Gdy umiera dziecko - kto jest winny?

22.01.10, 12:26
Zmarl wyglodzony (podobno) siedmiolatek z Bogatynii. Matka nie
radzila sobie z dziecmi. Czy w takich sytuacjach winna jest matka,
ojciec, czy panstwo?
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7483113,Bogatynia__Zmarl_siedmiolatek__ktory_wazyl_osiem_kilo.html
    • hymenos Re: Gdy umiera dziecko - kto jest winny? 22.01.10, 12:42
      Od ustalania winy jest sąd.
    • camel_3d medycyna... 22.01.10, 12:56
      bo nie wiem..czasem mam bardzo duze watpliwosci..jaki sens ma ratowanie i
      meczenie latami dzieci z takimi ciezkimi uszkodzeniami.
      Dziecko nie widzialo, nie mowilo, nie slyszalo... Wiem ze to brzmi
      strasznie..ale czy to ma sens?
      • angelfree Re: medycyna... 22.01.10, 13:27
        Czy ma sens ratowanie dzieci?
        Moja corka ważyla w momecie urodzenia okolo kilograma wlaśnie. Chodzi, widzi,
        slyszy, jeździ na nartach, przynosi świadectwa z czerwonym paskiem.
        Bez intensywnej terapii by nie przeżyla, bez rehabilitacji prowadzonej przez
        pierwsze pol roku życia być może bylaby wlaśnie dzieckiem z porażeniem mózgowym.

        Problem w tym, że nie wiadomo w jakej formie wyjdą takie dzieci - część nie ma
        żadnych problemów, część niewielkie, część jest w takim stanie, jak opisano w
        artykule, niektore nie przeżywają. Ogromnie dużo można zdziałać intensywną
        rehabilitacją, ktora powinna być prowadzona nawet jeszcze na oddziale noworodkowym.

        Porażenie mózgowe diagnozuje się u dzieci ponad rocznych, choć już wcześniej
        można powiedzieć, że dziecko ma pewne klopoty..

        Wzrok w wypadku tego dziecka to mogla być przyczyna zaniedbania. Dzieci z
        nawrażliwością jamy ustnej uczy się jeść - to też jest element rehabilitacji.

        W POlsce z rehabilitacją jest bardzo trudno - dzieci, ktore powinny być
        rehabilitowane codziennie mają przyznawane z NFZ dwie wizyty miesięcznie. W
        lżejszych przypadkach rehabilitację mogą prowadzić przeszkoleni rodzice, w
        takich jak opisany potrzebny jest specjalista. Generalnie opiekę nad dziećmi
        powinny prowadzić Ośrodki Wczesnej Interwencji, gdzie są neurolodzy,
        psycholodzy, logopedzi, rehabilitanci, gdzie skierują do okulisty zajmującego
        się wcześniakami itd.
        Tę kobietę sytuacja po prostu przerosła, może nie byla zaradna, może leniwa,
        trudno powiedzieć. Na pewno nie miala odpowiedniej pomocy.



    • kieprze_paczynskich Re: Gdy umiera dziecko - kto jest winny? 22.01.10, 13:22
      O śmierć nikogo bym nie obwiniał. Pytanie, kto jest winny, że w ogóle przyszedł
      na świat, jest poza sferą prawa karnego.
    • piwi77 Re: Gdy umiera dziecko - kto jest winny? 22.01.10, 13:55
      W tym wypadku nikt nie ponosi żadnej winy. Raczej należy uszanować
      ogrom wysiłku rodziny tego dziecka, oraz jej cierpienie, bo to
      rodzina najbardziej ucierpiała, nie chore dziecko.
    • teletoobis Re: Gdy umiera dziecko - kto jest winny? 22.01.10, 14:32
      Polubu
      • dunajec1 Re: Gdy umiera dziecko - kto jest winny? 22.01.10, 16:06
        Kosciol umie tylko zabraniac aborcji, gdzie byl jak dziecko roslo?
        Wystarczylo ze zostalo ochrzcone i tyle?Przypomnieli by sobie o nim
        jak by bylo do komuni isc, a dzieciaka nie ma(czytaj pieniedzy)?
        Z ambony nic o tym nie mowil jeden z drugim? Nie bylo pomoc tej
        mamie? Nieee, gdyby mama dawala to by bylo dobrze.
        • bercik38 Re: Gdy umiera dziecko - kto jest winny? 22.01.10, 17:11
          Nieee, gdyby mama dawala to by bylo dobrze.

          A guzik prawda. Moja świętej pamięci babcia całe życie poświęciła kościołowi
          razem z rentą a proboszcz jeszcze robił problemy z pochówkiem.
          • angelfree Re: Gdy umiera dziecko - kto jest winny? 22.01.10, 17:24
            Gdzieś jest powiedziane, że ta kobieta byla wierząca?
            Może nie byla?
            Na tym forum wszystkie dyskusje idą w jednym kierunku.

            Tutaj ewidentnie jest winien system opieki nad takimi dziećmi, a raczej brak
            takiego systemu.
            • imponeross Re: Gdy umiera dziecko - kto jest winny? 22.01.10, 17:54
              angelfree napisała:

              > Gdzieś jest powiedziane, że ta kobieta byla wierząca?
              > Może nie byla?
              > Na tym forum wszystkie dyskusje idą w jednym kierunku.
              >
              > Tutaj ewidentnie jest winien system opieki nad takimi dziećmi, a raczej brak
              > takiego systemu.

              Ale ktos chyba odpowiada za to, ze takiego systemu nie ma?
              • angelfree Re: Gdy umiera dziecko - kto jest winny? 22.01.10, 18:49
                > Ale ktos chyba odpowiada za to, ze takiego systemu nie ma?

                Kościół, Twoim zdaniem?
                Jak napisalam wyżej, moje dziecko, będąc takim samym wcześniakiem jak dzieci tej
                kobiety, też wymagało monitorowania, rehabilitacji, wizyt u specjalistów,
                specjalnych odżywek.

                Ja akurat jestem z tych, ktorzy umieją liczyć, więc liczą na siebie.

                Ostatnią instytucją, od jakiej oczekiwałam pomocy, byl kosciół.
                Od tego jest państwo i ogolnie mowiąc, slużba zdrowia - w kwestii zorganizowania
                opieki systemowej, a lokalny samorząd od szczegołów.

                Wplątywanie w każdą sprawę kościola nie sluży poszukiwaniu rozwiązania takich
                problemów. Zresztą chyba nie chcemy, żeby kościól ze swoimi instytucjami wpychal
                się w każdą szczelinę, niech się lepiej zajmuje sam sobą.
        • imponeross Kosciol nie jest od dbania o zycie doczesne 22.01.10, 17:53
          dunajec1 napisał:

          > Kosciol umie tylko zabraniac aborcji, gdzie byl jak dziecko roslo?
          > Wystarczylo ze zostalo ochrzcone i tyle?Przypomnieli by sobie o nim
          > jak by bylo do komuni isc, a dzieciaka nie ma(czytaj pieniedzy)?
          > Z ambony nic o tym nie mowil jeden z drugim? Nie bylo pomoc tej
          > mamie? Nieee, gdyby mama dawala to by bylo dobrze.

          Kosciol nie jest od dbania o zycie doczesne - tzn. zycie doczesne innych. Ma
          wystarczajaco spraw na swojej glowie muszac dbac o swoje (tzn. kosciola) zycie
          doczesne. Ponadto kosciol nie ponosi odpowiedzialnosci za tych, ktorych
          ochrzcil. Kosciol w ogole nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci bo niby z jakiej
          racji?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja