tlenek_wegla
13.08.10, 17:51
Sluchaczka dzwoni.
Odeszlam od meza alkoholika, modlimy sie do Boga i przebaczamy tatusiowi.
Zarabiam 1800, place 1500 za mieszkanie, a one pytaja - mamo, kiedy nam
bedzie lepiej.
Ksiadz nie ma wogole pojecia o tych sprawach. Wraca do tematu katechezy, czyli
do smierci. Mowi, ze Pan Bog dopuszcza tego typu sytuacja, jak choroba meza
(alkoholizm) i powinny tu wkroczyc czynniki typu - opieka spoleczna.
Kazdy przypadek jest szczegolowy. Zero konkretow. Kobieta pyta jak moze im byc
lepiej. A tu totalny tumiwisizm.
Nosz Kutwa!