ranke
11.02.11, 20:50
Zastanawiam się, co sądzicie o tych ludziach, którzy wspierali poprzedni reżim. Byli prokuratorami oskarżającymi o posiadanie ulotek, żołnierzami zawodowymi należącymi do partii, którzy po 13 XII 81 roku kazali swoim podwładnym sprawdzać przechodniów bądź sami wiernie wykonywali rozkaz zdławienia opozycji, o członkach PZPRu klaszczących na cześć kolejnych sekretarzy, milicjantach, którzy obok łapania złodziei, gdy komendant kazał zrywali też plakaty solidarności. Czynnych opozycjonistów było niewielu zaś znaczący procent społeczeństwa działał na rzecz dyktatury bądź to w strukturach siłowych takich jak wojsko (nie piszę tutaj o „niewolnikach” poborowych siłą wcielonych do wojska pod karą długoletniego więzienia) i milicja bądź płacił składki członkowskie PZPRu. Jak odnosicie się do osób w waszej rodzinie, bądź kręgu zawodowym którzy byli uwikłani w system. Czy podobnie oceniacie działność członków NSDAP, pracowników policji politycznej Franco i Pinocheta, czy różnicujecie pamiętając, że to komunizm jest odpowiedzialny za największą ilość ofiar (ok. 100 mln – łacznie z CHRL). Sam mam w rodzinie byłego milicjanta (partyjnego) i unikam z nim kontaktów gdyż bojkotuję ludzi o wątpliwej moralności (należy pamiętać, że tylko znikomy procent milicjantów działał na rzecz solidarności zaś wszyscy byli zobowiązani wykonywać polecenia przełożonych dotyczące zwalczania „przestępców” jakimi byli opozycjoniści) Taka jest moja opinia jaka jest wasza?