samanta84_beauty
30.05.10, 10:34
Zastanawiałam się nad umieszczeniem tego wątku w dziale psychologia,
ale chyba jednak tutaj pasuje bardziej.
Ostatnio nurtuje mnie kwestia degradacji społecznej i awansu
społecznego. Już nie pamiętam gdzie wpadłam na artykuł o tzw. "nowych
ruskich" i - już abstrahując od ich przykładu czy oceny - ciekawi
mnie, czy można NAPRAWDĘ wspiąć się górę lub spaść z drabiny
społecznej. Na pewno można się znacząco wzbogacić albo znacząco
zbiednieć, ale co z innymi "warunkami" określającymi naszą
przynależność klasową. Kiedyś karierę zrobiło słowo "nuworysz", mamy
też w języku związek wyrazowy "upadła szlachta".
Jak myślicie, jak to dzisiaj wygląda?
Czy to, kim jesteśmy (w sensie naszego miejsca na społecznej
drabinie) jest określone raczej miejscem (na tejże :P) urodzenia,
wychowania? A może nasze miejsce wypracowujemy sobie sami, ciężką
pracą przez całe życie?
Czy dom rodzinny jest jak bagaż (korzystny lub nie) czy da się
przejść ponad to? Jakie czynniki muszą zaistnieć, żeby człowiek
naprawdę spadł albo naprawdę się wspiął.
Czy ciężko pracujący na swoją pozycję młody człowiek z tzw. dna
społecznego, zakładając, że mu się uda i się faktycznie dorobi, ma
szansę przeskoczyć do wyższej klasy niż startował, czy zawsze będzie
mu wychodzić z butów przysłowiowa "słoma"?
A w drugą stronę? Jeśli rodzina inteligencka od pokoleń traci
pieniądze i dobytek, to czy (i w którym pokoleniu)zostaną oni
wciągnięci w "patologię"?
Oczywiście określenia których używam wyżej są przesadne, wiadomo, że
życie nie jest czarno białe, ale starałam się przedstawić problem w
sposób zrozumiały :)
Jestem ciekawa Waszych opinii, odpowiedzi na zadane pytania a także
wszelkich luźnych przemyśleń "w temacie" :)
Zachęcam do dyskusji