martha31
16.04.10, 13:02
Zauwazyłam ciekawą rzecz co do znoszenia (lub nieznoszenia w ogóle)
żałoby przez co niektórych.
Ludzie na codzien zyja w takim tempie, w biegu, w wyscigu szczurów
gdzie brak na jakiekolwiek wieksze wartosci czy nawet uczucia, bez
refleksji, bez ciszy, ciagle zagłuszajac się tandetą TV i głupota
lejaca się z radia, internetu, biegajac bez ustanku po sklepach, ze
tydzien załoby narodowej musi sie im wydawac koszmarem....
Tak samo jesli chodzi o refleksje: nie kazdy do niej przywykł
karmiac sie jedynie tym, co napisza w internecie czy powiedza w TV,
w szczególnosci tanimi,krotkotrwałymi skandalami i "polityczną
poprawnoscia".
Wcale sie nie dziwie wywolywaniu takich manifestacji w internecie
czy w miestach odnosnie Wawelu, jesli nie Wawel to kazdy inny
pretekst byłby dobry aby wreszcie dac upust temu,ze brak jest
codziennych bodźców do otumaniania(sie).
W których to bodźcach przoduje chyba GW, bo wlasciwe tylko tam
bardzo jednostronie i szeroko był reklamowany(!) spór o Wawel (choc
dzis jakby otrzeźwieli i temat zamknęli).
Niech to co piszę będzie zachetą do przyjrzenia się własnemu
codziennemu życiu...