Problemy z sąsiadką

08.07.10, 15:01
Witam,
mieszkam w bloku, na piętrze, gdzie wspólną kratą oddzielone są od
klatki schodowej 3 mieszkania. Od blisko roku trzymamy za kratą
rowery. Ostatnio na jedną noc postawiliśmy 1 rower więcej i zaczęła
się przygoda z sąsiadką. Zrobiła awanturę i oświadczyła, że nie
będzie kraty zamykać, żeby nam te rowery ukradli. I przestała zamykać
kratę, jak wracam do domu to zastaję ją otwartą na oścież. Nie bardzo
wiem, co zrobić? Nie chcę się kłócić, żeby nie dodawać jej amunicji,
ale boję się nie tylko o rowery, ale i o to, że ktoś okradnie
mieszkanie. Liczę na jakieś podpowiedzi, jak rozwiązać tą sprawę.
    • nioma Re: Problemy z sąsiadką 08.07.10, 15:25
      Podejrzewam, ze krata zostala zamontowana nielegalnie, bez pozwolen
      i pozytywnej opinii strazy pozarnej. Sasiadka nie ma obowiazku tej
      kraty zamykac w takiej sytuacji.
      Jesli krata zostala zamontowana legalnie to znaczy, ze za zgoda
      wlasciciela budynku. W takiej sytuacji zasady korzystania powinny
      byc okreslone w regulaminie wspolnoty/spoldzielni.
      Sprawdz regulamin i jesli okaze sie, ze sasiadka go lamie, napisz
      pismo do zarzadu.
      Jesli natomiast sasiadka nie ma obowiazku zamykania kraty to
      pozostaje Ci dokupienie zabezpieczen do rowerow.

      Swoja droga takie kraty sa bardziej niebezpieczne od zlodzieja.
      Zamek w kracie banalnie latwo zlodziejowi otworzyc. Natomiast w
      razie pozaru tworzy sie pulapka i odcina droga ucieczki.
      • antyrybiarz Re: Problemy z sąsiadką 09.07.10, 08:23
        nioma ma racje , a sąsiadka ... hmmm no cóż , na świecie pełno
        debili nie potrafiących żyć razem
    • 10iwonka10 Re: Problemy z sąsiadką 09.07.10, 09:57
      A gdzie konkretnie stawiasz te rowery? Bo albo sasiadka jest
      zlosliwa albo klatka jest mala i zawadzaja one gdzy przechodzi?
      • billy.the.kid Re: Problemy z sąsiadką 09.07.10, 10:05
        czy płacisz czynsz z tytułu uzytkowania dodatkowej powierzchni???
        • nioma Re: Problemy z sąsiadką 09.07.10, 12:46
          to czy placi, czy nie to jest zupelnie inna kwestia.
          podstawowe pytanie to: czy krata jest legalna, zamontowana za zgoda
          wlasciciela/zarzadcy budynku.
          • free.me Re: Problemy z sąsiadką 09.07.10, 13:44
            Krata jest zamontowana legalnie, za zgodą administracji i wszystkich
            sąsiadów, których drzwi są za tą kratą. Rowery stoją tu ponad rok i
            nigdy nikt nie zgłaszał sprzeciwu. Pozostaje około 3/4 szerokości
            korytarza do chodzenia. Jak dla mnie to czysta złośliwość z jej
            strony za jedną noc, kiedy stał tam dodatkowy rower. Moje pytanie
            brzmi jednak, co zrobić? Jak do niej dotrzeć? Jak z nią porozmawiać?
            Bo na razie natrafiam tylko na ścianę i udawanie, że nie ma jej w
            domu. A zaraz znowu zastaję otwartą na oścież kratę... Gdybym miała
            miejsce w domu, to trzymałabym je w domu, ale niestety nie mam.
            • nioma Re: Problemy z sąsiadką 09.07.10, 14:34
              Jesli krata jest legalna to pojdz do spoldzielni/wlasciciela
              budynku/zarzadu wspolnoty i popros o dokument (w przypadku wspolnoty
              to uchwala) gdzie zapisano warunki montazu i zasady korzystania.
              dalej, na tej podstawie mozesz wystosowac pismo do zarzadu wspolnoty
              (wlasciciela etc - nie wiem jak u Ciebie jest)w ktorym zglaszasz
              nieprawidlowosc.
              sasiadka, powinna dostac upomnienie
              moze to ja skloni do zamykania. oczywiscie m.ozesz sie domagac tego
              zamykania tylko w przypadku, kiedy jest taki zapis.
              w przeciwnym wypadku, to tylko dobra wola sasiadki czy zamyka czy
              nie.
              nie bardzo widze mozliwosc dogadania sie z nia.

              mozesz zamontowac w domu pod sufitem specjalne haki na rowery, albo
              na balkonie. do malych balkonow stosuje sie takie stojaki, w ktorych
              rowery stoja pionowo.
        • Gość: lornetka Re: Problemy z sąsiadką IP: *.chello.pl 09.07.10, 17:45
          billy a ty sie leczysz na głowe juz ? nigdy nie stawialeś swojego
          rowerku biedaku za kota na klatkach? za DARMO
    • sieviete Re: Problemy z sąsiadką 11.07.10, 00:04
      Jakbym czytała na swój temat ;)
      Ja także zrobiłam ostatnio awanturę o zamykanie drzwi na korytarz w bloku, ale
      moim zdaniem powinien być on otwarty!
      Jest to cuchnący stary blok i korytarz może się wtedy przewietrzyć, mieszka tu
      sporo ludzi i do szału doprowadza mnie ciągłe trzaskanie tymi szklanymi
      drzwiami. kolejny argument jest taki, że jak ktoś dzwoni do mnie, to muszę iść
      całą długość korytarza, tylko po to, żeby spławić namolnego akwizytora lub
      żebraków, bo dzwonią do wszystkich po kolei, a zazwyczaj ja jestem w domu w
      ciągu dnia. Inny przypadek - dzwoni dzwonek, ja lezę do tej przeklętej furty, a
      tam co? Sąsiad nie może zamka otworzyć, bo się rozregulował. Jak przyłazi
      kablówkarz czy gazownik też dzwoni po wszystkich, więc wyłazi naraz sześć osób,
      żeby mu otworzyć. Nawet żeby do zsypu pójść muszę brać klucze, bo debile
      zamykają drzwi nie patrząc, że ktoś poszedł tylko wyrzucić śmieci. Na koniec
      dodam, że jest to zwyczajnie niebezpieczne, bo nie wiem kto tam czeka, a w
      drzwiach mam wizjer i mogę spojrzeć kto się do mnie dobija.
      Sąsiedzi - dwójka debili - robią mi ostatno wymówki na ten temat, ale ja nie
      zamierzam nic zmieniać. Dlatego chciałabym zwrócić uwagę jak to wygląda z
      drugiej strony. Dodam, że jak się wprowadziłam, to te drzwi już były, nikt mojej
      zgody nie dostał, a z przyjemnością bym się ich pozbyła. Poza wygodą tej dwójki,
      która trzyma na korytarzu swoje stare, zatęchłe graty nie ma żadnego
      uzasadnienia dla zamykania.
      • agulha Re: Problemy z sąsiadką 11.07.10, 00:39
        Nie wiem, jak wyglądało to u autorki wątku, ale wiem, jak wygląda u moich
        rodziców. Korytarz zagracony maksymalnie, mimo wielokrotnych upomnień
        administracji (bezpieczeństwo ppoż). Każdy trzyma, co popadnie. Popsute meble,
        rowery (były przyczepione do kółka wkręconego w ścianę, ale też je złodziej
        ukradł), pozostałe po remoncie materiały (paczki kafli, kleje itp., stały parę
        lat), zepsuta lodówka, buty przed drzwiami, wielkie puszki z jedzeniem dla
        zwierząt, syf i malaria. Każdemu się wydaje, że JEGO rzeczy nie przeszkadzają
        (nawet sofa na pół szerokości korytarza, która stała kilka lat) i mówi, że "nie
        ma w domu miejsca, żeby to trzymać" (nawet osoba, która zajmuje największe
        mieszkanie). Nie masz miejsca na trzymanie rowerów w domu? Moim zdaniem - to
        niestety nie możesz sobie pozwolić na ich posiadanie. Ciekawe, czy chociaż winda
        jest przystosowana do ich przewożenia (duża), czy brudzisz kołami ściany (jeżeli
        nie ma windy i nosisz, OK). Sąsiadki należało zapytać o kwestię roweru przed
        nabyciem tego pierwszego. Skąd u niej taka agresja za jednodniowe wstawienie
        drugiego - nie wiem, faktycznie dziwne. Może pończochy sobie podarła albo
        siniaka nabiła. Argument o zagrożeniu przez złodzieja jest niepoważny. Przed
        złodziejami powinny chronić zamki we własnych drzwiach plus ewentualnie domofon
        na dole, poza tym człowiek rozsądny wykupuje ubezpieczenie, a kosztowności
        trzyma w sejfie w banku, jeśli je ma.
        Moim zdaniem te stare kraty to większe zagrożenie niż pożytek: uniemożliwiają
        ratunek w czasie pożaru, zmuszają osoby mieszkające dalej od drzwi do
        maszerowania przez cały korytarz, żeby komuś drzwi otworzyć (bo z reguły
        oszczędzono na domofonie korytarzowym), są szpetne, nakłaniają ludzi do
        wystawiania różnego śmiecia na korytarz.
        Aha, co do złodziei, to w bloku rodziców zaraz po założeniu kraty miała miejsce
        kradzież u sąsiadów, którym na kracie najbardziej zależało (nic dziwnego - oni
        mieszkali naprzeciwko tej kraty). Złodzieje weszli przez okno (na b. wysokim
        piętrze!!).
        • Gość: qwerty Re: Problemy z sąsiadką IP: *.internet.v.pl 11.07.10, 16:39
          agulha napisała:

          > Nie wiem, jak wyglądało to u autorki wątku, ale wiem, jak wygląda u moich
          > rodziców. Korytarz zagracony maksymalnie, mimo wielokrotnych upomnień
          > administracji (bezpieczeństwo ppoż). Każdy trzyma, co popadnie. Popsute meble,
          > rowery (były przyczepione do kółka wkręconego w ścianę, ale też je złodziej
          > ukradł), pozostałe po remoncie materiały (paczki kafli, kleje itp., stały parę
          > lat), zepsuta lodówka, buty przed drzwiami, wielkie puszki z jedzeniem dla
          > zwierząt, syf i malaria. Każdemu się wydaje, że JEGO rzeczy nie przeszkadzają
          > (nawet sofa na pół szerokości korytarza, która stała kilka lat) i mówi, że "nie
          > ma w domu miejsca, żeby to trzymać" (nawet osoba, która zajmuje największe
          > mieszkanie).

          Tak u mnie wygląda klatka. Do tego nikt na niej nie sprząta latami. Okno,
          podłogi i ściany są szare od brudu! Do tego wiszące kable powyrywane płytki PCV,
          brak kloszy na żarówkach. Tak jest w warszawskiej spółdzielni Górczewska. Kiedy
          mieszkaniec zgłasza problem do administracji dostaje upomnienie, że za kratami
          ma obowiązek sam sprzątać i dbać o porządek. Ciecia nieroba i arogancką
          administrację wspomagają chamskie komitety mieszkańców, którym jest na rękę ten
          bajzel i syf pod drzwiami.
    • agt_bond Re: Problemy z sąsiadką 11.07.10, 16:15
      mi się wydaję, że owa Pani sąsiadka ma po prostu ochotę na utrudnianie ludziom
      życia i kłótnie, pisanie pism do administracji może nic nie dać, nawet jeśli
      będzie zmuszona zamykać kratę pewnie wymyśli coś innego, żeby utrudnić sąsiadom
      życie - kup zabezpieczenie do roweru i się nie przejmuj, jeżeli ktoś będzie
      chciał ukraść rowery to zrobi to czy będzie krata czy jej nie będzie, czy będzie
      zamknięta czy otwarta...
Pełna wersja