mjot1
16.12.10, 20:01
w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia.
Współcześni kronikarze wspominają, iż mrozy lute zaniedbaną elektryczność zniszczyły, w chłodzie i mrokach południową rubież skrywając.
Samodzierżawca pospołu z wrażym krajem sąsiednim spisek mglisty uknuwszy skutecznego zamachu był dokonał. W tragedii bohaterską śmiercią poległ większy bliźniak kompletnie ubezwłasnowolniony przez bliźniaka mniejszego. A gdy świat cały trwogą bolesną ogarnion spieszył z pielgrzymką by najgenialniejszemu politykowi wszechczasów cześć należną oddać, wonczas to właśnie wulkan złośliwie ożywiono peregrynację kompletnie paraliżując.
W Warszawie widywano mogiłę i krzyż; odprawiano więc egzekwie i dawano jałmużny, gdyż niektórzy twierdzili, że zaraza spadnie na kraj i wygubi rodzaj ludzki.
Deszcze ulewne smugami samolotowymi wywołane po trzykroć kraj powodziami spustoszyły lud boży dotkliwie doświadczając, słońce zaś w południe dogrzewało tak mocno, że - dziw nad dziwy!
Nigdy jeszcze działania władców tak potwornych spustoszeń nie poczyniły sromotą ojczyznę okrywając.
W roku tym nawet święta w dni zwyczajowo wolne od pracy przypadły! udręczony lud należnej im radości pozbawiając.
Jakież to szczęście, że Opatrzność raczyła prezesa pana nam dać! Wszak jego to jedynie komunik szabel nie złożył i bohatersko święto trzech króli nam wywalczył...
Najniższe ukłony!
z nadziei nieszczerej skierką M.J.