Rodzina czy kariera ?

04.09.10, 23:59
Zastanawiałeś(aś) się kiedyś nad tym co jest dla Ciebie ważniejsze? Czy wykształcenie, zdobycie lepszej
pracy czy może rodzina, przyjaciele? Dzisiejsze czasy bardzo utrudniają nam pogodzenie obu wartości –
pracy i rodziny – gdyż obecnie jedno z nich jest bardziej absorbujące od drugiego. Tak więc często trzeba
zrezygnować z jednej z nich na rzecz czegoś ważniejszego.
Zastanówmy się co jest ważne teraz dla nas a do czego przywiązywali wagę nasi rodzice podejmując
tzw. „życiowe decyzje”.


Czy można to pogodzić ? czy najpierw powinnismy postawić na tzw dorobienie sie aby potem w spokoju
zakładać rodziny i nie myśleć czy nam starcza do konca miesiaca
    • matylda1001 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 00:24
      Gdybym musiała wybierać, bez chwili wahania wybrałabym rodzinę.
      • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 05:54
        Tylko z czegos trzeba siebie i rodzine utrzymac a kariera (ciekawe czemu ten
        wyraz ma pejoratywny wydzwiek tylko jesli odnosi sie do kobiet) temu wlasnie
        sluzy, by miec lepszy dochod i mniejszy miecz Damoklesa w postaci grozby
        bezrobocia nad soba.
        Sama miloscia zyc - piekna idea tylko trudna w realizacji. :P
        • billy.the.kid Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 06:16
          pewnie że rodzina.tylko później zęby w ściane wbić i kit z okien żreć.
          • Gość: xiunc Re: Rodzina czy kariera ? IP: *.stk.vectranet.pl 05.09.10, 10:01
            Jest tak że jednej rodzinie wystarczy 2000 zł na utrzymanie a innej 20000 zł
            jest mało.
            • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 11:44
              I co z tego?
              Zamierzasz potepiac tych, ktorzy maja wyzsze aspiracje jesli chodzi o poziom
              zycia, bo sa tacy, ktorym wystarczy wersalka u tesciow i ciuchy z lumpeksu?
              • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 11:51
                Wersalka ani lumpeks nie wystarczają nikomu. Po prostu niektórzy muszą udawać, że im wystarcza,
                dorabiać ideologię o rodzinie i poświęceniu, bo co im pozostało?
              • Gość: xiunc Re: Rodzina czy kariera ? IP: *.stk.vectranet.pl 05.09.10, 12:25
                Jeśli to do mnie pijesz, to ja akurat nie potępiam, ja się z tego śmieję. Mnie
                to wali kto ile zarabia, ile ma samochodów, domów czy środków na koncie. Życie
                jest na tyle brutalne że samo się koryguje. Raz mają jedni raz drudzy. Pytanie,
                kto ma więcej do stracenia? Nędzarz czy bogacz. Komu będzie trudniej rozstać się
                z tym padołem? To tylko takie sobie dywagacje.
                • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 12:43
                  Zycie bez domu, bez samochodu i bez srodkow na koncie jako klucz do szczescia
                  rodzinnego.
                  Mozna i tak... :/
                  • Gość: xiunc Re: Rodzina czy kariera ? IP: *.stk.vectranet.pl 05.09.10, 12:48
                    A wiesz że znam takie rodziny i im pomagam.
                    • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 20:47
                      Nie uwazam zaleznosci od cudzej pomocy za szczyt szczescia.
                • strikemaster Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 22:11
                  > Nędzarz czy bogacz. Komu będzie trudniej rozstać się z tym padołem?

                  Wydaje mi się, ze to nie od zamozności zależy.
                • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 10:30
                  Gość portalu: xiunc napisał(a):

                  > Nędzarz czy bogacz. Komu będzie trudniej rozstać się z tym padołem?

                  Typuję, że nędzarzowi. Nędzarzowi zawsze wszystko jest trudniej.
        • matylda1001 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 10:24
          sabinac-0 napisała:

          > Tylko z czegos trzeba siebie i rodzine utrzymac a kariera (ciekawe czemu ten wyraz ma
          pejoratywny wydzwiek tylko jesli odnosi sie do kobiet) <

          Zależy od tego, co rozumiemy pod pojęciem robienia kariery. W/g mnie rozwój zawodowy na
          podbudowie solidnego wykształcenia nie jest robieniem kariery, ale tym, co każdy człowiek robić
          powinien. Robienie kariery zaczyna się wtedy, gdy praca zawodowa staje się priorytetem, gdy
          wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Czy nam się to podoba, czy nie, to jednak kobieta jest tą
          "strażniczką domowego ogniska", to głównie od niej zależy jaki ten dom będzie, jak będą
          wychowane dzieci. Może dlatego kariera w odniesieniu do kobiet ma wydźwięk pejoratywny, bo nie
          wróży raczej nic dobrego.
          Chociaż, jak zaznaczyłam, kariera to pojęcie względne. Dla jednej kobiety zrobieniem kariery będzie
          awans na brygadzistkę w fabryce, dla innej funkcja ministra. Mnie nie cieszyłyby zawodowe szczyty,
          pensja wystarczająca na wynajęcie najlepszych opiekunek do dzieci, sprzątaczek, kucharek, gdybym
          tym domem nie miała się cieszyć na codzień.


          www.youtube.com/watch?v=spBOZa87xIY&feature=related
          • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 11:51
            matylda1001 napisała:

            > Robienie kariery zaczyna się wtedy, gdy praca zawodowa staje się prio
            > rytetem, gdy
            > wszystko inne przestaje mieć znaczenie.

            Jesli chce sie przyzwoity rozwoj zawodowy osiagnac, zawsze przychodzi moment gdy
            pracy trzeba poswiecic duzo czasu i reszta (z rodzina wlacznie) musi zejsc na
            dalszy plan.
            Inaczej zawsze gra sie drugie skrzypce bedac pierwsza do wylotu w razie redukcji.

            Czy nam się to podoba, czy nie, to jedn
            > ak kobieta jest tą
            > "strażniczką domowego ogniska", to głównie od niej zależy jaki ten dom będzie,
            > jak będą
            > wychowane dzieci. Może dlatego kariera w odniesieniu do kobiet ma wydźwięk pejo
            > ratywny, bo nie
            > wróży raczej nic dobrego.

            Tzn. czego nie wrozy? Obiadku na stole gdy maz raczy wrocic do domu? Meza
            zajmujacego sie bez reszty wlasna kariera i nie zawsze pamietajacego jak dzieci
            maja na imie?
            Mama kwoka + tata nieobecny to taki niby strasznie dobry model?
            • matylda1001 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 14:55
              sabinac-0 napisała:

              > Jesli chce sie przyzwoity rozwoj zawodowy osiagnac, zawsze przychodzi moment gdy
              pracy trzeba poswiecic duzo czasu i reszta (z rodzina wlacznie) musi zejsc na dalszy plan.
              Inaczej zawsze gra sie drugie skrzypce bedac pierwsza do wylotu w razie redukcji<

              Moim zdaniem w momencie, gdy stwierdzimy, że nasza aktywność zawodowa zaczyna szkodzić
              rodzinie, powinna sie w głowie zapalić czerwona lampka. Warto sie zastanowić, co nam sie bardziej
              opłaci, inwestycja w siebie, czy inwestycja w dzieci. Ja bym postawiła na dzieci.

              >Tzn. czego nie wrozy? Obiadku na stole gdy maz raczy wrocic do domu? Męża zajmujacego sie
              bez reszty wlasna kariera i nie zawsze pamietajacego jak dzieci maja na imie?
              Mama kwoka + tata nieobecny to taki niby strasznie dobry model?<

              Jeżeli matka poświęca się robieniu kariery, to przede wszystkim cierpią na tym dzieci. Ten obiadek na
              stole, chociaż brzmi prozaicznie ma wielką wartość, bo nic tak nie jednoczy rodziny, jak właśnie stół.
              Nie jest oznaką cierpiętniczej uległości, ale szacunku do rodziny, oddania i miłości. Nie wszyscy
              mężowie "raczą" wracać do domu, niektórzy po prostu zwyczajnie wracają:) Mama wcale nie musi
              być kwoką, bo to cecha charakteru, a nie wyborów życiowych.
              • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 21:02
                matylda1001 napisała:


                > Warto sie zastanowić, c
                > o nam sie bardziej
                > opłaci, inwestycja w siebie, czy inwestycja w dzieci. Ja bym postawiła na dziec
                > i.
                >
                Przy calej milosci do dzieci poswiecanie dla nich wlasnego rozwoju jest
                ryzykowne i nie wychodzi na dobre ani rodzicom, ktorzy potem starzeja sie w
                biedzie, ani dzieciom, ktorym najpierw nadopiekunczy a potem zalezni od nich
                rodzice nie pozwalaja rozwinac sktrzydel.


                > Jeżeli matka poświęca się robieniu kariery, to przede wszystkim cierpią na tym
                > dzieci. Ten obiadek na
                > stole, chociaż brzmi prozaicznie ma wielką wartość, bo nic tak nie jednoczy rod
                > ziny, jak właśnie stół.

                Tyle ze jezeli matka poswieca sie dzieciom tez cierpia glownie one a ow wspolny
                stol z obowiazkowa wdziecznoscia wobec zgorzknialo-poswietliwej karmicielki
                staje sie przykrym obowiazkiem.

                A potem na starosc czeka nad tym stolem w nadziei, ze dzieci sobie o niej
                przypomna, bo poza nimi i obiadem nie ma wlasnego zycia.
                • matylda1001 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 23:20
                  sabinac-0 napisała:

                  >Przy calej milosci do dzieci poswiecanie dla nich wlasnego rozwoju jest ryzykowne i nie wychodzi
                  na dobre ani rodzicom, ktorzy potem starzeja sie w biedzie, ani dzieciom, ktorym najpierw
                  nadopiekunczy a potem zalezni od nich rodzice nie pozwalaja rozwinac sktrzydel.<

                  Zapewne, ale ja nie mam na myśli rodziców nadopiekuńczych, tylko takich, ktorzy nalezycie
                  wywiązują się ze swoich obowiązków względem dziecka. Doba ma tylko 24 godziny i nie wystarczy
                  czasu na to, żeby zapewnić dzieciom to, co im się nalezy ze strony rodziców i jeszcze do tego piąć
                  się po szczeblach kariery. Oczywiście, że można zdalnie kierowac domem. Dzieci pod opieką
                  wykwalifikowanej opiekunki, potem na wywiadówki do szkoły zawsze się znajdzie "z łapanki" jakąś
                  wolną babcię, dziadka, ciocię albo zaprzyjaźnioną sasiadkę. Można i tak, tylko coś nam w zyciu umyka,
                  i pewnego dnia dochodzimy do wniosku, że tak naprawde nie znamy własnych dzieci.

                  > Tyle ze jezeli matka poswieca sie dzieciom tez cierpia glownie one a ow wspolny stol z
                  obowiazkowa wdziecznoscia wobec zgorzknialo-poswietliwej karmicielki staje sie przykrym
                  obowiazkiem.<

                  Czy my rozmawiamy o kobiecie,zamkniętej (za sprawa podstępnej rodziny) przy garach, czy o
                  kobiecie pracującej w normalnym wymiarze godzin, rezygnującej dobra rodziny z walki o stanowisko
                  dyrektora, ministra, itp?
                  • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 23:55
                    matylda1001 napisała:


                    > Zapewne, ale ja nie mam na myśli rodziców nadopiekuńczych, tylko takich, ktorzy
                    > nalezycie
                    > wywiązują się ze swoich obowiązków względem dziecka.

                    Nalezycie wywiazuja sie ze swoich obowiazkow ci rodzice, ktorzy zapewniaja im
                    utrzymanie i edukacje, nawet jesli nie maja czasu ukladac z nimi klockow.

                    Rezygnacja z wlasnego zycia i zastapienie go zyciem dzieci ZAWSZE prowadzi do
                    nadopiekunczosci.

                    Doba ma tylko 24 godziny i (...) tylko
                    > coś nam w zyciu umyka,
                    > i pewnego dnia dochodzimy do wniosku, że tak naprawde nie znamy własnych dzieci
                    >
                    Slicznie brzmi, tylko zdarza sie, ze matka radosnie rzuca te okropna kariere
                    "dla dzieci" i pewnego dnia okazuje sie, ze dzieci musza rezygnowac ze studiow,
                    stazy czy wlasnej rodziny, by zarabiac i pomagac jej finansowo.
                    >
                    > Czy my rozmawiamy o kobiecie,zamkniętej (za sprawa podstępnej rodziny) przy gar
                    > ach, czy o
                    > kobiecie pracującej w normalnym wymiarze godzin, rezygnującej dobra rodziny z
                    > walki o stanowisko
                    > dyrektora, ministra, itp?

                    Gorzkie sa te obiadki, jesli dla nich, pod presja spoleczna, rezygnuje sie z
                    wlasnych aspiracji.
                    Potem wielkie zdziwienie, skad tyle "szczesliwych zon i matek" w depresji i
                    alkoholiczek "cichopijek".

                    Dlaczego nie zalecasz ojcom rodzin by dla dobra rodziny rezygnowali z ambitnych
                    planow?
                    Czyzby dzieci ojca w domu nie potrzebowaly?
                  • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 11:02
                    matylda1001 napisała:

                    > Doba ma tylko 24 godziny i nie wystarczy czasu na to, żeby zapewnić dzieciom to, co im się
                    > nalezy ze strony rodziców i jeszcze do tego piąć się po szczeblach kariery.

                    Doby wystarczy na wszystko i jeszcze z niej zostanie. Dzieciom (mam na mysli takim, co wyrosły już z pieluch) wystarczy poświęcać znacznie mniej czasu niz sie powszechnie sądzi. Czas, który poświęcamy, nie moze polegać na nieustannej kontroli, gderaniu i strofowaniu. Dziecku nalezy pozostawić maksymalnie wiele czasu na jego własne sprawy i starać się jak najmniej w nie ingerować. Jednego nie wolno go tylko pozbawiać i wtedy nalezy poświęcic mu cały posiadany czas. Wtedy, gdy zadaje pytania lub zgłasza się z jakims problemem. Wtedy istnieje tylko ono i nie wolno go wtedy zlekceważyć. To sa te decydujące momenty, nie wspólne obiadki. Ale takich chwil, kiedy trzeba rzucic wszystko, by zaspokoic jego ważne potrzeby, nie ma aż tak wiele, żeby nie móc w miedzyczasie wykonywać własnej zarobkowej pracy.
              • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 21:54
                matylda1001 napisała:

                > bo nic tak nie jednoczy rodziny, jak właśnie stół.

                No nie, rodzina to coś więcej niż wspólne zaspokajanie głodu. W dobrej rodzinie, wszyscy się
                wzajemnie szanują i nawzajem rozumnie wspierają, a to czy sie zje w stołówce, McDonaldsie, czy
                razem, ma drugorzędne znaczenie.
                • matylda1001 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 23:28
                  piwi77 napisał:

                  > No nie, rodzina to coś więcej niż wspólne zaspokajanie głodu. <

                  Bo też i nie o głód chodzi. Czas spędzony wspólnie przy stole czesto jest jedynym czasem w ciągu
                  dnia, jaki rodzina spędza razem. Poza tym to wcale nie musi być stół w domu, może być w
                  restauracji, barze, albo na biwaku. Wazne, ze rodzina jest razem.

                  >W dobrej rodzinie , wszyscy się wzajemnie szanują i nawzajem rozumnie wspierają,<

                  pod warunkiem, że mają dla siebie czas.
                  • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 00:01
                    matylda1001 napisała:

                    >
                    > Bo też i nie o głód chodzi. Czas spędzony wspólnie przy stole czesto jest jedyn
                    > ym czasem w ciągu
                    > dnia, jaki rodzina spędza razem. Poza tym to wcale nie musi być stół w domu, mo
                    > że być w
                    > restauracji, barze, albo na biwaku. Wazne, ze rodzina jest razem.
                    >
                    Stol i zarcie w wielu rodzinach jest wrecz fetyszem. Pare moich znajomych po
                    takim jedzeniowym sposobie utrzymywania wiezi wpadlo w anoreksje.

                    Przeczytaj artykul o "matce gastronomicznej".

                    > >W dobrej rodzinie , wszyscy się wzajemnie szanują i nawzajem rozumnie wsp
                    > ierają,<
                    >
                    > pod warunkiem, że mają dla siebie czas.
                    >
                    Jesli z czesci godzin i dochodow zrezygnuje matka, ojciec sila rzeczy bedzie
                    musial wziac wiecej pracy i bedzie mial mniej czasu.

                    Czy wyrzucenie ojca poza nawias jest dobre dla rodziny?
                    • bercik38 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 08:00
                      Tak sobie czytam Twoje wypowiedzi i widzę że dla ciebie liczy się tylko i
                      wyłącznie kasa. Po trupach do kasy. Albo pochodzisz z bardzo biednej wiejskiej
                      rodziny albo byłaś molestowana. Nic innego nie tłumaczy tak wrednego podejścia
                      do życia. Oby twoje dzieci nie okazały się zwykłymi przestępcami.
                      • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 10:04
                        bercik38 napisał:

                        > Albo pochodzisz z bardzo biednej wiejskiej
                        > rodziny albo byłaś molestowana.

                        Cymesik amatorska diagnozka :D

                        Ty dla odmiany wydajesz sie mloda (cialem lub duchem) dziewczynka, ktora moze
                        sobie pozwolic na luksus niemyslenia o przyziemnych sprawach bo albo ma wszystko
                        pod nos, albo nie jest odpowiedzialna za zadna inna ludzka istote i moze
                        radosnie fruwac jak motylek.

                        Niestety, jak sie ma dzieci trzeba miec i na dzieci. Brutalne ale nie ja to
                        wymyslilam.

                        Kase na utrzymanie rodziny oraz na takie "zbytki" jak ksiazki, sport, podroze,
                        leki, okulary i ogladanie natury mozna teoretycznie znalezc na ulicy, wygrac lub
                        dostac w darze, ale niestety na ogol trzeba ja zapracowac.
                        Praca zas wymaga nauki, doksztalcania, doskonalenia, uwagi, utrzymania sie na
                        powierzchni i zaangazowania czasu.

                        Druga sprawa jest, ze bedac matka nie przestaje sie byc czlowiekiem i ma sie
                        wlasne pasje, ktore realizuje sie albo w pracy, albo dzieki zapracowanej... tfu,
                        kasie.

                        I po trzecie - dzieci na ogol wychowuje sie z kims i istnieje (a przynajmniej
                        powinno) cos takiego jak partnerstwo. W koncu ojcowie tez maja dwie rece i glowe
                        i tez potrafia cos ugotowac i zajac sie dziecmi.

                        Zastanawiam sie, czemu wspomnienie o ojcu zawsze budzi takie oburzenie i lawine
                        oskarzen.


                        > Oby twoje dzieci nie okazały się zwykłymi przestępcami.

                        Mam taka nadzieje :)

                        A jak tam twoje dzieci?

                        • bercik38 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 10:16
                          Moje dzieci na szczęście wyemigrowały z tego kraju i nie muszą myśleć twoimi kategoriami. Pracują swoje 8 godzin 5 dni w tygodniu a na "łikendy" wyjeżdżają do innych krajów tylko nie do Polski. I nie muszą pier...ć o wykształceniu, pracy po 14 godzin dziennie 7 dni w tygodniu. Wnuki też wiedzą co to tata, mama, babcia i dziadek.
                          • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 10:28
                            Baju baj. Inne kraje nic innego tylko czekają, aby obrażonym na polskie realia Polakom, zapewnić dobrze płatne z 40-godzinnym tygodniem, prace.
                            • bercik38 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 10:57
                              piwi77 napisał:

                              > Baju baj. Inne kraje nic innego tylko czekają, aby obrażonym na polskie realia
                              > Polakom, zapewnić dobrze płatne z 40-godzinnym tygodniem, prace.

                              To już nie Polacy. Mają inne obywatelstwo właśnie po to by mieć takie warunki zapewnione.
                              • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 11:06
                                bercik38 napisał:

                                > To już nie Polacy. Mają inne obywatelstwo właśnie po to by mieć takie warunki zapewnione.

                                Nie ma takiego kraju, w którym państwo zapewnia wszystkim swoim obywatelom cudowne etaty i jeszcze wspiera przy wychowywaniu ich dzieci. (I całe szczęście).
                                • bercik38 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 11:22
                                  Nigdzie nie wspomniałem o cudownych etatach ani wspieraniu przez państwo. Czy każdy Polak musi koniecznie wysnuwać wnioski wg własnego widzimisię?
                                  • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 12:39
                                    A co źle zrozumiałem, że praca 5 razy w tygodniu po 8 godzin, która zaspokaja wszystkie rodzinne potrzeby, to stan cudowny? Wg mnie to jest stan cudowny, sam nigdy tak nie miałem. I nie wierzę, że takie cos istnieje i ktoś tak ma. Szczególnie ktoś, kto przesiedlił się z jednego kraju do innego.
                        • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 10:25
                          Widzę to niemal dokładnie tak jak to opisałaś. Przy czym nie ma przecież sprzeczności między romantyzmem i realizmem, jeżeli oba są zdrowe to się świetnie uzupełniają.
                      • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 07.09.10, 20:35
                        bercik38 napisał:

                        > Oby twoje dzieci nie okazały się zwykłymi przestępcami.

                        Pozwole sobie jeszcze raz skomentowac ten fragment, bo nasunely mi sie pewne refleksje.
                        Rzeczywiscie, w PL mialam powazne obawy ze dziecko w przyszlosci moze zejsc na zla droge.

                        Maly widzial, ile pracowalam, ile czasu musialam poswiecac na doksztalcanie sie, ze bylam oddana pacjentom i bezwzglednie uczciwa, ze jego tata staral sie uczciwie o wszystkie pozwolenia by pracowac legalnie - i ze pomimo mojego wyksztalcenia i ciezkiej pracy brakowalo nam na wszystko, zylismy gorzej niz wieczni bezrobotni, kombinatorzy i pijusy ze wsi.
                        Obawialam sie, ze to podziala na niego demoralizujaco i ze kiedys uzna, ze nauka, praca i uczciwosc to skrajna glupota i ze zacznie naciagac lub krasc.

                        Na szczescie wyjechalismy z PL a tutaj wyksztalcenie i praca jest w cenie.
                        Specjalnie w zeszle wakacje wykupilam 2-tygodniowy rejs jednym z tych niesamowicie luksusowych statkow (bilet dla 3 osoby kosztuje wiecej niz wynosil moj roczny dochod w PL), by zobaczyl, ze nauka i uczciwa praca daja owoce.
            • takataka_ta Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 10:52
              sabinac-0 napisała:

              > matylda1001 napisała:
              >
              > > Robienie kariery zaczyna się wtedy, gdy praca zawodowa staje się prio
              > > rytetem, gdy
              > > wszystko inne przestaje mieć znaczenie.
              >
              > Jesli chce sie przyzwoity rozwoj zawodowy osiagnac, zawsze przychodzi moment gd
              > y
              > pracy trzeba poswiecic duzo czasu i reszta (z rodzina wlacznie) musi zejsc na
              > dalszy plan.
              > Inaczej zawsze gra sie drugie skrzypce bedac pierwsza do wylotu w razie redukcj
              > i.


              Bez przesady.

              >
              > Tzn. czego nie wrozy? Obiadku na stole gdy maz raczy wrocic do domu? Meza
              > zajmujacego sie bez reszty wlasna kariera i nie zawsze pamietajacego jak dzieci
              > maja na imie?


              Problem dotyczy raczej dzieci. Są kobiety, które z powodu kariery nie mają czasu dzieciom zrobić kanapki do szkoły. Ale to tylko wymówka. Co do facetów to się zgadzam. Tyle tylko, że to mamuśki wychowują kaleki życiowe :/


              > Mama kwoka + tata nieobecny to taki niby strasznie dobry model?


              he he he :) zależy dla kogo . Dla mamuśki co to wychowała synalka na "głowę" rodziny to akuratny model. Synuś zarabia pieniądze, a żona niech się cieszy, że ma forsę, że nie musi pracować i niech cały "dom" ogarnie.
              • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 13:51
                takataka_ta napisała:


                > Są kobiety, które z powodu kariery nie mają czas
                > u dzieciom zrobić kanapki do szkoły.

                Przeciez dziecko w wieku szkolnym potrafi samo sobie zrobic kanapke.

                > Co do facetów to się
                > zgadzam. Tyle tylko, że to mamuśki wychowują kaleki życiowe :/
                >
                To byly te mamuski, ktore rezygnowaly z kariery by moc synkowi przygotowac na czas kanapke do szkoly i czekac na niego z obiadkiem.
                >
                • takataka_ta Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 14:03
                  sabinac-0 napisała:


                  >
                  > Przeciez dziecko w wieku szkolnym potrafi samo sobie zrobic kanapke.


                  Taaa :/ szczególnie to w kl.I-III :D

                  >
                  > > Co do facetów to się
                  > > zgadzam. Tyle tylko, że to mamuśki wychowują kaleki życiowe :/
                  > >
                  > To byly te mamuski, ktore rezygnowaly z kariery by moc synkowi przygotowac na c
                  > zas kanapke do szkoly i czekac na niego z obiadkiem.

                  Wpadasz z jednej skrajności w drugą. Albo businesswoman albo "kura domowa".
                  Są jeszcze kobiety, które pracują na etacie, szkolą się i robią karierę na miarę możliwości. Inna jest kariera w szkole, inna w jakimś tam urzędzie, a jeszcze inna w polityce.
                  Ileż może być kierowniczek, dyrektorek czy prezesek ?

                  • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 15:40
                    takataka_ta napisała:


                    > Taaa :/ szczególnie to w kl.I-III :D
                    >
                    No nie mow ze siedmiolatka trzeba do dziobka karmic ;/

                    Gdy moj zstepny mial 7-8 lat, maz pracowal poza domem i przyjezdzal tylko na 1-2 dni w tygodniu a ja zasuwalam 12 godzin na dobe. Rano maly robil sobie kanapki do szkoly, ja w przerwie miedzy jedna i druga praca robilam jakis obiad i maly po lekcjach mial za zadanie podgrzac, zjesc, umyc naczynia, posprzatac kuchnie i odrobic lekcje. Spotykalismy sie dopiero wieczorem i dzieki temu, ze bylo zjedzone, pozmywane i posprzatane mialam czas by z nim pogadac lub wyjsc razem na spacer.

                    > Wpadasz z jednej skrajności w drugą. Albo businesswoman albo "kura d
                    > omowa"
                    .
                    > Są jeszcze kobiety, które pracują na etacie, szkolą się i robią karierę na miar
                    > ę możliwości.

                    Sa tez zawsze piekne, zadbane, eleganckie, usmiechniete, gotuja, pucuja, pielegnuja wiezi, maja czas dla wszystkich, pomagaja dzieciom w lekcjach a wieczorem oferuja mezowi serie uniesien. :D
                    • matylda1001 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 18:37
                      sabinac-0 napisała:

                      >No nie mow ze siedmiolatka trzeba do dziobka karmic ;/<

                      Moja córka była wtedy w czwartej albo piątej klasie. Nowe osiedla, przepełniona szkoła... dwa dni w tygodniu miała na 14.15. Pamietam zebranie rodziców, na ktorym wychowawczyni mówiła, że na ostatniej lekcji jedno z dzieci zemdlało z głodu. Okazało się, że matka zanim wyjdzie rano z domu do pracy (na 7) szykuje pierwsze śniadanie, drugie śniadanie i kanapki do szkoły. Cóż z tego, skoro nie jest w stanie dopilnować żeby dziecko zjadło. Od tamtej chwili wychowawczyni na popołudniowe lekcje przynosiła dwie, trzy kanapki, dla zapominalskich. Zawsze znależli się chętni. Ja miałam ten komfort, że w domu była babcia - emerytka.

                      > Sa tez zawsze piekne, zadbane, eleganckie, usmiechniete, gotuja, pucuja, pielegnuja wiezi, maja czas dla wszystkich, pomagaja dzieciom w lekcjach a wieczorem oferuja mezowi serie uniesien. :D<

                      Cyborgi???
                      Ps. Zdaje sie, że wykonujemy ten sam zawód (jeździłaś w pogotowiu)
                      • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 22:01
                        matylda1001 napisała:

                        > Okazało się, że matka zanim wyjdzie rano z domu do pracy (na 7) szyk
                        > uje pierwsze śniadanie, drugie śniadanie i kanapki do szkoły. Cóż z tego, skoro
                        > nie jest w stanie dopilnować żeby dziecko zjadło.

                        Na szczescie wiekszosc dzieci ma zdrowy instynkt samozachowawczy i bez pilnowania wie, ze jak sie jest glodnym to trzeba zjesc. :)

                        > Ja miałam ten komfort, że w domu była babcia - emerytka.
                        >
                        Nie kazdy ma ten komfort.

                        > Cyborgi???

                        Najwyrazniej. :D

                        > Ps. Zdaje sie, że wykonujemy ten sam zawód (jeździłaś w pogotowiu)

                        Znaczy, mozemy sobie pogadac jak doktorka z doktorka ;)
                    • takataka_ta Re: Rodzina czy kariera ? 07.09.10, 07:23
                      sabinac-0 napisała:


                      > No nie mow ze siedmiolatka trzeba do dziobka karmic ;/


                      Nie mówię tego, ale 7-latek i robienie kanapek do szkoły to zupełnie inna historia :/
                      Co innego zrobienie kromki z byle czym w domu, a co innego kanapka do szkoły :>


                      >
                      > Gdy moj zstepny mial 7-8 lat, maz pracowal poza domem i przyjezdzal tylko na 1-
                      > 2 dni w tygodniu a ja zasuwalam 12 godzin na dobe. Rano maly robil sobie kanapk
                      > i do szkoly, ja w przerwie miedzy jedna i druga praca robilam jakis obiad i mal
                      > y po lekcjach mial za zadanie podgrzac, zjesc, umyc naczynia, posprzatac kuchni
                      > e i odrobic lekcje.

                      Zastanawiam się czy Twoje dziecko samo chodziło do szkoły, a jużzastanawia mnie jak wracało. U "nas" dziecka z 0 i I klasy za ..ja wafla samego do domu nie puszczą, że nie wspomnę o świetlicy. Tam nawet starszego samego nie "zwolnią".


                      Spotykalismy sie dopiero wieczorem i dzieki temu, ze bylo z
                      > jedzone, pozmywane i posprzatane mialam czas by z nim pogadac lub wyjsc razem n
                      > a spacer.
                      >

                      Moje dzieci też maja obowiązki, ale bez przesady.
                      Przede wszystkim jest problem klucza, którego 7-8 latkowi bym do szkoły nie dała.



                      >
                      > Sa tez zawsze piekne, zadbane, eleganckie, usmiechniete, gotuja, pucuja, pieleg
                      > nuja wiezi, maja czas dla wszystkich, pomagaja dzieciom w lekcjach a wieczorem
                      > oferuja mezowi serie uniesien. :D

                      Łał :) No widzisz uzupełniłaś do końca :)
                      • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 07.09.10, 14:25
                        takataka_ta napisała:

                        > Zastanawiam się czy Twoje dziecko samo chodziło do szkoły

                        Tak.

                        > a jużzastanawia m
                        > nie
                        jak wracało. U "nas" dziecka z 0 i I klasy za ..ja wafla samego do domu
                        > nie puszczą, że nie wspomnę o świetlicy. Tam nawet starszego samego nie "zwoln
                        > ią".

                        Do zerowki maly nie chodzil, bo byla platna i nie stac nas bylo na ten luksus - uczylismy go w domu.
                        Od pierwszej klasy wracal sam. To byla wiejska szkolka i wiekszosc dzieci wracala sama.
                        Swietlica nie rozwiazywala problemu bo byla czynna do 17.00 a ja konczylam prace o 19-20.00.

                        > Moje dzieci też maja obowiązki, ale bez przesady.

                        Co jest przesada? Ze dziecko pozmywa i sprzatnie czy ze samo odrobi lekcje?

                        > Przede wszystkim jest problem klucza, którego 7-8 latkowi bym do szkoły nie dał
                        > a.

                        Ja musialam dac. Nie bylo wyjscia. Na szczescie maly byl rozsadny i strzegl go dobrze.
                        • takataka_ta Re: Rodzina czy kariera ? 07.09.10, 14:45
                          sabinac-0 napisała:

                          >

                          > Od pierwszej klasy wracal sam. To byla wiejska szkolka i wiekszosc dzieci wraca
                          > la sama.

                          Ponieważ " u mnie" to niemożliwe niektórzy ludzie zatrudniają panie, które zaprowadzają, przyprowadzają, dzieci i "podają" obiad. Pominę fakt, że zostawianie dzieci do 12rż bez opieki dorosłych jest karalne. :/


                          > Swietlica nie rozwiazywala problemu bo byla czynna do 17.00 a ja konczylam prac
                          > e o 19-20.00.
                          >

                          Powiem szczerze, że mnie świetlica też tylko częściowo rozwiązuje problem :/


                          > > Moje dzieci też maja obowiązki, ale bez przesady.
                          >
                          > Co jest przesada? Ze dziecko pozmywa i sprzatnie czy ze samo odrobi lekcje?
                          >

                          NIE ! grzanie jedzenia ! nawet podgrzanie w mikrofalówce dla dziecka może skończyć się źle.
                          Moim dzieciom nie wolno póki co ruszać kuchenki gazowej. Owszem sprzątają po sobie, robią niektóre rzeczy za mnie ;) Ale nie wolno im używać wrzątku i korzystać z kuchenki( starsza juz może, ale ktoś starszy jest w domu ).


                          > > Przede wszystkim jest problem klucza, którego 7-8 latkowi bym do szkoły n
                          > ie dał
                          > > a.
                          >
                          > Ja musialam dac. Nie bylo wyjscia. Na szczescie maly byl rozsadny i strzegl go
                          > dobrze.

                          Wiesz nawet najrozsądniejsze dziecko może paść ofiarą złych ludzi.
                          • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 07.09.10, 20:23
                            takataka_ta napisała:

                            > Ponieważ " u mnie" to niemożliwe niektórzy ludzie zatrudniają panie, które zapr
                            > owadzają, przyprowadzają, dzieci i "podają" obiad. Pominę fakt, że zostawianie
                            > dzieci do 12rż bez opieki dorosłych jest karalne. :/
                            >
                            Niestety przy dochodach jakie mialam w PL, rady o zatrudnieniu opiekunki brzmia jak madrosci Marii Antoniny o jedzeniu ciastek. :P

                            > NIE ! grzanie jedzenia ! nawet podgrzanie w mikrofalówce dla dziecka może skońc
                            > zyć się źle.

                            Nie mialam mikrofalowki a kuchenka byla na prad, nauczylam go ja uzywac, lacznie ze srodkami ostroznosci.

                            Nie przesadzajmy z ta obsesyjna ochrona dzieci przed kazda praca, w koncu nasze pokolenie musialo wczesnie przejmowac obowiazki - kto slyszal o opiekunkach w latach 60 czy 70?. Ja sama w wieku 10 lat gotowalam pelne obiady dla rodziny, bo moja mama miewala dyzury po 3 doby bez przerwy a ojciec brzydzil sie kuchnia.

                            > Wiesz nawet najrozsądniejsze dziecko może paść ofiarą złych ludzi.

                            A co mialam robic? Zmniejszyc godzin ani zrezygnowac z pracy nie moglismy bo zylismy ledwo na styk i nie zawsze dociagalismy do pierwszego.
                            Mialam dziecko do bidula oddac lub szukac nielekarskiej rodziny zastepczej?
                            Czy ktos by mi dal na prad albo na jedzenie? Ty bys dala?
                            Nie sadze, wiec nie mozesz krytykowac ludzi, ktorzy latami walczyli o to, by utrzymac sie na powierzchni i wychowac dziecko najlepiej jak sie dalo.

                            Zreszta, rowniez najlepiej chronione dziecko moze stac sie ofiara - wrecz latwiej, bo nie jest przyzwyczajone do czujnosci.
                            • takataka_ta Re: Rodzina czy kariera ? 09.09.10, 06:56
                              sabinac-0 napisała:



                              > >
                              > Niestety przy dochodach jakie mialam w PL, rady o zatrudnieniu opiekunki brzmia
                              > jak madrosci Marii Antoniny o jedzeniu ciastek. :P
                              >


                              Nie wiem kiedy to było, ale 10-12 lat temu moja koleżanka została sama z 10-12 letnim dzieckiem.
                              Musiała brać opiekunkę kiedy szła na noc do pracy. Pracowała jako pielęgniarka więc wierzyć mi się nie chce, że lekarza na dwóch etatach ( + mąż "w delegacji" ) nie było stać na zapłacenie jakiejś kobiecie paru złotych za 2 godziny opieki nad dzieckiem. Tym bardziej, że była to malutka wieś, a nie stolica.



                              >
                              > Nie przesadzajmy z ta obsesyjna ochrona dzieci przed kazda praca

                              Nie napisałam przed każdą :/
                              Wystarczyły mi ( i o dziwo dzieciom ) zdjęcia poparzonej dziewczynki, które swojego czasu często gościły w TV bo zbierali pieniądze na rehabilitację.


                              , w koncu nasze
                              > pokolenie musialo wczesnie przejmowac obowiazki - kto slyszal o opiekunkach w
                              > latach 60 czy 70?. Ja sama w wieku 10 lat gotowalam pelne obiady dla rodziny, b
                              > o moja mama miewala dyzury po 3 doby bez przerwy a ojciec brzydzil sie kuchnia.
                              >

                              Wasza sprawa. Ja tam bardzo długo nie gotowałam ( dopóki się nie wyprowadziłam i nie musiałam gotować ;) ) bo też się brzydziłam kuchni. Zresztą do dziś tego nie lubię i tyle. pozostaje tylko poczucie obowiązku i przyzwoitość ;)


                              > > Wiesz nawet najrozsądniejsze dziecko może paść ofiarą złych ludzi.
                              >
                              > A co mialam robic? Zmniejszyc godzin ani zrezygnowac z pracy nie moglismy bo zy
                              > lismy ledwo na styk i nie zawsze dociagalismy do pierwszego.


                              W sumie 3 etaty i na styk ? A kiedy to było :O ?

                              > Mialam dziecko do bidula oddac lub szukac nielekarskiej rodziny zastepczej?

                              Bez przesady...bez przesady.


                              > Czy ktos by mi dal na prad albo na jedzenie? Ty bys dala?

                              Koloryzujesz droga pani, koloryzujesz :/


                              > Nie sadze, wiec nie mozesz krytykowac ludzi, ktorzy latami walczyli o to, by ut
                              > rzymac sie na powierzchni i wychowac dziecko najlepiej jak sie dalo.


                              Przesadzasz droga pani, przesadzasz :/

                              >
                              > Zreszta, rowniez najlepiej chronione dziecko moze stac sie ofiara - wrecz latwi
                              > ej, bo nie jest przyzwyczajone do czujnosci.

                              Już wiem :) Ty się sama przed sobą tłumaczysz :)
                              • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 09.09.10, 22:40
                                takataka_ta napisała:

                                > wierzyć mi się nie chce, że lekarza na dwóch etatach ( + mąż "w delegacji"
                                > ) nie było stać na zapłacenie jakiejś kobiecie paru złotych za 2 godziny opiek
                                > i nad dzieckiem. Tym bardziej, że była to malutka wieś, a nie stolica.
                                >
                                Kazda dziewczyna ze wsi, po podstawowce, za bardzo sie szanuje by brac za godzine tyle co lekarz.:P

                                Nawet mi sie nie chce komentowac, bo i tak w nastepnym poscie bedzie ze "nie widzialas biednego lekarza" (coz, ja tez na wizus bylam niczym Coco Chanel) i dodasz cos o garazu.

                                > W sumie 3 etaty i na styk ? A kiedy to było :O ?
                                >
                                No wlasnie. I calkiem niedawno to bylo.
                                "Etat" to dla lekarza w PL trudno osiagalny luksus, zwykle proponuje sie umowy cywilno-prawne, bez ubezpieczenia, urlopu i zabezpieczenia na wypadek choroby, pozwalajace omijac dopuszczalne limity godzin i miesiacami nie wyplacac pensji bez zadnych konsekwencji.
                                Czy juz zaczynasz kumac?

                                > Bez przesady...bez przesady.
                                > Koloryzujesz droga pani, koloryzujesz :/

                                Ciekawe, ze ludzie bardzo chetnie przybieraja protekcjonalny ton (jak chocby ta "droga pani") gdy mowia do ubozszych od siebie, nawet jesli ow ubozszy goruje nad nimi pod wzgledem wyksztalcenia i kultury.
                                • takataka_ta Re: Rodzina czy kariera ? 10.09.10, 08:02
                                  sabinac-0 napisała:


                                  >
                                  > Ciekawe, ze ludzie bardzo chetnie przybieraja protekcjonalny ton (jak chocby ta
                                  > "droga pani") gdy mowia do ubozszych od siebie, nawet jesli ow ubozszy goruje
                                  > nad nimi pod wzgledem wyksztalcenia i kultury.


                                  Dałam konkretny przykład koleżanki samotnej matki.
                                  Ja sama osobiście jeszcze 5 lat temu byłam na wychowawczym z 3 dziedzi i tynku nie gryzłam.
                                  Co do cen na wsi to też mam pojęcie. Zresztą nie do końca rozumiem. To jak chciała tyle co lekarz to znaczy problem w tym że tyle co lekarz czy taka wygórowana stawka za opiekę ?
                                  Ja osobiści nie oszczędzałabym na dziecku. I tu się różnimy. Ryzykowałaś bezpieczeństwo dziecka, żeby zaoszczędzić parę złotych.
                                  Możesz teraz tupać lekarskimi nóżkami ile wlezie, ale olałaś dziecko i tyle. Możesz jechać po mnie ile chcesz, a i tak będziesz miała wyrzuty sumienia. No cóż . Cos za coś :)

                                  I nie da się ukryć, że mniemaniem o sobie to górujesz nad wszystkimi. Może trzeba było ulokować te energię gdzie indziej ?
                                  żegnam.
                                  • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 10.09.10, 14:10
                                    takataka_ta napisała:
                                    >
                                    > Ja osobiści nie oszczędzałabym na dziecku. I tu się różnimy. Ryzykowałaś
                                    > bezpieczeństwo dziecka, żeby zaoszczędzić parę złotych.

                                    A jak brakloby ci chleba, jadlabys ciastka.
                                    Takie proste!

                                    Zeby zaoszczedzic pare zlotych, trzeba te pare zlotych miec, jasnie cesarzowo Mario Antonino. :)

                                    > Możesz teraz tupać lekarskimi nóżkami ile wlezie, ale olałaś dziecko i tyle. Mo
                                    > żesz jechać po mnie ile chcesz, a i tak będziesz miała wyrzuty sumienia. No cóż
                                    > . Cos za coś :)
                                    >
                                    Jedyne, czego zaluje to poznego podjecia decyzji o wyjezdzie z PL.

                                    A w rodzinie i tak najwazniejsze jest nie to, by razem spozywac czy tez by sprzatac dzieciom pylek spod nog, lecz by wszyscy kopali do jednej bramki.

                                    P.S. Ciekawe czemu sie tak zloscisz?

                                    > I nie da się ukryć, że mniemaniem o sobie to górujesz nad wszystkimi. Mo
                                    > że trzeba było ulokować te energię gdzie indziej ?
                                    > żegnam.

                                    Po pokonaniu wielu przeszkod w zyciu, poradzeniu sobie z paroma naprawde powaznymi problemami i majac na koncie pare osiagniec, rzeczywiscie jestem z siebie dumna.

                                    A ze dla niektorych zakompleksionych osob jest to sola w oku...
                                    Widac sa tacy, co wola zyc zawiscia niz sie postarac.
                                    • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 10.09.10, 14:37
                                      sabinac-0 napisała:

                                      > A w rodzinie i tak najwazniejsze jest nie to, by razem spozywac czy tez by sprzatac
                                      > dzieciom pylek spod nog, lecz by wszyscy kopali do jednej bramki.

                                      Dobre!
                                    • matylda1001 Re: Rodzina czy kariera ? 10.09.10, 15:35
                                      Spokojnie, drogie Panie;) Tak sobie obserwowałam Waszą rozmowę i ciekawa byłam do jakich wniosków dojdziecie. Obie na pewno macie rację.
                                      Pensja lekarza w Polsce zawsze była mniejsza niż fachowca na budowie. Dlatego jeśli jedno z małżonków chciało się "bawić w medycynę", to drugie powinno zarabiac pieniądze. W moim przypadku akurat tak jest, ale zdecydowana większość, to pary lekarskie. Nawet im normalnie nigdy nie było tak źle, jak to opisuje Sabinac, a jak jeszcze mieszkali i pracowali na wsi, i takie życie im odpowiadało, to można było mówić o życiowym farcie. Trzeba jednak uwzględnić indywidualne, życiowe przypadki. Na przykład kolega, lekarz rozchwytywany, ale głównie przez kolejne żony... ten był tak obarczony alimentami, że w dniu wypłaty każdy przed nim uciekał w strachu przed kolejną prośbą o pożyczkę. Sabinac, Twój mąż jest cudzoziemcem, czy tak? Jeśli mam rację, to potrafię zrozumieć Waszą sytuację.
                                      Nie zmienia to jednak faktu, że Takataka ma rację pisząc, że dziecko w wieku wczesnoszkolnym powinno mieć zapewnioną opiekę. Twojemu synowi się udało, ale to było balansowanie na cienkiej linie:) Sama chyba rozumiesz, że gdyby Wasza sytuacja materialna była mniej rozpaczliwa, to syn uczyłby się samodzielności nieco później.
                                      • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 10.09.10, 22:56
                                        matylda1001 napisała:

                                        > Sabinac, Twój mąż jest
                                        > cudzoziemcem, czy tak? Jeśli mam rację, to potrafię zrozumieć Waszą sytuację.

                                        Tak, jest cudzoziemcem i to spoza Unii - dlatego nigdy nie mial szans na stala prace. Pozwolenie na prace wymagalo w tamtym czasie bardzo dlugich i kosztownych procedur (samo zlozenie podania u wojewody to ok. 800zl) a i tak w przypadku osob mieszkajacych w malych miejscowosciach zwykle dostawalo sie harbuza bo "Region o wysokim bezrobociu".
                                        Raz aresztowano go za prace na czarno i grozono deportacja.

                                        Z tego co wiem w ostatnich latach te sprawy troche sie zmienily na korzysc.

                                        > Sama chyba rozumiesz, że gdyby Wasza sytu
                                        > acja materialna była mniej rozpaczliwa, to syn uczyłby się samodzielności nieco
                                        > później.

                                        Prawdopodobnie tak.
                                    • takataka_ta Re: Rodzina czy kariera ? 10.09.10, 15:38
                                      Było dziecko zatrudnić do pasania krów ( za 1/2 lekarskiej stawki) to by było kopanie do jednej bramki. :>
                                      I nigdzie nie pisałam że dzieciom trzeba pyłki spod nóg usuwać, ani, że trzeba za wszelka cenę zawsze spożywać razem. Niemniej jednak dziecko to dziecko. I to, że twoja matka nie umiała zagonić ojca do obowiązków i ty musiałaś je przejąć nie znaczy, że dzieci są do gotowania obiadów ( nadmieniam, że rozmawiałyśmy o dzieciach 7-8 lat).
                                      Odnosisz się do tego co ci pasuje.
                                      Próbujesz mi wmówić że lekarka na 2 etatach + mąż -głodowała omalże ( mieszkając na wsi ) kiedy znam TYLKO pielęgniarkę, rozwódkę, która brała opiekunkę na wiele godzin w miesiącu i z głodu nie padła .
                                      Ja będąc na urlopie wychowawczym ( przede wszystkim dlatego, że opiekunka "pochłonęłaby" większa część mojej pensji) z3 dzieci też nie głodowałam, nie odcięli mi światła i gazu, nie eksmitowali za niepłacenie czynszu i . No i mąż to nie żaden prezes, dyrektor czy coś w tym stylu.

                                      O ile przyłączyłam się do ciebie w wątku o służbie zdrowia za komuny, o tyle teraz straciłaś u mnie wiarygodność.
                                      I tylko tyle.
                                      • matylda1001 Re: Rodzina czy kariera ? 10.09.10, 16:09
                                        takataka_ta napisała:

                                        > w wątku o służbie zdrowia za komuny,>

                                        Gdzie ten wątek? Przegapiłam chyba , a chetnie bym poczytała. Pomożesz?
                                      • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 10.09.10, 23:13
                                        takataka_ta napisała:

                                        > Próbujesz mi wmówić że (...)

                                        Tylko opowiadam co mnie spotkalo. Mnie osobiscie, nie pielegniarki po rozwodzie czy jeszcze kogos.

                                        Mnie wtedy walnelo sie wszystko, a ze ludzie mieli podejscie takie jak ty ("takich ryb nie ma" plus cos o garazu), zostalam w tragicznej sytuacji zupelnie osamotniona - troche napisalam o tym w rozmowie z Clarissa.

                                        Ciekawe, ze jedyna osoba, ktora mi wtedy pomogla (zorganizowala nam pustostan gdy bylismy po smierci coreczki i po eksmisji), byla pacjentka - stara alkoholiczka, ktora ratowalam po jakiejs libacji.
                                        Dobro mozna znalezc w niewiarygodnych miejscach. :)
                                        • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 10.09.10, 23:14
                                          P.S. chodzi o rozmowe z Clarissa w watku o szczesliwych i bogatych.
        • strikemaster Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 22:10
          > kariera (ciekawe czemu ten
          > wyraz ma pejoratywny wydzwiek tylko jesli odnosi sie do kobiet)

          A ma?
    • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 10:38
      Można pogodzić. Po ukończeniu szkoły należy bezwzglednie przepracować około 10 lat, aby nabyć
      takich umiejętności zawodowych, żeby pracodawca się uzależnił i dopiero wtedy decydować sie nie
      dziecko (dzieci). Po kilkumiesięcznej przerwie w zawodzie, pracodawca zgodzi sie na każdy układ w
      niepełnym wymiarze godzin, aby tylko pracownik wrócił. Wtedy tylko trzeba sie przy wychowaniu
      nieco podeprzeć rodziną, czy opiekunką i wszystko funkcjonuje.
      • matylda1001 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 10:57
        piwi77 napisał:

        > Można pogodzić. Po ukończeniu szkoły należy bezwzglednie przepracować około 10
        lat aby nabyć takich umiejętności zawodowych, żeby pracodawca się uzależnił i dopiero wtedy d
        ecydować sie nie dziecko (dzieci).<

        ... i pierwsze dziecko urodzić około 35 roku życia?

        > Po kilkumiesięcznej przerwie w zawodzie, pracodawca zgodzi sie na każdy układ w niepełnym
        wymiarze godzin, aby tylko pracownik wrócił.<

        Niepelny wymiar godzin to niepełne pobory. Czy sadzisz, że tak łatwo zrezygnować z części pieniędzy
        wtedy, gdy za sprawa dziecka wzrosły wydatki?

        > Wtedy tylko trzeba sie przy wychowaniu nieco podeprzeć rodziną, czy opiekunką i wszystko
        funkcjonuje.<

        Opiekunka... czyli zdalne kierowanie dzieckiem. Jeśli rodzina, to znowu ucierpi jakas babcia:)
        • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 11:46
          Jak się chce cos z czymś godzić, trzeba iść na kompromis. Pierwsze dziecko w wieku 30 - 35 lat i
          niepełne zarobki w okresie gdy dziecko jeszcze małe, nie są az tak wielka ceną. Właściwie to nawet
          żadną, bo 30 - 35 do dobry wiek na dziecko, a pewne choc niepełne zarobki przy zarobkach
          mężczyzny, który tez juz powinien miec jakis staus, to prawie optimum.
          • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 11:49
            Zapomniałem napisać o korzyściach z tego kompromisu, a jest nią niewątpliwie to, że gdy dzieci
            dorosną, kobieta bedzie miała satysfakcjonujące zajęcie aż do emerytury. Ta, co poświęciła się
            rodzinie, zostanie sama, będzie wykorzystywana do wnuków, a na swój grosz bedzie musiała
            sprzatać, albo iść do kasy. O ile ją ktoś jeszcze weźmie.
            • matylda1001 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 15:11
              piwi77 napisał:

              > że gdy dzieci dorosną, kobieta bedzie miała satysfakcjonujące zajęcie aż do emerytury<

              :) No tak, dopiero napisałeś, że kobieta robiąca kariere powinna poprosic o pomoc przy wychowaniu
              dzieci rodzinę. Kogo miałes na myśli? Bo jeżeli babcia miała podobne nastawienie do życia, to albo
              właśnie spija miodek z tego, co sama zdziałała w życiu, albo gdy sama urodziła dziecko po
              trzydziestce, z racji wieku juz nie za bardzo nadaje się do biegania za kilkulatkiem:) Kto to miałby
              być, dziadek, który w tym okresie przeważnie jeszcze pracuje? Dlaczego uważasz, że niepracująca
              żona na stare lata nie może korzystać ze wspólnego majątku na rowni z mężem? Zresztą kto tu
              mówi, ze kobieta nie powinna pracować na swoją emeryturę? Praca kobiety w normalnym wymiarze
              godzin, jeszcze nie zaszkodzila żadnej rodzinie.


              -----
              www.youtube.com/watch?v=spBOZa87xIY&feature=related
              • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 16:34
                matylda1001 napisała:

                > :) No tak, dopiero napisałeś, że kobieta robiąca kariere powinna poprosic o pomoc przy
                > wychowaniu dzieci rodzinę.

                Albo poszukać opiekunki, gdyby rodzina nie miała wolnych mocy przerobowych.
          • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 12:08
            piwi77 napisał:

            > Jak się chce cos z czymś godzić, trzeba iść na kompromis. Pierwsze dziecko w wi
            > eku 30 - 35 lat i
            > niepełne zarobki w okresie gdy dziecko jeszcze małe, nie są az tak wielka ceną.

            Zalezy od stanu zdrowia i zarobkow.
            Druga sprawa - czemu tylko kobieta ma rezygnowac z czesci godzin i poborow,
            skoro po okresie pologu i ew. laktacji kazde z rodzicow moze sie zajac dzieckiem
            tak samo dobrze?

            > Właściwie to nawet
            > żadną, bo 30 - 35 do dobry wiek na dziecko, a pewne choc niepełne zarobki przy
            > zarobkach
            > mężczyzny, który tez juz powinien miec jakis staus, to prawie optimum.

            Niestety czasem jest to status bezrobotnego.

            Uwazam, ze jedyna mozliwoscia by pogodzic aspiracje zawodowe z rodzinnymi jest
            wspolne zaangazowanie OBOJGA rodzicow w dom i opieke nad dziecmi.

            Tymczasem w wiekszosci wypowiedzi kaze sie kobiecie kombinowac jak kon pod gore
            by rozmnozenie sie nie spowodowalo krachu zawodowego i finansowego, ewentualnie
            angazowac inne kobiety (babcie, opiekunki - jakos nie bierze sie pod uwage
            dziadkow), byle tylko szczesliwy tatus nie odczul dyskomfortu i by jego kariera
            i tryb zycia nie musialy sie zmienic.
            • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 12:59
              Nie pisałem o roli mężczyzny, bo uważam za oczywiste, że jego zaangażowanie w sprawy rodzinne
              powinno takie jak tego wymaga partnerska umowa, domyslna czy wyrażona, wszystko jedno. Ale
              nawet przy satysfakcjonującym partnerstwie, rola kobiety jest trudniejsza, z pewnych ról
              mężczyzna jej nie wyręczy i dlatego to u niej łączenie pracy zawodowej z domem bedzie
              trudniejsze. Ale warto. Pomijając inne korzyści, ale nawet u dzieci, matka pracująca cieszy sie
              wiekszym autorytetm niż nadopiekuńcza, czepiająca sie byle czego, niepracująca.
              • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 21:05
                To brzmi jak "oczywiscie ze ojciec powinien sie angazowac ale to matka ma sie
                poswiecic i o wszystko sie martwic".
                • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 21:42
                  Poświęcać, to nikt się nie powinien. Żadnej martyrologii.
                  • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 00:10
                    I tu trafiles w sedno - poswiecenie samorealizacji "dla dobra rodziny" powoduje
                    podswiadome oczekiwanie wdziecznosci i martyrologiczne postawy - te wszystkie
                    "ja dla ciebie rzucilam teatr a ty teraz spotykasz sie z jakas zdzira" i
                    rozdzierajace scenki umierania po kazdym sprzeciwie (jak pracowalam w pogotowiu
                    najezdzilam sie sporo do poswietliwo-roszczeniowych matek Polek).
      • takataka_ta Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 10:42
        piwi77 napisał:

        > Można pogodzić. Po ukończeniu szkoły należy bezwzglednie przepracować około 10
        > lat, aby nabyć
        > takich umiejętności zawodowych, żeby pracodawca się uzależnił i dopiero wtedy d
        > ecydować sie nie
        > dziecko (dzieci).


        :) Dokładnie tak zrobiłam :)


        Po kilkumiesięcznej przerwie w zawodzie, pracodawca zgodzi si
        > e na każdy układ w
        > niepełnym wymiarze godzin, aby tylko pracownik wrócił.


        :) o to, to :)
        Poszłam na wychowawcze i problemu z powrotem nie miałam :) Ale powiedzmy mając już etat łaski nie robili. Ale są dziewczyny, które mając umowę na czas określony zostały też dobrze potraktowane i takie którym za współprace podziękowali :/


        Wtedy tylko trzeba sie p
        > rzy wychowaniu
        > nieco podeprzeć rodziną, czy opiekunką i wszystko funkcjonuje.

        pomoc w wychowaniu dzieci pracującym rodzicom potrzebna jest zawsze. No chyba, że jedno pracuje w domu.
    • l.george.l Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 12:44
      Zależy, co rozumiemy przez karierę. Dla mnie kariera oznacza niezależność
      zawodową, a w takiej sytuacji rodzina nie jest żadną przeszkodą. Myślę, że
      trudniej pogodzić jest rodzicielstwo z karierą przy taśmie produkcyjnej.
      • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 13:03
        l.george.l napisał:

        > Zależy, co rozumiemy przez karierę. Dla mnie kariera oznacza niezależność

        Dla mnie zdobycie takiej pozycji zawodowej (nie chodzi o stanowiska), że jest się nie tylko
        potrzebnym, ale trudnym do zastapienia przez młodsze roczniki, co znajduje swoje przełożenie w
        dochodach.
        • matylda1001 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 15:33
          piwi77 napisał:


          > Dla mnie zdobycie takiej pozycji zawodowej (nie chodzi o stanowiska)<

          Otóż dla większości kariera to właśnie wysokie stanowisko. Nawet, gdyby to miało oznaczac
          dochody minimalnie wyższe od tych już osiągniętych. Różnica, która przy i tak już wysokich
          zarobkach w zasadzie nie ma istotnego wpływu na budżet domowy, ale podwyższa prestiż,
          samoocenę, i daje osobistą satysfakcję. Dla takiej kariery nie warto poświęcać rodziny.
          • piwi77 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 16:36
            matylda1001 napisała:

            > Dla takiej kariery nie warto poświęcać rodziny.

            Poświęcać nigdy nie warto, zastanawiamy sie jak pogodzić, nie co poświęcić.
          • sabinac-0 Re: Rodzina czy kariera ? 05.09.10, 21:07
            I wieksze poczucie bezpieczenstwa.
            Dla bezpieczenstwa warto poswiecic czas i obiad w poludnie.
            • laura_4 Re: Rodzina czy kariera ? 06.09.10, 10:37
              Dla bezpieczenstwa można poświęcić nawet więcej , człowiek nie samą pracą i rodziną zyje .
              • Gość: spamer Re: Rodzina czy kariera ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.10, 12:37
                Oszolom nie poswiecil kariery bo w ogole jej nie ma , siedzi przed kompem i zaklada watki wiec co on moze miec za prace
    • squirrel9 Re: Rodzina czy kariera ? 09.09.10, 22:58
      Brednie. Ogromna większość ludzi pracuje by miec ZA CO ŻYĆ. Kariera to dla nich czysta abstrakcja. Część z tych ludzi lubi swoją pracę, część nie lubi, część robi to co robi bez lubienia czy nielubienia. Część ludzi może jakieś pieniądze odłozyć część nie może, część nawet jakby mogła to i tak nie odłoży chyba,że się zadłuży i później spłaca. Ale karierą tego nazwać nie mozna.
      Wystaraczy się rozejrzeć, czy etat w urzędzie, posada nauczycielki, przedszkolanki, praca w aptece, w warsztacie samochodowym, etat lekarza w przychodni to kariera? Chyba, że dla osoby która pracy nie ma.
    • gadagad Re: Rodzina czy kariera ? 09.09.10, 23:32
      Na twoje pytanie odpowiada sytuacja rodziny Różyczki.
Pełna wersja