Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach

04.01.10, 17:07
W barach, kawiarniach czy dyskotekach będzie obowiązywał całkowity zakaz
palenia. Papierosa będzie można ewentualnie zapalić tylko poza lokalem, bo nie
będzie w nim nawet palarni - przewiduje najnowsza wersja projektu tzw. ustawy
antynikotynowej.


Posłowie przygotowują projekt ustawy regulujący sprawę palenia papierosów w
PRYWATNYCH pomieszczeniach. O tym, czym mamy sobie świecić (żarówki vs
świetlówki) w prywatnych domach już zadecydowali - przy aplauzie
tysięcy owiec. Co będzie następne i na jakie kolejne regulacje dotyczące
prywatnych spraw lud się jeszcze potulnie zgodzi?


wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7417190,Wkrotce_w_barze_i_na_dyskotece_papieros_bedzie_calkowicie.html
    • trzymilionowy.post Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 17:09
      forum.gazeta.pl/forum/w,902,105158033,105158841,Wkrotce_w_barze_i_na_dyskotece_papieros_bedzie_.html

      Mnie również ten wątek zaciekawił.
      • ket.riazan Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 17:27
        Czytając Was, nie opuszcza mnie paskudne podejrzenie, że kontestujecie, łagodnie
        pisząc,ów projekt.
        A przecież w prywatnych domach nie można robić wielu innych rzeczy, które by nam
        odpowiadały.
        Np. nie można zadźgać nożem męża, bo na podorędziu mamy już innego fatyganta.
        No i, by listy nadto nie wydłużać, nie mogę hodować sobie tych roślinek, co to
        zastępują różowe okulary.
        • trzymilionowy.post Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 17:31
          Powiem więcej, uważam ten projekt za debilny.
          Szanuję prawo do niepalenia biernego ale nie tymi metodami.
          • ket.riazan Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 17:39
            Przyznaję.
            Wypowiedziałeś się obszerniej.
            Podejrzenie me zamieniłeś w pewność, jednym, niezbyt nawet rozbudowanym zdaniem.
            Jesteś gość, że Ci się to udało?
            • trzymilionowy.post Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 17:42
              Jako gość wolałbym w lokalu wybierać czy chcę udać się do miejsca gdzie można
              palić bądź nie i żebym przy wejściu został o tym czytelnie
              poinformowany. Zakaz ogólnopolski uważam za kretynizm. Takie kwestie
              powinien regulować rynek.
              • ket.riazan Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 17:51
                Pewnie palisz takie, których dymek respektuje wytyczone granice i nie włazi w
                szkodę, jak durna krowa.
                • krystian10 Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 18:01
                  Z e-papierosów nie ma żadnego dymu.
                  • trzymilionowy.post Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 18:03
                    krystian10 napisał:

                    > Z e-papierosów nie ma żadnego dymu.

                    Ale ich też zakażą:-)))
                    • krystian10 Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 18:10
                      I to jest już głupota do kwadratu. Sam nie palę od 8 lat, ale mi nie przeszkadza
                      jak ktoś pali, byle nie robił tego w moim samochodzie czy domu. Co do
                      restauracji to przecież mam wybór, mogę iść do restauracji dla niepalących.
                      • trzymilionowy.post Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 18:13
                        Ja pochwalam tworzenie miejsc w lokalach dla osób niepalących lecz
                        nie poprzez zakaz tylko ułatwienia.
                        • krystian10 Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 18:18
                          Zakazy są po to żeby je łamać.
                          • trzymilionowy.post Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 18:22
                            :-)))
                          • imponeross Morderstwo w prywatnym pomieszczeniu 05.01.10, 08:35
                            krystian10 napisał:

                            > Zakazy są po to żeby je łamać.

                            Morderstwo albo szkodzenie czyjemus zdrowiu, czy to w prywatnym czy
                            nie w prywatnym pomieszczeniu jest i musi byc zabronione. Palenie
                            papierosow nalezy do tej kategorii. W prywatnym pomieszczeniu
                            panstwo zakazuje ci np. seksualnego wykorzystywania swoich dzieci i
                            bicia kogolwiek, dlaczego mialoby ci panstwo pozwolic na trucie
                            kogos? Poze prywatnym pomieszczeniem nie wolno truc, a w prywatnym
                            pomieszczeniu wolno?
                            • Gość: fxhunt Re: Morderstwo w prywatnym pomieszczeniu IP: *.adsl.inetia.pl 13.01.10, 23:15
                              a bąka puścić jeszcze będzie można czy też państwo mi normy zbada i mandat wlepi
                              ? Człowiecze leczże się !
                • strikemaster Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 18:21
                  Wystarczy na granicy postawić murek. To się na prawdę sprawdza, sądząc po funkcjonowaniu palarni w zakładach pracy.
            • ket.riazan Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 17:45
              Nie jesteś przypadkiem moim sąsiadem z góry?
              • zoil44elwer Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 21:17
                ket.riazan napisała:

                > Nie jesteś przypadkiem moim sąsiadem z góry?
                Dym papierosowy z balkonu sąsiada z góry opada na niższe piętra.Dziś słyszałem w
                TiVi głos pani z parteru której przeszkadza dym papierosowy z 10
                piętra!!Nikotyna szkodzi,alkohol szkodzi,cukier i sól(biała śmierć)szkodzi-o co
                tu chodzi?/A tak na marginesie akcyza z alkoholu i papierosów to ? % budżetu?
        • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 17:35
          ket.riazan napisała:

          > A przecież w prywatnych domach nie można robić wielu innych
          > rzeczy, które by nam odpowiadały.
          > Np. nie można zadźgać nożem męża, bo na podorędziu mamy już innego
          > fatyganta.

          Nie jest to zakaz dotyczący własnego domu, lecz zakaz dotyczący morderstwa.
          Postaraj się o mądrzejszy przykład.

          > No i, by listy nadto nie wydłużać, nie mogę hodować sobie tych
          > roślinek, co to zastępują różowe okulary.

          Taki zakaz to oczywista bzdura. Nie mogę pojąć, jak dorosły człowiek może się
          godzić z tym, że obcy ludzie mu dyktują co może robić (w szczególności hodować)
          we własnym domu.
        • paco_lopez Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 07.01.10, 21:56
          mozesz. wystarczy sie zbytnio nie chwalic
    • boblebowsky Spokojonie. 04.01.10, 17:20
      Mogę się założyć że jeśli temat zostanie w ogóle ruszony i dojdzie do konkretów
      to przejdzie w formie złagodzonej.
      • zamurowany Spokojonie?! 04.01.10, 17:26
        boblebowsky napisał:

        > Mogę się założyć że jeśli temat zostanie w ogóle ruszony i dojdzie
        > do konkretów to przejdzie w formie złagodzonej.

        Złagodzony zakaz dotyczący prywatnych pomieszczeń czy też surowy zakaz dotyczący
        prywatnych pomieszczeń - bez różnicy. Oba są zakazami dotyczącymi prywatnych
        pomieszczeń. Jak już się jakikolwiek zakaz wprowadzi, to uczynienie go później
        surowszym jest drobnym detalem technicznym.

        Czy równie spokojny będziesz, kiedy posłowie zajmą się złagodzonym zakazem
        dotyczącym palenia/jedzenia/picia w twoim własnym domu?
        • boblebowsky Re: Spokojonie?! 04.01.10, 17:35
          Przestań truć.... Są dziedziny życia w które pańtwo ingeruje i będzie ingerować
          i to czy to prywtana własność nie ma tu nic do rzeczy.
          Spróbuj handlować alkoholem na swoim prywtanym terenie, albo zacznij go
          produkować. Twoje teksty o zakazie jedzenia w własnym domu to już kompletne brednie.
          • zamurowany Re: Spokojonie?! 04.01.10, 17:45
            boblebowsky napisał:

            > Są dziedziny życia w które pańtwo ingeruje i będzie
            > ingerować i to czy to prywtana własność nie ma tu nic do rzeczy.

            To fakt - państwo ingeruje, a owce się na to godzą. I dają się potulnie golić.

            I prywatna własność nie ma dla nich znaczenia...

            > Twoje teksty o zakazie jedzenia w własnym domu to już kompletne brednie.

            Owszem, to absurd (celowy). Tak samo, jak absurdem jest państwowy zakaz palenia
            w prywatnym pomieszczeniu. Cieszę się, że się ze mną zgodziłeś.
            • boblebowsky Re: Spokojonie?! 04.01.10, 18:19
              zamurowany napisał:

              > boblebowsky napisał:
              >
              > > Są dziedziny życia w które pańtwo ingeruje i będzie
              > > ingerować i to czy to prywtana własność nie ma tu nic do rzeczy.
              >
              > To fakt - państwo ingeruje, a owce się na to godzą. I dają się potulnie golić.
              >
              > I prywatna własność nie ma dla nich znaczenia...
              >
              > > Twoje teksty o zakazie jedzenia w własnym domu to już kompletne brednie.
              >
              > Owszem, to absurd (celowy). Tak samo, jak absurdem jest państwowy zakaz palenia
              > w prywatnym pomieszczeniu. Cieszę się, że się ze mną zgodziłeś.

              gadka szmatka to wszystko!

              Czy nie uważasz brak wydzielenia rzeczywistych miejsc dla nie palących, a nie
              iluzorycznych jak to ma miejsce teraz jest właśnie brakiem tolerancji?! W domu
              możesz sobie palić ile chcesz, ale domyślam się że chodzi ci o własność prywatną
              będącą jednocześnie
              miejscem publicznym więc trzeba się liczyć z możliwością ograniczeń.
              Dla mnie to funkcjonuje w Włoszech czyli szczelnie wydzielone miejsce dla
              palących jest opcją rozsądną i uczciwą wobec wszystkich.
              I na koniec o tej wolności. Co powiesz na taką firmę jak Sanepid czyli
              instytucję dbającą o higienę i nakładającą w związku z tym różne obostrzenia,
              które narzuca na prywatnym bądź co bądź terenie. Uwierz mi znam się na tym i
              jest tego trochę.
              • zamurowany Re: Spokojonie?! 04.01.10, 18:33
                boblebowsky napisał:

                > gadka szmatka to wszystko!

                No tak, argumentów brakuje, więc trzeba zbywać dyskutanta takimi pustymi hasłami.

                Faktem jednak jest, że jest to zakaz dotyczący prywatnych pomieszczeń.
                Prywatny dom, prywatna restauracja to nie jest państwowa sprawa. Ciekawe jak byś
                zareagował na państwowe zakazy/nakazy dotyczące palenia, jedzenia czy picia w
                twoim własnym domu. Też byś tak potulnie je przełknął?

                > Czy nie uważasz brak wydzielenia rzeczywistych miejsc dla nie palących, a nie
                > iluzorycznych jak to ma miejsce teraz jest właśnie brakiem tolerancji?!

                Uważam, że restauracja należąca do Kowalskiego to sprawa Kowalskiego, a nie
                twoja, czy grupy posłów. Nie wtrącaj się do cudzej własności.

                > W domu możesz sobie palić ile chcesz,

                Na razie. Ale furtka do zmian w tym rejonie jest już otwarta.

                > domyślam się że chodzi ci o własność prywatną
                > będącą jednocześnie miejscem publicznym

                Własność prywatna to własność prywatna, a nie publiczna. Nie kładź łapy na cudzym.

                > Co powiesz na taką firmę jak Sanepid czyli
                > instytucję dbającą o higienę i nakładającą w związku z tym różne
                > obostrzenia, które narzuca na prywatnym bądź co bądź terenie.

                Sanepid to też bzdura. To chyba jasne.
                • boblebowsky Re: Spokojonie?! 04.01.10, 18:48
                  > Sanepid to też bzdura. To chyba jasne.

                  Jedno pytanko, bo nie wiem czy jest sens dalej ciągnąć. Czy uważasz, że Sanepid
                  jest bzdurnym ograniczeniem wolności właściciela obiektu w którym znajduje się
                  lokal gastronomiczny ?
                  • zamurowany Re: Spokojonie?! 04.01.10, 20:48
                    boblebowsky napisał:

                    > > Sanepid to też bzdura. To chyba jasne.
                    >
                    > Jedno pytanko, bo nie wiem czy jest sens dalej ciągnąć. Czy
                    > uważasz, że Sanepid jest bzdurnym ograniczeniem wolności
                    > właściciela obiektu w którym znajduje się lokal gastronomiczny ?

                    To nie jest dyskusja o sanepidzie, ale skoro tak rozpaczliwie szukasz pretekstu
                    do oddalenia się z tego wątku, to proszę bardzo:

                    Tak, (państwowy) Sanepid jest bzdurnym ograniczeniem wolności właściciela
                    obiektu gastronomicznego.

                    Temat mógłbym rozwinąć, ale nie sądzę, aby to było celowe.
                    • boblebowsky Re: Spokojonie?! 04.01.10, 20:59
                      > To nie jest dyskusja o sanepidzie, ale skoro tak rozpaczliwie szukasz pretekstu
                      > do oddalenia się z tego wątku, to proszę bardzo:
                      >
                      > Tak, (państwowy) Sanepid jest bzdurnym ograniczeniem wolności właściciela
                      > obiektu gastronomicznego.
                      >
                      > Temat mógłbym rozwinąć, ale nie sądzę, aby to było celowe.

                      Rozwijanie się w tym przypadku rzeczywiście jest bezcelowe i to co napisałeś
                      jest jak dla mnie w zupełności wystarczające. Uznaj to sobie za co chcesz, ale
                      mi się głową w mur walić nie chce.
                      Aaaaa..i życzę ci żebyś posilił się kiedyś "porządnie" w restauracji będącej
                      poza kontrolą tej instytucji, albo żeby ci taką otworzyli w bezpośredniej
                      odległości od domu, hłe, hłe......
                      • zamurowany Re: Spokojonie?! 04.01.10, 21:07
                        boblebowsky napisał:

                        > > Tak, (państwowy) Sanepid jest bzdurnym ograniczeniem wolności
                        > > właściciela obiektu gastronomicznego.
                        > >
                        > > Temat mógłbym rozwinąć, ale nie sądzę, aby to było celowe.
                        >
                        > Rozwijanie się w tym przypadku rzeczywiście jest bezcelowe i to co
                        > napisałeś jest jak dla mnie w zupełności wystarczające.

                        Ok, możesz odejść z tego wątku nie podawszy żadnego argumentu za swoim
                        stanowiskiem. Masz pretekst.

                        > Aaaaa..i życzę ci żebyś posilił się kiedyś "porządnie" w
                        > restauracji będącej poza kontrolą tej instytucji, albo żeby ci
                        > taką otworzyli w bezpośredniej odległości od domu, hłe, hłe......

                        Żywię się codziennie (porządnie) w domu, który jest poza kontrolą tej bzdurnej
                        instytucji.

                        A ja tobie życzę abyś spróbował odrobiny samodzielności, bez żenującego u
                        dorosłego mężczyzny szukania opieki państwa.
                        • boblebowsky Re: Spokojonie?! 04.01.10, 21:19
                          > Żywię się codziennie (porządnie) w domu, który jest poza kontrolą tej bzdurnej
                          > instytucji.
                          >


                          Argumenty???? Nie rozśmieszaj mnie:)))))

                          Baranie jeden, to moja praca i otworzyłem już w życiu nie jedną restaurację. Ty
                          widzę ten temat znasz tylko filmów żywiąc się w domku, a ja znam na wylot
                          zarówno z punktu widzenia właściciela jak i klienta więc dyskusja z tobą na ten
                          temat jest dla mnie wręcz uwłaczająca. I to samo dotyczy palenia tytoniu w
                          lokalach. G..wno wiesz i durnie wozisz z jakąś idiotyczną wolnością nie mając
                          zielonego pojęcia o czym piszesz cudaku.
                          A ten ostatni akapit o samodzielności jest już na prawdę żałosny.
                          EOT
                          • zamurowany Re: Spokojonie?! 04.01.10, 22:31
                            boblebowsky napisał:

                            > to moja praca i otworzyłem już w życiu nie
                            > jedną restaurację.

                            Nie interesuje mnie kim jesteś, albo raczej - na kogo się kreujesz. Jesteśmy na
                            forum dyskusyjnym, więc interesuje mnie czy masz rację czy nie.

                            W temacie głównym nie przedstawiłeś żadnej racji uzasadniającej narzucanie
                            państwowych reguł w prywatnych lokalach, nic co by usprawiedliwiało naruszanie
                            prawa własności. Moje uwagi zbyłeś milczeniem albo inwektywami. Wniosek -
                            argumentów nie masz. Trudno, nie ty jedyny na tym forum.

                            Z jakichś dziwnych powodów postanowiłeś przejść na temat Sanepidu - niech ci
                            będzie. Tak czy inaczej, dopóki nie uzasadnisz sensu istnienia jakiejś
                            państwowej instytucji - jest to instytucja zbędna. Nie uzasadniłeś. Żadna nowość.

                            Powtórzę - wiele razy żywiłem się w miejscach, gdzie inspektorzy Sanepidu
                            zostaliby poszczuci psami. I mimo to żyję i mam się dobrze. Nie mam
                            paranoicznego przekonania, że wszyscy chcą mnie oszukać, otruć, zasmrodzić.
                            Zdaję sobie też sprawę, że niedojdy-sieroty po socjalizmie żyją właśnie w tym
                            strasznym przekonaniu, że gdyby nie ochrona państwa, to zostaliby to stokroć
                            oszukani, zatruci i zamordowani. Współczuję takiego podejścia do świata. I
                            współczuję tego, że wolność nazywasz "durną".

                            Nawet właściciel budy z hot-dogami wie, że jego pomyślność jest zależna od
                            zadowolenia klientów. A (prywatne) instytucje kontrolujące - jeśli potrzebne -
                            wytworzą się same na wolnym rynku.
                            • boblebowsky Re: Spokojonie?! 04.01.10, 22:40
                              Bełkotu z zasady nigdy nie komentuje.
                              I jeszcze raz, śmierdzącego turasa pod domem życzę, dobranoc!
                              • zamurowany Re: Spokojonie?! 04.01.10, 23:06
                                boblebowsky napisał:

                                > Bełkotu z zasady nigdy nie komentuje.

                                Tym tekstem doskonale się wpisujesz w moje wcześniejsze spostrzeżenia o twoim
                                udziale w tym wątku.

                                > I jeszcze raz, śmierdzącego turasa pod domem życzę, dobranoc!

                                Twoje życie musi być koszmarem. Życzysz mi przykrych doświadczeń, Sanepid jest
                                dla ciebie niezbędny, bo przecież wszyscy czyhają na sposobność, aby cię otruć i
                                oszukać...

                                Ja za to żyję w przeświadczeniu, że na moje życie ani zdrowie nikt nie czyha, a
                                właściciel wózka z hot-dogami przygotuje mi hot-doga higienicznie i smacznie, bo
                                wie, że zadowolony klient do niego wróci, a może i znajomym poleci. Życzę ci nie
                                śmierdzącego "turasa", lecz optymizmu i samodzielności.

                                Niech czytelnicy sami porównają które podejście jest zdrowsze i mądrzejsze.
                                • paco_lopez Re: Spokojonie?! 07.01.10, 22:21
                                  tak sobie prześledziłem tę odnogę watku i stwierdzam, że jesteś
                                  stuknięty. jedzonko które jesz w domu tez jest badane porzez sanepid
                                  naiwniaku. niemcy mają swój sanepid francuzi mają, pewnie nawet
                                  ruscy i rumuni. republika konga nie ma sanepidu chyba, ale dobra nie
                                  o to chodzi. coś sie tak zaperzył. może weź paczke fajek i wypal za
                                  jednym zamachem w kuchni bo przecież ci niedługo zabronią.
                        • boblebowsky I jeszcze życzenia na nowy rok! 04.01.10, 21:42
                          Z całego serca życzę ci śmierdzącego "turka" pod domem, który chcąc
                          przyoszczędzić na wentylacji dał w sanepidzie w łapę:)))
                          No i smacznych kanapek (oczywiście własnego wyrobu) na każdym wyjeździe:)))
                          • zamurowany Re: I jeszcze życzenia na nowy rok! 04.01.10, 22:38
                            boblebowsky napisał:

                            > Z całego serca życzę ci śmierdzącego "turka" pod domem, który chcąc
                            > przyoszczędzić na wentylacji dał w sanepidzie w łapę:)))

                            W normalnym kraju sprawę załatwia się tak:
                            1) Grzeczna rozmowa z "turkiem", aby coś z problemem zrobił,
                            2) Jeśli powyższe zawiedzie - pozwać do sądu.

                            Niestety, w naszej chorej rzeczywistości - jak sam zauważasz - "turek" dał
                            skorumpowanemu Sanepidowi w łapę, więc formalnie wszystko jest z jego strony w
                            porządku i protestujący sąsiedzi mogą się wypchać. Sanepid nic w tym przypadku
                            nie pomógł, a nawet przeszkodził.

                            Zapędziłeś się i podałeś argument przeciwko istnieniu Sanepidu. Serdecznie dziękuję.
                            • Gość: autor Re: I jeszcze życzenia na nowy rok! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.10, 09:50
                              Wiesz, zamurowany, dobrze sobie dobrałeś nick. Sorry, ale to twój interlokutor
                              przedstawił rzeczowe argumenty, nie ty, natomiast to nie przeszkodziło ci w
                              zrobieniu z siebie... powiedzmy, niemądrego człowieka, który pisze bzdury, ale
                              nie da sobie pewnych rzeczy przetłumaczyć. I ten Sanepid... no przestań,
                              człowieku. Prywatność to nie robienie tego, co mi się żywnie podoba, ale też
                              zważanie na to, czy przy okazji nie szkodzę nikomu. Ale widzę, że twój egoizm
                              sprawia, że nie jesteś w stanie tego przetrawić z pożytkiem dla siebie i reszty
                              ludzkości. Amen.
                              • zamurowany Re: I jeszcze życzenia na nowy rok! 05.01.10, 10:09
                                Gość portalu: autor napisał(a):

                                > Wiesz, zamurowany, dobrze sobie dobrałeś nick.

                                Jestem z niego bardzo zadowolony. Ma taką zaletę, że kiedy dyskutantom brakuje
                                już argumentów, to skupiają się na nicku, więc jasno widać, kiedy

                                > twój interlokutor
                                > przedstawił rzeczowe argumenty

                                Wskaż jeden.

                                > I ten Sanepid... no przestań,
                                > człowieku. Prywatność to nie robienie tego, co mi się żywnie podoba,

                                Dokładnie to oznacza. Z prywatną własnością można robić co się żywnie podoba. I
                                nic ci do tego. Nie wkładaj swoich łap do cudzej kieszeni, nie próbuj dysponować
                                cudzą własnością.

                                > ale też zważanie na to, czy przy okazji nie szkodzę nikomu.

                                Oczywiście że nie wolno czynić krzywdy. Ale urządzenie prywatnej knajpy na
                                dowolny sposób nie czyni nikomu krzywdy. Jeśli ci się dana knajpa nie podoba, to
                                nikt cię do niej siłą nie wpycha. Idź do innej.


                                Poszanowanie własności nie jest egoizmem. Może co najwyżej w rozumieniu tych, co
                                prawo własności (cudzej oczywiście) mają w głębokim poważaniu.

                                • zamurowany Re: I jeszcze życzenia na nowy rok! 05.01.10, 10:14
                                  zamurowany napisał:

                                  > Gość portalu: autor napisał(a):
                                  >
                                  > > Wiesz, zamurowany, dobrze sobie dobrałeś nick.
                                  >
                                  > Jestem z niego bardzo zadowolony. Ma taką zaletę, że kiedy dyskutantom brakuje
                                  > już argumentów, to skupiają się na nicku, więc jasno widać, kiedy

                                  ... kiedy zakończyć dyskusję.
                                  • Gość: autor Re: I jeszcze życzenia na nowy rok! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.10, 12:26
                                    Wiesz, wszelka dyskusja z tobą jest bezcelowa. Tobie zależy na tym, żeby wszyscy
                                    inni myśleli, jak ty. Wszyscy inni są głupi i niereformowalni. Niestety dla
                                    ciebie, myślących inaczej jest więcej. Prywatna własność prywatną własnością,
                                    ale jeżeli szkodzi się innym, to trzeba to zmienić. Pytanie tylko, czy w tak
                                    populistyczny sposób, jak tego chce PiS.
                                    A teraz... przewietrz głowę na spacerku ;-)
                                    • zamurowany Re: I jeszcze życzenia na nowy rok! 05.01.10, 13:16
                                      Gość portalu: autor napisał(a):

                                      > Wiesz, wszelka dyskusja z tobą jest bezcelowa.

                                      Jest celowa. Masz szansę przekonać czytelników do swoich racji. Na razie z tej
                                      szansy nie skorzystałeś.

                                      > Tobie zależy na tym, żeby wszyscy inni myśleli, jak ty.

                                      Nonsens. To ty narzucasz swoje zasady (chcesz zakazu palenia), a nie ja (chcę
                                      dowolności). Więc napisałeś to o sobie, a nie o mnie.

                                      > Niestety dla ciebie, myślących inaczej jest więcej.

                                      Na świecie więcej jest głupców niż rozsądnych. Ale czy to znaczy że głupcy mają
                                      rację? Czy racja zależy od liczby myślących tak lub inaczej?

                                      > Prywatna własność prywatną własnością,
                                      > ale jeżeli szkodzi się innym, to trzeba to zmienić.

                                      Restauracja, w której wolno palić, nikomu nie szkodzi. Nie ma obowiązku wchodzić
                                      do niej, więc nie powtarzaj już tej bzdury.

                                      • Gość: autor Re: I jeszcze życzenia na nowy rok! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.10, 13:49
                                        Restauracja, w której wolno palić, szkodzi tym, którzy nie chcą, a muszą w niej
                                        zjeść. Prościej jest unikać źródła zatrucia innych, więc wprowadzić zakaz, albo
                                        separację sali jadalnej od palarni.
                                        A tego, że głupców jest więcej na świecie, jesteś wyjątkowo okazałym przykładem,
                                        niestety.
                                        • zamurowany Re: I jeszcze życzenia na nowy rok! 05.01.10, 14:04
                                          Gość portalu: autor napisał(a):

                                          > Restauracja, w której wolno palić, szkodzi tym, którzy nie chcą,
                                          > a muszą w niej zjeść.

                                          Muszą? Kto im każe?

                                          > Prościej jest unikać źródła zatrucia innych, więc wprowadzić zakaz, albo
                                          > separację sali jadalnej od palarni.

                                          Więc wprowadzaj sobie takie zakazy i separacje w twoich prywatnych lokalach. A
                                          od cudzych - łapy precz!

                                          > A tego, że głupców jest więcej na świecie, jesteś wyjątkowo
                                          > okazałym przykładem, niestety.

                                          Skoro tak prosisz o guza, to ok, policzmy - ja kontra ty, angelfree i robert...
                                          Kogo więcej?
                                          • Gość: autor Re: I jeszcze życzenia na nowy rok! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.10, 14:52
                                            Innych palących i wypowoiadających się tutaj oszołomów wygodnie nie uwzględnić? ;-)
                                            Tak, czy inaczej, dużo zdrowia. Przyda się :-)
                          • le.chujarek Re: I jeszcze życzenia na nowy rok! 05.01.10, 14:47
                            > Z całego serca życzę ci śmierdzącego "turka" pod domem, który chcąc
                            > przyoszczędzić na wentylacji dał w sanepidzie w łapę:)))

                            to jakąż to pożyteczną rolę spełnia sanepid w tym przypadku?
                            • zamurowany Re: I jeszcze życzenia na nowy rok! 05.01.10, 16:14
                              le.c...rek napisał:

                              > > Z całego serca życzę ci śmierdzącego "turka" pod domem, który chcąc
                              > > przyoszczędzić na wentylacji dał w sanepidzie w łapę:)))
                              >
                              > to jakąż to pożyteczną rolę spełnia sanepid w tym przypadku?

                              Funkcję przyjmowacza łapówek. To może być dość istotna funkcja dla przyjmującego
                              łapówkę. Ponadto mamy tu funkcję zmnieszania bezrobocia poprzez tworzenie
                              zbędnych stanowisk pracy.
    • elena4 Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 17:21
      Co będzie następne i na jakie kolejne regulacje dotyczące
      > prywatnych spraw lud się jeszcze potulnie zgodzi?
      >

      Na wszystkie. Od kiedy to lud ma cos do gadania?
      Pytaja sie nas?
      • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 17:22
        elena4 napisała:

        > Od kiedy to lud ma cos do gadania?
        > Pytaja sie nas?

        Co cztery lata.
        • elena4 Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 17:25
          No ale za cztery lata to już po zawodach. W międzyczasie i tak robią co chcą.
          Chyba jednak wolalabym demokracje bezposrednią.
        • krystian10 Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 17:25
          No i trzeba tych oszołomów odciąć od koryta, najwięcej wolności było za rządów SLD.
          • elena4 Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 17:28
            No, wolnośc była. Nie przymierzajac jak na Dzikim Zachodzie. ten kto miał colta
            ten byl wolny.
    • kancelaria_p_prezydenta PiS chw wp... Polaków na PO 04.01.10, 17:32

      to chyba oczywiste.

      A pan Łukasz Antkiewicz jest k ł a m c ą bo pisze "Większość
      posłów jest "za", bo "zdrowie Polaków jest najważniejsze", a
      dalej że PiS i PSL jest za, a o PO i SLD nie wspomina.
      Akurat PiS + PSL to mniejszość...

      PS.
      Co prawda w Wielkiej Brytanie nie wolno palić,
      ale za to wolno robić skrobanki.
      W Polsce wnet jako jedyni bądziemy mieli całą kolekcje
      zakazów jakie są w Europie:

      Zakaz palenia
      zakaz aborcji
      zakaz małych ilości trawki
      zakaz handlu w niedziele i święta
      Zakaz zapłodnień in vitro
      zakaz grania na jednorękich bandytach etc..

      Tylko zakazów!
      i w ten sposób z najweselszego baraku, staniemy się
      najsmutniejszym pałacem.

      • krystian10 Re: PiS chw wp... Polaków na PO 04.01.10, 17:36
        Zakazy, zakazy i jeszcze raz zakazy, tyle że wyegzekwować nikt tego nie potrafi,
        skrobanek jest co nie miara, maryśkę byle uczeń może kupić w okolicy szkoły,
        handel będzie się odbywał na stacjach benzynowych, a in vitro będziemy sobie
        załatwiać za granicą.
      • fagay Re: PiS chw wp... Polaków na PO 04.01.10, 22:44
        Jesli uwazasz ze w Polsce jest za duzo zakazow to popatrz na USA
    • porannakawa20 Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 17:36
      Czym ten zakaz może być uzasadniany?
      Nie wydaje mi się to rozsądne.
    • wanda43 Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 17:49
      Najgorszą glupotą jest to, że jacys durnie chcą zakazać również używania
      E-papierosów. Dzieki E nie pale juz 51 dni, a i same E pociągam już ze słabym
      liquidem.
      Dochody z akcyzy spadają i co? Chcą mnie znow do analogow zmusic? Wała!
      Komu do jasnej cholery przeszkadzają E-papierosy?
    • zgred-zisko Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 18:20
      Dopóki w kawiarniach nie zostanie wprowadzony zakaz picia - ewidentnie
      szkodliwej dla zdrowia - kawy, nie będę usatysfakcjonowany.
    • ave.duce Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 18:45
      Pomysłodawcą był Tadeusz Cymański z PiS.

      Moim zdaniem powinny być lokale dwojakiego rodzaju:

      1. dla niepalących > ABSOLUTNY ZAKAZ PALENIA (dla personelu też!)
      2. dla palących > tam "niepalący" wchodzą na własną odpowiedzialność.

      I tyle mam w tej sprawie do powiedzenia.

      ps. w Londynie upadło w tego powodu wiele pubów, a klimat tam jest łagodniejszy wszak...

      :p
      • wanda43 Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 19:12
        Acha, to ten oszoł-om. Po PiSmanach mozna sie spodziewac wszystkiego,
        • trzymilionowy.post Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 20:58
          Wiernych naśladowców w obecnym parlamencie jest niestety pewnie tylu
          ze wszystkich partii, że projekt może przejść niestety.
        • wylogowany.pielegniarz Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 22:28
          wanda43 napisała:

          > Acha, to ten oszoł-om. Po PiSmanach mozna sie spodziewac wszystkiego,


          Cymański był nałogowym palaczem i z tego co się orientuję, to rzucił całkiem
          niedawno. Teraz swoją radość postanowił dzielić z całym społeczeństwem.
      • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 20:57
        ave.duce napisała:

        > Moim zdaniem powinny być lokale dwojakiego rodzaju:
        >
        > 1. dla niepalących > ABSOLUTNY ZAKAZ PALENIA (dla personelu też!)
        > 2. dla palących > tam "niepalący" wchodzą na własną odpowiedzialność.

        Mam nadzieję, że chodzi ci o lokale, które są twoją własnością? Jeśli tak, to w
        porządku. Ale jeśli piszesz o cudzych, to przyznam, że masz tupet próbując
        dysponować cudzą własnością.
        • ave.duce Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 21:26
          Nie interesuje mnie Twoja opinia na mój temat.

          :p
          • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 22:18
            ave.duce napisała:

            > Nie interesuje mnie Twoja opinia na mój temat.

            Och, zabolało?... Wobec tego jednak mieliśmy do czynienia z tym drugim wariantem.

            Ładnie to tak rozporządzać cudzą własnością? Wiesz, jak się nazywa takich, co to
            cudzym rozporządzają?
            • ave.duce Nie pochlebiaj sobie ;) 04.01.10, 22:39
              zamurowany napisał:

              > ave.duce napisała:
              >
              > > Nie interesuje mnie Twoja opinia na mój temat.
              >
              > Och, zabolało?... Wobec tego jednak mieliśmy do czynienia z tym drugim wariante
              > m.
              >
              > Ładnie to tak rozporządzać cudzą własnością? Wiesz, jak się nazywa takich, co t
              > o
              > cudzym rozporządzają?

              Zamurowani.
            • ket.riazan Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 23:12
              Kogo powinno zaboleć, Zamurowany?
              Już tematem wątku zmanipulowałeś. O jakich prywatnych pomieszczeniach Ty tutaj
              wątek snujesz? To jest na tyle prywatne, na ile właściciel czerpie z tego zyski
              a nazywa się to działalnością gospodarczą.
              I publiczne jest człowieku! Publiczne.
              Można pójść dalej. Takie karaluchy np.nie mogą spacerować sobie po prywatnych
              pomieszczeniach, porcelanach i topić się w garnkach? Właściciel prywatnych
              pomieszczeń może mieć np. setkę kotów, które to nie mogą siadać sobie na
              obrusach i talerze wylizywać, Murowany?
              • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 23:26
                ket.riazan napisała:

                > Już tematem wątku zmanipulowałeś.

                Brednia. Planowany zakaz jest państwowy, a restauracje i puby - prywatne. Więc
                temat jest zasadny, a twoje insynuacje o moich rzekomych manipulacjach - żałosne.

                > O jakich prywatnych pomieszczeniach Ty tutaj
                > wątek snujesz?

                O prywatnych restauracjach i prywatnych pubach, których dotyczyć będzie
                państwowy zakaz.

                > To jest na tyle prywatne, na ile właściciel czerpie z tego zyski
                > a nazywa się to działalnością gospodarczą.

                Nie rozumiem. Są prywatne, czy nie są prywatne? Jeśli nie są prywatne, to jakie
                są? Państwowe?

                > I publiczne jest człowieku! Publiczne.

                Prywatna własność jest prywatna, a nie publiczna.

                > Takie karaluchy np.nie mogą spacerować sobie po prywatnych
                > pomieszczeniach, porcelanach i topić się w garnkach?

                Jeśli lubisz te stworzenia w swoim prywatnym domu/restauracji, to twoja sprawa.
                Ale ja się stołować u ciebie nie będę i znajomym też to odradzę.

                > Właściciel prywatnych
                > pomieszczeń może mieć np. setkę kotów, które to nie mogą siadać
                > sobie na obrusach i talerze wylizywać, Murowany?

                Jeśli lubisz koty liżące talerze w twoim domu, to nie widzę problemu. Ale - jak
                wyżej - ja herbatki u ciebie nie wypiję, a znajomym też odradzę.

                Nadal szukasz dziury w banalnie prostej sprawie?
                • ket.riazan Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 23:49
                  Zamurowany:)
                  Ja Ciebie mówię, i najlepsze, wiem co mówię.
                  Gdyby te karaluchy i gdyby te koty, to te prywatne pomieszczenia byłyby
                  zamknięte nie przez właściciela. Mógłby jak Rejtan koszulę rozrywać. Państwowo
                  by mu pomieszczenia zamknęli. Państwowo. Prywatnie, solo, to on sobie by mógł w
                  tych prywatnych pomieszczeniach spacerować nawet.
                  Skoro można karaluchom i kotom państwowo wstęp zakazać?
                  No, Zamurowany. Dalszy ciąg to Ty jak z nut powinieneś zaśpiewać.
                  • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 09:58
                    ket.riazan napisała:

                    > Zamurowany:)
                    > Ja Ciebie mówię, i najlepsze, wiem co mówię.
                    > (...)

                    Nie rozumiem. Napisz to ze składem i na temat, bo szkoda mi czasu.

                    I bądź łaskawa odczepić się od cudzej własności. To sprawa właściciela knajpy,
                    czy robi ją dla palaczy, czy niepalących, homosiów, czy heteryków, kobiet czy
                    mężczyzn.
        • ayran święta prawda 04.01.10, 22:33
          taki zakaz narusza swobodę działalności gospodarczej. Podobnie jak zakaz
          sprzedawania narkotyków. Albo alkoholu tuż przy szkole, jak również w sklepikach
          szkolnych.
          • zamurowany Re: święta prawda 04.01.10, 22:44
            ayran napisał:

            > taki zakaz narusza swobodę działalności gospodarczej.

            Też, ale raczej swobodę dysponowania prywatną własnością.

            > Podobnie jak zakaz sprzedawania narkotyków.

            To narusza zdrowy rozsądek. Jak ktoś dorosły chce się truć, to jego sprawa.

            > Albo alkoholu tuż przy szkole, jak również w sklepikach
            > szkolnych.

            To prawda, ale nie jest ważne gdzie się sprzedaje, tylko komu się
            sprzedaje.
            • ayran Re: święta prawda 04.01.10, 22:46
              zamurowany napisał:

              > To prawda, ale nie jest ważne gdzie się sprzedaje, tylko komu się
              > sprzedaje.

              Ale czy takie ograniczanie nie jest krzywdzące dla właścicieli lokali? Przecież
              od pilnowania dzieci są rodzice, a dla właścicieli lokali brak możliwości
              sprzedania alkoholu dzieciom to strata. Czasem naprawdę spora.
              • zamurowany Re: święta prawda 04.01.10, 22:55
                ayran napisał:

                > zamurowany napisał:
                >
                > > To prawda, ale nie jest ważne gdzie się sprzedaje, tylko
                > > komu się sprzedaje.
                >
                > Ale czy takie ograniczanie nie jest krzywdzące dla właścicieli
                > lokali? Przecież od pilnowania dzieci są rodzice, a dla
                > właścicieli lokali brak możliwości sprzedania alkoholu dzieciom to
                > strata. Czasem naprawdę spora.

                Być może masz rację, ale wolałbym pozostać przy temacie wątku zamiast oddalać
                się w kierunku pobocznych spraw.
                • ayran Re: święta prawda 04.01.10, 23:01
                  Nie sądzę, bym się oddalał. Temat wątku to, zdaje się, czy państwo ma prawo, w
                  imię domniemanego dobra niektórych swoich obywateli (jak niepalący czy dzieci)
                  ograniczać prawa właścicieli lokali, to rozporządzania swoją własnością tak, jak
                  uważają za stosowne.
                  • zamurowany Re: święta prawda 04.01.10, 23:09
                    ayran napisał:

                    > Nie sądzę, bym się oddalał. Temat wątku to, zdaje się, czy państwo
                    > ma prawo, w imię domniemanego dobra niektórych swoich obywateli
                    > (jak niepalący czy dzieci) ograniczać prawa właścicieli lokali, to
                    > rozporządzania swoją własnością tak, jak uważają za stosowne.

                    Wobec tego powtarzam - być może w sprawie alkoholu masz rację.

                    Wprowadzanie zakazu palenia w prywatnych lokalach nie jest nawet działaniem w
                    imię dobra obywateli. Bo już teraz istnieją lokale dla niepalących, z których
                    obywatele niepalący mogą korzystać.
          • wylogowany.pielegniarz Re: święta prawda 04.01.10, 22:46
            Ciągnąc dalej, można by też na przykład wprowadzić prohibicję.
    • mietowe_loczki Nareszcie n/t 04.01.10, 22:27
    • wylogowany.pielegniarz Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 22:41
      Choć z ideologicznego punktu widzenia zawsze byłem przeciwny takim pomysłom(i w
      sumie nadal jestem), to z praktycznego punktu widzenia osoby, która już nie
      pali, nie będę jakoś szczególnie rozpaczał, jeśli to przeprowadzą.
      Natomiast wszystkich zachwyconych tym pomysłem przestrzegałbym przed nadmiernym
      entuzjazmem. Jeśli (p)osły w Sejmie potrafią walnąć taki projekt ni z gruszki ni
      z pietruszki, bo neofita Cymański postanowił zbawić wszystkich Polaków, a reszta
      pójdzie owczym pędem z takich czy innych powodów, to Bóg jeden wie, czym jeszcze
      mogą nas zaskoczyć w przyszłości.
    • tlenek_wegla Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 04.01.10, 23:40
      W tych "prywatnych" pomieszczeniach pracuja tez ludzie. To glownie ze wzgledu na
      nich zakaz popieram. Palacz niech sie truje ile wlezie. Sam.

      Zauwaz, ze konsumpcja alkoholu rowniez jest zakazana w welu miejscach. Podobnie
      paieros.

      Palic ogolnie nikt Ci nie zakazal. Zakaz dotyczy palenia i dmuchania innym w nos.
      • pocoo Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 07:35
        tlenek_wegla napisał:

        > Palic ogolnie nikt Ci nie zakazal. Zakaz dotyczy palenia i
        dmuchania innym w no
        > s.

        Palę te cholerne papierosy ale nigdy w pomieszczeniach zamkniętych
        a tym bardziej w obecności osób które nie palą.Nie palę nawet w
        samchodzie.Popieram zakaz.
        • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 10:02
          pocoo napisała:

          > Palę te cholerne papierosy ale nigdy w pomieszczeniach zamkniętych
          > a tym bardziej w obecności osób które nie palą.Nie palę nawet w
          > samchodzie.Popieram zakaz.

          Nie interesuje mnie czy ktoś pali czy nie. Ważne jest to, że państwo (oraz stado
          owiec) rości sobie prawo do dysponowania cudzą prywatną własnością.

          To sprawa wyłącznie właściciela lokalu, jak chce go urządzić i na jaki rodzaj
          gości liczy. Ten idiotyczny zakaz jest łamaniem prawa własności i wtrącaniem się
          państwa w prywatne sprawy.
          • angelfree Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 15:19
            Ale prawo do dysponowania wlasnością jest w różny sposób ograniczane - wlaśnie
            po to, aby chronić interesy rożnych, że tak powiem, podmiotow.

            Jedno z bardziej elementarnych praw wlasności - dotyczące nieruchomości i praw
            do dysponowania nią - jest ograniczone calą masą przepisow, ktore chronią
            społeczeństwo i innych wlaścicieli przed szkodami, jakie by ponieśli, gdyby ktoś
            ze swej wlasności chcial w sposob nieskrępowany korzystać.
            • dritte_dame "Prawo do dysponowania właśnością" 05.01.10, 18:11
              Zamurowany spycha dyskusję na komplentnie nieistniejący problem.

              "Prawo do dysponowania waśnością" nie ma absolutnie nic wspólnego z zakazem palenia tytoniu w lokalach komercyjnych.

              Właściciel takiego lokalu nie to że "nie ma prawa dysponowania swoją własnością" lecz po prostu nie ma prawa łamać przepisów BHP określających jakie warunki pracy musi on zapewnić zatrudnianym przez siebie ludziom.

              A przepisy te określają że miejsce pracy musi być wolne od dymu tytoniowego.
              • zamurowany Re: "Prawo do dysponowania właśnością" 05.01.10, 18:24
                dritte_dame napisała:

                > "Prawo do dysponowania waśnością" nie ma absolutnie nic wspólnego
                > z zakazem palenia tytoniu w lokalach komercyjnych.

                No masz ci los... Uprzejmie proszę o zapoznanie się z wątkiem, a nie podnoszenie
                kwestii, które już były wyjaśniane.

                Związek jest bowiem prosty i oczywisty.
                • dritte_dame Re: "Prawo do dysponowania właśnością" 05.01.10, 18:42
                  zamurowany napisał:

                  > dritte_dame napisała:
                  >
                  > > "Prawo do dysponowania waśnością" nie ma absolutnie nic wspólnego
                  > > z zakazem palenia tytoniu w lokalach komercyjnych.
                  >
                  > No masz ci los... Uprzejmie proszę o zapoznanie się z wątkiem,

                  Zapoznałam się, i widzę że tak przewodnik stada jak i cała liczna zwiedziona
                  przez niego sfora szczekają po prostu pod niewłaściwym drzewem ;D;D
                  • angelfree Re: "Prawo do dysponowania właśnością" 05.01.10, 19:14
                    Ale co sobie poszczekaliśmy, to nasze.
                    : )
                    • dritte_dame Re: "Prawo do dysponowania właśnością" 05.01.10, 19:44
                      angelfree napisała:

                      > Ale co sobie poszczekaliśmy, to nasze.
                      > : )

                      :))
                      A mnie aż się chce warczeć, wyć i gryźć, bo takie są tutaj podnoszone co niektóre "argumenty"! ;D
      • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 09:49
        tlenek_wegla napisał:

        > W tych "prywatnych" pomieszczeniach pracuja tez ludzie.
        > To glownie ze wzgledu na nich zakaz popieram.

        Niepotrzebnie ujmujesz słowo prywatny w cudzysłów. Restauracje
        prywatne, a nie państwowe. A ludzie pracują tam, gdzie sobie wybrali. Mogli się
        zatrudnić w knajpie dla niepalących.

        A to, czego się domagacie to państwowy zakaz w prywatnych lokalach. Łatwo
        się wam rozporządza cudzym, cwaniaczki, co? Chcę zobaczyć twoją minę, kiedy ktoś
        będzie rozporządzał twoim mieszkaniem. Mam nadzieję, że konsekwentnie i to poprzesz.

        > Palacz niech sie truje ile wlezie. Sam.

        Dzięki idiotycznym zakazom dotyczącym prywatnych spraw palacz nie może się truć
        razem z innymi palaczami, w knajpie dla palących.

        > Zauwaz, ze konsumpcja alkoholu rowniez jest zakazana w welu miejscach.

        No i co z tego? A jak zauważysz, że "wszyscy kradną", to też zaczniesz kraść?

        > Palic ogolnie nikt Ci nie zakazal. Zakaz dotyczy palenia i
        > dmuchania innym w nos.

        Nieprawda. Zakaz dotyczy prywatnych restauracji i knajp. Nie twoich i nie
        państwowych. Od cudzej własności łaskawie się odczep.
      • black-emissary Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 18:40
        tlenek_wegla napisał:
        > W tych "prywatnych" pomieszczeniach pracuja tez ludzie.

        Którzy sami sobie taką pracę wybrali. Można im poprzyznawać dodatki za pracę w
        niebezpiecznych warunkach.

        > Zauwaz, ze konsumpcja alkoholu rowniez jest zakazana
        > w welu miejscach. Podobnie paieros.

        Zauważ, że nikt (prawie) nie protestuje przeciwko zakazowi palenia w szpitalach,
        szkołach, urzędach i dziesiątkach innych miejsc.
        Problemem są lokale. W nich alkohol nie jest zakazany.

        > Palic ogolnie nikt Ci nie zakazal.

        I nikt też nie każde chodzić do lokali dla palących.
        • dritte_dame "Wybór pracy" 05.01.10, 18:58
          black-emissary napisała:

          > tlenek_wegla napisał:
          > > W tych "prywatnych" pomieszczeniach pracuja tez ludzie.
          >
          > Którzy sami sobie taką pracę wybrali.

          Bzdura.

          Ludzie zatrudnieni w komercyjnych lokalach gastronomicznych i innych podobnych z reguły nie pracują tam dlatego że "sami sobie taką pracę wybrali" tylko dlatego że podjęcie takiej a nie innej pracy było dla nich w danym czasie akurat jedyną praktycznie dostępną na rynku pracy możliwością zdobycia środków na utrzymanie własne i osób od nich zależnych.


          > Można im poprzyznawać dodatki za pracę w
          > niebezpiecznych warunkach.

          Nie można.

          Podobnie jak nie można robotnikom budowlanym zatrudnionym do prac na znacznej wysokości poprzyznawać dodatków za pracę w niebezpiecznych warunkach zamiast wypozażenia ich w atestowany sprzęt zabezpieczający przed upadkiem z rusztowań i przeprowadzenia na koszt firmy szkolenia w posługiwaniu się tym sprzętem.
          • strikemaster Re: "Wybór pracy" 05.01.10, 19:20
            > Ludzie zatrudnieni w komercyjnych lokalach gastronomicznych i innych podobnych
            > z reguły nie pracują tam dlatego że "sami sobie taką pracę wybrali" tylko dlate
            > go że podjęcie takiej a nie innej pracy było dla nich w danym czasie akurat jed
            > yną praktycznie dostępną na rynku pracy możliwością zdobycia środków na utrzyma
            > nie własne i osób od nich zależnych.

            Podobnie jak ludzie pracujący w hutach, kopalniach i zakładach chemicznych, czy oznacza to, ze należy ww. zakłady zlikwidować? A może ustawowo zakazać węglowi pylić?
            • dritte_dame Re: "Wybór pracy" 05.01.10, 19:40
              strikemaster napisał:

              > > Ludzie zatrudnieni w komercyjnych lokalach gastronomicznych i innych podo
              > bnych
              > > z reguły nie pracują tam dlatego że "sami sobie taką pracę wybrali" tylko
              > dlate
              > > go że podjęcie takiej a nie innej pracy było dla nich w danym czasie akur
              > at jed
              > > yną praktycznie dostępną na rynku pracy możliwością zdobycia środków na u
              > trzyma
              > > nie własne i osób od nich zależnych.
              >
              > Podobnie jak ludzie pracujący w hutach, kopalniach i zakładach chemicznych, czy
              > oznacza to, ze należy ww. zakłady zlikwidować?

              Nie należy tych zakładów oczywiście likwidować lecz trzeba dołożyć starań aby
              pracę zatrudnionych tam ludzi uczynić coraz bezpieczniejszą.

              Najczęściej w niebezpiecznych środowiskach pracy odbywa się to przez ciągłe
              technologiczne udoskonalenia skutkujące ograniczeniem lub całkowitym
              wyeliminowaniem kontaktu ludzi z czynnikami szkodliwymi.


              > A może ustawowo zakazać węglowi pylić?

              Ustawowo należy wprowadzać regulacje możliwe do zrealizowania.

              Nie wiedziałeś dotychczas o tym?
          • black-emissary Re: "Wybór pracy" 05.01.10, 20:05
            dritte_dame napisała:
            > Ludzie zatrudnieni w komercyjnych lokalach gastronomicznych
            > i innych podobnych z reguły nie pracują tam dlatego że "sami
            > sobie taką pracę wybrali" tylko dlatego że podjęcie takiej
            > a nie innej pracy było dla nich w danym czasie akurat jedyną
            > praktycznie dostępną na rynku pracy możliwością zdobycia środków
            > na utrzyma nie własne i osób od nich zależnych.

            I cóż niby w związku z tym? Jest wiele niezdrowych zawodów, tak samo można w ich przypadku argumentować. Wszystkiego zakazać?

            > Podobnie jak nie można robotnikom budowlanym zatrudnionym do
            > prac na znacznej wysokości poprzyznawać dodatków za pracę w
            > niebezpiecznych warunkach zamiast wypozażenia ich w
            > atestowany sprzęt zabezpieczający przed upadkiem z rusztowań
            > i przeprowadzenia na koszt firmy szkolenia w posługiwaniu
            > się tym sprzętem.

            Więc niech pracodawca zapewnia pracownikom odpowiednie maski.
            • dritte_dame Re: "Wybór pracy" 05.01.10, 21:02
              black-emissary napisała:

              > I cóż niby w związku z tym? Jest wiele niezdrowych zawodów, tak samo można w ich przypadku argumentować. Wszystkiego zakazać?

              Zakazuje się w pierwszej kolejności takiego narażania bezpieczeństwa pracowników, które jest po pierwsze: znaczne, a po drugie: technicznie i ekonomicznie łatwe do wyeliminowania już obecnie znanymi i dostępnymi metodami.


              > > Podobnie jak nie można robotnikom budowlanym zatrudnionym do
              > > prac na znacznej wysokości poprzyznawać dodatków za pracę w
              > > niebezpiecznych warunkach zamiast wypozażenia ich w
              > > atestowany sprzęt zabezpieczający przed upadkiem z rusztowań
              > > i przeprowadzenia na koszt firmy szkolenia w posługiwaniu
              > > się tym sprzętem.
              >
              > Więc niech pracodawca zapewnia pracownikom odpowiednie maski.

              Upraszam Cię o poświęcanie właściwej dozy wysiłku umysłowego na formułowanie swoich sugestii rozwiązania problemu.

              Wypozażenie kelnerów w maski przeciwgazowe nie jest obecnie rozwiązaniem praktycznie możliwym ponieważ nie istnieją "odpowiednie maski", czyli takie, które zapewniając 100% ochronę przed trucizną pozwalają równocześnie kelnerowi na prowadzenie swobodnej rozmowy z klientami przy obsłudze, pozwalają kelnerom i klientom na swobodną komunikację sygnałami niewerbalnymi (uśmiech, wyraz twarzy) oraz są estetycznie akceptowalne w środowisku mającym służyć odprężeniu, relaksowi i wytworzeniu dobrego nastroju.

              Wyeliminowanie źródła emisji trucizny jest natomiast rozwiązaniem zarówno już obecnie praktycznie możliwym jak i tanim oraz (jak się okazało) przynoszącym dodatkowe korzystne skutki uboczne w postaci zwiększenia frekwencji w lokalach i co za tym idzie - zwiększenia ich obrotów oraz zysków.
              • black-emissary Re: "Wybór pracy" 05.01.10, 21:24
                dritte_dame napisała:
                > Zakazuje się w pierwszej kolejności takiego narażania
                > bezpieczeństwa pracowników, które jest po pierwsze:
                > znaczne, a po drugie: technicznie i ekonomicznie łatwe
                > do wyeliminowania
                już obecnie znanymi i dostępnymi metodami.

                I zakaz ma niby być taką metodą? :)

                > Upraszam Cię o poświęcanie właściwej dozy wysiłku umysłowego
                > na formułowanie swoich sugestii rozwiązania problemu.

                Upraszam Cię o zachowanie kultury osobistej.

                > Wypozażenie kelnerów w maski przeciwgazowe nie jest obecnie
                > rozwiązaniem praktycznie możliwym ponieważ nie istnieją
                > "odpowiednie maski", czyli takie, które za pewniając 100%
                > ochronę przed trucizną pozwalają równocześnie kelnerowi na
                > prowadzenie swobodnej rozmowy z klientami przy obsłudze,
                > pozwalają kelnerom i klientom na swobodną komunikację sygnałami
                > niewerbalnymi (uśmiech, wyraz twarzy) oraz są estetycznie
                > akceptowalne w środowisku mającym służyć odprężeniu, relaksowi
                > i wytworzeniu dobrego nastroju.

                A może pozwolimy klientom, żeby sami decydowali, co jest dla ich relaksu i dobrego nastroju ważniejsze - papierosek czy konwersacja z kelnerem?

                > przynoszącym dodatkowe korzystne skutki uboczne w postaci
                > zwiększenia frekwencji w lokal ach i co za tym idzie
                > - zwiększenia ich obrotów oraz zysków.

                W to akurat średnio wierzę, bo gdyby był na lokale dla niepalących tak kolosalny popyt to zakaz byłby kompletnie zbędny.

                Póki co dane w tym zakresie są niejednoznaczne.
                • dritte_dame Re: "Wybór pracy" 05.01.10, 22:18
                  black-emissary napisała:

                  > dritte_dame napisała:
                  > > Zakazuje się w pierwszej kolejności takiego narażania
                  > > bezpieczeństwa pracowników, które jest po pierwsze:
                  > > znaczne, a po drugie: technicznie i ekonomicznie łatwe
                  > > do wyeliminowania
                  już obecnie znanymi i dostępnymi metodami.
                  >
                  > I zakaz ma niby być taką metodą? :)

                  Owszem.
                  Zakaz palenia w lokalach komercyjnych nie tylko ma być ale i jest taką metodą.
                  Metodą sprawdzoną, działającą, skuteczną i tanią.
                  (Ba! Jest on metodą o faktycznie ujemnych kosztach!)


                  > A może pozwolimy klientom, żeby sami decydowali, co jest dla ich relaksu i dobr
                  > ego nastroju ważniejsze - papierosek czy konwersacja z kelnerem?

                  Po pierwsze: nie możemy zostawić tej decyzji klientom ponieważ pozostawiając ją klientom nie jesteśmy w stanie właściwie wywiązać się z prawnego obowiązku ochrony pracowników lokalu przed nikotynową trucizną.

                  Po drugie: dopóki palenie w lokalach komercyjnych jest dozwolone to decyzję o liczbie i nastroju klienteli a zatem i o dochodach owych lokali pozostawiamy nie "klientom" w ogóle, lecz wyłącznie ludziom palącym uczęszczającym do lokali.


                  > > przynoszącym dodatkowe korzystne skutki uboczne w postaci
                  > > zwiększenia frekwencji w lokal ach i co za tym idzie
                  > > - zwiększenia ich obrotów oraz zysków.
                  >
                  > W to akurat średnio wierzę,

                  Nie musisz wierzyć, wystarczy zmierzyć.


                  > bo gdyby był na lokale dla niepalących tak kolosaln
                  > y popyt to zakaz byłby kompletnie zbędny.

                  Wcale nie.

                  Jest regułą a nie wyjątkiem że złożone systemy dynamiczne mogą przyjmować wiele różnych stanów stabilnych w czasie swego istnienia i działania.

                  Opymalizacja działania takich systemów polega na takim zewnętrznym sterowaniu nimi aby z jednego stanu stabilnego - "maksimum lokalnego" - przechodziły do innego, korzystniejszego stanu stabilnego - do sąsiedniego, wyższego "maksimum lokalnego".

                  Istotnym jest dostrzezc to, że taki system bez zewnetrznego impulsu nigdy nie osiągnie owego następnego, wyższego i korzystniejszego stanu stabilnego ponieważ właśnie stan, w którym on obecnie się znajduje jest także stanem stabilnym, w którym stabilnie trzymają go "decyzje samych klientów", "wolność dysponowania własnością przez właściciela", itp.

                  Dopiero gdy taki system dostaje zewnętrznego regulacyjnego "kopa" to przechodzi do następnego, lepszego, stanu stabilnego, w którym okazuje się że per saldo znakomita większośc zainteresowanych w rozmaity sposób skorzystała i się cieszy z nowej sytuacji.

                  Wbrew naiwnemu poglądowi kapitalistycznych neofitów, "rynek" pozostawiony sam sobie nie gwarantuje osiągnięcia nie tylko globalnego optymalnego stanu systemu ale na dodatek z reguły uniemożliwia przechodzenie do kolejnych korzystniejszych stanów gdy na drodze między stanem obecnym a następnym, korzystniejszym, znajduje się bariera na tyle wysoka że nieusuwalna samymi ewolucyjnymi mechanizmami rynkowymi.

                  A takie bariery zawsze są napotykane w dostatecznie złożonych systemach - właśnie z powodu występowania w nich mnogich stanów stabilnych.
                  • black-emissary Re: "Wybór pracy" 05.01.10, 22:45
                    dritte_dame napisała:
                    > Zakaz palenia w lokalach komercyjnych nie tylko ma być
                    > ale i jest taką metodą.

                    To nie jest żadne rozwiązanie.

                    > Po pierwsze: nie możemy zostawić tej decyzji klientom ponieważ
                    > pozostawiając ją klientom nie jesteśmy w stanie właściwie wywiązać
                    > się z prawnego obowiązku ochrony pracowników
                    > lokalu przed nikotynową trucizną.

                    Ależ jesteśmy. Robimy lokale dla palących, gdzie kelnerki chodzą w maskach gazowych i dla niepalących, gdzie śliczne kelnerki pięknie się uśmiechają i zabawiają gości rozmową. I klient sobie wybiera gdzie idzie.

                    > Po drugie: dopóki palenie w lokalach komercyjnych jest dozwolone
                    > to decyzję o liczbie i nastroju klienteli a zatem i o dochodach
                    > owych lokali pozostawiamy nie "klientom" w ogóle, lecz wyłącznie
                    > ludziom palącym uczęszczającym do lokali.

                    Kolejny absurd. Niepalący tak samo "głosują" nogami jak palący.
                    A że obecnie im się nie chce - to najwyraźniej nie jest to dla nich aż tak ważne.

                    > Nie musisz wierzyć, wystarczy zmierzyć.

                    Tyle, że to mierzenie różnie wypada.

                    > Dopiero gdy taki system dostaje zewnętrznego regulacyjnego "kopa"
                    > to przechodzi do następnego, lepszego, stanu stabilnego, w którym
                    > okazuje się że per saldo znakomita większośc zainteresowanych
                    > w rozmaity sposób skorzystała i się cieszy z nowej sytuacji.

                    Problem można rozwiązywać na wiele sposobów - od promocji lokali dla niepalących przez wszelakie regulacje tyczące wentylacji po płatne licencje na strefy palenia. Odgórny, bezwzględny zakaz jest absolutnie najgorszym z możliwych działań - nie doprowadza wcale do stabilizacji sytuacji w innym miejscu, a jest prostu odgórnym przeniesieniem sytuacji w z góry założone miejsce, które wcale nie jest żadnym optimum.
                    • dritte_dame Re: "Wybór pracy" 06.01.10, 03:04
                      > > Po pierwsze: nie możemy zostawić tej decyzji klientom ponieważ
                      > > pozostawiając ją klientom nie jesteśmy w stanie właściwie wywiązać
                      > > się z prawnego obowiązku ochrony pracowników
                      > > lokalu przed nikotynową trucizną.
                      >
                      > Ależ jesteśmy. Robimy lokale dla palących, gdzie kelnerki chodzą w maskach gazowych

                      Dalsze Twoje "robienie sobie jaj" na powyższą nutę trudno uznać za wnoszące cokolwiek nowego do sprawy :))

                      Praktyczną niemożliwość takiego rozwiązania przecież dopiero co wykazałam.

                      A ponadto wykazał tą niemożliwość także Twój ulubiony "rynek" bo przecież jeśliby to było rozwiązanie praktycznie możliwe do realizacji i ekonomicznie atrakcyjne w porównaniu do innych rozwiązań tego samego problemu to przedsiębiorcy działający w "hospitality business" niewątpliwie by jego wprowadzenie zaproponowali jako alternatywę do przekształcania swoich lokali w smoke-free, a przecież nigdzie żaden z nich nie wystąpił z taką inicjatywą ;)


                      > > Po drugie: dopóki palenie w lokalach komercyjnych jest dozwolone
                      > > to decyzję o liczbie i nastroju klienteli a zatem i o dochodach
                      > > owych lokali pozostawiamy nie "klientom" w ogóle, lecz wyłącznie
                      > > ludziom palącym uczęszczającym do lokali.
                      >
                      > Kolejny absurd. Niepalący tak samo "głosują" nogami jak palący.
                      > A że obecnie im się nie chce - to najwyraźniej nie jest to dla nich aż tak ważne.

                      Najwyraźniej nie dostrzegasz istotnych aspektów mechanizmu działania tego stystemu w jego aktualnym lokalnym stanie stabilnym (w którym nie obowiązuje jeszce zakaz palenia w lokalach).

                      Wspomnianą przeze mnie uprzednio barierą uniemożliwiającą samooptymalizację systemu przez samorzutne ("mechanizmami rynkowymi") przejście do sąsiedniego korzystniejszego stanu stabilnego jest w naszym przypadku brak informacji dla restauratorów że taki akurat stan sąsiedni będzie dla nich bardziej korzystny.

                      W jaki bowiem sposób taka informacja mogła by się pojawić?

                      Ano w taki, że do lokali zaczęło by przychodzić więcej osób niepalących niż obecnie przychodzi osób palących.

                      Jednakże w sytuacji gdy lokali wolnych od dymu obecnie albo nie ma wcale albo są rzadkimi wyjątkami - ludzie niepalący nie pójdą w znacznej liczbie do istniejących lokali nie dlatego że "im się nie chce" tylko dlatego że po prostu nie chcą przebywać w śmierdzących miejscach narażających ich zdrowie na szwank.

                      Im się chce, i perspektywa miłego socjalnego spędzenia czasu lokalu jest dla nich ważna, tylko że realizacja tych chęci jest dla nich zwyczajnie niemożliwa w sytuacji gdy bezdymnych lokali albo nie ma wcale albo są rzadkie i rozrzucone w znacznej od siebie odległości.

                      Ponadto: planując wyjście do lokalu nie wybieramy przecież zazwyczaj jakiegokolwiek lokalu lecz lokal atrakcyjny z powodu lokalizacji, znany z tradycji wysokiej jakości kuchni i/lub też oferujący świetny program rozrywkowy.
                      Liczba atrakcyjnych lokalizacji w mieście jest oczywiście ograniczona a ilość lokali z kuchnią i rozrywką spełniającymi nasze oczekiwania jest ograniczona podobnie i jeśli akurat są to (jak z reguły obecnie) lokale śmierdzące i trujące to potencjalni klienci niepalący nie głosują na korzyść tych lokali nogami nie dlatego że im się nie chce tylko dlatego że nie mogą.

                      I w takiej to sytuacji system trwa sobie w suboptymalnym stanie stabilnym bo informacja prowadząca do zmiany stanu nie ma szansy się pojawić, restauratorzy nie mają szansy się dowiedzieć że ich potencjalna klientela niepaląca jest liczniejsza niż obecna paląca, wobec tego: lokale wolne od dymu w znaczniejszej liczbie nie powstają a wszyscy, łącznie z licznymi lecz rozproszonymi niepalącymi, obserwując kto obecnie grupowo zaludnia lokale dochodzą do fałszywego wniosku że tak jak jest teraz "być musi", że to "stan naturalny" a rodzaj ludzi obecnie uczęszczających do lokali jest naliczniejszą możliwą grupą klientów.

                      A fałszywość takiego wniosku można zweryfikować empirycznie dopiero gdy system zostanie zewnętrznie wytrącony ze swojej obecnej lokalnej równowagi przez wymuszoną drastyczną zmianę proporcji lokali śmierdzących do normalnych (proporcję zmienioną nawet do stopnia podyktowanej względami bezpieczeństwa pracy całkowitej eliminacji tych pierwszych lokali) - tak jak to się już stało w strefie, w której obecnie mieszkam.


                      > > Dopiero gdy taki system dostaje zewnętrznego regulacyjnego "kopa"
                      > > to przechodzi do następnego, lepszego, stanu stabilnego, w którym
                      > > okazuje się że per saldo znakomita większośc zainteresowanych
                      > > w rozmaity sposób skorzystała i się cieszy z nowej sytuacji.
                      >
                      > Problem można rozwiązywać na wiele sposobów

                      A można, i niech Ci się nie wydaje że innych sposobów w mojej strefie nie próbowano.

                      Oczywiście że próbowano lecz rozwiązanie obecne (całkowity zakaz) po prostu okazało się pod każdym względem najlepsze: najprostsze, najtańsze, najskuteczniejsze i przy tym korzystne ekonomicznie.


                      > Odgórny, bezwzględny zakaz jest absolutnie najgorszym z możliwych działań

                      To powyższe Twoje twierdzenie nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości :)
                      • black-emissary Re: "Wybór pracy" 06.01.10, 22:17
                        dritte_dame napisała:
                        > Praktyczną niemożliwość takiego rozwiązania przecież dopiero co wykazałam.

                        Wybacz, musiało mi umknąć. Pisałaś jedynie o uniemożliwianiu komunikacji werbalnej i niewerbalnej oraz wrażeniach estetycznych. Do tego się odniosłam.

                        Oczywiście maski to pewna hiperbola, można szukać i innych rozwiązań.

                        > nigdzie żaden z nich nie wystąpił z taką inicjatywą ;)

                        Jaką inicjatywą? Przecież można bez żadnych inicjatyw otworzyć knajpę z zakazem palenia. Ba, dziesiątki takich już istnieją.

                        > Ponadto: planując wyjście do lokalu nie wybieramy przecież zazwyczaj jakiego
                        > kolwiek
                        lokalu lecz lokal atrakcyjny z powodu lokalizacji, znany z tradycji
                        > wysokiej jakości kuchni i/lub też oferujący świetny program rozrywkowy.
                        > Liczba atrakcyjnych lokalizacji w mieście jest oczywiście ograniczona a ilość l
                        > okali z kuchnią i rozrywką spełniającymi nasze oczekiwania jest ograniczona pod
                        > obnie i jeśli akurat są to (jak z reguły obecnie) lokale śmierdzące i trujące t
                        > o potencjalni klienci niepalący nie głosują na korzyść tych lokali nogami nie d
                        > latego że im się nie chce tylko dlatego że nie mogą.

                        Innymi słowy - ustalają priorytety i niezadymione na owej liście znajduje się bardzo nisko.

                        > Oczywiście że próbowano lecz rozwiązanie obecne (całkowity zakaz)
                        > po prostu okazało się pod każdym względem najlepsze: najprostsze,
                        > najtańsze, najskuteczniejs ze i przy tym korzystne ekonomicznie.

                        Najprostsze niewątpliwie.
                        Co do skuteczności, taniości i korzystności to się jeszcze okaże.
                        Bezsprzecznie jednak jest to rozwiązanie godzące w wolność. I jako takie - nieakceptowalne. Dla mnie.

                        > To powyższe Twoje twierdzenie nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości :)

                        To się jeszcze okaże :).
                        • dritte_dame Re: "Wybór pracy" 07.01.10, 02:08
                          black-emissary napisała:

                          > > i jeśli akurat są to (jak z reguły obecnie) lokale śmierdzące i tru
                          > jące t
                          > > o potencjalni klienci niepalący nie głosują na korzyść tych lokali nogami
                          > nie d
                          > > latego że im się nie chce tylko dlatego że nie mogą.
                          >
                          > Innymi słowy - ustalają priorytety i niezadymione na owej liście znajduj
                          > e się bardzo nisko.

                          Ustalają priorytety.
                          Zgoda.

                          Z tym że: warunek "niezadymiony" nie bierze udziału w tym priorytetyzowaniu.

                          Nie jest on ani nisko ani wysoko na liście priorytetów.
                          Ponieważ jest po prostu w zupełnie osobnej kategorii.

                          Mam nadzieję że wiesz co to takiego są "warunki konieczne" i dlaczego nie mają one znaczenia przy ustalaniu priorytetów?


                          > > Oczywiście że próbowano lecz rozwiązanie obecne (całkowity zakaz)
                          > > po prostu okazało się pod każdym względem najlepsze: najprostsze,
                          > > najtańsze, najskuteczniejs ze i przy tym korzystne ekonomicznie.
                          >
                          > Najprostsze niewątpliwie.
                          > Co do skuteczności, taniości i korzystności to się jeszcze okaże.
                          > Bezsprzecznie jednak jest to rozwiązanie godzące w wolność.

                          Ohohohohooo!!!! :))
                          Ale gruba rura!!

                          "godzące w W O L N O Ś Ć"

                          :D:D:D
                          <ROFLPP>

                          A protestujże też przeciwko takim zamachom na WOLNOŚĆ jak zakaz jazdy po pijaku lub zakaz postrzelania sobie dla rozrywki do celu na ruchliwej ulicy.

                          (I koniecznie nie zapomnij się oflagować.)


                          > > To powyższe Twoje twierdzenie nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości :)
                          >
                          > To się jeszcze okaże :).

                          "Jeszcze" to może być dla Ciebie.
                          A dla mnie i dla moich sąsiadów i krajan już się szczęśliwie okazało.

                          "Resistance is futile."
                          Publiczne palenie zostanie wytępione.
                          (Najwcześniej w rozwiniętych społeczeństwach Zachodnich.)
                          I będzie może jedynie występować endemicznie - jak gruźlica lub jak ogniska cholery w Indiach.

                          A nastąpi to dzięki zjawiskom takim jak:

                          1) Rujnujące firmy tytoniowe procesy wytaczane przez palaczy o odszkodowania za utrate zdrowia.
                          (To powoduje wyniesienie się oferty tytoniowej z państw Zachodnich.)

                          2) Rujnujące pracodawców procesy wytaczane przez pracowników, którym nie zapewniono wolnego od dymu środowiska pracy.
                          (To powoduje znikanie wszelkich "miejsc dla palących" ze wszystkich miejsc pracy, tak państwowych jak i prywatnych.)

                          Oraz, i co najważniejsze:

                          3) Szybko postępująca społeczna stereotypizacja palacza jako niewykształconego gołodupca i prostaka - ponieważ tacy właśnie zaczynają wśród pozostałych jeszcze palaczy wyraźnie i widocznie przeważać gdy proporcja palaczy w społeczeństwie spada poniżej 20%.
                          (A to powoduje już całą pozostałą resztę pozytywnych antynikotynowych zjawisk ;))
                          • dritte_dame Re: "Wybór pracy" 07.01.10, 03:04
                            dritte_dame napisała:


                            > A nastąpi to dzięki zjawiskom takim jak:
                            [...]

                            No i oczywiście także:
                            4) Znacznie wyższe stawki ubezpieczenia zdrowotnego i "na życie" dla palaczy w porównaniu z niepalącymi.

                            (Tu masz swój "rynek" w działaniu.)
                          • black-emissary Re: "Wybór pracy" 07.01.10, 20:54
                            dritte_dame napisała:
                            > Nie jest on ani nisko ani wysoko na liście priorytetów.
                            > Ponieważ jest po prostu w zupełnie osobnej kategorii.

                            Ta, w kategorii nie będziemy brać pod uwagę, zakażemy, ha!

                            > Mam nadzieję że wiesz co to takiego są "warunki konieczne"
                            > i dlaczego nie mają one znaczenia przy ustalaniu priorytetów?

                            Popraw mnie, jeżeli się mylę, ale jeżeli niezadymiony jest warunkiem
                            koniecznym to ci przewrażliwieni pójdą wyłącznie do knajpy z zakazem. Czyli
                            nogami zagłosują za zakazem.

                            > A protestujże też przeciwko takim zamachom na WOLNOŚĆ
                            > jak zakaz jazdy po pijaku

                            Jeżeli jest to czyjaś droga prywatna prowadząca znikąd do nikąd, na którą wstęp
                            mają wyłącznie osoby świadome, że jeżdżą tam pijacy - nie widzę problemów.

                            > 1) Rujnujące firmy tytoniowe procesy wytaczane
                            > przez palaczy o odszkodowania za utrate zdrowia.

                            Jeden z większych absurdów współczesności.

                            > 2) Rujnujące pracodawców procesy wytaczane przez pracowników,
                            > którym nie zapewniono wolnego od dymu środowiska pracy.

                            No to po co zakaz? :)

                            > 3) Szybko postępująca społeczna stereotypizacja palacza jako
                            > niewykształconego gołodupca i prostaka - ponieważ tacy właśnie
                            > zaczynają wśród pozostałych jeszcze palaczy wyraźnie i widocznie
                            > przeważać gdy proporcja palaczy w społeczeństwie spada poniżej 20%.

                            W czym więc temu 80% elity przeszkadza, że powstanie kilka knajpek specjalnie
                            dla tego plebsu? Przecież i tak by nie chadzali do przybytków, gdzie taki
                            niewykształcona, prosta i biedna hałastra się bawi i stołuje.
                            • dritte_dame Re: "Wybór pracy" 07.01.10, 22:47
                              black-emissary napisała:

                              > dritte_dame napisała:

                              > > Mam nadzieję że wiesz co to takiego są "warunki konieczne"
                              > > i dlaczego nie mają one znaczenia przy ustalaniu priorytetów?
                              >
                              > Popraw mnie, jeżeli się mylę, ale jeżeli niezadymiony jest warunkiem
                              > koniecznym to ci przewrażliwieni pójdą wyłącznie do knajpy z zakazem. Czyli
                              > nogami zagłosują za zakazem.

                              Mylisz się.

                              Popełniasz bardzo prosty a niezwykle powszechnie popełniany błąd logiczny polegający na zastosowaniu alternatywy wyłączającej ("albo/albo") tam, gdzie jest to nieuprawnione.

                              Najdobitniej ilustruje ten błąd powszechna interpretacja zdania:
                              "Ten kto wierzy w boga, przestrzega przykazań i chodzi do kościoła jest dobrym, moralnym człowiekiem" jako: "A ten, kto w boga nie wierzy, przykazań nie zna i w kościele nie bywa to niemoralna szuja."
                              (Czyli: "Tylko ten kto wierzy w boga, przestrzega... [itd.]")

                              I wracając do Twojego błędu:

                              Jeśli niezadymiony jest warunkiem koniecznym to z tego wynika że "przewrażliwieni" nie pójdą do knajpy bez zakazu (zadymionej).
                              (Warunek konieczny nie jest spełniony, wobec czego inne opcjonalne warunki nie mają żadnego znaczenia.)

                              Z tego że niezadymiony jest warunkiem koniecznym nie wynika że "przewrażliwieni" pójdą do knajpy z zakazem.
                              (Warunek konieczny jest spełniony, ale inne opcjonalne warunki mogą nie być spełnione.)


                              > > A protestujże też przeciwko takim zamachom na WOLNOŚĆ
                              > > jak zakaz jazdy po pijaku
                              >
                              > Jeżeli jest to czyjaś droga prywatna prowadząca znikąd do nikąd, na którą wstęp
                              > mają wyłącznie osoby świadome, że jeżdżą tam pijacy - nie widzę problemów.

                              "Jeśli, jeśli,...". Przecież wiesz że jest zakaz godzący Twoją w tym zględzie WOLNOŚĆ na całkiem publicznych drogach. I tu nie widzisz problemu z takim zakazem?

                              Poza tym, gdy pijak przejedzie listonosza na Twojej drodze prywatnej to zaraz zobaczysz kto za to beknie. Twoim obowiązkiem jest dołożenie wszelkich rozsądnie możliwych starań dla zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim ludziom, którzy z własnej woli lub mimowolnie, dobrowolnie lub przymusowo, świadomie lub nie, znaleźli się na Twojej posesji.
                              W Twoim przypadku "dołożenie wszelkich rozsądnie możliwych starań" polegać będzie na niedopuszczeniu do tego żeby po Twojej prywatnej drodze jeździli pijacy.


                              A palenie w obecności innych osób jest jeszcze gorsze od pijanej jazdy i strzelania do celu na ulicy ponieważ w przypadku jazdy i strzelania dopiero możesz wyrządzić komuś szkodę na zdrowiu a w przypadku palenia już ją wyrządzasz.


                              > > 2) Rujnujące pracodawców procesy wytaczane przez pracowników,
                              > > którym nie zapewniono wolnego od dymu środowiska pracy.
                              >
                              > No to po co zakaz? :)

                              Po to, żeby chronić zdrowie także tych pracowników, którzy nie mają odwagi, czasu, umiejętności i środków finansowych żeby się procesować.


                              > W czym więc temu 80% elity przeszkadza, że powstanie kilka knajpek specjalnie
                              > dla tego plebsu?

                              Elicie to nie przeszkadza.
                              Znowu gubisz trop.

                              > Przecież i tak by nie chadzali do przybytków, gdzie taki
                              > niewykształcona, prosta i biedna hałastra się bawi i stołuje.

                              Ale pracownicy zatrudnieni w tych lokalach "by chadzali".
                              • black-emissary Re: "Wybór pracy" 08.01.10, 00:22
                                dritte_dame napisała:
                                > Mylisz się.

                                Mądrzysz się i mądrzysz, a nic innego z tego nie wynika.
                                Pójdą czy nie pójdą wychodzi na to samo. Ważne, że nie pójdą, jeżeli knajpa
                                będzie zadymiona.

                                > I tu nie widzisz problemu z takim zakazem?

                                Nie widzisz idiotyzmu porównania?

                                > A palenie w obecności innych osób jest jeszcze gorsze od pijanej jazdy i strzel
                                > ania do celu na ulicy ponieważ w przypadku jazdy i strzelania dopiero możesz
                                > wyrządzić
                                komuś szkodę na zdrowiu a w przypadku palenia już ją wyrządza
                                > sz
                                .

                                Zdecydowanie wolę, żeby przy mnie palono niż strzelano na oślep.
                                Ty nie?

                                > Elicie to nie przeszkadza.

                                To na grzyba ten zakaz?

                                > Ale pracownicy zatrudnieni w tych lokalach "by chadzali".

                                Im też nikt nie każe. Tyle jest innych zawodów... Zawsze przecież mogą
                                kelnerować w knajpach dla 80% elity.

                                Mnóstwo tekstu, bardzo mało treści, Dritte Dame.
                                • dritte_dame Re: "Wybór pracy" 08.01.10, 00:58
                                  black-emissary napisała:


                                  > Mądrzysz się i mądrzysz, a nic innego z tego nie wynika.

                                  No, niezmiernie mi przykro..
                                  Naprawdę bardzo się staram aby Ci wszystko wyłożyć powoli, dokładnie, przejrzyście, wszechstronnie i wyczerpująco ale skoro nie dajesz rady nadążać nawet za takim tempem to może na razie powinieneś spróbować dyskusji na jakieś prostsze tematy?


                                  > Zdecydowanie wolę, żeby przy mnie palono niż strzelano na oślep.
                                  > Ty nie?

                                  Oprócz dość skromnych umiejętności analitycznych masz oprócz tego także jak się zdaje kłopoty z pamięcią gdyż nie pamiętasz nawet krótkiego niedawno przeczytanego tekstu.

                                  Strzelanie na ulicy do celu (jak przecież napisałam, a nie "na oślep") niekoniecznie jest bardziej niebezpieczne dla publiczności niż zadymianie tejże publiczności tytoniowym dymem.

                                  Strzelanie jest tylko bardziej przerażające, ale także właśnie dlatego że potencjalne niebezpieczeństwo jest oczywiste i bardzo widoczne - można w porę i znacznie łatwiej przedsięwziąć odpowiednio skuteczne środki ostrożności.


                                  > > Ale pracownicy zatrudnieni w tych lokalach "by chadzali".
                                  >
                                  > Im też nikt nie każe. Tyle jest innych zawodów...

                                  <zieeeew...>

                                  Nudny zaczynasz być.

                                  Na wygłupy w stylu: "sami sobie taką pracę wybrali" albo: "kelnerzy mogą obsługiwać w maskach gazowych" można poważnie odpowiedzieć raz.
                                  I to już zrobiłam.
                                  A na powtarzanie wkoło Macieju czasu tracić nie zamierzam.
                                  • black-emissary Re: "Wybór pracy" 08.01.10, 11:33
                                    I myślę, że na tym możemy zakończyć, z fanatykiem nie ma co gadać.

                                    Powiedz mi tylko, czy już podpisałaś jakąś petycję w sprawie zakazu wjeżdżania na parkingi pod nosem parkingowego.
    • mjot1 Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 07:20
      A egzekwować owo „prawo” pewnikiem będą trójki społeczników złożone
      z kretynów-uszczęśliwiaczy?
      Lepiej by do mojej chałupinki żaden terrorysta raczej się nie
      zbliżał nawet i w liczniejszym stadzie.
      forum.gazeta.pl/forum/w,29,105166511,105178806,Coz_.html
      • tlenek_wegla Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 09:09
        Nie boj nic mjocie... Do Twojej chalupinki nikt sie nie zblizy. Mozesz sobie w
        niej kopcic...

        Jesli jednak w planach twych jest czynnosc palenia papierosa przy mnie w
        restauracji podczas konsumpcji befsztyka , nie dziw sie, ze zainterweniuje i
        bede domagal sie usuniecia Cie z lokalu. Podobnie na przystanku, w urzedzie, czy
        podczas saczenia koniaczku w klubie wieczorem.

        Mozesz sobie papieroska w chalupince, wczesniej wspomnianej, ze spokojem i
        luboscia wypalic.
    • Gość: autor Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.10, 09:57
      Żyjmy tak, by nie szkodzić innym. Palmy sobie w domu, w wyznaczonych do tego
      pomieszczeniach, palarniach. Nie trujmy klientów restauracji, gdy chcą sobie
      zjeść coś dobrego, nie trujmy barmanów, którzy w ciągu jednego wieczoru wdychają
      smołę z kilkudziesięciu paczek fajek. O nich nikt nie pomyśli.
      • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 10:13
        Gość portalu: autor napisał(a):

        > Żyjmy tak, by nie szkodzić innym. Palmy sobie w domu, w wyznaczonych
        > do tego pomieszczeniach, palarniach. Nie trujmy klientów restauracji,
        > gdy chcą sobie zjeść coś dobrego, nie trujmy barmanów

        Żyjmy tak, aby nie wpierniczać się w cudze sprawy. Ustalajmy sobie zasady we
        własnym domu, ale nie w cudzych. Nie narzucajmy swoich zasad innym ludziom. Gdy
        ktoś chce sobie urządzić lokal dla palaczy, to jest to jego prywatna sprawa,
        więc uszanujmy to. Pomyśl o innych, a nie tylko o sobie.
    • Gość: robert Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach IP: *.chello.pl 05.01.10, 11:54
      Boższszeee skąd się takie głupki biorą jak autor tego wątku.
      Nic do ciebie nie trafia, nawet trafnie użyty przez kogoś argument o Sanepidzie.
      I na wszystko jeden argument czyli poszanowanie własności prywatnej, który nijak
      się ma do samego problemu. Udowodniłeś tylko, swoim bełkotem ocierającym się o
      spam, że jesteś jednostką aspołeczną, nieprzystosowaną do życia w zbiorowości.
      Ktoś ci tu życzył zatrucia w restauracji na co odpowiedziałeś, że zdrowa
      konkurencja takie sprawy sama załatwia co mnie już zupełnie rozbawiło. Ja ci w
      takim razie życzę powolnego i nieświadomego podtruwania jakimś produktem
      spożywczym wytwarzanym oczywiście w całkiem prywatnej firmie.
      • Gość: autor Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.10, 12:28
        Nic dodać, nic ująć, robert ;-)
      • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 13:09
        Gość portalu: robert napisał(a):

        > Nic do ciebie nie trafia, nawet trafnie użyty przez kogoś argument
        > o Sanepidzie.

        Wskaż mi go. A jeśli Sanepid jest niezbędny, to to uzasadnij. Jeśli nie
        uzasadnisz, to znaczy że nie jest potrzebny.

        > I na wszystko jeden argument czyli poszanowanie własności prywatnej,
        > który nijak się ma do samego problemu.

        Gadał dziad do obrazu... Jak to "nijak się ma"?!?! Państwowy zakaz dotyczy
        prywatnych lokali. Więc nie pleć że ma się nijak.

        > Udowodniłeś tylko, (...) że jesteś jednostką aspołeczną,
        > nieprzystosowaną do życia w zbiorowości.

        Proszę pokaż mi ten dowód.

        Różnica między nami jest taka, że ja nie chcę nikomu narzucać swoich zasad.
        Powtarzam uparcie banalnie prostą i oczywistą zasadę: prywatna restauracja to
        prywatny interes i właściciel sam ustala zasady jego prowadzenia. Wy natomiast
        chcecie ludzi zmuszać, aby postępowali według waszych zasad.

        I to ty mnie nazywasz jednostką aspołeczną? Masz niesamowity tupet, egoisto!

        > Ktoś ci tu życzył zatrucia w restauracji na co odpowiedziałeś,
        > że zdrowa konkurencja takie sprawy sama załatwia co mnie już zupełnie
        > rozbawiło.

        Oczywiście nie podajesz żadnego kontrargumentu, jedynie udajesz rozbawienie. Nie
        dziwi mnie to wcale.

        > Ja ci w takim razie życzę powolnego i nieświadomego podtruwania jakimś
        > produktem spożywczym wytwarzanym oczywiście w całkiem prywatnej firmie.

        Jakim trzeba być elementem aspołecznym aby życzyć komukolwiek zatrucia?

        Powtarzam po raz któryś: bardzo często żywię się w miejscach, do których Sanepid
        nie ma dostępu. I żyję. Nie mam waszej socjalistycznej paranoi, że wszyscy chcą
        mnie otruć, a jedyna nadzieja w pomocy państwowej.

        • Gość: autor Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.10, 13:41
          > > Nic do ciebie nie trafia, nawet trafnie użyty przez kogoś argument
          > > o Sanepidzie.
          >
          > Wskaż mi go. A jeśli Sanepid jest niezbędny, to to uzasadnij. Jeśli nie
          > uzasadnisz, to znaczy że nie jest potrzebny.

          Zamiast roberta, którego widać nie ma, ja ci uzasadnię. Sanepid jest niezbędny,
          byś po wyjściu z knajpy nie padł trupem, gdyż zatrułeś się nieświeżą,
          przeterminowaną, zepsutą żywnością. Dlatego właśnie ten durny czasem Sanepid,
          który tak bardzo czasem piętrzy wymagania, musi pilnować uczciwości właścicieli
          knajp, bo bez tego wcisnęliby nam zepsuty ochłap, gdyż oszczędzaliby na
          zamrażarkach, prądzie, a mięsa by im było szkoda wyrzucić. Po to są te wytyczne
          i kontrole Sanepidu, żeby tego typu nieprawidłowości nie było, a jak są - żeby
          ukarać delikwenta nawet zamknięciem lokalu jako źródła zagrożenia dla życia
          ludzkiego. Wbrew temu, co tutaj pisano, Sanepid nie jest zbyt przekupny.
          A że ty się stołujesz w domu swoim, gdzie dbasz o świeżość składników i ich
          przydatność do spożycia, to nie oznacza to automatycznie, że właściciele knajp
          tak będą robili, nie mając bata nad sobą.
          Jeżeli nie uznasz tego za argument, to tylko potwierdzisz, że jesteś zakutym
          łbem, trudno.
          • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 13:58
            Gość portalu: autor napisał(a):

            > Sanepid jest niezbędny,
            > byś po wyjściu z knajpy nie padł trupem, gdyż zatrułeś się nieświeżą,
            > przeterminowaną, zepsutą żywnością.

            Bzdura. Przez tysiące lat Sanepidu nie było, nie było zamrażarek, prądu,
            przepisów, druczków, nakazów i urzędników. I ludzie nie padali trupem po wyjściu
            z knajpy.

            > musi pilnować uczciwości właścicieli
            > knajp, bo bez tego wcisnęliby nam zepsuty ochłap, gdyż oszczędzaliby na
            > zamrażarkach, prądzie, a mięsa by im było szkoda wyrzucić.

            Bzdura. Właściciel knajpy nie ma interesu w sprzedawaniu ci zepsutych ochłapów,
            bo ryzykuje kompromitacją, stratą klientów, a w konsekwencji bankructwem.
            Ryzykuje również bardzo kosztownym procesem o utratę zdrowia.

            Uwierz mi, nikt nie dybie na twoje zgorzkniałe życie.

            > Sanepid nie jest zbyt przekupny.

            A brak Sanepidu jest całkowicie nieprzekupny. Klient też jest nieprzekupny.

            Jeśli kontrola jest potrzebna, to rynek sam wykształci prywatne instytucje
            kontrolujące. Prywatne instytucje kontrolujące to żadna nowość na świecie.

            > A że ty się stołujesz w domu swoim, gdzie dbasz o świeżość składników

            Nie, nie tylko w domu. I ty też. Założę się, że nie raz już wróciłeś żywy z
            niejednych imienin i nie podano ci na nich zepsutych ochłapów, których
            gospodarzowi (oszczędzającemu na prądzie i zamrażarce) żal było wyrzucić. I
            Sanepid tych imienin nie kontrolował, prawda?

            > nie oznacza to automatycznie, że właściciele knajp
            > tak będą robili, nie mając bata nad sobą.

            Oczywiście że mają bat nad sobą. Pisałem o nim powyżej.

            > Jeżeli nie uznasz tego za argument

            Uznaję to za nietrafiony i błędny argument. Oddalam go i czekam na jakiś sensowny.
            • Gość: robert Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach IP: *.chello.pl 05.01.10, 14:32
              > Bzdura. Przez tysiące lat Sanepidu nie było, nie było zamrażarek, prądu,
              > przepisów, druczków, nakazów i urzędników. I ludzie nie padali trupem po wyjści
              > u
              > z knajpy.

              Pewny jesteś? Zagrożenie wtedy było jeszcze większe, bo informacja i komunikacja
              nie były tak rozwinięte, a ludzie bardzo często chorowali. Poczytaj, poszukaj to
              się dowiesz.

              Co tam jednak zagrożenie nieświeżym kotletem. Bierne palenie tytoniu powoduje
              choroby co zostało naukowo UDOWODNIONE!!

              • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 17:14
                Gość portalu: robert napisał(a):

                > > Bzdura. Przez tysiące lat Sanepidu nie było, nie było zamrażarek, prądu,
                > > przepisów, druczków, nakazów i urzędników. I ludzie nie padali trupem
                > > po wyjściu z knajpy.
                >
                > Pewny jesteś?

                Tak. Wbrew insynuacjom autora, ludzie nie padali trupem po wyjściu z knajpy.

                > Co tam jednak zagrożenie nieświeżym kotletem. Bierne palenie tytoniu
                > powoduje choroby co zostało naukowo UDOWODNIONE!!

                Czy ktoś to neguje?...
            • Gość: autor Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.10, 15:02
              Bzdury to ty, zamurowany, widzisz tam, gdzie ci nie pasuje do światopoglądu.
              Żebyś ty wiedział, co robią właściciele knajp, dopóki im się ten właśnie Sanepid
              do tyłka nie dobierze. Mięso przeterminowane nawet o lata, jakieś nieświeże
              resztki przemielone, wszystko ma się bowiem zwrócić. I dzieje się tak również w
              tych dobrych knajpach. Bezpiecznie to tylko w swoim domku mógłbyś zjeść. Sanepid
              jednak trochę ukróca te praktyki, czego zapewne nie możesz przeboleć, bo jak to
              tak, do prywaty się wtrącać, hehehe.
              W swoich wywodach zapędzasz się w śmieszność. Że nie wspomnę o powoływanie się
              na wieki dawne, gdzie człowiek w ogóle krótko żył i nikt nie wie, czy zabiła go
              dżuma, czy nieświeży udziec.
              Na tych imieninach też ci nikt niczego nieświeżego zaserwuje. Ale najwyraźniej
              masz kłopoty z odróżnieniem prywaty domowej, gdzie robi się dla siebie, więc jak
              najlepiej, od prywaty na sprzedaż, czyli - jak najtaniej, ale sprzedać jak
              najdrożej. I mamy kwiaty w postaci mięs mytych, odświeżanych, itp. Jaśniej nie
              można i szczerze mówiąc, od teraz mam gdzieś, czy uznasz to w swoim zasłoniętym
              bielmem papierosowym mózgu za trafny argument, czy nie, bo tylko się raczyłeś
              ośmieszyć swoim absurdalnym podejściem do sprawy.
              • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 17:32
                Gość portalu: autor napisał(a):

                > Bzdury to ty, zamurowany, widzisz tam, gdzie ci nie pasuje do światopoglądu.

                Jest to o tyle prawdą, że mój światopogląd jest spójny i konsekwentny, oparty na
                sprawiedliwości, wolności i poszanowaniu własności. Twój jest oparty na
                cwaniactwie, egoizmie, narzucaniu innym twoich reguł i załatwianiu prywatnych
                spraw rękami państwa. Nic dziwnego, że reaguję sprzeciwem. Co za każdym razem
                uzasadniałem.

                > Żebyś ty wiedział, co robią właściciele knajp, dopóki im się ten
                > właśnie Sanepid do tyłka nie dobierze.

                Więc jadaj tam gdzie masz zaufanie.

                > Sanepid
                > jednak trochę ukróca te praktyki, czego zapewne nie możesz przeboleć,
                > bo jak to tak, do prywaty się wtrącać, hehehe.

                Prywatna instytucja mogłaby robić to samo u tych, którzy dobrowolnie godzą się
                na audyt. Mógłbyś jadać tylko w takich kontrolowanych miejscach.

                > najwyraźniej masz kłopoty z odróżnieniem prywaty domowej, gdzie robi
                > się dla siebie, więc jak najlepiej, od prywaty na sprzedaż,
                > czyli - jak najtaniej,

                Prywatę domową nie robi się dla siebie, lecz dla gości. Więc też się opłaca
                oszczędzić na prądzie, zamrażarce i podać nieświeży ochłap, aby było jak
                najtaniej. A jednak tego się nie robi, mimo że Sanepid tam nie zagląda. Dziwne,
                co?...

                > od teraz mam gdzieś, czy uznasz to w swoim zasłoniętym
                > bielmem papierosowym mózgu

                Zauważam, że insynuujesz, iż jestem palaczem. Zadaj sobie trud i znajdź
                potwierdzenie tej insynuacji. A jak już nie znajdziesz, to przyznaj uczciwie, że
                to wymyśliłeś. A skoro wymyśliłeś to, to istnieje możliwość, że wymyśliłeś i
                inne rzeczy w tej dyskusji, prawda?
        • Gość: robert Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach IP: *.chello.pl 05.01.10, 14:17
          Zacznijmy od tego rozróżnienia miejsca prywatnego od miejsca prywatnego
          użyteczności publicznej, bo ze zrozumieniem tego właśnie terminu masz zdaje się
          największy problem.

          Wskaż mi go. A jeśli Sanepid jest niezbędny, to to uzasadnij. Jeśli nie
          > uzasadnisz, to znaczy że nie jest potrzebny.


          Kontrola takiego miejsca jest jest potrzebna za względu na bezpieczeństwo
          przebywających tam ludzi. Sanepid dba o to, żeby lokal spełniał warunki
          sanitarne i żeby zwyczajnie nikt się w nim nie zatruł. Kto wytoczy proces
          takiemu lokalowi kiedy ty będziesz już gryzł piach na Wólce po zatruciu się
          jadem kiełbasianym? Kto zadba o to żeby nie powtórzyło się to po raz kolejny
          zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z przybytkiem o dużej rotacji przypadkowych
          gości, np. trasa szybkiego ruchu lub dworzec? Kto ma zadbać o to żeby
          nieczystości odprowadzane do ścieków i na wysypisko śmieci i kanalizacji
          spełniały normy i nie truły innych?
          Tak samo o bezpieczeństwo dba inspekcja Ppoż, która ingeruje w twoją prywatną
          własność nakazując nierzadko przeróbkę lokalu, żeby goście w razie pożaru się
          zwyczajnie nie spalili, nie stratowali przy ucieczce, albo nie ulegli zaczadzeniu.
          Następną firmą dbającą o bezpieczeństwo jest państwowa inspekcja handlowa, żeby
          kotlet którego wcinasz ważył tyle ile wynika z opisu menu. Nosisz wagę żeby to
          sprawdzić?

          > Różnica między nami jest taka, że ja nie chcę nikomu narzucać swoich zasad. Wy
          natomiast
          > chcecie ludzi zmuszać, aby postępowali według waszych zasad.

          Otóż właśnie, że chcesz! Bo chcesz wszystkim w imię własnej wolności
          narzucić nikotynowy smród innym ! I nie opowiadaj bajek o lokalach dla
          niepalących bo stanowią one najwyżej 2% spośród wszystkich.
          My chcemy mieć możliwość korzystania ze wszystkich lokali na równych prawach
          i mieć sznsę konsumpcji bez waszego smrodu. Czy tak trudno ci toi zrozumieć?!

          > > Ktoś ci tu życzył zatrucia w restauracji na co odpowiedziałeś,
          > > że zdrowa konkurencja takie sprawy sama załatwia co mnie już zupełnie
          > > rozbawiło.
          >
          > Oczywiście nie podajesz żadnego kontrargumentu, jedynie udajesz rozbawienie. Ni
          > e
          > dziwi mnie to wcale.

          To już wyjaśniłem powyżej, mam nadzieję, że dość jasno, choćby na przykładzie
          lokali o dużej rotacji gości i jadu kiełbasianego czy salmonelli.

          > > Ja ci w takim razie życzę powolnego i nieświadomego podtruwania jakimś
          > > produktem spożywczym wytwarzanym oczywiście w całkiem prywatnej firmie.
          >
          > Jakim trzeba być elementem aspołecznym aby życzyć komukolwiek zatrucia?

          Oczywiście że ci nie życzę choć przyznam że coraz częściej o tym myślę. Widzę,
          że jednak nie rozumiesz to może łopatą wyłożę.
          Kontrola jakości produktów żywnościowych jest niezbędna, również na terenie
          prywatnych przetwórni zwłaszcza tych małych które nie mają odpowiednich systemów
          ochrony. Chodzi o to, że mogłbyś przez dłuższy okres spożywać jakiś produkt,
          którego szkodliwość wyszłaby po kilku latach. I co byś wtedy zrobił, zaskarżył
          firmę do sądu? I co by z tego przyszło np. twojej wątrobie czy żołądkowi, co
          kupiłbyś sobie nowe????

          > Powtarzam po raz któryś: bardzo często żywię się w miejscach, do których Sanepi
          > d
          > nie ma dostępu. I żyję.

          Najwyraźniej żywisz się u cioci, albo babci, a jeśli są to miejsca publiczne to
          działające nielegalnie. Pamiętaj też że od mięsa psiego czy kociego się nie
          umiera, a podobno nawet jest bardzo smaczne.
          --------
          I na koniec. Państwo dba o bezpieczeństwo sowich obywateli i tak jak robi to w
          wielu przypadkach ograniczając naszą wolność tak jest w przypadku palenia
          tytoniu, bo jego bierne palenie, poza względami estetycznymi jest szkodliwe i
          jeśli tego nie wiesz to poniżej zamieszczam pierwszy z brzegu link.
          • Gość: robert I jeszcze ten link! IP: *.chello.pl 05.01.10, 14:24

            pl.wikipedia.org/wiki/Bierne_palenie_tytoniu
          • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 17:01
            Gość portalu: robert napisał(a):

            > Zacznijmy od tego rozróżnienia miejsca prywatnego od miejsca prywatnego
            > użyteczności publicznej, bo ze zrozumieniem tego właśnie terminu masz zdaje się
            > największy problem.

            Nie mam najmniejszego. Oba są własnością prywatną.

            > Kontrola takiego miejsca jest jest potrzebna za względu na bezpieczeństwo
            > przebywających tam ludzi.

            Nie, państwowa kontrola nie jest potrzebna, bo:
            1. Jeśli będzie potrzebna jakaś kontrola, to rynek zorganizuje prywatne
            instytucje/firmy kontrolujące, tak jak jest w innych dziedzinach.
            2. Przez tysiące lat kontroli urzędasów nie było i ludzie nie umierali po
            wyjściu z knajpy.
            3. Właściciel knajpy jest zainteresowany dobrem klienta, bo zadowolony klient
            wróci i poleci znajomym. Niezadowolony odejdzie i ostrzeże znajomych.
            4. Każdy jest zainteresowany zadowoleniem tego, kto daje mu pieniądze.
            Właściciel knajpy chce zadowolić klienta, a kogo chce zadowolić urzędnik
            Sanepidu? Swojego zwierzchnika, a nie klienta, którego nigdy na oczy nie widział
            i którego ma głęboko w tyle.

            > Sanepid dba o to, żeby lokal spełniał warunki
            > sanitarne i żeby zwyczajnie nikt się w nim nie zatruł.

            Właściciel knajpy też o to dba, bo chce mieć klientów, a nie bankructwo i
            procesy sądowe.

            > Kto wytoczy proces
            > takiemu lokalowi kiedy ty będziesz już gryzł piach na Wólce po zatruciu się
            > jadem kiełbasianym?

            Prokuratura.

            > Kto zadba o to żeby nie powtórzyło się to po raz kolejny
            > zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z przybytkiem o dużej rotacji przypadkowych
            > gości, np. trasa szybkiego ruchu lub dworzec?

            Właściciel. No chyba że lubi kulturę więzienną.

            > Kto ma zadbać o to żeby
            > nieczystości odprowadzane do ścieków i na wysypisko śmieci i kanalizacji
            > spełniały normy i nie truły innych?

            Właściciel. Jeśli kary za zanieczyszczanie są wysokie, to jest żywo
            zainteresowany tym, aby nie zanieczyszczać.

            > Tak samo o bezpieczeństwo dba inspekcja Ppoż, która ingeruje
            > w twoją prywatną własność

            Mój dom to moja sprawa. Inspekcją pożarową też mogłyby się zajmować firmy
            prywatne. Gazową się zajmują. Elektryczną też.

            > Następną firmą dbającą o bezpieczeństwo jest państwowa inspekcja handlowa

            Nie musisz mi udowadniać, że mamy w kraju kupę niepotrzebnych instytucji. Ja o
            tym wiem.

            > kotlet którego wcinasz ważył tyle ile wynika z opisu menu. Nosisz wagę żeby to
            > sprawdzić?

            W dawnych latach był taki urząd, który kontrolował jakość jedzenia w knajpach
            według własnych przepisów i przepisików. Ludzie podobni tobie zapewne
            przekonywali innych, że urząd ten jest niezbędny, bo bez niego będzie podawane
            ludziom ścierwo do jedzenia. Mimo to jedzenie w knajpach było w tamtych czasach
            podłe, a po likwidacji urzędu nagle się poprawiło. Mówi ci to coś?

            > Otóż właśnie, że chcesz! Bo chcesz wszystkim w imię własnej wolności
            > narzucić nikotynowy smród innym !

            Brednia. Niczego nie narzucam. Bronię prawa właścicieli knajp do dysponowania
            swoją własnością według własnego uznania, a nie według uznania chorych na władzę
            i chęć regulacji faszystów.

            Nie musisz wąchać dymu w cudzym lokalu. Nikt cię nie zmusza. Niczego ci
            nie narzucam. To ty narzucasz swoje egoistyczne pomysły.

            > I nie opowiadaj bajek o lokalach dla
            > niepalących bo stanowią one najwyżej 2% spośród wszystkich.

            Jeśli to prawda, to z tego prosty wniosek, że takie jest zapotrzebowanie rynku.
            I ty chcesz na siłę zmienić owe 2% w 100%. Cwaniak i egoista z ciebie.

            > My chcemy mieć możliwość korzystania ze wszystkich lokali
            > na równych prawach

            Raczej: z cudzych lokali na twoich zasadach. Przykazanie siódme: nie
            kradnij. Łapy precz od cudzego!

            Nawet zwykła kultura wymaga, aby przychodząc do cudzego domu/lokalu przyjąć
            zasady gospodarza, a nie chamsko narzucać własne. Jak ci zasady w cudzym domu
            nie odpowiadają, to wyjdź albo nie wchodź w ogóle.

            > i mieć sznsę konsumpcji bez waszego smrodu.

            "Naszego"? Znaczy czyjego? Napisz wyraźnie o co ci chodzi.

            > To już wyjaśniłem powyżej, mam nadzieję, że dość jasno

            A ja to już dwa razy obaliłem, do czego żaden z napalonych regulatorów się nie
            odniósł.

            > Oczywiście że ci nie życzę choć przyznam że coraz częściej o tym myślę.

            A ja nawet mimo, że z twojego faszyzmu nienawidzę, nie życzę ci niczego złego.
            Życzę ci więcej optymizmu i porzucenia paranoi o gastronomikach dybiących na
            twoje życie. Oni naprawdę chcą klientów zadowolonych, a nie wkurzonych i chorych.

            > Kontrola jakości produktów żywnościowych jest niezbędna,

            Więc dlaczego nie pozwolisz zweryfikować swojego przekonania wolnemu rynkowi?
            Jeśli jest niezbędna, to powstaną firmy i instytucje kontrolujące. Kto zechce,
            ten wystąpi o audyt i z dumą powiesi świadectwo naprzeciw drzwi wejściowych.

            > I co byś wtedy zrobił, zaskarżył
            > firmę do sądu?

            Oczywiście. Choć wątpię, aby do tego doszło, bo perspektywa wypłacenia
            odszkodowania wysokości - powiedzmy - 500tys. złotych sprawi, że właściciel
            lokalu zrobi wszystko, aby nie zatruć klienta.

            > I co by z tego przyszło np. twojej wątrobie czy żołądkowi, co
            > kupiłbyś sobie nowe????

            Nie to jest istotne. To jest właśnie ten bat, którego uparcie nie chcesz
            zauważyć. Bata niekoniecznie trzeba używać. Już samo jego istnienie dyscyplinuje.

            > Najwyraźniej żywisz się u cioci, albo babci, a jeśli są to miejsca
            > publiczne to działające nielegalnie.

            Nieważne gdzie, ważne że podważyłem twoją tezę o wielkim ryzyku śmierci tam,
            gdzie Sanepidu nie ma.

            > Pamiętaj też że od mięsa psiego czy kociego się nie
            > umiera, a podobno nawet jest bardzo smaczne.

            No więc jeśli ktoś chce to jeść, to co ci do tego?

            > I na koniec. Państwo dba o bezpieczeństwo sowich obywateli i tak
            > jak robi to w wielu przypadkach ograniczając naszą wolność

            Tak samo robi nadgorliwa mamusia dbając o swojego dorosłego 30-letniego synka.
            Chcesz być tym synkiem - twoja sprawa, ale nie wciągaj w ten model innych.

            > palenie, poza względami estetycznymi jest szkodliwe

            No jest. Dlatego słuszne jest unikanie palaczy.
            • Gość: robert Nie obraź się... IP: *.chello.pl 05.01.10, 17:28
              ale jesteś zwykłym betonem. Możesz się wygiąć jeszcze w sześć chińskich ósemek,
              ale już niestety nie dla mnie, znajdź sobie innych zainteresowanych czytaniem
              tych twoich "umysłowych" wygibasów.

              A... i nie zapomnij napisać o moim braku argumentów jak to robisz każdemu.
              EOT
              • zamurowany Re: Nie obraź się... 05.01.10, 17:40
                Gość portalu: robert napisał(a):

                > A... i nie zapomnij napisać o moim braku argumentów jak to
                > robisz każdemu.

                Wobec tego przytocz jakiś, którego nie obaliłem.
              • zamurowany Re: Nie obraź się... 05.01.10, 17:52
                Gość portalu: robert napisał(a):

                > Możesz się wygiąć jeszcze w sześć chińskich ósemek,
                > ale już niestety nie dla mnie, znajdź sobie innych zainteresowanych czytaniem
                > tych twoich "umysłowych" wygibasów.

                Nie wiem, gdzie widziesz wygibasy czy też chińskie ósemki w banalnie prostych
                zasadach sprawiedliwości i poszanowania prywatnej własności. Albo przyznaj, że
                te zasady są krytyczne, więc łamanie ich jest niedopuszczalne, albo podaj mi
                proszę swój adres - mam trochę odpadów wielkogabarytowych, które chętnie bym
                zrzucił przed twoim domem. Rozumiem, że nie będziesz protestował przeciwko
                takiemu pogwałceniiu twojego prawa własności.
                • Gość: robert Re: Nie obraź się... IP: *.chello.pl 05.01.10, 18:52
                  > Nie wiem, gdzie widziesz wygibasy czy też chińskie ósemki w banalnie prostych
                  > zasadach sprawiedliwości i poszanowania prywatnej własności. Albo przyznaj, że
                  > te zasady są krytyczne, więc łamanie ich jest niedopuszczalne, albo podaj mi
                  > proszę swój adres - mam trochę odpadów wielkogabarytowych, które chętnie bym
                  > zrzucił przed twoim domem. Rozumiem, że nie będziesz protestował przeciwko
                  > takiemu pogwałceniiu twojego prawa własności.


                  Sameś odpad. n/t
                  • zamurowany Re: Nie obraź się... 05.01.10, 19:18
                    Gość portalu: robert napisał(a):

                    > > Albo przyznaj, że
                    > > te zasady są krytyczne, więc łamanie ich jest niedopuszczalne, albo podaj
                    > > mi proszę swój adres - mam trochę odpadów wielkogabarytowych, które
                    > > chętnie bym zrzucił przed twoim domem. Rozumiem, że nie będziesz
                    > > protestował przeciwko takiemu pogwałceniiu twojego prawa własności.
                    >
                    > Sameś odpad. n/t

                    Dziękuję za uprzejmość. Jeśli ci to pomoże w rozumowaniu, to przyjmijmy, że
                    faktycznie sam jestem odpadem. Wobec tego przyjadę do ciebie, położę się w
                    ogródku i zacznę się rozkładać. Tylko podaj adres, proszę.
    • angelfree Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 12:30
      Na to, żeby sprzedawać gorzalę, trzeba specjalnego zezwolenia. Może, aby
      prowadzić knajpę dla palących też należałoby o taką koncesję występować?
      • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 13:18
        angelfree napisała:

        > Na to, żeby sprzedawać gorzalę, trzeba specjalnego zezwolenia. Może, aby
        > prowadzić knajpę dla palących też należałoby o taką koncesję występować?

        Rozwiązanie socjalisty: licencje, pozwolenia, podatki, zakazy, nakazy, regulacje...

        To może jeszcze licencja na korzystanie z internetu i posiadanie dzieci?
        • angelfree Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 13:26
          Na posiadanie dzieci to moze i nie bylaby taka zla rzecz... zdaniem niektorych
          przynajmniej... Przeczytaj wątek o Róży.

          A wracając do meritum - każdy kraj wprowadza jakieś regulacje. Sęk w tym, zeby
          nie było ich za dużo. Znasz taki kraj, w ktorym panuje pełny leseferyzm?
          • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 13:41
            angelfree napisała:

            > Na posiadanie dzieci to moze i nie bylaby taka zla rzecz... zdaniem niektorych
            > przynajmniej... Przeczytaj wątek o Róży.

            Nie, dziękuję.

            > A wracając do meritum - każdy kraj wprowadza jakieś regulacje. Sęk w tym, zeby
            > nie było ich za dużo. Znasz taki kraj, w ktorym panuje pełny leseferyzm?

            Tak, każdy chory na nakazizm kraj wprowadza regulacje. Ale jaki to ma związek z
            meritum? Czy potrafimy tylko powtarzać po innych krajach, czy mamy własny rozum?
            • angelfree Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 13:47
              > Czy potrafimy tylko powtarzać po innych krajach, czy mamy własny rozum?

              Nie o to chodzi, po prostu niektóre rozwiązania się nie sprawdzają i zostało już
              to na świecie przećwiczone.
              • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 14:14
                angelfree napisała:

                > > Czy potrafimy tylko powtarzać po innych krajach, czy mamy
                > > własny rozum?
                >
                > Nie o to chodzi, po prostu niektóre rozwiązania się nie sprawdzają
                > i zostało już to na świecie przećwiczone.

                Więc uzasadnij, zamiast załaniać się obcymi krajami.
                • angelfree Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 14:18
                  Sam uzasadnij, że brak jakichkolwiek regul jest korzystny spolecznie.
                  • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 17:08
                    angelfree napisała:

                    > Sam uzasadnij, że brak jakichkolwiek regul jest korzystny spolecznie.

                    To już doprawdy perełka - wybitny fikołek logiczny. Skoro chcesz reguły, to
                    twoją robotą jest, aby uzasadnić ich sensowność, a nie moją, aby uzasadnić
                    sensowność ich braku.

                    Czy może mam również uzasadnić że korzystny jest brak Ministerstwa Obuwnictwa,
                    Ministerstwa Wyżywienia Narodowego, Szwadronów Kontroli Czystości Zębów czy
                    innych głupot?
                    • angelfree Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 18:32
                      Nie bardzo mi się chce uzasadniać, bo to temat rzeka, ja się znowu bardzo biegla
                      w nim nie czuję, ty chyba też nie, skoro czepiasz się jak pijany płotu jednego
                      tylko argumentu - nadrzędności prywatnej wlasności nad interesem spolecznym - a
                      tak naprawdę chodzi ci tylko o to, żeby moc palić wszędzie, gdzie ci się podoba,
                      bo lubisz.

                      W pewnych sytuacjach interes jednostkowy ustępuje interesowi ogólu.
                      Przykladem jest np. dekret warszawski, jeśli wiesz, co to było. Mnostwo rodzin
                      stracilo swoją wlasność (w tym i moja rodzina), niemniej bez dekretu Warszawa
                      nie zostalaby po wojnie odbudowana. A jeśli, to trwaloby to duuużo dlużej i
                      efekt bylby dużo gorszy, niż jest.

                      Klasycznym przykładem, gdzie wolność dysponowania swoją wlasnością jest ściśle
                      regulowana są nieruchomości. Pisalam o tym ileś postow wyżej, nie chce mi sie
                      tego powtarzać. I z calą pewnością takie regulacje są konieczne, bo są w
                      interesie zarowno spoleczeństwa, jak innych prywatnych wlaścieli.

                      Przy tym kwestia palenia i wolności prowadzenia biznesu (jeśli chodzi o palenie)
                      to moim zdaniem drobiazg.

                      Pewne regulacje są niezbędne, ponieważ w naturze ludzkiej istnieje coś zwanego w
                      ekonomii "incentive to cheat", czyli pokusą do oszukiwania - tak to się chyba
                      tlumaczy. Dlatego konieczna jest np.inspekcja Sanepid, ktora zresztą nie dotyczy
                      tylko żywności i jej przygotowania, ale np. sposobu prowadzenia wentylacji,
                      sposobu odprowadzenia ściekow, ilości wymian powietrza w pomieszczeniu etc.
                      Jest pewna grupa prywatnych wlaścicieli czy przedsiębiorcow, ktorzy będą
                      konkurowali jakością, większość będzie dążyć do zminimalizowania kosztow za
                      wszelką cenę - zwlaszcza, jeśli nie będą mieli dużej konkurencji.
                      Dlatego pewne sprawy powinny być regulowane.
                      Zwlaszcza, że w kwestii palenia dzieje się coś dziwnego - palacz musi
                      palić, jest świętą krową, niepalący natomiast może sobie wyjść. A może powinno
                      być na odwrot? Palenie i niepalenie nie jest rownorzędne, niepalący nie szkodzi
                      palaczom, palący - szkodzi sobie innym. A restauratorowi zawsze jest wygodniej
                      nie mieć żadnych zakazow.

                      Przedstawilam mój punkt widzenia najlepiej jak umialam, zwracam tylko uwagę, że
                      nie jestem zwolenniczką regulacji wszystkiego i wszędzie, wręcz przeciwnie, w
                      wielu dziedzinach uważam deregulację za korzystniejszą.
                      Prawda z reguly leży gdzieś pośrodku.

                      A teraz, bardzo proszę, wyjaśnij, dlaczego uważasz, że calkowity brak regulacji
                      mialby być korzystny spolecznie.
                      • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 19:14
                        angelfree napisała:

                        > czepiasz się jak pijany płotu jednego
                        > tylko argumentu - nadrzędności prywatnej wlasności nad interesem spolecznym

                        Po prostu jest to dobry argument, więc skoro jest dobry, to po co wytaczać
                        kolejne? Teza udowodniona na pięć sposobów wcale nie jest prawdziwsza od tej
                        udowodnionej raz.

                        Skoro podważasz własność prywatną, to są dwie możliwości. Albo:
                        * mamy do czynienia z sytuacją wyjątkową, która usprawiedliwia to podważanie
                        (tak, w sytuacjach wyjątkowych, np. w stanie wojny podważanie własności
                        prywatnej musi być akceptowalne),
                        albo:
                        * kwestionujesz własność prywatną ot tak sobie.

                        Pierwszy warunek nie zachodzi, bo nie jest to z pewnością sytuacja wyjątkowa -
                        lokale dla niepalących są i nie ma problemów z otwieraniem takowych. Wobec tego
                        mamy sytuację drugą, a to oznacza, że kwestionowanie twojej własności
                        prywatnej też według ciebie uchodzi. Wobec tego - podobnie jak wcześniej roberta
                        - poproszę ciebie o twój adres, abym podrzucił ci trochę śmieci do ogródka. I
                        nie próbuj protestować.

                        > tak naprawdę chodzi ci tylko o to, żeby moc palić wszędzie, gdzie
                        > ci się podoba, bo lubisz.

                        Bzdura. Przypuszczam, że już wiesz dlaczego nazywam to bzdurą.

                        > W pewnych sytuacjach interes jednostkowy ustępuje interesowi ogólu.

                        Tak, na przykład w stanie wojny. O dekrecie warszawskim nie mam pojęcia (choć z
                        twojego pobieżnego opisu widzę, że sprawa cuchnie na kilometr), ale nie porównuj
                        sprawy lokali dla niepalących z naprawdę krytycznymi sytuacjami.

                        > Przy tym kwestia palenia i wolności prowadzenia biznesu (jeśli
                        > chodzi o palenie) to moim zdaniem drobiazg.

                        Cieszę się, że to przyznajesz. Niepojęte jest dla mnie, jak dla takiego - jak
                        sama zauważasz - drobiazgu - można kwestionować prawo własności!

                        > Dlatego konieczna jest np.inspekcja Sanepid (...)
                        > większość będzie dążyć do zminimalizowania kosztow za
                        > wszelką cenę - zwlaszcza, jeśli nie będą mieli dużej konkurencji.

                        Już o tym pisałem - wbrew temu co mówicie, nad nieuczciwymi przedsiębiorcami
                        wisi groźny bat, którego nie mogą lekceważyć w sprawnym państwie. W państwie
                        rozmemłanym - owszem mogą.

                        > Zwlaszcza, że w kwestii palenia dzieje się coś dziwnego - palacz musi
                        > palić, jest świętą krową, niepalący natomiast może sobie wyjść.

                        Nieprawda. W lokalu dla palących palacz może palić, a niepalący musi to
                        zaakceptować albo wyjść. Za to w lokalu dla niepalących palacz nie może
                        palić i musi to zaakceptować albo wyjść. Nie ma tu żadnych świętych krów,
                        sytuacja jest równorzędna.

                        > A restauratorowi zawsze jest wygodniej
                        > nie mieć żadnych zakazow.

                        Nieprawda. Restauratorowi jest wygodniej ustalić zasady tak, aby pasowało to
                        klientom i jego interesowi. Jak będzie zapotrzebowanie na lokale dla
                        niepalących, to bądź spokojna - powstaną. Rynek już nie takie zapotrzebowania
                        klientów spełniał.

                        > A teraz, bardzo proszę, wyjaśnij, dlaczego uważasz, że calkowity brak
                        > regulacji mialby być korzystny spolecznie.

                        Wcale tak nie uważam. Na przykład regulacja zakazująca mordowania jest słuszna.
                        Kilka innych, z żelaznym uzasadnieniem też by się zapewne znalazło. Ale sprawa
                        papierosowa jest - jak sama zauważasz - drobiazgiem. To niepoważne i groźne, aby
                        regulować taki drobiazg kosztem prawa własności.
                        • angelfree Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 19:47
                          Krotko, bo już mi się nie chce:

                          zamurowany napisał:

                          > Skoro podważasz własność prywatną, to są dwie możliwości. Albo:
                          > * mamy do czynienia z sytuacją wyjątkową, która usprawiedliwia to podważanie
                          > (tak, w sytuacjach wyjątkowych, np. w stanie wojny podważanie własności
                          > prywatnej musi być akceptowalne),
                          > albo:
                          > * kwestionujesz własność prywatną ot tak sobie.
                          >
                          > Pierwszy warunek nie zachodzi, bo nie jest to z pewnością sytuacja wyjątkowa -
                          > lokale dla niepalących są i nie ma problemów z otwieraniem takowych. Wobec tego
                          > mamy sytuację drugą, a to oznacza, że kwestionowanie twojej własności
                          > prywatnej też według ciebie uchodzi. Wobec tego - podobnie jak wcześniej robert
                          > a
                          > - poproszę ciebie o twój adres, abym podrzucił ci trochę śmieci do ogródka. I
                          > nie próbuj protestować.
                          >
                          > > tak naprawdę chodzi ci tylko o to, żeby moc palić wszędzie, gdzie
                          > > ci się podoba, bo lubisz.
                          >

                          Nie podważam wlasności prywatnej - wniosek nieuprawniony. Wlasność prywatna podlega ograniczeniom, np. nie możesz na najbardziej prywatnej dzialce na wsi postawić wieżowca, bo tak ci się podoba. Jesteś ograniczony planem miejscowym, a plan ten jest zrobiony, żeby chronić szersze niż partykularne interesy. Nie wszędzie na jak najbardziej swojej dzialce możesz postawić fabrykę, spalarnię odpadow, zajezdnię autobusową itd. Jest to ograniczone prawem.
                          I podobnie jest z paleniem w lokalach. Zakaz ten, jak zauważyla Dritte_dame (i może ktoś jeszcze) ma chronić przede wszystkim pracownikow, bo oni wyjść nie mogą, a trudno, żeby pracowali w maskach przeciwgazowych - więc chroni czyjeś interesy, fakt, kosztem restauratora.
                          A przy okazji chroni też moje i jestem z tego powodu cholernie zadowolona.
                          • dritte_dame Fakty i mity 05.01.10, 20:39
                            angelfree napisała:

                            > Zakaz ten, [...] chroni czyjeś interesy, fakt, kosztem restauratora.

                            Angel,
                            Ten "fakt" to jest "fakt medialny"!
                            (Czyli innymi słowy: po prostu "g..o prawda" ;)))

                            W miejscu, w którym obecnie mieszkam ja tą całą czekającą Polskę beznikotynową przyszłość już w ciągu minionych prawie dwudziestu lat widziałam.

                            Najpierw zniknęły "miejsca dla palących" w samolotach na wielogodzinnych trasach międzykontynentalnych.

                            Następnie zniknęły wszystkie "sale dla palących" z różnych lokali komercyjnych a zamiast tego urządzono w tych lokalach i w biurach niemal hermetycznie izolowane i wentylowane osobno na zewnątrz pomieszczenia-palarnie.

                            Następnie zlikwidowano te wszystkie palarnie i urządzono na zewnątrz budynków biurowych budki-wiaty dla palaczy, w znacznej odległości od wszystkich wejść do budynków, tak aby wchodzenia do budynku nie odbywało się przez chmurę papierosowego dymu.

                            Równocześnie zakazano eksponowania wyrobów tytoniowych na sklepowych półkach. Tam gdzie jeszcze można papierosy kupić, przechowywane są one w zamkniętych regałach bez żadnych oznaczeń, umieszczonych często tak że paczki papierosów w trakcie kupowania nie widzi oprócz sprzedawcy i nabywcy żaden inny klient w sklepie.

                            Jeszcze trochę później skasowano i te budki-wiaty dla palaczy na zewnątrz biur, zastępując je przepisem zabraniającym palenia w coraz to większej i większej odległości od budynków publicznych.

                            A obecnie już jedne za drugimi lokalne samorządy wprowadzają całkowity zakaz palenia w całej publicznej przestrzeni miejskiej - tak w budynkach, jak i poza nimi.


                            Taka ewolucja po prostu nieuchronnie czeka każdy coraz bardziej cywilizowany kraj i na szczęście wszelki opór gwałtownie zmniejszającej się liczny śmierdzieli jest daremny! ;))

                            Tym bardziej, że jak się empirycznie okazało - jest to opór obiektywnie dla restauratorów szkodliwy (!) ponieważ, wbrew owemu powszechnie a bezpodstawnie uznawanemu "faktowi medialnemu", po wprowadzeniu w życie tych wszystkich wspomnianych wyżej "szykan", "restrykcji" i "zamachów na wolność" w Ameryce Północnej restauracje, bary, knajpy, dyskoteki, itp nie tylko że nie pobankrutowały lecz ilość bywalców komercyjnych lokali gastronomicznych i rozrywkowych znacząco WZROSŁA, pociągając za sobą istotny wzrost obrotów i zysków.


                            (Parę miesięcy temu był tutaj już "nikotynowy" wątek, w którym umieściłam właśnie linki do danych obrazujących jak wprowadzenie i ścisłe gzekwowanie zakazu palenia wpłynęło na tutejszy sektor gastronomiczno-rozrywkowy więc forumowicze dostatecznie zaintersowani z pewnością będą w stanie sobie tą informację odszukać.)
                            • black-emissary Re: Fakty i mity 05.01.10, 20:49
                              dritte_dame napisała:
                              > paczki papierosów w trakcie kupowania nie widzi
                              > oprócz sprzedawcy i nabywcy żaden inny klient w sklepie

                              Patrzenie na pudełka fajek też jest szkodliwe?!

                              Zwolennikom nikotynowej paranoi pragnę przypomnieć, że zakazany owoc kusi bardziej.
                              • dritte_dame Re: Fakty i mity 05.01.10, 21:27
                                black-emissary napisała:

                                > dritte_dame napisała:
                                > > paczki papierosów w trakcie kupowania nie widzi
                                > > oprócz sprzedawcy i nabywcy żaden inny klient w sklepie
                                >
                                > Patrzenie na pudełka fajek też jest szkodliwe?!

                                "Czego oczy nie widzą, tego duszy nie żal."


                                >
                                > Zwolennikom nikotynowej paranoi pragnę przypomnieć, że zakazany owoc kusi
                                bardziej.

                                Pamiętamy o tym.
                                Dlatego właśnie ów "owoc" nie jest zakazany.

                                Jest jedynie coraz trudniej dostępny.
                                • black-emissary Re: Fakty i mity 05.01.10, 21:42
                                  dritte_dame napisała:
                                  > Dlatego właśnie ów "owoc" nie jest zakazany.

                                  W pewnym momencie zaczyna nie robić to specjalnej różnicy.
                                  • dritte_dame Re: Fakty i mity 05.01.10, 22:21
                                    black-emissary napisała:

                                    > dritte_dame napisała:
                                    > > Dlatego właśnie ów "owoc" nie jest zakazany.
                                    >
                                    > W pewnym momencie zaczyna nie robić to specjalnej różnicy.

                                    Właśnie! :))

                                    W pewnym momencie zapotrzebowanie na "owoc" na tyle spada że już nie ma znaczenia czy jest on zakazany czy nie :)
                                    • black-emissary Re: Fakty i mity 05.01.10, 22:23
                                      dritte_dame napisała:
                                      > W pewnym momencie zapotrzebowanie na "owoc" na tyle spada
                                      > że już nie ma znaczenia czy jest on zakazany czy nie :)

                                      W pewnym momencie tak. Ale w tym przypadku to jeszcze długo nie.
                            • angelfree Re: Fakty i mity 05.01.10, 20:50
                              OK: "kosztem wolności restauratora".
                            • angelfree I jeszcze 05.01.10, 20:57
                              dritte_dame napisała:


                              >
                              > Tym bardziej, że jak się empirycznie okazało - jest to opór obiektywnie
                              > dla restauratorów szkodliwy (!) ponieważ, wbrew owemu powszechnie a bezpodstawn
                              > ie uznawanemu "faktowi medialnemu", po wprowadzeniu w życie tych wszystkich wsp
                              > omnianych wyżej "szykan", "restrykcji" i "zamachów na wolność" w Ameryce Północ
                              > nej restauracje, bary, knajpy, dyskoteki, itp nie tylko że nie pobankrutowały l
                              > ecz ilość bywalców komercyjnych lokali gastronomicznych i rozrywkowych znacz
                              > ąco WZROSŁA
                              , pociągając za sobą istotny wzrost obrotów i zysków.
                              >

                              Tak podejrzewam, ale to tylko moja intuicja, nie mam danych, więc nie mogę na
                              ten temat pisać, bo w razie czego się nie wybronię ; )
                          • black-emissary Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 20:43
                            angelfree napisała:
                            > A przy okazji chroni też moje i jestem z tego powodu cholernie zadowolona.

                            I powiedzmy sobie szczerze - do tego to się tylko sprowadza. Zwolennikom tego zakazu chodzi po prostu o to, żeby ktoś za nich załatwił to, czego sami załatwić sobie nie potrafią / nie chcą.
                            Co ciekawe zwykle najbardziej zaciekłymi zwolennikami takich zakazów są byli palacze. Jak poseł Cymański. Pewnie dlatego, że nie chcą, żeby ich kusiło.
                            • angelfree Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 20:47
                              Nie jestem bylym palaczem, chociaż byl czas, że okazjonalnie (to znaczy ze dwa w
                              miesiacu) papierosy palilam.
      • strikemaster Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 18:31
        > Na to, żeby sprzedawać gorzalę, trzeba specjalnego zezwolenia. Może, aby
        > prowadzić knajpę dla palących też należałoby o taką koncesję występować?

        Urzędasom zabrakło łapówek?
    • imponeross A zakaz przemocy w prywatnym pomieszczeniu? 05.01.10, 12:52
      zamurowany napisał:

      > W barach, kawiarniach czy dyskotekach będzie obowiązywał
      całkowity zakaz
      > palenia. Papierosa będzie można ewentualnie zapalić tylko poza
      lokalem, bo nie
      > będzie w nim nawet palarni - przewiduje najnowsza wersja projektu
      tzw. ustawy
      > antynikotynowej.

      >
      > Posłowie przygotowują projekt ustawy regulujący sprawę palenia
      papierosów w
      > PRYWATNYCH pomieszczeniach. O tym, czym mamy sobie świecić
      (żarówki vs
      > świetlówki) w prywatnych domach już zadecydowali - przy
      aplauzie
      > tysięcy owiec. Co będzie następne i na jakie kolejne regulacje
      dotyczące
      > prywatnych spraw lud się jeszcze potulnie zgodzi?

      Morderstwo albo szkodzenie czyjemus zdrowiu, czy to w prywatnym czy
      nie w prywatnym pomieszczeniu jest i musi byc zabronione. Palenie
      papierosow nalezy do tej kategorii. W prywatnym pomieszczeniu
      panstwo zakazuje ci np. seksualnego wykorzystywania swoich dzieci i
      bicia kogolwiek, dlaczego mialoby ci panstwo pozwolic na trucie
      kogos? Poze prywatnym pomieszczeniem nie wolno truc, a w prywatnym
      pomieszczeniu wolno?.
      • zamurowany Re: A zakaz przemocy w prywatnym pomieszczeniu? 05.01.10, 13:34
        imponeross napisał:

        > Morderstwo albo szkodzenie czyjemus zdrowiu, czy to w prywatnym czy
        > nie w prywatnym pomieszczeniu jest i musi byc zabronione.

        Pleciesz trzy po trzy. Po prostu morderstwo czy szkodzenie cudzemu zdrowiu jest
        zabronione i nie ma znaczenia gdzie. Natomiast palenie w prywatnej knajpie dla
        palaczy nie jest szkodzeniem zdrowiu Kowalskiego, bo nikt Kowalskiemu do tej
        knajpy wchodzić nie kazał.

        Stosując twoją pożal się Boże "logikę" powinieneś się domagać (i domagasz się,
        jak widzę) zakazu palenia również w prywatnych domach. Tak więc - jak mówiłem i
        jak widać - ścieżka od zakazów dotyczących prywatnych knajp do zakazów
        dotyczących prywatnych domów jest bardzo krótka.

        > Palenie papierosow nalezy do tej kategorii.

        Nie, nie należy. No chyba że ktoś cię zwiąże i będzie wtykać przemocą papierosy
        do ust. Ale tego nie wolno i bez tych nowych durnych przepisów.

        > W prywatnym pomieszczeniu
        > panstwo zakazuje ci np. seksualnego wykorzystywania swoich dzieci i
        > bicia kogolwiek, dlaczego mialoby ci panstwo pozwolic na trucie
        > kogos?

        Dlatego że przebywanie w cudzych prywatnych pomieszczeniach nie jest przymusowe.
        Nie podobają ci się zasady w czyjejś knajpie lub czyimś domu - nie wchodź, a nic
        ci się nie stanie.
        • imponeross Dzieci w nikotynowych komorach gazowych 05.01.10, 18:38
          zamurowany napisał:

          > imponeross napisał:
          >
          > > Morderstwo albo szkodzenie czyjemus zdrowiu, czy to w prywatnym czy
          > > nie w prywatnym pomieszczeniu jest i musi byc zabronione.
          >
          > Pleciesz trzy po trzy. Po prostu morderstwo czy szkodzenie cudzemu zdrowiu jest
          > zabronione i nie ma znaczenia gdzie. Natomiast palenie w prywatnej knajpie dla
          > palaczy nie jest szkodzeniem zdrowiu Kowalskiego, bo nikt Kowalskiemu do tej
          > knajpy wchodzić nie kazał.

          Tak samo palenie jest wszedzie szkodliwe, nie ma znaczenia gdzie. Powinno byc
          zabronione w domach prywatnych przy dzieciach. W knajpie pracuja ludzie -
          powinien byc zdecydowanie zakaz pracy w nikotynowych komorach gazowych. Tak samo
          jak przebywanie w nich dzieci.
    • qqazz Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 13:08
      czemu tyle knajp pada a ludzie zamiast w lokalach chleją po domach i piwnicach,
      a na to czemu wpływy z podatków spadną to ci geniusze nigdy nie wpadną.
      Takie nawiedzone pomysły nigdy niczego dobrego nie przyniosa, zwolennikom tego
      pomysłu przypominam, że kiedy w USA wprowadzano prohibicję argumentowano
      podobnie, albo nawet lepiej, skutek jaki był to wszyscy wiemy.



      pozdrawiam
      • angelfree Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 13:15
        Wiesz, tylko że mi nie przeszkadza, jak ktoś przy sąsiednim stoliku zalewa się w
        trupa. No, może mi przeszkadza ze względow estetycznych, ale nie boli mnie od
        tego glowa, nie pieka oczy, nie przesiąka dymem ubranie.
        Natomiast jeśli ktos mnie zadymia, to fizycznie źle się czuję. Nie mowiac o tym,
        ze zdarzało mi się, że nie mogłam zjeść z dizeckiem obiadu, bo ktoś od
        sąsiedniego stolika dmuchał nam w nos.
        Dlaczego wolność palacza ma być ważniejsza od mojej?
        • zamurowany Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 13:39
          angelfree napisała:

          > Wiesz, tylko że mi nie przeszkadza, jak ktoś przy sąsiednim
          > stoliku zalewa się w trupa. (...)
          > Natomiast jeśli ktos mnie zadymia, to fizycznie źle się czuję.

          To nie wchodź do lokali dla palaczy. Dlaczego egoistycznie domagasz się, aby to
          właśnie twoja zachcianka została spełniona, skoro właściciel lokalu
          przekalkulował, że bardziej mu się opłaca tolerować klientów-palaczy?

          > Nie mowiac o tym,
          > ze zdarzało mi się, że nie mogłam zjeść z dizeckiem obiadu, bo ktoś od
          > sąsiedniego stolika dmuchał nam w nos.

          Nie wiem czego szukałaś z dzieckiem w knajpie dla palących. Czy wchodząć do
          McDonalda oczekujesz zdrowego jedzenia i odchudzających odżywek?

          > Dlaczego wolność palacza ma być ważniejsza od mojej?

          Jest tak samo ważna. Zarówno palacz jak i ty swobodnie wybieracie sobie lokal, w
          którym chcecie siedzieć.
          • angelfree Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 13:45
            Szukalam obiadu...

            Generalnie to się zgadzamy - powinny być i takie, i takie lokale. Chodzi o to,
            żeby i takie, i takie byly.

            Nie jestem pewna, czy wolność palacza jest taka sama, jak i moja. Wolność ma
            swoje ograniczenia, a tym ograniczeniem jest wolnosć innych ludzi. Ja nie paląc
            nie zabieram mu powietrza, on paląc - uniemożliwia nie palenie mnie.
            Moze sobie palić, gdzie chce, najlepiej we wlasnym mieszkaniu, byle przy
            zamkniętym oknie i nie na balkonie.
            • zamurowany Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 14:13
              angelfree napisała:

              > Szukalam obiadu...

              Trochę nieudolnie, skoro trafiłaś z dzieckiem do knajpy dla palących. Ale
              dlaczego swoją nieudolność próbujesz zrzucić na barki państwa, które ma ci coś
              załatwić po twojej egoistycznej myśli?

              > Generalnie to się zgadzamy - powinny być i takie, i takie lokale.
              > Chodzi o to, żeby i takie, i takie byly.

              Na wolnym rynku jeśli będzie zapotrzebowanie, to będą lokale. Ty chcesz
              wprowadzić zakaz, czyli zlikwidować te dla palących.

              > Nie jestem pewna, czy wolność palacza jest taka sama, jak i moja. Wolność ma
              > swoje ograniczenia, a tym ograniczeniem jest wolnosć innych ludzi. Ja nie paląc
              > nie zabieram mu powietrza, on paląc - uniemożliwia nie palenie mnie.

              Nie musicie przebywać razem, więc nikt twojej wolności nie narusza. Zakaz
              palenia jest akceptowalny tylko w miejscach, gdzie ludzie muszą przebywać razem,
              np. na przystankach, w urzędach.

              > Moze sobie palić, gdzie chce

              No właśnie nie może, bo zakazujesz w knajpie.
              • angelfree Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 14:17
                Podoba mi się, jak tniesz moje wypowiedzi.
                Bylo:
                Moze sobie palić, gdzie chce, najlepiej we wlasnym mieszkaniu, byle przy
                zamkniętym oknie i nie na balkonie.
                • zamurowany Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 16:20
                  angelfree napisała:

                  > Podoba mi się, jak tniesz moje wypowiedzi.
                  > Bylo:
                  > Moze sobie palić, gdzie chce, najlepiej we wlasnym mieszkaniu, byle przy
                  > zamkniętym oknie i nie na balkonie.


                  Uciąłem to, co zbędne. Skoro napisałaś, "gdzie chce", to znaczy "gdzie chce".
                  Podawanie przykładów owego "gdzie chce" nic nie wnosi do wypowiedzi.

                  Na przykład:

                  Lubię wszystkie zwięrzęta, w tym króliki i koty.
                  można uciąć bez szkody dla treści do:
                  Lubię wszystkie zwięrzęta.

                  Dokładnie to zrobiłem z twoją wypowiedzią.
            • dritte_dame Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 18:29
              angelfree napisała:

              > Generalnie to się zgadzamy - powinny być i takie, i takie lokale. Chodzi o to, żeby i takie, i takie byly.

              To jest niemożliwe.

              Wszystkie jeszcze dotąd istniejące komercyjne lokale "dla palących" w krótkim czasie znikną.

              Z tej oto bardzo prostej przyczyny:

              forum.gazeta.pl/forum/w,29,105173226,105228414,_Prawo_do_dysponowania_wlasnoscia_.html
          • Gość: autor Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.10, 13:45
            Zważ tylko, że nie ma "knajp dla palaczy", bo każdy niepalący omijałby takie
            szerokim łukiem. Są knajpy, gdzie nie ma zakazu palenia. I w tych to lokalach
            palacze są, niestety, trucicielami, którzy uprzykrzają życie innym. Jeden palacz
            skutecznie obsmrodzi innych klientów w promieniu 5 stolików. Ślepy jesteś, czy
            na węch ci padło, że tego nie pojmujesz?
            Natomiast uważam, że w lokalach można wyjść naprzeciw palaczom, tworząc
            palarnie, odizolowane od sali jadalnej. Z tym, że małe knajpki raczej tego by
            nie udźwignęły. Lepiej więc wprowadzić zakaz, najwyżej taki nałóg zapali sobie
            przed knajpą, jak i teraz często to się zdarza.
            • qqazz Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 13:51
              Gość portalu: autor napisał(a):
              > Natomiast uważam, że w lokalach można wyjść naprzeciw palaczom, tworząc>
              palarnie, odizolowane od sali jadalnej. Z tym, że małe knajpki raczej tego by>
              nie udźwignęły. Lepiej więc wprowadzić zakaz, najwyżej taki nałóg zapali sobie
              przed knajpą, jak i teraz często to się zdarza.

              W małych knajpkach nastawionych na gastronomie zwykle w ogóle nie mozna palić,
              albo idziesz do lokalu gastronomicznego albo do kanjpy gdzie jedzenie to dodatek
              do alkoholi.

              > Zważ tylko, że nie ma "knajp dla palaczy", bo każdy niepalący omijałby takie>
              szerokim łukiem. Są knajpy, gdzie nie ma zakazu palenia. I w tych to lokalach>
              palacze są, niestety, trucicielami, którzy uprzykrzają życie innym.

              Skoro jest tak wielkie zapotrzebowanie na knajpy gdzie nie mozna palić to
              dlaczego nie powstaja same jak grzyby po deszczu? Nie pomyslałes o tym?



              pozdrawiam
              • Gość: autor Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.10, 15:08
                > Skoro jest tak wielkie zapotrzebowanie na knajpy gdzie nie mozna palić to
                > dlaczego nie powstaja same jak grzyby po deszczu? Nie pomyslałes o tym?
                >
                >
                >

                Wiesz, czemu? Bo ludzie domagają się knajp, gdzie można palić. Kosztem innych,
                oczywiście. Jeden taki zażyczy sobie prawa do dyma i truje dookoła osoby przy 5
                stolikach. Dupy mu się nie chce na zewnątrz ruszyć.
                Mam znajomą, która prowadzi lokal restauracyjny. Na szczęście - dla niepalących.
                Wiesz, ile musi się użerać z oburzonymi palaczami? Że jak to? Dlaczego? On musi
                wyjść? Przed knajpę? Do czego to podobne! Itp. A że sam swoim smrodem obtruwa
                wszystkich wokół, to już nieważne.
                Zakaz palenia spowoduje, że w lokalach wreszcie będzie można odetchnąć
                swobodnie. Nie będzie zwisu siekiery. Trucia. Znajoma barmanka z knajpy, gdzie
                się pali, urodziła chore dziecko. Powiedz jej to, co napisałeś, w twarz.
                • qqazz Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 15:47
                  Nikt nikogo do chodzenia i do pracy w knajpie nie zmusza, tak samo nikt nikogo
                  nie bedzie zmuszał do chodzenia do knajp dla niepalacych, jak napisałem nizej co
                  innego restauracje czy kawiarnie a co innego knajpy.
                  A jak kobieta pcha się w dym albo nie daj Boże sama pali bedac w ciazy to nawet
                  mi się nie chce komentowac jej zachowania i niech później nie ma pretensji do
                  klientów lokalu tylko do siebie.



                  pozdrawiam
                  • Gość: autor Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.10, 15:52
                    Tu nie chodzi o pchanie się w dym, tylko miejsce pracy, kancerogenne miejsce
                    pracy. Ona w ciąży nie pracowała, tylko wcześniej parę lat.
                    Twoje rozumowanie przypomina takie: zgwałcili ją, bo sama się pchała.

                    A ktoś w tej cholernej knajpie tych p... gości palaczy musi obsługiwać, nie? W
                    związku z tym - albo niech nie palą na terenie lokalu, albo niech nie narażają
                    innych na wdychanie trującego dymu.
                    I taka jedna uwaga - kto jest większym egoistą - ten, kto nie chce, żeby jego
                    truto, czy ten, który sam jeden truje dookoła ludzi wbrew ich woli? I z którym
                    należy walczyć?
                    I gdyby papierosy nie były jednak źródłem zarobku państwa, jako takie w try miga
                    byłyby zdelegalizowane jako wyjątkowo szkodliwe używki. Niestety, państwo zbyt
                    dobrze na nich zarabia, by chronić zdrowie i życie ludzi.
                    • qqazz Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 16:24
                      Gość portalu: autor napisał(a):
                      > Tu nie chodzi o pchanie się w dym, tylko miejsce pracy, kancerogenne miejsce
                      > pracy. Ona w ciąży nie pracowała, tylko wcześniej parę lat.
                      > Twoje rozumowanie przypomina takie: zgwałcili ją, bo sama się pchała.

                      Dobrze ze wyjasniłeś bo z wcześniejszego postu wynikało co innego.
                      I skad wiesz że to dlatego? Znam wiele kobiet które latami paliły jak
                      lokomotywy, nawet w ciazy a rodziły i rodza zdrowe dzieci.

                      > A ktoś w tej cholernej knajpie tych p... gości palaczy musi obsługiwać, nie?
                      W> związku z tym - albo niech nie palą na terenie lokalu, albo niech nie
                      narażają innych na wdychanie trującego dymu.

                      Tutaj cos pomyliłeś w knajpie to barmanka jest dla klientów a nie klienci dla
                      barmanki.

                      > I taka jedna uwaga - kto jest większym egoistą - ten, kto nie chce, żeby jego
                      truto, czy ten, który sam jeden truje dookoła ludzi wbrew ich woli? I z którym>
                      należy walczyć?

                      Ależ nikt nikomu nie każe chodzić po knajpach, czy innych miejscach gdzie jest
                      nadymione to naprawde nie jest obowiazkowe.
                      Tak sie też składa, że wiekszość bywalców knajp to ludzie prowadzący niezdrowy
                      tryb zycia i raczej mało dbajacy o swoje zdrowie, albo przynajmniej akceptujacy
                      pewne formy szkodzenia sobie, a nie przewraźliwieni na punkcie zapachu fani
                      zdrowego zywienia.
                      Jak ide do knajpy to własnie po to zeby był gwar hałas brzek szkła i dym, jak
                      chcę wypic piwko bez dymu to ide do restauracji gdzie się nie pali albo sa
                      wydzielone sale.
                      Sa osoby którym ten pomysł sie podoba a sa tacy którzy z knajp przeniosa się do
                      mieszkań, parków, bram, na przystanki, ławki etc.


                      > I gdyby papierosy nie były jednak źródłem zarobku państwa, jako takie w try
                      miga byłyby zdelegalizowane jako wyjątkowo szkodliwe używki.

                      Ptak wychowany w klatce zna tylko klatke, tak samo człowiek nauczony zycia w
                      totalitaryźmie gdzie ktos decyduje za niego nie moze sobie wyobrazić wolnosci
                      która bedzie dla niego udręką. Albo jemu musza zakazywać i nim kierować albo on
                      innymi.
                      Wolny człowiek jak chce zapalić to pali jak nie chce to nie pali a jak nie lubi
                      dymu to nie chodzi tam gdzie dymią, a jak się truja to ich sprawa.

                      Niestety, państwo zbyt> dobrze na nich zarabia, by chronić zdrowie i życie ludzi.

                      O zycie i zdrowie to najlepiej dbać samemu, gdyby państwo miało o to dbać to
                      długo bys nie pozył, a na pewno nie dozyłbys do emerytury bo to sie państwu nie
                      opłaca ;)



                      pozdrawiam
                      • Gość: autor Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.10, 08:44
                        Ty chyba nie zrozumiałeś jednej podstawowej rzeczy. Ja mogę sobie nie chodzić do
                        zadymionej knajpy i oczywiście nie chodzę tam. Takie wyjścia kończyły się tzw.
                        kacem papierosowym, choć nie palę, prześmiardnięciem całej garderoby łącznie z
                        gaciami i ogólnym złym samopoczuciem.
                        ALE

                        nie zauważasz jednego. Piszesz, że barmanka jest dla klientów - zgoda. Ale czy
                        mamy prawo narażać życie i zdrowie jej i jej ewentualnego potomstwa tylko
                        dlatego, że chcemy sobie dymić, jak lokomotywy? W takim razie powinna pracować w
                        kombinezonie i z maską na twarzy - już ja widzę, jak właściciel knajpy pozwala
                        sobie na coś takiego ;-) potencjalny odstraszacz ludzi.
                        Nikt tej barmance nie płaci za szkodliwe warunki pracy (bo chyba nie nazwiesz
                        ewentualnych napiwków czymś takim?). Ona musi i koniec. A czy nie łatwiej byłoby
                        KAŻDEMU gdyby po prostu palacz zakurzył sobie w miejscu do tego wyznaczonym, ew.
                        na zewnątrz? Jak chce truć, niech truje siebie i tylko siebie. Nie jestem w
                        stanie pojąć tego, jakim trzeba być egoistą, żeby zmuszać innych do znoszenia
                        czegoś takiego.
                        • zamurowany Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 07.01.10, 11:55
                          Gość portalu: autor napisał(a):

                          > Piszesz, że barmanka jest dla klientów - zgoda. Ale czy
                          > mamy prawo narażać życie i zdrowie jej i jej ewentualnego potomstwa tylko
                          > dlatego, że chcemy sobie dymić, jak lokomotywy?

                          Nie narażamy. Sama naraża. Wybrała sobie tę pracę sama.

                          Jak nie tolerujesz zapachu benzyny, to nie zatrudniaj się na stacji benzynowej.
                          Jeśli mdlejesz na widok krwi, to nie zostawaj lekarzem. Jak nie znosisz
                          papierosów, nie zatrudniaj się w lokalu dla palących.

                          > Jak chce truć, niech truje siebie i tylko siebie. Nie jestem w
                          > stanie pojąć tego, jakim trzeba być egoistą, żeby zmuszać innych do znoszenia
                          > czegoś takiego.

                          Mimo, że zostało ci to wykazane już kilka razy, nadal kłamliwie powtarzasz, że
                          ktokolwiek jest "zmuszany" do biernego palenia. Nie, nie jest zmuszany. Klient
                          wchodząc do lokalu dla palących musi się liczyć z dymem.

                          Podobnie - Żyd wchodząc na cmentarz chrześcijański musi się liczyć z widokiem
                          drażnących go krzyży. Zakonnica idąc na basen musi się liczyć z widokiem panów w
                          kąpielówkach. Staruszka idąc na dyskotekę musi się liczyć z głośną muzyką.

                          Egoistą to jesteś ty, bo prywatne sprawy chcesz załatwiać pod przymusem cudzymi
                          rękami i na cudzej własności.
                • zamurowany Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 17:36
                  Gość portalu: autor napisał(a):

                  > ludzie domagają się knajp, gdzie można palić. Kosztem innych,
                  > oczywiście. Jeden taki zażyczy sobie prawa do dyma i truje dookoła

                  Właściciel knajpy nie musi spełniać takich życzeń. Skoro spełnia, to
                  najwyraźniej takie jest zapotrzebowanie klientów. A ty chcesz go zmusić, aby
                  działał wbrew zapotrzebowaniu klientów?

                  > Mam znajomą, która prowadzi lokal restauracyjny. Na szczęście -
                  > dla niepalących.

                  No popatrz - da się!!!

                  > Wiesz, ile musi się użerać z oburzonymi palaczami? Że jak to? Dlaczego?
                  > On musi wyjść? Przed knajpę? Do czego to podobne!

                  Ale daje radę, więc w czym problem?
                • black-emissary Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 18:50
                  Gość portalu: autor napisał(a):
                  > Jeden taki zażyczy sobie prawa do dyma i truje
                  > dookoła osoby przy 5 stolikach.

                  Jednego nie rozumiem - dlaczego zasiadający przy tych pięciu stolikach wciąż tam siedzą? Niech wstaną, wyjdą i więcej do tej knajpy nie wrócą. Właściciel sam szybko zakaz wprowadzi, jeżeli każdy jeden palący klient będzie oznaczał stratę dziesięciu klientów niepalących.
            • black-emissary Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 18:46
              Gość portalu: autor napisał(a):
              > Zważ tylko, że nie ma "knajp dla palaczy", bo każdy niepalący
              > omijałby takie szerokim łukiem. Są knajpy, gdzie nie ma zakazu
              > palenia.

              A czym się niby knajpa dla palaczy różni od knajpy, w której nie ma zakazu palenia, za to są popielniczki na stołach?
              I dlaczego niepalący takich szerokim łukiem nie omijają?

              > I w tych to lokalach palacze są, niestety,
              > trucicielami, którzy uprzykrzają życie innym.

              Tylko tym innym, którzy sami tam wleźli.

              > Natomiast uważam, że w lokalach można wyjść naprzeciw palaczom,
              > tworząc palarnie, odizolowane od sali jadalnej.

              A jak ktoś sobie lubi zapalić przy schabowym?
        • qqazz Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 13:40
          Nikt cię nie zmusza do chodzenia po lokalach, to twój dobrowolny wybór, lokali
          gdzie nie mozna palić jakoś niewiele na rynku a nawet sale dla niepalacych
          musiały wejść dopiero jako skutek nakazu.
          Widać wiecej ludzi chce chodzic do knajp i tam palić niz miec czyste powietrze,
          ale skoro chętnych do chodzenia do lokalu dla niepalacych jest tak wielu to
          dziwi mnie czemu jeszcze go nie założyłas taz to musiałby być swietny biznes.
          A co do lokali gastronomicznych, gdzie jak najbardziej rozdzial powinien byc ale
          skoro na obiad z dzieckiem wybierasz zadymiona knajpę gdzie sasiedzi chuchaja ci
          dumem w talez to to świadczy tylko o tobie, mnie jakos to sie nigdy nie zdarza
          gdy wychodze zjeść w lokalu.
          Nie masz się zreszta co martwić wprowadzą zakaz i juz za bardzo nie bedzie gdzie
          chodzić bo wiele lokali padnie a w pozostałych towarzystwo mocno sie przerzedzi.
          Nie chcesz palacych więc nie bedzie niczego ;)



          pozdrawiam
          • angelfree Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 14:07
            > Nikt cię nie zmusza do chodzenia po lokalach, to twój dobrowolny wybór, lokali
            > gdzie nie mozna palić jakoś niewiele na rynku a nawet sale dla niepalacych
            > musiały wejść dopiero jako skutek nakazu.

            Nikt też nie zmusza palacza do palenia, jak sądzę, to jego wolny wybór.

            Nie wybieram takiej knajpy - wyobraź sobie, że czasem po prostu nie masz wyboru,
            bo na przyklad jesteś w podroży, albo na nartach i jedyna knajpa na stoku nie ma
            sali dla niepalących, albo alergiczne dziecko może jeść coś takiego, co akurat
            podają tam, gdzie się kurzy.
            Jeśli moje dziecko zachowywalo się w lokalu nieznośnie, wyprowadzalam je, żeby
            nie przeszkadzalo innym - dlaczego zatem palacz nie może wyjść na zewnątrz ze
            swoim papierosem, żeby nie dmuchać dziecku w nos - nie mowię o zadymionym
            pomieszczeniu, gdzie pewnie bym nie weszla, a o sytuacji, gdzie w zasadzie nikt
            nie pali, ale akurat ktoś zapala tuż obok ciebie.
            Ale nie ma sensu, żeby dyskusja dryfowala akurat w tym kierunku, bo to są
            szczególne sytuacje.

            > dziwi mnie czemu jeszcze go nie założyłas taz to musiałby być swietny biznes.

            Znam lokale, gdzie się nie pali i całkiem dobrze prosperują - więc pewnie są
            potrzebne, ale prowadzenie restauracji/pubu/kawiarni nie jest moim marzeniem ani
            ambicją.
            W razie czego, slużę adresami.
            • qqazz Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 14:21
              Czym innym jest restauracja czy kawiarnia a czym innym knajpa, o ile w tych
              dwóch pierwszych trudno mi sobie wyobrazić żeby nie było chocby miejsc dla
              niepalacych o tyle w tej ostatniej trudno mi sobie wyobrazić całkowity zakaz
              palenia.
              A swoja droga to masz niezłego pecha, tez często zatrzymuję sie gdzies w trasie
              i korzystam z przydrożnych lokali ale jeszcze nie trafiłem na taki gdzie wolno
              by było palić.


              pozdrawiam
              • angelfree Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 14:25
                Może mialam pecha.
                Slowa knajpa używam, bo jest krotsze ; ) Nie chce mi się tyle stukać.
                W ogole nie chce mi się już stukać, bo konflikt palaczy z niepalącymi jest
                nierozwiązywalny i na dluższą metę jest to tylko bicie piany.
                Ja też zdrowia życzę, zwlaszcza palącym.
                • zamurowany Re: Za kilka lat faszysci będa się dziwić 05.01.10, 17:11
                  angelfree napisała:

                  > W ogole nie chce mi się już stukać, bo konflikt palaczy z niepalącymi jest
                  > nierozwiązywalny i na dluższą metę jest to tylko bicie piany.

                  To nie jest konflikt palaczy z niepalącymi, ale konflikt: nawiedzonych
                  regulatorów, którzy dla własnych egoistycznych celów chcą narzucić swoją wolę
                  właścicielom prywatnych lokali - z tymi, co chcą, aby o własności
                  prywatnej decydował właściciel.
    • truten.zenobi chyba trochę przesadzasz... 05.01.10, 15:31
      zakaz palenia będzie obowiązywał w określonej przestrzeni publicznej
      jeżeli się z nim nie zgadzasz to nie przeznaczaj na nią swojej
      prywatnej własności..

      bo widzisz ja mam prawo żyć w środowisku wolnym od dymu tytoniowego

      jeśli palacze nie szanują moich praw to niby czemu ja mam szanować
      ich prawo?
      a że niestety tylko w ten sposób można walczyć z chamstwem... no
      cóż..

      ps
      fakt faktem że przepis jest debilny
      znam parę lokali z tak dobrą wentylacją że siedząc obok palaczy nie
      czuło się dymu
      znam parę lokali gdzie 99,9% klientów to palacze...
      • qqazz Re: chyba trochę przesadzasz... 05.01.10, 18:03
        truten.zenobi napisał:
        > zakaz palenia będzie obowiązywał w określonej przestrzeni publicznej
        > jeżeli się z nim nie zgadzasz to nie przeznaczaj na nią swojej
        > prywatnej własności..

        Lokal prywatny to lokal prywatny a nie przestrzeń publiczna, no chyba, że chodzi
        o night club który pełni funkcję domu publicznego;)



        pozdrawiam
        • truten.zenobi Re: chyba trochę przesadzasz... 05.01.10, 21:51
          > Lokal prywatny to lokal prywatny a nie przestrzeń publiczna

          no niekoniecznie..
    • drwallen zakaz spożywania alkoholu na oczach dzieci 05.01.10, 17:06
      Skoro wprowadzają faszystowskie zakazy to może niech chociaż wprowadzą jeden
      rozsądny zakaz jak zakaz spożywania alkoholu na oczach dzieci.
    • qqazz Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 18:17
      zamurowany napisał:
      > To nie jest konflikt palaczy z niepalącymi, ale konflikt: nawiedzonych>
      regulatorów, którzy dla własnych egoistycznych celów chcą narzucić swoją wolę>
      właścicielom prywatnych lokali - z tymi, co chcą, aby o własności>
      prywatnej decydował właściciel.

      Dokładnie, tyle tylko, że spora ilośc tych lokali to nie lokale prywatne a
      dzierżawione od miasta czy gminy, zeby tam zakazać palenia nie potrzeba zadnej
      ustawy, wystarczy zapis w umowie.
      Wiele spraw mozna rozwiazac w prosty sposób na niskim szczeblu, nie potrzeba do
      tego ustaw. Ale POPiSowym zamordystom to nie w smak bo jak to mozna pozwalac
      ludziom decydować o sobie i o swojej własności, taż jeszcze zaczna to robić
      lepiej od ichnich nominatów jak Zbycho który puscił w skarpetkach gmine która
      rządził, na to to oni przeciez pozwolić nie mogą a ciemny lud tubylczy trzeba
      ciagle tresować na posłuszna hołotę wmawiajac jej ze może o czymkolwiek
      decydować, juz niedługo nie bedziecie mogli decydowac o tym jakich zarówek
      uzywacie, czy wolno palić w waszym lokalu, nie zdziwcie się gdy nie bedziecie
      mogli decydować o wielu innych sprawach które was bezposrednio dotykaja.
      To co wam sie zdaje być wolnoscią dla waszych pradziadów byłoby zamordyzmem na
      który nie tylko nie mozna się godzic ale i należy się mu zbrojnie przeciwstawić
      bo wtedy własność była własność a kazdy zamach na nią był jak zamach na zycie.



      pozdrawiam
      • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 18:38
        qqazz napisał:

        > zamurowany napisał:
        > > To nie jest konflikt palaczy z niepalącymi (...)
        >
        > Dokładnie, tyle tylko, że spora ilośc tych lokali to nie lokale
        > prywatne a dzierżawione od miasta czy gminy, zeby tam zakazać palenia
        > nie potrzeba zadnej ustawy, wystarczy zapis w umowie.

        Oczywiście. Jeśli właścicielem lokalu jest gmina, to jest to jej (właściciela)
        święte prawo, aby ustalać reguły dotyczące tego lokalu. Ale od lokali
        prywatnych zamordystom wara! Właściciel może sobie równie dobrze urządzić
        restarurację TYLKO dla leworęcznych pigmejów i nikomu nic do tego.

        > juz niedługo nie bedziecie mogli decydowac o tym jakich zarówek
        > uzywacie, czy wolno palić w waszym lokalu, nie zdziwcie się gdy nie bedziecie
        > mogli decydować o wielu innych sprawach które was bezposrednio dotykaja.

        Przytakuję przytaczając cytat nieznanego mi pochodzenia:
        Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem komunistą.
        Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem związkowcem.
        Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem Żydem.
        Kiedy przyszli po katolików, nie protestowałem. Nie byłem katolikiem.
        Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował.


        Pozdrawiam i wścibskich informuję: nie palę i nigdy nie paliłem.
        • angelfree Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 18:48
          > Pozdrawiam i wścibskich informuję: nie palę i nigdy nie paliłem.

          To fajnie.
          Przynajmniej jesteś bezinteresowny.
          ; )
          • snajper55 Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 07.01.10, 03:06
            angelfree napisała:

            > To fajnie.
            > Przynajmniej jesteś bezinteresowny.
            > ; )

            Jak by Cie zamurowali, to też byś nie palił.

            S.
      • truten.zenobi Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 05.01.10, 22:27
        faktycznie nie trzeba nic wymyślać wystarczy tylko egzekwować

        Art. 160. § 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo
        utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
        podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
        • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 07.01.10, 11:42
          truten.zenobi napisał:

          > faktycznie nie trzeba nic wymyślać wystarczy tylko egzekwować
          >
          > Art. 160. § 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo
          > utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
          > podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

          Oczywiście. Należy z całą surowością egzekwować ten paragraf wobec tych, co
          przemocą wciągają przechodniów do lokali dla palących.
          • truten.zenobi Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 07.01.10, 14:11
            i oczywiście wszystkich właścicieli lokali którzy w niedostateczny
            sposób poinformowali potencjalnych kientów że w lokalu mozna palić
            jak i dopuścili do tego by tam weszły osoby niepełnoletnie...

            co jednak nie zwalnia palaczy z odpowiedzialnościi
            • zamurowany Re: Państwowy zakaz w prywatnych pomieszczeniach 07.01.10, 15:21
              truten.zenobi napisał:

              > i oczywiście wszystkich właścicieli lokali którzy w niedostateczny
              > sposób poinformowali potencjalnych kientów że w lokalu mozna palić
              > jak i dopuścili do tego by tam weszły osoby niepełnoletnie...

              Obawiam się, że choćbyś nie wiem jak się starał, nie podciągniesz ich pod ten
              paragraf. Pod ten paragraf podciągniesz co najwyżej tych, co siłą zaciągają
              niepalących do lokali dla palaczy. Ale przyznam, że nie słyszałem o takich
              przypadkach. A ty słyszałeś?

              > co jednak nie zwalnia palaczy z odpowiedzialnościi

              Palacze mają ponosić odpowiedzialność za to, że ktoś tam sobie dobrowolnie
              wchodzi do lokalu, gdzie jest dym? Wolne żarty.

              • truten.zenobi długo nad tym myślałeś? 08.01.10, 09:31
                zamurowany napisał:


                > Oczywiście. Należy z całą surowością egzekwować ten paragraf wobec
                tych, co
                > przemocą wciągają przechodniów do lokali dla palących.
                ....

                Pod ten paragraf podciągniesz co najwyżej tych, co siłą zaciągają
                > niepalących do lokali dla palaczy. Ale przyznam, że nie słyszałem
                o takich
                > przypadkach. A ty słyszałeś?
    • qqazz Niech zwolennicy zakazu mi wytłumaczą 05.01.10, 18:28
      jak to jest.
      Bo niby państwo zakazuje palenia w trosce o nasze zdrowie.
      Ale w tym samym czasie państwo zmusza nas do uzywania energooszczędnych
      jarzeniówek zamiast zwykłych zarówek, jak ktos nie wie to informuje, ze swiatło
      z jarzeniówki jest o wiele gorsze dla naszego organizmu czy roslin jeżeli takowe
      mamy w domu, mozna by rzec ze szkodliwe a do tego jarzeniówki zawieraja rtęć i
      ew stłuczenie takowej wymaga ewakuacji domowników i minimum półgodzinnego
      wietrzenia (stłuczenie termometru zawierajacego rtęc tego nie wymaga a wycofano
      je).


      pozdrawiam
      • Gość: autor Re: Niech zwolennicy zakazu mi wytłumaczą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.10, 08:38
        Porównaj częstotliwość tłuczenia takie jarzeniówki z częstotliwością
        wypuszczania do atmosfery chmury trującego dymu.
        Tak przy okazji: nie podoba mi się narzucanie stosowania tych świetlówek. Ale
        nie ma to porównania z zadymianiem innych, czy tego chcą, czy nie.

        Jeżeli ktoś jeszcze nie zrozumiał:

        palacz (szt.1) jest w stanie w zamkniętym pomieszczeniu obrzydzić jedzenie i
        zatruć atmosferę przynajmniej kilku osobom. To co, kilka osób ma się ugiąć i
        cierpieć dla jednego leniwego ćwoka, któremu nie chce się tyłka ruszyć na zewnątrz?
        • zamurowany Re: Niech zwolennicy zakazu mi wytłumaczą 07.01.10, 11:44
          Gość portalu: autor napisał(a):

          > palacz (szt.1) jest w stanie w zamkniętym pomieszczeniu obrzydzić jedzenie i
          > zatruć atmosferę przynajmniej kilku osobom. To co, kilka osób ma się ugiąć i
          > cierpieć dla jednego leniwego ćwoka, któremu nie chce się tyłka ruszyć
          > na zewnątrz?

          Jeśli rzecz dzieje się w lokalu, którego właściciel zezwala na palenie -
          oczywiście że tak. Co w tym dziwnego?
          • Gość: autor Re: Niech zwolennicy zakazu mi wytłumaczą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.10, 12:19
            Zazwyczaj taka zgoda jest wymuszana przez leniwych ćwoków, albo właściciel sam
            fajczy, jak dziki. Takich mi nie szkoda, bo sami się wyeliminują, ale ich
            klientów - i owszem.
            Tobie chyba własność przesłania bielmem oczy i nie rozróżniasz czegoś takiego,
            jak miejsca, których jest się właścicielem, ale świadczy usługi dla ludności.
            Wolno-ć Tomku w swoim domku, ale tylko domku.
            Poza tym już bez żenady stawiasz siebie wśród wielu skrajnych egoistów, którzy
            mają w dupie dobro bliźniego i społecześnstwa en masse.
    • matylda1001 Re: a może od razu pójść dalej? 07.01.10, 12:16
      Oczami duszy już widze kolejki do odpowiednich urzędów po
      zezwolenie na ustawienie ławki we własnym ogrodzie. Ławka musi być
      ustawiona tak, żeby dym siedzącego na niej palacza nie przenikał na
      działkę sąsiada. Ci, którzy maja działki poniżej 1000m2 będa mieli
      spory problem:))) Te wszystkie formalności związane z uzyskaniem
      warunków ustawienia ławki, te ekspertyzy, te opłaty i inne znaczki
      skarbowe, ta korupcja i znajomości! Tak jest, kabareciarze też musza
      z czegoś żyć!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja