najbardziej znienawidzone chwyty marketingowe

17.07.10, 11:49
"chwyty marketingowe", tak to sobie roboczo zatytułowałam, nic mi ciekawszego nie przyszło do głowy.

1. Ulotki.
Nie mam nic do zwykłego pana-ulotka, ani do zwykłej pani-ulotki, taką mają pracę i tyle, ale chciałabym widzieć idiotów, którzy po dłużej walce z kalkulatorem, wykoncypowali, że nic nie zrobi takiej przyjemności i nie zachęci ewentualnego konsumenta, jak atakowanie go ze wszelkich stron ulotkami. Zdarza się, że tego samego dnia po trzy razy przechodzę wte i we wte główną ulicą, z daleka już wrzeszczę, ledwo wychynie głowę pan ulotek, "nie mam rąk, nie mam rak, dziękuję" potrząsając torbami, i tak zostaję obdarowana zachętą do zakupu serków homogenizowanych dla psów o nazwie Strutek, który zawiera w sobie pył, gips i gipiurę, ale też "sporo błonnika", czy tam do uczęszczania na durne zajęcia z psychopatologii. Wstyd mi tym ludziom odmawiac, głupio ciągle mówić im "nie", (czuję potem te pełne wyrzutu spojrzenia), przy szesnastej osobie mijanej na ulicy, nudzi się też zatrzymywanie przy każdym koszu na śmieci, koniec końców, gdy trzeci raz przechodzę tę samą ulicą, lawiruję jak w slalomie między panami-ulotkami i nienawidzę firm, które reklamują się w ten sposób. Specjalnie kiedyś wezmę, pozbieram te ulotki, a potem spiszę sobie dane i wykończę (na śmierć wykończę, do bankructwa - mojego albo ich) ich telefonami.
(jeszcze gorsi są namawiacze, wolontariusze różnych organizacji o szczytnych celach, dzień dobry, prosimy poświęcić nam chwilę, zbieramy podpisy popierające istnienie kosodrzewiny - a gdy mijam ich, z nieśmiałym "przepraszam, tak się śpieszę dzisiaj", podle się czuję, z jednej strony nie mam czasu, a wiem, że złożenie podpisu poprzedzane jest długą i pełną zrozumienia rozmową na temat kosodrzewiny, jej zalet, wad, znaczenia dla człowieka, z drugiej jednak strony gdy mijam ich, widze, że wszyscy wbijają we mnie wzrok, myślą: ona to, ona tak śmieci, ona doprowadzi w przeciągu 50 lat do wyginięcia kosodrzewiny).

2. No i mój hit - internetowa reklama, tak zwana: wyskoczka. Cholerne, cholerne okienko, które pojawia się przy wejściu na daną stronę; cholerne okienko z cholernym migającym, obsuwającym się, uciekającym przed kursorem X. Cholerne okienko, które śledzi twój ruch, kiedy przewijasz w dół. Cholerne okienko wspomagane czasami przez huk i porutę i inne efekty dźwiękowe. O, słowo daję, nienawidzę tych reklam z głębi mojego małego serduszka, nie wiem, nie interesuje mnie co mi oferuje dana firma, czy chcą pieniędzy czy postulują całkowite usunięcie głodu, nie chcę wiedzieć, gdzieś to mam. Szukam tylko X i wyłączam. A gdy X mi się opiera i widzę, że firma XYZ mnie robi w luja, to przypominają mi się słowa mojego profesora, który na wyskoczki miał patent jeden: zapamiętać firmę i nigdy z jej usług nie korzystać, nie dawać im pieniędzy na jeszcze większe okienka i jeszcze bardziej zwinne i prędkie X.
3. Mówienie na TY.
samo w sobie jeszcze mi nie przeszkadza, ja mam odwieczny wygląd skrzywdzonego dziecka, więc dopóki nie zaczęłam się malować, wszyscy mówili mi na TY i na "pani" nie reagowałam. Czasami jednak zastanawia mnie jak daleko pójdą firmy, zeby tylko nas przekonać, że są naszymi przyjaciółmi. Może już niedługo będziemy dostawać listy z IKEI zaczynające się od słów: "Cześć Januszku, ale była rozpierducha w niedzielę, po ostatnim meczu, co? A właśnie, wpadnij kiedyś do nas, nasi Chińczycy zbili ostatnio z desek kilka niebrzydkich krzeseł, pasowałoby do tej nowej tapety, co to ją Zygmut kiedyś obrzygał", albo gdy płacić będziemy w Empiku, pani pochyli się i powie znienacka, kasując jednocześnie za Przewodnik po Polsce albo Wyborczą, "no jak tam, aniu? mnie też się już osiem dni spóźnia. jest tu taka dość ciekawa pozycja, "O Boże, chyba jestem w ciąży". zanim ją przeczytałam byłam poddenerwowana, teraz zaś każdy dzień witam uśmiechem"
Jak chcę kupować w sklepie, gdzie wszyscy mnie znają i wszystko o mnie wiedzą i znają mój termin porodu i mój termin śmierci, to idę do warzywniaka po drugiej stronie ulicy. Jak idę do molochu jak np. Ikea, albo Tesco, albo gdy idę do Empiku, to lubię być anonimowa. Już taka jestem, już tak mam.

uch, już się chyba wyżyłam. ciepło dzisiaj.
może komuś przyjdą do głowy mniej oczywiste przykłady, niż te, które wypisałam.
    • Gość: ola Re: najbardziej znienawidzone chwyty marketingowe IP: *.vivaldiego.wroclaw.pl 17.07.10, 12:12
      Ale się nagadałaś.
      Reklama dźwignią handlu, bo ludzie sami nie wiedzą za bardzo czego chcą.

      1. Panie i panowie ulotki nawet do mnie nie podchodzą, wystarczy że na nich
      popatrzę.
      2. Do okienek załóż sobie filtry antyspamowy czy coś.
      3. Staram się nie podawać nigdzie danych osobowych a jak muszę, to zastrzegam,
      że nie mogą ich używać do celów marketingowych.
      • nikaraguata Re: najbardziej znienawidzone chwyty marketingowe 17.07.10, 13:15
        Dziękuję, moje życie stało się dzięki Twoim radom lekkie i proste.
        To nie jest wątek, dziewczyno, pod tytułem: jak radzić sobie z nachalnymi
        reklamami, ale miło, że poczułaś się kompetentna, żeby na to też odpowiedzieć.
        Ból zęba minął jak ręką odjął, a odkąd nie jadam arszeniku, mogę się też
        pochwalić mocnymi i zdrowymi włosami.
        • Gość: ola Re: najbardziej znienawidzone chwyty marketingowe IP: *.vivaldiego.wroclaw.pl 17.07.10, 13:29
          nikaraguata napisała:

          > Dziękuję, moje życie stało się dzięki Twoim radom lekkie i proste.
          > To nie jest wątek, dziewczyno, pod tytułem: jak radzić sobie z nachalnymi
          > reklamami, ale miło, że poczułaś się kompetentna, żeby na to też odpowiedzieć.
          > Ból zęba minął jak ręką odjął, a odkąd nie jadam arszeniku, mogę się też
          > pochwalić mocnymi i zdrowymi włosami.

          Znudził mnie ten twój post niemiłosiernie i dlatego nic ciekawszego mi nie
          przyszło do głowy :)))
      • Gość: słonacznie i pogod Re: najbardziej znienawidzone chwyty marketingowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.10, 13:15
        Najgorsza jest reklama której nie widać, a która przecieka do naszej świadomości.
    • Gość: lolek Re: najbardziej znienawidzone chwyty marketingowe IP: *.mcr-bng-011.adsl.virginmedia.net 17.07.10, 13:42
      Lekarze, udajacy specjalistow komiwojazerowie. I ich bezczelne rady "od dzisiaj
      prosze uzywac tylko tego szamponu, szczoteczki do zebow, kremu", itp. Moim
      zdaniem to nieetyczne, nieprofesjonalne i po prostu karygodne.
      • minniemouse Re: najbardziej znienawidzone chwyty marketingowe 18.07.10, 10:19
        Moim
        zdaniem to nieetyczne, nieprofesjonalne i po prostu karygodne.


        a to dlaczego? uzasadnij?

        Minnie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja