lernakow
13.02.11, 18:10
Jak zapewne wiecie jakieś pół roku temu postanowiłem nie głosować więcej na PO.
forum.gazeta.pl/forum/w,29,114908840,114908840,Miekkim_fajom_stanowcze_NIE.html
Ponieważ poszło o brak zdecydowania i uleganie siłom, którym ulegać nie należy, to pomyślałem, że przyjrzę się bliżej niegrzecznemu chłopcu polskiej polityki i przeczytam program partii Ruch Poparcia. Nie doczytałem do końca, porzuciłem stronę w chwili, gdy poziom mojej niezgody przekroczył akceptowalny poziom. O co poszło?
Ano poszło o zamianę siekierki na kijek. Ruch Poparcia chce wywalić religię ze szkół i przestać finansować Kościół (super, jestem za), ale w zamian chciałoby dofinansowywać in vitro i fundować darmową antykoncepcję. O ile jestem zwolennikiem zarówno in vitro jak i antykoncepcji, o tyle zdecydowanie nie jestem zwolennikiem finansowania tych rozwiązań ze środków publicznych. Nie chcę zamieniać finansowania jednej ideologicznej akcji (której zwolennicy zapewne powiedzą, że jest bardzo potrzebna, bo kształtuje młode umysłu ku dobru) na finansowanie innej ideologicznej akcji (której zwolennicy zapewne dostarczą mnóstwa argumentów na rzecz par bezskutecznie starających się o dziecko i tych, które mają wręcz przeciwne plany). Nie chcę, bo wiem, że koniec końców skończy się to tak, że finansowane będą obie, a ja oberwę wzrostem jakiegoś podatku, żeby na wszystko starczyło.
Nie, dziękuję. Lubię Tuska, lubię Palikota, po ludzku ich lubię, ale politycznie popierać nie będę.