umarł mój piesek i żal mnie rozdziera

18.08.10, 20:59
we wtorek umarł moj piesek, zaniosłam go do lekarza ale juz go nie uratowali
umał na bolezrioze
wszedzie widze mojego sunie,wszedzie
mam zal nie radze sobie ze smiercia mojego pieska
swiat sie zatrzymał dla mnie
nic juz mnie interesuje
dla mnie umarl człowiek a nie pies
wszedzie ją widzę
    • oszolom-z-radia-maryja Re: umarł mój piesek i żal mnie rozdziera 18.08.10, 21:02
      wpspółczuję. Rozumiem stratę ale pies to owszem stworzenie boże ale nie takie jak człowiek. Dziś wielu opłakuje zwierzeta a równoczesnie gnębi ludzi. To nie jest akurat zarzut do ciebie ale widać i w tej materii jakieś pomieszanie że zwierzęta traktuje się jak ludzi a ludzi jak zwieręta albo jeszcze gorzej
    • smutek20 Re: umarł mój piesek i żal mnie rozdziera 18.08.10, 21:10
      teraz kiedy umarła moja sunia i mam zal i zalobe i ciezko mi na serio ociezko mi
      to teraz zrozumiałam co to oznacza jak umiera człowiek co to oznacza ta
      katastrofa, ze ci ludzie nagle zgineli
      nagle
      zyli i zgineli
      teraz to zrozumialam co sie stało

      dopiero teraz zrozumiałam co sie wydarzyło i jaka to strata
      poczułąm to własnej skorze co to znaczy ,smierc i ząłoba
      • Gość: Jojo Re: umarł mój piesek i żal mnie rozdziera IP: *.dip.t-dialin.net 18.08.10, 21:49
        zdechla,rozumiem zal ale to jednak gadzina...nie przesadzajmy,nawet w bolu
        • smutek20 Re: umarł mój piesek i żal mnie rozdziera 18.08.10, 22:33
          nie zycze sobie wpisów ludzi bez serca!!! to nie piszcie wcalke jak macie pisac
          takie rzeczy , ze to tylko pies
          nie che wpisow ,ktorzy sa pozbawieni empatii, ludzi bez serca
          umarł moj pies i sobie nie radze psychicznie z jej smiercia
          czy to tak trudno zrozumiec ze dla mnie umarł czlowiek a nie zwierze
          umarł moj przyjaciel, moja wierna oddania sunia
          ma zal , rozpacz , dla mie to tragedia
          wszedzie ja widze wszedzie
          mam załobe w sercu, rozumiecie
          umarła czesc mojej duszy
          i teraz jestem w stanie dopiero zrozumiec co to znaczy smierc
          teraz zrozumialam co to zanczy jak umiera czlowiek ktorego kochamy jak umiera
          pies ktorego kochamy jak umiera kot
          zal i bol jest tak isam
          smierc teraz zrozumialam co oznacza smierc

          • Gość: ka_p_pa Re: umarł mój piesek i żal mnie rozdziera IP: *.lukman.pl 18.08.10, 22:44
            Niesmaczne żarty sobie robisz. A jeśli piszesz poważnie, to masz poważny problem
            ze sobą.
      • le.chujarek Re: umarł mój piesek i żal mnie rozdziera 18.08.10, 23:57
        > teraz kiedy umarła moja sunia (...)
        > to teraz zrozumiałam co to oznacza jak umiera człowiek co to oznacza
        > ta katastrofa, ze ci ludzie nagle zgineli

        znaczy że ś.p. prezydent znaczył dla ciebie tyle co pies?
      • laura_4 Re: umarł mój piesek i żal mnie rozdziera 19.08.10, 08:15
        smutek20 napisała:

        teraz kiedy umarła moja sunia i mam zal i zalobe i ciezko mi na
        serio o ciezko mi to teraz zrozumiałam co to oznacza jak umiera
        człowiek co to oznacza ta katastrofa, ze ci ludzie nagle zgineli
        nagle zyli i zgineli teraz to zrozumialam co sie stało


        he???? z szacunku do tego psa nie skomentuje tego co tu napisałaś.
        smierć człowieka do psa porównywać .
    • matylda1001 Re: umarł mój piesek i żal mnie rozdziera 18.08.10, 23:35
      Mocno przesadzasz, moja Droga! Rozumiem co czujesz ale są pewne
      granice.
    • rata.sofisticada Pewna historia 19.08.10, 01:46
      W Ameryce psa traktuje sie jako pelnoprawnego czlonka rodziny. W telewizji czesto pokazuja sytuacje, kiedy ludzie z narazeniem zycia ratuja swoje psiaki.
      Zaskoczyla mnie oschlosc Umilowanego Lewactwa wobec smutkowych lez. Ze niby za zwierzeciem nie wypada plakac czy odczuwac glebokiej zaloby.
      Przeczytalem kilka lat temu, bodajze w Polityce, bardzo ciekawy artykul o zyciu erotycznym partyjnych elit w pierwszych powojennych dekadach. To, ze lewica lubi sie ostro bawic, to wiadomo. Ale mimo wszystko bylem zaskoczony, gdy wyczytalem, ze w celu zaspokojonia rozochoconych pan na impreze sprowadzano... konia. Nie pamietam, czy ten kon obslugiwal tez panow.
      Zeby tylko nie bylo tak, ze za zwierzakiem nie wypada plakac, ale seks z nim - i owszem, czemu nie?
      • le.chujarek lernakow miał rację pisząc 19.08.10, 09:09
        że dyskutujesz nie z oponentami, a z wymyślonymi przez siebie
        problemami.
        wszyscy tu piszą o adekwatności żałoby po psie i żałoby po dużej
        grupie ludzi, a ty o seksie z koniem.
        cóż, jacy dyskutanci, takie tematy

        wyjątkowo zrobię ci jednak przyjemnośći i będę kontynuował twój
        wątek.
        otóż ja, gdybym nawet miał psa i traktowałbym go jak członka
        rodziny, to ewentualność uprawiania z nim seksu odczuwałbym jako
        rzecz obrzydliwą.
        toż to kazirodztwo!
        • rata.sofisticada Re: lernakow miał rację pisząc 19.08.10, 16:18
          gdybym nawet miał psa i traktowałbym go jak członka rodziny, to ewentualność uprawiania z nim seksu odczuwałbym jako rzecz obrzydliwą.
          > toż to kazirodztwo!


          Wierze Ci. Ale podejrzewam, ze juz dla takiego Piwi to nie bylaby tak oczywista sprawa.

          Prosze nie rozdrapuj ledwie zabliznionych ran. Martwilem sie, zeby kolega Lernakow nie dostal przypadkowo w twarz pod krzyzem podczas przepychanek, a on co? Zaczal mnie obrazac.

      • piwi77 Re: Pewna historia 19.08.10, 09:34
        rata.sofisticada napisała:

        > Nie pamietam, czy ten kon obslugiwal tez panow.

        To zrozumiałe, że nie pamiętasz, jeżeli był to pierwszy raz, to
        musiało być to dla Ciebie duże przeżycie.
        • rata.sofisticada Re: Pewna historia 19.08.10, 16:28
          To zrozumiałe, że nie pamiętasz, jeżeli był to pierwszy raz, to
          musiało być to dla Ciebie duże przeżycie.


          To nie moj problem, ja nie uczestnicze w lewackich imprezach.
          Co Ci szkodzi, aby zanim poczujesz sie swobodnie na jakiejs imprezie, zapytac dyskretnie, sciszonym glosem: Przepraszam, czy konia tez zaproszono?
      • matylda1001 Re: Pewna historia 19.08.10, 16:01
        rata.sofisticada napisała:

        > Zaskoczyla mnie oschlosc Umilowanego Lewactwa wobec smutkowych
        lez.<

        A może zaskoczył Cię rozsądek "umiłowanego" Lewactwa? Ja wiem, co
        czuje Smutek, bo też to przeżywałam, ale są pewne granice, których
        nie należy przekraczać.
        • rata.sofisticada Re: Pewna historia 19.08.10, 16:21
          A może zaskoczył Cię rozsądek "umiłowanego" Lewactwa? Ja wiem, co
          czuje Smutek, bo też to przeżywałam, ale są pewne granice, których
          nie należy przekraczać.


          Podejrzewam, ze ja tez plakalbym po smierci mojego psa. Dla mnie tez bylaby to bardzo duza strata.
          • matylda1001 Re: Pewna historia 19.08.10, 16:36
            rata.sofisticada napisała:

            > Podejrzewam, ze ja tez plakalbym po smierci mojego psa. Dla mnie
            tez bylaby to bardzo duza strata.<

            13 lat temu, 26 kwietnia o godzinie 16.15 zmarła moja ukochana kotka
            Sandra. Widzisz? pamietam dokładnie. Płakałam i nigdy nie
            zapomniałam, ale nie ośmieliłabym sie rozmawiac o tym z sasiadką,
            która mniej więcej w tym samym czasie straciła męża, jako o
            smierciach równorzednych. Po raz trzeci w tym wątku powtórzę, są
            granice, których nie należy przekraczać. W tym przypadku chodzi o
            granicę dobrego smaku.
            • rata.sofisticada Re: Pewna historia 19.08.10, 17:05
              Płakałam i nigdy nie zapomniałam, ale nie ośmieliłabym sie rozmawiac o tym z sasiadką, która mniej więcej w tym samym czasie straciła męża, jako o smierciach równorzednych.

              Czy rzeczywiscie Smutkowi chodzilo o rownorzednosc smierci? Ja odnioslem wrazenie, ze posluzyla sie pewnymi przykladami, aby zobrazowac poczucie swojej straty.
              Duzo ludzi zaryzykowalo zyciem, aby uratowac psa przed smiercia. W takich przypadkach mozna mowic o nadzywczajnie silnych wieziach. Sa ludzie samotni, dla ktorych, z najrozniejszych powodow, pies jest najwiekszym przyjacielem. Poza tym kazdy czlowiek ma inna odpornosc psychiczna. Ja raczej jestem ostrozny w ocenianiu ludzi.
              • montyple Re: Pewna historia 19.08.10, 17:25
                Nasilenie poczucia straty zależy od siły więzi, a nie od tego kogo lub
                co tracimy. Smutek pisze, że to jej pierwsze zetknięcie ze śmiercią
                bliskiej istoty. Nie trzeba tego rozumieć, ale wypadałoby uszanować.
                • angelfree Re: Pewna historia 19.08.10, 18:34
                  Wypadałoby też wiedzieć, co wypada, a czego nie wypada napisać.
    • kikimora78 Re: umarł mój piesek i żal mnie rozdziera 19.08.10, 09:02
      Ja też bardziej przeżywam śmierć mojego ukochanego zwierzaka, z
      którym spędziło się kilkanaście lat, niż obcych ludzi, dobrze Cię
      ozumiem i bardzo Ci współczuje.
      Ja pamiętam mojego pieska cały czas, mimo, że to już ponad 10 lat...
      W moim przypadku sprawdziło się powiedzenie "klin klinem". Jak
      musiałam uśpić pieska, to już nie chciałam żadnych zwierząt, nigdy.
      Ale kilka dni później kuzynka przyniosła mi małego, bezdomnego
      kociaka, którego znalazła w pudełku na śmietniku (ktoś wyrzucił).
      Nie sprawiło to, że zapomniałam o psiaku, ale możliwość opieki nad
      innym zwierzaczkiem jednak pomogła. Pomyśl o tym, choć na pewno
      teraz wydaje Ci się to nie możliwe do zrobienia.
    • Gość: hehe a moja kicia okazała się bezwzględnym mordercą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.10, 10:24
      to dopiero szok, hehe :))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja