Mieć upośledzone dziecko

05.09.10, 00:01
Rodzi się dziecko! Radość, zadowolenie, spełnienie. I nowe oczekiwania, plany, marzenia… Kim będzie?
Najlepiej, żeby było geniuszem! Na pewno musi odnieść sukces! Z pewnością jest jedyne, niepowtarzalne,
niezwykłe. Czasami jednak - choć fizycznie dziecku nic nie dolega - pojawiają się symptomy, że coś jest nie
tak. Problemy mogą zacząć się w przedszkolu lub w szkole. Wśród rówieśników izoluje się lub bywa
nieakceptowane, ma kłopoty z nauką pisania i czytania. Rodzice szukają pomocy i lekarstwa. Zaczynają się
wizyty u psychologów, pedagogów, specjalistów. W końcu diagnoza: upośledzenie umysłowe…


Czy przy wcześniejszym wykryciu powinnismy mieć wybór aby móc uniknąć cierpienia ?
    • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 05.09.10, 00:27

      Czy przy wcześniejszym wykryciu powinnismy mieć wybór aby móc uniknąć cierpienia ?

      a kto powiedzial ze uposledzone dziecko = cierpienie????

      uposledzone dziecko to taka sama radosc jak nieuposledzone.

      tylko duren, debil, idiota mysli ze uposledzone dziecko to problem.

      upsoledzone dziecko owszem to wymaga wiecej zajecia, opieki zdrowotnej, pomocy ale poza tym to takie samo dziecko, czlonek spoleczenstwa jak kazdy inny.
      i tak nalezy je traktowac.



      Minnie
      • nehsa Re: Mieć upośledzone dziecko 05.09.10, 08:00
        minniemouse m.in. napisała:

        "a kto powiedzial ze uposledzone dziecko = cierpienie????
        uposledzone dziecko to taka sama radosc jak nieuposledzone.
        >
        > tylko duren, debil, idiota mysli ze uposledzone dziecko to problem."


        **Idąc twoim torem rozumowania:

        1./ Rodzice powinni się cieszyć z narodzin dzieci upośledzonych umysłowo.

        2./ Aby zapobiec groźbie niżu demograficznego, należy zadbać o wzrost płodności ludzi z
        ciężkimi upośledzeniami umysłowymi
        , przebywającymi w zamkniętych zakładach opieki.

        3./ Lekarskimi ostrzeżeniami, rokującymi spłodzenie przez ewentualnych rodziców,
        upośledzonych umysłowo dzieci, nie należy się w żadnym wypadku przejmować.

        Jasne, że to tylko część wniosków, wynikających z treści twojego rozumowania.
        -
        • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 07.09.10, 22:30
          dopiero teraz moge zajac sie toba bo wczesniej bylam bardzo zajeta i nie mialam czasu na kompa, sorry.

          Rodzice powinni się cieszyć z narodzin dzieci upośledzonych umysłowo

          Zle to rozumiesz.
          Rodzice powinni cieszyc sie z narodzin dziecka, nawet jesli jest uposledzone.

          oczywscie nie ma powodu do radosci ze jest uposledzone ale tez nie ma powodu do rownania tego z cierpieniem, rozwodzenia sie nad tym, wpadania w depresje, bo to do niczego nie prowadzi - co sie stalo sie nie odstanie, i trzeba myslec pozytywnie. Takie dziecko tez bedzie sie rozwijac, cos z siebie dawac , a wiec daje radosc i trzeba to docenic. Cieszyc sie z jego osiagniec, nie porownywac do tego co "by bylo gdyby"...

          2./ Aby zapobiec groźbie niżu demograficznego, należy zadbać o wzrost
          > płodności ludzi z
          > ciężkimi upośledzeniami umysłowymi
          , przebywającymi w zamkniętych zakładach
          > opieki.


          zglupialas czy co???

          Lekarskimi ostrzeżeniami, rokującymi spłodzenie przez ewentualnych r
          > odziców,
          > upośledzonych umysłowo dzieci, nie należy się w żadnym wypadku przejmować.


          mowimy o fakcie, o juz narodzonym dziecku.
          co innego jest zastanowic sie nad zajsciem w ciaze z takim ryzykiem, co innego jest juz urodzic takie dziecko.
          w tym wypadku kazdy kieruje sie wlasnym wyborem.

          Jasne, że to tylko część wniosków, wynikających z treści twojego rozumowania.

          Niezbyt trafne wnioski wyciagnelas z mojego rozumowania.

          mam pytanie, czy pytalas kiedys samych uposledzonych co mysla o jakosci swojego zycia i uposledzeniu?

          chociaz w Polsce to moze rzeczyscie nie maja powodu do zachwytu.
          Ale ja mieszkam w Kanadzie i wiem ze jak tylko ludziom niepelnosprawnym, w tym uposledzonym umyslowo, zapewni sie godne warunki, to i zyc moga GODNIE.


          Minnie
          • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 07.09.10, 22:35
            minniemouse napisała:

            > Rodzice powinni cieszyc sie z narodzin dziecka, nawet jesli jest uposledzone
            >
            .
            >
            Ciekawe na jakiej podstawie roscisz sobie prawo do decydowania, co inni ludzie powinni czuc.

      • piwi77 Re: Mieć upośledzone dziecko 05.09.10, 10:43
        minniemouse napisała:

        > uposledzone dziecko to taka sama radosc jak nieuposledzone.

        To ciekawe w takim razie, dlaczego rodzice próbuja robic wszystko, aby je z tego uposledzenia
        wyciągnąć lub je (upośledzenie) przynajmniej ograniczyć.
        • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 07.09.10, 00:02
          To ciekawe w takim razie, dlaczego rodzice próbuja robic wszystko, aby je z tego uposledzenia
          wyciągnąć lub je (upośledzenie) przynajmniej ograniczyć.


          a co to ma wspolnego z radoscia, lub nie??

          uspoledzenie to jedno, radosc z dziecka to drugie. na poczatek musimy sprecyzowac ze Oszolomowi najwyrazniej chodzi tu o umyslowe uspoledzenie czyli niedorozwoj umyslowy.

          W takim przypadku nalezy zdac sobie sprawe z jednego- ze dziecko jest jakie jest, i nie porownywac go do tego co by MOGLO BYC, tylko cieszyc sie tym co jest i starac sie zapewnic mu jak najlepsze warunki rozwoju na jego mozliwosci,
          cieszyc sie jego osiagnieciami ktore potrafia byc niemale,
          a nie wiecznie narzekac ze "ach, gydby bylo normalne..." "achh, inne dzieci w jego wieku.." - -
          - to wielki blad.

          To wlasnie takie myslenie powoduje cierpienie tych dzieci, a potem ich jako doroslych,
          ogranicza ich potencjalne mozliwsci
          a nie ich uposledzenie je ogranicza. rodxice cierpia nie przez uposledzenie dzieci tylko przez takie myslenie.

          AKCEPTACJA - kluczowe slowo.


          Minnie
          • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 07.09.10, 14:28
            minniemouse napisała:
            >
            > W takim przypadku nalezy zdac sobie sprawe z jednego- ze dziecko jest jakie jes
            > t, i nie porownywac go do tego co by MOGLO BYC, tylko cieszyc sie tym co jest i
            > starac sie zapewnic mu jak najlepsze warunki rozwoju na jego mozliwosci,
            > cieszyc sie jego osiagnieciami ktore potrafia byc niemale,
            > a nie wiecznie narzekac ze "ach, gydby bylo normalne..." "achh, inne dzieci w j
            > ego wieku.." - -
            > - to wielki blad.
            >
            Co z tego, ze doskonale wiesz co "nalezy" skoro ludzie czuja to co czuja?
            • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 07.09.10, 22:13
              Co z tego, ze doskonale wiesz co "nalezy" skoro ludzie czuja to co czuja?

              to z tego ze ludzie czuja zle.

              nalezy zmienic poglad na takie rzeczy, gydby sie nigdy nic nie zmienialo to kazdy kto jest 'inny' nadal siedzialby zamkniety w szpitalu dla wariatow, trzeba czy nie trzeba.

              zaznaczam ze od poczatku nie twierdze ze z dzieckiem uposledzonym jest latwo. ze nie ma sie momentow trudnych. wiem ze nie jest, za sa.

              ale nie zgdzam sie z twierdzeniem ze miec uposledzone dziecko= cierpienie.
              i ze nalezy pomyslec nad usunieciem takiej ciazy. nieprawda.
              wszystko zalezy od nastawienia.


              a co jak dzieco urodzi sie normalne, i stanie sie uposledzone w wyniku choroby albo wypadku? co wtedy, lepiej? latwiej? i wtedy co, skoczyc z mostu bo koniec swiata, przegrane zycie?
              co np jak mu utnie dwie nogi i reke? dozna uszkodzenia mozgu? juz niczego w zyciu nie osiagnie, nie ma powodu do radosci?

              Minnie
              • angelfree Re: Mieć upośledzone dziecko 07.09.10, 22:29
                Jakby na to nie patrzeć, uszkodzenie mózgu powodem do radości nie jest.
                Oczywiście, że rodzice takich dzieci, obojętne, w ktorym momencie życia doznających uszkodzenia mózgu, mają powody do radości, zwlaszcza, gdy już zaakceptują jego stan. Cieszą się z najmniejszych nawet osiągnięć dziecka, z tego , że się nauczy przelykać, uśmiechać, chwytać. Ale to dziwna radość i nie ta, na ktorą się czekało. To jest radość ze zrobienia małego kroku ku normalności.
                Z dziećmi z uszkodzonym mozgiem jest ten problem, że nigdy tak naprawdę nie wiadomo, jak się będą rozwijaly (niektore nie mają śladów ulomności, bo mózg to sobie kompensuje).
              • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 07.09.10, 22:31
                minniemouse napisała:

                > to z tego ze ludzie czuja zle.
                >
                Nie ma dobrych i zlych odczuc.
                One po prostu sa.

                > ale nie zgdzam sie z twierdzeniem ze miec uposledzone dziecko= cierpienie.

                Masz lub mialas uposledzone dziecko?

                > i ze nalezy pomyslec nad usunieciem takiej ciazy.

                Patologie mozliwe do stwierdzenia jeszcze w czasie ciazy (najczestsze z nich to: brak mozgu, szczatkowy mozg, przepukliny mozgowe, brak nerek, nerki wielotorbielowate, wytrzewienie, smiertelne typy chondrodysplazji, zesp. Edwardsa, zesp. Patau) najczesciej oznaczaja smierc dziecka przed rozwiazaniem, zaraz po porodzie lub po kilku tygodniach-miesiacach meczenia sie na OIOM-ie.
                Pytanie, czy ciezarna wytrzyma, fizycznie i psychicznie, 4-5 miesiecy noszenia ciazy z kalekim lub umierajacym dzieckiem? Czy zdola nie zwariowac wsrod radosnych szczebiotow postronnych o "rosnacym brzuszku" i "slicznym dzidziusiu"?
                Ciezarna kobieta tez jest czlowiekiem o czym niektorzy zdaja sie zapominac.

                Glebokie uposledzenie oznacza tzw. zycie wegetatywne tzn. bez swiadomosci i kontaktu z otoczeniem. To oznacza dla rodzicow TYLKO obowiazek i cierpienie.

                Jedynym zespolem mozliwym do stwierdzenia w czasie ciazy, ktory pozwala na wzglednie dlugie zycie (do ok. 40-50 lat) i jako taki rozwoj jest zespol Downa.
                Niemniej nawet tu nie zmuszalabym rodzicow do bohaterstwa ani nie wciskalabym kitu o "wielkim szczesciu".

                Jest jeszcze jedna sprawa - wiekszosc matek gleboko uposledzonych dzieci najpozniej po kilku latach staje sie... samotnymi matkami.
                >
                • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 07.09.10, 23:39

                  Masz lub mialas uposledzone dziecko?


                  Nie, ale mam internetowa znajoma z synem z b rzadka wada genetyczna ktora powoduje uposledzenie umyslowe.

                  moja corka miala w klasie kolezanke z jakims syndromem - miala charakterystyczna twarz- duze wypukle oczy po bokach, sterczace uszka, wysoka. opowiadala o niej troche.
                  mam tez pojecie z innych zrodel - programy w TV, magazyny, ksiazki.
                  W USA i Kanadzie jest bez porownania wieszky doplyw informacji na temat roznego rodzaju inwalidztwa niz w PL.
                  wiem ze to nie to samo co praktyka, ale taka calkiem bez pojecia nie jestem.


                  Patologie mozliwe do stwierdzenia jeszcze w czasie ciazy (najczestsze z nich to
                  > : brak mozgu, szczatkowy mozg, przepukliny mozgowe, brak nerek, nerki wielotorb
                  > ielowate, wytrzewienie, smiertelne typy chondrodysplazji, zesp. Edwardsa, zesp.
                  > Patau) najczesciej oznaczaja smierc dziecka przed rozwiazaniem, zaraz po porod
                  > zie lub po kilku tygodniach-miesiacach meczenia sie na OIOM-ie.
                  > Pytanie, czy ciezarna wytrzyma, fizycznie i psychicznie, 4-5 miesiecy noszenia
                  > ciazy z kalekim lub umierajacym dzieckiem? Czy zdola nie zwariowac wsrod radosn
                  > ych szczebiotow postronnych o "rosnacym brzuszku" i "slicznym dzidziusiu"?
                  > Ciezarna kobieta tez jest czlowiekiem o czym niektorzy zdaja sie zapominac.


                  no tak, to wazne, ale dysksuja i tak dotyczy dzieci juz narodzonych.

                  > Glebokie uposledzenie oznacza tzw. zycie wegetatywne tzn. bez swiadomosci i kon
                  > taktu z otoczeniem. To oznacza dla rodzicow TYLKO obowiazek i cierpienie.


                  no tak.. o tym nie pomyslalam. tu musze przyznac ci racje.
                  na ogol mysli sie o czyms daleko lagodniejszym i latwiejszym do zniesienia.
                  w zwiazku z czym wlasnie przypomnial mi sie film jaki ogladalam o kobietach ktore mialy uposledzone dzieci, jedno z nich do tego stopnia ze mialo juz moze nawet 16 lat, albo nie, i ciagle bylo w pieluchach.
                  matka musiala je dzwigac, martwila sie co bedzie jak bedzie wieksze, ciezsze
                  a ona starsza i bez sily,
                  bo nie chodzilo chyba za dobrze. jak nie upilnowala, bo np spala, to wymazalo sciany kupa.
                  plakala ze czuje sie okropnie ale nie chce juz tego dziecka. To bylo chyba na zwyklym "Dr Phil".
                  moze faktycznie posunelam sie w swoich ocenach za daleko (jak zwykle).


                  Jest jeszcze jedna sprawa - wiekszosc matek gleboko uposledzonych dzieci najpoz
                  > niej po kilku latach staje sie... samotnymi matkami.


                  Tak. Ale nagle zachorowac, zginac w wypadku moze takze i zdrowe dziecko. nie przecze jednak ze i w tym wypadku z pewnoscia z dzieckiem uposledzonym jest inaczej.


                  Minnie
                  • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 08.09.10, 10:22
                    minniemouse napisała:

                    >
                    > Masz lub mialas uposledzone dziecko?

                    >
                    > Nie, ale mam internetowa znajoma
                    >
                    > moja corka miala w klasie kolezanke z jakims syndromem (...) opowiadala o nie
                    > j troche.
                    > mam tez pojecie z innych zrodel - programy w TV, magazyny, ksiazki.

                    No niesamowite jest to twoje doswiadczenie w temacie...
                    Ciekawe jakim prawem uwazasz, ze mozesz dyktowac tym, ktorych ten problem dotknal OSOBISCIE co maja czuc i myslec.

                    > wiem ze to nie to samo co praktyka, ale taka calkiem bez pojecia nie jestem.
                    >
                    Troche pokory by ci nie zaszkodzilo.

                    >
                    > no tak, to wazne, ale dysksuja i tak dotyczy dzieci juz narodzonych.
                    >
                    Nie.
                    Zaczelas krytykowac ludzi, ktorzy zastanawiaja sie nad przerwaniem ciazy po stwierdzeniu ciezkiej patologii plodu.

                    > na ogol mysli sie o czyms daleko lagodniejszym i latwiejszym do zniesienia.

                    Takim bardziej medialnym, jak usmiechniete dzieciaczki z Downem w reklamach akcji dobroczynnych...

                    Jednym z najgorszych cierpien dla rodzicow jest dziecko z choroba neurodegeneracyjna. Na poczatku rozwija sie ono normalnie - do pewnego wieku (miedzy 2-6 lat, zaleznie od zespolu). Potem zaczyna sie stopniowo cofac w rozwoju i po kilku latach jest juz gleboko uposledzone, lezace, sliniace sie. Potem umiera.
                    Choroby te maja podloze genetyczne wiec niektorzy rodzice stracili w ten sposob 3-4 kolejnych dzieci.

                    W niektorych zespolach, w przypadku kolejnej ciazy matki, ktora juz stracila na te chorobe jedno lub kilkoro dzieci, jest mozliwe stwierdzenie choroby badaniem genetycznym wykonanym w biopsji kosmowki w 12 tyg. ciazy.
                    Co zalecilabys matce w razie pozytywnego wyniku? Radosne oczekiwanie?

                    > moze faktycznie posunelam sie w swoich ocenach za daleko (jak zwykle).

                    To czesto kwestia wieku.
                    Majac okolo 20 lat bylam bardzo radykalna, wydawalo mi sie ze znam klucz do zbawienia ludzkosci i ze poprowadze bliznich ad astra. Jak mi zycie dowalilo to mi przeszlo.

                    • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 10.09.10, 03:04
                      No niesamowite jest to twoje doswiadczenie w temacie...
                      > Ciekawe jakim prawem uwazasz, ze mozesz dyktowac tym, ktorych ten problem dotkn
                      > al OSOBISCIE co maja czuc i myslec.


                      moze takie ze sama jestem lekko niepelnosprawna? wiec niejako jestem tym "nieszczesliwym dzieckiem" co sie urodzilo.
                      ale tez mialam okazje w zyciu pracowac z ludzmi duzo duzo bardziej niepelnosprawnymi, w tym z uposledzeniem umyslowym.
                      wiem tez ile zalezy od tego jak sie takie osoby traktuje.
                      o czym zapominasz, z czego najwyrazniej nie zdajesz sobie sprawy to z tego ze najwieksza niepelnosprawnosc stanowi ograniczenie ludzi ze strony ludzi pelnosprawnych,
                      to to powoduje najwieksze cierpienie, to ich poglady, ich nastawienie a nie sam choroba ogranicza niepelnosprawnych i powoduje ich cierpienie.
                      i dlatego wiedzac to moge wyobrazic sobie mentalnosc w jaka popadaja niektorzy ktorym rodzi sie uposledzone dziecko,
                      ktore samo z siebie moze byc doskonale zadowolone z zycia i swoich osiagniec pomimo kalectwa nawet bolu jakie je dotknelo, gdyby nie wieczne krzywe miny i ograniczenia ze strony ludzi zdrowych.
                      to mialam na mysli piszac moj pierwszy post, rzeczywscie patrzac teraz zbyt pochopnie.


                      Troche pokory by ci nie zaszkodzilo.


                      moze, niemniej jednak orientuje sie w tym temacie daleko lepiej niz tobie sie wydaje.
                      poniewaz wiem z wlasnego doswiadczenia jakie zycie mam tutaj w Kanadzie a jakie moglam miec w PL, jakis stosunek maja do mnie ludzie tu i tam
                      to wiem jaka mi to daje ogromna roznice jakosci zycia - tu i tam.


                      > Takim bardziej medialnym, jak usmiechniete dzieciaczki z Downem w reklamach akc
                      > ji dobroczynnych...


                      Tu w Kanadzie usmiechniete "dzieciaczki z Downem" maja o niebo lepsze zycie niz Polsce, zapewniam cie.


                      W niektorych zespolach, w przypadku kolejnej ciazy matki, ktora juz stracila na
                      > te chorobe jedno lub kilkoro dzieci, jest mozliwe stwierdzenie choroby badanie
                      > m genetycznym wykonanym w biopsji kosmowki w 12 tyg. ciazy.
                      > Co zalecilabys matce w razie pozytywnego wyniku? Radosne oczekiwanie?


                      No wiesz- jesli jest tak duze ryzyko komplikacji to czemu matka skazuje siebie i dziecko na takie tortury, nie pomysli o adopcji??
                      ogladalam programy o ludziach zagrozonych roznymi chorobami genetycznymi ktorzy w ogole nie mieli wlasnych dzieci TYLKO adoptowane, bo w ogole nie chcieli ryzykowac NIGDY.


                      Majac okolo 20 lat bylam bardzo radykalna, wydawalo mi sie ze znam klucz do zba
                      > wienia ludzkosci i ze poprowadze bliznich ad astra. Jak mi zycie dowalilo to mi
                      > przeszlo.


                      Mam ponad dwa razy tyle, i wlasnie dlatego moge ci powiedziec ze jak pozyjesz tyle co ja
                      i ZOBACZYSZ tyle co ja, to tez uwierzysz ze czasami zycie w bolu i z niepelnowsprawnoscia to nic az tak strasznego. mowie to z wlasnego doswiadczenia. wiec mozna miec na to inne zdanie.
                      ale wcale nie chce przez to powiedziec ze jestem przeciwna usuwaniu ciazy z wadami. uwazam ze to jest bardzo, bardzo prywatny wybor.


                      Minnie
                      • yoma Re: Mieć upośledzone dziecko 10.09.10, 09:32
                        >
                        > ze najwieksza niepelnosprawnosc stanowi ograniczenie ludzi ze strony ludzi peln
                        > osprawnych,


                        Nie no, Minnie, przesadziłaś. I w najbardziej pozytywnie nastawionym otoczeniu nie zrobisz z dzieciaka z Downem Hawkinga (przykład świadomy), z paraplegika Justyny Kowalczyk, a z kogoś z IQ 60 kogoś, kto sobie po śmierci rodziców doskonale sam poradzi w świecie.
                        • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 11.09.10, 00:37
                          Nie no, Minnie, przesadziłaś. I w najbardziej pozytywnie nastawionym otoczeniu nie zrobisz z dzieciaka z Downem Hawkinga (przykład świadomy), z paraplegika Justyny Kowalczyk, a z kogoś z IQ 60 kogoś, kto sobie po śmierci rodziców doskonale sam poradzi w świecie.

                          nie zrozumialas o co chodzi.

                          ja nie oczekuje zeby z "dzieciaka z Downem" robic Hawkinga,
                          ale zeby rowniez nie sprowadzac tego do wlasnie "z dzieciaka z Downem NIE DA sie zrobic Hawkinga".
                          tego to nigdy NIE WIADOMO.
                          jaki w dziecku z Downem lezy potencjal, wie tylko sam dziecko, i jesli on tylko wykazuje jakies checi, jakies ambicje to nalezy mu je umozliwiac. byc moze kiedys zdarzy sie jakas wyjatkowa jednostka.
                          chociaz na ogole rzeczywscie z tym syndromem wiaze sie uposledzenei umyslowe od mniejszego do wiekszego stopnia, i jest malo prawdopodobne ze zdarzy sie wsrod nich Hawking, to nie zdarzy sie na pewno Z TAKIM NASTAWIEWNIEM JAK TWOJE.

                          paraplegic - Kowalczyk? prosze bardzo:

                          www.abc.net.au/paralympics/2010/images/profiles/large/monypenny.jpg
                          www.corbisimages.com/images/67/214F6FA5-27AD-4366-8AFC-A12FA3448828/PE-271-0134.jpg
                          slyszalas o zimowych para -olimpiadach???


                          kogoś z IQ 60 kogoś, kto sobie po śmierci rodziców doskonale sam poradzi w świecie


                          to fakt, taka osoba bedzie zawsze potrzebowala pomocy ale przeciez to nie o to chodzi zeby
                          z ludzi usposledznych za wszelke cene robic "polsedzonych" i plakac ze sie nie da.

                          wlasnie caly czas to probuje tlumaczyc, ze najgorsze nieszczescie to ludzie zdrowi w tym ze wydaje im sie ze szczescie to tylko jak sie jest 100% sprawnym.
                          a wcale tak nie jest - czlwowiek roznie niepelnosprawny, umyslowo uposledzony, nawet zyjacy w chornicznym bolu, takze moze byc zadowolony ze swojego zycia.

                          I wlasnie z tego punktu wyszlam, ze dlaczego uspoledzone dziecko ma zaraz rownac sie = cierpienie dla rodzicow? jesli pojma ze mozna i tak, i wystartowac z takiej plaszczzynzy to moze byc calkiem inaczej.
                          oczywscie nie wzielam pod uwage innych drastycznych przypadkow kiedy rzeczywscie medycznie jest bardzo ciezko i pewne przypadki po prostu nie pochodza po powyzsze kryteria.
                          ale te zdarzaja sie raczej duzo rzadziej.

                          Minnie
                          • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 11.09.10, 00:55
                            minniemouse napisała:

                            > to fakt, taka osoba bedzie zawsze potrzebowala pomocy ale przeciez to nie o to
                            > chodzi zeby
                            > z ludzi usposledznych za wszelke cene robic "polsedzonych" i plakac ze sie nie
                            > da.
                            >
                            Wiec rodzice nie musza sie martwic kto sie nia zajmie w razie ich niedolestwa lub smierci?

                            > czlwowiek roznie niepelnosprawny, umyslowo uposledzony
                            > , nawet zyjacy w chornicznym bolu, takze moze byc zadowolony ze swojego zycia.
                            >
                            To, ze jakos uda mu sie miec satysfakcje z zycia POMIMO choroby, jeszcze nie znaczy ze ma sie z tej choroby cieszyc.

                            > I wlasnie z tego punktu wyszlam, ze dlaczego uspoledzone dziecko ma zaraz row
                            > nac sie = cierpienie dla rodzicow? jesli pojma ze mozna i tak, i wystartowac z
                            > takiej plaszczzynzy to moze byc calkiem inaczej.

                            Niestety to JEST cierpienie dla rodzicow.
                            Nawet jesli staraja sie nie stracic ducha, nawet jesli podejmuja tytaniczne wysilki by dac choremu dziecku najlepszy mozliwy start, nawet jesli kochaja je najbardziej na swiecie, nawet jesli postronni "medrcy" pouczaja ich ze cierpiec nie powinni - to JEST cierpienie.

                            > oczywscie nie wzielam pod uwage innych drastycznych przypadkow kiedy rzeczyws
                            > cie medycznie jest bardzo ciezko i pewne przypadki po prostu nie pochodza po p
                            > owyzsze kryteria.
                            > ale te zdarzaja sie raczej duzo rzadziej.
                            >
                            Tak sadzisz?
                            Wiekszosc uposledzonych dzieci cierpi z powodu roznych schorzen - epilepsji, zaburzen wzroku i sluchu, deformacji kregoslupa, wychudzenia lub otylosci, astmy, czestych infekcji, nietrzymania moczu i kalu. Problemy te nasilaja sie z wiekiem.

                            Dzieci z Downem np. sa mile i wdzieczne, ale maja: wady serca, zaburzenia odpornosci, otylosc, a okolo trzydziestki amyloidoze, otepienie.
                          • yoma Re: Mieć upośledzone dziecko 11.09.10, 01:08
                            Skąd ja wiedziałam, że padnie argument paraolimpiad... Kowalczyk jest paraplegiczką? Ja nie mówię, żeby paraplegik wygrywał na paraolimpiadach, lecz na tych normalnych. Nie wygra. I tego ani nastawienie otoczenia, ani jego potencjał nie zmieni.

                            > > , nawet zyjacy w chornicznym bolu, takze moze byc zadowolony ze swojego zycia.

                            Czego ci oczywiście nie życzę.
                            • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 12.09.10, 01:42
                              > Skąd ja wiedziałam, że padnie argument paraolimpiad... Kowalczyk jest paraplegi
                              > czką? Ja nie mówię, żeby paraplegik wygrywał na paraolimpiadach, lecz na tych n
                              > ormalnych. Nie wygra. I tego ani nastawienie otoczenia, ani jego potencjał nie
                              > zmieni.


                              a co to zmienia ze nie wiedzialas ze padnie argumet paraolimpiad?
                              wyglada na to ze nie wiedzialas ze paraplegik moze w ogole byc narciarzem, tak jak pewnie nie masz pojecia ze ludzie calkowicie slepi i glusi moga np .. malowac, rzezbic.

                              żeby paraplegik wygrywał na paraolimpiadach, lecz na tych n
                              > ormalnych. Nie wygra.


                              a skad wiesz ze nie wygra?? masz jakies dane statystyczne mowiace z jaka predkoscia zjezdzali?
                              poza tym, technologia idzie caly czas do przodu, jeszcze bedzie tak ze paraoloimpijczykom nie wolno bedzie startowac w zwyklych olipimpiadach dlatego ze wlasnie dzieki protezom beda w stanie szybciej zapieprzac, tak jak juz jest w bieganiu.
                              ale prace nad skonstruowaniem protezy ktora w zaden sposob nie wplynie na predkosc biegania ciagle trwaja, wiec to tylko kwestia czasu kiedy szanse biegacza - paraolimpijczyka
                              i olimpijczyka stana sie rowne. jak malo wiesz....

                              I tego ani nastawienie otoczenia, ani jego potencjał nie
                              > zmieni


                              Alez dokladnie to wlasnie takie nastawnienie, myslenie jak twoje

                              powoduje ze ludzie niepelnosprawni przez wieki byli zamykani w instytucjach, izolowani od reszty spoleczenstwa, uznawani za niedorozwinietych umyslowo nawet wtedy kiedy wcale nie byli, lub bardziej niz byli,
                              uniemozliwiano im rozwijanie sie w kazdy mozliwy sposob, ich potencjal byl bezpowrotnie, na zawsze marnowany, talenty ludzi rzeczywiscie niedorozwinietych umyslowo nigdy nie odkryte i nie kultywowane ,
                              a przez to ich wszystkich jakosc ich zycia haniebnie niska i ponizajaca.

                              Gdyby ludzie kalecy, uposledzeni i ich adwokaci nie walczyli z tymi co mowia "nie da sie, to niemozliwe, nie wygra, tego sie nie zmieni," - to rzeczywscie do dzisiaj nic by sie nie zmienilo.



                              Minnie
                              • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 13.09.10, 10:35
                                minniemouse napisała:

                                >
                                > paraplegik moze w ogole byc narciarzem, tak
                                > jak pewnie nie masz pojecia ze ludzie calkowicie slepi i glusi moga np .. malow
                                > ac, rzezbic.
                                >
                                Ale to jeszcze nie znaczy, ze rodzice beda skakac z radosci na wiadomosc, ze ich dziecko jest niewidome, gluche lub ma porazenie nog.
                                A to sa w koncu tylko fizyczne kalectwa, nie wykluczajace rozwoju osobowosci.

                                O ile trudniej przyjac fakt, ze ich dziecko nigdy nie przeczyta doroslej literatury, nie zrozumie teorii bytu ani inwestycji gieldowych, nie porozmawia o historii, nie zalozy rodziny, nie wesprze ich w ciezkich chwilach.
                                Ze zawsze bedzie zylo zamkniete w dziecinnym swiecie i zawsze, niczym dziecko, bedzie potrzebowac opieki.
                                • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 14.09.10, 05:16
                                  > Ale to jeszcze nie znaczy, ze rodzice beda skakac z radosci na wiadomosc, ze ic
                                  > h dziecko jest niewidome, gluche lub ma porazenie nog.
                                  > A to sa w koncu tylko fizyczne kalectwa, nie wykluczajace rozwoju osobowosci.


                                  ale takze nie musza sie WCALE tym martwic, ani byc z tego powodu nieszczesliwym,
                                  bo takie osoby moga byc w 100% normalne, samowystarczalne i bardziej zadowolone z zycia niz niejeden pelnosprawny.
                                  Jest bez roznicy czy czlowiek jest slepy czy gluchy czy nie ma nog, jest to w koncu tylko takie uniedogodnienie
                                  zreszta czesciej niz nie powodowane dla niepelnosprawnego przez pelnosprawnego.

                                  I slepy i gluchy i kulawy moglby byc duzo bardziej samowystarczalny dzieki usluznosci innych i szczegolnie przy pomocy techniki, no ale wiadomo kasy na to szkoda. tak niestety juz jest ten swiat urzadzony.

                                  > O ile trudniej przyjac fakt, ze ich dziecko nigdy nie przeczyta doroslej litera
                                  > tury, nie zrozumie teorii bytu ani inwestycji gieldowych, nie porozmawia o hist
                                  > orii, nie zalozy rodziny, nie wesprze ich w ciezkich chwilach.
                                  > Ze zawsze bedzie zylo zamkniete w dziecinnym swiecie i zawsze, niczym dziecko,
                                  > bedzie potrzebowac opieki.


                                  to prawda, trudniej ale znowu coz takiego sie stanie, a czy wszyscy ludzie normalni zrobia to co wymienilas?
                                  ilu zmarnuje swoj intelekt, inteligencje w lenistwie, w alkoholu, w przestepczosci na przyklad,
                                  ile dzieci bedzie maltretowalo rodzicow na starosc, ile ich wywali na bruk.

                                  Rzecz polega na tym zeby nie zyc zyczeniowo tylko cieszyc sie z tego co jest w przypadku takich dzieci.
                                  Jak sie takie ma, to wlasnie nie mozna zyc wiecznie z mysla ze "ahhh, nie przeczyta Kirkegaarda, nie zrozumie NYSE exchange, nie zrozumie "cogito ergo sum" itd
                                  Za to trzeba sie cieszyc tym moze, co potrafi, co DAJE z siebie.

                                  A ze, prawda, nie zaopiekuje sie toba na starosc? tak czy siak nie masz gwarancji ze dzieci sie zaopiekuja rodzicami. nie kazde zaklada takze rodzine.
                                  a nawet czasem miec wieczne dziecko zamiast pograzonego w nalogu 40 letniego narkomana lub alkoholika nie jest takim zlym 'zamiast'.

                                  Minnie
                                  • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 14.09.10, 20:59
                                    minniemouse napisała:

                                    > Jest bez roznicy czy czlowiek jest slepy czy gluchy czy nie ma nog, jest to w k
                                    > oncu tylko takie uniedogodnienie

                                    No nie jest zupelnie bez roznicy, ale jak widac zdrowi i pelnosprawni ludzie roznie wyobrazaja sobie zycie bez nog , bez swiatla lub bez dzwiekow.
                                    W razie watpliwosci warto zasiegnac jezyka u samych niepelnosprawnych - czy np. niewidomemu dobrze jest jak jest czy tez wolalby widziec.

                                    Przypominam jednak, ze tematem watku jest niepelnosprawnosc intelektualna.

                                    I tu zasiegniecie opinii jest trudniejsze - sam uposledzony nie odczuwa swego kalectwa, jedynie jego rodzina wie, co przez nie traci.

                                    > to prawda, trudniej ale znowu coz takiego sie stanie, a czy wszyscy ludzie norm
                                    > alni zrobia to co wymienilas? (...)
                                    > Rzecz polega na tym zeby nie zyc zyczeniowo tylko cieszyc sie z (...)
                                    > Za to trzeba sie cieszyc tym (...)

                                    Znow dyktujesz ludziom z czego powinni sie cieszyc a z czego nie.

                                    > a nawet czasem miec wieczne dziecko zamiast pograzonego w nalogu 40 letniego
                                    > narkomana lub alkoholika nie jest takim zlym 'zamiast'.

                                    Jest drobna roznica - alkoholik czy narkoman sam wybiera swoj los.
                                    Uposledzony nigdy nie ma takiej mozliwosci.
                                    • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 15.09.10, 06:45
                                      No nie jest zupelnie bez roznicy, ale jak widac zdrowi i pelnosprawni ludzie roznie wyobrazaja sobie zycie bez nog , bez swiatla lub bez dzwiekow.
                                      W razie watpliwosci warto zasiegnac jezyka u samych niepelnosprawnych - czy np. niewidomemu dobrze jest jak jest czy tez wolalby widziec.


                                      Dokladnie, w zwiazku z czym mam do ciebie pytanie, czy jestes niepelnosprawna, lub czy mialas stycznosc z takimi ludzmi,
                                      czy mialas okazje wlasnie "zasiegnac jezyka" jak sie zyje powiedzmy slepemu lub gluchemu
                                      lub kulawemu?
                                      mylisz ze kazdy jeden zaraz skacze z radosci na wiadomosc ze moze lepiej widziec, slyszec, chodzic?

                                      A to ze kazdy chcialby urodzic sie widomy, slyszacy, ze zdrowymi nogami to zupelnie inna para kaloszy - tu nie ma nawet o czym dyskutowac - oczywscie ze KAZDY by chcial.

                                      ale my dyskutujemy juz PO fakcie, o tych ci sie JUZ urodzili z wadami, nie co by bylo.



                                      I tu zasiegniecie opinii jest trudniejsze - sam uposledzony nie odczuwa swego k
                                      > alectwa, jedynie jego rodzina wie, co przez nie traci.


                                      I OTO WLASNIE CHODZI !! sam uposledzony jest zwykle calkiem zadowolony z zycia.
                                      czy cos wiecej jeszcze trzeba?


                                      > Znow dyktujesz ludziom z czego powinni sie cieszyc a z czego nie.

                                      wiesz dobrze by bylo zebys miala troche zdrowego rozsadku,
                                      ja rozumiem ze nalezy byc i empatycznym i szanowac cudze wybory ale zdrowy rozsadek takze nie zaszkodzi.
                                      czy jak widzisz ze ktos ma zamiar skakac z mostu bo go zycie nie cieszy to go jeszcze popchniesz, bo skoro on tak czuje....

                                      Jest drobna roznica - alkoholik czy narkoman sam wybiera swoj los.
                                      > Uposledzony nigdy nie ma takiej mozliwosci.


                                      to nie ma kompletnie znaczenia.

                                      znaczenie ma tylko fakt, ze zdrowe dziecko nie daje gwarancji na wszelkie oczekiwania,
                                      a uposledzenie niekoniecznie musi byc takim zawodem jakiego sie spodziewamy.

                                      Minnie
                                      • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 15.09.10, 17:51
                                        minniemouse napisała:

                                        > Dokladnie, w zwiazku z czym mam do ciebie pytanie, czy jestes niepelnosprawna,
                                        > lub czy mialas stycznosc z takimi ludzmi,

                                        Z racji zawodu mam ciagla stycznosc z niepelnosprawnymi.

                                        > mylisz ze kazdy jeden zaraz skacze z radosci na wiadomosc ze moze lepiej widzie
                                        > c, slyszec, chodzic?
                                        >
                                        A nie?


                                        > I OTO WLASNIE CHODZI !! sam uposledzony jest zwykle calkiem zadowolony z zycia
                                        > .
                                        > czy cos wiecej jeszcze trzeba?
                                        >
                                        Mowimy o odczuciach jego rodzicow - a one nie sa juz takie jednoznaczne.

                                        > czy jak widzisz ze ktos ma zamiar skakac z mostu bo go zycie nie cieszy to go
                                        > jeszcze popchniesz, bo skoro on tak czuje....
                                        >
                                        Na pewno nie bede mu wpierac ze "POWINIEN byc szczesliwy" - bo tym bardziej skoczy, z poczucia winy ze powinien i nie jest.

                                        • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 16.09.10, 23:03
                                          A nie?

                                          absolutnie.

                                          sa niewidomi co mogliby widziec lepiej, ale dobrze im jak jest, sa gluchoniemi co mogliby slyszec lepiej ale nie chca. sa kulawi ktorzy nosza protezy wtedy kiedy absolutnie musza.

                                          wlasnie o to chodzi, ze to ludzie pelnosprawni nie rozumieja ze z kalectwem nie tylko mozna zyc, ale moga sie z tym pogodzic.
                                          ludzie pelnosprwani nie wyobrazaja sobie JAK mozna zyc
                                          z kalectwem, upsledzeniem, a czlowiek ktory sie taki urodzil - po prostu innego zycia nie zna.
                                          jak wiec taki rodzic moze miec wlasciwy poglad na swoje dziecko?

                                          Mowimy o odczuciach jego rodzicow - a one nie sa juz takie jednoznaczne.

                                          ale jak widzisz na podstawie powyzszego - moze niech wreszcie rodzice przestana zyc za dzieci a zaczna zyc DLA dzieci.

                                          Na pewno nie bede mu wpierac ze "POWINIEN byc szczesliwy" - bo tym bardziej sko
                                          > czy, z poczucia winy ze powinien i nie jest.


                                          naprawde??
                                          ale moze jakbys mu powiedziala "nie rob tego, nie jest tak zle jak ci sie wydaje, znajdziemy na to pomoc, nie jestes sam/a, moze nie dzis nie jutro ale za rok bedzie lepiej... " to moze bys tego czlowieka uratowala.
                                          wiec moze powinnas zrewidowac swoje myslenie.

                                          I na tej wlasnie zasadzie caly czas tlumacze, ze o ile rozumiem twoje slowa "czuja co czuja", ja uwazam ze moga czuc takze zle
                                          . Bo czlowiek niepelnosprawny to tak jak ten skaczacy z mostu, zalezy jakie masz do niego nastawienie, jak takie ze to przegrana sprawa, to coz,'
                                          biada mu. On skoczy.
                                          I niekiedy rodzicom potrzebna jest edukacja.

                                          Jesli, podsumowajac, rodzice uwzaja ze dziecko niepelnosprawne, uspoledzone to powod
                                          do cierpien, to tak bedzie. to tylko chcialam powiedziec. (przypomina, ze naprawde powaznych przypadkow nie biore w rachube)

                                          Jeszcze 50 lat temu uwazano ze np. czlowiek gluchoniemy to takze niedorozwiniety.
                                          dzisiaj taki czlowiek jak chce i ma mozliwosci, moze byc nawet lekarzem.

                                          Tak samo z ludzmi uposledzonymi umyslowo. jesli zalozymy z gory ze nie beda Einsteinami,
                                          to nie beda, oczywscie.

                                          Z racji zawodu mam ciagla stycznosc z niepelnosprawnymi.

                                          a ja, nie obrazajac ciebie, z racji niepelnosprawnosci mialam ciagla stycznosc z takimi "specjalistami".
                                          I byli wsrod nich jedni z najglupszych, najbardziej ograniczajacyh mnie ludzi jakich spotkalam w zyciu.


                                          Minnie
                                          • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 17.09.10, 12:40
                                            minniemouse napisała:

                                            > a ja, nie obrazajac ciebie, z racji niepelnosprawnosci mialam ciagla stycznosc
                                            > z takimi "specjalistami".
                                            > I byli wsrod nich jedni z najglupszych, najbardziej ograniczajacyh mnie ludzi
                                            > jakich spotkalam w zyciu.
                                            >
                                            No i doszlismy do sedna.
                                            Cytujac powiesc: "Bialy Kiel upolowal sowe sniezna i w powodzi pierza znalazl pol funta miesa", w niniejszej rozmowie, w powodzi egzaltowanych fraz o czujacych nie tak jak trzeba, szczesciu bycia chorym i skakaniu z mostu znalezlismy twoj wlasny, czysto osobisty, zal do jakiejs osoby z przeszlosci.

                                            Rozumiem, ze ktos cie kiedys zle potraktowal, ale to nie bylam ja, wiec nie wydzieraj sie na mnie (wirtualnie) w zastepstwie.
                                            • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 18.09.10, 00:37
                                              Rozumiem, ze ktos cie kiedys zle potraktowal, ale to nie bylam ja, wiec nie wyd
                                              > zieraj sie na mnie (wirtualnie) w zastepstwie.


                                              wiesz, zaczynam watpic w twoja inteligencje.

                                              naprawde nic a nic do ciebie nie dotarlo wczesniej z tego co napisalam?
                                              nic a nic nie dalo ci do myslenia to co napisalam ze aby wiedziec co to znaczy byc kaleka, uposledzonym wie TYLKO sam kaleka i uposledzony, NIKT INNY?
                                              i w zwiazku z czym, dalej, rodzice czesto naprawde niepotrzebnie cierpia, niepotrzebnie mysla ze ich dzieci nie moga tego czy tamtego, a co gorsza, sami je ograniczaja - to bylo idea przewodnia mojej wypowiedzi, moich postow.
                                              a co ty z tego zrozumialas? "pierze i mieso"??? patetyczne.

                                              gdzie, w jaki sposob ja sie "wydzieram na ciebie"? wprawiasz mnie po prostu w zdumienie.

                                              poprzednio napisalam wlasnie, ze wykluczam cie z kregu owych ludzi ograniczonych (chyba przedwczesnie, jak widze) ktorzy decydowali za mnie co dla mnie bedzie najlepsze,
                                              i sednem tego bylo wlasnie ci powiedziec ze tylko sam niepelnosprawny najlepiej wie na co go stac mentalnie i emocjonalnie w zwiazku z czym tylko on sam powinien decydowac co moze a co nie moze.

                                              a ty z tego zrozumialas tylko tyle ze "mnie kiedys ktos zle potraktowal"? "zal z przeszlosci"??

                                              to jest po prostu gorzej niz zalosne. to jest dno.

                                              Minnie
                                              • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 18.09.10, 10:38
                                                minniemouse napisała:

                                                > gdzie, w jaki sposob ja sie "wydzieram na ciebie"? wprawiasz mnie po prostu w z
                                                > dumienie.
                                                >
                                                Aroganckie uwagi typu "<<specjalisci>> tacy jak ty". Nic nie wiesz o mnie i mojej pracy ale juz zaczynasz obrazac. Slodkie.

                                                > poprzednio napisalam wlasnie, ze wykluczam cie z kregu owych ludzi ograniczony
                                                > ch (chyba przedwczesnie, jak widze) ktorzy decydowali za mnie co dla mnie bedzi
                                                > e najlepsze,

                                                Czy nie zauwazasz, ze to TY SAMA usilujesz decydowac za innych (w tym przypadku za rodzicow, ktorym urodzilo sie uposledzone dziecko), co jest dla nich najlepsze?

                                                Zanim sie zaperzysz, wez pod uwage, ze rozmawiamy nie o niepelnosprawnych ale o UPOSLEDZONYCH UMYSLOWO, ktorzy nigdy nie beda mogli podejmowac decyzji co do swojej przyszlosci bo zwyczajnie nie sa w stanie, decyzje o ich zyciu zawsze beda obciazac najblizsza rodzine.


                                                • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 19.09.10, 03:41
                                                  >
                                                  > Aroganckie uwagi typu "<<specjalisci>> tacy jak ty". Nic nie wi
                                                  > esz o mnie i mojej pracy ale juz zaczynasz obrazac. Slodkie.


                                                  nie, tylko jak zwykle nie rouzmiesz mnie:

                                                  > a ja, nie obrazajac ciebie, z racji niepelnosprawnosci mialam ciagla stycznosc
                                                  > z takimi "specjalistami".


                                                  raz, ze zaznaczylam ze ciebie wylaczam z grona specjalistow w cudzyslowiu,
                                                  dwa piszac to mialam na mysli wylacznie fakt ze spotkalam sie i z takimi i z takimi zawodowcami. ze sa "fachowcy" ktorzy nie maja pojecia na co stac niepelnosprawnego alew decyduja za niego.
                                                  przklad - prof Lew Starowicz ktory kiedys odmowil przyjecia na AWF zlota medalistke, paraolimpijke bo uznal ze z jej brakiem sluchu "nie poradzi sobie na studiach".
                                                  tak jakby on lepiej od niej wiedzial co ona moze, to raz, dwa jakby to byl w ogole jego interes - ona ma zdac na studia i ma zdawac egzaminy jak kazdy, a jak sobie z tym poradzi to juz jej sprawa. Tymczasem, na drugiej polkuli mamy gluchoniemych ktorzy moga studiowac prakrtycznie wszystko jesli tylko spelniaja warunki yczelni jak kazdy - czyli wymagane ezgaminy itd. Oprocz tego, maja prawo do pomocy dla niepelnosprawnych.

                                                  Te same kryteria odnosza sie do osob uposledzonych umyslowo - jesli zalozysz ze z nimi sie nic nie da zrobic.....

                                                  Czy nie zauwazasz, ze to TY SAMA usilujesz decydowac za innych (w tym przypadku
                                                  > za rodzicow, ktorym urodzilo sie uposledzone dziecko), co jest dla nich najlep
                                                  > sze?


                                                  Nie. Mnie chodzi o cos innego.
                                                  Z racji tego ze przedstawiam soba te druga strone, dotknieta niepelnosprawnoscia, moge sie wypowiedziec co to znaczy BYC niepelnosprawnym,
                                                  i doswiadczac traktowania przez osoby pelnosprawne w tym "fachowcow".
                                                  Wiec wiem tez jakie moga byc oczekiwania i limitacje narzucone przez 'zdrowych' wobec "chorych",
                                                  i w zwiazku z tym wiem jakie moga one byc bez sensu, nieuzasadnione.

                                                  Sprawe pogarsza fakt ze czynia to wlasnie tzw "fachowcy". A ich sluchaja rodzice.

                                                  Dotyczy to takze jak najbardziej ludzi uposledzonych umyslowo, ktorych mozliwsci sa czesto wieksze niz sie to rodzicom i niektorym fachowcom wydaje.
                                                  Kiedy 30 lat temu przyjechalam do Kanady byla zszokowana widokiem doroslych ludzi z zespolem Downa czasami podrozujacych grupami z opiekunem autobusem.
                                                  W Polsce to by bylo nie do pomyslenia.
                                                  Okazuje sie, ze w zaleznosci od stopnia uposledzenia, da sie nauczyc tych ludzi funkcjonowac w spoleczenstwie. dzisiaj w Kanadzie moga nawet znalezc zatrudnienie, a wiec byc aktywnie, indywidualnie partycypujacymi czlonkami spoleczenstwa.
                                                  Nie jest to mozliwe gdy nie ma takiego nastawienia ze strony osob zajmujacych sie nimi.

                                                  Rodzice sa czesto po prostu nieuswiadomieni ze ich dziecko np. wlasnie z Downem nie jest w az tak tragicznej sytuacji jak im sie wydaje.
                                                  "Czuja co czuja" - pytanie tylko, ile z tego jest w tym co wiedza faktu a ile
                                                  dezinformacji. Tak naprawde bowiem czuja tyle ile wiedza.

                                                  na przyklad, jednemu urodzi sie gluche dziecko i bedzie rozpaczal. drugiemu urodzi sie rownie gluche i nie bedzie. dlaczego? bo ten drugi ma wiecej informacji i edukacji na temat utraty sluchu i co tym mozna zrobic, nic wiecej.

                                                  Konkluzja- glowna przyczyna "cierpienia i bolu" gdy rodzi sie uposledzone dziecko jest nie tyle samo uposledzenie a nastawienie do niego, swiadomosc co to jest uposledzenie i jak z tym mozna zyc.

                                                  btw, mi nikt zadnej "krzywdy" nie zrobil.

                                                  Minnie
                                                  • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 19.09.10, 03:48
                                                    ps.
                                                    nie mysl sobie ze ja poza tym twierdze ze miec usposledzone dziecko to sama radosc.
                                                    Nie ma dwoch zdan ze to ciezka praca i sa chwile kiedy trudno jest to udzwignac.
                                                    Duzo malzenstw rozpada sie przez to, a najgorszy przypuszczam do zaakceptowania jest brak normalnego kontaktu z dzieckiem a potem doroslym. ale jak we wszystkim nie ma czarne i biale, i sa dwie strony medalu.

                                                    Minnie
                                                  • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 19.09.10, 03:59
                                                    jeszcz jedno - skoro z racji wykonywanego zawodu stykasz sie z ludzmi uposledzonymi umyslowo,
                                                    mam pytanie do ciebie, Sabina, ile znasz ludzi z Downem ktorzy mieszkaja sami,
                                                    sa zamezni albo zonaci, pracuja?

                                                    Minnie
                                                  • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 19.09.10, 13:23
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > Z racji tego ze przedstawiam soba te druga strone, dotknieta niepelnosprawnosc
                                                    > ia, moge sie wypowiedziec co to znaczy BYC niepelnosprawnym,

                                                    Czy jestes dotknieta uposledzeniem umyslowym?
                                                    Przypominam, ze to o nim mowa.

                                                    > Kiedy 30 lat temu przyjechalam do Kanady byla zszokowana widokiem doros
                                                    > lych ludzi z zespolem Downa czasami podrozujacych grupami z opiekunem autobus
                                                    > em.
                                                    > W Polsce to by bylo nie do pomyslenia.

                                                    No juz nie rob z Polski pustyni, w Polsce uposledzeni tez jezdza na wycieczki i obozy, jeszcze jako dzierlatka bralam udzial w takich imprezach jako opiekunka.

                                                    Idea tego typu imprez, organizowanych przez grupy oazowe lub wspolnoty "Muminek" sprowadza sie do tego, ze w czasie wspolnego wyjazdu opiekunowie-woluntariusze zajmuja sie dziecmi a wyczerpani codzienna szarpanina rodzice moga w tym czasie odetchnac i choc troche zajac sie soba.

                                                    > Okazuje sie, ze w zaleznosci od stopnia uposledzenia, da sie nauczyc tych ludz
                                                    > i funkcjonowac w spoleczenstwie. dzisiaj w Kanadzie moga nawet znalezc zatrudni
                                                    > enie, a wiec byc aktywnie, indywidualnie partycypujacymi czlonkami spoleczenst
                                                    > wa.

                                                    Alez, jak (chyba) zauwazylas, nikt tego nie neguje, tak jak nikt nie neguje tego, ze niepelnosprawny fizycznie moze zyc samodzielnie i czerpac ze swego zycia satysfakcje.
                                                    Wywazasz otwarte drzwi.

                                                    Ja tylko zwracam uwage, ze uczucia rodzicow na wiadomosc, ze ich dziecko jest uposledzone, sa dalekie od radosci.
                                                    Ze trudno sie cieszyc na mysl, ze trzeba bedzie poswiecic dziecku cale zycie bez reszty, zaniedbujac calkowicie wlasny rozwoj, wlasne przyjemnosci i wlasne relacje.
                                                    Ze cieszac sie, iz 20-letnia corka nauczyla sie wierszyka o misiu lub ulozyla talerze, zawsze odczuje sie uklucie na wiesc o dyplomie lub slubie jej rowiesniczki.

                                                    Nie ma co tlumaczyc ludziom, ze powinni czuc inaczej, niz czuja.

                                                    Polecam ci ksiazke "Zerwane wiezi" (nie pamietam nazwiska autora), pamietnik adopcyjnego ojca uposledzonego chlopca.

                                                    > Konkluzja- glowna przyczyna "cierpienia i bolu" gdy rodzi sie uposledzone dziec
                                                    > ko jest nie tyle samo uposledzenie a nastawienie do niego, swiadomosc co
                                                    > to jest uposledzenie i jak z tym mozna zyc.
                                                    >
                                                    To wszystko zalezy od przyczyny i stopnia uposledzenia. Czasem owa swiadomosc tylko pozbawia nadziei.
                                                  • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 19.09.10, 22:45
                                                    No juz nie rob z Polski pustyni, w Polsce uposledzeni tez jezdza na wycieczki i
                                                    > obozy, jeszcze jako dzierlatka bralam udzial w takich imprezach jako opiekunka


                                                    no, TERAZ. 30 lat temu osoba z syndromem Downa byla przekreslona jako ktos majacy szanse na jakikolwiek rozwoj. idiota, i koniec.
                                                    poza tym co innego wycieczka i oboz, takie glaskanie po glowie.
                                                    mnie chodzi o chodzenie do szkoly i uczenie sie zawodu, partycypowanie w normalnym, samodzielnym zyciu.

                                                    To wszystko zalezy od przyczyny i stopnia uposledzenia. Czasem owa swiadomosc t
                                                    > ylko pozbawia nadziei.


                                                    tez o tym mowie caly czas, m.inn. ..


                                                    Nie odpowiedzialas mi na ostatnie pytanie.

                                                    Minnie
                                                  • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 20.09.10, 19:07
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > mnie chodzi o chodzenie do szkoly i uczenie sie zawodu, partycypowanie w normal
                                                    > nym, samodzielnym zyciu.
                                                    >
                                                    Na to ludzie glebiej uposledzeni nie maja szansy, i, niestety, nawet najlepszy system opieki i rehabilitacji tego nie zmieni.
                                                    I to wlasnie jest przyczyna cierpienia rodzicow.
                                                  • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 20.09.10, 23:04
                                                    Na to ludzie glebiej uposledzeni nie maja szansy, i, niestety, nawet najlepszy system opieki i rehabilitacji tego nie zmieni.
                                                    I to wlasnie jest przyczyna cierpienia rodzicow.


                                                    no ale wlasnie, i tu moj pies jest pogrzebany. ale poniewaz nie odpowiadasz na moje pytania, musze nadal pisac w ciemno.
                                                    otoz wlasnie to wszystko zalezy od nastawienia

                                                    Na to ludzie glebiej uposledzeni nie maja szansy

                                                    tutaj ludzie uposledzeni sa juz tylko zalezni od 'mercy' ludzi zdrowych, co kto uwaza co taki czlowiek moze z co nie moze, w jakim stopniu co mozna od kogo wymagac, oczekiwac.
                                                    po to byl moj caly wywod ze ja jako czlowiek niepelnosprawny majac wlasne doswiadczenia
                                                    z "fachowcami' stwierdzalam ze czesto g..o wiedza, a decyduja o zyciu innych.

                                                    to samo dotyczy zycia ludzi usposledzonych umyslowo. do czego zmierzam,
                                                    nie wiem jak w PL ale na zachodzie ludzie z syndromem Downa w zaleznosci stopnia uposledzenia
                                                    sa jak najbardziej zdolni podjac w miare samodzielne zycie, prace zarobkowa a nawet sa rzadkie przypadki kiedy zawieraja legalne malzenstwa. sa w pelni swiadomi tego co robia.
                                                    o czym to swiadczy, o tym ze jak sie da tym ludziom szanse 'wykazac sie' to potrafia przeskoczyc oczekiwania, oczekiwania ludzi ZDROWYCH ktorzy zazwyczaj obnizaja poprzeczke,
                                                    bo w ich mniemaniu "tego sie nie da". nikt tylko czlowiek niepelnosprawny wie najlepiej co moze z co nie moze", kropka. nawet ludzie ograniczeni umyslowo.

                                                    Owszem zgadzam sie wszystko ma swoje limity w pewnym momencie uposledzenie osiagnie pulap kiedy chory juz jest naprawde "warzywem".
                                                    ale pytanie ile wsrod tych ludzi to tylko zmarnowany potencjal bo ktos uznal "nie da sie". bo zeby cos "sie dalo", to trzeba w to wierzyc i mocno pracowac juz od niemowlecia, nie poddawac sie.

                                                    ale jak juz taka placowka na wstepie nazywa sie "Muminek" (brrrrr) - ehhhhhh..

                                                    to chociaz milo ze choc pod tym wzgledem sie zgadzamy :)

                                                    Minnie
                                                  • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 19.09.10, 22:54
                                                    Idea tego typu imprez, organizowanych przez grupy oazowe lub wspolnoty "Muminek"

                                                    nawiasem mowiac, od tej nazwy mnie po prostu skreca.
                                                    to jest bowiem wlasnie cala kwintesencja, ukazujaca przez jaki pryzmat widzi sie takich ludzi w PL.

                                                    nazwa mowiaca sama za siebie....

                                                    Minnie
                                                  • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 20.09.10, 19:08
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > nawiasem mowiac, od tej nazwy mnie po prostu skreca.

                                                    Mnie tez.
                                                    Ale nie bij mnie, ja tego nie wymyslilam :)
                            • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 12.09.10, 02:31
                              ps.

                              Czego ci oczywiście nie życzę.

                              za pozno :(
                              mnie przeciez leb nap.. la. mocno.

                              Minnie
                      • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 10.09.10, 23:31
                        minniemouse napisała:

                        > no wiesz- jesli jest tak duze ryzyko komplikacji to czemu matka skazuje siebie
                        > i dziecko na takie tortury, nie pomysli o adopcji??
                        > ogladalam programy o ludziach zagrozonych roznymi chorobami genetycznymi ktorzy
                        > w ogole nie mieli wlasnych dzieci TYLKO adoptowane, bo w ogole nie chcieli ryz
                        > ykowac NIGDY.
                        >
                        Jak widze, znow dyktujesz z parnasu, co kto powinien.


                        > Mam ponad dwa razy tyle, i wlasnie dlatego moge ci powiedziec ze jak pozyjesz t
                        > yle co ja
                        > i ZOBACZYSZ tyle co ja,

                        Wyglada na to, ze pozylam tyle co ty a moze i wiecej :D

                        > ale wcale nie chce przez to powiedziec ze jestem przeciwna usuwaniu ciazy z wad
                        > ami. uwazam ze to jest bardzo, bardzo prywatny wybor.
                        >
                        Po co ci ta piana, skoro i tak w koncu doszlas do tej samej konkluzji co ja?

                        • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 11.09.10, 01:47
                          Jak widze, znow dyktujesz z parnasu, co kto powinien.

                          zloto, woz albo przewoz.
                          albo jestes nosicielem wad genetycznych i z kazda kolejna ciaza dobrowolnie skazujesz sie na tortury, albo adoptujesz. takie sa fakty, nic na to nie poradze.

                          ZRESZTA, przyznalam ci W KONCU racje ze w pewnych szczegolnie trudnych przpadkach kiedy uposledzenie jest wyjatkowo drastyczne rzeczywscie aborcja jest wlasciwie dobrodziejstwem, wiec racz o tym pamietac.

                          Po co ci ta piana, skoro i tak w koncu doszlas do tej samej konkluzji co ja

                          cvhwilenke, chwilenke - nie doszlam W KONCU do takiej konkluzji, poniewaz za prawem do aborcji i wolnym wyborem bylam i jestem ZAWSZE,
                          i chociaz trudno to pojac i pogodzic w takim kontekscie, to zawsze uwazam ze jesli kobieta, rodzice uwazaja ze nie chca ponosic trudow wychowywania dziecka uposledzonego, i wola ciaze usunac, to ich prywatny wybor i mnie nic do tego.
                          takiego WYBORU ani nie pochwlam ani nie potepiam - mnie NIC DO TEGO.
                          nie jestesm w sytuacji takich rodzicow, nie wiem jak bym postapila, co by mnie czekalo.

                          o co mnie "sie rozchodzi" to z gory zalozony poglad ze "dziecko uposledzone to autotmatycznie cierpienie", moj blad w zalozeniu polegal na tym ze zupelnie zapomnialam
                          o drastycznych uposledzeniach kiedy faktycznie opieka i wychowywanie nie polega na niczym innym tylko na nieustanej udrece przede wszystkim RODZICOW,
                          bo czy dzieci - to trudno powiedziec.
                          z pewnoscia w chorobach gdzie uposledzenie sprawia fizyczny bol - dziecku bezsprzecznie takze, ale sa wady gdzie tego nie ma.

                          Minnie

                          a
                          • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 11.09.10, 14:45
                            minniemouse napisała:

                            > zloto, woz albo przewoz.
                            To "zloto" to niby ja?

                            > albo jestes nosicielem wad genetycznych i z kazda kolejna ciaza dobrowolnie sk
                            > azujesz sie na tortury, albo adoptujesz. takie sa fakty, nic na to nie poradze
                            >
                            WSZYSCY jestesmy nosicielami wad genetycznych.
                            U dziecka pojawi sie choroba, jesli oboje rodzice sa nosicielami tej samej wady, wtedy jest 25% prawdopodobienstwa, ze dziecko urodzi sie chore i 75% ze bedzie zdrowe.
                            Oczywiscie nie da sie przewidziec jak sie potoczy u konkretnej rodziny, sa rodziny z 5 dzieci zdrowych i jednym chorym, ale sa rowniez i takie, gdzie rodzi sie 3-4 chorych dzieci pod rzad.

                            Niewielka czesc wad dziedziczy sie w sposob dominujacy tzn. nosicielem jest tylko jedno z rodzicow (ktory najczesciej sam jest chory) a prawdopodobienstwo urodzenia chorego dziecka wynosi 50%.

                            Zatem, jak widzisz, sprawa jest dosc skomplikowana, ludzie probuja i nie zawsze sie zawodza i owo butne "albo-albo, nic nie poradze", ktore tak chetnie, z pozycji osoby nie dotknietej tym problemem bezposrednio, serwujesz cierpiacym ludziom, nie wyczerpuje tematu.
                            >
                            > ZRESZTA, przyznalam ci W KONCU racje ze w pewnych szczegolnie trudnych
                            > przpadkach kiedy uposledzenie jest wyjatkowo drastyczne rzeczywscie aborcja je
                            > st wlasciwie dobrodziejstwem, wiec racz o tym pamietac.
                            >
                            No racze, racze.

                            • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 12.09.10, 01:19

                              Niewielka czesc wad dziedziczy sie w sposob dominujacy tzn. nosicielem jest tylko jedno z rodzicow (ktory najczesciej sam jest chory) a prawdopodobienstwo urodzenia chorego dziecka wynosi 50%.

                              owszem,
                              ale mi podano przyklad gdzie prawdopodobioenstwo bylo wyjatkowo wysokie bo rodzilo sie kolejne i kolejne dziecko z wada a wiec to raczej na zdrowe dziecko szansa byla bardzo mala

                              W niektorych zespolach, w przypadku kolejnej ciazy matki, ktora juz stracila na
                              > te chorobe jedno lub kilkoro dzieci, jest mozliwe stwierdzenie choroby badanie
                              > m genetycznym wykonanym w biopsji kosmowki w 12 tyg. ciazy.
                              > Co zalecilabys matce w razie pozytywnego wyniku? Radosne oczekiwanie?


                              i do takiego konkretnego przypadku sie odnioslam.
                              tu naprawde, uwazam, jest to juz kwestia- woz albo przewoz - skoro sie wie o konsewkencjach to nalezy takze zdawac sobie sprawe ze zaskoczenia juz nie ma, prawda?
                              wiadomo co bedzie, wiadomo na jaki bol sie czlowiek decyduje, a mozna tego uniknac poprzez adopcje.

                              No racze, racze.

                              a dzieki, dzieki :)

                              Minnie
                              • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 13.09.10, 10:40
                                minniemouse napisała:

                                > owszem,
                                > ale mi podano przyklad gdzie prawdopodobioenstwo bylo wyjatkowo wysokie bo rod
                                > zilo sie kolejne i kolejne dziecko z wada a wiec to raczej na zdrowe dziecko sz
                                > ansa byla bardzo mala
                                >
                                Jak pisalam, czesto taka sytuacja zdarza sie pomimo ze szansa na zdrowe dziecko wynosi 75%.

                                > skoro sie wie o k
                                > onsewkencjach to nalezy takze zdawac sobie sprawe ze zaskoczenia juz nie ma, pr
                                > awda?
                                > wiadomo co bedzie, wiadomo na jaki bol sie czlowiek decyduje, a mozna tego unik
                                > nac poprzez adopcje.
                                >
                                Znow przemawiasz z parnasu pouczajac "co nalezy", "co wiadomo" i "co mozna".
                                • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 14.09.10, 06:22
                                  Jak pisalam, czesto taka sytuacja zdarza sie pomimo ze szansa na zdrowe dziecko wynosi 75%.

                                  Nie mowie z parnasu, tylko ty mnie nie rozumiesz.

                                  (tak przy okazji tych 75% - hmmmm, OK,
                                  ale wiesz dla mnie skoro kolejna ciaza i kolejna ciaza i kolejna ciaza okazuje sie byc ciaza, nazwijmy ja dla uproszczenia "chora",
                                  to raczej jasne jest ze rachunek prawdopodobienstwa w tym wypadku jest raczej mocno niekorzystny, i te 75% cos tu niezbyt pracuje,
                                  bardziej wyglada na to ze przynajmniej w tym przypadku kobieta nie ma szczescia, raczej ma ledwie 25% na zdrowa ciaze, co?)

                                  Jezeli kobieta teoretyczniemajac szanse na zdrowa ciaze (praktycznie slaba) i wiedzac ze dziecko moze miec wady genetyczne chce zrobic badania, to oczywscie niech robi.

                                  Jesli nie robi, a kolejna i kolejna i kolejna ciaza okazuje sie "chora", dziecko rodzi sie z ciezkimi wadami po czym po kilku latach umiera, to to jest bardzo smutne, owszem,
                                  i ja szczerze wspolczuje takiej kobiecie, mimo wszystko,
                                  bo nawet jesli uwazam ze ja bym na jej miejscu adoptowala, to to nie zmienia postaci rzeczy ze smierc kolejnego dziecka to straszna tragedia i ja to rozumiem.
                                  a to ze mimo to raz po raz zachodzi i cierpi to to jest jej sprawa, jej wybor. OCZYWSCIE.

                                  ale, jak rowniez juz pisalam, rodzenie ciagle dzieci z ryzykiem wad to jest, przykro mi,
                                  na zasadzie wkladania co chwila reki w ogien i plakania jak boli.
                                  Dlatego wlasnie trzeba robic badania prenatalne zeby ew ciaze mozna bylo usunac- lub nie. tak, ty to wlasnie napisalas, jeszcze sie nie zapowietrzaj :)

                                  bo ja do czegos zmierzam. to bylo a propos jednej rzeczy - to bylo a propos matek
                                  "czy maja skakac z radosci jak kolejna ciaze okazuje sie "chora".
                                  nie maja, maja robic badania prenatalne albo adpotowac - tp byl jeden aspekt ktory poruszylas a ktory zmieszal sie scisle z innymi - KOLEJNE ciaze.
                                  w tym przypadku odnioslam sie tylko do 'rozsadnosci' faktu zachodzenia raz po raz w ryzykowna ciaze.

                                  Drugi aspekt, natomiast, do ktorego sie glownie przyczepilam w tym watku to to,
                                  ze rozne uposledzenia zarowno fizyczne jak i psychiczne sa automatycznie uznawane za powod do bolu cierpien. I ze kiedy jak napisal Oszolom, "rodzi sie dziecko uposledzone, rodzice sa w bolu i cierpieniu, lub/i dziecko zyje w bolu i cierpieniu".

                                  A poniewaz tak sie zlozylo ze mam i osobiste i posrednie doswiadczenia w tej dziedzinie
                                  i wiem
                                  ze jesli chodzi o ludzi niepelnosprawnych to chyba nigdzie bardziej, lepiej, mocniej, trafniej nie potwierdza sie przyslowie "syty glodnego nie zrozumie" - podeszlam do tego wlasnie od tej strony.

                                  O tym czy niedorozwiniete dziecko = cierpienie i bol mozna bedzie dyskutowac tylko wtedy, kiedy swiadomosc spoleczenstwa znacznie pod tym wzgledem sie podwyzszy.

                                  Na razie, jak widze po moje krotkiej wymianie z Yoma, jest fatalnie.

                                  To drugi aspekt, mocno nierozerwalny z pierwszym, bo jesli wychodzi sie z zalozenia ze dziecko z Downem nie da rady tego czy tamtego, nie bedzie Hawkingiem, nie bedzie Justyna, nie poleci na Marsa - to wtedy - trzeci aspekt - pytanie co WLASCIWIE wiedzia, spodziewaja sie, oczekuja, biora pod uwage?
                                  rodzice
                                  zastanawiajacy sie co robic bo np. otrzymali wynik badania amnio potwierdzajacy obecnosc extra chromosomu...


                                  znasz takie zgrabne amerykanskie powiedzenie "informed decision"? o to wlasnie mi chodzi.
                                  W Polsce brak informacji na temat inwalidow. nie ma zwyczaju wlaczania inwalidow w normalne srodowisko, przeciwnie, panstwo i spoleczenstwo bardzo kiepsko sie nimi zajmuja, fatalnie po prostu. panstwo nie daje wystarczajaco pieniedzy na rozwoj np podjazdow, wind, urzadzen, protez, wozkow, tlumaczy jezyka migowego, nie zatwierdzan przepisow nakazujacych ochorne pracy, swiadczen itd itp, spoleczenstwo tez nie widac zeby bylo tym zainteresowane.

                                  skad wiec taka Yoma moze miec pojecie o ich potencjale, a tym bardziej miec mentalnosc
                                  ze uposledzenie umyslowe mozna po prostu ze spokojem akceptowac. a nawet ty, Sabina.
                                  Tym bardziej wiec jak myslisz jaka "informed decision" moga podjac rodzice po otrzymaniu wiadomosci ze ciaza jest z wadami?
                                  wylaczacjac, oczywscie, naprawde ciezkie przypadki. z tym ze, JA, to bym mogla rowniez dyskutowac co kto uwaza za naprawde ciezkie przypadki i ich potencjal.
                                  btw slyszalas o Mattie Stepanek?

                                  wiadomosci.onet.pl/rozrywka/smierc-mlodego-poety,1,3390970,wiadomosc.html
                                  a przeciez w/g niektorych nalezaloby go rozwazac tylko pod katem "bolu i cierpienia"
                                  jaki niesie ze soba wynik badania prenatalnego?


                                  Minnie
                                  • yoma Re: Mieć upośledzone dziecko 14.09.10, 09:17
                                    > skad wiec taka Yoma moze miec pojecie o ich potencjale, a tym bardziej miec m
                                    > entalnosc

                                    Dobrze, Minnie, zgoda, niech ci będzie, każdy down Einsteinem. I na przyszłość daruj sobie z łaski swojej wycieczki osobiste. EOT.
                                    • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 15.09.10, 05:24
                                      Dobrze, Minnie, zgoda, niech ci będzie, każdy down Einsteinem. I na przyszłość daruj sobie z łaski swojej wycieczki osobiste. EOT.

                                      to nie jest zadna wycieczka osobista, nie schlebiaj sobie tak.

                                      jestes jedynie uzyta jako przyklad, dobry na dodatek,
                                      jaka jest przecietna swiadomosc spoleczenstwa na temat niepelnosprawnych, tego "{co moga i nie moga" - w mniemaniu takich jak ty (przekrojowo).
                                      mozesz sie z tego co najwyzej cieszyc :)

                                      poza tym jak zwykle, nie dotarl do ciebie sens wypowiedzi.

                                      Minnie
                                  • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 14.09.10, 21:10
                                    minniemouse napisała:

                                    > (tak przy okazji tych 75% - hmmmm, OK,
                                    > ale wiesz dla mnie skoro kolejna ciaza i kolejna ciaza i kolejna ciaza okazuje
                                    > sie byc ciaza, nazwijmy ja dla uproszczenia "chora",
                                    > to raczej jasne jest ze rachunek prawdopodobienstwa w tym wypadku jest raczej
                                    > mocno niekorzystny, i te 75% cos tu niezbyt pracuje,
                                    > bardziej wyglada na to ze przynajmniej w tym przypadku kobieta nie ma szczesci
                                    > a, raczej ma ledwie 25% na zdrowa ciaze, co?)

                                    Tlumaczenie ci calej genetyki przekracza ramy tego forum.
                                    Przeczytaj jakies opracowanie z genetyki, o dziedziczeniu autosomalnym i zwiazanym z plcia a takze o genach dominujacych i recesywnych - wtedy sie wypowiesz bo na razie jest to rozmowa ze slepym o kolorach.
                                    >

                                    > a to ze mimo to raz po raz zachodzi i cierpi to to jest jej sprawa, jej wyb
                                    > or. OCZYWSCIE.
                                    >
                                    Powiedzenie "to jej wybor" lub "sama chciala" jest rodzajem psychologicznego odciecia sie od niej i jej cierpienia.
                                    Jest tez rodzajem magicznego myslenia - "mnie sie to nie zdarzy bo ja podejmuje madrzejsze decyzje".

                                    > nie maja, maja robic badania prenatalne albo adpotowac -
                                    Znow dyktujesz ludziom co MAJA a czego nie maja robic.
                                    >

                                    > skad wiec taka Yoma (...)

                                    Prosze, nie wciagaj mnie w swoje potyczki z innymi uzytkownikami.

                                    P.S. Zwrocilam ci uwage na to, ze dyktujesz nieznanym ludzim co maja robic i co powinni czuc co najmniej kilka razy w jednej dyskusji - uwazam, ze jest to powod do zastanowienia.
                                    • minniemouse Re: Mieć upośledzone dziecko 15.09.10, 06:22

                                      Tlumaczenie ci calej genetyki przekracza ramy tego forum.
                                      Przeczytaj jakies opracowanie z genetyki, o dziedziczeniu autosomalnym i zwiazanym z plcia a takze o genach dominujacych i recesywnych - wtedy sie wypowiesz bo na razie jest to rozmowa ze slepym o kolorach.


                                      akurat z racji swojej wady sluchu nawet co nieco sie w tym orientuje, no i co z tego?
                                      co to ma tu do rzeczy, genetyka itd, poza tym? podalas zly przyklad na wstepie, po prostu.



                                      Powiedzenie "to jej wybor" lub "sama chciala" jest rodzajem psychologicznego od
                                      > ciecia sie od niej i jej cierpienia.
                                      > Jest tez rodzajem magicznego myslenia - "mnie sie to nie zdarzy bo ja podejmuje
                                      > madrzejsze decyzje"


                                      nieprawda. nic takiego nie uwazam. nie jestem takim typem.
                                      Zapominasz, ze to ty podalas taki przyklad jako argument za robieniem badan prenatalnych i ew. usuwaniem ciazy z wadami:


                                      W niektorych zespolach, w przypadku kolejnej ciazy matki, ktora juz stracila na te chorobe jedno lub kilkoro dzieci, jest mozliwe stwierdzenie choroby badaniem genetycznym wykonanym w biopsji kosmowki w 12 tyg. ciazy.
                                      Co zalecilabys matce w razie pozytywnego wyniku? Radosne oczekiwanie?


                                      przeciwko czemu ja wcale nie jestem,
                                      wrecz przeciwnie popieram ze jest to rozsadne -
                                      robic badania prenatalne, a wybor potem to juz osobista sprawa.
                                      ja, powtarzam, jedynie prostestowalam przeciwko
                                      1/ zakladaniu z gory ze dzieci uposledzone = cierpienie,
                                      ale bylo to przed zwroceniem mi uwagi ze nie wszystkie sa "usmiechnietymi twarzyczkami Downa z reklam".

                                      poza tym
                                      2/zadajesz mi tu pytanie, podajac konkretny przyklad,
                                      no to ustosunkowalam sie do tego. i moze skonczmy juz to, bo strasznie macisz.

                                      Znow dyktujesz ludziom co MAJA a czego nie maja robic.

                                      ponownie, chodzilo mi o powyzsze. nie o co "maja" co "nie maja", co zrobia czy nie bo to ich sprawa, oczywscie.

                                      Prosze, nie wciagaj mnie w swoje potyczki z innymi uzytkownikami.

                                      doprawdy, jak sie was niektorych czyta, to az zatyka.

                                      przeciez podalam ja (yome) tylko jako przyklad jednostki spoleczenstwa gloszacej pewien poglad, pewien poziom.
                                      nadaje sie tu do tego tylko dlatego ze brala udzial w dyskusji i zarowno ja jak i ty jak i kazdy inny czytal co napisala,
                                      wiec wiemy o co chodzi. nic poza tym,
                                      jakie wiec "potyczki z innymi uzytkownikami" ?? jesus!

                                      poza tym, jesli juz to przez takie pisanie sama sie wciagasz.

                                      Minnie


                                      Minnie
      • angelfree Re: Mieć upośledzone dziecko 05.09.10, 12:08
        Upośledzone dziecko to rownież ciężka praca rodzicow nad rehabilitacją,
        najczęściej konieczność rezygnacji z pracy przez jednego z rodziców, ogromne,
        nieraz przekraczające mozliwości rodziny wydatki na tęże rehabilitację.
        O takich drobiazgach jak rezygnacja z dotychczasowego stylu życia, często
        izolacja towarzyska (bo na życie pozarehabilitacyjne nie starcza już sil, czasu
        i możliwości), nie wspomnę.
        Wcześniej żaloba wynikająca z faktu, że trzeba się pożegnać z wyobrażeniem
        zdrowego, sprawnego fizycznie i intelektualnie dziecka. Strach, co będzie, gdy
        rodzicom nie starczy sil do opieki nad doroslym, niepelnosprawnym dzieckiem (lub
        gdy po prostu rodzce umrą).

        Nie twierdzę, że dziecka niepelnosprawnego fizycznie czy intelektualnie się nie
        kocha - oczywiście, że najczęściej się je kocha po wariacku, ale z radością to
        nie ma wiele wspólnego.
      • seth.destructor Re: Mieć upośledzone dziecko 08.09.10, 01:02
        Nie należy traktować tak samo, bo jest to przyczyną frustracji tego dziecka. Na przykład jeśli musi spędzić więcej czasu nad rozwiązaniem zadania, bo ma dysleksję.
    • sabinac-0 Re: Mieć upośledzone dziecko 05.09.10, 05:57
      Co nazywasz "wczesniejszym wykryciem"?

      Jak slusznie zauwazyles, wiekszosc przypadkow uposledzenia daje sie wykryc
      dopiero w wieku przedszkolnym lub szkolnym, gdy dziecko sobie nie radzi.
      • billy.the.kid Re: Mieć upośledzone dziecko 05.09.10, 06:13
        osiołku-zadziwiasz mnie!!!!!!!!!!!!
        • matylda1001 Re: Mieć upośledzone dziecko 05.09.10, 10:41
          billy.the.kid napisał:

          > osiołku-zadziwiasz mnie!!!!!!!!!!!!<

          :) Prawda, że ten "Osiołek" jest całkiem miły?
    • l.george.l Re: Mieć upośledzone dziecko 05.09.10, 12:38
      Tak się przyglądam kryteriom upośledzenia umysłowego, które zastosowałeś i nie
      mam najmniejszych wątpliwości, że spełnia je co najmniej kilka osób z naszego
      Sejmu. Są uciążliwi - to fakt. Ale bez ich obecności kilka forów Gazety nie
      miałoby racji bytu, a wiele kabaretów zajęcia.
    • kora3 wiesz, przede wszystkim to 07.09.10, 22:48
      bardzo upraszczasz - niezwykle rzadko wada wrodzona której wynikiem jest uposledzenie umysłowe ujawnia się w wieku dopiero szkolnym, czy przedszkolnym. Natomiat takiego rodzaju iposledzienie pojawa się np po porazeniu mózgowym, które ma miejsce nie w fazie prenatalnej, a juz po urodzeniu wiec nie ma technicznej mozliwosci wykrycia czegoś, czrgo nie ma , w fazie płodowej

      Czesto mam kontakt z dziecmi niepełnosprawnymi, które sa niepelnosprawne z powodu wad wrodzonych, ale i nabytych schorzeń. Kazdy rodzic chyba taki normalny chce, zalezy mu na tym, by jego dziecko było zdrowe i rozwijało sie jak najlepiej. To bez dwóch zdań ale mysle, ze celowo rowokujesz, a tymczasem sprawa jest czesto bardzo prozaiczna. Czesc ludzi wie, ze bedzie miało niepelnopsprawne dziecko, zna z grubsza stopień tej niepełnopsrawnosci, rokowania, nim dziecko sie urodzi Czesc nie wie, bo wada jest niewykrywalna, lekarze jej ne rozpoznają, bagatelizują wyniki badań, xle interpretuja, a nawet ukrywają, bo sumienie nie pozwala im na ujawnienie, gduyż wówzczas rodzice maja prawo dokonac aborcji legalnie

      Z miojej obserwacji wynika, ze kazdy niemal rodzic niepatologiczny, któremu urodzi sie dziecko niepełnosprawne chce sie nim opieowac, na miare swoich mozliwosci, a nawet ponad te miare - np nie chce dziecka oddać do placówki, choc opieka nad nimimi przekracza ich mozliwosci. Ale jednoczenie wielu ludzi deklaruje, ze nie chciałoby swojegi dziecka swiadomie i siebie też, a takze rodzeństwa tego dziecka skazac na cietrpienie zwizane z choroba, czy niepelnosprawnoscia tego dziecka Moze ci sie to wydac paraoksalne, ale woelu ludzi traktuje płod inaczej niz narodzon dziecko Ja sie temi nie dziwię. Nieraz słyszę opinie, ze matka czy ojciec kocja chore dziecko ponad zycie i nie tylko to deklaruje, ale pokazuje to dzialaniem, ale przyznaje,z e gdyby wiedziała/ł ze bedzie tak cietpieć to nie zdecydowałaby /łby na ni.
    • Gość: Steff Re: Mieć upośledzone dziecko IP: 62.22.15.* 08.09.10, 11:54
      Uważam że uposledzone dziecko należy traktować tak samo jak zdrowe , ale faktem jest że zycie jest o wiele cięższe .
    • manka_swojska A to conajmniej dziwne 08.09.10, 12:29
      Diagnozowanie uposledzenia umyslowego w wieku szkolnym. Ciemnogrod
      Takie przypadki zdarzaja sie chyba w rodzinach o zerowym stopniu edukacji, gdzie elektrycznosci w domu brakuje. Jak rodzice moga nie zauwazyc, ze z dzieckiem jest nie tak.
      • sabinac-0 Re: A to conajmniej dziwne 08.09.10, 18:59
        manka_swojska napisała:

        > Diagnozowanie uposledzenia umyslowego w wieku szkolnym. Ciemnogrod
        > Takie przypadki zdarzaja sie chyba w rodzinach o zerowym stopniu edukacji, gdzi
        > e elektrycznosci w domu brakuje. Jak rodzice moga nie zauwazyc, ze z dzieckiem
        > jest nie tak.

        Lekkie uposledzienie bywa trudne do wykrycia. Oczywiscie, rodzice widza ze "cos jest nie tak", ale dzieci raczej sa badane w kierunku zaburzen zachowania, nadpobudliwosci lub dysleksji - dla rodzicow taka diagnoza jest latwiejsza do zniesienia i poddanie jej w watpliwosc lub zasugerowanie uposledzenia umyslowego powoduje natychmiastowa zmiane lekarza lub psychologa.
      • Gość: spamer Re: A to conajmniej dziwne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.10, 12:36
        Bo są tacy jak oszolom ze ich kobiety nie moga chodzic do ginekologa rozkladac nog bo to grzech i zdrada
    • oszolom_z_radia-maryja o tym decydować powinien duchowny 14.09.10, 12:50
      zapytaj w parafii do której przynależysz
    • easz Ale z Ciebie padalec... 14.09.10, 20:55

      • karolina1958 Re: Ale z Ciebie padalec... 21.09.10, 07:59
        Moj syn urodzil sie z ciezka postacia mpd i to z winy lekarza!!!! Bylo ciezko....zaakceptowac,bo mial byc piekny i madry,ale zycie pisze rozne scenariusze.dzis mojego Piotrusia juz nie ma,mial prawie 16 lat.Oddalabym za niego zycie,aby byl !!! Zostalismy osieroceni,Boze jak mocno mozna kochac tak chore dziecko,to nic ze trzeba bylo opiekowac sie 24 godziny na dobe,ze zycie stalo sie "wiezieniem",to nic ze my glodzilismy sie,aby zylo sie lepiej choremu dziecku,zeby mial wszystko,zeby godnie mogl przejsc przez zycie.Czlowiek uczy sie takiego chorego dziecka,ktore nie powie co Go boli,ale to dziecko staje sie sensem zycia,BO TO JEST MILOSC BEZWARUNKOWA.Zyjesz dniem dzisiejszym,bo jutro go juz moze nie byc,a poteeeeeeeeeeem zycie staje sie puste,bez celu.Cieszysz sie ,ze Twoje DZIECKO usmiechnelo sie,ze rzuca zabawka,ze nie ma przykurczow,kazdy najmiejszy postep w rozwoju jest dla matki ta nagroda!!!Wystarcay KOCHAC Z CALEGO SERCA I ZAAKCEPTOWAC !!! Karolina mama Piotrka lat 16<*><*><*>
Pełna wersja