twardycukierek
25.11.10, 11:27
:)
Wczoraj, kiedy mnie o to zapytał Jarek, byłam pewna, że tak. Dziś, po intensywnym rozbieraniu problemu, już nie jestem taka pewna, ale nie poddam się i spróbuję udowodnić moją tezę ;)
Kilka lat temu opiekowaliśmy się przez trzy tygodnie psem* przyjaciół. Zwierzę w sekundzie przekroczenia naszych progów zadomowiło się tak doskonale, jakby od zawsze z nami było. Wrrrr na sąsiada, myk na łóżko, obszczekać kota z podwórka. Nie tęskniło za 'swoimi' a przynajmniej nie dawało temu właściwego psom wyrazu /siedzenie przy drzwiach, melancholiczne wycie, niepokój/.
Pojawił się inny problem: pies traktował nas jako jednostkę symbiotyczną, nie mógł znieść kiedy jednego z nas nie było w pobliżu. Najsmutniejsze sceny rozgrywały się w takim schemacie: A wychodzi z psem, w tym czasie B idzie do pracy. A wraca z psem, pies zauważa nieobecność B i szaleje z tęsknoty :F
Zrobiliśmy eksperyment: ukryliśmy części garderoby B tam, gdzie B zwykle przebywał: pod kołdrą /hehe/, na kanapie pod kocem, w wannie, na fotelu przy biurku etc. Po powrocie do domu mówię do gotowego już do wycia psa: Gdzie jest B? Szukaj!
I pies biegł do najbliższej 'stacji', wykopywał szalik cały szczęśliwy, potem się reflektował i... biegł do następnej stacji ;)
Dlaczego po prostu nie wiedział, że B nie ma w domu?
*imię, płeć, wiek i rasa pozostanie na razie tajemnicą, nie chcę ingerencji stereotypów ;)