e-skin
31.08.10, 12:21
Człowiek odpowiedzialny za łamanie większości z 21 postulatów - między innymi popierający ograniczanie roli związków zawodowych, czy wydłużający swoja polityką okres oczekiwania na mieszkania, śmie mówić o Solidarności i pytać się, gdzie podziały się miliony dawnych członków związku. Ludzi tych zniechęcili politykierzy, którzy zdobyli władzę na plecach klasy pracującej, zniszczyli zakłady pracy, a dziś na świat pracy plują, korzystając między innymi z "Gazety Wyborczej" zakładanej za pieniądze NSZZ "S".
www.lewica.pl/?id=22324
Sam związek też nie jest bez winy, skupiając się często na uroczystościach, pielgrzymkach i absurdalnym ceremoniale, zamiast zdecydowanie walczyć o interesy ludzi pracy. Także wiara "S" w PiS i prezesa Kaczyńskiego jest absurdalna. Człowiek ten rządził i miał szansę poprawić sytuację pracowników, ale nie chciał lub nie umiał z niej skorzystać.
Widać jak nisko upadł wielki, postępowy ruch społeczny, zamieniając się w trampolinę dla oligarchii jeszcze gorszej niż dawna PRLowska oraz ugodowy związek zawodowy. W tym kontekście pytanie Tuska ma sens, jednak jest on ostatnią osobą mającą prawo je zadawać.
-nic dodać nic ująć tylko sie pod tym podpisać