imponeross
02.06.10, 01:37
Wydawaloby sie, ze kiedy czlowiek juz wie, ze za chwile nieuchronnie
umrze, to moze bedzie sie modlil, moze wspomni bliskich, moze sie
zmobilizuje i zacznie probowac jakos przeciwdzialac nieuchronnemu,
chocby krzyczac, co nalezy probowac robic. A tymczasem jedynë, co
tuz przed smiercia slychac bylo w kabinie prezydenckiego samolotu,
to po prostu wykrzyczana gremialnie i kilkakrotnie nazwa
najstarszego zawodu swiata: 'k...wa!'.
O kondycji czlowieka mowi tez sformulowanie zalogi, ktora wylądowala
wczesniej, w komunikacie do zalogi tupolewa: 'p...zda tutaj jest' -
co mialo znaczyc, ze jest zla pogoda.
Coz, smutne...