Bezpieczeństwo dzieci

29.06.10, 21:55
Dzisiaj na forum pewien uzytkownik zaciekle bronił swojego wyłącznego prawa do swoich dzieci. A tu, jak wygląda praktyka (nie chodzi tym razem jednak o bicie, tylko wyp.adki)

Raport UNICEF

Ponad połowa dzieci w Polsce uległa wypadkowi bądź doznała urazu w ciągu ostatniego roku; 90 proc. dzieci deklaruje, że rodzice są ich głównym źródłem informacji nt. bezpieczeństwa, jednak 40 proc. rodziców rzadko rozmawia z nimi na ten temat - alarmuje UNICEF.

Połowa!!!

Ponad 50 proc. uczniów przyznało, że w ciągu ostatniego roku doznało przynajmniej jednego urazu lub uległo wypadkowi. Wśród najczęstszych znalazły się: upadek z wysokości - 47,8 proc., oparzenie - 48,4 proc. oraz porażenie prądem - 15,6 proc.

Może jednak państwo powinno się zainteresować, czym zajmują się broniący swojej wyłączności rodzice?
    • Gość: kieprze_paczynskic Re: Bezpieczeństwo dzieci IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.06.10, 22:12
      Takiemu(właśnie temu) użytkownikowi zwróciłem uwagę, że nie chla się gdy
      sprawuje pieczę nad dzieckiem, to mnie wysłał do trzeciej rzeszy albo sowieckiej
      Rosji.
    • seth.destructor Re: Bezpieczeństwo dzieci 29.06.10, 22:32
      Ale wypadki to część dzieciństwa. Dzieci mają to do siebie, że muszą
      same doświadczyć różnych rzeczy i gadanie rodziców wydaje im się
      puste.
      • qqazz Re: Bezpieczeństwo dzieci 29.06.10, 23:13
        seth.destructor napisał:
        > Ale wypadki to część dzieciństwa. Dzieci mają to do siebie, że muszą> same
        doświadczyć różnych rzeczy i gadanie rodziców wydaje im się> puste.

        Cóż niektórym wydaje się że dzieci trzeba chować pod kloszami i to szczelnymi a
        rodziców kontrolowac na kazdym kroku ideałem jest dla nich pewnie jedno wielkie
        więzienie z pełna kontrola i wykonywaniem wszystkiego na rozkaz.
        Nie mam nic przeciwko temu zeby sami uwazali się za ludzi nierozsadnych i
        nieodpowiedzialnych którzy do wykonania najprostszych czynnosci zyciowych
        potrzebuja scisłego nadzoru urzędnika, ale niech nie patrzą przez swój pryzmat
        na innych którzy sa od nich bardziej rozgarnieci i odpowiedzialni.
        A tak na marginesie to przeciez urzędnik który będzie kontrolował urzędnikiem
        bedzie przez 8 godzin, często bedzie 20 kilku latkiem bez zadnego doświadczenia
        życiowego to kto jest bardziej kompetentny on czy doswiadczony rodzic? A co z
        urzednikiem który ma dzieci? Przez 8 godzin bedzie nadzorca innych rodziców ale
        po pracy sam stanie się jednym z wielu nieodpowiedzialnych i wymagajacych kontroli.


        pozdrawiam
    • potwor_z_piccadilly Re: Bezpieczeństwo dzieci 29.06.10, 22:45
      Oni zajmuja sie niczym. Sa przekonani ze ich nieszczescia omina bo wbili sobie
      do glow durna zasade "no bo co sie moze wydarzyc".
      Przyklad znany wszystkim, choc nie wszyscy to zauwazaja.
      Rodzice z malym dzieckiem na spacerze. Dziecko na rowerku. Tata trzyma kij
      zamocowany do wehikulu. Dochodza do jezdni i dzieciak przejezdza ja na kolach.
      Blad. Dziecko powinno zejsc i przeprowadzic rower przez przejscie. Tak nakazuja
      przepisy. Przejezdzac mozna tylko tam, gdzie jest wyznaczona sciezka rowerowa.
      Rodzice ten zakaz powinni wpajac dzieciom od malego. Nie wpajaja a gdy mina
      latka i tata juz kijka nie musi trzmac to czesto dochodzi do tragedii tym
      wiekszej ze ich dziecko zostalo uznane winnym wlasnej smierci lub kalectwa.
    • qqazz Re: Bezpieczeństwo dzieci 30.06.10, 00:22
      Juz mielismy takie państwo które interesowało sie nie tylko tym co robią rodzice
      ale i ci którzy rodzicami jeszcze nie sa albo nawet nie będą. Każdy mógł miec
      załozona teczkę, marzy ci sie powrót do takiego modelu?



      pozdrawiam
      • strikemaster Re: Bezpieczeństwo dzieci 30.06.10, 18:03
        Wtedy każdy mógł mieć założoną teczkę, teraz każdy ma założoną, tylko w innej instytucji. Nie, marzy mi się, żeby instytucje zbierające zbędne dane o obywatelach wyparowały.
    • piwi77 Re: Bezpieczeństwo dzieci 30.06.10, 10:20
      Sądzę, że myślą przewodnią tego raportu nie było piętnowanie
      kogokolwiek, ale zwrócenie uwagi na istniejący problem, aby mu w
      miarę możliwości, tak rodziców jak i instytucji publicznych,
      próbować przeciwdziałać. Nie łączyłbym tego z problemem przemocy w
      rodzinie.
      • strikemaster Re: Bezpieczeństwo dzieci 30.06.10, 18:06
        Dlatego też bezpośrednio tego nie łączę. Pewien związek jednak istnieje, rodzice w rodzaju Qqaza każda instytucję, która w jakiś sposób będzie próbowałą wypadkom wśród dzieci przeciwdziałać, nazą jakimś czerwona i będą w związku z tym (dokładniej w związku z rzekomym komunizmem, bo mają na niego alergię nie wiedząc, co to w ogóle jest) protestować.
        • qqazz Re: Bezpieczeństwo dzieci 01.07.10, 02:17
          Wiem co to jest, moja babka o mało zycia nie straciła po wkroczeniu sowietów ale
          kaleka została do końca swego zycia, zaczyna sie zawsze od szczytnych haseł a
          kończy sie tez jak zawsze, krwia i łazami niewinnych.
          Do przeciwdziałania bestialstwom nie potrzeba nam nowych uregulowań prawnych ani
          nowych definicji i instytucji, wystarczą wczesniejsze starczy, żepracownice
          socjalne zaczna wizytowac meneli po kilka razy dziennie a nie beda spijały kawki
          przez wiekszość dnia roboczego.


          pozdrawiam
          • piwi77 Re: Bezpieczeństwo dzieci 01.07.10, 09:56
            qqazz napisał:

            > starczy, że pracownice socjalne zaczna wizytowac meneli po kilka
            > razy dziennie

            Po co, jak nie mogą bezpośrednio interweniować? Mają uprzejmie
            prosić panów meneli o poprawę?

            > a nie beda spijały kawki przez wiekszość dnia roboczego.

            Te kobiety (bo to chyba zawsze są kobiety), wykonują bardzo
            niewdzięczną, w sumie niebezpieczną i za niewielkie pieniądze,
            pracę. Warto docenić, ze w ogóle im się chce, zanim zacznie się
            stawiać im dalsze wymagania.


    • misiu-1 Bzdurny raport 30.06.10, 19:51
      Po pierwsze - na podstawie ankiety wśród uczniów klas 4-6 podstawówki wyciąga
      się wnioski na temat wszystkich dzieci, fałszywie przyjmując, że badana grupa
      jest reprezentatywna. Po drugie - co to znaczy "doznać urazu"? Byle oparzenie o
      szklankę z gorącą herbatą? Byle wywrotka na rowerze? Po trzecie - "78% jeździ na
      rowerze bez kasku" - to strrrraszne. Za moich młodych lat NIKT nie jeździł w
      kasku na rowerze i mimo to jakoś żeśmy się nie pozabijali. Po czwarte - wywrotki
      dzieci jeżdżących w kaskach także są zaliczone do urazów bądź wypadków, więc o
      co tak naprawdę chodzi? O poszerzenie urzędniczej kurateli nad dziećmi?
      "Mamy nadzieję, że inicjatywa zwróci uwagę władz na dany problem i spowoduje
      podjęcie konkretnych działań na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa dzieci"
      .
      Bardzo jestem ciekaw, w jaki sposób urzędnik państwowy zabezpieczy dziecko przed
      wywrotką na rowerze? Niech pie****ne komuchy łaskawie odp***lą się od NASZYCH
      dzieci i zajmą własnymi.
      • lernakow Re: Bzdurny raport 30.06.10, 20:06
        misiu-1 napisał:

        > w jaki sposób urzędnik państwowy zabezpieczy dziecko
        > przed wywrotką na rowerze?
        >
        Przed samą wywrotką nie (choć można - wystarczy odebrać rowery), ale
        ochroni przed jej skutkami. Wystarczy opakować dzieciaka w piankę od
        góry do dołu. Wywracać się będzie częściej (gorsza widoczność i
        ograniczone ruchy), za to po każdym wypadku co najwyżej poturla się
        trochę i pośmieje. W sumie pewnie prędzej czy później rzuci rower w
        kąt i poprzestanie na turlaniu się w piankowej kulce. Da się? Nie
        mów, że nie.
      • matylda1001 Re: Bzdurny raport 01.07.10, 00:15
        misiu-1 napisał:

        >Za moich młodych lat NIKT nie jeździł w kasku na rowerze i mimo to
        jakoś żeśmy się nie pozabijali<

        Nie wszystkim się udało. Ja też jeździłam bez kasku, ale chłopak z
        mojej podstawówki właśnie po wywrotce na rowerze walnął głową w
        krawężnik. O kaskach wtedy nikt nie słyszał, ale gdyby go miał, to by
        żył. Dwa lata temu dziadek obciął 3-letniej wnuczce obie stopy jakąś
        maszyną rolniczą. Dziewczynka bawiła się na polu, no, ale miał prawo,
        w końcu to była jego wnuczka i nic nikomu do tego.
        • misiu-1 Re: Bzdurny raport 01.07.10, 08:50
          matylda1001 napisała:

          > Nie wszystkim się udało. Ja też jeździłam bez kasku, ale chłopak z
          > mojej podstawówki właśnie po wywrotce na rowerze walnął głową w
          > krawężnik.

          Pojedyncze wypadki z poważnymi skutkami zawsze będą się zdarzać, bez względu na
          to, jak dalece państwo wsadzi w ten temat swoje łapska. Nawet można sądzić, że
          będą się zdarzać częściej, bo jakaś część rodziców poczuje się zwolniona z
          troski o swoje dzieci, a jak państwo dba o tych, które samo, na siłę, wzięło pod
          swoją opiekę widać na przykładzie ludzi chorych i starych.

          > O kaskach wtedy nikt nie słyszał, ale gdyby go miał, to by
          > żył.

          Wcale niekoniecznie. Bo gdyby miał kask, to może przeżyłby walnięcie w
          krawężnik, a nie przeżyłby zderzenia z nadjeżdżającą ciężarówką, której przez
          ten kask nie był zobaczył.

          > Dwa lata temu dziadek obciął 3-letniej wnuczce obie stopy jakąś
          > maszyną rolniczą. Dziewczynka bawiła się na polu, no, ale miał
          > prawo, w końcu to była jego wnuczka i nic nikomu do tego.

          No tak. Bo państwo założyłoby tej małej tytanowe podkolanówki i maszyna by stopy
          nie ucięła. Wypadku nie można rozpatrywać w takiej kategorii, jaką
          zaproponowałaś: "miał prawo". Co to w ogóle za pomysł? Czy zrobił to celowo?
          Druga część zdania już jak najbardziej prawdziwa - to była jego wnuczka i nikomu
          nic do tego. Państwo, co najwyżej, w ramach ubezpieczenia, które samo przemocą
          narzuciło, może spróbować stopy przyszyć. Co ma tu więcej do roboty? Domyślam
          się, że Twoim zdaniem powinno nieszczęsnego dziadka jeszcze wsadzić do
          więzienia, lub/i zrabować rodzinie to dziecko? A jakże, państwo to potrafi.
          Kiedy ktoś na śliskiej drodze (której państwo zapomniało odśnieżyć) straci
          przyczepność, zjedzie do rowu i rozbije swój własny samochód, to socjalistyczne
          państwo jeszcze mu na dokładkę łupnie mandat. A co! Niech wie, że państwo się o
          niego troszczy.
    • duch_mariana Re: Bezpieczeństwo dzieci 30.06.10, 23:36
      Jak dzieciak jest wyjątkowo urazowy to albo jest pierdołą (głównie w przypadku
      dziewczynek) albo jest oszołomem i go roznosi (głównie w przypadku chłopców).
      Różnica jest taka, że pierdoła wlezie gdzieś i spadnie bo jest pierdołą, a
      oszołom włazi non stop w każde możliwe miejsca, najlepiej tam, gdzie najbardziej
      niebezpiecznie i w związku z tym kiedyś się przeliczy bo bezpieczeństwo własne
      ma generalnie gdzieś. Polecam Wielką Księgę Zabaw Traumatycznych na Joemonster.
      Stamtąd się dowiesz jak dochodzi do tych wypadków :)
Pełna wersja