Dodaj do ulubionych

Dziecko w wózku sklepowym

04.03.10, 10:28
We wszystkich sklepach codziennie można napotkać rodziny lub
samotnych opiekunów z dziećmi wsadzonymi do środka wózka sklepowego.
Na dworzu plucha, dzieci usmarowane, o podeszwach ich butów nawet
boję się myśleć. Dzieci chodzące, często już w wieku szkolnym.
Siedzą/leżą na produktach żywnościowych, które wkładają do tego
samego wózka ich rodzice.Niektóre dzieci są tak wielkie, że
wypełniają sobą większość przestrzeni
"pojazdu". Ubłocone buty ocierają o wystające z worków świeże
pieczywo, owoce, warzywa. Zapewne będą pić prosto z butelek czy
kartoników soczków, na których siedzą w ubraniu noszonym przez cały
dzień. No i ja - biedny konsument biorący taki wózek po takiej
higienicznej inaczej rodzinie - będę mieć nieoczekiwaną okazję
wsadzenia do lodówki swoich zakupów obtaczanych wcześniej w
bakeriach i brudzie z wcześniejszej dziecięcej podróży. Zwróciłam
uwagę kilkakrotnie takim osobom. Wpadały w agresję. Jedna mamuśka
demonstracyjnie nawet włożyła dzieciaka (na oko 9 lat) do wózka i z
złośliwą dumą na pysku dryfowała obok mnie. Co robić?
Obserwuj wątek
    • angelfree Re: Dziecko w wózku sklepowym 04.03.10, 10:34
      Nic. Nic nie zrobisz, dopóki sklepy tego kategorycznie nie zakażą pod wplywem
      Sanepidu i dopóki nie będą tego egzekwowaly przy pomocy ochrony.
      Dzieci uwielbiają jeździć w wózkach i moje dziecko też tak jeździło, chociaż
      mialam świadomość, że nie jest to higieniczne. Na szczęście ten etap szybko minął.
      Niektore wozki mają takie fajne siedziska dla dzieci, niestety, starsze niż
      czterolatki już się tam raczej nie mieszczą.
      • szarleen Re: Dziecko w wózku sklepowym 12.03.10, 10:13
        ...albo wybierać w miarę czyste wózki(z tego co wiem są one raz na jakiś czas
        myte). Nemożliwe,żeby wszystkie były tak ubłocone :) Na szczęscie z reguły
        produkty są opakowane więc te "świństwa" nie dostają się bezpośredno do żywności.
        --
        Każda chwila to szansa, aby wszystko zmienić! Biżuteria Srebrna Avalon
        • asiuniap Re: Dziecko w wózku sklepowym 10.04.10, 00:13
          szarleen napisała:

          > ...albo wybierać w miarę czyste wózki(z tego co wiem są one raz na
          jakiś czas
          > myte). Nemożliwe,żeby wszystkie były tak ubłocone :) Na szczęscie
          z reguły
          > produkty są opakowane więc te "świństwa" nie dostają się
          bezpośredno do żywnośc
          > i.

          Niesamowite. Czyżby na grupie (czytam dopiero pierwsze posty)
          produkowali się jedynie szczęśliwi, bezkrytyczni i _bez_ wyobraźni_
          rodziciele?
    • Gość: n Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: 83.1.16.* 04.03.10, 11:28
      Co robić? Nękać sklepy oddolnie, ustnie i pisemne, by zabroniły
      wożenia dzieci w wózkach lub chociaż wyznaczyły pulę wózków
      oznakowanych dla dzieciatych klientów higienicznych inaczej. A póki
      sklepy nic nie zrobią, brać ich ulotki (zwykle gdzieś tam leżą) i
      starannie wyściełać nimi wózek przed włożeniem tam zakupów. Za
      każdym razem.
    • matylda1001 Re: Dziecko w wózku sklepowym 04.03.10, 11:42
      Dla mnie takie zachowanie jest obrzydliwe. Kilka razy grzecznie
      zwrócilam uwagę takim matkom, ale nie spotkałam sie ze zrozumieniem.
      Przeciwnie, patrzyły na mnie jak na wyjątkowego upierdliwca.
      Zapytałam kiedyś panią z obsługi dlaczego pozwalaja na takie
      zachowania. Pani stwierdzila, że ona osobiście tez nie może na to
      spokojnie patrzeć, no ale co może zrobic? Teraz, gdy widzę, że w
      wozku siedzi przedszkolak rzucam z półuśmiechem niewinne
      pytanie: "dziewczynko/chłopczyku, czy w domu mamusia sadza cie na
      stole i zamyka w lodówce"? Głupie to, nie każdy łapie aluzję, ale
      innej rady nie widzę. Jeżeli sklepy nie wydadzą zakazu takich
      praktyk, a ochrona i personel nie bedą konsekwentnie pilnować
      opornych, nic się nie zmieni.
      --
      www.youtube.com/watch?v=0yscU9JqpK8&feature=related
    • yoma Re: Dziecko w wózku sklepowym 04.03.10, 12:15
      Znam jeden sklep, w którym wisi napis "Prosimy nie wsadzać dzieci do wózków
      sklepowych. Grozi to niebezpieczeństwem dla dziecka".

      Sprytne :)

      Inna rzecz, że mamuśki to święte krowy...
      --
      Chłop jest tyle wart, do ilu ukończonych miast przylega
      • karbat Re: Dziecko w wózku sklepowym 04.03.10, 13:44
        w cywilizowanych krajach w duzych sklepach sa specjalne wozki, w
        roznych formach , ksztaltach , kolorach , przeznaczone wylacznie do
        przewozu dla malych dzieci . Groszowy wydatek .

        Powoli sie cywilizujemy , za kilka lat zobaczysz i takie wozki w
        Polsce .
        • Gość: kk Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: 213.76.155.* 05.03.10, 11:04
          karbat napisał:

          > w cywilizowanych krajach w duzych sklepach sa specjalne wozki, w
          > roznych formach , ksztaltach , kolorach , przeznaczone wylacznie
          do
          > przewozu dla malych dzieci . Groszowy wydatek .
          >
          > Powoli sie cywilizujemy , za kilka lat zobaczysz i takie wozki w
          > Polsce .


          daruj sobie protekcjonalny ton. takie wózki są w większości sklepów.
          tyle że wypożycza się je za opłatą
        • Gość: mulka Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.10, 12:34
          W naszym kraju to wszyscy dzieci kochają i wysoce nie stosowne jest się
          przyznać,że dzieci mogą komuś przeszkadzać!!!
          Wygląda to tak,że dziecko goni po sklepie z ubrudzonymi rękoma, wpada na mnie (
          na odziezy zostają mi brudne paprochy po jego łapach), obciera ręce w moje
          spodnie - a mnie nie wolno zwrócić uwagi,że sobie tego nie życzę, bo rodzice
          mają w tym czasie relaks, czyli moje dziecko jest święte i nich nikt nie próbuje
          go krytykować!!!!Bo przecież wszystkie dzieci są nasze( inaczej mysleć nie
          można). No, przepraszam was bardzo- ale co mnie obchodzą cudze dzieci????(
          przeciez to nie mój problem, moimi kłopotami nikt się nie zajmuje). Dlaczego
          robiąc zakupy nie szanuje sie mojej prywatności i cudze dzieci mają prawo
          zakłócać mój spokój???? Pamiętam jak raz jakiś trzylatek wpadł na mnie a ja
          zrobiłam mu brrrrr z wredną miną- ojciec omal mnie nie pobił - wzywana był
          ochrona. nO WYBACZCIE , ALE CO MNIE OBCHODZą WaSZE DZIECI??? pRZECIEŻ ONE SĄ
          WASZE I TO WASZ A NIE MÓJ PROBLEM ( PRZYNAJMNIEJ TAK POWINNO BYĆ).A tymczasem
          dzieci robią co chcą (wychowanie bezstresowe)nie przejmując się uczuciami
          innych!!! Czyli dziecko - święta ...
          • jureek Re: Dziecko w wózku sklepowym 05.03.10, 13:44
            Ktoś w tym wątku radził samotnej matce z dziećmi, żeby zakupy robiła w sklepach
            internetowych. Ja tę radę dałbym też wszystkim tym, którym przeszkadza obecność
            w sklepie innych ludzi (dziecko to też człowiek).
            Jura
            • asiuniap Re: Dziecko w wózku sklepowym 10.04.10, 00:28
              jureek napisał:

              > Ktoś w tym wątku radził samotnej matce z dziećmi, żeby zakupy
              robiła w sklepach
              > internetowych. Ja tę radę dałbym też wszystkim tym, którym
              przeszkadza obecność
              > w sklepie innych ludzi (dziecko to też człowiek).


              Coś Ci sie pomyliło. Ja idę do sklepu po to, żeby zrobić zakupy, a
              nie uważać, żeby pchanym wózkiem przypadkiem nie grzmotnąć w głowę
              biegające dziecko, kórego nie pilnują rodzice.
          • Gość: basiak95ts Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 05.03.10, 22:52

            Do Mulki, z ktora zderzyl sie trzylatek..
            Moglas jeszcze kopnac tego trzylatka. Niech sie gowniarzowi nie
            wydaje, ze swiat jest taki przyjazny i mozna sie o kogos przypadkowo
            otrzec, a nie daj Bog zderzyc sie z jakims przerosnietym doroslym.
            Ubolewam nad Twoja krzywda i trauma, w jaka wpedzil Cie ten
            nierozsadny dzieciak. Jak mozna w supermarkecie wpasc na kogos!!??
            Ps. Na szczescie nie "wszystkie dzieci nasze sa". Moglabym sie
            zestresowac, gdyby moje dzieci przeszly zbyt blisko Ciebie i moglyby
            zostawic "paprochy" (kurde, dziwne slowo) na Twoich spodniach. Na
            szczescie moje dzieci unikaja takich ponurakow i naburmuchow, jak Ty
            i mowia "Nie tykaj Bonufacego"( z bajki "Kot Filemon", gdzie oprocz
            ciekawskiego Filemona wystepuje upierdliwy, zrzedliwy Bonufacy).
            • Gość: canuck Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: *.dsl.bell.ca 05.03.10, 23:55
              Basiak,chyba nie zrozumials kobity,Tutaj chodzi o to ze w wielu
              przypadkach dzieciaki sa puszczone samopas i robia co chca a mamusia
              podziwia jakie to moje dziecko kreatywne.NIe sadze zeby ktokolwiek
              mial pretensje do dziecka i matki jakby zaistniala syt. ze dzieciak
              sie matce wyrwal bo ta powiedziala nie do kolejnej lalki barbie czy
              kolejnego takiego samego autka i dzieciak postanowil pojsc w
              swiat.matka za dzieckiem w pogon a dzieciak nie zwaza na nic i nikogo
              i wlecial na przechodnia-sklepowicza.Wiele razy tak mialam i nawet
              pomoglam w tym momencie zatrzymac uciekiniera ku wielkiej uciesze
              rodziciela:)
              Natomiast ja widze drace sie w nieboglosy dziecko , skaczace,
              biegajace i dotego jak wpada na mnie kolejny raz z rzedu to wtedy
              zwroce uwage mamusce zeby patrzyla co dzieciak robi bo ja nie lubie
              byc kopana, popychana i deptana.Jakos sa rodzice ktorzy potrafia
              nauczyc dziecko ze sa miejsca w kotrych nie zachowujemy sie tak jak
              na placu zabaw.Ze odbiegne - dobijaja mnie dzieciaki tupiace w
              kosciele i piszczece bo fajnie echo niesie i mamusia tez nic nie robi
              bo przeciez to dziecko.Glupota ludzka nie ma granic.
          • asiuniap Re: Dziecko w wózku sklepowym 10.04.10, 00:26
            Gość portalu: mulka napisał(a):

            > W naszym kraju to wszyscy dzieci kochają i wysoce nie stosowne
            jest się
            > przyznać,że dzieci mogą komuś przeszkadzać!!!

            Wyluzuj. Ja mam 2 dzieci, mam oczy dookoła głowy i nie życzę sobie,
            żeby inne dzieciaki mnie dotykały, przeszkadzały itd. Musisz być
            bardziej asertywna :)
      • Gość: olala29 Mamuśki to nie swięte krowy ... IP: *.ip.netia.com.pl 05.03.10, 15:27
        Wierz mi życie matki (od zajścia w ciążę po odchowanie dziecka) to sielanka nie
        jest. Nie bardzo możesz liczyć na ustąpienie miejsca (nawet w zaawansowanej
        ciąży), pomoc w czymkolwiek ale...

        Mając 2 dzieci (3 i 7 lat)nie uważam, że innym tym faktem mam zatruwać życie
        (kopanie innych w tył siedzenia w tramwaju, wrzaski, bieganie, smarowanie innych
        brudnymi łapami, itp.). Tak samo z wożeniem dziecka w wózku na zakupy bez
        specjalnego siedziska dla dzieci(przyznam się, mi zdarzyło się to 3 razy).

        Myślę, że u nas problemem jest generalnie brak życzliwości do innych i absolutna
        ślepota na własne niekulturalne zachowanie. Gdyby mi ktoś kulturalnie zwrócił
        uwagę, kiedy wiozłam dziecko w wózku, to bym je wyjęła i byłoby mi głupio (sama
        lubię czystość).

        Postaw się jednak w sytuacji gdy ta kobieta nie ma innego wózka i naprawdę musi
        zrobić zakupy (pytanie czy nie może gdzie indziej? ale to już inna kwestia),
        jest zmęczona i sfrustrowana. Trochę więcej empatii nikomu nie zawadzi.

        Bycie matką (szczególnie pracującą) to bardzo trudne i ekstremalnie męczące
        zajęcie. Ja nigdy nie tłumaczę się w pracy tym, że mam dzieci (bo co to kogo
        obchodzi)i nie liczę na taryfę ulgową.

        Ale pomyśl, jeśli nie masz dzieci, odpada Ci wiele problemów i obowiązków.
        Wracasz do domu i jak jesteś zmęczona idziesz spać - a ja nie mogę póki nie
        odbiorę ze szkoły, dam kolację, pobawię się, poczytam, umyję, położę spać,
        ugotuję zupę na następny dzień.

        Serdecznie pozdrawiam wszystkie Mamy i NieMamy - bądźmy dla siebie lepsze :-)
        • yola13 Re: Mamuśki to nie swięte krowy ... 05.03.10, 15:48
          najedzony nigdy nie zrozumie głodnego, w tym wypadku bezdzietni
          nigdy nie będa sobie w stanie wyobrazic jak to jest gdy wychowuje
          sie dziecko, pewnie wiekszosc z tych ludzi chetnie odstawiła by
          dziecko na czas zakupow do jakiejs babci czy dziadka, ale co zrobic
          gdy nie ma z kim zostawic dziecka? Niestety na zakupy trzeba zabrac
          go ze sobą, a wtedy człowiek nie mysli o niczym innym jak to zeby
          jak najszybciej wszystko wlozyc do koszyka i jak najszybciej wracac
          do domu, dosyc ciezko bedzie to zrealizowac z marudnym i rozbrykanym
          dzieckiem, bo niestety nie wszystkie dzieci sa jak przedmioty ze jak
          im powiesz "to" to one tak zrobią i beda grzecznie siedziec,
          naprawde ludziska, wiecej empatii i popatrzcie tez czasem na siebie,
          czy aby wasze zachowanie jest takie idealnie kryształowe na codzien,
          czy aby nikomu wy nie przeszkadzacie?
          --
          Dominika 27.07.2007
          • Gość: magdalena Re: Mamuśki to nie swięte krowy ... IP: *.146.65.156.nat.umts.dynamic.eranet.pl 05.03.10, 20:35
            Yola a czy Ty aby na pewno mnie (bezdzietną rozumiesz?). Ja Ciebie poniekąd tak,
            przez jakiś czas zajmowałam się dwójką dzieci (nie nie byłam nianią) sytuacja
            rodzinna. 4 i 7 lat. pamiętam jak je odbierałam z przedszkola i szkoły, jedno
            zmęczone ( a raczej znudzone:))drugie pełne energii, lub na odwrót, albo
            obydwoje mieli full energii. Kiedyś kiedy wsadziłam, jedno do siedziska a drugie
            do wózka, kiedy zdezelowanym wózkiem i znacznie obciążonym wjechałam w półkę z
            kaszą itp. produktami (całe szczęście, rozwaliłam ze trzy paczki, kaszy:))
            stwierdziłam, że po pierwsze ja też po całym dniu jestem zmęczona i one już w
            tym wieku mogą spokojnie, chodzić obok wózka a nie w nim jeździć, nie widziałam,
            dzieci w tym wieku w wózku, po drugie stwierdziłam, że zakupy takie w tygodniu
            tylko w mniejszych sklepach sieciowych. po trzecie, na duże zakupy jak miałam
            się wybrac, prosiłam przyjaciółkę aby ich popilnowała, jesli miała czas.
            zostawały z nią jeśli nie, zabierałam, do galerii handlowej gdzie były tzw.
            "frikolandy" tam ich zostawiałam i robiłam zakupy. Przed każdymi zakupami,
            robiłam listę i dlatego nie kręciłam się godzinami pomiędzy półkami. Dlatego nie
            mów mi, że nie można, że MY bezdzietne, Was Mamy nie rozumiemy. Owszem, nie
            rozumiem pewnych rzeczy np. totalnie krzyczące dziecko, gdzie mamusia się
            pochyla i słodkim głosikiem przemawia "kochanie, ale mamusia nie może tego
            kupić" itd. a dziecko wrzeszczy, mamusia nadal słodkim głosikiem, przemawia, ja
            od razu podchodzę, do dziecka, i w zależności od humoru, pytam się ale takim
            twardym głosem, : jejciu, ale czemu płaczesz. Wtedy prawie zawsze dziecko, staje
            i .... mówię: miłych zakupów. dziecko jest w szoku i zazwyczaj leci do mamy nie
            płacze, nie jest przestraszone, raczej jest zdziwione:), gdy mam zły humor,
            traktuję go w kategorii dorosły, i mówię mu otwarcie, że boli mnie głowa i żeby
            zamknął paszczę. Nigdy w życiu nie straszę, mówię o swoich odczuciach. Kochane
            Mamy, wszystko da się załatwi, a ostatnią rzeczą którą powinnyście robić, to
            obarczać, waszymi prywatnymi sprawami ludzi w sklepie, w restauracji
            itp.Pozdrawiam:)
            • Gość: olala29 Re: Mamuśki to nie swięte krowy ... IP: *.adsl.inetia.pl 05.03.10, 21:52
              Ależ ja rozumiem bezdzietnych, naprawdę. Mają prawo do spokoju, do tego by
              dzietni nie zawłaszczali dla siebie całej przestrzeni społecznej - to zgoda.

              Wybacz jednakże, kiedy się porównujesz do osoby, która 24 h/dobę ma dziecko, ze
              sobą, która ma je dorywczo to tak jakbyś porównywała łysego z natury do osoby
              chwilowo ogolonej.

              Mądrości osób czasowo zajmujących się dziećmi o cierpliwości, absolutnej
              konsekwencji, itp. itd śmieszą mnie czasami, bo kiedy te jasno oświecone mają
              własne pociechy jakoś im te mądrości trudno wcielić w życie.

              Pierwszy przykład w mojej rodzinie. Młodsza siostra mojej Mamy, która się mną od
              czasu do czasu opiekowała (przy niej byłam znacznie grzeczniejsza niż przy mojej
              Mamie) stwierdziła "Wiesz Zosia, jak się nie umie dzieci wychowywać to się ich
              mieć nie powinno" - za to zdanie po latach, gdy miała dwóch własnych synów,
              bardzo mocno moją Mamę przepraszała.
          • Gość: mańka Re: Mamuśki to nie swięte krowy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.10, 12:29
            najczęściej jednak po te zakupy wybierają się całe rodziny, mamusia
            tatuś + dzieci, często są to takie maleństwa kilku miesięczne. Nie
            oszukujmy się rodzicom brak wyobraźni, nie wiedzą co począć z
            pociechami w słotne dni i często wyjście do marketu to taki spacer
            rodzinny i forma spędzenia wolnego czasu. Arkadia, Ikea w weekend
            nie do zniesienia, spacerniak dla rodziców z dziećmi. I wcale nie
            jadą tam po zakupy.
          • asiuniap Re: Mamuśki to nie swięte krowy ... 10.04.10, 00:39
            yola13 napisała:

            > najedzony nigdy nie zrozumie głodnego, w tym wypadku bezdzietni
            > nigdy nie będa sobie w stanie wyobrazic jak to jest gdy wychowuje
            > sie dziecko,

            Ja jestem dzietna i mam rozwiniętą empatię. I doskonale rozumiem, że
            ludzie chodzą do sklepów robić zakupy, dlatego przy małych dzieciach
            chodziłam z nimi do sklepiku osiedlowego na 5 minut po niezbędne
            produkty, a na większe zakupy wybierałam się, kiedy zorganizowałam
            opiekę. Niestety, sporo głupkowatych rodziców zabiera dzieciaki do
            supermarketu, traktując to jako niesamowitą rozrywkę dla malucha.
            Żenada.
        • Gość: kieprze_paczynsch Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.03.10, 15:15
          > czy cukier, ryż, cola, przyprawa do zup, ketchup/musztarda, woda
          > mineralna, pasztet podlaski kupowane gdzie indziej roznią się od
          > tych z hipermarketu?

          Kwestia marki, jeśli chodzi o przyprawę do zup, ketchup/musztardę, wodę
          mineralną.
          Pasztetu podlaskiego nie kupuj nigdzie:)
          Ryż też jest zazwyczaj w "gatunku supermarketowym"

          Ale nawet jeśli w jakimś supermarkecie znajdują się wyżej wymienione produkty
          podobnych marek jak w innych sklepach, to jak mogą zostać zabrudzone, będąc w
          opakowaniu? Czy ta ilość błota, jaka poprzez druty wózka przeniesie się na
          opakowanie tych produktów jest większa od ilości kurzu wzbijanego przez tysiące
          kupujących?
          • pochodnia_nerona Re: Dziecko w wózku sklepowym 04.03.10, 16:44
            Ale zabrudzone opakowania przynosisz do domu i wkładasz do swojej szafki i
            lodówki i to już nie jest miłe. Na butach dziecka czasem są też psie kupy,
            wszystko, co na chodnikach. Chcesz mieć psią kupę na opakowaniu jogurtu i potem
            w lodówce? ;-)
            Moim zdaniem, obsługa powinna interweniować i nie pozwalać, najpierw DUŻA kartka
            na każdym kroku, przy wózkach, w sklepie, a potem zwracanie uwagi.
            Poza syfem, jest jeszcze zagrożenie dla samego dzieciaka. Szła jedna taka baba z
            wózkiem w Biedronce, a w wózku stało (!) spore dziecko. Przecież mogło wylecieć!
            Ciekawa jestem, co wtedy - oskarżyłaby sklep o nieergonomiczne wózki? ;-)
            --
            Pojawiam się i znikam, i znikam, i znikam...
              • Gość: moonflower Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: *.adsl.inetia.pl 05.03.10, 23:28

                TAK -BY THE WAY :psia KOOPA na chodnikach! O ! to jest prawdziwy problem braku
                kultury i higieny w naszym Polandzie. Dajcie spokój rodzinom czy matkom z
                dziećmi w sklepowych wózkach! Macie jakąś sztuczną manię prześladowczą która
                ŚREDNIO kwalifikuje się do takiej żarliwej debaty.
                Ludzie Boscy! tu się toczą dyskusje na poziomie rozmowy Izby Lordów z Izbą
                Wytrzeźwień.
                Nie rzucajcie najsampierw jakby to powiedział F.Kiepski petów na ulicę i nie
                zasrywajcie każdego skrawka Polandu swoimi psami to się nie będziecie tak
                martwić, że Wam dzieci roznoszą syf po sklepowych wózkach. Pomyślcie tylko co
                się roi na samej poprzeczce do popychania wózka. Miliony brudnych rąk. Mega
                toksyczny mikro świat! I co ?
                No przecież trzeba z tym walczyć! (?) Bierzesz tymi usyfionymi rękami jogurt z
                półki w sklepie a potem go buch do lodówki (?) no chyba, że przedtem jedziesz ze
                szmatką z jakimś preparatem typu domestos co zabija wszystko na śmierć- bakterie
                brud i wsze zarazki!
                Śmieszni jesteście i stwarzacie sztuczne problemy!!!!!!!
                PSIA KOOPA ! PETY, GUMY DO ŻUCIA I GLUTY NA ULICACH - O! TO JEST PROBLEM
                LUDZIE KOCHANE!
                • asiuniap Re: Dziecko w wózku sklepowym 10.04.10, 00:54
                  Gość portalu: moonflower napisał(a):

                  > PSIA KOOPA ! PETY, GUMY DO ŻUCIA I GLUTY NA ULICACH - O! TO
                  JEST PROBLEM
                  > LUDZIE KOCHANE!

                  Nie tylko. Także butelki po wódce, opakowania po pizzach, po
                  napojach na trawnikach itp. I dzieciaki z brudnymi butami,
                  przyklejające smarki do prętów wózka. Tak jak mogę omijać usyfione
                  trawniki tak GDZIEŚ MUSZĘ wkładać zakupy. I nie mam zamiaru wkładać
                  ich do wózka po dzieciaku.
            • yoma Re: Dziecko w wózku sklepowym 05.03.10, 11:09
              > Ciekawa jestem, co wtedy - oskarżyłaby sklep o nieergonomiczne wózki? ;-)

              Oczywiście. Dzieciak w markecie budowlanym wieszał się na umywalce, aż ją zwalił
              - sklep winien, jak można towar luzem trzymać. W spożywczaku dzieciak walnął
              szklaną flaszką o podłogę - sklep winien, jak można szkło nisko ustawiać. I tak
              dalej. Autentyczne przykłady z pewnego forum.
              --
              Lesiu zrób to!
              • asiuniap Re: Dziecko w wózku sklepowym 10.04.10, 00:57
                Gość portalu: mamuśka ;) napisał(a):

                > Za psie kupy na dziecięcych butach, to należy raczej winić
                > właścicieli czworonogów, którym nie chce się posprzątać po swoim
                > psie...

                Tia, a kogo winić za dzieciaki rozparte w wózkach na ZAKUPY? Może
                właścieli psów. Wszystko zwalic na nich. Brzydką pogodę też buhaha
            • Gość: canuck Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: *.dsl.bell.ca 06.03.10, 00:10
              HA , mialam taka syt.Paniusia wstawila dzieciaka do wozka sklepowego
              i odeszla .Poszla szukac czegos na drugim koncu polek ( nie jest to
              duzy sklep, ale kobita byla za daleko od wozka zeby
              zareagowac.Przechodzilam obok i wlasnie dziecko sobie wstalo i
              postanowilo wyjsc z wozka i oczywiscie wozek sie wywracal - zlapalam
              dzieciaka w ostatniej chwili.Kobieta do mnie z ryjem ze dzieciaka jej
              dotykam i nie docieralo do niej ze wozek w ktorym ten dzieciak sobie
              tancowal lezy na ziemi.Dopiero moja szefowa podeszla( widziala
              zajscie) i mowi ze powinna pani podziekowac - pracownica zlapala
              dziecko w ostatnie chwili.Kobieta dalej z narzekaniami opuscila
              sklep.
          • des4 Re: Dziecko w wózku sklepowym 05.03.10, 08:30
            aha, dobrze wiedzieć, że Britta, Kupiec czy Uncle Ben's które kupuję
            w hipku, to gatunek "supermarketowy"...
            --
            "Rosja w przeciwieństwie do USA, które powoli się cofają w tym
            zakresie, nadal lata w kosmos, ma własny shuttle, którym wozi nawet
            Amis, bo oni tego już nie mają."
            eva15
            "Czy ta drabina miała długość 124 pietra?"
            króliklesny
        • the_ukrainian Re: Dziecko w wózku sklepowym 05.03.10, 11:23
          > skor ot taki syf, to gdzie mam kupować cukier, ryż, colę,
          przyprawę
          > do zup, ketchup/musztardę, wodę mineralną, pasztet podlaski?

          No ale to wszystko jest w torbach, puszkach, butelkach więc nie ma
          bezpośrednij styczności z dnem wózka.
          • asiuniap Re: Dziecko w wózku sklepowym 10.04.10, 01:00
            the_ukrainian napisał:

            > No ale to wszystko jest w torbach, puszkach, butelkach więc nie ma
            > bezpośrednij styczności z dnem wózka.

            To o sso chodzi z psią kupą na butach??? Przecież nie przykleja się
            do skóry dzieciaka???!! Nie ma z nią styczności.
          • Gość: bore Re: szkoda że nie masz dzieci IP: 217.153.245.* 05.03.10, 15:45
            Jasne, podejście jaśniepańskie! Najważniejsza "moja mojość". Tylko ja, nikt
            inny, moje, innych mam w d... . Brawo. Gratuluję obywatelskiej postawy, godnej
            europejki w 21 wieku.

            Na szczęście jest to postawa coraz rzadsza.

            Absolutny zakaz wożenia dzieci w wózkach! Mało mnie obchodzi czy sobie zrobią
            krzywdę czy nie. Stawiam na to że nie, w końcu jeżdżą w klatce jak Hołek. Ale
            psich gówien, z całym szacunkiem dla czworonogów, w wózku nie zdzierżę.

            Głównie dlatego korzystam z małych wózków do których wkłada się 2 koszyki.
            Oczywiście tygodniowe zakupy się nie mieszczą. Ale ważne żeby jaśniepaństwa
            pociecha dobrze się bawiła, a rodzice mieli spokój.



          • asiuniap Re: szkoda że nie masz dzieci 10.04.10, 01:00
            Gość portalu: ana napisał(a):

            > No faktycznie woda mineralna Ci się pobrudzi od butów dziecka.Mój
            > synek lubi jeździć w wózku i będę go wozić(nie ma ubłobonych butów

            Do czasu. Aż trafisz na taką mnie.
      • asiuniap Re: Dziecko w wózku sklepowym 10.04.10, 00:49
        Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

        > Dobrze, że nie widzicie, mili ludzie, tego co w wózku ląduje w
        trakcie produkcj
        > i
        > i transportu.

        Brawo. W takim razie nie przeszkadza Ci puszczanie bąków przez
        dzieciaka, podsikiwanie i wycieranie wydłubywanych gilów w pręty
        wózka (widziałam na własne oczy i oczywiście zwróciłam uwagę mamci).
          • Gość: kieprze_paczynsch Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.03.10, 16:55
            > Chodzi o to, ze wózek sklepowy nie służy do przewozu dzieci

            Ano nie. Jeśli piszę, że mnie to nie oburza, to głównie z tego powodu, że mnie
            oburza niewiele rzeczy. Nie lubię mówić ludziom co mają robić lub nie robić,
            jeśli nie dotyka mnie w sposób bezpośredni, a umówmy się, że argument
            higieniczny jest mało przekonywający. W tych wózkach wozi się wszystko- chemię
            gospodarczą czy opony w promocji. Przecież nikt nie wrzuca do wózka bułek luzem.
            Jeśli wrzuca, to powinien brać pod uwagę, że taki wózek stoi sobie na powietrzu,
            wiatr hula sobie wokół niego wzbijając tumany kurzu parkingowego i to, że raz na
            jakiś czas przejedzie się nim dzieciak w butach jest bez znaczenia w mojej
            opinii. Dodam, że mnie też czasem drażnią bachory rozwydrzone ponad miarę i tu
            właśnie dopatrywał bym się prawdziwych powodów oburzenia. Ale to już inna historia.
            • czwarty.wymiar Re: Dziecko w wózku sklepowym 05.03.10, 13:10
              Tobie nie przeszkadza - ok. Ja jednak ochoty nie mam ochoty wyjmować z wózka, upaprnego błotem pudełka ciastek, bo jakiś dzieciak chwilę wczęsniej skakał w nim buciorami, a przecież opony brudne, wiatr zawiewa kurzem, a tak w ogóle to ktoś w tym wózku wcześniej wiózł proszek do prania!
          • wj_2000 Re: Dziecko w wózku sklepowym 05.03.10, 13:17
            matylda1001 napisała:


            > Chodzi o to, ze wózek sklepowy nie służy do przewozu dzieci. Jeśli
            > to nie jest wystarczający argument, to lepszego nie mam:)

            To znaczy, że nie masz żadnego. Wózek służy do zakupów. Z punktu widzenia
            sklepu, nawet im dłużej trwających, tym lepiej! A maluch, który by potulnie miał
            iść koło mamusi czy tatusia, to science fiction. Pewnie nie masz własnych dzieci!
            Za dużo po sklepach nie chodzę, a z maluchem (wnuczkiem) to mi się trafiło dwa
            razy. I siedział w wózku zachwycony. A wózek był do tego dostosowany.
            Myślałem, że każdy taki jest. Jeżeli nie, to sklep powinien jak najszybciej
            wózki dostosować!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

            Zakupy z dwu, trzylatkiem byłyby niemożliwe, gdyby nie dało się go
            posadzić w tym wózku!

            Wózek służy do wsadzenia tam i zakupów i dziecka!!!!

            Wbij to sobie do głowy.
            --
            Jak ja nie lubię mieć stale racji!
              • sunday jakiś argument...? 05.03.10, 18:04
                > Wózek sklepowy absolutnie nie służy do wożenia w nim dziecka!

                A masz jakiś argument na poparcie tak śmiałej tezy? Jakiś przepis zacytujesz? A
                może tylko tak Ci się zdaje?
                • Gość: wu-e Re: jakiś argument...? IP: *.icpnet.pl 06.03.10, 11:36
                  > > Wózek sklepowy absolutnie nie służy do wożenia w nim dziecka!
                  >
                  > A masz jakiś argument na poparcie tak śmiałej tezy? Jakiś przepis zacytujesz? A
                  > może tylko tak Ci się zdaje?

                  Wózek sklepowy nie posiada atestu bezpieczeństwa, nie spełna stosownych norm do przewożenia dzieci, więc formalnie rzecz biorąc, wsadzanie do niego dziecka kwalifikuje się jako stwarzanie bezpośredniego zagrożenia jego życia lub zdrowia. Absurdy prawa unijnego czasem się jednak na coś przydają.
                • asiuniap Re: jakiś argument...? 10.04.10, 01:14
                  sunday napisał:

                  > > Wózek sklepowy absolutnie nie służy do wożenia w nim dziecka!
                  >
                  > A masz jakiś argument na poparcie tak śmiałej tezy? Jakiś przepis
                  zacytujesz? A
                  > może tylko tak Ci się zdaje?

                  Tak. Jeden wystarczy. Wózek _do wkładania zakupów_.
                  Coś jeszcze wytłumaczyć?
            • matylda1001 Re: Dziecko w wózku sklepowym 05.03.10, 14:28
              _2000 napisał:

              > matylda1001 napisała:
              >
              >
              > > Chodzi o to, ze wózek sklepowy nie służy do przewozu dzieci. Jeśli
              > > to nie jest wystarczający argument, to lepszego nie mam:)
              >
              > To znaczy, że nie masz żadnego.

              Bo to jest argument dla ludzi rozumnych, a skoro ludzie są różni, to nie do
              każdego trafia.

              >A wózek był do tego dostosowany.<

              W zasadzie każdy wozek jest dostosowany do przewożenia małych dzieci. Służy do
              tego wysuwane siodełko. przeznaczone jest dla dzieci, które nie chodza
              samodzielnie. Takie maluchy mają czyste buciki, bo nie chodzą. Taki pieciolatek
              (i starszy) sie do tego siodelka nie miesci. Czyli powinien posługiwac sie
              własnymi nogami.

              >Wózek służy do wsadzenia tam i zakupów i dziecka!!!!
              Wbij to sobie do głowy.<

              Wózek służy do przewozu zakupów. Do przewozu małych dzieci służy siodełko. Wbij
              to sobie do głowy, bo jak widac masz w tej głowie jeszcze sporo pustego miejsca.
              --
              www.youtube.com/watch?v=0yscU9JqpK8&feature=related
              • wj_2000 Re: Dziecko w wózku sklepowym 05.03.10, 14:48
                matylda1001 napisała:
                > Wózek służy do przewozu zakupów. Do przewozu małych dzieci służy siodełko.

                A to siodełko to siodełko od roweru? Toż to integralna część "wózka".
                --
                Jak ja nie lubię mieć stale racji!
              • sunday jakiś argument...? 05.03.10, 18:05
                > Wózek służy do przewozu zakupów.
                > Do przewozu małych dzieci służy siodełko.

                A masz jakiś argument na poparcie tak śmiałej tezy? Jakiś przepis zacytujesz? A
                może tylko tak Ci się zdaje?
            • asiuniap Re: Dziecko w wózku sklepowym 10.04.10, 01:11
              wj_2000 napisał:
              > To znaczy, że nie masz żadnego. Wózek służy do zakupów. > >
              Wbij to sobie do głowy.

              Babciu, sama napisałaś, że wózek służy do robienia zakupów. I
              trzymaj się tego. A wnuka trzymaj za rączkę podczas robienia
              zakupów, które wkładasz do wózka.
              Wbij to sobie do głowy babciu polko.
      • pochodnia_nerona Re: Dziecko w wózku sklepowym 04.03.10, 16:47
        I to powinno być nagrane i puszczane w ramach ostrzeżenia w TV, może jedna z
        drugą mamusia zastanowiłaby się, zanim włożyłaby dzieciaka do wózka
        przeznaczonego na zakupy.
        Niektóre sklepy mają specjalne wózki dla dzieci - u góry miejsce na zakupy, a na
        dole taki "samochodzik". To dobre rozwiązanie :-)
        --
        Pojawiam się i znikam, i znikam, i znikam...
      • the_ukrainian Pewnie dziewczynka. 05.03.10, 11:32
        > Byłam świadkiem jak dziecko ok 6-letnie wypadło z takiego wózka w
        > sklepie.To był tak straszny widok, bo dziecko poleciało prosto na
        > główkę z ogromną siłą

        Pewnie dziewczynka. Po dłuższym przebywaniu z dziewięciolatką i
        poznaniu sztabu jej koleżanek stwierdziłem że bycie dziewczynką to
        jest forma kalectwa. Potykają się o własny cień, na rolkach i
        łyżwach jeżdżą jak pokraki, hamować nie potrafią, lezą prosto pod
        samochód bo widzą jak ten koń z klapkami na oczy tylko przed siebie.
        Niedługo okres komunijny więc znów będą darmowe pokazy cyrkowe
        dziewczynek na komunijnych rowerach czyli jak nie należy jeździć na
        rowerze. Ile razy wyłazi spod stołu czy pod niego włazi tyle razy
        się walnie w dekiel. O dywan się potknie, z wanny wylezie to zaraz
        się poślizgnie na podłodze którą sama wcześniej zalała. Wypadnięcie
        z wózka sklepowego to jedno. Zdarzyć się może. Ale polecić jak kłoda
        w dół to chyba tylko dziewczynka może. Chłopcy są dużo bardziej
        gramotni.
          • the_ukrainian Re: Pewnie dziewczynka. 05.03.10, 19:43
            To nie żadne zaburzenia tylko gamoniowatość wynikająca z bycia
            dziewczynką. Wystarczy nawet na lodowisko iść. Ja z tą moją wariatką
            małą chodzę 2 razy w tygodniu. Jak się kraćkała na tych łyżwach na
            początku tak kraćka się dalej. Inne dziewczynki tak samo. Jeżdzą
            pokracznie, dupy mają wypięte jakby za chwilę miały klocka postawić,
            przy skręcie wykonują jakieś nieskoordynowane ruchy, hamowanie
            wygląda jak wypadek. Chłopcom to dużo lepiej wychodzi. Pomalowałem
            taki stojaczek na żółto i powiesiłem żeby wysechł. Najpiew przyszedł
            syn sąsiada żeby mu łyżwy naostrzyć. Ominął stojak. Potem przyszli
            dwaj koledzy młodej zapytać się o której ona będzie. Stojak omineli.
            Przyszła koleżanka młodej o to samo spytać i na dzień dobry
            przywaliła tą pustą blond łepetyną centralnie w stojak wiszący na
            wysokości oczu. Miała szczęście że był aluminiowy a nie żeliwny. I
            niech mi nikt ni mówi że to nie jest zależne od płci bo jest.
            Wszelkie sytuacje z dzieciakiem nagle skęcającym o 90 stopni i
            włażącym wprost pod nogi to zawsze dziewczynka. Chłopca sobie nie
            przypominam żeby tak zrobił. Nie mówię o bardzo małych dzieciach ale
            takich od 4 lat wzwyż mniej więcej. Pod klatką schodową
            zaobserwowałem dość ciekawe zjawisko. Zawsze jak stoi kilka
            dziewczynek to stoją pod samymi drzwiami. Ktoś wychodzi, któraś
            dostanie drzwiami, wszystkie muszą się odsunąć żeby umożliwić
            przejście, po czym wracają w to samo miejsce. I tak za każdym razem
            nawet jak co chwila ktoś wchodzi i wychodzi. Chłopcy zawsze staną z
            boku i problemu nie ma. Wystarczy pomyśleć ale przecież trzeba
            jeszcze mieć czym pomyśleć. Po ponad miesiącu z dziewięciolatką pod
            jednym dachem mogę z czystym sumieniem stwierdzić że bycie
            dziewczynką to forma kalectwa fizycznego i umysłowego. Przez płot
            przeskoczyły 4 osoby dorosłe, dwaj chłopcy i jedna dziewczynka. Jak
            myślisz kto zaliczył glebę przy zeskoku a potem miauczał żeby z
            powrotem iść naokoło i nadrabiać kilkaset metrów? Kto wlazł w
            latarnię a kawałek dalej w znak zakazu skrętu w lewo? Kto przywalił
            z dyńki w zbyt czystą szybę wystawową bo przecież ciężko się
            domyśleć że między wystawą a ulicą zazwyczaj znajduje się szyba? Kto
            łazi z rozsznurowanymi butami i co chwila potyka się o sznurówki ale
            nie domyśli się że wystarczy kucnąć i zawiązać buty żeby problem
            potykania zniknął? Przynajmniej o pałętające się sznurówki. Z
            każdego dnia jest kilka takich przykładów.
            • phalene0 Re: Pewnie dziewczynka. 06.03.10, 16:00
              Normalnie wyłam jak czytałam ten tekst - a powinnam się wkurzyć;) Chyba masz talent człowieku do pisania szowinistycznych tekstów w sposób możliwy do przyjęcia - jesteś prawdziwym zagrożeniem!!! Ja mam córkę - 2 letniego diabła ale muszę napisać, że w wieku 2 lat jest super sprawna fizycznie - wspina się na 3 metrowe drabinki jak mała małpa bez jednego potknęcia, wspinanie się na jej wysokie krzesełko w kuchni opanowała mając 15 miesięcy. Robi fikołki w sposób modelowy i próbuje stanąć na głowie - nie pozwalamy jej na to, ale ona uparcie próbuje. Zachowuje się jak człowiek guma. Dlatego myślę, że pokraką nie będzie. A co do wózka sklepowego to przyznam ze wstydem, że nie pomyślałam o tym, że komuś może to przeszkadzać - ja ją wożę ale dlatego, że w Auchan nie jest możliwe zrobienie z nią zakupów gdybym miała wlec ją za rękę koło wózka. Młoda kipi nieposkromioną energią i muszę mieć kontrolę nad nią w każdej chwili. Ale odtąd chyba będę brała specjalne koszyki do wsadzenia dzieciaka-są takie. No i racja - większość mamusiek to święte krowy i tak się zachowują.
            • asiuniap Re: Pewnie dziewczynka. 10.04.10, 01:40
              Nie poznałeś mojej córki. Wiesz czemu chłopacy, którzy zwykle są
              gamoniowaci i durnowaci, jej nie lubią? Bo ogrywa ich we wszystkim.
              Nawet na obozie kitesurfingu, na którym była pierwszy raz radziła
              sobie lepiej od męskich pokrak, które już enty razv uczestniczyły w
              obozie. I czemuż to trener poprosił moją córę o przyjazd na kolejny
              obóz, bo chce z nią trenować indywidualnie (bez podtekstów)? Czemuż
              nie poprosił chłopców?
              • the_ukrainian Re: Pewnie dziewczynka. 10.04.10, 15:54
                Wyjątki się zdarzają. Chciałbym żeby ta moja wariatka tez taka była. Widzę już
                pewną poprawę ale jeszcze daleka droga przed nią. Łatwiej jej idzie z
                osobowością bo zrobiła się wygadana, język jej się wyostrzył i zaczyna mieć
                poglądy radykalne na wiele spraw jej dotyczących.
        • Gość: ari Re: Pewnie dziewczynka. IP: *.chello.pl 05.03.10, 20:33
          CUDNE!!! Ja też byłam taką dziewczynką:) ale przeżyłam i muiewam się całkiem
          dobrze:)Niebawem zaś będę mieć małego chłopczyka, którego na pewno chętnie będę
          wozić w sklepowym wózku, tylko po to by jepać święte bezdzietne krowy,które w
          swoim poczuciu obywatelskiego obowiązku odważą się zwrócić mi uwagę. Skoro
          nienawidzą ludzi i ludzików na nic lepszego nie zasługują. Już się na to
          cieszę:)Pozdrawiam The - Ukrainian i opisywaną przez niego Dziewczynkę.
          • the_ukrainian Re: Pewnie dziewczynka. 06.03.10, 11:21
            Ta moja wariatka też pewnie przeżyje. Mam nadzieję że w jednym
            kawałku. Ja wszystko rozumiem, można spaść, można zaliczyć glebę,
            można się potknąć ale wejsć na drzewo w krótkich gaciach a spaść z
            gołym tyłkiem to już trzeba być uzdolnionym :) I jeszcze nie
            potrafić wejść w to samo miejsce żeby ściągnąć gacie z gałęzi.
            Niestety wszyscy zgromadzeni z powodu ataku śmiechu nie byli w
            stanie jej pomóc przez najbliższe 2 minuty :)
            • the_ukrainian Re: Krowy święte i głupie 09.04.10, 13:12
              > Wspaniale - a mój półroczny syn dostanie na obiadek słoiczek Gerbera
              > z przyklejonym gównem z bucika twojej pociechy.

              Słoiczka się nie je. To tylko opakowanie chroniące jadalną(?) zawartość przed
              rozpaćkaniem się, muchami, innymi robalami i przed gównem z bucika. Dzięki
              słoiczkowi zawartość nie ma z tym kontaktu. Słoiczek można też łatwo opłukać i
              stanie się on czysty a zawartość dalej pozostanie nienaruszona. Pokombinuj
              trochę. Masz brudny słoiczek, kran i ścierkę. Pomyśl co i w jakiej kolejności
              należy zrobić żeby słoiczek stał się czysty.
      • asiuniap Re: Dziecko w wózku sklepowym 10.04.10, 01:28
        Gość portalu: monika napisał(a):

        > Byłam świadkiem jak dziecko ok 6-letnie wypadło z takiego wózka w
        > sklepie.To był tak straszny widok,

        No właśnie. Ja staram się robić zakupy szybko. I wózkiem też jadę
        szybko. Czy jest jakieś ograniczenie prędkości w poruszaniu się
        wózkiem po sklepie? To pytanie do zwolenników zabierania dzieci do
        marketów.
        Niedawno na drodze mojego wózka stanęło małe dziecko. To były ułamki
        sekund i milimetry, kiedy udało mi się skierować wózek w przeciwną
        stronę. Wózek minął głowę dziecka o milimetry. Wolę sobie nie
        wyobrażać co by było, gdyby nie minął... Widział to ojciec
        dzieciaka, który zdążył wydobyć z siebie jedynie sssssssssssssssss.
        Niechby tylko spróbował mieć do mnie pretensje, gdyby wózek zderzył
        się z dzieckiem. Nie miał. Podziękował mi za szybką reakcję. Mam
        nadzieję, że wyciągnie nauczkę z tego zdarzenia.
        Lubię robić zakupy w macro. Tak jest zakaz wprowadzania dzieci
        poniżej 140 cm wzrostu. Kiedyś widziałam buraków z małym dzieckiem,
        awanturujących się przy bramce, kiedy to odmówiono im wejścia z
        dzieckiem na halę.
    • Gość: Sum Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: 94.75.121.* 05.03.10, 09:15
      Sklepy powinny oferować więcej typów wózków: takie z siedziskiem dla
      dziecka i inne, bez siedzisk. Rodzice mieliby wygodę i brudzili
      produkty w ramach rodzicielskiej wspólnoty, a nie-rodzice mieliby
      swoje czyste wózki.
      W moim markecie są wózki duże i mniejsze, gdzie się wkłada 2 koszyki
      i gdzie mozna pomieścić nieco mniej produktów. ponieważ dzieci w
      koszykach nie bywają noszone, można brać wózek na 2 koszyki i jest
      ok - ale tylko pod warunkiem, że mamy zamiar robić niezbyt wielkie
      zakupy.
      • Gość: mama Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: *.adsl.inetia.pl 05.03.10, 10:57
        wiecie co??? Jesteście wredni!! Widać, że dzieci nie macie i nie życzę wam
        żebyście mieli, bo nie zasługujecie na nie! Jestem samotną matką i idąc na
        zakupy nie mam z kim zostawić synka. Mój synek ma 4 latka ale jest bardzo duży i
        nie mieści się na specjalnej otwieranej "platforemce" wewnątrz wózka. Nie jestem
        w stanie prowadzić dużego, zapakowanego wózka dwiema rękami a trzecią (?!)
        prowadzić malucha, którego wszystko ciekawi, wszystkiego chciałby dotknąć a
        najlepiej polizać! A więc sadzałam do wózka, sadzam i będę sadzać a spróbuj mi
        zwrócić uwagę, ty wredny, bezduszny egoisto,to mnie na długo popamiętasz! jak ci
        przeszkadza odrobina kurzu z bucików to rób zakupy w osiedlowym sklepiku i
        przepłacaj 30-40%!
                • asiuniap Re: Dziecko w wózku sklepowym 10.04.10, 01:53
                  Gość portalu: jjiki napisał(a):

                  > Ja to wiem i Ty to wiesz,a tałatajstwo dalej będzie żyć w durnej
                  > nienawiści.Frustraci i tyle.Pewnie nawet podsłuchują sąsiadów
                  przez
                  > ścianę.A,Ukrainian,uśmiałam się -masz talent,opowieść o Twojej
                  > dziewczynce czytałam mając wrażenie,że chyba....ją jednak lubisz-
                  )))

                  Ja to wiem, a Ty tego nie wiesz, ze zachowujesz sie jak ostatni
                  wsiook (nie mylić z ludźmi mieszkającymi na wsiach). Takie
                  tałatajstwo, nistety ale będzie przekazywać swojej progeniturze
                  (wiesz co to znaczy?) takie zachowania, i dopiero następne pokolenie
                  (mam nadzieję, że moje dzieci) oduczy je takiego wieśniactwa.
        • marrtka_b Re: Dziecko w wózku sklepowym 05.03.10, 13:30
          A ja się zgadzam - nie jestem samotną matką, ale matką, która czasem
          musi pójśc na zakupy z pociechą (druga pociecha pojawi się w maju)
          Moja córka póki co ma 2 lata i mieści się na siedzisku
          (przeznaczonym dla dzieci do 15 kg - czterolatek raczej waży więcej)
          Może zdarzy się sytuacja, że z dwójką dzieci również będę musiała
          robic zakupy w dużym sklepie (małe osiedlowe np nie mają pieluch,
          czy chusteczek, których używamy).
          Jeżeli dojdzie do takiej sytuacji nie zawaham się włożyć starszego
          dziecka do wózka właśnie po to droga Autorko wątku, aby przypadkiem
          nie wpadło na Ciebie i nie ubrudziło Cię swoimi brudnymi,
          dzięcięcymi rączkami. Poza tym należałoby się zastanowić co jest
          większym niebezpieczeństwem - ryzyko, że wyleci, czy latanie między
          regałami obijanie sie o ludzi, prawdopodobieństwo zgubienia się itd.
          Nie rozpuszczam córeczki - po prostu wiek 2-4 lata jest wiekiem, w
          którym ciekawość jest silniejsza od mojego "chodź tu, stój uważaj".

          Podkreślam - absolutną katorgą jest branie malucha do dużego sklepu
          i robię to w ostateczności. Jednak jeśli nie mam wyjścia - wolę
          włożyć małą do wózka niż bać się odwrócić na chwilę, bo gdzieś
          poleci.
          Sorry Autorko - po prostu stawiam bezpieczeństwo dziecka i moją
          wygodę trochę wyżej niż Twoje wydumane poczucie czystości. Zapewne
          wierzysz, że oni w markecie te wózki codziennie myją w obawie, że Ci
          bułka wypadnie z worka i sie pobrudzi, a jedynymi wrogami sterylnej
          czystości wózków są durni rodzice, ktorzy wychowują dzieci
          bezstresowo :)
        • klaun.szyderca Re: Dziecko w wózku sklepowym 05.03.10, 14:12
          > (...) A więc sadzałam do wózka, sadzam i będę sadzać a spróbuj mi
          > zwrócić uwagę, ty wredny, bezduszny egoisto,to mnie na długo popamiętasz!

          Ja na wiok dziecka w wózku pytam, czy dzisiaj są akurat w promocji i czy lepiej
          smakują krwiste czy dobrze wysmażone.
        • Gość: mdro Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: *.warszawa.mm.pl 05.03.10, 14:30
          Mam dwoje dzieci. Robiąc zakupy owszem, chętnie korzystałam (gdy
          mieli odpowiednie gabaryty) z możliwości posadzenia ich w
          specjalnym, wysuwanym siedzisku wózka sklepowego, ale w życiu nie
          przyszłoby mi do głowy, by któregokolwiek z nich wsadzić do środka.
          Nawet wówczas, gdy musiałam iść do sklepu w towarzystwie dwulatka i
          czterolatka (czy, odpowiednio później, czterolatka i sześciolatka).
          I nikt mi nie wmówi, że towarzyszenie półgodzinnym zakupom
          przekracza fizyczne i psychiczne możliwości dzieci w takim wieku.
          Wystarczy nauczyć dziecko zasad zachowania się w sklepie - Twój
          czterolatek nie jest w stanie pojąć, że nie wolno dotykać rzeczy na
          sklepowych półkach? Moi jakoś nie mieli z tym problemów, choć
          starszy był dzieckiem bardzo żywym, a młodszy bardzo upartym. Zaś
          wielogodzinne włóczenie się po hipermarketach można uskuteczniać bez
          takiego towarzystwa.
        • Gość: Sum Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: 94.75.121.* 05.03.10, 16:36
          Ale ja właśnie mam dziecko i też zamierzam je wozić w wózku
          sklepowym. I teraz nie brzydzę się jakoś szczególnie użycia wózka po
          dziecku, które w nim siedziało. Przecież nie wrzucam do wózka
          produktów nieopakowanych, które by się jadło bez mycia. Praktycznie
          wszystko jest chronione jakąś torebką czy papierkiem a przed
          jedzeniem jeszcze myte.
          Rozumiem jednak, że niektórzy ludzie moga mieć opory przed użyciem
          wózków po dzieciach - to niech będą wózki dla każdego, w różnych
          rodzajach - to żadna filozofia a duża wygoda!
          Uważam, że jesteś trochę zbyt sfrustrowana (rozumiem, bo samotne
          wychowywanie dziecka jest bardzo trudne) i nie na miejscu są twoje
          złorzeczenia, żeby ci, co nie podoba im się wsadzanie dzieci w wózki
          sklepowe zostali na wieki bezdzietnymi itd. Nie przesadzaj, mamo! :)
        • Gość: Garbata Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: *.chello.pl 06.03.10, 02:39
          Jak ci przeszkadza, że innym przeszkadza samotna matko, to przywiąż tego bachora
          przed sklepem, albo na smyczy prowadź.
          A wózki są na zakupy, a nie na dzieciaki.
          Bo niby właściwie dlaczego tylko bachory mają prawo do nich włazić? jak idę z
          mężem na zakupy i bolą mnie nogi od łażenia po sklepach, to też sobie chętnie
          wejdę do wózka, żeby stary mnie powoził od półki do półki.
          • jureek Re: Dziecko w wózku sklepowym 10.03.10, 20:38
            Gość portalu: Garbata napisał(a):

            > Bo niby właściwie dlaczego tylko bachory mają prawo do nich włazić? jak idę z
            > mężem na zakupy i bolą mnie nogi od łażenia po sklepach, to też sobie chętnie
            > wejdę do wózka, żeby stary mnie powoził od półki do półki.

            Widziałem już takie sceny będąc na zakupach. A inni kupujący wcale nie
            złorzeczyli, tylko usmiechali się do tej sympatycznej parki. Ale to nie było w
            Polsce.
            Jura
        • joanka-r Re: Dziecko w wózku sklepowym 08.03.10, 12:02
          ''wiecie co??? Jesteście wredni!! Widać, że dzieci nie macie i nie życzę wam
          żebyście mieli, bo nie zasługujecie na nie! Jestem samotną matką i idąc na
          zakupy nie mam z kim zostawić synka. Mój synek ma 4 latka ale jest bardzo duży i
          nie mieści się na specjalnej otwieranej "platforemce" wewnątrz wózka.'
          Przepraszam bardzo, czy samotna matka robi inaczej zakupy niz matka majaca meża? Mam 2 dzieci i żadne z nich nie siadało z buciorami w wozku sklepowym. To kwestia kultury a nie zrozumienia czy litosci dla samotnych mamusiek. Tysiace kobiet dziennie robi zakupy z dziecmi i jakoś progenitury do wózka nie pakują.
          Sama napisałaś, ze synek duzy, to jak duzy to nich na nóżkach idzie obok wózka a ze masz problem z jego zachowaniem w sklepie to juz nie nasza sprawa. Super nianie sobie wezwij czy coś.....
          --
          ''Kobiety dochowują tajemnic, grupowo- po 20-30 osób''
          • joanka-r Re: Dziecko w wózku sklepowym 08.03.10, 12:13
            Przeczytałam pobieżnie watek i doszłam do wniosku,e ci najbardziej krzyczący nie rozumieją o co biega autorowi wątku? nie o to, ze wozi sie dziecko w wózku na siodełko, które jest tam zamontowane, tylko o to, ze nieodpowiedzialni rodzice pakują dzieciaki do srodka ogromnego wózka i wożą go jak w klatce, ładując na niego zakupy...uffff

            wózek w sklepie samoobsługowym służy do przewożenia towarów a nie wkładania doń dzieci. Ludzie zrozumcie to raz na zawsze!!!Napisał to matka 2 dzieci, ktora dzieci do koszyków nie wkłada. Jak się chce to można. Uwierzcie mi!!!!
            --
            ''Kobiety dochowują tajemnic, grupowo- po 20-30 osób''
        • asiuniap Re: Dziecko w wózku sklepowym 10.04.10, 01:48
          Gość portalu: mama napisał(a):

          !a spróbuj mi
          > zwrócić uwagę, ty wredny, bezduszny egoisto,to mnie na długo
          popamiętasz! jak c
          > i
          > przeszkadza odrobina kurzu z bucików to rób zakupy w osiedlowym
          sklepiku i
          > przepłacaj 30-40%!

          Ja ci zwrócę uwagę. Masz to jak w banku. Ja z dziećmi 2 i 4 lata
          musiałam sobie radzić sama, bo mąż był wiele lat za granicą i
          przyjeżdżał raz na miesiąc. Rób zakupy w osiedlowym.
    • Gość: Maryla Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.03.10, 11:19
      Zgadzam się z autorem,jest to problem wręcz masowy.Gdy robię zakupy
      w marketach to stale widzę dzieciaki w wózkach sklepowych.Są to
      przeważnie większe dzieci, chodzące,znudzone pobytem w
      sklepie.Zwrócenie uwagi rodzicowi rodzi agresję.Jasne mogę nie robić
      zakupów w marketach ale niby dlaczego skoro całe pięć dni pracuję
      izakupy robię hurtem w sobotę.Odpowiadały mi zakupy w Makro,tam z
      dziećmi można było przyjść tylko w niedzielę,ale też to ograniczenie
      zniesiono.
    • the_ukrainian Re: Dziecko w wózku sklepowym 05.03.10, 11:20
      To ich sprawa. Dla mnie to nawet ich ukochana córeczka może im bułki
      opierdzieć ze trzy razy przed konsumpcją albo puścić szczocha na
      butelkę z której będą pić. Skoo tak lubią to niech tak mają Ty
      natomiast możesz kartony i butelki stawiać a nie kłaść, wszystko
      pakować szczelnie w torebki, po powrocie do domu umyć wszystko co da
      się umyć, zdezynfekować wszystko co da się zdezynfekować. Albo robić
      zakupy w warzywniaku, ewentualnie brać koszyki do taszczenia a nie
      jeżdżące. W tych do taszczenia na pewno nikt dzieci nie nosił.
      • pochodnia_nerona Re: Dziecko w wózku sklepowym 05.03.10, 11:28
        Nie, nie, to nie tak. Dlaczego czyjeś dziecko ma powodować, że inni mają myć
        albo pakować w 100 torebek opakowania towarów? Pomijając, że to nieekologiczne,
        to jest po prostu chamstwo jednej strony (rodziców) wobec innych kupujących.
        "Moje dziecko to królewicz, a reszta się nie liczy". Potem przynosi się do domu
        i wkłada do lodówki opakowania, na których są resztki psich kup, błota, smarków,
        rzygowin i innych "smakowitości". Wożenie dzieci w wózkach sklepowych to też
        niebezpieczeństwo dla nich samych!
        Poza tym nie w każdym sklepie są koszyki ręczne.
        No i w końcu - podstawowa sprawa - są to wózki do przewożenia kupowanych
        towarów, nie wózki do wożenia dzieci! Dlaczego niektórzy nie potrafią tego pojąć?!
        --
        Pojawiam się i znikam, i znikam, i znikam...
        • olek_01 Re: Dziecko w wózku sklepowym 06.03.10, 11:25
          pochodnia_nerona napisała:
          est po prostu chamstwo jednej strony (rodziców) wobec innych kupujących.
          > "Moje dziecko to królewicz, a reszta się nie liczy"

          A potem taki Królewicz zabija nożem policjanta na przystanku:/
          tak się biorą początki bandytyzmu w Polandzie :/
          to rodzice są winni że dzieci potem rozrabiają /Gwałcą ( nastoletni
          gówniarze)/mordują/kradną!
    • Gość: Asfo Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: *.acn.waw.pl 05.03.10, 11:22
      Te wózki stoją na wolnym powietrzu, pokrywając się sadzami z rur wydechowych i
      miejskim kurzem. Są macane przez setki osób i używane do wożenia narzędzi
      ogrodniczych, ziemi, worków z kocim żwirkiem, kiszonej kapusty i brudnych
      kartofli. Dziecko w butach umieszczone w takim wózku nie robi żadnej różnicy.

      Jak się ma nerwicę na tle higienicznym to świat wydaje się być koszmarnym
      miejscem. Bakterie są na wszystkim, w człowieku jest więcej bakterii niż jego
      własnych komórek.

      Nawet jeśli będziesz chodzić do sklepu z własnym, wysterylizowanym wózeczkiem,
      to i tak nie wiesz co się działo wcześniej z towarami które kupujesz. Jabłka
      mogły leżeć na podłożu zapaskudzonym przez kury, chleb mógł w piekarni spaść na
      ziemię, na zgrzewkę mleka coś mogło kiedyś nasikać...

      Lepiej o tym nie myśleć! ;-P
        • Gość: pablo Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: 193.111.166.* 05.03.10, 11:52
          Historia chleba:
          1. wsadzone ziarno w glebę nawożoną gó_nem daje plon w postaci kłosa
          pszenicy
          2. skoszone kombajnem, którego zbiornik czyszczony był 2 lata temu
          3. zmielone na mąkę w starym zardzewiałym młynie
          4. trafia ta mąka do "supermarketowej" piekarni
          5. łączy się z jajkami, których skorupek z kurzych gó_en nikomu nie
          chciało się czyścić, ulepszaczami i 20-toma innymi M coś tam
          6. sfrustrowany wczrajszą wypłatą "supermarketowy" piekarz spluwa 10
          razy do michy z ciastem na chleb i złośliwie wrzuca jeszcze garść
          wspomnianych już skorupek
          7. ten "wspaniały" wypiek trafia na półkę sklepową przy pomocy
          rączki supermarketowego pracownika, który właśnie wrócił z ubikacji,
          gdzie przez przypadek obsikał sobie ową rączkę
          8. na koniec autor wrzuca "wspaniały" chlebek do koszyka w
          supermarkecie, gdzie jego "wspaniała" skórka zostaje zanieczyszczona
          osiadłym na wózku pyłem z parkingu, wyciekiem z kiszonej kapusty,
          rozlanym keczupem i o zgrozo - psią kupą z bucika dziecka
          poprzedniej klientki używającej wózka

          Boże, życie jest straszne ... ;-)
          • Gość: bor Re: Dziecko w wózku sklepowym IP: 217.153.245.* 05.03.10, 16:02
            Twój sarkazm jest nie na miejscu. Nie zauważasz, że Twoje zachowanie jest
            ASPOŁECZNE!!??

            Proste pytanko: szorujesz chlebem po chodniku zanim go zjesz? Nie sądzę.
            Człowiek chodzi po chodniku. Ciekawe czy byś był tak bardzo za, jakby w wózku
            jeździł 40 letni pan w bucikach lub pani?

            • jureek Re: Dziecko w wózku sklepowym 10.03.10, 20:43
              Gość portalu: bor napisał(a):

              > Ciekawe czy byś był tak bardzo za, jakby w wózku
              > jeździł 40 letni pan w bucikach lub pani?

              A czemu nie? Trochę luzu, ludzie. Supermarket to nie świątynia. Widziałem takie
              parki na zakupach, gdy chłopak woził dziewczynę w wózku, a inni klienci się do
              nich uśmiechali. Ale nie było to w Polsce.
              Jura
            • anatemka Re: Dziecko w wózku sklepowym 09.04.10, 09:57
              > Proste pytanko: szorujesz chlebem po chodniku zanim go zjesz? Nie
              sądzę.
              > Człowiek chodzi po chodniku. Ciekawe czy byś był tak bardzo za,
              jakby w wózku
              > jeździł 40 letni pan w bucikach lub pani?
              >


              zdecydowanie wolałabym, żeby ten pan był w butach niz bez...


              --
              "Spójrz na tego gościa z Indiany. Zamordował 12 osób, rozczłonkował
              je i wszystkie zjadł - to się dopiero nazywa alternatywny styl
              życia."
            • jureek Re: Dziecko w wózku sklepowym 10.04.10, 08:50
              asiuniap napisała:

              > Gość portalu: pablo napisał(a):
              >
              > > Historia chleba:
              >
              > A na koniec kampanii buraczanej pracownicy cukrowni obsikują hałdy
              > cukru. I co z tego? Ja nie chce widzieć dzieci w wózkach na zakupy i
              > tyle.

              Tupnij jeszcze nóżką, żeby podkreślić, czego to Ty nie chcesz, dziecino!
              Jura