Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY?

17.02.11, 12:38
Leżę właśnie w łóżku po tym jak zaraziła mnie w pracy koleżanka. Od poniedziałku kaszlała jak gruźlik i leciało jej z nosa a tymczasem chodziła sobie w najlepsze po biurze rozsiewając swoje zarazki gdzie popadnie. Tłumaczyła, że nie ma "zbyt wysokiej gorączki" (!!) więc jakoś się przemęczy bo jest dużo do zrobienia, poza tym pracuje od dwóch miesięcy i wolałaby nie iść od razu na zwolnienie bo to będzie niezbyt wyglądało. Ludzie opanujcie się!! Jeśli już jesteście tak głupi żeby zaniedbywać swoje zdrowie i za wszelką cenę przychodzicie do pracy w obawie przed tym co pomyśli szef (żałosne) to chociaż pomyślcie o innych, których zarażacie!! Mądry pracodawca sam sugeruje pracownikowi pójście na zwolnienie i odpoczynek w domu, a głupi pracodawca robi niepotrzebne uwagi, sugeruje, że ktoś udaje chorobę, naciska by jednak pozostał w pracy bo jest za dużo do zrobienia. Głupim pracodawcom należy powiedzieć "do widzenia" skoro nie potrafią zrozumieć, że zatrudniają żywe istoty a nie roboty i te istoty czasem chorują. A jeśli jest tyle obowiązków, że wszystko się posypie jeśli ktoś pójdzie na zwolnienie to może należy się zastanowić nad zatrudnieniem większej ilości osób zamiast kazać zapi...ać ludziom z gorączką? Pracownicy nie dajcie się robić z siebie robotów, szanujcie swoje zdrowie! Pracę można zmienić, a co ze zdrowiem?
    • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 12:48
      W przypadku mojej firmy czesc osob moze okresowo brac projekty do domu i tam je szlifowac. Ale ostateczne wersje sa dopracowywane w zespolach, a kiedy zbliza sie termin zdania projektu wszyscy odpowiedzialni za dany projekt musza byc w biurze. Moj szef nie dostrzega czy ktos jest chory czy nie, dla niego praca ma byc wykonana ZA WSZELKA CENE, on nie toleruje wszelkich wytlumaczen. Ladnych pare lat temu koledze rodzila sie coreczka (pierwsze dziecko) i szef stwarzal mu problemy w temacie czuwania w szpitalu.
      • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 12:50
        Dodam, ze swojego szefa oceniam bardzo pozytywnie, ale ma on tez - jak kazdy - swoje wady.
        • dritte_dame Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:05
          klosowski333 napisał:

          > kiedy zbliza sie termin zdania projektu wszyscy odpowiedzialni za dany projekt musza byc w biurze. Moj szef nie dostrzega czy ktos jest chory czy nie, dla niego praca ma byc wykonana ZA WSZELKA CENE, on nie toleruje wszelkich wytlumaczen.

          > Dodam, ze swojego szefa oceniam bardzo pozytywnie
          • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:11
            Czytanie ze zrozumieniem to nie jest Twoja najmocniejsza strona. Dodalem, ze ma on wady i ta jest jedna z nich. Kto nie ma wad, biedna Dritte? Co nie znaczy, ze nie mozna ludzi ogolnie pozytywnie oceniac.
            • dritte_dame Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:19
              klosowski333 napisał:

              > Czytanie ze zrozumieniem to nie jest Twoja najmocniejsza strona. Dodalem, ze ma
              > on wady i ta jest jedna z nich. Kto nie ma wad, biedna Dritte? Co nie znaczy,
              > ze nie mozna ludzi ogolnie pozytywnie oceniac.

              Oceniasz swego szefa pozytywnie jako szefa, czy pod jakimiś innym i względami?
              • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:24
                Droga Dritte, moj szef to czlowiek a nie maszyna. Jak kazdy popelnia bledy i ma swoje wady. Nie znam czlowieka bez wad, ale to, ze ludzie maja wady nie oznacza, ze musze wszystkich oceniac negatywnie. W tym temacie odnioslem sie do osoby swojego szefa w tym konkretnym kontekscie. Ale czlowiek, zaden, nie ogranicza sie do jednego kontekstu czy jednego aspektu. Ludzie sa bardziej zlozeni i wielowymiarowi niz Ci sie wydaje.
                Moj szef jest godzien szacunku zarowno jako czlowiek, jak i jako szef firmyy, ktory przez juz blisko 20 lat musial uzerac sie z rozmaitymi przeciwnosciami, a mimo to firme ocalil i umozliwil jej rozwoj.
                • dritte_dame Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:49
                  klosowski333 napisał:

                  > Moj szef jest godzien szacunku zarowno jako czlowiek, jak i jako szef firmyy, k
                  > tory przez juz blisko 20 lat musial uzerac sie z rozmaitymi przeciwnosciami, a
                  > mimo to firme ocalil i umozliwil jej rozwoj.

                  Czy ten Twój szef ma jakiegoś swojego szefa czy też jest to najwyższy szef w tej firmie?
                  • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:58
                    Od paru lat jestesmy czescia duzej korporacji i zlecenia dostajemy od niej. Ale dzialamy autonomicznie. Nikt niczego szefowi nie narzuca, poza tym, ze otrzymujemy zlecenia i mamy terminy. Organizacja pracy, sprawy personalne w warszawskim biurze sa w gestii wylacznie szefa. Sprzet, oprogramowanie, nakladki, bloki dostajemy od macierzystej firmy, ale nie jest to zadne ograniczenie tylko wymierna pomoc zwiekszajaca nasza efektywnosc. I tyle.
                    • dritte_dame Re: szef 17.02.11, 14:01
                      klosowski333 napisał:

                      > Od paru lat jestesmy czescia duzej korporacji i zlecenia dostajemy od niej. Ale
                      > dzialamy autonomicznie. Nikt niczego szefowi nie narzuca, poza tym, ze otrzymu
                      > jemy zlecenia i mamy terminy. Organizacja pracy, sprawy personalne w warszawski
                      > m biurze sa w gestii wylacznie szefa.

                      Czy gdybyś był szefem swojego szefa to promowałbyś go na wyższe stanowisko menedżerskie w tej korporacji?
                      • klosowski333 Re: szef 17.02.11, 14:08
                        O czym Ty mowisz? Dritte, wybacz, ale nie masz zielonego pojecia o specyfice tej pracy, tej firmy, nic o tym nie wiesz, a ja nie zamierzam Cie oswiecac, bo to nie Twoja sprawa. Szef nie pnie sie po szczeblach kariery i chyba nie ma takiego zamiaru. Ma swoja dzialke, za nia odpowiada i dobrze sobie radzi. Moj szef to naprawde nie jest szablon wyciety z papieru, a Ty te swoje schematy, szablony probujesz do niego przykladac nie posiadajac zadnej o nim wiedzy.
                        Moj szef ma swoje lata, poza tym byl swego czasu wykladowca akademickim, ma liczna rodzine, zbudowal sobie ladny dom, zarabia niezle, musialby na glowe upasc, zeby wynosic sie z Polski w poszukiwaniu nie wiadomo czego, skoro jego zycie ulozylo mu sie dobrze.
                        • dritte_dame Re: szef 17.02.11, 14:19
                          klosowski333 napisał:

                          > O czym Ty mowisz?

                          O tym, czy według Ciebie Twój szef ma kwalifikacje menedżerskie odpowiednie do tego żeby zarządzać wiekszm zespołem ludzkim w tej korporacji?

                          Albo niekoniecznie większym ale innym.
                          Inaczej zlokalizowanym geograficznie, i w innej kulturze ekonomicznej niż ta w "gospodarce wschodzącej".

                          Rzeczywista sytuacja Twojego szefa i jego osobiste zamiary są tu nieistotne. Pytam tylko o to, czy według Ciebie ma takie kwalifikacje czy ich nie ma.
                          • klosowski333 Re: szef 17.02.11, 14:33
                            Poradzilby sobie. Moj szef ma swoje wady charakterologiczne, sa takie sytuacje, ze lepiej machnac reka niz z nim dyskutowac, ale to jest jednak profesjonalista, osoba piekielnie inteligentna, szybko sie uczaca. Byl wykladowca akademickim, ma zdolnosc do komunikowania sie na briefingach z duza grupa zebranych.
                            Z organizacja pracy to jest raczej tak, ze w ciagu tych wszystkich lat byl przeplyw miedzy nami roznych propozycji jak zwiekszyc wydajnosc na przyklad. Szef umie sluchac, nie jest autorytarny, dobre pomysly szybko akceptuje. To nie jest wojsko, ze on wydaje rozkaz a my stoimy na bacznosc, sluchamy i wykonujemy bez szemrania. Mimo duzej roznicy wieku wiele razy sie z szefem o rozne rzeczy wyklocalem. Moj szef zwalnia z pracy tylko takie osoby, ktore nieustannie wszystko zawalaja, sa potwornie wolne i mimo dawania im szans nie rokuja na poprawe. No i zwalnia (okresowo) wtedy gdy mamy mniejsze cisnienie, mniej zlecen, mniej pracy, ktorej po prostu nie starcza dla wszystkich. Ale ci ludzie predzej czy pozniej wracaja, gdy znowu sytuacja sie rozkreca i potrzebne sa wieksze moce przerobowe ;)
                            • dritte_dame Re: szef 17.02.11, 14:56
                              klosowski333 napisał:

                              > Poradzilby sobie. [...] osoba piekielnie inteligentna, szybko sie uczaca.

                              Ale tego wymaganie żeby w krytycznych momentach projektu wszyscy odpowiedzialni spotykali się osobiście to musiałby się szybko oduczyć.
                              • klosowski333 Re: szef 17.02.11, 15:14
                                Moj siostrzeniec ma taka maniere, ze sobie zmysla, jak kazde chyba dziecko w tym wieku, ale mnie to drazni i reaguje nerwowo. Oznajmil ostatnio, ze nakrecono 5 kinowych czesci Indiany Jonesa. Kiedy mowie mu to swoje zwyczajowe "jak tak jak nie" to on sie denerwuje, a ja sie denerwuje jeszcze bardziej. Mowie: fakty, prawda, nie zmyslaj sobie, nie dopowiadaj, nie projektuj. Trzymaj sie faktow. On krzyczy i placze, ze Indiana Jones to 5 kinowych produkcji i on jest tego pewien. Mnie krew zalewa, bo jak rozmawiac z kims kto jest pewien czegos czego nie ma? Ale mowie mu, ze wszystko mozna sprawdzic. Sprawdzamy w necie i wszedzie jest lista 4 tytulow. Pytam go dlaczego wszedzie jest 4 a nie 5 tytulow i gdzie jest mowa o tym 5. To mi na to, ze on tylko mowil, ze piaty jest krecony i ze zaraz bedzie.
                                Mam ochote go pie...ac w glowe, ale sie z trudem ppwstrzymuje. Pytam przez zacisniete zeby: gdzie jest napisane, ze 5 jest krecony, skad masz taka wiedze? On mowi, ze w internecie o tym nie pisza, ale slyszal to od kolegi, a ojciec kolegi mieszka w USA, ma taaaaakie znajomosci i on wie wszystko. Za nogi i o kaloryfer, najlepsza pedagogiczna metoda pod sloncem.
                                Ale mowiac serio: tlumacze mu cierpliwie, ze najwazniejsze sa fakty, ze czlowiek opinie powinien opierac na faktach i tylko na nich.
                                Czemu o nim? Bo mi sie troche z nim skojarzylas. ;)
                                • dritte_dame Re: szef 17.02.11, 18:00
                                  klosowski333 napisał:

                                  > Trzymaj sie faktow.

                                  > najwazniejsze sa fakty,

                                  > czlowiek opinie powinien opierac na faktach i tylko na nich.


                                  Drogi Kolego,

                                  Niekwestionowalnym faktem jest tylko to, że napisałeś:
                                  "kiedy zbliza sie termin zdania projektu wszyscy odpowiedzialni za dany projekt musza byc w biurze. Moj szef nie dostrzega czy ktos jest chory czy nie"

                                  Z tego wynika, że jeśli to wymaganie szefa jest zasadne, to projekt (albo nawet i firmę) szlag trafi jeśli z jakichkolwiek przyczyn wszyscy odpowiedzialni za dany projekt nie spotkają się o pewnym określonym czasie wszyscy razem w pewnym określonym punkcie przestrzeni.

                                  A z tego następnie wynika, że skoro tak, to jest to firma źle zarządzana, ponieważ firma dobrze zarządzana musi byc odporna w dowolnym momencie swojego działania na możliwą z różnych przyczyn czasową lub przestrzenną rozłączność "niezastąpionych" członków zespołu z resztą organizacji.

                                  Jeśli natomiast to wymaganie szefa nie jest zasadne, to z tego także wynika że firma jest źle zarządzana, poniewaź szef stawia zespołowi bezzasadne wymagania nie majace uzasadnienia w rzeczywistych potrzebach biznesowych.

                                  QED
                                  i tyle o faktach.



                                  Natomiast Twoje wielokrotnie powtarzane asercje że w Twojej mitycznej branży wszyscy tak działają, muszą działać, zawswze będą działać, i że inaczej sie nie da - są właśnie tylko Twoją niemającą oparcia w weryfikowalnych faktach bardzo subiektywną opinią.
                                  • klosowski334 Re: szef 17.02.11, 18:21
                                    Co to jest? Marketing i zarzadzanie? Horda bezproduktywnych i bezwartosciowych absolwentow tego kierunku zasila armie bezrobotnych. Oni nie maja nic do zaoferowania, bo posluguja sie szablonami, tak jak Ty. Zero elastycznosci i kreatywnego myslenia, tylko pieprzenie jakichs formulek i sloganow. To mi troche przypomina niektorych psychologow. I jaki produkt wytwarzaja? Zadnego. Nie robia nic konkretnego, nie tworza materialnych dziel, taplaja sie tylko w ideach i idealach, schematach, szufladkach, usiluja innym ludziom narzucac swoje "porzadki", ale kiedy przychodzi co do czego ich wartosc okazuje sie zadna, bo realia weyfikuja te bzdety w sposob bezwzgledny.
                                    I Ty, biedna Dritte, jestes taka osoba z zatrzasnieta przylbica i podsteplowanym czaszki stropem. Jak mozna tak tracic kontakt z rzeczywistoscia?

                                    Ty o mojej rzeczywistosci nie masz zielonego pojecia. Jestes dla mnie smieszna osoba, po prostu kolejnym lekko nawiedzonym forumowiczem, lekko sfiksowanym na punkcie swoich schematow. Takich idiotow jak Ty na forach jet mnostwo. Nie zdajesz sobie sprawy, ze mowisz o czyms o czym nic kompletnie nie wiesz. I myslisz, ze mozesz byc potraktowana powaznie pieprzac takie glupoty rodem z marketingu i zarzadzania. Moja branza nie nalezy do jakichs szczegolnych, ale funkcjonuje w niej nascie lat i z pewnoscia duzo lepiej znam sie na rzeczy, niz ktos taki jak Ty, kto nie zyje w rzeczywistosci, tylko w sferze uludy, wyobrazni, wirtualnej rzeczywistosci. Moze Ty powiesz cos o sobie, co porabisz, czym sie zajmujesz, w jaki sposob zarabiasz na chleb i z jakim skutkiem? Nie, nie powiesz, bo Ty umiesz tylko niczym forumowa pijawka wpijac sie w innych forumowiczow i probowac zyc ich zyciem. Ale to poroniona postawa zawsze skazana na porazke. Ocknij sie i naucz sie cos produkowac, pal licho organizacje pracy, po prostu zrob cos za co Ci dobrze zaplaca a nie pieprz takich bzdur z dziedziny marketing i zarzadzanie, bo to jest zalosne, choc Ty oczywiscie nie zdajesz sobie z tego sprawy.
                                    • dritte_dame Re: o sobie 17.02.11, 18:45
                                      klosowski334 napisał:

                                      > Moze Ty powiesz cos o sobie, co porabisz, czym sie zajmujesz
                                      > , w jaki sposob zarabiasz na chleb i z jakim skutkiem?

                                      No jak to "co porabiam"??
                                      Przecież ja tutaj czyszczę kible.
                                      • ka_p_pa Re: o sobie 17.02.11, 18:46
                                        dritte_dame napisała:

                                        > klosowski334 napisał:
                                        >
                                        > > Moze Ty powiesz cos o sobie, co porabisz, czym sie zajmujesz
                                        > > , w jaki sposob zarabiasz na chleb i z jakim skutkiem?
                                        >
                                        > No jak to "co porabiam"??
                                        > Przecież ja tutaj czyszczę kible.

                                        On tu nowy, to nie wie.
                                        • dritte_dame Re: o sobie 17.02.11, 18:50
                                          ka_p_pa napisał:

                                          > dritte_dame napisała:
                                          >
                                          > > klosowski334 napisał:
                                          > >
                                          > > > Moze Ty powiesz cos o sobie, co porabisz, czym sie zajmujesz
                                          > > > , w jaki sposob zarabiasz na chleb i z jakim skutkiem?
                                          > >
                                          > > No jak to "co porabiam"??
                                          > > Przecież ja tutaj czyszczę kible.
                                          >
                                          > On tu nowy, to nie wie.

                                          Ale żeby aż tak mało domyślny??
                                          • klosowski334 Re: o sobie 17.02.11, 19:55
                                            Och, Dritte, zadalem Ci proste pytanie, ale odpowiedz jest jaka jest. Domyslny? Myslisz, ze forumowicze nie maja nic ciekawszego do roboty niz zastanawiac sie nad zyciem prywatnym takiej osoby jak Ty? Zamiast sie domyslac czy zastanawiac, po prostu pytaja, ale jezeli odpowiedz na to proste pytanie sprawia Ci problem, to coz, mnie to rybka. Zastanawiam sie czy nie masz czasem problemow z przerosnietym ego i z postawa egocentryczna. Moze Ci sie wydaje, ze swiat sie kreci wokol Ciebie. A jak to odbierasz na forum internetowym? Naprawde odnosisz wrazenie, ze ludzie sa Ciebie szczegolnie ciekawi, ze jestes tu kims wyjatkowym? Myslisz, ze ludzie traca czas by sie domyslac kim jestes na podstawie kilku postow forumowych? Smutna jestes osoba z tym swoim dziwnym sposobem rozumowania, ale - jak mowie - wszystko to sa Twoje problemy, inni forumowicze nie maja z tym nic wspolnego.
                                            • dritte_dame Re: o sobie 17.02.11, 21:31
                                              klosowski334 napisał:

                                              > Domyslny?

                                              Faktycznie.
                                              Powinno być nie "mało domyślny" tylko: tak mało sprawny w rozumowaniu że nie umiejący samodzielnie wyciągnąć oczywistego wniosku z mnóstwa jednoznacznie na ten wniosek wskazujących przesłanek.


                                              > Myslisz, ze ludzie traca czas by sie domyslac kim jestes na podstawie kilku postow
                                              > forumowych?

                                              Znakomita większość nie traci na to czasu ale zdarzają się też i takie jak Ty wyjątki :)

                                              Byłeś uprzejmy poświęcić ostatnio na tym Forum zadziwiająco dużo miejsca wyczerpującej charakterystyce mojej skromnej osoby:

                                              "Dritte Dame jest postacia zabawna, bo glupiutka i trudno tego nie zauwazyc...biedna Dritte...Ciebie interesuja wyobrazenia o faktach...Ty zas nie masz o niczym pojecia i w zasadzie nie wiadomo czym ktos taki jak Ty moze sie zajmowac, bo na pewno nie rozwiazywaniem konkretnych problemow i tworzeniem konkretnych produktow...na forach naprawde jest ogromny wysyp takich niedorajdow zyciowych...Zyj sobie w swoich schematach, iluzjach...posluguja sie szablonami, tak jak Ty. Zero elastycznosci i kreatywnego myslenia, tylko pieprzenie jakichs formulek i sloganow...biedna Dritte, jestes taka osoba z zatrzasnieta przylbica i podsteplowanym czaszki stropem. Jak mozna tak tracic kontakt z rzeczywistoscia?...nie masz zielonego pojecia. Jestes dla mnie smieszna osoba...Takich idiotow jak Ty na forach jet mnostwo. Nie zdajesz sobie sprawy, ze mowisz o czyms o czym nic kompletnie nie wiesz....myslisz, ze mozesz byc potraktowana powaznie pieprzac takie glupoty...ktos taki jak Ty, kto nie zyje w rzeczywistosci, tylko w sferze uludy...Ocknij sie i naucz sie cos produkowac...nie pieprz takich bzdur...Ty oczywiscie nie zdajesz sobie z tego sprawy...Ty nie masz pojecia o czym mowisz, a probujesz sie wymadrzac...profesjonalizmem nie grzeszysz i nie chodzi o kwalifikacje zawodowe czy umiejetnosci, ale o skaze mentalna....starasz sie jak mozesz przypiac swoje szabloniki...Ty musisz z tym zyc i borykac sie z problemami, ktore niewatpliwie taki rodzaj myslenia rodza....nie zdajesz sobie sprawy ze swojego niejako strukturalnego braku profesjonalizmu i za wszelkie bledy, ktore w zyciu, w pracy generujesz obwiniasz innych ludzi...jestes po prostu takim typem czlowieka, ktory lubi wyciagac wnioski zanim zbierze dostateczna ilosc informacji...Probujesz ogarnac materie, o ktorej nie masz zielonego pojecia...masz ograniczona wyobraznie i brak doswiadczenia w pracy biurowej...nie masz zielonego pojecia o specyfice...nic o tym nie wiesz...z faktami mijasz sie w coraz wiekszej odleglosci...Mowiac o srednich wartosciach zapewne nie rozumiesz co to takiego...przenikliwoscia rozumowania nie grzeszysz...O logice to Ty lepiej nie wspominaj...czego ja sie moge wiecej po Tobie spodziewac? ...wiedza nie jest Ci potrzebna do wyciagania wnioskow...Logiki w Twoich wypowiedziach nie ma za grosz...nie jestes w stanie przeprowadzic prostego wywodu logicznego... nie mozna od Ciebie oczekiwac, ze wyciagniesz spojne wnioski...masz klapki na oczach i pewne rzeczy zwyczajnie do Ciebie nie trafiaja. Albo ich nie dostrzegasz, albo nie jestes w stanie zrozumiec lub wlasciwie zintepretowac..."


                                              No i teraz, mając już taką masę danych, tak wielki zbiór jednoznacznych przesłanek, Ty jeszcze PYTASZ co ja porabiam, a gdy potwierdzam to, co z Twoich własnych przesłanek ewidentnie wynika to na dodatek jeszcze jakby wątpisz w moją prawdomówność??

                                              A CO ja, będąc osobą taką, jak ją wyczerpująco i wnikliwie scharakteryzowałeś, mogłabym innego tu w tej Hameryce "porabiać" ????
                                              • klosowski333 Re: o sobie 17.02.11, 21:40
                                                Alez nie musisz mi sie tlumaczyc co Ty takiego w tej Kanadzie czy innym USA porabiasz. Malo to tam glabow mieszka? Nie chcialas odpowiedziec na proste pytanie, ok.
                                                Myslisz, ze to jest jakis wyczyn zyc na emigracji w rozwinietym kraju? Tak Ci sie potoczyly losy i to jest Twoja prywatna sprawa. Dla mnie nie jest niczym wartosciujacym emigracja, to jest po prostu droga zyciowa tego czy tamtego czlowieka. Rozne sa drogi zyciowe. Mysle, ze z wiekszym respektem patrzylbym na takiego, dajmy na to Polaka, ktory poradzilby sobie w Mongolii, Korei Polnocnej czy Bangladeszu. Zycie w Kanadzie czy USA to przy tym zadne wyzwanie ;)
                                                • dritte_dame Re: o sobie 17.02.11, 22:03
                                                  klosowski333 napisał:

                                                  > Nie chcialas odpowiedziec na proste pytanie, ok.

                                                  Przecież odpowiedziałam.

                                                  Nadal mi nie wierzysz?
                                                  • klosowski333 Re: o sobie 17.02.11, 22:12
                                                    Dritte, zadawalas mi pytania. grzecznie i cierpliwie Tobie odpowiadalem. I koniec. Jestes upierdliwa osobka, ale to znowu nie jest moj problem. Najwyzej bede Ciebie i Twoje posty ignorowal. Poniewaz wykazujesz cechy osoby egotycznej mozesz nie rozumiec jak ktos smie nie odpowiadac na Twoje posty, ale to chyba bedzie najlepszy sposob reagowania na to co piszesz.
                                                  • dritte_dame Re: o sobie 17.02.11, 22:17
                                                    klosowski333 napisał:

                                                    > grzecznie [...] Tobie odpowiadalem.

                                                    :))))))))))))))))))))))
                                                  • dritte_dame Re: egotyzm :) 17.02.11, 23:35
                                                    Drogi Kolego :),

                                                    Zwrócono Ci już niedawno uwage na to, że miewasz czasem trudności ze skupieniem się na właściwym temacie dyskusji.

                                                    Tematem dyskusji w tym wątku jest pytanie: "Dlaczego przychodzicie do pracy chorzy?" (narażając innych pracowników na zachorowanie, czyli przez to narażając niepotrzebnie interes całej firmy)

                                                    A Ty na to natychmiast dziarsko i "z biodra" walnąłeś:

                                                    "W przypadku mojej firmy [...] kiedy zbliza sie termin zdania projektu wszyscy odpowiedzialni za dany projekt musza byc w biurze. Moj szef nie dostrzega czy ktos jest chory czy nie, dla niego praca ma byc wykonana ZA WSZELKA CENE, on nie toleruje wszelkich wytlumaczen."

                                                    I dla każdej osoby normalnie wrażliwej na emocjonalny ładunek wypowiedzi (ładunek, który zresztą sam byłeś łaskaw uwydatnić odpowiednio powiększonymi literami) jest natychmiast widoczne co skłoniło Cię do napisania takiego akurat akapitu :))

                                                    A skłoniła Cie do tego nie chęć merytorycznej odpowiedzi na założycielskie pytanie w jego dokładnym znaczeniu tylko ... przemożny impuls i potrzeba po raz kolejny chłopięcegopochwalenia się swoimi przymiotami i osiągnięciami! :))


                                                    Wymowa tego co napisałeś, wraz z późniejszym stwierdzeniem że szefa za to nie krytykujesz lecz raczej podziwiasz, jest taka:

                                                    "Patrzcie Wy wszyscy leniwi symulanci jaką wspaniałą etykę pracy JA prezentuję!
                                                    Jestem kluczowym pracownikiem, niezbędny dla projektu i żeby nie wiem co, stawię czoła wyzwaniom ZA WSZELKĄ CENĘ aby własnoręcznie uratować Świat przed śmiertelnym niebezpieczeństwem dwudniowego poślizgu! Furda grypa, żółtaczka, różyczka, półpasiec i inne Wasze podobne wymówki! Nasze poświęcenie sprawie wykonania zadania na powierzonym odcinku ZA WSZELKĄ CENĘ nie zna granic ni kordonów! Ci wszyscy mówiący że są "chorzy" zawsze symulują i chca się tylko opier.. i korzystać z efektów ciężkiej przez 26 godzin na dobę pracy MOJEJ i innych i dlatego nie będziemy tolerować wszelkich wytłumaczeń."



                                                    A w Toronto podczas epidemii SARS parę lat temu, pracownik pewnej dużej firmy, który wiedział że jest zarażony i mimo tego przychodził jeszcze przez dwa dni do biura bo mu tak jego "wewnętrzne poczucie obowiązku" nakazywało, został za to przez swoją firmę pozwany do sądu za narażenie interesów firmy na poważne niebezpieczeństwo (i chyba też w sumie stracił pracę, ale tego dokładniej nie pamiętam)
                                  • klosowski334 Re: szef 17.02.11, 18:32
                                    A co do subiektywnych opinii, biedna Dritte, to fakty mowia same za siebie. W zadnym biurze projektowym z tej branzy (sposrod tych ktore znam, a widzialem calkiem sporo) nie ma takiej organizacji pracy, o ktorej Ty myslisz, ze byc powinna. W zadnym biurze architektonicznym, nawet w tych najwiekszych, nie ma takiej organizacji pracy, o ktorej Ty myslisz, ze byc powinna. W zadnym biurze projektowym gospodarki wodno-sciekowej (branza mojego taty) nie ma takiej organizacji pracy, o ktorej Ty myslisz, ze byc powinna.
                                    FAKTY. Pytanie tylko czy fakty Cie w ogole interesuja. Nie, Ciebie interesuja wyobrazenia o faktach. Ja stapam twardo po ziemi, bo mam do czynienia z konkretnymi wyzwaniami i konkretna pieprzona robota do wykonania. Ty zas nie masz o niczym pojecia i w zasadzie nie wiadomo czym ktos taki jak Ty moze sie zajmowac, bo na pewno nie rozwiazywaniem konkretnych problemow i tworzeniem konkretnych produktow.
                                    Wspolczuc? Juz nie, bo na forach naprawde jest ogromny wysyp takich niedorajdow zyciowych a ja swiata zbawiac nie zamierzam. Zyj sobie w swoich schematach, iluzjach, wierz, ze istnieje w utopijnym, bajkowym swiecie pewien model idealnej organizacji pracy pasujacy do wszystkich branz bez wyjatku, ale wiedz, ze gdy spotkasz sie ze zwyklymi ludzmi, ktorzy po prostu pracuja a nie dumaja, to zawsze zostaniesz wysmiana.
                    • dritte_dame Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 14:10
                      klosowski333 napisał:

                      > Sprzet, oprogramowanie, nakladki, bloki d
                      > ostajemy od macierzystej firmy

                      A może wy robicie częściowo zautomatyzowane testowanie GUI na różnych systemach operacyjnych, które nie działa na maszynach wirtualnych, przez VPN i Remote Desktop?

                      (Chyba nie, bo tego nie dało by się robić z domu na żadnym etapie projektu.)
      • dritte_dame Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:52
        klosowski333 napisał:

        > kiedy zbliza
        > sie termin zdania projektu wszyscy odpowiedzialni za dany projekt musza byc w b
        > iurze.

        A co wy tam takiego robicie że fizyczna obecność w biurze jest konieczna?

        Ćwiczycie śpiew chóralny?
        Przeprowadzacie teatralne próby?
        Trenujecie zespołowe przeciąganie liny?
        • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 14:00
          Nie jest konieczna na kazdym etapie pracy. Konieczna jest tylko na etapie finalnym, bo za jeden projekt odpowiada kilka osob i trzeba pewne sprawy skoordynowac, poskladac do kupy, skleic (doslownie), wyslac w pakiecie. Projekt sklada sie zasadniczo z kilku elementow a kazdy z nich robi inna osoba. Po co Ci to wiedziec? Ja o swojej pracy na forum netowym nie mam ochoty opowiadac, to jest Forum Spoleczenstwo, jak bys zapomniala, a nie Forum Praca.
          • dritte_dame Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 14:07
            klosowski333 napisał:

            > Nie jest konieczna na kazdym etapie pracy. Konieczna jest tylko na etapie final
            > nym, bo za jeden projekt odpowiada kilka osob i trzeba pewne sprawy skoordynowa
            > c

            Nie działają telefony?
            Nie używacie oprogramowania telekonferencyjnego przez Internet i VPN?
            Nie używacie "instant messaging"?


            >, poskladac do kupy, skleic (doslownie), wyslac w pakiecie. Projekt sklada sie
            > zasadniczo z kilku elementow a kazdy z nich robi inna osoba.

            Czym dosłownie "sklejacie"?

            I dlaczego podczas sklejania całości producent każdej części musi być fizycznie obecny w biurze?
            • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 14:16
              Boze, Dritte, jestes niesamowita. Probujesz ogarnac materie, o ktorej nie masz zielonego pojecia. Wyobraz sobie, ze sa takie rzeczy do zrobienia, ktore wymagaja pracy w zespole, osobistej, bezposredniej rozmowy, dyskusji, burzy mozgow i zadne telefony, telekonferencje, skype'y, Bog wie co jeszcze, nie zastapia tego. Nie wyobrazam sobie by ta firma mogla funkcjonowac w sposob korespondencyjny i wirtualny. Nie mowiac juz o fizycznych elementach naszego produktu. Nie chce twierdzic, ze masz ograniczona wyobraznie i brak doswiadczenia w pracy biurowej, ale nie znam firm w naszej branzy i pokrewnych, ktore dzialalaby tak jak mowisz - w pelni wirtualnie. Poki nie zastapia nas za 200 lat roboty, jest to niemozliwe.
              • piwi77 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 14:29
                Telekonferencja potrafi zastapić każdą konferencję. Dzisiaj nie ma żadnego powodu, aby być fizycznie obecnym w jednym miejscu. No chyba, że sie chce poczęstować pączkami. Wtedy, ale tylko wtedy, telekonferencja odpada.
                • Gość: yag-nik Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? IP: *.server4rent.eu 17.02.11, 14:37
                  piwi77 napisał:

                  > Telekonferencja potrafi zastapić każdą konferencję. Dzisiaj nie ma żadnego powo
                  > du, aby być fizycznie obecnym w jednym miejscu. No chyba, że sie chce poczęstow
                  > ać pączkami. Wtedy, ale tylko wtedy, telekonferencja odpada.

                  Jesteś w błędzie są takie dziedziny w których tak się nie da, czasami trzeba coś odręcznie poprawić (doprawić) naszkicować itd. Nie wiem gdzie pracuje Kłos ale w mojej dziedzinie nie wszystko da się załatwić telekonferencją.
                  • piwi77 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 14:48
                    Tobie nie tyle chodzi o konferencję, ile o obecność w pracowni, czy czymś takim, gdzie jest wykonywany projekt. To oczywiste, że żeby dokonać na projekcie zmian, trzeba w tej pracowni być. Konferencja to jednak coś innego, tam się żadnych zmian nie dokonuje, tam się je co najwyżej planuje lub omawia i zawsze można to zrobić przy pomocy tele. O ile mentalne przygotowanie uczestników na to pozwala, tyle, że przeszkoda mentalna, jest przeszkodą subiektywną, a nie obiektywną i bardzo się opłaca ją przezwyciężyć.
                  • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 14:53
                    W mojej tez nie. Zdecydowanie nie. Gdyby nie cisnienie jakie czasem mamy, ja na miejscu szefa nie pozwalalbym szeregowym pracownikom pracowac w domu. Wiem jakie oni maja po tygodniu efekty,a jakie sa efekty ich pracy, gdy sa pod reka i wszelkie problemy moga skonsultowac na miejscu. Nie mowiac juz o tym, ze w naszej firmie nie wszystko robi sie w materii elektronicznej. Na pewnym etapie operujemy na mapach papierowych, ktore trzeba dokreslic, cos przyciac, rozdzielic na pracownikow obszary, pogadac o najbardziej ekonomicznym przebiegu jakichs polaczen, poklocic sie o to, trzasnac drzwiami, wrocic, znowu poklocic sie o przebieg polaczen, albo o napiecie, zle urzadzenie w jakims miejscu, czy jakis zgubiony odcinek, wezwac tego kto ten blad popelnil, nakrzyczec na niego przy wszystkich, potem zlagodzic ton, przy szefie robic dobra mine do zlej gry, gdy zapyta o co ten spor, potem poza jego plecami skorygowac bledy, pomagajac osobie, ktora blad popelnila siedzac przy nim przy jego stanowisku i tlumaczac mu co jest zle, potem wrocic do map rozlozonych wielkimi plachtami na podlodze, albo wiszacych na scianach i zmienic projekt uznajac, ze on nie wytrzyma takiego obciazenia, bo przeciez zapomnielismy o tym, ze tu nie ma istniejacego wzmacniacza, ale doprojektowanie go naraza na dodatkowe koszta, a ten projekt ma wpisany limit kosztow i ch....
              • dritte_dame Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 14:32
                klosowski333 napisał:

                > osobistej, bezposredniej rozmowy, dyskusji, burzy mozgow i
                > zadne telefony, telekonferencje, skype'y, Bog wie co jeszcze, nie zastapia tego

                Dlaczego telefony, telekonferencje i "instant messaging" nie zastąpią osobistej rozmowy, nawet podczas "burzy mózgów".

                Czy wy sie tam podczas tych "burz" próbujecie jeden z drugim na rękę?


                > . Nie wyobrazam sobie by ta firma mogla funkcjonowac w sposob korespondencyjny
                > i wirtualny.

                No właśnie.
                Napisałeś: ta firma
                Bo to jest kiepsko zorganizowana, zarządzana i wyposażona firma.

                Gdyby taka nie była to nigdy nie była by konieczna sytuacja taka żeby wszyscy naraz musieli być podczas pracy obecni w jej pomieszczeniach.

                > dzialalaby tak jak mowisz - w pelni wirtualnie.

                Nie mówię o pełnej wirtualizaci tylko o wirtualizacji częściowej ale za to stałej:
                Takiej przy której nigdy nie jest konieczne żeby wszyscy pracownicy naraz, niezależnie za co i jak bardzo odpowiedzialni spotkali sie fizycznie w pomieszczeniach firmy.
                • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 14:43
                  jasne, Dritte. Usmiecham sie gdy czytam ten Twoj post. Twoja wyobraznia szaleje, probujesz sobie swoje schematy dopasowac do tego co napisalem o swojej firmie, ale nadal nic o firmie i tej branzy nie wiesz, a starasz sie ferowac wyroki. Podejrzewam, ze jestes po prostu takim typem czlowieka, ktory lubi wyciagac wnioski zanim zbierze dostateczna ilosc informacji. Taki rodzaj oceny intuicyjnej a nie rzetelnej, opartej na faktach.

                  W tej branzy nigdzie na swiecie nie funkcjonuje to tak jak Tobie sie wydaje, ze powinno. To po pierwsze. Nie napisalem, ze wszyscy pracownicy sa sciagani do biura na raz, ale ci, ktorzy zajmuja sie danym projektem i sa za niego odpowiedzialni. To jest niezbedne na poczatkowym i koncowym etapie prac. Tak juz jest. Poza tym z wlasnego doswiadczenia wiem, ze wydajnosc jest o wiele wyzsza gdy sie siedzi w firmie. W domu rozne rzeczy rozpraszaja (zalezy jakie sie ma domowe warunki pracy), no i ogolnie ciezko sie w takim samym stopniu zmobilizowac. Wiem co mowie, bo mam w tym doswiadczenie kilkunastoletnie i Twoje projekcie, szablony, schematy tego doswiadczenia nie zastapia. Kazdy u mnie w pracy powiedzialby Ci to samo a to czy zrozumialabys to czy nie, to juz nie nasz problem.

                  Ja czesto siedze po nocach nad projektem, z biegiem lat szef nakladal na mnie coraz wiecej obowiazkow i funkcji, tak jak na pozostalych ludzi z takim stazem. Czasem jest takie cisnienie, ze trzeba robic rozne rzeczy po godzinach by wyrobic sie z terminami. Ale sa tez okresy przestojow, gdy nas nie cisna, nie wymagaja niczego na wczoraj, a my sobie w pracy ogladamy filmy, gramy w gry i szanujemy te niewielka ilosc pracy jaka aktualnie mamy. To sa skomplikowane mechanizmy, ale przez lata wypracowalismy sobie odpowiednie zachowania by przetrwac i nie doprowadzac do takich sytuacji, ze z powodu naszego niepotrzebnego pospiechu przez pol roku jestesmy bez pracy. Kazdy kto siedzial w tej branzy wie o czym mowie.
                  • dritte_dame Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 14:53
                    klosowski333 napisał:

                    > Czasem jest takie cisnienie, ze trzeba robic rozne rzeczy po godzinach by wyrob
                    > ic sie z terminami. Ale sa tez okresy przestojow, gdy nas nie cisna, nie wymaga
                    > ja niczego na wczoraj, a my sobie w pracy ogladamy filmy, gramy w gry i szanuje
                    > my te niewielka ilosc pracy jaka aktualnie mamy.

                    "I rest my case" :)

                    Tylko oddział straży pożarnej i inne podobne służby reagowania awaryjnego pracują z natury branży w takim trybie.

                    Każda inna firma tak działająca jest źle zorganizowana i zarządzana.
                    • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 15:02
                      Dritte, jak powiadam, usmiecham sie, gdy czytam Twoje posty i obserwuje te Twoje usilnie konstruowane projekcje. Najsmieszniejsze jest to, ze Ty nie masz pojecia o czym mowisz, a probujesz sie wymadrzac. Jezeli Ty taka jestes w realu, ze bez przygotowania merytorycznego dokonujesz oceny, to powiem tak: profesjonalizmem nie grzeszysz i nie chodzi o kwalifikacje zawodowe czy umiejetnosci, ale o skaze mentalna. Po prostu profesjonalista najpierw musi zapoznac sie z tematem, gruntownie go zglebic dokonac genezy/syntezy/analizy kompletnego materialu i dopiero potem pojawiaja sie wnioski. U Ciebie jest niemal na odwrot. Najpierw sa wnioski, przed poznaniem zagadnienia. I te projekcje smiesznawe, to wyobrazanie sobie czegos z czym nie masz do czynienia, ale starasz sie jak mozesz przypiac swoje szabloniki. Wspolczuje Ci takiego rodzaju myslenia. Ale to naprawde nie moj problem, to Ty musisz z tym zyc i borykac sie z problemami, ktore niewatpliwie taki rodzaj myslenia rodza. Bardzo mozliwe jednak, ze Ty nie zdajesz sobie sprawy ze swojego niejako strukturalnego braku profesjonalizmu i za wszelkie bledy, ktore w zyciu, w pracy generujesz obwiniasz innych ludzi. Dobrze projektuje? :D
                      • piwi77 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 15:09
                        klosowski333 napisał:

                        > Po prostu profesjonalista najpierw musi zapoznac sie z tematem
                        > , gruntownie go zglebic dokonac genezy/syntezy/analizy kompletnego materialu i
                        > dopiero potem pojawiaja sie wnioski.

                        Do tego nie potrzeba byc profesjonalistą. Tak to potrafi niemal każdy. Od profesjonalisty wymaga sie więcej, aby juz na wstepnym etapie zapoznania z materiałem, umiał sformułować sensowne wnioski, nie bardzo odbiegające od tych, które pojawią się po pełnym studium. Trzeba bowiem pamiętać, że czasu jest na wszystko mało i trzeba nim umieć gospodarować precyzyjnie i jak najoszczędniej.
                        • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 15:28
                          Po pierwsze z doswiadczenia wiem, ze wiekszosc ludzi nie potrafi przeprowadzic zlozonego, zmudnego, gruntownego, rzetelnego procesu genezy/syntezy/analizy. Wiekszosc szuka latwych, szybkich drog polegajacych na upraszczaniu, uogolnianiu, generalnie na olaniu. I to jest ok, gdy rozmawiamy o dupie maryni albo ogolnie o temacie, w ktorym jestesmy dyletantami i sobie tak przy piwku dziamgamy. Ale w niektorych zawodach, jezeli chcesz byc dobry, musisz umiec poskladac wszystko do kupy w sposob i kompleksowy, i komplementarny, bez chodzenia na latwizne czy na skroty. Tak to dziala np w kilku dziedzinach humanistycznych, ale tak tez jest w naukach scislych. Nie ma przyklepywania bubli, bo jakos to bedzie, albo jakos to wyglada. Gdy sprawa dotyczy rzeczy - ze tak powiem - wielosegmentowej, olanie jakiegos segmentu skutkuje tym, ze calosc sie wali.


                          • piwi77 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 16:44
                            Tak podchodzi do tematu nowicjusz. Wszystko dla niego nowe, więc wszystko musi dogłębnie poznać i jak piszesz, zsyntezować, zanalizować, jeszcze kilka takich razy, bo pojawił się jakiś wynik w postaci wniosków. Od profesjonalisty oczekuje się czegoś innego. Choć projekty zawsze sie różnią, to duża ich część i tak jest do siebie podobna i powtarza sie w wielu projektach. Profesjonalista już po wstępnym rozpoznaniu, powinien umieć ocenić co w projekcie jest orginalne, a co wiekszą lub mniejszą kopią projektów z przeszłości. Dlatego już przy wstępnej analizie zlecenia potrafi ocenic nakłady, potrzebne narzędzia, wielkość zespołu, czy termin.
                            • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 17:07
                              Czesciowo sie zgodze. W mojej pracy jest rutyna, monotonia i mechanizm. Mechanizm w tym sensie, ze np ja pewne rzeczy robie mechanicznie, prawie bez uzycia swiadomosci ;) Po tylu latach pewne nawyki sie ksztaltuja, to naturalne. Ale to nie dziala na kazdej plaszczyznie naszej pracy. Istnieja u nas procedury, inne dla roznych "segmentow" prac i etapow tworzenia projektu. Ja sie zgodze, ze nasza praca wymaga kreatywnosci tylko do pewnego momentu, potem juz jest automatyzm. I ja wiem, ze ja intelektualnie sie nie rozwijam, wrecz przeciwnie. Taka praca potrafi byc bardzo wyjalawiajaca, ale ktora nie jest po tylu latach? Niemniej nasze procedury sprawiaja, ze wszystko jest zapiete na ostatni guzik w sensie organizacji pracy. Natomiast na etapie okreslania obszarow i polaczen pomiedzy nimi wymagana jest tzw burza mozgow, konsultacje, dyskusje. Niby to tez jest czescia tej rutyny i wszystko odbywa sie zgodnie z pewnym kanonem, ale mimo wszystko miewamy konkretne problemy do rozwiazania. Odwolujemy sie do doswiadczenia, ale zdarzaja sie przypadki niestandardowe. No i dochodza rozne drobiazgi. Sa rozne specyfikacje dla roznych projektow, nie da sie tutaj zastosowac tych samych automatow. Wiecej: zlecenia sa dosc zroznicowane i na roznych nakladkach do autocada czy microstation (rozne formaty blokow) wykonywane, zgodnie z zapotrzebowanem zleceniodawcy. Prosta konwersja nie zawsze jest mozliwa. U nas w firmie rozne osoby sa odpowiedzialne za rozne elementy produktu czyli specjalizuja sie w pewnych konkretnych zadaniach. Nie ma u nas czlowieka, ktory potrafilby zrobic wszystko, stworzyc projekt od A do Z, ze wszystkimi jego elementami i szczegolami. To jest czynnik jeszcze bardziej ograniczajacy, ale tak to dziala wszedzie i my tutaj Ameryki nie wazymy sie odkrywac. Ja sie czuje wyrobnikiem i tylko tym. Moi koledzy i kolezanki moga miec rozne zdanie na ten temat, ale mysle, ze wiekszosc, zwlaszcza stara gwardia, odczuwa pewne zmeczenie psychiczne ta praca. Ale pieniadze sa dobre a pracuje sie dla pieniedzy a nie dla idei ;) Sposrod moich kolegow spoza pracy wielu tkwi w duzo bardziej ponurych branzach a o mojej pracy mowia, ze to ciepla posadka.
                  • piwi77 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 14:56
                    Macie definitywny problem z organizacją Waszej pracy. Nie może być tak, że pracownik pół roku ogląda sufit, a drugie pół roku zapieprza po nocach. I nie interesuje mnie co to za branża, nie ma takiej, w której nie dałoby się metodami organizacyjnymi uodpornić zespół na zmiany w portfelu zamówień.
                    • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 15:41
                      Piwusku, co Ty mozesz wiedziec o tej branzy, no co? Nie oszukujmy sie, ale Ty nie masz na ten temat zielonego pojecia, jak to dziala i jakie sa tutaj zaleznosci. A u nas wszystkim rzadza zaleznosci, czasem koniunktura na rynku, z domieszka szczescia. Ale zyjemy, firma ma juz blisko 20 lat, a powiem Ci w sekrecie, ze wiekszosc firm w tej branzy w Polsce tyle nie przetrwala. A my tak. Szef zaczynal od zespolu kilkuosobowego. Gdy ja tam doszedlem to wszystko bylo w powijakach. Wszystko robilismy od podstaw. Opracowalismy z biegiem lat coraz lepsze mechanizmy, wpajalismy kolejnym pracownikom coraz lepsze nawyki. I dzis firma warszawska liczy w porywach 70-80 osob, a poza tym z tej firmy wysylani sa ludzie do biur w innych krajach, np by szkolic innych. Bo my jestesmy jednymi z najlepszych i takie sa fakty, Piwusku. Moj okres emigracyjny na antypodach to tez byl jeden z takich wyjazdow. Gdy trafilem do pierwszego biura australijskiego, to Ci powiem, ze zlapalem sie za glowe. Szok i konsternacja. Ludzie nieprzygotowani, powolni, siedzieli ponuro przy swoich stanowiskach, ale wszystko robili jak w zwolnionym tempie. Zla komunikacja pomiedzy pracownikami, brak postepow i rozwoju umiejetnosci. Brak kreatywnosci. Oni nawet sobie nie wyobrazali jak mozna pracowac inaczej. Zrobilem im male tornado, nie dlatego, ze sam jestem szczegolnie zdolny czy cos, ale ze wzgledu na moje doswiadczenie i prace w zespole warszawskim, o wiele dynamiczniejszym i efektywnym. A wiesz jak wyglada biuro w San Diego? Sprowadzili Indiancow (Hindusow) do szkolenia, bo miejscowi pracownicy byli glabami, ze az milo. Pojechalo tez tam kilku z naszych, do Tulsy, na polecenie z centrali, bo to biuro zawalalo kazdy kolejny projekt a qc nie dzialalo w ogole, oni w ogole nie zaimplementowali qc. Wychodzily z tego takie babole, ze szkoda gadac. A powiedziec Ci cos o Eire? Cale biuro w Dublinie prowadzi dwoch naszych, prowadza stado baranow, ktorzy nie wiedzieliby jak temat ugryzc. A o Antwerpii Ci cos powiedziec? Niby lebscy faceci, dobrzy programisci, ktorzy nam opracowuja dobre nakladki na autocada, ale w temacie samego projektu sa bezradni jak niemowle. I znowu nasze warszawskie biuro musi tam wysylac ekspedycje ratunkowe. Tak, nasza firma upada, ze az sie kurzy a brak dobrej organizacji widac z odleglosci Syriusza.
                      • piwi77 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 15:51
                        Sam piszesz, że wszędzie macie degrengoladę, a wyjątkiem ma być jedynie Warszawa. Powiedziałem, firma jest źle zarządzana, a to że Warszawa jawi Ci się oazą, to normalne, bałagan u siebie zobaczyć najtrudniej. Macie zły management, to że firma jakoś tam zipie, o niczym nie świadczy.
                        • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 16:12
                          Druga Dritte? Nie zaskakujesz mnie, Piwi, juz zdazylem Cie poznac od tej strony. Nie pisze, ze mamy degrengolade, ale ze przetrwalismy 20 lat na trudnym, kaprysnym rynku, gdzie pozdychalo wiele innych firm. Jestesmy czescia pewnej sieci i nie wszystko od nas zalezy. Czestotliwosc otrzymywania zlecen jest rozna w roznych okresach roku, co jest BARDZO typowe dla tej branzy i np moze dotyczyc kwestii zawiazywania rocznego budzetu w centrali, ale nie tylko. Kilka razy w historii bylismy na krawedzi zaglady, ale sie podnieslismy, gdy inne firmy znikaly bezpowrotnie. Uczciwie moge powiedziec, ze z naszej firmy wychodza ludzie z doswiadczeniem i konkretnymi umiejetnosciami. Produkujemy dobrych pracownikow, ktorych pozniej rozsylamy tu czy tam. I tak bylo zawsze. Zawsze bylismy dobrzy w tym co robilismy. Gdy opuszczalem Warszawe dostalem piekne referencje nie tylko od szefa, ale za jego posrednictwem od centrali. I drzwi roznych biur byly przede mna otwarte. Nie bede wnikal w swoje osobiste sprawy, ale ja jestem ustawiony finansowo, a o to chyba glownie chodzi gdy sie podejmuje prace? My nie jestesmy firma, gdzie ludzie musza przychodzic pod krawatem i odbebniac swoj kierat. Wyzbadz sie swojego mentalnego skostnienia opartego na amerykanskich filmach o tego rodzaju biurach projektowych i ich wewnetrznej organizacji, bo jak zwykle znowu wyladujesz na manowcach. Nic nie jest takie proste jak sie wydaje, Piwi. W pracy najwazniejsza jest efektywnosc. Masz cos zrobic to robisz to i masz to robic dobrze. I takie kryteria spelniamy. Mamy drobne ograniczenia wynikajace z zaleznosci od macierzystej firmy. Z oczywistych wzgledow nie mozemy brac zlecen od konkurencji. Gdy bylo zle, na rynku nie bylo wielkiego zapotrzebowania na tego rodzaju projekty, gdy pojawil sie kryzys swiatowy, ktory w nas bardzo uderzyl, szef musial znalezc alternatywne zrodlo utrzymania. I znalazl, bez kretactw, po prostu robilismy zupelnie inne projekty tzw mechaniczne, ktorymi sie kiedys, dawno temu zajmowalismy, na poczatku dzialalnosci. Trzeba sie bylo przestawic, doszly rysunki 3D, wymiarowanie obiektow, co jest dla mnie strasznym kurestwem, ale sobie poradzilismy. Gdy wrocily normalne zlecenia, nie za duzo, szef dostosowal liczbe pracownikow do ilosci tych zlecen i dalej jakos sobie radzilismy. Potem bywaly okresowe boomy i szalenstwa i tak to sie w tej branzy toczy i bedzie toczyc po kres swiata, a to jakie Ty sobie wyobrazenie wyrobisz na podstawie amerykanskich seriali na ten temat, to inna sprawa. Ja w tym siedze i wiem o co w tym wszystkim chodzi.
                          • piwi77 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 16:29
                            Coś krętaczysz. Po co komu referencje, jak się go wysyła w obrębie firmy, tyle że do innej jej siedziby? I dużo w Twoim tekście chwalipięctwa, a niczego co świadczyłoby, że moja negatywna ocena Waszego managementu był mylna.
                            • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 16:49
                              Nie znasz mojej historii, Piwusku, a ja Twojej konkretnej wiedzy na moj temat poglebiac nie bede. Z powodow osobistych opuscilem Polske, a z warszawskiej firmy zwyczajnie odszedlem. Szef wykazal sie wobec mnie gestem, ktorego nie musial robic, bo odchodzac w tamtych okolicznosciach stawialem go w trudnej sytuacji. To byla jego propozycja i inicjatywa, w rezultacie robilem to samo co w Polsce. A referencje przy przenoszeniu z biura do biura sa niezbedne w tym przypadku, chyba, ze rzecz dotyczy delegacji i krottkotrwalych, tymczasowych transferow pracownikow. Ja nie zostalem wyslany w trybie awaryjnym na szkolenie lub by kogos uczyc, ale jakby na stale. Zmienialem biuro i firme. Ale jak Ty mozesz to ogarnac, skoro nie znasz struktury organizacji tego rodzaju firm. Nikt w centrali nie moglby szefowi narzucic zadnego pracownika bez jego zgody i nigdy cos takiego sie nie stalo. Bywali u nas ludzie z innych biur, wymieniali sie z nami doswiadczeniem, ale ich pobyt byl co najwyzej kilkutygodniowy i nie byli na liscie plac mojego szefa, pensje dostawali z wlasnej firmy. Ja przestawalem byc pracownikiem szefa i koniec.

                              I nie chwale sie. Jestem osoba przecietna. Ale mam swoje doswiadczenie i swiadomosc swojej wartosci jako pracownika w tej branzy. Uczciwie moge powiedziec, ze mam swoje zalety, bez chwalipiectwa. I sa one doceniane. Wiem w czym jestem gorszy, w czym jestem lepszy, znam swoje braki i wady. Podchodze do takich ocen beznamietnie, bo w tej branzy latwo swoje umiejetnosci zweryfikowac, one podlegaja calkiem wymiernej ocenie.
                  • dritte_dame Re: Zarządzanie 17.02.11, 17:04
                    klosowski333 napisał:

                    > z wlasnego doswiadczenia wiem, ze wydajnosc jest o wiele wyzsza gdy sie
                    > siedzi w firmie. W domu rozne rzeczy rozpraszaja (zalezy jakie sie ma domowe w
                    > arunki pracy), no i ogolnie ciezko sie w takim samym stopniu zmobilizowac. Wiem
                    > co mowie, bo mam w tym doswiadczenie kilkunastoletnie

                    Jeśli wydajność dobrego zespołu pracujacego w jednym wspólnym biurze nagle znacznie spada gdy zespół ten staje się geograficznie rozproszonym to dlatego że ten zespół jest nadal zarządzany tak jakby był "colocated"

                    Efektywne zarzadzanie zespołami geograficznie rozproszonymi (nawet w różnych strefach czasowych) wymaga innych metod niż tradycyjne zrzadzanie zespołami "współ-umiejscowionymi".

                    Twój szef nie miał dotychczas ani okazji ani potrzeby się zarządzania zespołami rozproszonymi nauczyc i nabrac w tym odpowiedniej praktyki dajacej mu zaufanie we własne mozliwości w tym nowym działaniu.

                    Dlatego wzdraga sie on przed zaakceptowaniem takiej zmiany, nie widzi (ze swojego punktu widzenia) potrzeby zmiany i upiera sie działac nadal tak jak dotychczas potrafi.
                    I działać tak może nadal, poniewaz jako najwyższy szef w tej lokalnej organizacji nie ma w niej żadnego skutecznego "challengera", który by go do tej zmiany zmusił.

                    Cierpi na tym potencjał zespołu i firmy ale dopóki nie zostanie to dostrzeżone i zakwestionowane przez wyższe szczeble w korporacji to moze jeszce tak trwac przez pewien czas.


                    To jest typowy problem małych firm zarządzanych przez swoich założycieli bedących wybitnymi specjalistami technicznymi w swojej dziedzinie gdyż zdolności i predyspozycje menedżerskie nie sa tym samym co branżowe zdolnosci fachowe.
                    Zdarza się że dobrzy specjaliści techniczni bywają równie dobrymi menedżerami, ale zdarza sie to wcale nie tak czesto, a na dodatek: umiejetnosci menedżerskie niezbędne do efektywnego zarzadzania zmieniaja się wraz ze wzrostem liczebności zarządzanego zespołu.

                    Nieumiejetność zarzadzania zespołami doraźnie lub trwale geograficznie rozproszonymi ogranicza rozmiary organizacyjne firmy i jej zdolnosć elastycznego reagowania na zmiany technologiczne i rynkowe.
                    • angelfree Re: Zarządzanie 17.02.11, 21:15
                      Zarządzałam zespołem, który był częściowo zlokalizowany w miejscu, w ktorym pracowałam, częściowo w różnych miastach Polski, a częściowo (narzuceni przez inwestora współpracownicy) w różnych innych strefach geograficznych i czasowych. Być może marnie nim zarządzałam, ale żadna komunikacja elektroniczna, wspólny serwer, telekonferencja nie dawały tyle, ile bezpośrednie spotkania. Po różnych zdalnych ustaleniach zawsze jakieś sprawy pozostawaly niedograne, ktoś nie wziął czegoś pod uwagę i polecial z projektem nie w tym, co trzeba kierunku. Nie dziala też międzyludzka chemia, solidarność i wspólna odpowiedzialność za efekt - każdy czul się przede wszystkim odpowiedzialny za swoją dzialkę (co jest zrozumiale), ale nie przeszkadzalo mu już, że nabruździł innej branży. Poza tym ludzie są ludźmi, robią blędy, ktore przy dużej presji czasowej najlatwiej wyjaśnić, gdy się jest obok siebie.

                      Komunikacja elektroniczna też nie jest (jeszcze) dostatecznie sprawna. Używaliśmy początkowo przy projekcie systemu, ktory mial wlaśnie pomóc w tworzeniu, weryfikowaniu, zatwierdzaniu dokumentacji, a zawalil się pod swym wlasnym ciężarem i doskonalością (dla zainteresowanych zwal się Build-on-Line, później CTSpace).

                      Nie mam bladego pojęcia o branży informatycznej, być może podzielenie projektu na części składowe jest łatwiejsze i latwiej określić warunki brzegowe dla wszystkich części czy etapów, może latwiej to wszystko posklejać w calość i przetestować - nie wiem. Może też ludzie zaangażowani w takie projekty są z natury bardziej autystyczni i wolą pracować w oddaleniu. ; ).

                      W każdym razie w przypadku projektów budowlanych tak się nie da. Pominąwszy sprawy czysto projektowe, efektem finalnym są tony papierowej dokumentacji, ktorą trzeba wydrukować, oprawić, posegregować, sprawdzić kompletność, podpisać (w sensie zlożenia autografów), popakować, opisać - takie czysto mechaniczne rzeczy, ktore najlepiej robią członkowie zespolu, bo są odpowiedzialni za efekt i wiedzą, na co patrzą.

                      Czy wszyscy członkowie zespołu są niezbędni w końcówce - zależy od tego, jak duży jest zespół i na ile są to kluczowe dla projektu osoby. I ile czasu na tę końcówkę zostało. Bez względu na skalę zadania nie widziałam przedsięwzięcia, które pod koniec nie wymagałoby zwiększonej mobilizacji. Życie jest życiem, nie istnieją idealne projekty, idealnie zaplanowane harmonogramy i idealne zespoły.
                      • klosowski333 Re: Zarządzanie 17.02.11, 21:20
                        Dokladnie tak.
                      • dritte_dame Re: Zarządzanie 17.02.11, 22:00
                        angelfree napisała:

                        > Być może marnie nim zarządzałam, ale żadna komunikacja elektroniczna, wspólny ser
                        > wer, telekonferencja nie dawały tyle, ile bezpośrednie spotkania. Po różnych zd
                        > alnych ustaleniach zawsze jakieś sprawy pozostawaly niedograne, ktoś nie wziął
                        > czegoś pod uwagę i polecial z projektem nie w tym, co trzeba kierunku. Nie dzia
                        > la też międzyludzka chemia, solidarność i wspólna odpowiedzialność za efekt

                        Nie zarządzałaś marnie tylko nadal w sposób sobie najlepiej dotychczas znany i w rezultacie niedopasowany do nowej sytuacji.
                        Polecono Ci zarządzać zespołem rozproszonym zaniedbując przeszkolenie Ciebie w tego rodzaju zarządzaniu.


                        > Nie mam bladego pojęcia o branży informatycznej, [...] Może też ludzie zaangażowani w takie projekty są z natury bardziej autystyczni i wolą pracować w oddaleniu. ;).

                        Jedyną może specyfiką branży infromnatycznej jest to że ludzie zaangażowani w takie projekty mają chyba mniejsze niż w innych branżach opory przed wykorzystaniem wszelkich możliwych i dostępnych technologii do sprawnej i obszernej zdalnej komunikacji. A także maja zapewne w tym jeszcze obecnie i większe doświadczenie i dłuższą praktykę niż inne branże.


                        > efektem finalnym są tony papierowej dokumentacji

                        Po co te "tony"?
                        Nie istnieje PDF?

                        > ktorą trzeba wydrukować, oprawić

                        Można jeden raz i na końcu.

                        > posegregować, sprawdzić kompletność

                        Można to zrobić (i nawet lepiej) elektronicznie.

                        >, podpisać (w sensie zlożenia autografów)

                        Też elektronicznie.
                        Używając skanerów lub nawet odpowiedniego oprogramowania kryptograficznego.


                        > Bez względu na skalę zadania nie widziałam przedsięwzięcia, któ
                        > re pod koniec nie wymagałoby zwiększonej mobilizacji.

                        Ale "zwiększona mobilizacja" to co innego niż wymóg by "kiedy zbliza sie termin zdania projektu wszyscy odpowiedzialni za dany projekt musza byc w biurze. Moj szef nie dostrzega czy ktos jest chory czy nie"

                        Czy szefa, który wymaga by chorzy pracownicy spotykali się twarza w twarz z odpowiedzialnymi za projekt i niezbędnymi firmie zdrowymi pracownikami wówczas gdy zbliza sie termin zdania projektu nazwiesz szefem właściwie dbajacym o interes firmy i dobrze zarządzającym?
                        • angelfree Re: Zarządzanie 17.02.11, 23:02
                          dritte_dame napisała:

                          > Nie zarządzałaś marnie tylko nadal w sposób sobie najlepiej dotychczas znany i
                          > w rezultacie niedopasowany do nowej sytuacji.
                          > Polecono Ci zarządzać zespołem rozproszonym zaniedbując przeszkolenie Ciebie w
                          > tego rodzaju zarządzaniu.


                          Oczywiście. W pewnym sensie byla to rozwiedka bojom. Nie mówię oczywiście o szkoleniu z CTSpace, (ktore przeszliśmy prawie wszyscy i ktore było doskonale, tylko caly system byl zbyt doskonaly, żeby w ogóle można było się nim poslugiwać,) ale o samej idei zarządzania takim zespołem.
                          Ale wracając do zarządzania - przy małym projekcie pewne rzeczy są latwe do opanowania, przy bardzo dużym sprawy komplikują się wykładniczo. Jeśli będę miala czas i będziemy mialy ochotę jeszcze o tym rozmawiać, to napiszę coś jeszcze jutro, bo teraz jest po pierwsze późno, po drugie, muszę sobie pewne sprawy poukladać.

                          > > Nie mam bladego pojęcia o branży informatycznej, [...] Może też ludzie za
                          > angażowani w takie projekty są z natury bardziej autystyczni i wolą pracować w
                          > oddaleniu. ;).
                          >

                          > Jedyną może specyfiką branży infromnatycznej jest to że ludzie zaangażowani w t
                          > akie projekty mają chyba mniejsze niż w innych branżach opory przed wyko
                          > rzystaniem wszelkich możliwych i dostępnych technologii do sprawnej i ob
                          > szernej zdalnej komunikacji. A także maja zapewne w tym jeszcze obecnie i więks
                          > ze doświadczenie i dłuższą praktykę niż inne branże.

                          Coś w tym jest, ale znowu - teoria sobie, a życie sobie. Jeśli zarządzasz zespolem, ktory sklada się z rożnych podzespołów o rożnych przyzwyczajeniach, umiejętnościach i kompetencjach, rożnym, nie do końca zgodnym oprogramowaniu, i w ogóle rożnych możliwościach i chęciach do zdalnego wpółdzialania, to niekoniecznie uda się idealną wizję zastosować. Kieruje się takim zespolem, jaki jest, można go nieco "podrasować", ale styl i sposob zarządzania trzeba też dopasować do zespołu.
                          Wyobrażam sobie, że programiści są grupą daleko bardziej jednoradną, niż rozmaici wspólpracujący branżyści budowlani.

                          > > efektem finalnym są tony papierowej dokumentacji
                          >
                          > Po co te "tony"?
                          > Nie istnieje PDF?


                          Istnieje - i co z tego?
                          Wladze budowlane nie zatwierdzą pdfów. Z pdfu nie da sie korzystać na budowie.

                          > > ktorą trzeba wydrukować, oprawić
                          > Można jeden raz i na końcu.


                          Zależy to od obowiązujących przepisów i stron poźniej toczacego się procesu. Póki co, dokumentem jest papier, choćby dlatego, że wiele rzeczy latwiej jest obejrzeć na papierze - naprawdę tak jest w przypadku projektow budowalnych. Jak na razie prawo wymaga, żeby papierowy, ostemplowamy egzemplarz miał urząd wydający zezwolenia, inwestor, wykonawca, musi mieć go też projektant. Stąd te tony dokumentacji.

                          > > posegregować, sprawdzić kompletność
                          > >Można to zrobić (i nawet lepiej) elektronicznie.
                          > >, podpisać (w sensie zlożenia autografów)
                          > Też elektronicznie.
                          > Używając skanerów lub nawet odpowiedniego oprogramowania kryptograficznego.


                          Jak na razie - przepisy nie pozwalają. Ale i tak w końcu musisz to wydrukować, oprawić, posegregować, sprawdzić kompletność, wpakować w pudelka, opisać, zaadresować, zaladować do ciężarowki i wyekspediować do urzędu.

                          > > Bez względu na skalę zadania nie widziałam przedsięwzięcia, któ
                          > > re pod koniec nie wymagałoby zwiększonej mobilizacji.
                          >
                          > Ale "zwiększona mobilizacja" to co innego niż wymóg by "kiedy zbliza sie ter
                          > min zdania projektu wszyscy odpowiedzialni za dany projekt musza byc w biurze.
                          > Moj szef nie dostrzega czy ktos jest chory czy nie"


                          Pewnie, że taki sztywny wymóg nie ma sensu. Najczęściej jednak jest to sytuacja z rodzaju "wszystkie ręce na pokład" i tylko naprawdę wyjątkowe okoliczności mogą usprawiedliwić nieobecność w okresie "zwiększonej mobilizacji".

                          > Czy szefa, który wymaga by chorzy pracownicy spotykali się twarza w twar
                          > z z odpowiedzialnymi za projekt i niezbędnymi firmie zdrowymi pracownikami wówc
                          > zas gdy zbliza sie termin zdania projektu nazwiesz szefem właściwie dbajacym o
                          > interes firmy i dobrze zarządzającym?


                          Nie. Najczęściej każdego da się zastąpić. Nawet szefa.
                          Ale większość znanych mi osob odpowiedzialnych za projekt zwlecze się z grypą z lóżka i przypelznie do firmy, żeby pomoc w końcowce, jeśli będzie to niezbędne - przy okazji zarażając kolegow.
                          • dritte_dame Re: Zarządzanie 18.02.11, 00:55
                            angelfree napisała:

                            > Jeśli zarządzasz zespo
                            > lem, ktory sklada się z rożnych podzespołów o rożnych przyzwyczajeniach, umieję
                            > tnościach i kompetencjach, rożnym, nie do końca zgodnym oprogramowaniu, i w og
                            > óle rożnych możliwościach i chęciach do zdalnego wpółdzialania, to niekonieczni
                            > e uda się idealną wizję zastosować. Kieruje się takim zespolem, jaki jest, możn
                            > a go nieco "podrasować", ale styl i sposob zarządzania trzeba też dopasować do
                            > zespołu.

                            > Wyobrażam sobie, że programiści są grupą daleko bardziej jednoradną, niż rozmai
                            > ci wspólpracujący branżyści budowlani.


                            Rozmaicie to bywa :)

                            W mojej obecnej firmie, "nad którą Słońce nigdy nie zachodzi" ;)) liczne zespoły stale komunikują się ponad znacznymi odległściami przestrzennymi, czasowymi i kulturowymi (!)
                            I właśnie organizacja bezbłędnej międzykulturowej komunikacji: takiej bez domyślnych przekłamań, błędnych "oczywistych" założeń, nieprawidłwej interpretacji intencji, itp. itp. jest naprawdę fascynującą dziedziną wiedzy organizacyjnej :)

                            Jest mnóstwo znacznych a czasem wręcz podstawowych różnic między kulturami północnoeuropejską, północnoamerykańską, śródziemnomorską, latynoską, indyjską, dalekowschodnimi i afrykańskimi, w takich sprawach jak: sposób wyrażenia zrozumienia postawionego zadania, pojęcie tego na co wypada (i czy w ogóle) zwrócić uwage szefowi (i w jaki sposob), sposób (i skłonność do) sygnalizowania potrzeby otrzymania pomocy w pracy, sposób ujawniania wykrytyć błędów i przyjmowania zanie odopowiedzialności (lub: obarczania odpowiedzialnością ;)), poczucie tego kto przede wszystkim w grupie jest uprawniony do korzyści wynikających z sukcesu, oczekiwania dotyczące tego kto i dlaczego w grupie jest centrum władzy i decyzji (i wynikająca z tego chęć, lub jej brak, podporządkowania się poleceniom konkretnych osób), pojęcie tego co i w jakich okolicznościach należy zrobić dla przyjaciela jeśli może być to sprzeczne z obowiązkiem uczciwości wobec szerszego społeczeństwa (przestrzeganie prawa), i tak dalej...

                            Jedną z ciekawszych pozycji, które na ten temat dotychczas napotkałam jest ta.

                            Gorąco polecam! Nawet jako lekturę rekreacyjną.
                            Jest znakomicie i ciekawie napisana oraz bardzo dobrze ilustrowana wieloma wykresami, diagramami i innymi kreatywnymi formami wizualizacji informacji.
                        • angelfree Re: Zarządzanie 17.02.11, 23:16
                          Aaa, jeszcze jedno - > Jedyną może specyfiką branży infromnatycznej jest to że ludzie zaangażowani w t
                          > akie projekty mają chyba mniejsze niż w innych branżach opory przed wyko
                          > rzystaniem wszelkich możliwych i dostępnych technologii do sprawnej i ob
                          > szernej zdalnej komunikacji. A także maja zapewne w tym jeszcze obecnie i więks
                          > ze doświadczenie i dłuższą praktykę niż inne branże.


                          Te technologie najczęściej są już w posiadaniu ludzi z branży, o ktorej piszesz. Ale w przypadku innych inzynierow może to wymagać inwestycji, ktore się nie zwrócą w rozsądnym okresie albo nigdy - i co wtedy?
      • peligrosa13 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 22.02.11, 12:46
        większość firm oszczędza na pracownikach ;-( polecam ten tekst www.lazyhours.pl/articles,1795,1.html
    • piwi77 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:05
      rozalka81 napisała:

      > Leżę właśnie w łóżku po tym jak zaraziła mnie w pracy koleżanka.

      Nie wiesz kto Cię zaraził, być może nawet to Ty zaraziłaś koleżankę. Wirusem zaraża się gdy jeszcze nie ma symptomów choroby, jak już ktos kaszle jak gruźlik, przestaje zarażać.
      • dritte_dame Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:08
        piwi77 napisał:

        > jak już ktos kaszle jak gruźlik, przestaje zarażać.

        I może i powinien już wtedy brać udział w biurowych zebraniach w pomieszczeniach firmy?
      • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:10
        Taki popularny wirus grypy przenoszony jest zazwyczaj droga kropelkowa czyli poprzez np kaszel.
        • piwi77 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:18
          Okazuje się, że niezupełnie drogą kropelkową. Najczęściej do przeniesienia dochodzi poprzez dotyk (pośredni lub bezpośredni) osoby nie wykazujacej symptomów, za to siejącej wszędzie, czego się doktknie. Wystarczy potem reką, na której jest wirus przetrzeć oczy, usta, lub zjeść coś z tej ręki. Najlepszą ochroną przed zakażaniem mają być ponoć zwykłe rękawiczki.
          • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:20
            Piwi, nie brnij dalej w to. Zanim jeszcze cos napiszesz na temat wirusow i drogi kropelkowej ubzroj sie w elementarna wiedze.
            • piwi77 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:37
              Elementarna wiedza w temacie wirusów jest taka, że na ten temat nie wiemy prawie nic. A to co nam się wydaje, że wiemy, to nam sie tylko wydaje. Tak że warto być przygotowanym na nagłe zwroty posiadanej wiedzy i konieczne rewizje. No chyba, że sie jest gotowym wylądować w terenie zwanym mitologią.
              • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:38
                Nie przekonam Cie. Zakladasz, ze wszelka wiedza jaka posiadamy jest zludna i zostanie wkrotce zweryfikowana do tego stopnia, ze bedzie nazywana jedynie mitologia. Okay, rece opadaja, ale ok, skoro tak wolisz.
                • piwi77 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:57
                  Tak, trzeba żyć w przeświadczeniu, że każda wiedza jest tymczasowa i nie warto się do żadnej nadmiernie przywiązywać.
        • voxave Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:22
          U mnie w moim miescie zapanowala grypa tz.jelitowa---bóle w jelitach,rozwolnienie,głośne bulgoty w jelitach,osłabienie,pocenie się,gorączka i potem kaszel---pełny pakiet przyjemności
          nie wychodzę z domu,kontaktuje sie telefonicznie
          komunikaty mowia o grypie AH1N1 w mojej ojczyżnie,ale w dużych miastach
          mozna zarażać jak jeszcze nie ma objawów a jak juz sa to dopiero jest rozsiew
      • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:18
        Poczytaj sobie, Piwusku, cos o wirusach przenoszonych droga kropelkowa, zanim opublikujesz nastepny tego rodzaju post na forum.
        • piwi77 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:32
          klosowski333 napisał:

          > Poczytaj sobie, Piwusku, cos o wirusach przenoszonych droga kropelkowa, zanim o
          > publikujesz nastepny tego rodzaju post na forum.

          Masz na myśli książeczki z biblioteczki swojej mamusi? One już nieco nieaktualne.
          • klosowski333 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:37
            Piwusku, to nie jest wazne jakie ksiazeczki, bylebys cos wiedzial, czegos sie nauczyl. Zamiast tego pieprzysz na forum swoje glupoty o tym, ze wirusy nie przenosza sie droga kropelkowa za pomoca np kaszlu czy kichania. Ok, pomyliles sie, wszyscy sie niekiedy mylimy, ale Ty dalej w to brniesz, czego juz naprawde nie rozumiem.
            • Gość: ka_p_pa Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? IP: *.lukman.pl 17.02.11, 13:45
              klosowski333 napisał:

              > wszyscy sie niekiedy mylimy

              Kłosiu, pisz za siebie. Ja się nie mylę.
            • piwi77 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 17.02.11, 13:53
              klosowski333 napisał:

              > Piwusku, to nie jest wazne jakie ksiazeczki

              Oczywiście, że nie.
    • strikemaster Zobaczysz, co będzie się działo po dyrektywie 17.02.11, 13:54
      bo KE właśnie kombinuje, żeby za rewir nie należał się urlop, czyli wszyscy będa do pracy CHORZY przychodzić.
      • dritte_dame Re: Zobaczysz, co będzie się działo po dyrektywie 17.02.11, 13:58
        strikemaster napisał:

        > bo KE właśnie kombinuje, żeby za rewir nie należał się urlop

        Co to znaczy?
        Co to takiego jest: "rewir"?
        • strikemaster Re: Zobaczysz, co będzie się działo po dyrektywie 17.02.11, 14:02
          Po Waszemu chorobowe.
          • angelfree Re: Zobaczysz, co będzie się działo po dyrektywie 17.02.11, 21:18
            Po mojemu też - nie znam słowa "rewir".
            • Gość: ;-) Re: Zobaczysz, co będzie się działo po dyrektywie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.11, 00:46
              Rewir, a w zasadzie rewiyr jest gwarowe. Tak się mówi na Śląsku.
    • lepian4 Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 18.02.11, 07:51
      Bo jakies nadete dupy twierdza, ze chodzimy tam w celach towarzyskich. Im jestesmy starsi, tym czesciej tam sie wybieramy
    • oszolom-z-radia-maryja Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 22.02.11, 12:49
      bo jak nie przyjdziesz to moga cię wylac z roboty!
      • angelfree Re: Dlaczego przychodzicie do pracy CHORZY? 22.02.11, 16:31
        Eee, nie, raczej z chorego poczucia obowiązku.
        I z takiej polskiej bohaterszczyzny - nie będę się pieścił z żadną grypą.
        Żeby nikt nie wziął nas za mięczaków.
        I ze świadomości, że jak się wróci, to czeka sterta spraw do załatwienia.
        W sumie - bez sensu.
Pełna wersja