garssonka
01.11.10, 03:41
Mamy opiekunke na dobe (dla babci ) i pewne sprawy mnie niepokoja, ale nie wiem czy nie jestem przewrazliwiona.
Mowi, ze malo sie jej placi, mimo ze agencja ja zatrudnila na okreslonych warunkach.
Spoufala sie (moze niepotrzebnie przeszlam z nia na "Ty"), wypytuje sie o sprawy rodzinne, mowi glosno i dominujacym tonem. Tak jest gdy ide z nia po zakupy lub po ulicy.
Tymczasowo wprowadzila sie do pokoju takiego goscinnego (neutralnego) i potem poprosilam by sie przeniosla do mniejszego. Powiedziala, ze lepiej jej w goscinnym bo jest TV.
Naszym wymogiem bylo by to byla osoba niepalaca. Ja juz w pierwszy wieczor zlapalam ja na tym ze na dworze palila. Powiedzialam ze nie moze zostac. Powiedziala, ze jej bardzo na pracy zalezy i ze praca jest wazniejsza i ze "odtad przestanie juz palic". 3 dni nie pali jak widze, bo zawsze z nia jestem (opuszcze dom za pare dni).
Kiedys weszlam to przegladala nasze albumy rodzinne ktore trzymamy w szafie z innymi dokumentami. Czuje ze na sile wchodzi na nasze terytorium. Przyznam ze jestem ciapa, ale
nie umiem dyplomatycznie jej powiedziec ze mi sie jej zachowanie nie podoba. Troche sie obawiam czy babcia bedzie szczesliwa i czy bedzie okazja by mi ona uczciwie powiedziala jak bedzie traktowana (babcia dotad jest zadowolona). Opiekunka powiedziala mi ze ona wie co jest w mojej glowie, ze pewnie sie przejmuje ze poki jestem to ona babcie dobrze traktuje a jak wyjade to bedzie zle ja traktowala (nie wiem czemu to powiedziala).
Tez, jakos mi jej zal i nie moglabym skonczyc kontraktu (jest na 6 miesiecy) bo przyjechala z bagazem z konca Polski.