Cudzoziemiec i zycie w Polsce.

29.01.10, 14:03
Witam,

na początku chciałbym wspomnieć, że nie bardzo wiedziałem na ktorym z forum umiescić ten post, myślę jednak, że "Społeczeństwo" jest najlepszym miejscem dla niego.

O co chodzi? Mój znajomy z pracy, Portugalczyk po czterech latach pracy na Islandii zostaje przenoszony przez firmę w której pracuje na dwa lata do Polski.
Oczywiście firma zapewnia wszystko to co potrzebne, lecz pewnym jest, że wiele rzeczy kolega mój będzie musiał sobie samemu pozałatwiać, np. zainstalowanie internetu, bank itp itd. Ponadto przez te dwa lata na pewno nie raz zaistnieje potrzeba zadzwonienia gdzieś i załatwienia jakiejś sprawy.

Pomijam fakt, że w polskich urzędach załatwić cokolwiek po angielsku jest po prostu niemożliwe, chciałbym więc skupić się na wszelakich infoliniach, centrach pomocy technicznej i jakichkolwiek innych działach obsługi klienta, w których można się dogadać po angielsku.

Jako że na Islandii nie jest to problemem a nawet powiedziałbym standardem, że wszyscy niezaleznie od firmy, w dziale obsługi klienta mówią po angielsku, zastanawiam się jak to wygląda w Polsce?

chciałbym Was prosić o pomoc w związku z tym. Aby ułatwić zycie mojemu portugalskiemu znajomemu oraz z pewnością wielu innym cudzoziemcom mieszkającym w Polsce, może stworzymy listę firm, z których infoliniami można się dogadać po angielsku.

wiem na pewno, że jest jedna firma, producent sprzętu komputerowego, którego pracownicy działu obsługi Klienta (infolinia) wszyscy mówią po angielsku. O innych podobnych firmach nie słyszałem.
A Wy?
    • lernakow Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 29.01.10, 14:10
      dwie_szopy_jackson napisał:

      > A Wy?
      >
      Najpierw chcielibyśmy zapytać skąd wziął się przydomek "Dwie szopy"?
    • piwi77 Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 29.01.10, 14:12
      W Polsce językiem urzędowym jest język polski. Urzędowym, oznacza,
      do posługiwania sie w urzędzie. I nie jest to żadna złosliwość pod
      adresem innych języków, po prostu, przy załatwianiu spraw urzędowych
      nie wystarczy tylko dogadanie się, ale trzeba się wzajemnie dobrze
      zrozumieć. Polskie prawo gwarantuje pełne zrozumienie wyłącznie w
      jezyku polskim. Jeżeli ktos nim nie włąda musi przyjść z tłumaczem.
      Gdzie problem?
      • dwie_szopy_jackson Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 29.01.10, 14:19
        Artur Dwie Szopy Jackson z jednego ze skeczów Monty Pythona.

        piw77 masz w zasadzie rację, lecz w Polsce mieszka coraz więcej cudzoziemców, w całej Europie coraz cześciej spotykany jest fakt, że można załatwić wiele spraw po angielsku. Ponadto, patrząc na to z nieco innej perspektywy, pracodawcy w Polsce w wiekszości przypadków wymagają znajomości jezyka angielskiego przy aplikowaniu na stanowiska obsługi klienta. Chciałem przy okazji sprawdzić czy te wymagania są uzasadnione.
        Przykład z ciut innego podwórka. Wielka Brytania. Wiemy dobrze, że na wyspach mieszka sporo Polaków nie znających angielskiego. Spora liczba firm i instytucji na dzień dzisiejszy zapewnia im możliwość dogadania się po polsku, mimo to że w Wielkiej Brytanii jak wiadomo językiem urzędowym jest język angielski, czyli nie mają obowiązku tego robić a jednak robią.
        • lernakow Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 29.01.10, 14:41
          dwie_szopy_jackson napisał:

          > Artur Dwie Szopy Jackson z jednego ze skeczów Monty Pythona.
          >
          Czy ma pan dwie szopy?
        • yoma Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 29.01.10, 15:16
          Powiem tak: łatwiej nauczyć jednego Portugalczyka polskiego niż 500 polskich
          urzędników angielskiego :)

          Pogódźcie się z tym i idź z nim do tego banku.
        • rossdarty Here is a Polish !!! 29.01.10, 16:11
          dwie_szopy_jackson napisał:


          > piw77 masz w zasadzie rację, lecz w Polsce mieszka coraz więcej cudzoziemców, w
          > całej Europie coraz cześciej spotykany jest fakt, że można załatwić wiele spra
          > w po angielsku.

          Europa jest cała, Polska jest jedna.

          Ponadto, patrząc na to z nieco innej perspektywy, pracodawcy w
          > Polsce w wiekszości przypadków wymagają znajomości jezyka angielskiego przy apl
          > ikowaniu na stanowiska obsługi klienta. Chciałem przy okazji sprawdzić czy te w
          > ymagania są uzasadnione.

          Jak najbardziej. Do tłumaczenia dokumentów. Przecież szef musi wiedzieć co podpisuje.

          > Przykład z ciut innego podwórka. Wielka Brytania. Wiemy dobrze, że na wyspach m
          > ieszka sporo Polaków nie znających angielskiego. Spora liczba firm i instytucji
          > na dzień dzisiejszy zapewnia im możliwość dogadania się po polsku, mimo to że
          > w Wielkiej Brytanii jak wiadomo językiem urzędowym jest język angielski, czyli
          > nie mają obowiązku tego robić a jednak robią.

          Nawet bez zatrudnionego tłumacza "idzie" się TAM dogadać, trzeba tylko chcieć ZROZUMIEĆ.

          WELCOME IN POLAND
          • ilonka45 Re: Here is a Polish !!! 02.02.10, 15:49
            welcome to nie in...
            • rossdarty Re: Here is a Polish !!! 02.02.10, 16:11
              ilonka45 napisała:

              > welcome to nie in...

              Oczywiście. Tak to jest jak myśli się po polsku: w-in.
              Ale już podkreślałem że moja angielska do dogadania, ale nie lux good:)
        • tomek854 Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 30.01.10, 05:04
          > Przykład z ciut innego podwórka. Wielka Brytania. Wiemy dobrze, że na wyspach m
          > ieszka sporo Polaków nie znających angielskiego. Spora liczba firm i instytucji
          > na dzień dzisiejszy zapewnia im możliwość dogadania się po polsku, mimo to że
          > w Wielkiej Brytanii jak wiadomo językiem urzędowym jest język angielski, czyli
          > nie mają obowiązku tego robić a jednak robią.

          No sorry kolego, ale sprawę znam od podszewki bo sam jestem tłumaczem w UK. NIkt
          Ci nie zapewni tłumacza jak będziesz sobie chciał internet założyć! Natomiast
          tam, gdzie tłumacze są zapewnieni, czyli np. w szpitalach, na policji, w
          niektórych państwowych urzędach itp, instytucje robią to właśnie dlatego, że
          mają prawny obowiązek a to i tylko dlatego, że Wielkia Brytania ma szerokie
          tradycje kolonialne.
          W ramach tych tradycji zapewnia się mniejszosciom narodowym tłumaczy tam, gdzie
          wymaga tego prawo. Polacy oczywiście też są teraz mniejszosćią, więc również się
          na te przepisy załapują.

          Moim zdaniem jednak jest to znacznie przesadzone. Jeżeli ja idę z moim klientem
          do dentysty i tłumaczę tam przez dwie godziny "proszę otworzyć buzię" "proszę
          wypluć i opłukać" i tak dalej i tylko ja (na samym końcu hierarchi dziobania)
          dostaję za to więcej, niż ów koleś płaci podatków przez tydzień, to uważam ,że
          to jest marnowanie pieniędzy podatników, szczególnie, że mój dentystyczny klient
          żyje w UK od 2004 roku i przyzwoitość wymagałaby znajomości chociaż podstaw języka.

          Natomiast w pełni zrozumiałe jest dostarczanie tłumaczy na policji czy w
          szpitalu w nagłych przypadkach - ale to to i w Polsce działa.
      • qqazz Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 29.01.10, 16:11
        piwi77 napisał:
        > W Polsce językiem urzędowym jest język polski. Urzędowym, oznacza,
        > do posługiwania sie w urzędzie. I nie jest to żadna złosliwość pod
        > adresem innych języków, po prostu, przy załatwianiu spraw urzędowych> nie
        wystarczy tylko dogadanie się, ale trzeba się wzajemnie dobrze> zrozumieć.
        Polskie prawo gwarantuje pełne zrozumienie wyłącznie w> jezyku polskim. Jeżeli
        ktos nim nie włąda musi przyjść z tłumaczem.> Gdzie problem?

        dwie_szopy_jackson napisał:
        > piw77 masz w zasadzie rację, lecz w Polsce mieszka coraz więcej cudzoziemców,
        w> całej Europie coraz cześciej spotykany jest fakt, że można załatwić wiele
        spraw po angielsku

        Piwi ma rację, jak ktos przyjeżdża do Polski powinien się liczyć z tym, ze
        jedyny jezyk w jakim sie bez problemu dogada to polski, tak samo we Francji
        cieżko sie dogadać inaczej niz po francusku.
        a co do tego ze w Europie coraz łatwiej dogadac się po angielsku to ja bym wolał
        zeby coraz łatwiej mozna było sie dogadac po polsku.



        pozdrawiam
        • dwie_szopy_jackson Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 29.01.10, 16:29
          No nic, widze ze nie ma sensu ciagnac watku.
          Cudzoziemiec w Polsce aby sie dogadac musi sie nauczyc polskiego.
          W takim razie Polak za granica aby sie dogadac musi nauczyc sie jezyka kraju w ktorym przebywa.

          Welcome to Poland
          • qqazz Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 29.01.10, 16:44
            Polak zawsze jak jedzie za granicę musi się uczyć tubylczej mowy jak chce coś
            załatwic albo szuka tłumacza tak było, jest i bedzie nie wiedziałeś? Co w tym
            dziwnego? Czy w Portugalii dogadam się w urzedzie po polsku? Nie? Niemozliwe,
            cóż za zacofany kraj.
            Co do angielskiego to sa kraje gdzie jest on urzędowym i sa takie gdzie
            nietrudno o kogos kto się nim posługuje, w polskich urzedach tez się tacy
            pracownicy trafiają.


            pozdrawiam
            • dwie_szopy_jackson Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 29.01.10, 18:00
              Wcale bym się nie zdziwił, gdyby ta Twoja opinia była czymś w rodzaju
              usprawiedliwienia samego siebie w kwestii braku znajomości jakiegokolwiek języka
              obcego. Jesli się mylę, to po co uczysz się języków obcych?
              • tomek854 Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 30.01.10, 05:08
                Ty to faktycznie chyba jesteś z Monty Pythona :-)

                Ja znam trzy języki obce, jeden na tyle dobrze, ze pracuję jako tłumacz i też
                uważam, że jadąc do innego kraju należy spodziewać się, że ludzie porozumiewają
                się tam w języku tamtego kraju. Albo się taki jezyk zna, albo się trafi na
                kogoś, kto zna inny język który my znamy, albo potrzeba tłumacza. Takie życie!
          • yoma Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 29.01.10, 16:53
            > Polak za granica aby sie dogadac musi nauczyc sie jezyka kraju w
            > ktorym przebywa.

            Wchodzi Polak w Niemczech do sklepu z narzędziami i mówi głośno i wyraźnie: -
            Te, sprzedawca, skup się. PIŁKA. P-I-ł-K-A. Boniek! Lato!
            - Aaaaaa! Fussball!
            - No, a teraz skup się jeszcze bardziej: P-I-Ł-K-A D-O M-E-T-A-L-U...
            • qqazz Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 29.01.10, 17:17
              Siedzi baca z synkiem a tutaj idzie turysta, próbuje zagadać ich po angielsu oni
              nic, po niemiecku, nic, po francusku, to samo, po rusku też, w końcu odchodzi
              zrezygnowany
              - widzisz synku, mówi baca, jak bys się jezyków ucył to byś se teraz pogadał,
              - ale tato pitolicie tamten się ucył i co pogadał sobie?


              pozdrawiam
          • Gość: czytelnik Re: You are right!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.10, 18:38
            I noticed that "Welcome toooooooooooo Poland".
          • tomek854 Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 30.01.10, 05:06
            > W takim razie Polak za granica aby sie dogadac musi nauczyc sie jezyka kraju w
            > ktorym przebywa.

            Oczywiście, że tak. Czy to dziwne? Myślisz, że w Portugalii dogadałby się po
            polsku? Przypuszczam, że nawet po angielsku nie zawsze.
        • rossdarty Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 29.01.10, 16:53
          qqazz napisał:


          > Piwi ma rację, jak ktos przyjeżdża do Polski powinien się liczyć z tym, ze
          > jedyny jezyk w jakim sie bez problemu dogada to polski, tak samo we Francji
          > cieżko sie dogadać inaczej niz po francusku.
          > a co do tego ze w Europie coraz łatwiej dogadac się po angielsku to ja bym wola
          > ł
          > zeby coraz łatwiej mozna było sie dogadac po polsku.
          >
          >
          >
          > pozdrawiam

          Nie rób wstydu...
          Trasę Cherbourg-PL, PL-Cherbourg przejeżdżałem wielokrotnie.
          Czy to w Niemczech, Belgii, czy we Francji, na stacjach benzynowych, w restauracjach, przy bramkach na autostradę, w hotelach, sklepach, a nawet gdy pod Hawrem "prześwietliła" mój samochód lotna brygada celna, wszędzie!!! nie miałem problemu z porozumiewaniem się, chociaż mój angielski "być bardzo niedobra".
          • tomek854 Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 30.01.10, 05:10
            No popatrz, a ja regularnie jeżdżę z Uk do Polski, jestem także kierowcą
            zawodowym, byłem w wielu miejscach od gaelickich Hebrydów Zewnętrzych po
            azjatycką część Turcji i wiem, że choć te kilka podstawowych słów po angielsku
            jest częste, to wciąż nie jest to norma...
            • rossdarty Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 30.01.10, 16:10
              tomek854 napisał:

              > No popatrz, a ja regularnie jeżdżę z Uk do Polski, jestem także kierowcą
              > zawodowym, byłem w wielu miejscach od gaelickich Hebrydów Zewnętrzych po
              > azjatycką część Turcji i wiem, że choć te kilka podstawowych słów po angielsku
              > jest częste, to wciąż nie jest to norma...


              Widocznie miałem więcej szczęścia.
              W Niemczech na stacji benzynowej dzięki znajomości angielskiego przez pracownika tejże szybko wybrnąłem z kłopotu lekkiej awarii mojego auta.
              We Francji jako Polak obyty z autostradami, (hehehe...), ustawiłem się nie tam gdzie trzeba przy wyjeździe i zablokowałem cały sznur samochodów. Troche to trwało, ale udało mi się przekonać pracownicę, moją koślawą angielszczyzną by otworzyła mi bramkę bo nie mogę się wycofać.
              To samo z celnikami. Stojąc z boku i obserwując jak próbują mi rozebrać auto na części byłem "zabawiany" przez celniczkę rozmową, oczywiście po angielsku.
              Przygód było wiele, ale jakoś dzięki angielskiemu udawało mi się wybrnąć i dotrzeć do celu.
              Jeśli mieszkasz w UK, to sam wiesz że w większych miastach, w istotnych do funkcjonowania instytucjach zaczęto zatrudniać tłumaczy. Sam jak piszesz jesteś jednym z nich.
              Myślę, że dwie szopy jackson właśnie coś takiego miał na myśli pytając w imieniu Portugalczyka. Oczywiście, nie zwalnia go to z nauki choćby podstawowych słówek i zdań podczas pobytu w Polsce, ale jak wiadomo - początki są najgorsze.
              A najgorzej porozumieć się w polskich urzędach. Nawet Polakowi.
              Pisałeś coś o kosztach. Pieniądze na ten cel są przeznaczane z funduszu unijnego w ramach integracji i firmy do tego nie dokładają.
              Prawdopodobnie Polska także otrzymuje na ten cel odpowiednie środki.


    • katrina_bush w Polsce od razu należy urządzać sceny :-D 29.01.10, 18:20
      w Polsce od razu należy urządzać sceny :-D

      podobnie jest we Włoszech, Rosji, Ukrainie czy w szemranej Grecji

      od momentu przekroczenia polskiej granicy należy być w bojowym nastroju

      w miarę uprzejmą, kulturalną, politycznie poprawną Europę Zachodnią zostawiamy
      ładnie za sobą - do polskiego urzędu, szpitala, czy niekiedy do restauracji
      (zwłaszcza w Warszawie) przychodzi się z połową firmy - w tym prawnik, zakładowy
      psycholog i zakładowa bufetowa

      inaczej nie da się :-DDD

      po prostu nie da się
    • camel_3d nie przejmuj sie.. 29.01.10, 19:38
      w niemczech tez nie zalatwisz wszytskiego po angielsku... a urzedach i na
      infoliniach uzywa sie glownie niemieckiego, a jak masz z tym problem to musisz
      sobie z tlumaczem przyjsc.
    • agulha Re: Cudzoziemiec i zycie w Polsce. 30.01.10, 01:17
      Dyskusja zboczyła cokolwiek z głównego wątku.
      O ile pamiętam, w telefonii komórkowej Plus na infolinii, przynajmniej tej
      części technicznej do obsługi mobilnego Internetu, można liczyć na angielski. W
      dyspozytorniach szanujących się korporacji taksówkowych zawsze na dyżurze jest
      ktoś znający angielski. O hotelach sieciowych nie wspominam, bo to oczywiste. W
      prywatnych przychodniach typu Medicover jest opcja wersji angielskiej na
      infolinii. W bankach też. Tyle wiem - bo ja akurat znam przecież polski, to się
      nie interesowałam.
      Moje doświadczenia z zagranicy (doświadczenia turystki - więc może nie z
      infoliniami akurat): można od razu zaczynać mówić po angielsku w Szwecji i
      Holandii (chyba, że rozmówca wygląda na napływowego, mam na myśli np. Arabów czy
      Kurdów - oni nie zawsze - to obserwacja ze Szwecji). Niemcy: jednak lepiej się
      sprawdza mój kulawy niemiecki, zdecydowanie daleko tu do powszechnej znajomości
      angielskiego. Francja: ja francuski znam, więc po angielsku rozmawiać nie
      próbowałam, ale od ludzi słyszę, że Francuzi wręcz demonstracyjnie odmawiają
      rozmowy w tym języku. Włochy: podobnie jak Polska - jak masz szczęście, to
      trafisz na anglojęzycznego. Węgry: kilka lat temu najlepiej sprawdzał się język
      migowy, a nad Balatonem - niemiecki; angielski i rosyjski przydawały się mniej
      więcej tak samo, czyli słabo. Teraz jest chyba lepiej, zwłaszcza w Budapeszcie
      młodzi ludzie coś tam kumają po angielsku. Austria: podobnie jak Niemcy. Nie
      wiem, jak Portugalia i Hiszpania, bo dawno nie byłam, ale chyba raczej model
      polski niż skandynawski :-).
Pełna wersja