I jak tu uprawiac jakikolwiek sport?

15.05.10, 17:47
Witam, poruszam sprawę, która podnosi mi ciśnienie od dłuższego już czasu.
Otóż mam dwadzieścia parę lat, studiuję, i tak jak sporo moich znajomych raz na jakiś czas chętnie wychodzę pograc w piłę/kosza/cokolwiek innego, z powodów chyba wiadomych.
W ostatnich latach pojawiło się u nas sporo nowych boisk, głównie wyremontowanych przy szkołach. Aż chce się tam zachodzić, tylko...
Przypadek 1. Szkoła sportowa na konwiktorskiej w Wawie. Mam tam dosłownie dwa kroki z domu, więc wyrobiłem sobie w tamtym roku na wiosnę nawyk wychdozenia na godzinę dziennie na kosza. Boisko było otwarte i zazwyczaj puste. Pięć minut temu wybrałem się tam, pierwszy raz w tym roku. Furtka na kłódkę. Wydaje mi się, że przez weekend... Rok temu mieliśmy ze znajomymi spięcie z dyrektorem, bo kłódka wisiała z powodu "nieprzygotowania boiska po zimie". Byl początek kwietnia, pogoda tshirtowo krótkospodenkowa... W tym roku "po zimie" zamknięte było jeszcze w ostatnim tygodniu kwietnia.
Przypadek 2 -Agrykola i boisko szkolne na Stegnach. Gdy chce się pograć w piłkę na trawiastym boisku na Agrykoli trzeba mieć farta. Jak się go nie ma, to trafia się na trening juniorów(częęęęęsto są) i trzeba wynieść się na boisko "czerwone", gdzie wpadają na siebie piłkarze i koszykarze, jest chaos i z lekka zalatuje kontuzją. Na stegnach natomiast, boisko szkolne, po południu, nic sie nie powinno wydarzyć. Aż tu z nienacka wpadają trampkarze FC Wilanów(czy coś takiego), z trenerem i mamusiami. I nie zaczęli od "sorry chłopaki, mamy boisko wynajęte itp. itd.". Pan trener po prostu nagle wszedł między dziesięciu biegających i grających studentów z garstką siedmiolatków i bez słowa zaczął trening...

Za młodu nie za bardzo było gdzie grać, beton, kamienie, piach itd. Ale się grało. Teraz też bym chciał, ale gdzie nie pójdę albo nie mogę wejść albo zaraz mnie pogonią. Załamka mnie ogarnia zupełna, w ten sposób społeczeństwo za parę lat osiągnie poziom tłuszczu spotykany po drugiej stronie atlantyku, a mnie krew zaleje zanim zdążę nim obrosnąć...
    • sammler Re: I jak tu uprawiac jakikolwiek sport? 15.05.10, 18:38
      Z jednej strony może i masz rację, ale z drugiej... działaniu szkoły nie można nic zarzucić. Boisko należy do niej, ma służyć uczniom tej szkoły.

      Jeżeli chcesz z niego korzystać, idź pogadaj z dyrektorem. Czasem ludzie zapominają, że warto ze sobą rozmawiać i otwarcie przedstawić problem. Zaproponuj mu też może coś w zamian (gdyby miał obiekcje), nie wiem - może jakieś zajęcia z młodzieżą raz w tygodniu, skoro jesteś studentem (mecz albo choćby pomoc w rozwiązywaniu zadań z matematyki)?

      I nie denerwuj się tak... Szkoda zdrowia...

      S.
      • Gość: kieprze_paczynsch Re: I jak tu uprawiac jakikolwiek sport? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.05.10, 19:02
        > Z jednej strony może i masz rację, ale z drugiej... działaniu szkoły >>nie
        można nic zarzucić. Boisko należy do niej, ma służyć uczniom tej >szkoły

        Był niedawno podobny wątek, o orlikach.
        Otóż szkolne boisko jest własnością gminy, podobnie jak cały budynek szkolny. Po
        godzinach zajęć powinno być ogólnie dostępne. Dyrektor szkoły to zazwyczaj
        zdemoralizowany nierób, który woli zamknąć, niż nawet odpłatnie wynająć, bo
        forsa za wynajem i tak w 50 procentach( tak jest w wa-wie) trafi do gminy, ale
        nawet gdyby nie, to jest mu wszystko jedno, bo kasę na utrzymanie placówki
        dostanie bez jakichkolwiek zabiegów.

        >jakieś zajęcia z młodzieżą raz w tygodniu, skoro jesteś studentem >(mecz albo
        choćby pomoc w rozwiązywaniu zadań z matematyki)?

        Nie możliwe ze względów formalnych. Brak uprawnień do pracy z dziećmi.

        Jedyna rada to nieco się zorganizować i naciskać na gminę. Zbliżają się wybory,
        to i chęć wsłuchania się w głos wyborcy rośnie.
        • sammler Re: I jak tu uprawiac jakikolwiek sport? 16.05.10, 10:46
          Jeżeli jest własnością szkoły (gmina wyposażyła szkołę w boisko), to nie musi być publicznie dostępne, nawet po zajęciach. Jest własnością (majątkiem) szkoły. Tak samo jak hale sportowe, które wiele szkół udostępnia po zajęciach, ale odpłatnie...

          Co innego, gdy jest wyraźnie powiedziane, że boisko jest publiczne, a szkoła korzysta z niego na takich samych zasadach jak inni użytkownicy (tak też bywa - w moim rodzinnym mieście tak jest np. z basenem, który choć wybudowano na terenie szkoły, jest basenem otwartym, z którego korzystają uczniowie pobliskiego gimnazjum - po stawkach preferencyjnych, jak to w przypadku masowego korzystania).

          Nieprawdą jest, że nie można współpracować z młodzieżą bez uprawnień pedagogicznych. Jeżeli formalnie - w szkole, to nie. Ale ja nie pisałem o czymś takim. Miałem na myśli coś w rodzaju wolontariatu... Do odrabiania lekcji czy rozegrania meczu raz w tygodniu ze szkolną drużyną żadnych uprawnień mieć nie trzeba... Zresztą studenci to osoby dorosłe i można dać im pod opiekę niepełnoletnich, zwłaszcza gdy zgodę na to wyrażą rodzice...

          To był zresztą tylko przykład - chodziło mi o to, by chłopak pokazał, że daje coś od siebie (bo jeśli boisko jest szkolne, nikt nie musi mu go za darmo udostępniać). Nie chciałem pisać o proponowaniu odpłatności, bo studenci z reguły za dużo nadwyżkowych pieniędzy nie mają...

          Z pierwszego postu - poza chęcią uprawiania sportu - wynikało, że chłopak chce móc korzystać za darmo z czegoś, co nie należy do niego (i jak rozumiem, nie jest publiczne, bo inaczej dyrektor nie mógłby wieszać na bramie kłódki)...

          S.
      • jnz23 Re: I jak tu uprawiac jakikolwiek sport? 15.05.10, 21:08
        Oj denerwowac sie bede, tu akurat mam sluszny powod ;)

        W tamtym roku Pan Dyrektor objawil sie jako osoba nie reagujaca na argumenty, lubi odpowiadac "tak, tak, oczywiscie, ale...(wstaw dowolne zasloniecie sie dziwnym urzedniczym przepisem/regulaminem szkoly/czymkolwiek innym).
        Co do zajec, to rozumiem, ze jak Polak ma ochote pouprawiac troche sportu to powinien zaczac od wziecia lopaty i robot publicznych, zeby uzyskac dziesiec zetonow do wykorzystania na wstepy na boiska?bez jaj

        chodzi mi o to, ze nie mam dostepu do publicznych badz co badz boisk w czasach, w ktorych nareszcie ich stan pozwala na bezstresowe korzystanie z nich. Wyroslem juz z czasow, w ktorych mialem w sobie tyle samozaparcia, zeby lawirowac z pilka wsrod wystajacych kawalkow betonu i przedzierac sie przez piach.
        • sammler Re: I jak tu uprawiac jakikolwiek sport? 16.05.10, 10:55
          jnz23 napisał:

          > Oj denerwowac sie bede, tu akurat mam sluszny powod ;)
          >
          > W tamtym roku Pan Dyrektor objawil sie jako osoba nie reagujaca na argumenty, l
          > ubi odpowiadac "tak, tak, oczywiscie, ale...(wstaw dowolne zasloniecie sie dziw
          > nym urzedniczym przepisem/regulaminem szkoly/czymkolwiek innym).

          Każdy dyrektor ma kogoś nad sobą. Idź, jak radzi k_p, do urzędu dzielnicy (w Wa-wie to chyba one pełnią w tym przypadku funkcje gminy) i pogadaj z kimś odpowiedzialnym za oświatę lub kulturę fizyczną, ew. zdrowie.

          > Co do zajec, to rozumiem, ze jak Polak ma ochote pouprawiac troche sportu to po
          > winien zaczac od wziecia lopaty i robot publicznych, zeby uzyskac dziesiec zeto
          > now do wykorzystania na wstepy na boiska?bez jaj

          Jeżeli chce korzystać z czyjejś własności, to powinien zaproponować coś w zamian. Pewnie, że bez jaj. Tak ten świat funkcjonuje i raczej nikt nie będzie zmieniał zasad specjalnie dla ciebie. Może nie musisz od razu brać łopaty, ale - na tej samej zasadzie - nikt nie musi ci udostępniać należącego do niego obiektu. Co innego, gdy boisko będzie publiczne - o ile wiem, nie jest.

          >
          > chodzi mi o to, ze nie mam dostepu do publicznych badz co badz boisk [...]

          I tu się właśnie mylisz. Skoro dyrektor wiesza na nim kłódkę, to pewnie nie jest publiczne. A nawet własność publiczna nie wyklucza odpłatności (w całości na pokrycie kosztów bieżącego funkcjonowania obiektu, nie w celach komercyjnych)... Jako najprostszy przykład podam ci publiczny szalet - wchodzisz tam za darmo?

          S.
    • Gość: xx Re: I jak tu uprawiac jakikolwiek sport? IP: *.force9.co.uk 15.05.10, 21:19
      Znam ten problem! Od swojej strony: jestem kobieta 50+ i kilka lat temu
      zapragnelam 'uprawiac' sport, byle jaki. Chodzilo mi o aktywnosc
      regularna z pozytkiem dla zdrowia - nigdy przedtem sportow nie
      uprawialam wiec szukalam lekcji, np. ping-ponga. G..! Wszedzie zwiazki,
      druzyny, doswiadczeni - nauczyc sie i wciagnac w moim wieku nie sposob.
      Pamietam zadzownilam do Gminy i pytalam co to mieszkancom oferuja -
      gimnastyke geriatryczna pani mi zaproponowala;( Na milosc! Tak jak
      napisales, jak tu forme utrzymywac jesli nie ma gdzie! Stad flaszka, tv
      i kanapa to ulubione klimaty w naszym kraju:((( i awantury!
      • praszczur Re: I jak tu uprawiac jakikolwiek sport? 15.05.10, 23:09
        Do lasu, do lasu połazić!
        • ll66 Re: I jak tu uprawiac jakikolwiek sport? 16.05.10, 13:39
          albo pobiegaj w parku
Pełna wersja