zenko112
06.04.10, 14:30
W mieście Bielawa ( ok 35 tyś mieszkańców , dolnośląskie) jest mały
sklepik osiedlowy owoce -warzywa. Zawsze kiedy się tam wejdzie jest
mocno zadymione.Sprzedawca obsługując klienta albo pali kiepy albo
rozmawia przez telefon.
Czy taki preceder jest prawnie zakazany czy po prostu kwestia
obyczaju.Ale patrząc na minę sprzedawcy nie widać , żeby mu zależało
na klientach.