Dodaj do ulubionych

jak wpłynąć na sąsiadów z "góry"?

22.03.10, 09:33
Witam
mieszkam na parterze w 10 piętrowym wieżowcu i mam wydzielony ogródek o który
dbam. Rośnie sobie wisienka, są choinki, zielona trawka i planuje zrobić
piaskownice dla dziecka. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie sąsiedzi, którzy
pozbywają się z balkonów swoich śmieci - pety, chusteczki, papierki,
opakowania po lekarstwach, kondomy, puszki a po świętach są i choinki. Po
petach czy chusteczkach powiedziałbym że mam niekulturalnych sąsiadów,
natomiast reszta odpadów podpowiada mi że niestety mieszkam z chamami.
Do tej pory nie zrobiłem nic, pierwszym co zrobię to wywieszona prośba o
zaprzestanie procederu , zobaczymy na ile będzie skuteczna w szczególności co
do tych drugich..
Macie może jakieś pomysły jak skutecznie zadziałać w takiej sytuacji? Może
ktoś miał podobne problemy? Może są jakieś argumenty prawne?

Pozdrawiam
Jacek
Obserwuj wątek
        • lernakow Re: jak wpłynąć na sąsiadów z "góry"? 22.03.10, 10:17
          stokloss napisał(a):

          > dzięki za odpowiedź, może znasz jakieś szczegóły?
          > tzn. który kodeks , paragraf itp?
          >
          Na zaśmiecanie, czy na likwidację ogródka? Bo na to drugie to:

          ROZPORZĄDZENIE MINISTRA SPRAW WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI
          z dnia 24 lipca 2009 r.
          w sprawie przeciwpożarowego zaopatrzenia w wodę oraz dróg pożarowych
          na podstawie art. 13 ust. 3 ustawy z dnia 24 sierpnia
          1991 r. o ochronie przeciwpożarowej (Dz. U. z 2002 r. Nr 147, poz.
          1229, z późn. zm.)

          A na zaśmiecanie art 145 k.w.:

          Art. 145.
          Kto zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w
          szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec,
          podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.

          Ale 500 jest nierealne - wg rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z
          24.11.2003 mandat wyceniono na 50 zł (tabela A. poz. 20).

          --
          Społeczeństwo Obywatelskie
          • stokloss Re: jak wpłynąć na sąsiadów z "góry"? 22.03.10, 10:43

            > Art. 145.
            > Kto zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w
            > szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec,
            > podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.
            >
            jeśli ogródek jest ogrodzony to raczej nie jest dostępny dla publiczności? chyba
            że zaprosze sąsiadów :)
            tak czy inaczej musiałbym mieć jakieś dowody żeby zgłosić straży miejskiej...
            • lernakow Re: jak wpłynąć na sąsiadów z "góry"? 22.03.10, 11:04
              stokloss napisał(a):

              > jeśli ogródek jest ogrodzony to raczej nie jest dostępny
              > dla publiczności? chyba że zaprosze sąsiadów :)
              >
              A dlaczego jest ogrodzony? Bywają prywatne ogródki wydzielone ze
              wspólnego gruntu i będące własnością mieszkańca, a bywają dzikie
              ogródki, które nie zmieniają klasyfikacji terenu jako wspólnego.
              Każdy może tam sobie wejść, nie zważając na ogrodzenie.

              > tak czy inaczej musiałbym mieć jakieś dowody żeby zgłosić
              > straży miejskiej...
              >
              Żeby zgłosić to niekoniecznie. Wystarczą śmieci. Ale żeby oni coś z
              tym zrobili, to niestety trzeba im podetknąć sprawcę i dowody pod
              nos.

              --
              Społeczeństwo Obywatelskie
                • horpyna4 Re: jak wpłynąć na sąsiadów z "góry"? 22.03.10, 11:49

                  Owszem, coś znaczy. Znaczy, że wolno Ci zagospodarowywać przyległy
                  do mieszkania teren po swojemu, pod warunkiem że będzie estetycznie
                  i nie będą sadzone drzewa za blisko budynku. Oznacza też, że możesz
                  iść na skargę do spółdzielni, ale wtedy musisz mieć dowód na
                  konkretnego lokatora. Bo spółdzielnia nie będzie bawić się w
                  detektywa.

                  Ale jeżeli będziesz mieć dowody, to jak najbardziej do spółdzielni,
                  bo formalnie to jej teren jest zaśmiecany. Porozmawiaj też z dozorcą,
                  najlepiej wtedy, jak będzie sprzątał i psioczył na różnych buraków.

                  Jeżeli teren przy budynku jest podwyższony w stosunku do ulicy, a
                  parter przez to jest bardzo niski, to znaczy, że już projektant
                  przewidział indywidualnie zagospodarowywane ogródki. I po takim
                  terenie nie powinny łazić przypadkowe osoby, bo zaglądają do okien.
                  To tak, jakby spuścić się komuś z dachu na balkon i zaglądać do
                  środka.
                • rossdarty Re: jak wpłynąć na sąsiadów z "góry"? 22.03.10, 17:09
                  W takim przypadku teren nadal jest pod administracją sp-ni.
                  Ale to i lepiej.
                  Instytucja więcej może niż Ty.
                  Musisz ich "atakować" o reakcję za zaśmiecanie terenu. Oddali Ci "pod opiekę" co nie oznacza że masz robić za ciecia.
                  Oczywiście, jak pisał lernakow, sprawców musisz wskazać palcem, ale administracja ma większe uprawnienia niż Ty.
                  Może np. wysłać brudasom pismo z ostrzeżeniem, że za kontynuację takiego procederu poniosą karę administracyjną.
                  Ty możesz jedynie uprzejmie prosić.
                  Swoja drogą to nagminne.
                  U mnie jest to samo. Po biesiadach sobotnio-niedzielnych mam przegląd na trawniku co pili i co jedli moi sąsiedzi "z góry".
      • Gość: aaaaa Re: jak wpłynąć na sąsiadów z "góry"? IP: 82.177.36.* 22.03.10, 15:12
        Ja niestety też mam sąsiadów ,jakby tu ich nazwać,nieprzystosowanych do życia
        między ludźmi?Nie mam balkonu tylko za oknem linki do suszenia bielizny.Od czasu
        jak zaczęłam zdejmować suche pranie w plamach zakrywam je folią.A na folii
        znajduję resztki od kurczaka,torebki po zaparzonej herbatce,resztki herbatki
        wylanej przez okno...itp.Wściekam się,wiem kto to robi ale jak zwróciłam
        uwagę,że tak cywilizowani ludzie nie powinni się zachowywać to usłyszałam masę
        niecenzuralnych słów pod swoim adresem i stwierdzenie,że oni przecież tak od
        zawsze robią i nikomu to nie przeszkadza tylko nam...Gnomy pieprzone...
    • polska_potega_swiatowa nie upominac, tylko zaprzyjaznic.... 22.03.10, 09:47
      stokloss napisał(a):
      > jak wpłynąć na sąsiadów z "góry"?

      Po pierwsze upomnienia nie poskutkuja ludzie po prostu nie lubia
      sluchac innych zwlaszcza jesli uwazaja ze to co masz do
      powiedzienia "ogranicza ich poczucie wolnosic" jakkolwiek bez sensu
      to brzmi.

      W/g mnie powinienes najpierw po dobroci, zaprosic wszystkich z goru
      z gory do siebie; np na piwko/kawe do ogrodka, rozstawic krzesla i
      zrobic jakias mala kulturalna imprezke, jakis maly poczestunek.

      Wtedy byc moze ludzie otworza sie na twoje propozycje bardziej
      pozytywnie, i dopiero pozniej mozesz wspomniec ze ogrodek jest fajny
      tylko czasami ktos rzuca tobie brudne chusteczki na glowe.

      Zasada jest taka, ze ludzie smieca tam gdzie uwazaja ze to nie ich,
      jak juz beda ciebie uwazali za kumpla, to zaloze sie ze pomysla; a
      nie bede rzucal na dol, bo tam kolega fajny mieszka :)

      --
      Dzielac sie wlasnymi obserwacjami i opiniami, zabierasz chleb
      Polskiemu "ekspertowi/specjaliscie"! Myslenie surowo zabronione! :)
      • stokloss Re: nie upominac, tylko zaprzyjaznic.... 22.03.10, 09:57
        nie spodziewałem się takiej podpowiedzi i tym bardziej jestem miło zaskoczony,
        faktycznie pomysł rewelacja, gorzej jak im się za bardzo spodoba :) ciężko
        będzie się przemóc i zaprosić kogoś kto ci śmieci ale to ja pierwszy muszę
        zadziałać..

        dzięki
        • polska_potega_swiatowa Re: nie upominac, tylko zaprzyjaznic.... 22.03.10, 10:10
          Z ludzmi trzeba umiec zyc, jesli bedziesz z nimi walczyc niewazne z
          jakiego powodu, to oni bedza uwazali ciebie za wroga. Lepiej jest
          podejsc kogos, tak zeby sie przystosowal pozytywnie do ciebie i
          otoczenia.

          A zeby pomysl sasiadom "nie spodobal sie zbytnio", to wystarczy
          przeniesc impreze z twojego balkonu, np na bok bloku gdzie jest
          wiecej miejsca, jesli mieszkasz na rogu, zreszta ten teren nalezy do
          wszystkich. Jesli ktos potem bedzie przychodzil sobie posiedziec
          kulturalnie na laweczce obok kwiatkow, to chyba nie ma problemu :)

          Wazne zeby tobie w okna nie zagladali non stop, ale to juz chyba
          specyfika mieszkania na parterze...


          --
          Dzielac sie wlasnymi obserwacjami i opiniami, zabierasz chleb
          Polskiemu "ekspertowi/specjaliscie"! Myslenie surowo zabronione! :)
      • mala2424 Re: nie upominac, tylko zaprzyjaznic.... 22.03.10, 19:25
        polska_potega_swiatowa napisał:

        > Po pierwsze upomnienia nie poskutkuja ludzie po prostu nie lubia
        > sluchac innych zwlaszcza jesli uwazaja ze to co masz do
        > powiedzienia "ogranicza ich poczucie wolnosic" jakkolwiek bez sensu
        > to brzmi.

        Nasza wolność kończy się tam gdzie zaczyna się wolność innego
        człowieka!!!!! Prawda jakie to proste!
        Tyle, że u nas większość ludzi ma mentalność Kalego.

        > Zasada jest taka, ze ludzie smieca tam gdzie uwazaja ze to nie ich,
        > jak juz beda ciebie uwazali za kumpla..........

        Ci którzy śmiecą na "nie ich", chyba nie w pełni zasługują na miano
        ludzi i wcale nie chciałabym żeby uważali mnie "za kumpla". Jestem
        bardzo ciekawa gdzie wychowywali się ci Twoi sąsiedzi i im podobni.
        Przerażające jest to wszechogarniające chamstwo!
    • ajakajadwa Re: jak wpłynąć na sąsiadów z "góry"? 22.03.10, 10:07
      Współczuję. Miałam taki przypadek w rodzinie. Też różnego rodzaju
      skarby walały się po ogródku. Pewna sąsiadka z niższych kondygnacji
      została przyuważona jak pozbywa się podpaski, która to zapakowana w
      folię została jej zwrócona. Dzwonek i uprzejme "dzień dobry oddaję
      zgubę" załatwiło sprawę na wieki wieków.
    • drwallen Daj ludziom żyć 22.03.10, 18:02
      Najlepszy pomysł to dać ludziom żyć i nie ograniczać ich prawa do wolności
      śmiecenia. Ewentualnie możesz zatrudnić sprzątaczkę jednak ja bym się
      sprzeciwił, że jakaś obca baba sprząta pod moimi oknami moje śmieci.

      Tacy jak ty powinni mieszkać w lasach - w leśniczówkach najlepiej.

      --
      Mogę być dla was doktorem, mogę być leniem, mogę być drwalem albo waleniem :D

      Najprostsze
      Sposoby By Poznać Forumowego Trolla
      • mala2424 Re: Daj ludziom żyć 22.03.10, 19:44
        drwallen napisał:
        > Najlepszy pomysł to dać ludziom żyć i nie ograniczać ich prawa do
        wolności
        > śmiecenia. Ewentualnie możesz zatrudnić sprzątaczkę jednak ja bym
        się
        > sprzeciwił, że jakaś obca baba sprząta pod moimi oknami moje
        śmieci.
        >
        > Tacy jak ty powinni mieszkać w lasach - w leśniczówkach najlepiej.

        A tacy jak ty w chlewie!!!!!
        • drwallen Re: Daj ludziom żyć 22.03.10, 19:51
          lepiej żyć w chlewie na osiedlu niż w leśniczówce na zadoopiu


          --
          Mogę być dla was doktorem, mogę być leniem, mogę być drwalem albo waleniem :D

          Najprostsze
          Sposoby By Poznać Forumowego Trolla
      • stokloss Re: Daj ludziom żyć 23.03.10, 15:19
        zapomniałem dodać na początku wątku że z góry dziękuję za podobne podpowiedzi o
        przeprowadzkach!! z przyjemnością zamieszkałbym w leśniczówce ale ucieczka nie
        jest w tym przypadku najlepszym wyjściem!! przecież nie możemy pozwolic żeby
        podobni Tobie opanowali świat :)
    • Gość: Karol Re: jak wpłynąć na sąsiadów z "góry"? IP: *.elartnet.pl 22.03.10, 18:43
      Niestety, jest to bolączką wielu osób. ja mieszkam w bloku cztero
      pietrowym i też mam piękny ogródeczek i też do mojego ogródka
      zrzucane są pety (najwięcej), smieci zmiatane z balkonu, skorupki
      jajek,ogryzki jabłek i ciągle coś spada. takie zachowanie można
      określić tylko w jeden sposób. Ale nie chodzi tu o forme wyrażania
      swojego niezadowolenia, a raczej o sposób wychowania mało
      kulturalnych sąsiadów, którzy wiedzą doskonale co robią. Jest jednak
      sposób na nich, otóż sprawą musi (po zgłoszeniu) zająć sie
      administracja osiedla. To oni muszą porozmawiać z brudasami i
      wyjasnić im na czym polega kulturalne współżycie między sąsiadami.
      Jeżeli administratorzy nie uzyskają należytego rozwiązania, powinni
      skierować sprawę na policję. Podobno można nawet doprowadzić do
      usunięcia takiego uciążliwego lokatora. To jednak jest długa droga.
      Ale na pewno należy najpierw porozmawiać z sasiadem. Jest również
      kilka innych sposobów na rozwiązanie tej śmieciarskiej sprawy, ale
      to już nie publicznie i raczej na ucho.
    • yulek_cezar To jeszcze nic 22.03.10, 19:31
      Wyrzuconą przez okno choinkę jakoś mogę sobie wytłumaczyć, czy też zwiewane
      papiery. Ja mam sąsiada (jeszcze nie zidentyfikowałem który to), który ma
      naprawdę zdrowo szurnietą manierę. Gromadzi zużyte torebki z herbaty Lipton
      (tzw. mokry szczur, z tym żółtym kwadratem na sznurku), wiąże je w pakiety po
      trzy, pięć i z wysokiego piętra rzuca tak by zawisły na choince.
      Wracam do domu i metr nad swoją głową na choince widzę powiązane za karteczki
      torebki z herbaty. Nie żeby jedna czy dwie, cała choinka jest obwieszona takimi
      pakietami. Nie mogę pojąć w której to bagnistej norze uczą takich rzeczy.
      --
      Cołączy gawrona i sekretarzyk? Ja wiem, a ty?
      • jane-bond007 Re: To jeszcze nic 29.03.10, 22:34
        hehe, umarłam ze śmiechu :) ale Ci sie trafiło

        a do autora - u mnie było tak samo, pety na trawniku bo sąsiadka nie
        raczy wziąć choćby puszki na balkon... żenada :/ ale firma
        sprzątająca bardzo szybko zakończyła ten proceder - podejrzaną byłam
        ja (nie wiem dlaczego...:)) ale oczyściłam się z zarzutów wskazując
        palcem balkon z którego leci :D
      • mala2424 Re: jak wpłynąć na sąsiadów z "góry"? 22.03.10, 22:13
        oldbay napisała:

        > Przepraszam, nie mam dla ciebie zadnej rady. Ręce opadają. Jak
        można
        > wyrzycać smieci przez okno. Ogryzki? Skorupy jajka? Ludzie
        schamieli
        > do reszty.
        >
        > -
        > oldbay

        Niestety prawda! Przypuszczam, że to ci przyjezdni z zadoopia nie
        nauczeni współżycia z innymi ludźmi, tylko z inwentarzem. Im nie
        przeszkadza życie w chlewie.
    • joanna.lew Re: jak wpłynąć na sąsiadów z "góry"? 22.03.10, 22:11
      Widzę, że nie jestem osamotniona ze swoim problemem. Kilkanaście lat
      temu wprowadziłam się do 4-piętrowego bloku, pod którym spółdzielnia
      oddała lokatorom małe kawałki ziemi jako ogródki pod opiekę.
      Ponieważ pod moimi oknami zamiast ogródka było śmietnisko, szybko
      dostałam z administracji zgodę na zajęcie się tym miejscem. Od tej
      pory w każdym roku kilkakrotnie wynoszę po kilka worków najbardziej
      wyrafinowanych śmieci, z których resztki jedzenia, puszki po
      napojach, pudełka po słodyczach i prezerwatywy to tylko najbardziej
      pospolite przedmioty. O niedopałkach szkoda wspominać, bo są ich
      całe setki. Znajduję też stare fotele, rozmaite części garderoby,
      buty, naczynia, a po ostatniej zimie, gdy stopniał śnieg, moim oczom
      ukazała się... góra butelek - po najróżniejszych napojach, różnej
      wielkości, szklanych i plastikowych. Przechodnie przystawali
      zdumieni, a ja już nie wytrzymałam: zamiast pokornie posprzątać, jak
      co rok, zrobiłam zdjęcia śmietniska i zaniosłam do administracji.
      Zgadnijcie, co było dalej? Otóż administracja wręczyła "podejrzanym"
      lokatorom pismo z nakazem posprzątania, a mnie poradziła... żebym
      zrezygnowała z ogródka. Po kilku dniach ktoś (chyba ci podejrzani
      lokatorzy - nie zauważyłam momentu) powrzucał do worków część (!)
      śmieci i ... zostawił worki pod balkonem, a od następnego dnia...
      codziennie w ogródku lądują nowe butelki oraz inne akcesoria.
      Przypuszczam, z którego mieszkania leci większość tych "skarbów" ( a
      mieszkają tam zamożni ludzie, mający o sobie wysokie mniemanie i
      grzecznie kłaniający się współlokatorom, którzy nie złapani za rękę
      nigdy się nie przyznają); myślę też, że mieszkańcy innego z mieszkań
      dorzucają także swoją cząstkę i dlatego nie mogę liczyć na ogólne
      poparcie sąsiadów. Poradźcie, co robić!!!
      • Gość: aqua48 Z góry większy rozmach można wziąć... IP: 77.236.0.* 22.03.10, 22:43
        Koło mnie też jest podobnie. W centrum miasta, przy ciągu spacerowym poniewierają się w ilościach półhurtowych: puste butelki po napojach różnych(od actimelu przez wódkę po piwo), opakowania po ciastkach, szmaty, pudełka po papierosach i pety, torby foliowe, kartony, obgryzione skórki itp. Ale mandaty od 500 zł grożą tylko właścicielom psów, których odchody kiedyś się rozpłyną i wsiąkną w ziemię. Natomiast resztę rzeczy można zostawiać gdziebądź całkowicie bezkarnie. Coś mi tu nie pasuje, nie sądzicie?
        • Gość: jjiki Re: Z góry większy rozmach można wziąć... IP: *.nplay.net.pl 22.03.10, 23:13
          Nareszcie aqua,porządnie zdefiniowany problem.Psie kupy muszą być
          sprzątane,ale to tylko promil kłopotów z bałaganiarzami i tylko
          okresowo tzn,poza roztopami nie ma z nimi większej
          styczności,chyba,że ktoś celowo brodzi w trawie.Prawdziwy chlew jest
          z innego powodu,właśnie pod moim oknem dozorca sprząta resztki
          pozimowego nie-psiego bałaganu.Jest wszystko,nawet nieśmiertelne
          gumki.Swoją drogą skąd one tam zimą?A poza tym wszystkim serce mnie
          najbardziej boli,kiedy jestem w lesie-tam to są różne różności,no i
          te pełne kup już nie psich brzegi lasów,bleeeee.Tylko jedno drażni
          jeśli chodzi o ogródki przydomowe.Miło,gdy zakładają je osoby
          empatyczne.Jeśli zaś takie nie są ,to każdą przypadkową piłkę
          kopniętą przez nie mające gdzie grać dzieci,potrafią zabrać i zrobić
          awanturę w administracji.A to sprawia,że już tak bardzo ogródki mi
          się nie podobają.Chyba autorze wątku,taki nie jesteś?
          • joanna.lew Do jjiki 23.03.10, 00:25
            Nie jestem autorką wątku, ale włączyłam się do tematu, bo już
            zabrakło mi siły i pomysłów wobec góry śmieci w ogródku. Otóż na
            moim osiedlu jest taka organizacja przestrzeni, że po jednej stronie
            bloków są place zabaw dla dzieci - ładne, ogrodzone, przestronne
            oraz boiska dla młodzieży, natomiast po drugiej stronie - owe
            ogródki. Każde mieszkanie ma część okien wychodzącą na
            stronę "cichą" - z ogródkami, a część okien - na stronę "głośną" - z
            placykami zabaw. Jest to nieźle pomyślane. Poza tym większość
            ogródków zatraciła charakter uprawny - ludzie sieją trawę,sadzą
            kwiaty, krzewy, niewielkie drzewka - dla dobra wspólnego, dla tlenu,
            dla estetyki. Dlatego wiele furtek (w tym moja)jest tylko
            przymkniętych, więc każde dziecko może wyjąć sobie zabłąkaną piłkę
            (gdyby bawiło się po stronie ogródkowej)i każdy lokator może zabrać
            to, co ew. spadnie mu przypadkowo z okna lub balkonu. Nie ma żadnych
            powodów do konfliktów, żyć - nie umierać. Tylko te wyrzucane do
            ogródka obrzydliwe śmieci w ilościach, jak ktoś dobrze określił -
            półhurtowych - zatruwają życie dosłownie i w przenośnhi!
            • Gość: jjiki Re: Do jjiki IP: *.nplay.net.pl 23.03.10, 00:45
              No to Joanno masz szczęście,bo u mnie boiska nie ma w pobliżu.Nawet w
              pobliskim gimnazjum dzieci nie mogą grać w piłkę.Przy bloku jest
              natomiast samozwańczy ogródek,którego twórczyni kibicowałam i
              podrzucałam nasiona.Już nie kibicuję.Śmieci tu nikt na szczęście nie
              rzuca,ale piłki i owszem,niechcący(podkreślam)trafiają,bo dzieci z
              braku boiska grają na dużym trawniku obok.Pani ogrodniczka z pasją
              piłki zbiera i zabiera.Na amen.I chodzi do administracji.Dla niej te
              piłki nieszczęsne to śmieci....Nie ma to jak odrobina braku empatii.A
              przecież dzieciaki nie śmiecą i za każdym razem ogrodniczkę
              przepraszają.A co do Twoich śmieciowych problemów- to wydaje się
              dziwne-ludzie kochający przyrodę i tacy bałaganiarze.Jak widać
              wszędzie jest coś nie tak,niemniej współczuję Ci bardzo....
    • zewszad_i_znikad Re: jak wpłynąć na sąsiadów z "góry"? 22.03.10, 22:49
      Czytałam kiedyś o bardzo podobnej sytuacji. Gość w końcu nie
      wytrzymał i zareagował w następujący sposób: pozbierał odpadki do
      foliowych torebek i przypiął do tablicy korkowej na parterze bloku
      wraz z następującym przesłaniem na trzech kolorowych kartkach
      (niestety mam to zdjęcie w postaci ciut za małej i nie mogę odczytać
      jednego fragmentu. Pisownia oryginalna, dużymi literami piszę to, co
      na kartkach było... hm, duże):
      "PROSIMY O NIE WYRZUCANIE RESZTEK JEDZENIA I ŚMIECI PRZEZ OKNA!

      Dla przykładu:
      - niedopałki
      - nadgniłe maliny
      - waciki z ropą i bez!
      - ? [tu właśnie nieczytelne]
      Na koniec DANIE DNIA: JESZCZE CIEPŁE RACUSZKI!!!

      Proszę pomyśleć:
      JAK PAŃSTWO SAMI BY SIĘ CZULI, ZNAJDUJĄC TAKIE ŚMIECI NA SWOJEJ
      WYCIERACZCE?"
      Przyznaję, że mnie to rozśmieszyło, zwłaszcza ogólny drrramatyzm i
      fragment o racuszkach, tym niemniej mam zrozumienie dla tego kogoś.
      Może to jest sposób na śmieciarzy? Wywieszenie "urobku" nikogo nie
      piętnuje indywidualnie (więc nie powinno wywołać ewentualnej zemsty
      śmieciarzy), ale zarazem może budzić wstyd jako upublicznienie
      faktu, że ktoś (zapewne "ktoś" w liczbie mnogiej) zachowuje się w
      tak chamski sposób. (Zresztą fragment o wycieraczce odczytywałabym
      jako groźbę: jak cię namierzę, to wyląduje na twojej wycieraczce.)
      Przypnij do tablicy albo, jeśli jej nie ma w bloku, przyklej mocną
      taśmą i może to da burakom do myślenia.
      • joanna.lew Re: zewszad_i_znikad 22.03.10, 23:30
        Dzięki za radę, ale trudno mi z niej skorzystać z bardzo prostej
        przyczyny: ostatni "urobek" spod mojego okna ma objętość kilku
        ogromnych worków foliowych(takich wielkich,
        kilkudziesięciolitrowych) plus stary fotel plus jakieś szmaty
        plus "nowości" jeszcze nie zebrane do worków. Gdybym to wszystko
        zniosła do klatki schodowej, to bym całkowicie zablokowała
        przejście, nie mówiąc już o przyniesieniu jakiejś zarazy... Ale
        dobrze, że ktoś się odzywa, może rada w radę i coś wymyślimy, bo
        widać, że problem jest. Moja sprawa dotyczy dużego osiedla
        mieszkaniowego w 600-tysiecznym mieście.
        • Gość: lokator sytuacja bez wyjścia. IP: 194.11.24.* 22.03.10, 23:42
          Proponowałby wstawić te wory ze śmieciami do windy, albo je nawet tam ładnie
          wysypać, ale szkoda mi ciecia, bo to on będzie musiał to sprzątnąć ;/
          Może tak pozbierać mniejsze śmieci np prezerwatywy czy inne podpaski zapakować w
          koperty a następnie powysyłać pocztą, albo powkładać po skrzynek sąsiadom z góry?
          Administracja nic nie pomoże, apele też nic nie wniosą do sprawy tylko zaognią
          konflikt!
          Niestety Polacy tacy są. Trzeba uciekać z takich zaklętych rewirów, jeśli można.
        • zewszad_i_znikad Rady ciąg dalszy 23.03.10, 00:01
          Zawsze możesz zaprezentować tylko część urobku... jeśli słusznie
          odgaduję, co dzieje się w takiej sytuacji w mózgu buca (ale może
          jednak źle zgaduję, może samo śmiecenie świadczy o tym, że w ich
          mózgach nie dzieje się dokładnie nic ]:->), to mogłoby wystarczyć,
          żeby zawstydzić śmieciarzy - być może dopóki śmieci trafiają do
          ogródka pojedynczej "ofiary", łatwo ukryć proceder, kiedy wie o nim
          cała klatka schodowa, to już gorzej...
          • tymoteusz.a Re: Rady ciąg dalszy 23.03.10, 08:55
            U mnie były karmione "czarne kury" czyli gawrony odpadkami wyrzucanymi z okiem. Nastała ptasia grypa i administracja powywieszała w "klatkach" ogłoszenia, żeby tych ptaków nie karmić, bo roznoszą zarazę. I przestano karmić. Ale wprowadzili się nowi-młodzi i ci nie znają tego ogłoszenia. Pod ich oknem jest śmietnik, który sprząta albo gospodarz albo szczury!!!
            • mala2424 Re: Rady ciąg dalszy 23.03.10, 09:56
              tymoteusz.a napisał:

              > U mnie były karmione "czarne kury" czyli gawrony odpadkami
              wyrzucanymi z okiem.
              > Nastała ptasia grypa i administracja powywieszała w "klatkach"
              ogłoszenia, żeb
              > y tych ptaków nie karmić, bo roznoszą zarazę. I przestano karmić.
              Ale wprowadzi
              > li się nowi-młodzi i ci nie znają tego ogłoszenia. Pod ich oknem
              jest śmietnik,
              > który sprząta albo gospodarz albo szczury!!!

              Do czego to doszło, żeby być kulturalnym człowiekiem potrzebne są
              specjalne ogłoszenia. Kiedyś wystarczyło dobre wychowanie.
    • Gość: YaBol Buractwa niczym nie przekonasz, niestety. IP: *.as.kn.pl 23.03.10, 21:43
      Takie wnioski płyną z moich doświadczeń w podobnym temacie. Na moim
      osiedlu, pod blokami są małe zielone skwerki z tabliczkami w stylu
      "Nie wyprowadzać psów". Wielokrotnie kulturalnie, miło (tak zawsze
      zaczynam) prosiłem spotykanych właścicieli psów, które załatwiały tam
      swoje potrzeby, żeby nie wyprowadzali swoich pupili w tych miejscach i
      niestety w 99% spotykałem się z agresją oraz kompletnym brakiem
      poczucia wstydu, zażenowania. Efekt jest taki, że chodniki i trawniki
      są pełne odchodów, a stojące obok kubły na psie kupy są puste. Tak
      więc jestem zdania, że jedynym argumentem jaki może trafić do tego
      typu ludzi, jest surowe karanie wysokimi grzywnami. Oczywiście
      większość będzie i tak to lekceważyła, bo niestety prawdopodobieństwo
      ukarania jest nikłe w naszych realiach. Szczerze współczuję sąsiadów,
      wyrzucanie śmieci za okno świadczy o tym, że to ten sam typ buractwa.
      Oczywiście możesz wydrukować na kartce dużymi literami prośbę,
      podpartą odpowiednimi paragrafami i przykleić np. w drzwiach
      wejściowych klatki, w windzie, na tablicy ogłoszeń itp. Myślę jednak,
      że niewiele poprawi to sytuację. Zbyt wielu jest w naszym
      społeczeństwie śmierdzieli, którzy robią syf naokoło siebie i mają w
      głębokiej du pie swoich sąsiadów. Tym niezbyt optymistycznym akcentem
      kończę i życzę powodzenia w walce ze śmieciarzami.
    • misiurka8 Re: jak wpłynąć na sąsiadów z "góry"? 24.03.20, 11:08
      Mieszkam na parterze, otwieram oczy i wyjrzę przez okno i zaraz się wkurzam. Jeden lokator wyrzuca co się da. Ostatnio skórki od bananów i mandarynek w dużych ilościach, wcześniej kartony od mleka i inne śmieci. Dzwoniłem do spółdzielni, ale powiedzieli,ze nie mogą nic zrobić bo nie wiadomo który to lokator. Kamerka to chyba jedyny sposób, ale też tego jeszcze nie zorganizowałem
    • t-zorro Re: jak wpłynąć na sąsiadów z "góry"? 25.03.20, 16:56
      Ogródek pod oknami wielorodzinnego bloku to głupota wynikająca raczej z chciwości developera niż z potrzeby lokatora. Jak trafimy na parterze na osoby "imprezujące" (to eufemizm: chodzi o chamskie i głośne) lub z dziećmi i zwierzętami, to pół roku - od wiosny do jesieni - hałasy pod swoim oknem mamy jak w banku.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka