kriss67
15.04.10, 15:06
Pomaszerowałem do pokoju pracowej koleżanki. Cos tam gadamy, gadamy,
i patrze, że pod biurkiem stoi cała zgrzewka wody mineralnej. Wode
dostajemy z przydziału, na okres lata.
- ooo, ma pani jeszcze wode z ubiegłego roku - powiadam
- co ty powiesz Krzysiek, niemozliwe - mówi
Zerka pod biurko, faktycznie stoi cała zgrzewka. Z mozołem wyciagamy
wode na światło dzienne.
- ciekawe czy jeszcze zdatna do spozycia - mówi koleżanka
Stawia butelke na stole i bacznie sie przygląda.
- "data przydatności do spozycia na górze opakowania" - czyta
Ogląda dokładnie kapsel. Nic nie ma. Wpada na pomysł, że może w
kapslu od środka. Wtrącam niesmiało, że raczej od środka to nie:)
Zakłada okulary i lustruje butelke od góry. Jest!
- Krzychu, jest, czekaj....."data przydatności do spozycia" - tu
pauza - "20.02.2007" - czyta zdumiona.
Ponad trzy lata trzymała pod biurkiem wodę sodową:) Potem sie
zastanawiała, czy ta woda jeszcze dobra, czy sie człowiek otruje.
Zgłaszam sie na ochotnika, że moge sie poświecic i słyzyć za królika
doswiadczalnego. Nie zgodziła sie. Doszła do wniosku, że wode
przegotuje i wtedy przeprowadzimy ekperyment.
Pozdro
Krzysztof