enrque111
21.11.10, 17:31
Zwolennicy tzw. teorii ewolucji do dziś niezachwianie wierzą w jej prawdziwość i „naukowość” – wiara ta szczególnie popularna jest we wszystkich środowiskach lewicowych i ateistycznych, które nieustannie powołują się na rzekomo naukowe argumenty swoich twierdzeń, wywodów i bajań. Jednakże, szczególnie gdy chodzi o „ewolucję człowieka” nic ich do tego nie uprawnia, a wręcz przeciwnie – wszelkie „odkrycia”, które miałyby tego dowodzić okazały się większymi, lub mniejszymi oszustwami, albo wielce naciąganymi teoriami, nie posiadającymi wystarczających podstaw naukowych, a rzeczywiste dowody kopalne wręcz przecza ewolucji człowieka.
Przez dziesiątki lat świat był systematycznie oszukiwany przez „wyznawców ewolucji” i nawet w dzisiejszych czasach jest bardzo wiele osób, które dają wiarę, dawno już skompromitowanym „odkryciom”. W wyniku szalbierstw naukowców-ewolucjonistów, propagandowego wysiłku środków masowego przekazu oraz systemu edukacyjnemu, zdominowanemu przez lewicowo i antyklerykalnie nastawione gremia, do dziś prezentuje się światu fałszywy, całkowicie wydumany ciąg ewolucji od małpoludów - ramapithecusa i australopitheka aż po Homo habilis, dalej poprzez Homo erectus, wreszcie do Homo sapiens – ten dogmat pokutował do lat ’70 XX wieku, kiedy to w wyniku nowych odkryć, pośpiesznie postarano się go zmodyfikować.
Otóż w 1972 roku odkryto ludzką czaszkę i ludzkie kości o wiele starsze od owych rzekomych przodków człowieka - o wiele starsze niż Homo erectus, Homo habilis i australopiteki. W kilka lat później odkryto dalsze dowody kopalne, które skłoniły naukowców do stwierdzenia, że „Znalezisko to, wraz z innymi danymi, ukazało w sposób jasny, że historia człowieka wymaga ponownego przemyślenia”. Dowody te wskazywały niezbicie, że już prawie 4 mln lat temu ludzie wygladali identycznie jak współcześnie żyjący ! Mary Leakey (uczona, która odkryła kości żuchwy oraz odciski stóp w zastygłych popiołach wulkanicznych stwierdziła: „Kształt jego stopy był dokładnie taki sam jak naszej”, zaś Dr Louise Robbins, specjalista w dziedzinie odcisków stóp, który dokonał ich analizy napisał: [i]„Rozłożenie nacisków w tych śladach odpowiada ludzkim. Wyglądają one zupełnie jak ślady człowieka, jak współczesnego człowieka, tak że nieprawdopodobnym się wydaje, aby mogły być znalezione w tak starym lufie wulkanicznym". („Nat. Geog." kwiecień 1979, str. 446-456).
Po tych odkryciach, zaczęto pospiesznie ratować padające „drzewo genealogiczne człowieka”. W 1975 roku Richard Leakey znalazł stosunkowo nie uszkodzoną czaszkę, która wg. niego przypominała Homo erectusa, a datował ją na 1,5 miliona lat, co skłoniło go do opracowania nowego „drzewa genealogicznego” od Homo habilis ewoluującego w Homo erectus, który następnie ewoluował w Homo sapiens. Kolejne odkrycia spowodowały jednak jeszcze większe zamieszanie wśród ewolucjonistów do tego stopnia, że nawet na okładce pisma „Discover” z września 1986 r. przedstawiono odlew nowej czaszki z następującym komentarzem: „Zadziwiająca, 2 i pół miliona lat licząca czaszka znaleziona w Kenii, obala wszystkie dotychczasowe wyobrażenia o procesie ewolucji pierwotnych hominidów. Teraz już nie wiemy kto komu dał początek - ani też nawet w jaki sposób i kiedy my sami zaistnieliśmy”. Dalej w artykule czytamy: „To, co ta nowa czaszka czyni za jednym zamachem, jest całkowitym obaleniem wszystkich dotychczasowych wyobrażeń o przebiegu ewolucji pierwotnych hominidów. W takim razie, gdzie się więc podział ów gatunek dający początek rodowodowy wszystkim hominidom? Najlepszą odpowiedzią, jaką jesteśmy w stanie dać obecnie jest to, że w ogóle nie mamy żadnego jasnego pojęcia o tym, kto komu dał początek; wiemy jedynie, kto tego początku nie dał... W istocie rzeczy nie wiemy nawet jakiego 'pragatunku' poszukujemy”. Artykuł ten jest więc przyznaniem, że uczeni ewolucjoniści nie posiadają żadnych danych na temat pochodzenia człowieka.
Od tego czasu w środowisku zwolenników ewolucji panuje zamieszanie i spory co do dalszych wyobrażeń i wizji pochodzenia człowieka. Skoro więc eksperci nie wiedzą, co i dokąd zmierza, to w takim razie zasadnym staje się pytanie: jakież prawo może mieć ktokolwiek, aby upowszechniać teorię ewolucji jako wiedzę ścisłą ? W taki to sposób małpoludy przychodzą i odchodzą i nic nie trwa długo. W szkołach jednak nadal się naucza o pochodzeniu człowieka „od małpoluda”, a podejrzewam, że większość bywalców tego forum (momo że określa się jako niewierzący) daje tej bajce bezkrytyczną wiarę :)
www.rodzinapolska.pl/dok.php?art=aktualnosci/archiwum/2006/730_1.htm