Awans społeczny, degradacja społeczna - istnieją?

30.05.10, 10:34
Zastanawiałam się nad umieszczeniem tego wątku w dziale psychologia,
ale chyba jednak tutaj pasuje bardziej.
Ostatnio nurtuje mnie kwestia degradacji społecznej i awansu
społecznego. Już nie pamiętam gdzie wpadłam na artykuł o tzw. "nowych
ruskich" i - już abstrahując od ich przykładu czy oceny - ciekawi
mnie, czy można NAPRAWDĘ wspiąć się górę lub spaść z drabiny
społecznej. Na pewno można się znacząco wzbogacić albo znacząco
zbiednieć, ale co z innymi "warunkami" określającymi naszą
przynależność klasową. Kiedyś karierę zrobiło słowo "nuworysz", mamy
też w języku związek wyrazowy "upadła szlachta".
Jak myślicie, jak to dzisiaj wygląda?
Czy to, kim jesteśmy (w sensie naszego miejsca na społecznej
drabinie) jest określone raczej miejscem (na tejże :P) urodzenia,
wychowania? A może nasze miejsce wypracowujemy sobie sami, ciężką
pracą przez całe życie?
Czy dom rodzinny jest jak bagaż (korzystny lub nie) czy da się
przejść ponad to? Jakie czynniki muszą zaistnieć, żeby człowiek
naprawdę spadł albo naprawdę się wspiął.
Czy ciężko pracujący na swoją pozycję młody człowiek z tzw. dna
społecznego, zakładając, że mu się uda i się faktycznie dorobi, ma
szansę przeskoczyć do wyższej klasy niż startował, czy zawsze będzie
mu wychodzić z butów przysłowiowa "słoma"?
A w drugą stronę? Jeśli rodzina inteligencka od pokoleń traci
pieniądze i dobytek, to czy (i w którym pokoleniu)zostaną oni
wciągnięci w "patologię"?
Oczywiście określenia których używam wyżej są przesadne, wiadomo, że
życie nie jest czarno białe, ale starałam się przedstawić problem w
sposób zrozumiały :)
Jestem ciekawa Waszych opinii, odpowiedzi na zadane pytania a także
wszelkich luźnych przemyśleń "w temacie" :)
Zachęcam do dyskusji
    • migreniasta Czynników warunkujących jest wiele 30.05.10, 10:50
      Jednakowoż tak samo łatwo upaść jak się wspiąć.
      Dużo zależy od szczęścia. Według antropologów wszyscy pochodzimy od jednej
      wspólnej matki,więc płynące w naszych żyłach geny są jednakie. A że u niektórych
      przez stulecia degenerowały się geny od gorszego pokarmu lub nadmiernego
      spożycia alkoholu to już inna bajka. Marksistowskie"byt kształtuje świadomość"
      jest nadal żywe.
      • lena575 Re: Czynników warunkujących jest wiele 30.05.10, 13:10
        Człowiek z dobrej rodziny ma jednak lepiej. Zwykle rodzina zadbała o
        to by był dobrze wykształcony i znał język obcy. Nawet jak mu gorzej
        się powodzi to potrafi się ograniczyć i złapać dystans.
        Wzloty i spadki to klasa średnia i niższa. Wybić się można a i upaść
        szybko - wystarczy wziąć kredyty i staracić pracę.
        • migreniasta Re: Czynników warunkujących jest wiele 30.05.10, 13:30
          Ładnie obrazuje to komedia: Nieoczekiwana zmiana miejsc.
          • swarozyc Re: Czynników warunkujących jest wiele 30.05.10, 14:43
            o cierpiacym, znerwicowanym polskim inteligencie traktuje film "dzień świra"
            Jeden z niewielu dobrych filmów ostatnich lat.
            • migreniasta Re: Czynników warunkujących jest wiele 30.05.10, 15:56
              Komedia taka sobie. Mało reprezentatywna więc śmieszy.
    • Gość: goła baba Re: Awans społeczny, degradacja społeczna - istni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.10, 17:55
      Nieoczekiwana zmiana miejsc jest wariacją bajki o kopciuszku. Co do
      dzieci z dobrych rodzin, bywa z nimi różnie. Często mają nad sobą
      parasol ochronny, są od początku na wyższej grzędzie, a spadek z
      niej boli dotkliwie. Zdarza się, że przez to są nieprzystosowane do
      życia, mało elastyczne. Nie dostanie się na studia, brak etatu takie
      osoby mogą traktować jako klęskę. Przecież córka architekta i sędzi
      w Tesco na kasie nie usiądzie.
      Dzieci z niższej półki mają łatwiej. Mają świadomość, w jaki sposób
      nie chcą żyć. Robią wszystko, aby osiagnąć cel, choćby i po trupach.
      Nie straszna im praca fizyczna. Często lepiej wybierają partnerów
      życiowych.
      Wiem, bo mam różnych znajomych.
      • imponeross Re: Awans społeczny, degradacja społeczna - istni 30.05.10, 18:05
        Gość portalu: goła baba napisał(a):

        > Nieoczekiwana zmiana miejsc jest wariacją bajki o kopciuszku. Co
        do
        > dzieci z dobrych rodzin, bywa z nimi różnie. Często mają nad sobą
        > parasol ochronny, są od początku na wyższej grzędzie, a spadek z
        > niej boli dotkliwie. Zdarza się, że przez to są nieprzystosowane
        do
        > życia, mało elastyczne. Nie dostanie się na studia, brak etatu
        takie
        > osoby mogą traktować jako klęskę. Przecież córka architekta i
        sędzi
        > w Tesco na kasie nie usiądzie.
        > Dzieci z niższej półki mają łatwiej. Mają świadomość, w jaki
        sposób
        > nie chcą żyć. Robią wszystko, aby osiagnąć cel, choćby i po
        trupach.
        > Nie straszna im praca fizyczna. Często lepiej wybierają partnerów
        > życiowych.
        > Wiem, bo mam różnych znajomych.

        Cos w tym jest, ale ja bym np. skonczenia szkoly, studiow i dostania
        pracy zgodnej z kierunkiem studiow przez kogos, kto pochodzi np. z
        rodziny kasjerow z Tesco czy rolnikow, nie nazywal awansem
        spolecznym. W obecnych demokracjach nie ma sensu mowic o awansie
        spolecznym, jest natomiast sens mowic o zdobywaniu wyksztalcenia,
        pracy i pieniedzy, robieniu tego co sie lubi i na co ma sie ochote.
    • imponeross obecne demokracje to spoleczenstwa bezklasowe 30.05.10, 18:00
      samanta84_beauty napisała:

      > Zastanawiałam się nad umieszczeniem tego wątku w dziale
      psychologia,
      > ale chyba jednak tutaj pasuje bardziej.
      > Ostatnio nurtuje mnie kwestia degradacji społecznej i awansu
      > społecznego. Już nie pamiętam gdzie wpadłam na artykuł o
      ...

      W zasadzie pytanie nieaktualne jesli chodzi o wspolczesne
      demokracje, bo sa to spoleczenstwa generalnie bezklasowe. Awans moze
      byc zwiazany ew. z pieniedzmi - czy ma sie ich wiecej czy nie, ale
      tez tylko do pewnego stopnia.
      Twoje pytanie jest natomiast aktualne np. w Indiach, bo tam podzialy
      spoleczne sa bardzo glebokie (kasty).
Pełna wersja