kriss67
05.07.10, 13:24
Czołem:)
Dziś na godzine od 8 rano miałem wyznaczoną wizytye u lekarza. Na
cały dzień numerków było osiem, wieć trzeba sie było spieszyć z
rejestracją...
I co? Ano to, że wstałem o godzinie trzeciej rano, godzinie
wczesniej niż co dzień, i o piątej byłem w poczeklani Szpitala
Bródnowskiego... Niestety porażka, myślałem, że będe pierwszy, a tu
guzik, byłem na zaledwie marnym, choć dającym promocje, drugim
miejscu...
Owe osiem numwerków jest wydawane od godziny 7.30 rano w
nieskończoność, czyli jakieś 20 kolejnych minut, albo i krócej.
Około godziny 7 rano wpadła pewna zażywana pani i donośnym głosem
szukała ostatniego w kolejce. Ktoś jej odpowiedział, że już ósemka
na dziś jest wyczerpana i że my tu stoimy od switu.. Doprowadziło to
niedoszłą pacjentke do szewskiej pasji...
Wykrzyczała, że to my, gady jedne, doprowadzamy system służby
zdrowia do upadku, bo ona jest pół godziny przed czasem, a już
numerków nie ma. Bo jakieś czubki stoją od godziny piątej. I takie
tam...
Jak widac nie zdaje sobie sprawy, że zdobycie miejsca u neurologa to
jak strzelić gola na mundialu w RPA..
A co do mnie... Pani neurolog jest wybitnym neurologiem, poza tym
jest miła i bardzo piekna:) Moge być dla niej i o trzeciej rano w
szpitalu:)
Pozdro
Krzysztof