brundlefly
22.09.10, 20:15
Sprzeciw wobec kary śmierci jest jednym z centralnych i najzacieklej wdrażanych elementów ideologii UE. Organizowane są takie święta jak dzień przeciwko karze śmierci, którego obchodzenie jest narzucane obligatoryjnie krajom członkowskim, każda wypowiedź polityka za karą śmierci traktowana jest jako straszliwy skandal i faux pas. Nawet sama debata na ten temat uważana jest za szkodliwą. Zastanawia mnie dlaczego elity tak radykalnie występują przeciwko czemuś, czego podobno życzyłaby sobie większość społeczeństwa. Nie przytoczę teraz wypowiedzi bo zgubiłem źródło, ale jeden włoski minister powiedział, że kara śmierci jest absolutnie niedopuszczalna nawet, gdyby badania potwierdziły, że istotnie przyczynia się do spadku morderstw. A także nawet w przypadku wojny (co równa się automatycznie przegranej).
Ja sam nie jestem jakimś wielkim zwolennikiem wieszania, ale niewiele znajduję sensownych argumentów przeciwko karze śmierci w stosunku do najbardziej zwyrodniałych morderców, terrorystów, zbrodniarzy wojennych, ludobójców etc. Wydaje mi się, że taka kara powinna istnieć w kodeksie, choć nie powinna być wymierzana za każde morderstwo, tylko w przypadkach szczególnie okrutnych i niewątpliwych.
Nie znam natomiast żadnej przekonującej argumentacji przeciwko KŚ niż dogmatyczne odwołanie się do praw człowieka, twierdzenie, że to barbarzyństwo, a także mówienie o możliwości pomyłki sądowej (która w epoce badań DNA jest coraz mniej możliwa, a poza tym,jak napisałem, KŚ powinna być wymierzana w przypadkach ponad wszelką wątpliwość udowodnionych).
Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć ideę tego radykalnego sprzeciwu i tej arogancji elit władzy wobec większości mieszkańców, którym przypinana jest łatka barbarzyńcy? Jakie jest tego uzasadnienie ideologiczne, filozoficzne, polityczne...?