kieprze_paczynskich
27.06.10, 14:09
Wybierając prezydenta wybieramy wysokiego urzędnika państwowego. Tyle i tylko tyle. Konstytucja dokładnie wyznacza miejsce tego urzędnika i nie daje mu wielu uprawnień. Pisięta natomiast oczekują, by prezydent był „Ojcem Narodu”, alfą o omegą, drogowskazem i wyrocznią, matką i ojcem sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze. Który będzie strzegł sprawiedliwego podziału owego biliona dolarów za gaz głupkowy.
Czy w takiej postawie nie drzemie jakaś dziecięca niedojrzałość, tęsknota za nieobecnym ojcem i jednocześnie wiara w legendę o śpiących rycerzach, którzy kiedyś wstaną i obronią Ojczyznę, połączona z wiarą w baśń o Sezamie i Wyspie Skarbów. Dzieci, czas dorosnąć