paskudek1
15.05.10, 13:27
niedawno byłam uczestniczką badania opinii publicznej, telefonicznie. Dzisiaj po raz drugi zostałam rzepytana na okoliczność sytuacji polityczno-gospodarczej kraju itp. Oba badania zeszły w końcu na wybory (chociaż te pierwsze były głównie o nich) i w obu główne pytania o wygraną dotyczyły JEDYNIE dwóch kandydatów. O ile ja wiem zarejestrowanych ostało 10. Czemu więc do ciężkiej ospy i dżumy pytania dotyczą TYLKO DWÓCH? Czemu mogę się wypowiedzieć na kogo będę głosowała w 1 turze w sposób otwarty - podając wybrane nazwisko ale w pytaniu o 2 turę już tylko mam dwa nazwiska do wyboru? Czemu w pytaniach dotyczących cech prezydenta, zachowania kandydatów słyszę tylko pytania o Kaczyńsiego i KOmorowskiego? Czemu w pytaniach o polityków partyjnych pytają mnie tylko o PiS??? Jak takie pytania mają być reprezentatywne skoro pytają mnie czy znam i co sądzę o określonych politykach TYLKO JEDNEJ partii?
Albo pytania o warunki, wydarzenia które mogą mnie zachęcić lub zniechęcić do pójścia na wybory, mam do wyboru tylko dwie opcje: zachęci, zniechęci. A skoro mnie apel Prymasa Polski o głosowanie ani ziębi ani grzeje? CO w przypadku kieyd opinię rodizny czy należy głosować czy nie mam głęboko w nosie i gdzie indziej? Odpowiedzi "nie wpływa na moją decyzję" brak.
Najfajniejsze było chyba ostatnie pytanie z dzisiaj, odpowiedziałam jedynie dlatego że chciałam to już skończyć i nie pytali mnie o konkretne wyznanie ae o stopień religijności w skali 1-10. Kurcze CO TO MA DO WYBORÓW? Albo jeszcze jedno "zakłądając że 0 to lewica 5 centrum a 10 prawica w jaki miejscu pani się umieści?" NO i wyszło żem 0 bom lewica. Trudno jestem 0. Choć wcale tak nie uważam.
Dlatego stwierdzam ze badania opinii publicznej i te sondaże przedwyborcze można o kant tyłka potłuc. Ankietotwórcy sami narzucają takie a nie inne dpowiedzi.