zuideinde
27.12.10, 00:47
Mam taki maly problem jednym z kolegow w pracy. Potrzebuje od was rady, bo juz sama nie wiem co robic.
Pracuje w restauracji w hotelu. Razem ze mna pracuje rowniez chlopak z pochodzenia Turek. (praca nie jest w Polsce. jestem jedyna Polka w restauracji, reszta to holendrzy, wegrzy itp.)
Nie umiem pracowac z tym chlopakiem. Probowalam rozmawiac z przelozonym, ale to nic nie daje. chlopak ma to do siebie, ze wszyscy plci meskiej go uwielbiaja, bo to taki fajny kolega, a ja nie daje rady. Nasza znajomosc zaczela sie od powitania i gdzies po godzinie znajomosci chlopak powiedzial mi, ze w barze nie powinny pracowac kobiety, bo sa na to za glupie. To byla czysta prowokacja, ktora lyknelam i od tamtej pory ciagle sie klocimy. Nikt mi nie wierzy, bo dla innych jest bardzo mily. Ciagle klamie na moj temat, a dzis przy kliencie powiedzial do mnie "shut up". Czuje sie beznadziejnie, bo nikt mi nie wierzy. Szefowie postanowili chyba sprawdzic czy do wszystkich dziewczyn jest taki arogancki i zaczal pracowac na jednej zmianie z suprwajzorkami (dziewczynami) i one tez do niego nic nie maja. Trudno zeby mialy cos, skoro do przelozonych nawet jakby byly dla niego wredne nic nie powie, bo by bylo po nim. Wiec to juz kolejne osoby, ktore uwazaja ze cos chyba musi byc nie tak ze mna. zastanawia mnie jedno, dlaczego ja ciagle musze z nim pracowac (dodam, ze jestem jedyna dziewczyna na popoludniowej zmianie, ktora z nim pracuje oprocz suprwizorow). Moze powinnam poprosic, zeby mnie przeniesli na ransza zmiane kiedy on popoludniu pracuje. Zastanaiwam sie czy powinnam napisac oficjalnego maila, ze nie chce z nim pracowac, a moze poprostu poprosic o inna zmiane, bez podania powodu. Nie chce wyjsc na kablare, ale tez nie jest nic fajnego wracac wiecznie zdenerwowana do domu, bo wyjasnic sobie czegokolwiek nie ma szans. Pobowalam, wiec uslyszalm shut up. Ja nie mowie, zeby rozmaiwal ze mna na prywatne rzeczy, ale jak ja nie moge nic powiedziec odnosnie pracy, to juz jest przesada. Dzis slyszalm jego rozmowe z innym kolega. Powiedzial, ze zadzwonila do niego dziewczyna z recepcji proszac o managera, ale wlasciwie to juz nie chce, bo ten wlasnie stoi przed nia i sie wylaczyla. Jego reakcja za to byla taka: "jakie te dziewczyny sa glupie, im bardziej blond (recepcjonistka jest akura blondynka) tym bardziej glupie, a ten jej kolor to taki na granicy blondu wiec rowniez i glupoty." Troche to dziwne, hotel jest duzy czterogwiazdkowy jest ponad 300 pokoi jest duzo ludzi i nie zawsze trzeba wiedziec kto gdzie stoi i mozna kogos nie zauwazyc. To poprostu cham. Nie chce stracic pracy, potrzebuje jej, ale to ja zawsze wychodze wczesniej albo rozplakana, albo zla i takie tam. Prosze was o pomoc.