligentny
zrównoważony mężczyna- tak myślałam. Sielanka trwała 3 miesiące,
potem nastąpiło spięcie, rozciągnięta w czasie kłótnia i zerwanie,
po którym zaczęłam podejrzewać, że mogę być w ciąży. Kiedy sygnały
stały się wyraźne, poinformowałam go, że będzie ojcem. Prosił mnie o
jeszcze jedną szansę, zapewniał, że bardzo chce mieć dziecko, że
mnie kocha i nie pozwoli odejść. Pogodziliśmy się i mimo że szybko
okazało się, iż w ciąży nie jestem, sielanka trwała.
Po kilku tygodniach pokłociliśmy się ponownie o jakąś błahostkę,
wyjechałam służbowo i zamilkłam na parę dni. Po powrocie próbowałam
się z nim skontaktować, nie odpowiadał, poinformował mnie tylko
smsem, że nie jesteśmy już razem. Sądziłam, że to foch spowodowany
zazdrością (zdarzało mu się) i przez następne tygodnie próbowałam go
udobruchać. Bez skutku. Potem okazało się, że naprawdę jestem w
ciąży. Nie chciałam mu o tym mówić, żeby nie czuł się przymuszany do
powrotu, liczyłam na to, że się zreflektuje i sam zapuka do moich
drzwi. Czasem się odzywałam, ale nadal milczał jak zaklęty.
Czekałam. Po kilku tygodniach natknęłam się na niego przypadkiem na
portalu społecznościowym, gdzie wsród jego znajomych znalazłam
dziewczynę, o której mi kiedyś wspominał, ale tym razem była już...
jego "narzeczoną".
6 lat młodsza ode mnie, sekretarka w dużej francuskiej korporacji.
Zrobiło mi się słabo, kiedy uświadomiłam sobie, że spotykał się z
nami obiema równocześnie (poznał ją w lecie na portalu randkowym).
Napisałam do niej, o ciąży, o wszystkim. Odpisała tylko, że zaczęła
się z nim spotykać, kiedy już nie byliśmy razem. Ani słowa więcej.
Żadnych wątpliwosci.
Kiedy załamana napisałam mu o dziecku, poinformował mnie, że "nigdy
do mnie nie wróci" i że obydwoje mają nadzieję, że "wszystko się
ułoży". |Potem wyłączył telefon i do tej pory (mineło 10 dni) nie
daje znaku życia. Jestem w szoku. Że tak można. Że dwójka dorosłych
ludzi znających się przecież od niedawna, może tak postąpić.
Przypuszczam, że on specjalnie chce mnie zszokować, zdołować, po to
żebym poroniła i uwolniła go od kłopotu. Ale co ma w głowie ta
dziewczyna?
Ogarnia mnie rozpacz, nie śpię, nie mogę się do niczego
zmobilizować. Wynajmuję mieszkanie w Warszawie. Mam niewielką pensję
w budżetówce, utrzymuję się głównie z prac zleconych, których nie
bedę mogła wykonywać jako samotna matka. Nie znam adresu
zameldowania mojego niedoszłego męża, żadnych danych osobowych,
oprócz imienia, nazwiska i miejsca pracy. Dramat. Co robić???
    • seth.destructor Dobrze ci tak 14.12.09, 19:10
      Chciałaś naciągnąć chłopaka na ciążę, a jak naprawdę zaszłaś, to
      zamiast go o tym poinformować, postanowiłaś obrobić mu tyłek za
      plecami, skarżąc się nowej dziewczynie. Żałosne.

      Szkoda mi dziecka, które będzie musiało egzystować z kimś takim:(
      • konsjerzka1 Re: Dobrze ci tak 14.12.09, 19:14
        seth.destructor napisał:

        > Chciałaś naciągnąć chłopaka na ciążę, a jak naprawdę zaszłaś, to
        > zamiast go o tym poinformować, postanowiłaś obrobić mu tyłek za
        > plecami, skarżąc się nowej dziewczynie. Żałosne.
        >
        > Szkoda mi dziecka, które będzie musiało egzystować z kimś takim:(


        Mylisz się. Po pierwsze- to on chciał mieć dziecko, ja miałam
        wątpliwosci. Po drugie - zanim napisałam do niej, poinformowałam go
        o wszystkim. Po trzecie - jesteś gnojem, ale pewnie sam o tym wiesz.
        • fallen86 Re: Dobrze ci tak 14.12.09, 19:21
          konsjerzka1 napisała:

          > Po trzecie - jesteś gnojem, ale pewnie sam o tym wiesz.

          Czego się spodziewałaś?
          To forum i każdy może mieć inne zdanie na temat tego co napisałaś.
          Tak, ba się dalej, sadowy nakaz ustalenie ojcostwa (jak się nie przyzna),
          alimenty i do przodu...

          Trzymaj się! Nie poddawaj się! ;)
          • konsjerzka1 Re: Dobrze ci tak 14.12.09, 19:55
            Nie chodzi tylko o pieniądze. Właściwie zastanawiam się czy alimenty
            coś zmienią. Materialnie niewiele - on będzie miał poczucie, że jest
            w porządku, za to ja będę zmuszona oglądać go raz w tygodniu. A po
            kilkunastu latach słuchać jak moja samotnie wychowana córka go
            idealizuje, a mnie obwinia za wszystko. Nie powiem jej przecież, że
            tatuś jest neurotycznym konformistą, że na wieść o jej istnieniu
            wyłączył telefon. Ja po prostu nie mogę uwierzyć, że człowiek, który
            sympatyzuje z Amnesty International, twierdzi że ma zasady, jest
            zdolny do tak bezwzględnych zachowań. I że jakaś 30-letnia myśląca
            kobieta jest w stanie ominąć fakt, że jej narzeczony chwilę
            wcześniej zrobił dziecko innej kobiecie. Wszystko to żałosne i
            smutne.



            fallen86 napisał:

            sadowy nakaz ustalenie ojcostwa (jak się nie przyzna),
            > alimenty i do przodu...
            >
            > Trzymaj się! Nie poddawaj się! ;)
            >
            • majaa Re: Dobrze ci tak 14.12.09, 20:08
              konsjerzka1 napisała:

              > I że jakaś 30-letnia myśląca
              > kobieta jest w stanie ominąć fakt, że jej narzeczony chwilę
              > wcześniej zrobił dziecko innej kobiecie. Wszystko to żałosne i
              > smutne.
              >

              Skąd wiesz, że ominęła ten fakt? Dlaczego uważasz, że powinna o tym
              rozmawiać z Tobą? Może on przekonał ją do swoich racji, a ona mu
              ufa? Tak, jak Ty mu kiedyś zaufałaś. A może on znów podejrzewa, że i
              tym razem ciąża to niewypał? Sorki, że tak piszę, ale chyba
              próbujesz obarczyć winą niewłaściwą osobę.
              • konsjerzka1 Re: Dobrze ci tak 14.12.09, 20:23
                Wiem. Historia jest nieco bardziej skomplikowana, ale nie chciałam
                opisywać z detalami, żeby ktoś nas nie rozpoznał. Kiedy odkrylam ich
                na portalu, poinformowałam go o ciąży, zapytałam dlaczego oszukiwał
                mnie i ją. Stwierdził, że ona "od początku wie" i teraz też mają
                nadzieję,że wszystko się ułoży. Nie mogłam w to uwierzyć i dlatego
                do niej napisałam. Zaprosiłam ją na spotkanie, żeby mogła sprawdzić
                czy naprawdę jestem w ciąży. Odpisała tak jak wspomniałam, wogóle
                nie nawiązała do powyższego faktu. Oczywscie sądzę, że też jest
                zdezorientowana. Ale raczej uważa mnie za uzurpatorkę. Za kogoś kto
                chce zakłocić jej świeżo zawiązane szczęscie. Nie zastanawia się co
                czuję.

                majaa napisała:

                > Skąd wiesz, że ominęła ten fakt? Dlaczego uważasz, że powinna o
                tym
                > rozmawiać z Tobą? Może on przekonał ją do swoich racji, a ona mu
                > ufa? Tak, jak Ty mu kiedyś zaufałaś. A może on znów podejrzewa, że
                i
                > tym razem ciąża to niewypał? Sorki, że tak piszę, ale chyba
                > próbujesz obarczyć winą niewłaściwą osobę.
                • angelfree Re: Dobrze ci tak 14.12.09, 20:55
                  > Nie zastanawia się co czuję.

                  A co czujesz? Zależy Ci, żeby on do Ciebie wrocil? Żeby nie byl z nią? Sądzisz,
                  że da się jeszcze z Waszej znajomości ulepić związek? Mleko się rozlało, jesteś
                  w ciąży, czeka Cię prawdopodobnie samotne macierzyństwo, z doświadczenia Ci
                  mowię, że nie będzie łatwo, a alimenty Ci się przydadzą.
                  Życzę Ci powodzenia.
                • majaa Re: Dobrze ci tak 14.12.09, 22:27
                  konsjerzka1 napisała:

                  > Wiem. Historia jest nieco bardziej skomplikowana, ale nie chciałam
                  > opisywać z detalami, żeby ktoś nas nie rozpoznał. Kiedy odkrylam
                  ich
                  > na portalu, poinformowałam go o ciąży, zapytałam dlaczego
                  oszukiwał
                  > mnie i ją. Stwierdził, że ona "od początku wie" i teraz też mają
                  > nadzieję,że wszystko się ułoży. Nie mogłam w to uwierzyć i dlatego
                  > do niej napisałam. Zaprosiłam ją na spotkanie, żeby mogła
                  sprawdzić
                  > czy naprawdę jestem w ciąży. Odpisała tak jak wspomniałam, wogóle
                  > nie nawiązała do powyższego faktu. Oczywscie sądzę, że też jest
                  > zdezorientowana. Ale raczej uważa mnie za uzurpatorkę. Za kogoś
                  kto
                  > chce zakłocić jej świeżo zawiązane szczęscie. Nie zastanawia się
                  co
                  > czuję.
                  >

                  No, cóż, takie jest życie - są kobiety, które nie będą w stanie
                  związać się z takim facetem, nawet jeśli z tego powodu pocierpią,
                  ale są też i takie, które wybiorą cierpienie tej drugiej, czyli po
                  trupach do celu. Tyle, że on z pewnością jej ten wybór ułatwia,
                  zapewniając, że to właśnie ona jest tą jedyną, a Ty to fatalna w
                  skutkach pomyłka. Dziecko w tej całej sytuacji może być dla niej
                  zarówno tzw. żadną przeszkodą jak i abstrakcją (może tylko do czasu,
                  ale tu wiele zależy od niego).
                  Nadal uważam, że pozostaje Ci jedynie pogodzić się z sytuacją, bo
                  nikogo do miłości nie zmusisz. I posłuchaj rady mojej przedmówczyni:
                  zawalcz o ustalenie ojcostwa i jakieś pieniądze na dziecko.
                  Przynajmniej tyle możesz dla Was zrobić.
        • Gość: olaf [...] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.09, 19:24
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • angelfree Ooo, to ciekawe 14.12.09, 19:28
            A jak długo się trzeba znać, żeby nie być zdzirą?
            Co to w ogóle ma wspólnego?
    • majaa Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 14.12.09, 19:51
      Facet okazał się draniem - choć niełatwo to znieść, to jednak można
      zrozumieć. Mnie natomiast dużo bardziej szokuje Twoja postawa,
      Konsjerzko. Rzucasz się od razu na wielkie fale, chociaż nie znasz
      morza. Jeśli to faktycznie nie jest prowokacja, to aż samo się
      nasuwa stwierdzenie: za głupotę trzeba płacić. Jakiej rady teraz
      oczekujesz? Mamy Ci podać cudowny sposób na zmianę postawy faceta,
      czy może receptę na zdobycie większych pieniędzy? Obawiam się, że to
      Ty sama musisz teraz wszystko sobie poukładać, a przede wszystkim
      przestać liczyć na byłego już faceta.
      Skoro rzeczywiście chciał dziecka, to istnieje taka ewentualność, że
      spróbuje skontaktować się z Tobą po porodzie. Pytanie: w jakim celu?
      Prawdopodobnie nie będzie mu zależało na Tobie, tylko na możliwości
      kontaktu z dzieckiem. ...Ale to tylko gdybanie, póki co musisz
      zmierzyć się z niełatwą rzeczywistością. Powodzenia.
      • konsjerzka1 Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 14.12.09, 20:05
        Ale co jest głupotą? Miłość? W to że był we mnie zakochany akurat
        nie wątpię. Ja też go kochałam, ufałam mu, nie wyglądał na
        cynicznego egoistę. Planowalismy wspólne życie, kredyt etc. Seks
        jest głupotą? To chyba normalne u dwójki 30latków? Ciąża nie była
        planowana, miałam problemy hormonalne i szansa, że akurat zajdę w
        ciążę była minimalna. A jednak. Jak to się dzieje, że "faceta można
        zrozumieć" a kobieta jest zawsze sama sobie winna, co?

        majaa napisała:

        samo się
        > nasuwa stwierdzenie: za głupotę trzeba płacić. Jakiej rady teraz
        > oczekujesz? Mamy Ci podać cudowny sposób na zmianę postawy faceta,
        > czy może receptę na zdobycie większych pieniędzy? Obawiam się, że
        to
        > Ty sama musisz teraz wszystko sobie poukładać, a przede wszystkim
        > przestać liczyć na byłego już faceta.
        > Skoro rzeczywiście chciał dziecka, to istnieje taka ewentualność,
        że
        > spróbuje skontaktować się z Tobą po porodzie. Pytanie: w jakim
        celu?
        > Prawdopodobnie nie będzie mu zależało na Tobie, tylko na
        możliwości
        > kontaktu z dzieckiem. ...Ale to tylko gdybanie, póki co musisz
        > zmierzyć się z niełatwą rzeczywistością. Powodzenia.
        • piwi77 Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 14.12.09, 20:14
          konsjerzka1 napisała:

          > Jak to się dzieje, że "faceta można
          > zrozumieć" a kobieta jest zawsze sama sobie winna, co?

          Przecież majaa Ci napisała, że facet okazał sie draniem (w czym ma
          zreszta rację), więc kto niby pisze, że faceta można zrozumieć?
          Teraz masz sie opanować (wiem, że łatwo sie mówi), poszukac oparcia
          w wypróbowanych przyjaciołach i zacząć MYŚLEĆ. I życzę Ci powodzenia.
        • majaa Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 14.12.09, 22:56
          konsjerzka1 napisała:

          > Ale co jest głupotą? Miłość? W to że był we mnie zakochany akurat
          > nie wątpię. Ja też go kochałam, ufałam mu, nie wyglądał na
          > cynicznego egoistę. Planowalismy wspólne życie, kredyt etc.


          Nie, miłość sama w sobie głupotą nie jest, ale czasem głupio ją
          lokujemy. Po prostu bardzo dziwi mnie fakt, że byłaś w stanie
          położyć wszystko na jedną szalę już po krótkiej znajomości. Na
          początku zawsze jest tylko pięknie i romantycznie (chociaż, jak
          piszesz, nawet ta pierwsza sielanka nie trwała zbyt długo), nie
          wiedziałaś o tym, mając tyle lat?


          Seks
          > jest głupotą? To chyba normalne u dwójki 30latków? Ciąża nie była
          > planowana, miałam problemy hormonalne i szansa, że akurat zajdę w
          > ciążę była minimalna. A jednak. Jak to się dzieje, że "faceta
          można
          > zrozumieć" a kobieta jest zawsze sama sobie winna, co?
          >

          Seks też głupotą nie jest, pod warunkiem, że się go mądrze "używa".
          Chyba nie muszę Cię uświadamiać, że gdzie drwa rąbią, tam wióry
          lecą, prawda? Czemu po prostu nie przyznasz, że perspektywa ciąży w
          tej niemal sielankowej sytuacji wcale Cię tak bardzo nie przerażała?
          A mieć wątpliwości, to bynajmniej nie to samo, co zdecydowane "nie
          chcę". Tym bardziej, że pierwsza taka wiadomość ponownie Was
          zbliżyła. Liczyłaś, że i za drugim razem tak się stanie, ale się
          przeliczyłaś, bo facetowi najwyraźniej zmienił się gust.
          Mylisz się, jeśli uważasz, że go usprawiedliwiam. Jest sakramenckim
          draniem i tyle. Ja tylko próbuję Ci uświadomić, że i Ty nie jesteś
          tu bez winy, bo wykazałaś się naiwnością i brakiem rozsądku. Tak to
          widzę.
    • piwi77 Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 14.12.09, 20:07
      Mogę Ci powiedzieć tylko jedno (wiem, że to mało), jeżeli jesteś w
      ciąży, jeżeli facet nie chce być z Tobą, jeżeli materialnie nie
      jesteś na topie, to świat wcale się jeszcze nie skończył. Policz
      karty, które masz w ręce i rusz, ale tym razem głową.
      PS. Jak Wy kobiety lubicie słuchać mężczyzn co Wam gadają, że Was
      kochają i nawijają takie tam i dajecie się mamić na własne życzenie.
      Nie widać na oko, który facet kocha, który nie?
    • lernakow Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 14.12.09, 20:19
      konsjerzka1 napisała:

      Potem okazało się, że naprawdę jestem w ciąży. Nie chciałam mu o tym mówić
      (...)
      Napisałam do niej, o ciąży, o wszystkim.
      (...)
      Kiedy załamana napisałam mu o dziecku, poinformował mnie, że "nigdy
      do mnie nie wróci"


      Po czym odpisała Sethowi Destructorowi:
      Po drugie - zanim napisałam do niej, poinformowałam go o wszystkim.

      Moja droga, jak się bierzesz za pisanie literatury - choćby kuchennej - to postaraj się, żeby szczegóły się nie rozjeżdżały w tak krótkim tekście.
      • konsjerzka1 [...] 14.12.09, 20:29
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • matylda1001 Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 14.12.09, 20:42
        lernakow napisał:

        >Moja droga, jak się bierzesz za pisanie literatury - choćby
        kuchennej - to postaraj się, żeby szczegóły się nie rozjeżdżały w
        tak krótkim tekście.<

        Masz rację, Lernakow:) Poza tym... Skoro nowa dziewczyna ma 30 lat,
        i jest o 6 lat młodsza od Autorki, to Autorka ma lat 36. Trudno sie
        spodziwać, żeby kobieta w tym wieku nie wiedziala do czego służy
        antykoncepcja. Chyba, że uznała, iż z uwagi na wiek już pora ułożyć
        sobie życie:) i zaryzykowała. No cóż, nie wyszło.
        • piwi77 Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 14.12.09, 21:01
          Coś czepiacie się tej dziewczyny (to także do lernakowa), jakby nie
          można było napisać niedokładnie. Zresztą ja niczego sie nie
          dopatrzyłem, może czytałem niezbyt dokładnie.
        • boskakrysialoska Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 14.12.09, 21:10
          no i co, podlizalas sie glupiuta matyldziu? zadowolona? skad wiesz
          ze konsjerzka nie ukladala sobie zycia juz wczesniej? nic tu o tym
          nie pisze, nie dziwie sie, tez bym nie napisala. sadze ze wiek
          podaje tez orientacyjnie. nie znam sekretarki korporacyjnej powyżej
          26 roku życia, to rzadkie wyjątki:) zazwyczaj sa mlode, niezbyt
          lotne i dobrze zorganizowane:)
          a gdyby nawet autorka postu byla 36 letnią kobietą ktora chciala
          ulozyc sobie zycie to tym bardziej jej wspolczuje. nie rozumiem tego
          jadu. glupie zakomleksione baby, ktore ciesza sie kiedy innym
          przydarzy sie cos niemilego. zal mi was.
          matylda1001 napisała:

          > Masz rację, Lernakow:) Poza tym... Skoro nowa dziewczyna ma 30
          lat,
          > i jest o 6 lat młodsza od Autorki, to Autorka ma lat 36. Trudno
          sie
          > spodziwać, żeby kobieta w tym wieku nie wiedziala do czego służy
          > antykoncepcja. Chyba, że uznała, iż z uwagi na wiek już pora
          ułożyć
          > sobie życie:) i zaryzykowała. No cóż, nie wyszło.
          >
          • matylda1001 Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 14.12.09, 22:47
            boskakrysialoska napisała:

            > no i co, podlizalas sie glupiuta matyldziu? zadowolona?<

            Daj spokój:) nie podniecaj sie tak, To Harlekin. Tyle, że
            zupełnie źle napisany. Nie mam zamiaru skupiać sie na losach
            wyimaginowanych postaci. Wolę życie:)
      • boskakrysialoska banda idiotów 14.12.09, 20:58
        jestem gleboko zazenowana tym co tu czytam. dziewczyna jest w bardzo
        trudnej sytuacji, trudnej emocjonalnie, ktos z was umie to sobie
        wyobrazic??? wypowiedzi mezczyzn - ponizej wszelkiego poziomu,
        kobiety lepiej, ale wyraznie czuc brak wspolczucia, raczej
        poprawnosc polityczna i to z łaski. wlasnie wy, drogie panie,
        udowadniacie ze kobiety sa bezwzgledne w ocenianiu innych kobiet...
        dlatego ja nie boje sie powiedziec ze tamta sekretarka ma cie,
        kochana, gleboko w d... typowa pracownica korporacji, znam sie na
        tym, to tkaze moje miejsce pracy. ominiecie faktu ze ex-partnerka
        jest w ciazy to i tak light, moglabym opowiedziec znacznie wiecej.
        jej to i tak nie dotyczy, bedzie miala kilka fajnych miesiecy z
        ukochanym, moze nawet kilkanascie. on na razie sie oszukuje, ze to
        ty jestes be, ale skoro chcial miec dziecko, nie bedzie potrafil o
        nim zapomniec, bedzie szukal kontaktu . jego dziewczyna bedzie to
        slabo znosic i kiedy urok zakochania wreszcie minie zaczną dochodzic
        do glosu ponure fakty. a fakty sa takie ze facet dal ci nadzieje na
        rodzine, bo pewnie bardzo chce rodzine miec (szybko sie uwinal z
        nową "narzeczoną"), a kiedy tylko dostrzegl inna okazje, zwinal
        zagle i mosci bardziej komfortowe gniazdko. klasyczny dupek. moim
        zdaniem jest za slaby zeby calkowicie pozbyc sie wyrzutow sumienia
        dlatego sadze ze to nie koniec tej historii. w kazdym razie na pewno
        nie beda zyli dlugo i szczesliwie:) badz cierpliwa i nie martw sie.
        trzymam kciuki:)
    • kadfael Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 14.12.09, 20:57
      Chyba nie owa dziewczyna powinna być adresatką Twoich pretensji,
      tylko były facet?
      A on z kolei może jej tłumaczyć, że już raz twierdziłaś, że jesteś w
      ciązy i nie byłaś, więc pewnie robisz to drugi raz. A niby dlaczego
      dziewczyna ma wierzyć obcej kobiecie a nie swojemu facetowi?
    • tlenek_wegla Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 14.12.09, 21:23
      Chyba BYLEGO chlopaka.. I niestety, ale ma prawo miec w nosie... Ja mam w nosie
      milostki mojej zony, zanim mnie poznala. Kazdy ma przeszlosc "zwiazkowa"...
      Teraz jestesmy razem i to sie liczy. Byli mojej zony? WTF? A co mnie oni
      obchodza? A ich los jeszcze mniej.
      • konsjerzka1 Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 14.12.09, 21:54
        Taak? A gdyby okazało się, że twoja żona miała dziecko i zostawiła
        je byłemu, też miałbyś takie dobre samopoczucie na temat waszego
        związku? Wywaliłbys ją za drzwi, wyrzucił za nią szlafrok i
        szczoteczkę do zębów. Zastanów się o czym piszesz.


        tlenek_wegla napisał:

        > Chyba BYLEGO chlopaka.. I niestety, ale ma prawo miec w nosie...
        Ja mam w nosie
        > milostki mojej zony, zanim mnie poznala. Kazdy ma
        przeszlosc "zwiazkowa"...
        > Teraz jestesmy razem i to sie liczy. Byli mojej zony? WTF? A co
        mnie oni
        > obchodza? A ich los jeszcze mniej.
        >
        >
    • black-emissary Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 14.12.09, 22:32
      Znalazłaś się w podłej sytuacji, ale po części na własne życzenie.
      Rozumiem pretensje do faceta, ale do niej? A Ty zdajesz się mieć pretensje przede wszystkim do niej.
      Jeżeli ten facet tak Ciebie omotał, że po kilku miesiącach byłaś gotowa rodzić mu dzieci to ona pewnie obecnie też jest pod jego wielkim wpływam i tak ją ujął swoją osobowością, że nie zwraca uwagi na takie szczegóły jak ciąże jego autorstwa.

      Ona ma Ciebie w nosie i Ty miej ją w tej samej części ciała. Ona jest tutaj bez znaczenia. Liczycie się Ty i Twoje przyszłe dziecko. Na tym się skoncentruj, nie zamartwiaj się rzeczami, których i tak nie zmienisz. Facet sobie poszedł, jego strata. Tylko przypadkiem nie przyjmuj go z powrotem. I koniecznie ściągnij z niego alimenty, bo płacenie na to co się spłodziło to nie jest z jego strony żadna łaska, a psi obowiązek.
      Powodzenia!
      • konsjerzka1 Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 14.12.09, 22:59
        Och, tak naprawdę nie mam do niej wielkich pretensji, tytuł miał
        tylko przyciągnąc uwagę. Pretensje mam głównie do niego, także do
        siebie, dziewczynie się raczej dziwię. Nie znam jej, na tym portalu
        wydała mi się sympatyczną, zwyczajną osobą, o nieco powszechnych
        pseudoambitych gustach, ale sugerujących, że nie mam do czynienia z
        głupią lalą. Zwykła dziewczyna z aspiracjami. Ja nie jej miejscu nie
        mogłabym sobie wytłumaczyć faktu, że mojemu niedawno poznanemu
        boyfriendowi za pół roku urodzi się dziecko i że on nic z tym fantem
        nie próbuje zrobić. Czułabym że to wszystko nie jest uczciwe, że
        moja zgoda na to nie jest uczciwa. Oczywsicie wiem że już z nim nie
        będę, po czymś takim nie mogłabym, ona też to wie, ale co z tego?
        Żadne z nich nie zainteresowało się jak się czuję, nie próbowało ze
        mną ustalić zwykłego ludzkiego "co dalej". Czuję się opuszczona,
        jakoś "rozdziewiczona" z wiary w ludzi. Jestem na siebie zła, że nie
        wyczułam fałszu, niepewności, krętactwa. Zawsze rozpoznawałam
        kłamstwo od pierwszego usłyszenia, a tym razem zostałam
        zmanipulowana i upokorzona. Trudno się z tym pogodzić, wierzcie mi.
        • tlenek_wegla Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 15.12.09, 02:53
          Twoje gusta sa za to na d wyrz ambitne.. wskoczyc do lozka kazdemu po 3
          miesiacach... LOL!!!!!!!
    • piwi77 Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 15.12.09, 07:54
      Aha i jeszcze jedno, nigdy nie graj z meżczyzną swoją ciążą,
      przegrasz. Pierwszy raz zagrałaś, choć wiedziałas, że w żadnej ciąży
      nie jesteś (tylko nie ściemniaj, że było inaczej), najpóźniej wtedy
      przestał on Ci ufać.
      • leftt Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 15.12.09, 09:07
        Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ciążę... Swoją drogą to
        chyba jakiś cud anatomiczny.
      • konsjerzka1 Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 15.12.09, 10:00
        Skąd masz tę pewność, ze statystyk? Pierwszy raz to ja z nim
        zerwałam i byłam tak bardzo zakoczona jego zachowaniem, że nie
        chciałam wracać. Zgodziłam się tylko dlatego, że bardzo wiarygodnie
        mnie przekonywał. Bardzo chciał być ojcem, to nie takie
        częste...Ciąża nie była mi wtedy na rękę, nie miałam stałej umowy o
        pracę, planowaliśmy dziecko, ale najwcześniej za pół roku. On wie,
        że go nie oszukiwałam. Kiedy się okazało, że w ciązy nie jestem ,
        był zawiedziony, ale "pocieszał" mnie, że za kilka miesięcy będę. No
        i jestem.
        • piwi77 Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 15.12.09, 11:29
          100% pewności nie mam, ale z tych kilku Twoich wypowiedzi wnioskuję,
          że głupia nie jesteś i na pewno o takim czymś jak test ciążowy
          słyszałaś i umiesz sie nim posługiwać.
          • konsjerzka1 Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 15.12.09, 12:58
            widzisz, tak się składa, że test był pozytywny. Dlatego on wie, że nie
            próbowałam go oszukać.
            Dopiero badanie lekarskie wykazało, że nie tym razem, że to jakiś problem z
            "ciałkiem żółtym".

            piwi77 napisał:

            > 100% pewności nie mam, ale z tych kilku Twoich wypowiedzi wnioskuję,
            > że głupia nie jesteś i na pewno o takim czymś jak test ciążowy
            > słyszałaś i umiesz sie nim posługiwać.
    • black_tangens No cóż, nie ty pierwsza nie ty ostatnia. To dupek 15.12.09, 11:19
      No cóż, nie ty pierwsza nie ty ostatnia. To dupek i tchórz. A dupek zawsze
      pozostanie dupkiem.Przede wszystkim musisz się skoncentrować na sobie i swoim
      dziecku. To jest teraz najważniejsze. Nie marnotraw sił na myślenie o
      facecie-dupku i jego dziewczynie. Po co ci to? Tak jak to opisałaś to nie
      dorastają ci do pięt. Z tego co napisałaś to nie masz najlepszej sytuacji
      finansowej. Dlatego musisz starać się o alimenty. Wiesz gdzie pracuje ojciec
      dziecka. Idź do jego przełożonego/przelożonej i przedstaw sytuacje – może poda
      ci adres mimo Ustawy o Ochronie Danych Osobowych? Jak nie masz adresu to złóż i
      tak pozew w sądzie: podając imię, nazwisko i miejsce pracy – sąd na tej
      podstawie szybko ustali adres meldunkowy tatusia. Mam też nadzieje, że masz
      jakieś oparcie w innych ludziach – masz jakąś dobrą koleżankę? Jaki masz kontakt
      z rodzicami? Jeśli ciebie kochają to nie bój się powiedzieć im prawdy. Jak
      napisałam, nie ty pierwsza i nie ty ostatnia trafiłaś na palanta. Życzę ładnego
      dzidziusia i w przyszłości dobrego męża!
      P.S. A z tym palantem nie kontaktuj się, nie nachodź go. Po co taki ojciec dla
      twojego dziecka? Tak jak go opisałaś to wydaje mi się, że on nie jest w stanie
      tworzyć normalnego związku, ani z tą ani z inną dziewczyną. Szkoda dla niego czasu.
    • aiwlysji Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci 15.12.09, 15:04
      to bardzo przykra sytuacja...
      mnie zastanawia jeszcze to, ze w momencie ciazy "bez meza" kobieta jest pozostawiona sama sobie (nie mowie o bliskiej rodzinie).
      czy moze sie myle?

      przypomina mi sie sytuacja znajomej z niemiec, ktora zaszla w ciaze z tzw. one night stand, oczywisie w takim przypadku kiedy facet nie wie lub nie chce interesowac sie ciaza jest bardzo trudno walczyc o prawa dziecka. dlatego o te prawa zawalczyl urzad niemiecki, odnalazl ojca, oczywiscie byl test na pokrewienstwo i sprawa o alimenty.
      kobieta mogla zajac sie ciaza i porodem.

      aaa jakis facet napisal, ze za szybko pchalas sie do lozka, to straszny doopek bez mozgu, wiec nie warto nawet piec sekund mu poswiecac:)
    • Gość: * Re: Dziewczyna mojego chłopaka ma w nosie moją ci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.09, 20:11
      konsjerzka1 napisała:

      > Po kilku tygodniach pokłociliśmy się ponownie o jakąś błahostkę,
      > wyjechałam służbowo i zamilkłam na parę dni. Po powrocie
      próbowałam
      > się z nim skontaktować, nie odpowiadał, poinformował mnie tylko
      > smsem, że nie jesteśmy już razem.

      Służbowa ciąża zobligowała Cię do szukania kozła ofiarnego w byłym
      partnerze?

      Daruj sobie charakterystykę nowej partnerki byłego towarzysza miłych
      wieczorów. Zagrałaś, ponoś więc konsekwencję tych zagrań.
      DNA wykaże, czy jest rzeczywiście ojcem tego dziecka. Ale o tym
      trzeba było myśleć wcześniej w domu a nie rozważać na forum.
      • boskakrysialoska wstyd panowie 15.12.09, 20:20
        co to za brednie:) ten watek rzeczywiscie przyciaga sfrustrowanych
        palantow plci meskiej:) zbyt leniwych rzeby przeczytać dokładnie w
        czym rzecz...


        Gość portalu: * napisał(a):
        >
        > Służbowa ciąża zobligowała Cię do szukania kozła ofiarnego w byłym
        > partnerze?
        >
        > Daruj sobie charakterystykę nowej partnerki byłego towarzysza
        miłych
        > wieczorów. Zagrałaś, ponoś więc konsekwencję tych zagrań.
        > DNA wykaże, czy jest rzeczywiście ojcem tego dziecka. Ale o tym
        > trzeba było myśleć wcześniej w domu a nie rozważać na forum.
        • privus Miała babcia raz samochód, stare pudlo od stu lat 15.12.09, 20:29
          I kto ma się wstydzić, włascociel czy kierowca :)
          • boskakrysialoska Re: Miała babcia raz samochód, stare pudlo od stu 15.12.09, 20:31
            dobrze sie czujesz?:) ani to blyskotliwe ani na temat

            privus napisał:

            > I kto ma się wstydzić, włascociel czy kierowca :)
Pełna wersja