Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół

10.03.10, 20:57
www.se.pl/wydarzenia/kraj/godzony-przypalany-papierosami-torturowany_132415.html
Gdyby chłopczyk był jeszcze w brzuchu mamy awanturowali by się ostro.
Teraz dzieciak nie ma żadnych szans. Powinien zostać w tej rodzinie?
    • elena4 Re: Ręce precz od zbrodniarzy!!!! 10.03.10, 21:08
      Krzyczą zdegenerowane elity IIIRP.
      • etykietka Re: Ręce precz od zbrodniarzy!!!! 10.03.10, 21:11
        wyborcza.pl/1,91446,7643595,Abp_Michalik__nie_mozna_kwestionowac_praw_rodziny.html
        • elena4 Re: Ręce precz od zbrodniarzy!!!! 10.03.10, 21:19
          Ten psychol nie jest rodziną. Nie trzeba wymyslac durnych praw, tylko zaostrzac
          te, które są. Tymczasem matka nawet nie w areszcie a oprawcy grozi do 10 lat, z
          których przesiedzi pewnie ze dwa, dzięki filarom polskiego prawa. I nie
          rozumiem, dlaczego matce grozi tylko do 5 lat.
      • etta2 Re: Ręce precz od zbrodniarzy!!!! 10.03.10, 21:12
        Ooo, coś nowego. To "zdegenerowne elity III RP" to Kościół? Klepki
        ci się całkiem poprzestawiały?
        • elena4 Re: Ręce precz od zbrodniarzy!!!! 10.03.10, 21:20
          Zdegenerowane elity to te, które bronia praw skazanych sadystów, bo ci maja
          ciężkie życie i artystów bo ci z urzędu mogą więcej.
          • kolter Re: Ręce precz od zbrodniarzy!!!! 12.03.10, 13:14
            elena4 napisała:

            > Zdegenerowane elity to te, które bronia praw skazanych sadystów, bo ci maja
            > ciężkie życie i artystów bo ci z urzędu mogą więcej.

            No to elity III RP czy Unia Europejska ?
      • kolter Re: Ręce precz od zbrodniarzy!!!! 12.03.10, 13:13
        elena4 napisała:

        > Krzyczą zdegenerowane elity IIIRP.

        To księża ?
    • etta2 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 10.03.10, 21:10
      KOSZMAR! Szlag mnie trafia, jak słyszę "ręce precz od rodziny"....BO
      CO? BO NIE BĘDZIE KOLEJNEGO TRUPA DZIECKA???????
      • etykietka Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 10.03.10, 21:13
        Bo za domowymi drzwiami można już wszystko i nikt nie powinien w to sie wtrącać:( Sami też nie chcą by im zaglądać pod sutanny.
        A jak pokazuja przypadki z Irlandii, Holandii, Niemiec sporo "narozrabiali"
      • elena4 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 10.03.10, 21:22
        Dopóki nie będzie trupa kolejnego oprawcy, będą trupy dzieci.Normalne.
    • ave.duce Księża niech się zajmą swoimi rodzinami b/t 10.03.10, 21:14
      :p
      • etykietka Re: Księża niech się zajmą swoimi rodzinami b/t 10.03.10, 21:17
        Na nasze patrza a swojej radiomaryjnej nie chcą widzieć:(
      • etta2 Re: Księża niech się zajmą swoimi rodzinami b/t 10.03.10, 21:18
        Owszem, ale byle nie blokowali wglądu wyspecjalizowanych służb
        państwa w to ich "zajmowanie się", bo Friclów nam chyba nie
        trzeba.....
        • elena4 Re: Księża niech się zajmą swoimi rodzinami b/t 10.03.10, 21:23
          Nie istnieje nic takiego jak wyspecjalizowane służby państwa w Polsce, hehehe
          • lumpior Oto dobrodzieje. 10.03.10, 21:25
            wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Mroczna-prawda-350-skarg-na-kler-za-molestowanie,wid,12060459,wiadomosc.html
            • elena4 Re: Oto dobrodzieje. 10.03.10, 21:35
              Jakoś dziwnie wszystkim przypomniało sie w jednym czasie, hehehe
              Ten kraj juz dawno jest zeświecczony. Nie musieli tak długo czekac.
    • piwi77 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 10.03.10, 21:57
      Degeneraci, zwani często biskupami, niewiele mają do powiedzenia w
      tej sprawie. Ekskomunikę nie za bardzo jest na kogo tu rzucić,
      najszybszymi kandydatami byliby tu poszkodowany chłopczyk i ci, co
      starali się mu pomóc, za naruszenie miru rodzinnego,
      nieposłuszeństwo i nieodawanie należnej czci rodzicom (przykazanie
      IV), ale wszystkie ich przewinienia jeszcze się do ekskomuniki nie
      kwalifikują. Więc mordy w kubeł i cisza.
      • elena4 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 10.03.10, 22:03
        A mamusia poszła do nich po pomoc, czy cipą (ostatnio bardzo modne słowo)
        myslała ta degeneratka?
    • oszolom.z.radia.maryja superekspres, tez mi wiarygodna gazeta.. 11.03.10, 10:47
      • kolter Re: superekspres, tez mi wiarygodna gazeta.. 12.03.10, 13:16
        fakt , szmata podobna naszemu dziennikowi .
    • abdullah_abdullah Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 11.03.10, 14:03
      ten i inni zbrodniarze na pewno pił alkohol. oczywistym jest że trzeba
      zdelegalizować alkohol, jak prorok nakazał.
      • piwi77 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 11.03.10, 14:11
        abdullah_abdullah napisał:

        > ten i inni zbrodniarze na pewno pił alkohol. oczywistym jest że
        > trzeba zdelegalizować alkohol, jak prorok nakazał.

        A może by tak mu coś obciąć, temu zbrodniarzowi, co na to prorok?
        • abdullah_abdullah Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 11.03.10, 14:18
          > A może by tak mu coś obciąć, temu zbrodniarzowi, co na to prorok?

          Brzmi nieźle,

          Miało by to większy sens niż łączenie tematu z aborcją i klerem,
          • piwi77 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 11.03.10, 14:49
            abdullah_abdullah napisał:

            > Brzmi nieźle,

            Takie ni pies ni wydra, nie ma jednoznacznych dyrektyw proroka?
      • kolter Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 12.03.10, 13:18
        abdullah_abdullah napisał:

        > ten i inni zbrodniarze na pewno pił alkohol. oczywistym jest że trzeba
        > zdelegalizować alkohol, jak prorok nakazał.

        Ten prorok ? Jeremiasz 35,4;Postawiłem następnie przed członkami rodziny
        Rekabitów naczynia napełnione winem oraz kubki i powiedziałem do nich: Pijcie wino!
    • brum.pl1 Żuczki gnojarki... 11.03.10, 14:24
      Obarczanie winą Kościoła za zdegenerowanych oprawców graniczy z idiotyzmem.
      Ciekaw tez jestem, ilu z was, żuczków przeczytało artykuł?
      Podejrzewam, że kilku. Reszta widzi durny tytuł wątku i nawija głupoty, że zęby
      bolą. Wstyd.
      Do wielu z was pasuje jak ulał piosenka Grześkowiaka:

      Może to przez te nawozy śtucne,
      Może był w szkole zbyt pilnym ucniem,
      Może to wszyćko bez te atomy,
      Że waryjota mamy!

      Ogarnijcie się wreszcie, wydalcie jad z organizmu i zacznijcie konstruktywnie
      myśleć!
      • piwi77 Re: Żuczki gnojarki... 11.03.10, 14:43
        brum.pl1 napisał:

        > Obarczanie winą Kościoła za zdegenerowanych oprawców graniczy z
        > idiotyzmem.

        Może by było idiotyzmem, gdyby ktoś obarczał, ale niczego podobnego
        nikt w tym wątku nie napisał. Nie znalazłem wypowiedzi, że kościół
        miałby być winien temu co wydarzyło się w opisanej rodzinie. Jeżeli
        w wątku tym kościół jest w jakiś sposób łączony z tragedią dziecka,
        to nie dlatego, że bezpośrednio za te tragedię odpowiada. Spójnik
        jest inny i przy odrobinie uwagi i dobrej woli nie tak trudno go
        dostrzec.
        • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 11.03.10, 16:25
          piwi77 napisał:

          > Spójnik jest inny i przy odrobinie uwagi i dobrej woli nie tak
          > trudno go dostrzec.

          W tej konkretnej sytuacji, tragedii maltretowanego dziecka przez parę oprawców
          nie istnieje nawet cień spójnika z Kościołem. A jednak słowo Kościół jest tu
          wymieniane w różnych przypadkach.
          Żuczkom gnojarkom wszystko co złe kojarzy się z Kościołem.
          Ciekawy przypadek chorobowy...
          • piwi77 Re: Żuczki gnojarki... 11.03.10, 19:22
            brum.pl1 napisał:

            > W tej konkretnej sytuacji, tragedii maltretowanego dziecka przez
            > parę oprawców nie istnieje nawet cień spójnika z Kościołem.

            Bezpośrednio, oczywiście że nie, ale pewien związek istnieje i było
            to poruszane w tym wątku. W opisanym przypadku mamy do czynienia z
            ciężkim przypadkiem przemocy w rodzinie, zjawiska, które z zupełnie
            niejasnych powodów stało się kością niezgody niektórych środowisk.
            Chodzi o sytuację powstałą po próbie nowelizacji prawa mającego
            ograniczyć tę przemoc, nowelizacji idącej w kierunku jeszcze
            efektywniejszej ochrony dziecka w takich sytuacjach. Wydawałoby się,
            ze nikt nie powinien byc przeciw, bo dobro dziecka powinno być
            wszystkim bliskie, a tu sie okazało, że owszem ktoś jest i jest to
            kościół katolicki. Wystąpił z obawami, które są pozbawione wszelkich
            podstaw, a jedyną uzasadnioną jest ta, o której sam nie chce
            wspominać, żeby publicznie nie łączyć słowa przemoc ze słowem
            rodzina. Propganda koscielna każe wierzyć, że rodzina jest
            ostoją stabilizacji, bezpieczeństwa, samego dobra, a w ogóle to mamy
            ich za mało i dlatego jest tak źle, a tu taka konotacja przed polską
            publicznością, że może być również siedliskiem przemocy i to w
            najgorszym wydaniu. Tego łączenia kościół sobie nie życzy, to
            połączenie zwalcza, choćby kosztem jakiejkolwiek nowelizacji, choćby
            kosztem maltretowanych dzieci, bo propaganda to jest to czym kosciół
            żyje i jej gotów jest podporządkować wszystko. Przemoc przemocą, ale
            nowelizacji mówi nie, bo przemoc nie ma nic wspólnego z
            rodziną (to jego słowa). Ten wątek jest właśnie o tym, jak straszne
            rzeczy są możliwe za zatrzaśniętymi rodzinnymi drzwiami i jak
            stanowcze jest kościelne nie dla nowelizacji. Tylko dlatego,
            że nie pasuje do jego propagandy.
            • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 11.03.10, 22:33
              Wypisujesz piramidalne bzdury, które litościwie nazwę demagogią.

              Nowelizacji ustawy, sprzeciwiło się wiele środowisk. Pedagogów, psychologów, itd
              itd a także każdego normalnego, myślącego człowieka. Zaproponowano bzdurne i
              szkodliwe rozwiązania, które umożliwiłyby wszelkiego rodzaju nadużycia i
              prawdziwe tragedie dzieci. Jak można zaproponować, by o fakcie odebrania dziecka
              rodzicom decydowała paniusia z opieki społecznej? Jak można było zredukować
              wszystkie procedury do widzimisię paniusi?
              Zapomniałeś o przypadku, gdy kurator nie spodobały się okruszki na stole
              rodziców maleńkiej Róży, i na tej podstawie sędzina wydała bulwersujący wyrok
              odebrania im dziecka? Ile trzeba było interwencji, by ten skandaliczny wyrok
              zmienić? W aktualizowanej wersji, po opinii kurator Róża natychmiast oddana
              byłaby do rodziny zastępczej. Ile takich właśnie machlojek byłoby zrealizowanych
              w majestacie zbrodniczego prawa, ale prawa?
              Nic dziwnego, że Kościół kwestionował zasadność wprowadzenia nowelizacji ustawy.
              Bo Kościół to zbiorowisko mądrych i światłych ludzi i odczuwam niemałą
              satysfakcję, że spełnił moje oczekiwania.

              > Propganda koscielna każe wierzyć, że rodzina jest
              > ostoją stabilizacji, bezpieczeństwa, samego dobra,

              Samego dobra? Czy ty przypadkiem nie fałszujesz stanowiska Kościoła?
              Rzeczywiście, czy to się komu podoba czy nie, rodzina jest ostoją stabilizacji i
              bezpieczeństwa.

              > a w ogóle to mamy
              > ich za mało i dlatego jest tak źle, a tu taka konotacja przed polską
              > publicznością, że może być również siedliskiem przemocy i to w
              > najgorszym wydaniu.

              Rodzina to podstawowa jednostka społeczeństwa. I należy cenić postawę Kościoła
              za to, że stoi na straży jej bezpieczeństwa. Jeśli nie zapewni się ochrony
              rodzinie to nie zapewni się ochrony i bezpieczeństwa społeczeństwu. Indukcja się
              kłania.

              > Tego łączenia kościół sobie nie życzy, to
              > połączenie zwalcza, choćby kosztem jakiejkolwiek nowelizacji, choćby
              > kosztem maltretowanych dzieci, bo propaganda to jest to czym kosciół
              > żyje i jej gotów jest podporządkować wszystko.

              Bzdury do n-tej potęgi!

              > Przemoc przemocą, ale
              > nowelizacji mówi nie, bo przemoc nie ma nic wspólnego z
              > rodziną (to jego słowa).

              A konkretnie kogo? Bo wiesz, takie zdanie, bez podania autora, jest tyle warte
              co bzykanie muchy.
              I wydaje mi się, że jest to zdanie niejakiego piwusia, a nie oficjalne
              stanowisko Kościoła.
              • piwi77 Re: Żuczki gnojarki... 11.03.10, 23:15
                brum.pl1 napisał:

                > Zapomniałeś o przypadku, gdy kurator nie spodobały się okruszki na
                > stole rodziców maleńkiej Róży, i na tej podstawie sędzina wydała
                > bulwersujący wyrok odebrania im dziecka? Ile trzeba było
                > interwencji, by ten skandaliczny wyrok zmienić? W aktualizowanej
                > wersji, po opinii kurator Róża natychmiast oddana byłaby do
                > rodziny zastępczej.

                Decyzje w sprawach rodzinnych zawsze będą trudne i kontrowersyjne,
                nie jest łatwo odebrać dziecko rodzicom i oddać je do domu dziecka
                lub adopcji. Obserwowałem trochę tamtą sprawę i wiem, że nie poszło
                o okruszki na stole. To środowiska zbliżone do proboszcza z
                Szamotuł, miasta w którym się to działo, próbowały bagatelizować
                powagę tamtej sprawy. Rodzina była niewydolna i patologiczna i dla
                Róży lepiej by się stało gdyby mogła znależć się w rodzinie
                zastepczej, tak jak to ocenili pracownicy socjalni. Ale w Polsce nie
                dobro dziecka sie liczy, ważniejsze są pozory, biały obrus w na
                niedzielnym rodzinnym stole i udawanie że wszystko cacy. I mała
                wróciła. Mozecie być dumni.

                > Rodzina to podstawowa jednostka społeczeństwa.

                Nie. To pojedyńczy człowiek jest podstawową jednostką społeczeństwa.
                Chcesz powiedzieć, że ci co nie mają rodzin nie są częścią
                społeczeństwa?

                > A konkretnie kogo? Bo wiesz, takie zdanie, bez podania autora,
                > jest tyle warte co bzykanie muchy.
                > I wydaje mi się, że jest to zdanie niejakiego piwusia, a nie
                > oficjalne stanowisko Kościoła.

                www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100310&typ=wi&id=wi02.txt
                Episkopat Polski wyraził wsparcie dla działań wykluczających
                przemoc, oceniając jednocześnie krytycznie instrumentalne
                traktowanie cierpienia bliźnich jako formy podważania roli rodziny

                Czyli przemocy nie wolno łączyć z rodziną. Takie jest stanowisko
                kościoła, nie moje.
                • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 12.03.10, 00:17
                  piwi77 napisał:

                  > Decyzje w sprawach rodzinnych zawsze będą trudne i kontrowersyjne,
                  > nie jest łatwo odebrać dziecko rodzicom i oddać je do domu dziecka
                  > lub adopcji.

                  Dlatego w znowelizowanej ustawie postanowiono to uprościć, i nadać tej
                  procedurze karykaturalne kształty. Nic dziwnego, że Kościół to dostrzegł i
                  stanowczo sie temu sprzeciwił. I ten fakt zasługuje na szacunek i uznanie.

                  > Obserwowałem trochę tamtą sprawę i wiem, że nie poszło
                  > o okruszki na stole...

                  Jasne, że nie. Tamta sprawa obnażyła skandaliczne postawy kuratora i sądu. Na
                  szczęście znaleźli się rzetelni prawnicy, którzy nadali prawidłowy bieg sprawie.

                  > Rodzina była niewydolna i patologiczna i dla
                  > Róży lepiej by się stało gdyby mogła znależć się w rodzinie
                  > zastepczej, tak jak to ocenili pracownicy socjalni.

                  Bzdury, bzdury, bzdury.
                  Rodzina nie była patologiczna, tylko biedna. Bieda nie jest wystarczającym
                  powodem odebrania dziecka.

                  > Ale w Polsce nie
                  > dobro dziecka sie liczy, ważniejsze są pozory, biały obrus w na
                  > niedzielnym rodzinnym stole i udawanie że wszystko cacy.

                  Kolejne bzdury. Gdyby dobro dziecka nie było najwyższym dobrem, mała Róża z
                  pewnością by nie wróciła do swoich biologicznych i kochających rodziców.

                  > I mała wróciła. Mozecie być dumni.

                  Jesteśmy usatysfakcjonowani faktem, że podjęto słuszną i wysoce etyczną decyzję.

                  > Nie. To pojedyńczy człowiek jest podstawową jednostką społeczeństwa.

                  Rodzina to podstawowa komórka społeczeństwa, nie jednostka jak to błędnie
                  napisałem poprzednio.

                  > Episkopat Polski wyraził wsparcie dla działań wykluczających
                  > przemoc, oceniając jednocześnie krytycznie instrumentalne
                  > traktowanie cierpienia bliźnich jako formy podważania roli rodziny
                  >


                  > Czyli przemocy nie wolno łączyć z rodziną.

                  Zgodnie z moimi przewidywaniami, wysnułeś błędny, pozbawiony sensu wniosek.
                  Jeśli nie potrafisz zrozumieć sensu czyjejś wypowiedzi i interpretujesz ją jak
                  potłuczony, to nie przypisuj swoim bzdurom czyjegoś autorstwa. Nie pisz zatem,
                  że (cytuję) to były słowa Kościoła. Bo nie były. To były twoje wypociny.
                  • piwi77 Re: Żuczki gnojarki... 12.03.10, 07:59
                    Wracając do sprawy Róży, która to nie jest tematem wątku, ale skoro
                    ją poruszyłeś to trzeba ją jakoś skończyć. Jej rodzina to jedna
                    patologia. Cytat - biegli uznali, że ta rodzina nie poradziłaby
                    sobie z samodzielnym wychowaniem dziecka
                    . Czy może być większa
                    patologia jak ta, że posiada się dzieci, których nie jest się w
                    stanie wychować? Nie musi ona być zawiniona, choć w tym przypadku
                    była, bo jak można decydować się na wielodzietność nie mając ku temu
                    żadnych warunków, kosztem krzywdy własnych dzieci? Czy uważasz, że
                    patologia zaczyna sie dopiero wtedy, gdy dzieci wyladują w beczkach
                    po kapuście? Czy dopiero wtedy czynnik zewnetrzny ma prawo wkroczyć
                    za próg rodzinnego domu i odebrać dzieci?
                    Kościół nie życzy sobie aby słowo przemoc łączono ze słowem
                    rodzina i dał temu wyraz m.in. w słowach przytoczonych przeze
                    mnie za ND. Ubrał je elegancko i stępił ostrze ich wyrazu, jak to
                    zawsze zwykł czynić, ale przekaz jest jasny, tym bardziej, że odbywa
                    sie w kontekście nowelizacji, że za rodzinnymi drzwiami więcej wolno
                    i państwo ma się nie mieszać.
                    • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 12.03.10, 13:10
                      piwi77 napisał:

                      > Wracając do sprawy Róży, która to nie jest tematem wątku, ale skoro
                      > ją poruszyłeś to trzeba ją jakoś skończyć. Jej rodzina to jedna
                      > patologia. Cytat - biegli uznali, że ta rodzina nie poradziłaby
                      > sobie z samodzielnym wychowaniem dziecka
                      .

                      Bardzo jestem ciekaw, skąd wytrzasnąłeś ten cytat?
                      Pewnie z wypowiedzi nawiedzonej uczestniczki dyskusji na łamach forum
                      społeczeństwo. Nie stary, biegli kategorycznie odrzucili tezę, że ta rodzina
                      jest patologiczna. To normalna, kochająca sie rodzina, tyle tylko, że biedna.
                      Poznaj fakty zanim zaczniesz powtarzać czyjeś głupoty.
                      • piwi77 Re: Żuczki gnojarki... 12.03.10, 13:41
                        Wrzuć cytat do google, a otrzymasz całą serię artykułów, poznasz
                        opinie biegłych i przestaniesz się w końcu dziwić. Pod naciskiem
                        debilnej wrzawy wokół tamtej historii, wrzawy w której pierwsze
                        skrzypce grali obrońcy świątobliwych urojeń, dziecko, przed którym
                        otworzyła się szansa na normalne dzieciństwo wróciło do patologii.
                        Nie dziwię się, zawsze znajda sie ludzie chcący dobra obcych dzieci,
                        wtedy tez się znaleźly, ale kto będzie chciał nie dla swojego się
                        jeszcze narażać? Pewnie też bym się poddał. Wrzawa ucichła, tylko że
                        pod kreską została jedna mała nieważna dziewczynka.
                        • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 15.03.10, 11:22
                          Biegli uznali, że tej rodzinie niezbędna jest pomoc. Że jest niewydolna. Nikt
                          przy zdrowych zmysłach nie nazwał tej rodziny patologiczną, oczywiście poza
                          tobą. Jasne, że najlepiej być młodym, pięknym i bogatym. Tyle tylko, że nie
                          każdemu jest to dane. Są wśród nas ludzie nieporadni, którym brak smykałki do
                          zbudowania majętnego życia, którzy mają kłopoty z życiem codziennym, którzy nie
                          potrafią się zaadaptować do nowej rzeczywistości. I tym ludziom trzeba po prostu
                          pomóc, a nie karać w imię widzimisię paniusi kurator.
                          Ci ludzie z powodzeniem wychowują swoje starsze dzieci. Opinie na ten temat są
                          jednoznaczne. Dzieci są zadbane, czyste, otoczone troską i miłością.
                          Rodzina adopcyjna czy zastępcza nigdy nie będzie lepsza od rodziny biologicznej,
                          jeśli jest spełniony jeden, podstawowy warunek, a mianowicie jeśli jest to
                          kochająca się rodzina. A taka właśnie ta rodzina jest!!!!
                          Trzeba nie mieć piątej klepki by twierdzić inaczej. Na szczęście, światli ludzie
                          zapobiegli ewidentnej krzywdzie maleńkiej Róży i zmienili haniebny wyrok, który,
                          jak się okazuje ma tu na forum zidiociałych orędowników.
                          • piwi77 Re: Żuczki gnojarki... 15.03.10, 14:37
                            brum.pl1 napisał:

                            > Biegli uznali, że tej rodzinie niezbędna jest pomoc. Że jest
                            > niewydolna. Nikt przy zdrowych zmysłach nie nazwał tej rodziny
                            > patologiczną, oczywiście poza tobą.

                            Już się pytałem, czy dla Ciebie patologia zaczyna się dopiero, gdy
                            dzieci lądują w beczkach po kapuście, ale dotąd nie odpowiedziałeś.
                            Bez samookreślenia się, dalsze Twoje komentowanie tego, jak ja widzę
                            patologię, sensu nie ma.
                            Patologia społeczna, to cytujac pierwszą lepszą definicję -
                            niepożądane zjawiska, które mogą wywołać negatywne skutki w rozwoju
                            danej społeczności lub całego społeczeństwa.

                            Nie mam wątpliwości, że pozostawanie dziecka w rodzinie niewydolnej
                            wychowawczo, rodzinie, którą społeczeństwo musi nieustannie
                            wspierać, wyczerpuje znamiona podanej wyżej definicji.

                            > Jasne, że najlepiej być młodym, pięknym i bogatym. Tyle tylko, że
                            > nie każdemu jest to dane. Są wśród nas ludzie nieporadni, którym
                            > brak smykałki do zbudowania majętnego życia, którzy mają kłopoty z
                            > życiem codziennym, którzy nie potrafią się zaadaptować do nowej
                            > rzeczywistości. I tym ludziom trzeba po prostu
                            > pomóc, a nie karać w imię widzimisię paniusi kurator.

                            Owszem, ludziom, którzy pomocy wymagają, pomóc trzeba, ale to nie
                            oznacza, że beneficjentom wolno robić co się im podoba, na przykład
                            płodzić dzieci bez umiaru, a obowiązki z tego wynikające cedować na
                            społeczeństwo. Dziecko, które wychowuje się w takiej rodzinie
                            jest zwyczajnie krzywdzone, ma niewielkie szanse na normalną
                            przyszłość i raczej samo zostanie kiedyś klientem pomocy społecznej.

                            > Ci ludzie z powodzeniem wychowują swoje starsze dzieci.

                            Ciekawe na czym polega to powodzenie, że w ogóle jeszcze żyją?

                            > Dzieci są zadbane, czyste, otoczone troską i miłością.

                            Są zadbane i czyste bo składa się na to pomoc społeczna. Nie bardzo
                            wiem w czym podziwiać tu rodziców.

                            > Rodzina adopcyjna czy zastępcza nigdy nie będzie lepsza od rodziny
                            > biologicznej

                            Rodzina adopcyjna potrafi nie mniej kochać adoptowane dziecko niż
                            rodzina biologiczna.

                            > jeśli jest spełniony jeden, podstawowy warunek, a mianowicie jeśli
                            > jest to kochająca się rodzina. A taka właśnie ta rodzina jest!!!!

                            O widzę, że znasz te rodzinę osobiście, a to co innego.

                            • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 15.03.10, 18:41
                              piwi77 napisał:

                              > > Biegli uznali, że tej rodzinie niezbędna jest pomoc. Że jest
                              > > niewydolna. Nikt przy zdrowych zmysłach nie nazwał tej rodziny
                              > > patologiczną, oczywiście poza tobą.
                              >
                              > Już się pytałem, czy dla Ciebie patologia zaczyna się dopiero, gdy
                              > dzieci lądują w beczkach po kapuście...

                              Proszę bardzo, już wyjaśniam swoje stanowisko w tej kwestii.

                              Moim zdaniem, rodziny dysfunkcjonalne to takie, które nie zaspokajają
                              niezbędnych psychicznych i społecznych potrzeb swoich członków rodziny.
                              Cechą charakterystyczną tych rodzin jest występowanie wielu niekorzystnych
                              czynników.

                              Należą do nich faktyczne rozbicie rodziny, poważne konflikty między jej
                              członkami, nadużywanie alkoholu, popełnianie przestępstw, uprawianie
                              prostytucji, poważne choroby i zaburzenia psychiczne.
                              Często w takich rodzinach występują zaburzenia kontaktów emocjonalnych, więzi
                              między rodzicami i dziećmi są zazwyczaj poważnie osłabione, dzieci boleśnie
                              odczuwają wyobcowanie i odrzucenie uczuciowe. Rodziny takie stwarzają ogromne
                              zagrożenie dobra dziecka. Z nich najczęściej wywodzą się nieletni i młodociani
                              przestępcy, dzieci alkoholizujące się, wykazujące przejawy agresji i przemocy.
                              Szczególnie degradujący wpływ na funkcjonowanie rodziny i kształtowanie
                              osobowości dziecka ma alkohol. Nadmiernie pijący rodzice dezorganizują życie
                              rodzinne, ponadto wprowadzają atmosferę niepokoju. Należy podkreślić, iż
                              alkoholizm bardzo często idzie w parze z takimi zjawiskami jak przemoc czy
                              wykorzystywanie seksualne.

                              Dysfunkcjonalność można rozpatrywać w dwóch aspektach: rodzina - społeczeństwo
                              oraz rodzina - członkowie i wiąże się ona z niewypełnianiem przez rodzinę zadań
                              na rzecz społeczeństwa i na rzecz członków rodziny.

                              Bieda wynikająca z nieporadności, jak w omawianej rodzinie, nie ma nic wspólnego
                              z patologią!!!
                              • hypatia69 Re: Żuczki gnojarki... 15.03.10, 20:43
                                Brum, rozumiem, że to Twoje stanowisko. A teraz podam Ci
                                dokładnie przykład dwóch rodzin, o której już wspominałam:
                                1) Siedmioro dzieci [najstarsze "dziecko" ma aktualnie 24 lata,
                                studiuje, najmłodsze bliźniaki mają po 15 lat. Mieszkają na
                                zagrzybionych 60 metrach. Ojciec zarabia mało. Matka dorabia na
                                oazach przy garach, ale za dużo nie może, bo z racji problemów z
                                kręgosłupem grozi jej wózek. Jeden syn ma zespół Dandy-Walkera, jeden
                                niedosłyszy na jedno ucho, kilkoro nosi okulary, czworo ma WZW B.
                                Właśnie 19letnia córeczka rodu powiła wnuczkę. Zaszła w ciążę z
                                rozpaczy na wieść, że ma WZW. Za mąż nie wyszła, mimo, że chłopak
                                chciał, bo jej matka uznała, że chłopak nienormalny [argumenty
                                przemawiające za chorobą psychiczną: deklarował uznać dziecko, nawet
                                gdyby nie było jego, chciał, żeby młoda potencjalna małżonka
                                zajmowała się domem i dzieckiem - a ja nie wiem, czy ona w ogóle ma
                                pojęcie o gotowaniu..., jak rzygała w poranki przez 3 tygodnie to nie
                                zaprowadził jej do lekarza]. Natychmiastowego założenia sprawy o
                                alimenty się nie podjęły, mimo, że mogły. Zatem dziewczyna razem z
                                niemowlęciem zamieszkała u rodziny. I mieszkają teraz w 10 osób.
                                Niemowlę mało, że zagrożone paskudztwami od grzyba i różnymi
                                chorobami zakaźnymi, przywlekanymi przez szanowne wujostwo, to
                                jeszcze tym, że od wadliwego genetycznie wujka z zespołem D-W może
                                przypadkiem oberwać żelazkiem, bo jak dzieciak ma atak furii, to leje
                                kogo popadnie i nie patrzy, czym i gdzie ciska.
                                No, ale dziewczynka, mogąc żyć z mężem i teściową w ludzkich
                                warunkach wróciła jednak na łono kochającej się i wspierającej
                                rodziny.
                                Fakt, że rodzina czasem nie ma złotówki na żarcie, że w miesiąc
                                potrafi przejeść busa żarcia za 5000,- oraz jeśli przypadkiem ma coś
                                więcej, niż minimum absolutne, żeby nie umrzeć z głodu, to dokarmia
                                znajomych i bezpańskie koty.
                                To nie jest patologia? Bo oni się nie poczuwają... W końcu nie piją,
                                nie palą i mają siebie...
                                2) Rodzina z siedmiorgiem dzieci rok po roku, mieszkająca w kawalerce
                                na jakichś 40 metrach, oboje chyba bezrobotni, a matka na pewno. Na
                                widok opiekunki socjalnej, która z własnej kieszeni chciała
                                zasponsorować spiralę - szanowna mamusia spiernicza przez okno. A nie
                                było przymusu: propozycja, zgoda, umówienie się na termin. Mamusia
                                niepijąca i niepaląca, tatuś chyba kopci i czasem wypije piwo. Żyją
                                ze świadczeń i tego, co dobrzy ludzie dadzą. No ale się kochają. Co
                                prawda dzieci odrobić lekcje normalnie mogą tylko jak pójdą do
                                kolegów/koleżanek, ale nic to. Domyte dokładnie też bywają i solidnie
                                najedzone - u ludzi. Patologia, czy nie?

                                Bieda, wynikająca z nieporadności, a jednoczesne mnożenie się na
                                potęgę to dwie różne sprawy na moje oko.
                                Będziesz uprzejmy się ustosunkować?
                                • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 15.03.10, 22:35
                                  Kochanie,
                                  w obu przypadkach, moim zdaniem, mamy do czynienia z czystą patologią.
                                  I tu pozwolę sobie na dygresję. Cholerycznie mnie wkurza, jak ktoś twierdzi, że
                                  bieda jest wyznacznikiem patologii. Otóż nie jest!
                                  Ważne są przyczyny owej biedy. Dla przykładu, wielu pracowników naukowych,
                                  pełniących funkcje asystentów czy adiunktów czy zwykłych doktorantów, klepie
                                  biedę aż piszczy. Wiele z nich mogłoby zmienić pracę, ale nie robi tego z
                                  różnych powodów. Część z nich najzwyczajniej w świecie nie chce, bo tak im
                                  dobrze, część realizuje swoje życiowe pasje, nie bacząc na aspekt materialny,
                                  część z nich ma nadzieję, że po zdobyciu pewnego celu naukowego z pewnością
                                  zmieni swój status materialny. Najczęściej są żonaci, mają dzieci. I klepią
                                  biedę, że aż piszczy. Czy jednak możemy nazwać to patologią?
                                  Mam mieszane uczucia.
                                  Przytaczasz dwa przykłady, z których b. jest wzorcową egzemplifikacją patologii.
                                  Dwoje niepracujących leni, czeka na mannę z nieba i beztrosko płodzi dzieci
                                  skazując ich na wegetację.
                                  Przykład a. też jest patologią. Tu wprawdzie rodzice pracują, ale w obliczu wad
                                  genetycznych odpowiedzialny ojciec czy matka nie powołuje dzieci na świat. W obu
                                  tych przypadkach zabrakło miłości, mądrej miłości do dziecka. Często jest tak,
                                  że miłość do dziecka sprowadzana jest do ich nakarmienia i oprania. No, czasami
                                  też do dopilnowania odrobienia lekcji. Tak zredukowane uczucia moim zdaniem to
                                  nie jest miłość. Tobie, kochanie, nie muszę tłumaczyć co oznacza, i jakie
                                  spektrum uczuć i obowiązków, wymaga miłość do dziecka.
                                  W obu przykładach, a. i b. tej miłości po prostu nie ma.
                                  Jest co najwyżej "chowanie", jak nie przymierzając zwierzątek futerkowych.
                                  • hypatia69 Re: Żuczki gnojarki... 16.03.10, 10:14
                                    Zgadzam się, ze sama w sobie bieda [na przykład niemożność wyjechania
                                    na dwa tygodnie urlopu nad polskie morze - pamiętasz, z kogo to?] nie
                                    oznacza patologii. Przyczyn biedy może być miliard. Nie tylko chęć
                                    robienia kariery naukowej [tytuł też nie wyklucza patologii]. Czasem
                                    są zdarzenia losowe: choroba, kalectwo, utrata pracy [wszak kryzys
                                    gospodarczy...].
                                    Rodzinę b. zdiagnozowałeś prawidłowo.
                                    Z rodziną a. jest większy problem: oni uważają, że wsio jest OK. Tyle
                                    dzieci się wzięło stąd, że "lekarze mówili, że pani już nie zaciąży".
                                    Ile razy można w to uwierzyć? Raz? Dwa? Ale nie pięć, na bogów!
                                    Zwłaszcza, ze matka rodziny nie jest jakąś totalną idiotką, skoro
                                    znakomicie sobie radzi z pozyskiwaniem pomocy zewsząd. Kolejnym
                                    problemem jest to, że to się przenosi na kolejne pokolenie. Znam tę
                                    sprawę dość dokładnie, bo długo ich wspierałam, podpowiadałam i...
                                    zawsze wiedzieli lepiej.
                                    Powiedz mi, jaki sens ma odwodzenie od ślubu dwojga młodych ludzi,
                                    którzy spłodzili dzieciaka i chcą mu zapewnić ludzkie warunki? I
                                    zabieranie młodej matki z wcześniakiem w warunki dalekie od ludzkich?
                                    Bo ja Ci to mogę wyjaśnić: otóż w przypadku usamodzielnienia się
                                    dziewczyny kasa szła by tylko na nią i jej dziecko. A tak pójdzie na
                                    całą rodzinę. A co będzie, jeśli dziecko okaże się nie być tego
                                    kolesia? Usłyszałam "to MOPR zapłaci". Fajne, nie?
                                    Mniej więcej w tym samym czasie wyszło, że kolejny dzieciak, 17letni
                                    ma WZW B. Nie oparłam się złośliwości i wyraziłam nadzieję, że nie
                                    wróci do domu z koleżanką zarażoną progeniturą, jak siostra. I w tym
                                    momencie wiesz, czego się dowiedziałam [tylko się nie wkurzaj na
                                    mnie, bo to nie mój akt złośliwości, tylko coś, o co mnie krew
                                    zalała, bo to jest właśnie typowy przykład, kiedy patologia wyciera
                                    sobie gębę Bogiem]? Otóż nie, chłopak będzie chrzestnym pierwszej
                                    wnuczki, bo oni są chrześcijańską, katolicką, kochającą się rodziną,
                                    wspierają się nawzajem i szanują sakramenty, a nie - jak ja - żyją w
                                    konkubinacie. Jak Ci się to podoba? 18latka puszcza się [a przecież
                                    nie jest łajdaczką i na dyskoteki nie chodziła], mamusia odwodzi ją
                                    od zalegalizowania związku i uczciwego życia w ludzkich warunkach, a
                                    ja jestem podła, bo ślubu nie mam i jeszcze śmiem ją pouczać. Dodam,
                                    ze nie pchałam jej się namolnie z radami, sama przyszła po wsparcie.
                                    No i nagminny tekst, że ewentualna teściowa cały czas traktowała
                                    młodocianą matkę jak "dziadówę z patologii". A oni przecież patologią
                                    nie są, bo nie palą, nie piją, chłopcy są ministrantami i wszyscy się
                                    kochają... Zastanawiam się momentami, jak bardzo się kochają,
                                    zważywszy, że już czworo ma żółtaczkę wszczepienną... Chociaż to może
                                    efekt mojego rozgoryczenia na ich odporność na dobre rady i wrodzoną
                                    bezmyślność...
                                    • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 16.03.10, 20:19
                                      W każdym społeczeństwie, z akcentem na każdym, istnieją grupy osób, które
                                      kierują się w życiu irracjonalnymi lub nawet zdegenerowanymi normami. Ty znasz
                                      je od podszewki, bo kierując się głosem serca starasz się im pomagać. I dobrze,
                                      że o tym mówisz. To uświadamia nam, jaki ogrom prac czeka społeczeństwo by
                                      ograniczyć i sprowadzić do minimum liczbę takich rodzin z marginesu społecznego.
                                      Tyle tylko, że nieudacznicy umysłowi po przeczytaniu takich informacji,
                                      obarczą odpowiedzialnością za taki stan rzeczy KK. Vide, wypowiedzi w tym wątku.
                                      Zauważ także, co symptomatyczne, że nikt lub prawie nikt nie ustosunkował się do
                                      głównego tematu, czyli losu bezbronnego dziecka rzuconego przez los na pastwę
                                      pary zbrodniarzy. Sądziłem, że wrażliwi ludzie na ten właśnie temat zaczną
                                      debatować. Że będą gorące dyskusje. Ale się przeliczyłem. Jak zwykle, zresztą na
                                      tym forum zdominowanym przez głupawych antyklerykałków.
                                      • piwi77 Re: Żuczki gnojarki... 16.03.10, 20:39
                                        brum.pl1 napisał:

                                        > Zauważ także, co symptomatyczne, że nikt lub prawie nikt nie
                                        > ustosunkował się do głównego tematu, czyli losu bezbronnego
                                        > dziecka rzuconego przez los na pastwę pary zbrodniarzy.

                                        W poście wprowadzającym zostało rzucone pytanie, czy chłopczyk
                                        powinien zostać w swojej rodzinie. Pytanie, w kontekście wiedzy o
                                        tym co zaszło, retoryczne. Trudno mi sobie wyobrazić głos za tym, że
                                        w imię dobra wyższego, mimo wszystko powinien. Właśnie aby
                                        skuteczniej zapobiegać takim zdarzeniom była przygotowywana
                                        nowelizacja, której jednym z głównych przeciwników był kościół.
                                        Zresztą sam też nie odniosłeś się do wspomnianego pytania, więc nie
                                        rozumiem co tak wydziwiasz.
                                        • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 16.03.10, 20:47
                                          piwi77 napisał:

                                          > Właśnie aby skuteczniej zapobiegać takim zdarzeniom była
                                          > przygotowywana nowelizacja, której jednym z głównych przeciwników
                                          > był kościół.

                                          I słusznie. Nowelizacja jest niezbędna, ale musi mieć ręce i nogi. Ta nie miała.
                                      • kolter66 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 08:49
                                        brum.pl1 napisał:

                                        > W każdym społeczeństwie, z akcentem na każdym, istnieją grupy osób, które
                                        > kierują się w życiu irracjonalnymi lub nawet zdegenerowanymi normami.

                                        Zgadza się u na s w kraju to armia około 30 tysięcy księży i zakonnic .
                                        Środowisko do cna zdegenerowane .
                                        • piwi77 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 09:16
                                          kolter66 napisał:

                                          > Zgadza się u na s w kraju to armia około 30 tysięcy księży i
                                          > zakonnic. Środowisko do cna zdegenerowane.

                                          Kilka dni temu gadałem z gościem, co był kiedyś ministrantem. Nie
                                          nie, nie referował kolejnego przypadku księżowskiej pedofilii. Z
                                          racji przykościelnych obowiązków musiał odwiedzać pewien klasztor
                                          należący do damskiego zakonu. Z jego relacji wynikało, że ten cały
                                          zakon to był zwyczajny burdel, tyle, że za klasztornymi murami.
                                        • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 11:37
                                          kolter66 napisał:

                                          > Zgadza się u na s w kraju to armia około 30 tysięcy księży i zakonnic .
                                          > Środowisko do cna zdegenerowane .

                                          Cierpisz na nerwicę natręctw?
                                          • kolter66 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 11:50
                                            brum.pl1 napisał:

                                            > Cierpisz na nerwicę natręctw?

                                            Ja ? nie !!
                                            oni
                                            jak najbardziej
                                        • hypatia69 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 11:47
                                          Pewnie. Wszyscy jak jeden. Puknij się, słowo daję...
                                          • piwi77 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 12:36
                                            hypatia69 napisała:

                                            > Pewnie. Wszyscy jak jeden. Puknij się, słowo daję...

                                            Wszyscy jak jeden, kto zachowuje odrobinę przyzwoitości zrzuca
                                            sutannę. Reszta to ludzie źli. Część z nich może i nie jest
                                            szczęśliwa widząc to w czym uczestniczy, ale pozostaje w bagnie, nie
                                            protestuje, udaje, że nie widzi, dla świętego spokoju i zachowania
                                            swej wygodnej pozycji. I przyzwyczaja się. Ostatnio media zarzucają
                                            nas informacjami o masowych gwałtach księży katolickich na
                                            nieletnich. Te informacje są tak masowe, że stały się nudne i
                                            przestały przerażać. Przeraża za to co innego. Pośród masy
                                            karygodnych przestępstw, nie dane nam było dotąd poznać ani jednego
                                            przypadku jakiegoś porządnego duchownego, który zanim
                                            medialna lawina ruszyła, choćby samotnie, jak pamiętny szeryf W
                                            Samo Południe
                                            , walczyłby w obronie dzieci, z narażeniem dobra
                                            własnej firmy. A może Ty znasz takiego bohatera? Więc gdzie ci
                                            porządni?
                                            PS. Jednak masz trudności z zachowaniem spokoju w dyskusji, gdy ktos
                                            ma inne zdanie niż Ty. Po co było to puknij się?
                                            • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 12:46
                                              piwi77 napisał:

                                              > Wszyscy jak jeden, kto zachowuje odrobinę przyzwoitości zrzuca
                                              > sutannę.

                                              Zrzuciłeś. I co? I nadal pitolisz o seksie z nieletnimi jak obłąkany...
                                              • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 12:49
                                                A od hypatii to ty się odczep.
                                                Nie dla psa kiełbasa!
                                                • piwi77 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 12:52
                                                  brum.pl1 napisał:

                                                  > A od hypatii to ty się odczep.
                                                  > Nie dla psa kiełbasa!

                                                  Proszę nie mówić na mnie kiełbasa.
                                                  • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 14:24
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > brum.pl1 napisał:
                                                    >
                                                    > > A od hypatii to ty się odczep.
                                                    > > Nie dla psa kiełbasa!
                                                    >
                                                    > Proszę nie mówić na mnie kiełbasa.

                                                    Głupoty piwusiowej ciąg dalszy...
                                            • hypatia69 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 20:25
                                              "Wszyscy jak jeden".
                                              Aha. A wszyscy Irlandczycy są rudzi i piegowaci.
                                              "ale pozostaje w bagnie"
                                              Znam osobiście co najmniej jednego, który nie pozostał. Teraz ma żonę
                                              i dzieci.
                                              "Ostatnio media zarzucają nas informacjami o masowych gwałtach księży
                                              katolickich na nieletnich."
                                              Oraz o terrorystach, wysadzających w powietrze niewinnych ludzi,
                                              wyrodnych rodzicach, maltretujących na śmierć dzieci i nastolatkach
                                              mordujących policję czy kolegów/koleżanki. Bo media szukają sensacji,
                                              a na fali niechęci do DJ'a Rydzyka na przykład sporo można zbudować.
                                              Chodzi o ilość odbiorców, których nie zszokuje "elektryzująca wieść o
                                              pożarze stodoły w Pcimiu dolnym, gdzie zginęła krowa" [wyjąwszy
                                              wegetarian].
                                              "Pośród masy karygodnych przestępstw, nie dane nam było dotąd poznać
                                              ani jednego przypadku jakiegoś porządnego duchownego"
                                              Prywatnie poznałam kilku. Nie było o nich w gazetach.
                                              A JP2 Twoim zdaniem był czarnym charakterem? Nie przesadzasz?

                                              PS.
                                              Nie, nie mam trudności. Drażnią mnie podszywki, klony i ludzie
                                              bredzący o tym, ze "wszyscy" cośtam. Jestem spokojna, co wcale nie
                                              znaczy, że muszę być miła i sympatyczna. Zawsze było wiadomo, że mam
                                              niewyparzony jęzor.
                                              I nie chodzi tu o odmienne zdanie, a o to, że uogólnianie jest
                                              niesprawiedliwe i nieobiektywne.
                                              Znasz moje nastawienie do kleru? Znasz, bo nie taję, że nie kocham
                                              mężczyzn w czerni jako instytucji. Ale czy to znaczy, że należy
                                              zutylizować *wszystkich* Niemców, bo kiedyś byli hitlerowcy [a i dziś
                                              są przypuszczalnie] między nimi, oraz *wszystkich* Hiszpanów, bo był
                                              Torquemada i Święta Inkwizycja?
                                              • piwi77 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 21:16
                                                hypatia69 napisała:

                                                > Prywatnie poznałam kilku. Nie było o nich w gazetach.

                                                Oczywiście, żaden z nich nigdy nic, o krzywdzonych dzieciach w ich
                                                własnej firmie, nie słyszał?

                                                > A JP2 Twoim zdaniem był czarnym charakterem?

                                                Tak, był. Nic nie wiadomo, aby ochronił choć jedno dziecko przed
                                                kamratami pedofilami. Nie doniósł także na żadnego z nich na
                                                policję. Choć w kazdym kraju istnieje obowiązek zawiadamiania o
                                                przestępstwach. To za jego czasów kościół masowo tuszował,
                                                nieprawdaż? A może też reprezentujesz pogląd, że były był tak
                                                rozmodlony, ze pojęcia zielonego nie miał co dzieje się w jego
                                                kościółku? To może chociaż Dziwisz wiedział? Też nie?

                                                > Drażnią mnie

                                                Toż właśnie o tym piszę, że Cie drażnią i że swemu rozdrażnieniu
                                                dajesz wyraz. Niech już tak zostanie skoro nie potrafisz inaczej,
                                                ale nie dziw sie przynajmniej eskalacjom, które sama rozpoczynasz.
                                                • hypatia69 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 22:51
                                                  "żaden z nich nigdy nic, o krzywdzonych dzieciach w ich własnej
                                                  firmie, nie słyszał?"
                                                  Nie pytałam. I nie nazwałabym tego "firmą", tylko prędzej "partią".
                                                  "Nic nie wiadomo, aby ochronił choć jedno dziecko"
                                                  To jest tylko jeden z problemów. Zwróć uwagę, że tak w "łonie
                                                  kościoła" jak i w kwestiach, w które się wtrynia od czapy. Albo
                                                  słusznie. Nie zawężaj.
                                                  "Toż właśnie o tym piszę, że Cie drażnią i że swemu rozdrażnieniu
                                                  dajesz wyraz."
                                                  Znaczy co? Nie powinnam dawać wyrazu emocjom, albowiem... jestem
                                                  BOTem? Na forum wszyscy udają? Czy co? Nie kminię.
                                                  "ale nie dziw sie przynajmniej eskalacjom, które sama rozpoczynasz."
                                                  Piwi, nie mieszaj. To, że raz wzięłam do siebie, że fanatyczka na
                                                  pytanie o bycie chrzestną wyskoczyła z moja wizją wypadku i
                                                  ateistycznym pianotokiem, z czego się wywiązała nonsensowna pyskówka
                                                  nie oznacza, że zawsze się unoszę emocjami i powoduję zadrażnienia,
                                                  więc powinnam wypowiadać się li tylko z wigorem nagrobka i urzędowo,
                                                  albo wcale. Nie przesadzaj, co? Bo teraz szukasz drugiej gwiazdki.
                                                  • piwi77 Re: Żuczki gnojarki... 18.03.10, 09:01
                                                    hypatia69 napisała:

                                                    > Znaczy co? Nie powinnam dawać wyrazu emocjom, albowiem... jestem
                                                    > BOTem? Na forum wszyscy udają? Czy co? Nie kminię.

                                                    Już abstrahując od Ciebie, generalnie, to automatyzm zachowywania
                                                    się, bardziej dostrzegałbym właśnie w braku samokontroli, czyli np.
                                                    w nieumiejętności pohamowania wyrażania własnych emocji.
                                                  • hypatia69 Re: Żuczki gnojarki... 18.03.10, 12:01
                                                    Ale dlaczego? Całkiem nie wyrażać emocji? Takie niewinne
                                                    "puknij się" jest wyłącznie sugestią pewnego zachowania, a nie
                                                    obrzucaniem wyzwiskami na przykład. Puknięcie samo w sobie jest
                                                    absolutnie nieszkodliwe, a może pomóc w skupieniu się pukającemu. Ze
                                                    strony zaś doradzającego puknięcie świadczy o tym, że nieco uogólnił
                                                    [w tym przypadku] swoją teorię... Emocje to rzecz naturalna i raczej
                                                    lepiej, że są, byle nie przedobrzyć.
                                      • hypatia69 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 12:02
                                        "To uświadamia nam, jaki ogrom prac czeka społeczeństwo by ograniczyć
                                        i sprowadzić do minimum liczbę takich rodzin z marginesu
                                        społecznego."
                                        Niestety, nie uświadamia. W każdym razie większości ludzi nie
                                        uświadamia. Bo wychodzą z założenia, że albo "sobie zasłużyli, bo się
                                        namnożyli jak króliki", albo w ogóle nie widzą, albo... są dramaty
                                        jak u rodziny Róży: nagle się wszyscy zebrali do pomocy... A
                                        wcześniej nikt nic nie zauważył i dopiero jak się smród zrobił to
                                        "biedna rodzina"... I co? Pomoże im to, że dostaną rybę zamiast
                                        wędki?
                                        KK jest oskarżany, bo występuje oficjalnie przeciw antykoncepcji,
                                        aborcji z każdej przyczyny, w dowolnym czasie, podwiązywaniu,
                                        wazektomii. A pewnych ludzi należałoby trwale pozbawiać płodności,
                                        żeby nie krzywdzili siebie, swoich dzieci i społeczeństwa produkując
                                        na masową skalę patologię. Tu akurat i ja widzę błąd. Oraz to, ze -
                                        niestety - w środowiskach słabo wykształconych księża [nie wszyscy]
                                        produkują ciemnogród dodatkowo, podają nieprawdziwe informacje, a
                                        prymitywny ludek wierz nie tyle w Boga, co w to, co owi plebani
                                        gadają.
                                        Od głównego tematu odbiegło ze względu na durnowaty tytuł. Zresztą
                                        sądzę, że taki był zamiar autorki: wywołać wojnę fanatyków z
                                        antyklerykałami.

                                        Ustawa jest niezbędna, ale nie tak idiotyczna, jak zaplanowana i
                                        wycofana. Tyle, że u nas politycy coraz bardziej zmierzają ku
                                        zrujnowaniu instytucji rodziny, a nie mogąc wpłynąć na to innymi
                                        sposobami - usiłują ograniczać prawa rodzicom, zapewniać bezkarność
                                        dzieciom. Do czego to może doprowadzić? Na pewno nie do tego, że
                                        katowanych dzieci będzie mniej. Bo czy rozpuszczona i bezkarna
                                        gówniarzeria za kilka/kilkanaście lat będzie w stanie wychowywać
                                        własne dzieci? Nie wydaje mi się...
                                        • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 12:23
                                          hypatia69 napisała:

                                          > KK jest oskarżany, bo występuje oficjalnie przeciw antykoncepcji,
                                          > aborcji z każdej przyczyny, w dowolnym czasie, podwiązywaniu,
                                          > wazektomii. A pewnych ludzi należałoby trwale pozbawiać płodności,
                                          > żeby nie krzywdzili siebie, swoich dzieci i społeczeństwa produkując
                                          > na masową skalę patologię. Tu akurat i ja widzę błąd.

                                          Podzielam twoje zdanie. Według mnie błąd jest tak ewidentny, że postawa KK w tej
                                          kwestii jest wręcz karykaturalna. Niestety.
                                          Wiem, KK dysponuje argumentem, że zdarzają się przypadki, gdy z rodzin
                                          patologicznych wyrastają wybitni i wartościowi ludzie. A przecież ideą KK jest
                                          walka o każdy byt ludzki, itd itd.
                                          Niby to logiczny argument, zgodny z ideą humanitaryzmu, fundamentalnymi zasadami
                                          katolicyzmu, ale z mojego punktu widzenia zatraca się rzeczywisty obraz
                                          sytuacji, nie bierze się pod uwagę brutalnej prawdy, że patologia przeważnie
                                          rodzi patologię. I że należy tę patologie zwalczać w zarodku nie dopuszczając do
                                          jej rozprzestrzeniania. I tu dochodzimy do sedna sprawy.
                                          Czy mamy prawo oceniać, kto tak naprawdę może mieć dzieci a kto ich mieć nie
                                          powinien. Czy mamy prawo decydować o życiu innych?
                                          Prostak ma gotową receptę, człowiek myślący jej nie ma, na szczęście zresztą.
                                          • hypatia69 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 22:07
                                            "Czy mamy prawo oceniać, kto tak naprawdę może mieć dzieci a kto ich
                                            mieć nie powinien. Czy mamy prawo decydować o życiu innych?
                                            Prostak ma gotową receptę, człowiek myślący jej nie ma, na szczęście
                                            zresztą."
                                            Nie ma jednej odpowiedzi.
                                            Widzisz: jeśli uznamy, że nie mamy takiego prawa, to co z
                                            dzieckiem ze startera? I w ogóle po co jakiekolwiek ustawy dotyczące
                                            dzieci? Niech rodzice i "rodzice" idą na żywioł i robią, co chcą. A
                                            jeśli uznamy, że mamy, to trzeba będzie "unieszkodliwić"
                                            wszystkich głuchych, niewidomych i z innymi wadami dziedzicznymi.
                                            Profilaktycznie, coby nie unieszczęśliwiali kolejnych pokoleń. Tylko
                                            jak przewidzieć, że dziewczyna, która właśnie urodziła dziecko w
                                            ciągu następnych dziesięciu lat urodzi sześcioro kolejnych, których
                                            nie zdoła utrzymać i wychować? Albo, że jakiś nastolatek gdzie
                                            wsadzi, tam będzie zostawiał progeniturę, której również nie zdoła
                                            utrzymać? Czy może ustawowo ubezpłodnić każdego, kto ma dzieci...
                                            Ile? Dwoje? Troje? Czworo? Jedno z wadą genetyczną? Czy jakimi
                                            kryteriami się kierować?
                                            Zazwyczaj rozpoznanie rodzin patologicznych z "niższych" warstw
                                            społecznych nie nastręcza trudności [podane przeze mnie przykłady].
                                            Ale jak rozpoznać, że znany pan prawnik/lekarz/polityk/profesor jest
                                            nałogowym moczymordą i tłucze żonę i będzie tłukł dzieci?
                                            Szczególnie, jeśli sprytny i wie, że kopanie po nerkach nie rzuca się
                                            w oczy tak, jak podbite oko czy złamany nos?
                                            Ergo: do pewnego stopnia mamy prawo decydować o życiu innych. Po to
                                            właśnie są te rozmaite ustawy. Tyle, że muszą one być elastyczne, a
                                            ich stosowanie rozpatrywane jednostkowo i na podstawie konkretnych i
                                            niezbitych dowodów. Tu nie może być, że "donos obywatelski" załatwia
                                            sprawę. Że sztywne ramy. Że jak dałeś klapsa czy zaszłaś w ciążę w
                                            wieku lat 15, czy wypijasz każdego piątku dwa piwa, albo dwa razy w
                                            roku zaprawiasz się w czarnoziem, to po ptokach. Albo, że dla dziecka
                                            najlepszym miejscem rozwoju jest rodzina. Albo, że z automatu
                                            opiekunem ustawowym przy rozwodzie zostaje matka.
                                            No właśnie: tu jeszcze jeden przykład. I niby nie patologia. Kobitka
                                            wychodzi za mąż, rodzi dziecko [które zresztą notorycznie choruje],
                                            czyści pana męża z kasy, rozwodzi się. Wychodzi za innego, rodzi
                                            dziecko, czyści go z kasy, rozwodzi się... Szuka olejnego jelenia...
                                            Dzieci są formalnie zadbane: chodzą do szkoły, jeść mają co, forsy
                                            nie brakuje, zwłaszcza, że alimenty płyną strumieniem... Pani
                                            pracuje, rodzice jej pomagają w tych momentach, kiedy akuratnie żaden
                                            frajer się nie dał modliszce uwieść... No, dzieci do każdego
                                            kolejnego zobowiązane są mówić "tato". W końcu to nie boli, nie?
                                            Jeśli wyjdzie z trzeciego i czwartego i urodzi im dzieci, to też tym
                                            dzieciom nic nie zabraknie fizycznie, edukacyjnie, społecznie... Co
                                            byś z taką zrobił? Bo ja wiem, co ja mam chęć jej zrobić... Ale
                                            paragrafu na to nie ma. [Znaczy na to, co ja bym jej zrobiła jest. Na
                                            jej działania nie ma]. Mam prawo oceniać?
                            • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 15.03.10, 18:54
                              Wyobraź sobie piwus taką sytuację:
                              - masz dwoje dzieci,
                              - bardzo je kochasz,
                              - wychowujesz najstaranniej jak tylko potrafisz,
                              - twoja żona niewiele zarabia, a cały ciężar utrzymania rodziny spoczywa na
                              twoich barkach.
                              I pewnego dnia, jakiś pijany kierowca TIR'a robi sobie z twego samochodu garaż i
                              w konsekwencji tego wypadku stałeś się kaleką.
                              Dostajesz rentę i kiepściutko przędziesz finansowo. Zaczyna ci się przyglądać
                              pani kurator, i stwierdza, że masz za mało forsy by dalej sprawować opiekę nad
                              własnymi dziećmi. Mało tego, określa twoją sytuację jako niewydolną, a nawet
                              zgodnie z twoją bzdurną definicją, twoją rodzinę uznaje za patologiczną.
                              Zgodzisz się z taką definicją? Bo ja nie.
                              Powiem ci więcej, gdyby pewnego dnia tak się rzeczywiście stało, gdyby ktoś
                              chciał ci odebrać dzieci, to mimo, że cię nie lubię jak robaczywych czereśni, to
                              jednak pośpieszyłbym ci z pomocą. I nie dałbym odebrać ci dzieci!
                              • piwi77 Re: Żuczki gnojarki... 15.03.10, 19:02
                                Czy opisana sytuacja z wypadkiem i konsekwencjami to opis tego co
                                wydarzyło sie omawianej rodzinie, czy tylko pobożne życzenia, jak to
                                głęboki katolik ateiście, pod moim adresem?
                                • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 15.03.10, 19:28
                                  piwi77 napisał:

                                  > Czy opisana sytuacja z wypadkiem i konsekwencjami to opis tego co
                                  > wydarzyło sie omawianej rodzinie, czy tylko pobożne życzenia, jak to
                                  > głęboki katolik ateiście, pod moim adresem?

                                  No i masz babo placek!
                                  Nie piwuś, podając ten hipotetyczny przypadek, chciałem:
                                  a. uzmysłowić ci, że bieda nie jest kryterium patologii,
                                  b. zapewnić, że nawet ty możesz liczyć na moją pomoc, gdyby ktoś chciał
                                  skrzywdzić ciebie i twoją rodzinę,
                                  c. i co najistotniejsze, zademonstrować na hipotetycznym przykładzie
                                  iluzoryczność twoich poglądów na temat patologii,
                                  d. wykazać, że bieda nie zawsze jest konsekwencją postaw patologicznych. Czasami
                                  dotyka człowieka bez jego winy.
                                  • piwi77 Re: Żuczki gnojarki... 15.03.10, 20:17
                                    Chciałeś wykazać a), b), c) i d), a wykazałeś e). Wykazałeś, jakim
                                    kaleką moralnym stałeś się pod wpływem Twojej religii. Siedzisz tak
                                    głęboko w demoralizującym bagnie, że pewnie nawet nie zdajesz sobie
                                    sprawy, że pewne przykłady są niedopuszczalne. Swym poniżej
                                    wszelkiego poziomu przykładem, dowiodłeś jeszcze f). Bo ja Ci nawet
                                    wierzę, że gdyby to wszystko, co tak ładnie opisałeś, mi się w
                                    istocie wydarzyło, triumfująco rzuciłbyś mi jakiś caritasowy ochłąp,
                                    pełen katolickiego szczęścia, że wrednego antyklerykała, wroga
                                    wszelkich Waszych świętojebliwych wartości, w końcu pogięło.
                                    • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 15.03.10, 22:08
                                      Wyluzuj.
                                      Sprowadzasz dyskusję na manowce. Nadal nie podejmujesz dyskusji nad sednem
                                      poruszanych tu kwestii, a mianowicie, czy bieda będąca konsekwencją
                                      nieszczęśliwego przypadku, czy też nieudolności, czy też niewystarczającej
                                      adaptacji do otaczającej nas rzeczywistości jest wg ciebie patologią, czy też
                                      zmieniłeś zdanie i przyznasz mi rację, że jednak nie jest. Umiesz odpowiedzieć
                                      na tak sprecyzowane pytanie, czy nie umiesz i nadal będziesz robił uniki jak
                                      mały Jasio?
      • kolter Re: Żuczki gnojarki... 12.03.10, 13:19
        brum.pl1 napisał:

        > Obarczanie winą Kościoła za zdegenerowanych oprawców graniczy z idiotyzmem.

        Ty zrozumiałeś go ?
        • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 12.03.10, 13:28
          Kogo?
          • kolter66 Re: Żuczki gnojarki... 15.03.10, 11:41
            brum.pl1 napisał:

            > Kogo?

            A łonego .
            • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 15.03.10, 17:17
              kolter66 napisał:

              > > Kogo?
              >
              > A łonego .

              Łonego, co na łonie łkał?
              • kolter66 Re: Żuczki gnojarki... 16.03.10, 12:34
                brum.pl1 napisał:

                > Łonego, co na łonie łkał?

                Ano ano łonego , łonego
                • brum.pl1 Re: Żuczki gnojarki... 16.03.10, 20:41
                  kolter66 napisał:

                  > > Łonego, co na łonie łkał?
                  >
                  > Ano ano łonego , łonego

                  Łuny ma się dobrze już. Gorzej ma łuna, co nie ma weluna.
                  A dlaczego? Bo dawała, oj da da na, oj da da na...
                  A komu dawała? Dyć łunemu.
                  • kolter66 Re: Żuczki gnojarki... 17.03.10, 08:50
                    brum.pl1 napisał:

                    > Łuny ma się dobrze już. Gorzej ma łuna, co nie ma weluna.
                    > A dlaczego? Bo dawała, oj da da na, oj da da na...
                    > A komu dawała? Dyć łunemu.

                    No i wszystko w normie.
    • brum.pl1 etykietko & company 11.03.10, 14:31
      To wszyćko bez to, że to konkubinat jezd. Ci muwię.
      A może też być bez to, że konkubent jest informatykiem. Jak nic, to może być
      powud. Te informatyki to majom już tak, że walom kogo popadnie bez dania racji,
      po prostu to degeneraci som.
      • karbat Re: etykietko & company 11.03.10, 19:53
        rece precz od rodziny wrzeszcy kosciol katolicki w kraju .
        Polska rodzina to swietosc !.

        Wielebnem obludnikom nie przyszlo na mysl ,ze tysace zwiazkow maz -
        zona , po splodzniu dziecka nie zasluguje na miano rodziny , tam sie
        rozrywaja tragedie .
        Nie sa sami w zaden sposob tym " rodzinom " , dzieciom pomoc
        wrzeszcza na Polske , rece precz od rodziny !.

        niech ich pieklo pochlonie .
        • elena4 Re: etykietko & company 11.03.10, 21:52
          A czyja to wina?
          To nie kościół wrzeszczy róbta co chceta.
          • privus Jurek Owsiak lepszy jak kościół :o)) 11.03.10, 23:16
            elena4 napisała:

            > To nie kościół wrzeszczy róbta co chceta.

            Trudno nie podziwiać Jurka, skoro jego słowa więcej znaczą w katolickim kraju
            jak nawoływanie całej hierarchii kościelnej.

            Dupaście eleno4 a nie katolicy, skoro nie przywiązujecie wagi do słów swego
            Kościoła a zasłaniacie się później Jurkiem Owsiakiem :o)
            • elena4 Re: Jurek Owsiak lepszy jak kościół :o)) 15.03.10, 02:49
              Hierarchia kościelna to nie monolit.
              Też może się w głowie zakręcic, kiedy się słucha na ten przykład
              relatywizującego i, o dziwo, najchętniej zabierajacego głos w obronie
              nieobranialnego z punktu widzenia katolika, biskupa Życińskiego.

              A co do Jurka, to jest atrakcyjny. Przy nim nie trzeba sie wysilac.
              A kto sie lubi wysilac, prawda?
              • kolter66 Re: Jurek Owsiak lepszy jak kościół :o)) 15.03.10, 11:44
                elena4 napisała:

                > Hierarchia kościelna to nie monolit.

                Dlaczego ? Bo Jezus nie jest jego głową :)
                • elena4 Re: Jurek Owsiak lepszy jak kościół :o)) 15.03.10, 13:55
                  Takie rozważanki w buty sobie wsadź.
                  Wrażenie możesz zrobic jedynie na lemingach wyznania róbta coo chceta.
                  • kolter66 Re: Jurek Owsiak lepszy jak kościół :o)) 16.03.10, 12:31
                    elena4 napisała:

                    > Takie rozważanki w buty sobie wsadź.
                    > Wrażenie możesz zrobic jedynie na lemingach wyznania róbta coo chceta.

                    Rydzyk taki przecież jest .
          • kolter66 Re: etykietko & company 15.03.10, 11:39
            elena4 napisała:

            > A czyja to wina?
            > To nie kościół wrzeszczy róbta co chceta.

            Ale toleruje księżowskie "róbta co chceta"

            • elena4 Re: etykietko & company 15.03.10, 13:57
              Przecież takim jak ty księżowskie róbta co chceta strasznie sie podoba. Taki
              Życiński to wasz poplecznik jeśli chodzi o tresurę idiotow, hehehe.
              • kolter66 Re: etykietko & company 16.03.10, 12:32
                elena4 napisała:

                > Przecież takim jak ty księżowskie róbta co chceta strasznie sie podoba. Taki
                > Życiński to wasz poplecznik jeśli chodzi o tresurę idiotow, hehehe.

                Widać tobie pasuje rola kozy parafialnej służącej do sprzątania kościoła i do
                roli nałożnicy pokrywanej przez księdza .
    • mg2005 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 12.03.10, 08:58
      etykietka napisała:

      > www.se.pl/wydarzenia/kraj/godzony-przypalany-papierosami-torturowany_132415.html
      > Gdyby chłopczyk był jeszcze w brzuchu mamy awanturowali by się
      ostro.

      Cienka manipulacja... Nie ośmieszaj się...


      --
      (źródło: FBI Crime
      Statistics/USA Government):

      -90% międzyrasowych zbrodni jest popełnianych przez Czarnych
      przeciwko Białym;
      -Czarni popełniają międzyrasowe zbrodnie 250 razy więcej niż Biali;
      -Czarni popełniają 8 razy więcej morderstw niż Biali;
      -Czarni popełniają 4.4 razy więcej gwałtów niż Biali;
      -Czarni popełniają 10 razy więcej rabunków niż Biali;
      -Czarni popełniają 5 razy więcej napaści niż Biali.
      • Gość: marbor1 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół IP: *.aster.pl 12.03.10, 16:30
        Tu jest następny powód aby odbierać dzieci nieodpowiedzialnym rodzicom.
        wiadomosci.onet.pl/2701,2140801,czterolatka_zmarla_po_poparzeniu_matka_uslyszala_zarzuty,wydarzenie_lokalne.html
    • hypatia69 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 15.03.10, 10:33
      Następna rozgarnięta grabkami, której si wydaje, że jak się zamysły
      posłanki Kochan wprowadzi w czyn i nie pozwoli rodzicom wychowywać
      dzieci, to nagle się takie przypadki sadyzmu, bezmyślności i głupoty
      skończą. A jeszcze dokładanie do tego kleru wyłącznie dlatego, że
      zaprotestował przeciw debilnej ustawie, godzącej głównie w *normalne*
      rodziny to porażka.
      Ludzie skupcie się i prześpijcie z problemem zanim palniecie głupotę,
      bo to mózg się marszczy, jak się do jednego wora wrzuca maltretujący
      psychopatów, normalne rodziny i wszystkie pomysły kleru do kupy.
      • piwi77 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 15.03.10, 10:58
        hypatia69 napisała:

        > Następna rozgarnięta grabkami, której si wydaje, że jak się
        > zamysły posłanki Kochan wprowadzi w czyn i nie pozwoli rodzicom
        > wychowywać dzieci

        Zdaje się, że nie za bardzo poznałaś co zawiera projekt omawianej
        nowelizacji. Nie ma w nim nic, co w jakikolwiek sposób miałoby
        utrudniać rodzicom wychowywanie ich dzieci. No ale pomylić się
        każdemu wolno, tylko po co ten dziwny start na autorkę wątku
        (pierwsze trzy słowa)?
        • brum.pl1 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 15.03.10, 11:09
          piwi77 napisał:

          > No ale pomylić się każdemu wolno

          I ty z tego prawa korzystasz permanentnie.
          Zmień swój nick na "pomyłka" a ja dopiszę "losu"...)))
          • piwi77 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 15.03.10, 14:54
            brum.pl1 napisał:

            > Zmień swój nick na "pomyłka" a ja dopiszę "losu"...)))

            Do mojego nika? Nie obiecuj czegoś, czego nie jesteś w stanie
            dotrzymać.
        • hypatia69 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 15.03.10, 11:50
          Zdaje się, że jednak wiem. W którymś wątku niżej linkowałam, ale tu
          masz w środku link do ciekawego artykułu:
          www.tinyurl.pl?qEzHjO8P
          Trzeba przekleić, bo dziewczynie coś nie wyszło...

          A czemu dziwny start? Bo zważywszy na to, co jest zalinkowane w
          pierwszym poście to jak się ma do tego Kościół? Episkopat
          zaprotestował przeciwko durnej ustawie, która wykluczyłaby możliwość
          wychowywania dzieci. Już teraz przerabiane są na godzinie
          wychowawczej prawa dziecka, ale o obowiązkach nie ma nic. A
          jednocześnie jest wielki płacz, że gimnazjaliści kopcą, chleją, ćpają
          i wagarują. A kto ma na nich wpływ, jeśli smarkacza nie można karnie
          ograniczyć szlabanem na przykład? Tylko to najłatwiej zrzucić winę na
          KRK, wymieszać dzieci maltretowane z poczętymi oraz dołożyć pedofilię
          wśród księży i już jest na co posarkać pod tytułem "Kościół krzyczy".
          • piwi77 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 15.03.10, 14:52
            hypatia69 napisała:

            > Episkopat zaprotestował przeciwko durnej ustawie, która
            > wykluczyłaby możliwość wychowywania dzieci.

            Zupełnie nie rozumiem którędy nowelizacja miałaby wykluczać
            możliwość wychowywania dzieci. Moze spróbujesz uzasadnić?

            > Już teraz przerabiane są na godzinie wychowawczej prawa dziecka,
            > ale o obowiązkach nie ma nic.

            A jakie obowiązki chciałabyś omawiać? Wymień niektóre. Wiadomo, że
            dziecko w relacjach z dorosłymi zawsze jest stroną słabszą, dlatego
            nie widzę nic niewłaściwego w tym, że stronie słabszej uświadamia
            się jej prawa. Uważasz, że prawidłowiej byłoby, aby dziecko o swoich
            prawach nie było informowane?

            > A jednocześnie jest wielki płacz, że gimnazjaliści kopcą, chleją,
            > ćpają i wagarują.

            Ten płacz był zawsze. Za Twoich czasów, jak sama chodziłaś do szkoły
            (czyli całkiem niedawno), było inaczej?

            > A kto ma na nich wpływ, jeśli smarkacza nie można karnie
            > ograniczyć szlabanem na przykład?

            Nie rozumiem co ma do tego nowelizacja, jest w niej coś o szlabanie?
            Nie zauwazyłem. Wydaje mi się, że jak masz ochote zrobić szlaban
            swojemu dziecku, nowelizacja Ci tego nie zabroni.

            > Tylko to najłatwiej zrzucić winę na KRK, wymieszać dzieci
            > maltretowane z poczętymi oraz dołożyć pedofilię
            > wśród księży i już jest na co posarkać pod tytułem "Kościół
            > krzyczy".

            Teraz to już przesadzasz, nikt tu z kościoła ofiary ani potwora nie
            robi (potwora to on z siebie sam najlepiej czyni), ale o jego nie
            dla nowelizacji, z mojego punktu widzenia szkodliwego, chyba
            wolno mówić?
            • hypatia69 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 15.03.10, 15:46
              No to spróbuję uzasadnić:
              Jeśli w nowelizacji jest osobno podkreślona przemoc psychiczna, czyli
              "zawstydzenie, narzucanie własnych poglądów, ciągłe krytykowanie,
              kontrolowanie, ograniczanie kontaktów" to pokaż mi jednych rodziców,
              którzy nie będą owej przemocy się dopuszczać. Na przykład w zakresie
              zachowań publicznych ["nie pierdzimy w restauracji"] czy coś.
              Wszystko można pod to podciągnąć. Kryminał.
              Jakie obowiązki? An na przykład, że dziecko ma zapchlony obowiązek
              sprzątać po sobie, odrabiać lekcje i uczestniczyć w życiu rodzinnym.
              Jak też ma obowiązek dotrzymywać ustalonych odgórnie terminów
              powrotów do domu, czyli jak 12latkowi każesz być w domu o 20.00 to ma
              być o 20.00 i nie ma, że boli.
              "Za Twoich czasów, jak sama chodziłaś do szkoły (czyli całkiem
              niedawno), było inaczej?"
              Dawno, Piwi, dawno. Tyle, że wtedy jak mnie ktoś dorosły z fajką
              zobaczył, to lał w łeb i nie pytał o zdanie, a jakbym odpyskowała,
              albo poskarżyła się matce, to jeszcze w domu bym zebrała.
              "Nie rozumiem co ma do tego nowelizacja, jest w niej coś o szlabanie?
              "
              Można to podciągnąć pod kontrolowanie i ograniczanie kontaktów. Oraz
              o ograniczanie swobody i przetrzymywanie siłą w domu. Kryminał. Bo
              nikt mi nie zabroni, ale odpowiednio znarowione dziecko pójdzie na
              skargę do pogiętego pedagoga szkolnego albo MOPSu, poskarży się, że
              się znęcam i leżę.

              "nikt tu z kościoła ofiary ani potwora nie robi"
              Przeczytaj jeszcze raz starter i tytuł. Nie robi?
              A zanim się powie dla "nie" Episkopatu stanowcze "nie", to może warto
              jednak rozważyć na spokojnie wszelkie "za" i "przeciw". Bo dalej się
              będę upierać, że posłanka Kochan i reszta tej siąkającej bandy
              głupimi ustawami usiłuje godzić w normalne rodziny i przekracza swoje
              kompetencje. Ten jeden jedyny raz akurat popieram Episkopat.
              • piwi77 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 15.03.10, 17:04
                hypatia69 napisała:

                > No to spróbuję uzasadnić:
                > Jeśli w nowelizacji jest osobno podkreślona przemoc psychiczna,
                > czyli "zawstydzenie, narzucanie własnych poglądów, ciągłe
                > krytykowanie, kontrolowanie, ograniczanie kontaktów" to pokaż mi
                > jednych rodziców, którzy nie będą owej przemocy się dopuszczać. Na
                > przykład w zakresie zachowań publicznych ["nie pierdzimy w
                > restauracji"] czy coś.
                > Wszystko można pod to podciągnąć. Kryminał.

                Ileż trzeba mieć niewiary w nasz porządek prawny, aby obawiać się,
                że wszystko mozna pod to podciągnąć. Chodzi o to, że przemoc
                psychiczna to też przemoc, ale tak jak w sprawie klapsa na pewno
                żaden urząd nie zainterweniuje, tak też na pewno nie należy mieć
                obaw przed zwracaniem w niewybredny sposób dziecku uwagi w
                restauracji, choć to naganne, nie ukrywajmy. Takie coś to jeszcze
                nie powód do interwencji. Z praktyki wiadomo, że w obronie dzieci,
                nasze urzędy nie są skore do interwencji i jeżeli coś można im
                zarzucić to raczej to, że interweniują za rzadko, a nie że zbyt
                pochopnie.

                > Jakie obowiązki? An na przykład, że dziecko ma zapchlony obowiązek
                > sprzątać po sobie, odrabiać lekcje i uczestniczyć w życiu
                > rodzinnym.
                > Jak też ma obowiązek dotrzymywać ustalonych odgórnie terminów
                > powrotów do domu, czyli jak 12latkowi każesz być w domu o 20.00 to
                > ma być o 20.00 i nie ma, że boli.

                To nie są obiektywne obowiązki. To są sprawy organizacyjne i zależą
                od konkretnej rodziny, to się nie nadaje na lekcje wychowawczą.
                Zawsze jest tak, że jedni muszą wracać o 20 inni o 21, a jeszcze
                inni w ogóle nigdzie nie sa wypuszczani, nawet do 18. Jak chcesz to
                sensownie omówić na lekcji wychowawczej?

                > "Za Twoich czasów, jak sama chodziłaś do szkoły (czyli całkiem
                > niedawno), było inaczej?"
                > Dawno, Piwi, dawno. Tyle, że wtedy jak mnie ktoś dorosły z fajką
                > zobaczył, to lał w łeb i nie pytał o zdanie, a jakbym odpyskowała,
                > albo poskarżyła się matce, to jeszcze w domu bym zebrała.

                I całe szczęście, że to minęło. Spraw fajek nie reguluje się przez
                pranie, a szczególnie traci to jakikolwiek sens, gdy dom rodzinny
                jest regularnie zakopcony (to nie insynuacja do Twojego domu)

                > "Nie rozumiem co ma do tego nowelizacja, jest w niej coś o
                > szlabanie?"
                > Można to podciągnąć pod kontrolowanie i ograniczanie kontaktów.

                Ale nie jednorazowy szlaban i to z powodów uzasadnionych, nie dajmy
                sie zwariować. Szlaban należy do zwykłych środków wychowawczych i
                sam go też stosowałem. Oczywiście dziecko musi rozumieć skąd ta
                nieprzyjemna konsekwencja, trzeba z nim to omówić. I jej dotkliwość
                musi być proporcjonalna do winy, nie należy z nią przesadzać. Np
                uważam za głupie robienie szlabanu za złe oceny w szkole, to się
                nagminnie zdarza, a sensu nie ma żadnego.

                > ale odpowiednio znarowione dziecko pójdzie na skargę do pogiętego
                > pedagoga szkolnego albo MOPSu, poskarży się, że się znęcam i leżę.

                Problemem zatem nie jest kierunek nowelizacji, ale dlaczego doszło
                do znarowienia. Poza tym nie jest tak, że instytucje
                społeczne interweniują, gdy dziecko sie poskarży, doświadczeni
                wychowawcy, a tacy ludzie podejmuja decyzje, dobrze wiedzą, że
                dziecko któremu naprawdę dzieje się krzywda wcale się nie skarży i
                interwencje podejmuja z innego klucza, a nie w odpowiedzi na skargę
                dziecka. Przypuszczam, że ewentualna skarga dziecka byłaby
                potraktowana poważnie (bo tak powinna być), ale z dużą dozą
                sceptycyzmu, czy dziecko rzeczywiście uczciwie oddaje istniejący
                stan rzeczy.

                > "nikt tu z kościoła ofiary ani potwora nie robi"
                > Przeczytaj jeszcze raz starter i tytuł. Nie robi?
                > A zanim się powie dla "nie" Episkopatu stanowcze "nie", to może
                > warto jednak rozważyć na spokojnie wszelkie "za" i "przeciw".

                I właśnie za tym byłbym, aby spokojnie sobie porozważać, tym
                bardziej, że ostateczna decyzja i tak nie do nas będzie należała.
                Ale ten spokój muszą wnieść wszyscy, a odnoszę wrażenie, że
                najbardziej brakuje go reprezentującym przeciwników nowelizacji, w
                tym, co tu dużo mówić, również Tobie, hypatio.


                • hypatia69 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 15.03.10, 17:50
                  "Ileż trzeba mieć niewiary w nasz porządek prawny"
                  A może wystarczy wiedzieć, jak to w rzeczywistości funkcjonuje? Może
                  wystarczy mieć na co dzień kontakt z pracownikami OPSów,
                  funkcjonariuszami i terapeutami Niebieskiej Linii, prawnikami, jak
                  też osobami, które korzystają z usług czy wiedzy wzmiankowanych
                  instytucji? Wystarczy, że się zna te sprawy od wewnątrz, żeby
                  wiedzieć, że jedna socjalna zrobi wszystko, żeby potrzebującej
                  rodzinie pomóc, a inna dla idei czy awansu hurtem pozabiera dzieciaki
                  z wszystkich okolicznych domów, a jeszcze inna nie zwróci na nic
                  uwagi, nawet jeśli się przewróci o zwłoki zakatowanego dziecka? Może
                  wystarczy wiedzieć, że jest powołana cała masa durnowatych instytucji
                  do szukania dziury w całym, których pracownicy w życiu nie słyszeli o
                  KPA, czym naruszają prawa konstytucyjne obywateli, a obywatele nawet
                  nie mają o tym pojęcia [co już jest owych obywateli problemem]? Może
                  wystarczy zdawać sobie sprawę, że jeśli głupia pedagog, która nie ma
                  pojęcia o swoich podopiecznych - uzna za prawdę skargę wkurzonego o
                  nakaz zejścia z kompa na podłych rodziców trzynastolatka, wezwie
                  równie głupią socjalną, a owa głupiego glinę, który ma przerost formy
                  nad treścią, to dzieciak wyląduje w przechowalni, ale do domu już mu
                  trudno będzie wrócić? Może skoro donos obywatelski ma skutkować
                  interwencją, to wystarczy, że się na mnie sąsiadka obrazi i wezwie
                  gliny w piątkowy wieczór, kiedy u mnie akurat będzie przyjęcie
                  imieninowe i będę po spożyciu półtora drinka, co w zupełności
                  jakiemuś ambitnemu głupkowi może wystarczyć do odebrania mi dzieci?
                  Z praktyki wiadomo, że urzędy są skore do interwencji, chociaż
                  niekoniecznie tam, gdzie trzeba, obywatele też są skorzy do donosów,
                  ale nie tam, gdzie trzeba, a w ogóle nic tak nie cieszy, jak krzywda
                  bliźniego.
                  "To nie są obiektywne obowiązki. To są sprawy organizacyjne i zależą
                  od konkretnej rodziny"
                  Tak. Albowiem większość rodzin zatrudnia w pałacach sprzątaczki, a
                  obowiązku nabywania wiedzy dziecko nie ma, bo na co mu to? Właśnie
                  dzięki takiemu podejściu wzrastają nam kolejne pokolenia
                  iltelektłalistów, co się nadawać będą tylko do łopaty...
                  Nie chodzi o konkretną godzinę. Chodzi o to, że rodzice ustalają
                  pewne zasady, można poczynić próby negocjacji, ale generalnie to oni,
                  jako odpowiedzialni za dziecko mają ostatnie słowo. Jak myślisz: kogo
                  władza ugryzie w zadek, jak się mocno nieletniemu coś stanie, bo się
                  szwendał po nocy z kumplami i winiawką? Ministra edukacji albo
                  wychowawcę? A jak ja mam wytłumaczyć nastolatkowi, że ma być w domu o
                  tej i o tej, skoro jako kontrargument usłyszę o prawie do równości
                  [on mi nie każe wracać o 21.00], prywatności [i co mnie obchodzi,
                  dokąd on idzie?] i tak dalej?
                  "Szlaban należy do zwykłych środków wychowawczych i sam go też
                  stosowałem."
                  No to przy najnowszej wersji ustawy już byś nie mógł. Zastosujesz
                  raz, zastosujesz drugi, dzieciak Ci rąbnie, że recydywa i ciągle mu
                  serwujesz i co? Pozostanie wydziedziczyć?
                  "uważam za głupie robienie szlabanu za złe oceny w szkole, to się
                  nagminnie zdarza, a sensu nie ma żadnego."
                  Tak, jak i zakaz oglądania dobranocki za niezjedzony obiad albo
                  przewrotkę w parku.
                  Znarowienie wynika na przykład z "trudnego wieku". Nastolatki w
                  okresie buntu się narowią. Ty byłeś idealnym synem? Zawsze
                  posłusznym, bądź podającym argumenty logiczne w dyskusjach z
                  rodzicami? Może też wynikać z tego, że jeden kolega drugiemu powie "A
                  co ty się starymi przejmujesz? Ja moich olewam."
                  "doświadczeni wychowawcy"
                  Wspominam w innym wątku: doświadczona wychowawczyni z wieloletnim
                  stażem nie uważa, że moje dziecko powinno się bronić przed agresorem.
                  Doświadczona pedagog nie ma pojęcia o pozostających pod jej opieką
                  uczniach, chociaż ma ich około trzydzieściorga. Obawiam się, ze zbyt
                  różowo na to patrzysz.
                  Kierunek nowelizacji stanowczo też narusza konwencję o prawach
                  dziecka [ www.tinyurl.pl?L5c8TPVi ], gdzie stoi wołami:
                  rodzina jest najlepszym środowiskiem wychowania dziecka,
                  państwo ma wspierać rodzinę, a nie wyręczać ją w jej funkcjach.

                  I w tym momencie już nie chodzi o to, że będą dramaty, ale że daje
                  się możliwość robienia takowych.

                  Ależ mnie, drogi Piwi, spokoju nie brakuje. Ja zwyczajnie na co dzień
                  siedzę w bagnie ustaw, przepisów, kruczków, instytucji, projektów,
                  nowelizacji i tak dalej. Jak też rodzin, którym się powinęła noga i
                  mają trudną sytuację, oraz rodzin, które cenią sobie wygodne życie,
                  jak też rodzin patologicznych, które wiedzą, jak korzystać ze swoich
                  praw, a im pracownicy OPSu nic nie zrobią akurat.
                  Nowelizacja w postaci, w jakiej została wycofana była zwyczajnie
                  przegięciem i z całą pewnością na przypadki zakatowywania dzieci na
                  śmierć wielkiego wpływu by nie miała.
                  • piwi77 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 15.03.10, 20:40
                    hypatia69 napisała:

                    > A może wystarczy wiedzieć, jak to w rzeczywistości funkcjonuje?

                    OK. A wiesz, bo moje doświadczenia (nie mam wielkich, ale pewne
                    mam), każą mi patrzeć na tę sprawę ze spokojem? Jeżeli wiesz, to
                    napisz, że znasz jakieś nędzne przykłady, a będzie to argument za
                    Twoja opinią.

                    > Tak. Albowiem większość rodzin zatrudnia w pałacach sprzątaczki, a
                    > obowiązku nabywania wiedzy dziecko nie ma, bo na co mu to? Właśnie
                    > dzięki takiemu podejściu wzrastają nam kolejne pokolenia
                    > iltelektłalistów, co się nadawać będą tylko do łopaty...

                    Nie bardzo rozumiem o jakich pałacach piszesz. Co do obowiązku
                    nabywania wiedzy przez dziecko, widziałbym to nieco inaczej.
                    Obowiązek bardziej leży po stronie państwa (jako jeden z niewielu
                    zresztą). To my dorośli mamy obowiązek umożliwić dziecku kształcenie
                    się. Świadomie uzywam słowa kształcenie, nie uczenie, bo
                    kształcenie, poza nabywaniem wiedzy kształtuje też charakter. Nasza
                    polska szkoła nie kształci, więc trudno żądać od dzieci aby się w
                    niej kształciły. Nasza szkoła uczy powtarzania za nauczycielem i
                    tylko to ocenia. Aż dziwię się dzieciom, że masowo na taką szkołę
                    nie rzygają (ja chodząc do szkoły wielokrotnie miałem jej serdecznie
                    dosyć) i w ogóle do niej chodzą. W polskiej szkole istnieje zakaz
                    posiadania własnego stanowiska, wolno mieć wyłącznie identyczne jak
                    nauczyciel. Skutek tego jest taki, że konfrontowani ze stanowiskiem
                    odmiennym, nie wiemy co z tym robić, nie umiemy argumentować,
                    reagujemy agresją, kłócimy się i obrzucamy epitetami. Przykładem
                    tego niech bedzie również to forum. Ale sorry, chyba odszedłem nieco
                    od tematu.

                    > A jak ja mam wytłumaczyć nastolatkowi, że ma być w domu o
                    > tej i o tej, skoro jako kontrargument usłyszę o prawie do równości
                    > [on mi nie każe wracać o 21.00], prywatności [i co mnie obchodzi,
                    > dokąd on idzie?] i tak dalej?

                    Ano właśnie, to nie są proste sprawy, sam przez nie przechodziłem i
                    wiem, że niemal cały czas trzeba improwizować, podręczników
                    wskazujących gotowe rozwiązania nie ma, a nawet jakby były bardziej
                    bym się ich obawiał niż po nie sięgał.

                    > Znarowienie wynika na przykład z "trudnego wieku". Nastolatki w
                    > okresie buntu się narowią. Ty byłeś idealnym synem? Zawsze
                    > posłusznym, bądź podającym argumenty logiczne w dyskusjach z
                    > rodzicami?

                    Moje dzieciaki bardziej gładko przeszły przez ten okres, jak go
                    nazywasz narowienia, niż ja sam, stąd los mocno mnie oszczędził.
                    Może to zwykłe szczęście, a może to nasze metody wychowawcze były
                    przyczyną, nie wiem.

                    • Gość: kieprze_paczynsch Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.03.10, 21:09
                      W polskiej szkole
                      dodam: i w rodzinie
                      istnieje zakaz
                      > posiadania własnego stanowiska, wolno mieć wyłącznie identyczne jak
                      > nauczyciel. Skutek tego jest taki, że konfrontowani ze stanowiskiem
                      > odmiennym, nie wiemy co z tym robić, nie umiemy argumentować,
                      > reagujemy agresją, kłócimy się i obrzucamy epitetami. Przykładem
                      > tego niech bedzie również to forum. Ale sorry, chyba odszedłem nieco od
                      tematu.


                      O nie, powracasz do tematu.


                      > > Znarowienie wynika na przykład z "trudnego wieku". Nastolatki w
                      > > okresie buntu się narowią. Ty byłeś idealnym synem? Zawsze
                      > > posłusznym, bądź podającym argumenty logiczne w dyskusjach z
                      > > rodzicami?


                      W jakich dyskusjach? Ktoś z Tobą dyskutował? Słuchał argumentów?
                      Dominował i dominuje pogląd, że prawa dziecka to prawo uczyć się, sprzątać i
                      słuchać starszych. Bo tak i już. Bo ja(ojciec, matka nauczyciel) tak powiedziałem.

                      > Moje dzieciaki bardziej gładko przeszły przez ten okres, jak go
                      > nazywasz narowienia, niż ja sam, stąd los mocno mnie oszczędził.
                      > Może to zwykłe szczęście, a może to nasze metody wychowawcze były
                      > przyczyną, nie wiem.

                      Ja mam dzieci dorosłe, tak się złożyło, że byłem przy ich dorastaniu i miałem
                      czas słuchać. Dodam, że ze zrozumieniem. W mojej rodzinie panował i panuje
                      bardzo liberalny model. Nigdy nie było, że masz wrócić o godzinie, ale masz
                      zadzwonić, jeśli masz zamiar wrócić później. Dom to nie koszary, do domu powinno
                      chcieć się wracać. Dziecko musi mieć swoje prywatne sprawy, tajemnice, bo ciągła
                      kontrola uczy je sposobów oszukiwania. I znam takie, które muszą być w domu o
                      20tej, ale do 20-tej potrafią tak się nałykać życia, że ich rodzice umarli by na
                      serce, gdyby się dowiedzieli. Są jak psy spuszczone nagle z łańcucha. Ja na
                      swoich metodach nie zawiodłem się. Moi synowie są samodzielni, odpowiedzialni,
                      bo mieli szanse tej odpowiedzialności się nauczyć.

                      • hypatia69 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 15.03.10, 21:29
                        Owszem, ktoś ze mną dyskutował. Na przykład rodzice. Owszem, były
                        kwestie, gdzie "nie, bo ja tak powiedziałem", ale u mnie w domu się
                        rozmawiało. I teraz też się rozmawia.
                        Logiczne, że nikt nie wyłuszcza dwulatkowi, czemu nie wolno ganiać
                        luzem po jezdni, ale jest masa tematów, które można przedyskutować z
                        nastolatkiem. Oczywiście jeśli się miało z nim od początku dobry
                        kontakt. Jeśli szanowny rodzic przypomina sobie o wychowywaniu
                        dzieci, jak one są już w gimnazjum, to jest troszku po ptokach.
                        Co potrafią dzieciaki, jak się wyrwą spod klosza rodziców-despotów to
                        też widziałam nie raz... Temu też z moją progeniturą staram się żyć w
                        przyjaźni...
                        Co do moich relacji z ciałem pedagogicznym - napisałam poniżej, w
                        odpowiedzi Piwiemu.
                      • piwi77 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 16.03.10, 11:47
                        Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

                        > W mojej rodzinie panował i panuje bardzo liberalny model. Nigdy
                        > nie było, że masz wrócić o godzinie, ale masz zadzwonić, jeśli
                        > masz zamiar wrócić później. Dom to nie koszary, do domu powinno
                        > chcieć się wracać. Dziecko musi mieć swoje prywatne sprawy,
                        > tajemnice,

                        No to identycznie jak u mnie.
                    • hypatia69 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 15.03.10, 21:21
                      W Piekarach Śląskich pani pracownik socjalna od stycznia odmawia
                      celówek rodzinie z czwórką dzieci, mimo, że troje dzieci ma
                      orzeczenia, jeden jest w trakcie "leczenia" [tak to nazwijmy dla
                      ułatwienia, bo wymaga kilku operacji] rozszczepu podniebienia. Na
                      tygodniowy wyjazd na operację do Warszawy, gdzie wiadomo, że to
                      podróż w dwie strony i nikt normalny nie zostawi na tydzień dwulatka
                      samego w szpitalu, przyznano całe 170,-. Uzasadnienie? "Macie psa".
                      Pies gabarytów jamnika, będący w rodzinie, jeszcze zanim im się
                      kłopoty finansowe zaczęły. Sugestia, że może, póki się rodzina nie
                      odkuje finansowo, to może oddali by tymczasowo dzieci do domu
                      dziecka. Co Ty na to? Wiem, szczegół, ale znam więcej takich
                      przypadków i pozwól, ze nie będę wymieniać wszystkich.
                      Z mocno młodymi funkcjonariuszami policji nie miałeś nigdy do
                      czynienia? Bo ja trafiałam na buraków... Mimo, ze jestem spokojną
                      obywatelko, to trafia mi się wieczorem wyjść po papierosy. I średnio
                      się poczułam, jak dwóch tumanów wyskoczyło z busa i poczęli zadawać
                      pytania w stylu "Co i kiedy ostatnio brałaś?". Po sprawdzeniu przez
                      szczekaczkę szalenie mnie przepraszali, bo mnie z kimś pomylili. Co
                      nie zmieniło faktu, że w pierwszej chwili poczułam się jak
                      ekskrement.
                      Dalej: ostatnio dostaję od pewnej instytucji zaproszenia. Skutkiem
                      donosu obywatelskiego od osoby, która ma do mnie żal. Instytucja może
                      się cmoknąć w pompkę, bo nie ma stosownych uprawnień, żeby mnie
                      wzywać, może mnie wyłącznie zapraszać. Grzecznie i uprzejmie już przy
                      pierwszym zaproszeniu instytucji wyłuszczyłam, że się do nich nie
                      wybiorę, póki nie otrzymam zaproszenia zgodnego z KPA. Instytucja w
                      dalszym ciągu nie spełniła mojego postulatu, czym narusza moje prawa
                      konstytucyjne i z uporem maniaka przysyła mi w sposób niezgodny -
                      niezgodne zaproszenia.
                      jeśli są powoływane instytucje, które nie mają uprawnień i nawet nie
                      wiedzą, co mają robić, to ja Cię przepraszam, ale jeśli się im
                      poszerzy zakres władzy, to leżymy wszyscy.

                      Piszę o pałacach sprzątanych przez sprzątaczki, co automatycznie
                      usuwa obowiązek uczestniczenia w porządkach przez dziecko.
                      "To my dorośli mamy obowiązek umożliwić dziecku kształcenie się."
                      A jeśli dziecko stanowczo odmawia, bo woli pograć w piłkę z kumplami,
                      pójść na bibę, czy cokolwiek?
                      "Nasza szkoła uczy powtarzania za nauczycielem i tylko to ocenia."
                      A to już zależy od nauczyciela. Fakt - rzadko bywają tacy z
                      powołania, ale bywają. W liceum miałam rusycystę, który znakomicie
                      nadawał się na historyka sztuki, miałam historyka, który był
                      genialnym wykładowcą... Miałam też koleżanki, które ni cholery nie
                      były w stanie tego pojąć. Rodzice mieli je przekonać, że historia w
                      wykonaniu tego właśnie profesora jest pasjonująca?
                      "Aż dziwię się dzieciom, że masowo na taką szkołę nie rzygają"
                      Ależ właśnie rzygają! Tyle, że to nie nauczyciele i rodzice układają
                      program, a MEN.
                      "W polskiej szkole istnieje zakaz posiadania własnego stanowiska"
                      Nonsens. Ja zawsze miałam swoje zdanie. Dlatego nie przeczytałam ani
                      jednej książki Żeromskiego, nie czytałam Białoszewskiego i
                      "Medalionów" Nałkowskiej. Co prawda większość nauczycieli zaczynała
                      mnie kochać tuż po tym, jak mnie przestawali uczyć, ale stanowisko
                      swoje miałam, uzasadniałam, czemu czegoś tam nie zrobię, a
                      nadrabiałam "straty" w innych miejscach. Zazwyczaj moje argumenty
                      były przyjmowane, wyjąwszy kilku despotów nie nauczycieli. Miałam
                      farta?
                      "Skutek tego jest taki, że konfrontowani ze stanowiskiem odmiennym,
                      nie wiemy co z tym robić, nie umiemy argumentować, reagujemy agresją,
                      kłócimy się i obrzucamy epitetami."
                      No to macie problem. Nas czasem ponosi ułańska fantazja i nerwy, ale
                      zazwyczaj jednak udaje nam się dyskutować bez agresji;)
                      "Ano właśnie, to nie są proste sprawy"
                      No nie są. Trzeba improwizować. Ale jeśli nie będę miała jakichś
                      narzędzi nacisku, żeby ich w razie ostateczności użyć, to sobie mogę
                      improwizować do rozpęku. Zostanie mi owo "wydziedziczam cię!".
                      Nie ma podręczników z receptą. Są z sugestiami. I niektóre znakomite.
                      "Może to zwykłe szczęście, a może to nasze metody wychowawcze były
                      przyczyną, nie wiem."
                      A może dwa w jednym. Tyle, ze większość ludzi nie ma szczęścia, a i
                      niespecjalnie wie, co robić, brakuje im instynktu, czasu, nerwów.
                      Jeśli do tego dołożymy ustawę, która z gruntu pozbawia większości
                      narzędzi wychowawczych, no to rufa zbita.
                      • piwi77 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 15.03.10, 21:34
                        Nie powiem, bo ciekawe. Ale temat już chyba się wyczerpał. Fajnie
                        się z Tobą gada.
                        • hypatia69 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 15.03.10, 23:34
                          Dzięki:) Miło mi to czytać:) Mam nadzieję, że mój słowotok Cię nie
                          wykończył;)
    • znj2 Re: Ręce precz od rodziny! krzyczy Kościół 18.03.10, 17:09
      Powinni krzyczeć o swoich odwrotniakach!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja