ciotka_ltd
18.02.11, 20:20
Szkoda, ze Gazeta przestraszyla sie dyskusji pod tym bardzo porzadnym omowieniem ksiazki Barbary Engelking. Gorzej, nie wiedzialam nawet, do jakiego forum ow artykul przypiac i przylatac.
O ile mnie pamiec nie myli piekna pani Engelking jest z wyksztalcenia etnografem, a wiec nie dziwi mnie to jej sprawne operowanie wypowiedziami naocznych swiadkow. I - co wiecej - ja tej pracy ufam; na tyle, ze ja sobie jakos do Anglii sciagne. Moze i przetlumacze, bo tutejszego wydawce juz mam na oku...
A ufam tej pracy, bo sama i od rodzonych, i od przyszywanych babc i dziadkow wielokrotnie slyszalam podobne opowiesci. Duzo tez w swoim czasie mialam do czynienia z chlopstwem polskim, szczegolnie na wschodzie kraju. Ba, podawano mi nawet nazwiska tych sasiadow, co Zydow 'dla zlota' mordowali, wydawali ich Niemcom, donosili na sasiadow ukrywajacych Zydow etc. - jota w jote jak w Gazetowej recenzji. Niestety, z reguly byli to ludzie juz niezyjacy, zwykle nigdy za bycie morderca czy swinia nie ukarani. I wstyd, i szkoda...
I - cale dziesieciolecia po wojnie - bylam czesto swiadkiem wyrazow nieukrywanej satysfakcji, ze 'Hitler z Zydami porzadek zrobil'. I tesknoty, by znow jakis Hitler z tymi Zydami ' cos zrobil', bo - pardon - dla polskiego chama zawsze jakis 'Zyd' jego nieszczesciom winien.
Polskiego chama, bo - jak sadze - najwyzszy czas zaczac nazywac rzeczy po imieniu: antysemityzm jest zjawiskiem plebejskim, fenomenem dolow spolecznych. Takze w Polsce i glownie w Polsce; kraju, ktory od poznego Sredniowiecza oficjalnie otaczal Zydow opieka, i ktory - jesli nawet dorobil sie jakis dekretow antyzydowskich - to zwykle prawem bezwladu, w spadku po carze czy, znacznie rzadziej, keiserze.
Co wiecej, ow antysemityzm nie ma nic wspolnego z jakimkolwiek polskim i katolickim 'patriotyzmem', bowiem - co trafnie zauwazyl przed laty inny z polskich etnografow (L.Stomma?) chlop polski nie byl Polakiem. I niezwykle rzadko za Polaka sie uwazal, a tzw. sprawa polska rownie go obchodzila, co zeszloroczny snieg...
Czy przytoczona tu zeznania 'lapacza', co zamordowanych Zydow z lachow obdzieral niczego wam nie przypomina? Mnie tak - Grottgerowskie wizje obdzierania trupow powstancow styczniowych przez tzw. 'polskie' chlopstwo: z Mazowsza, kieleczcyzny etc, ktore trudno pomowic o 'chacholstwo'... Coz, w gwarze bo gwarze, ale jednak po polsku to chlopstwo mowilo...
A wiec, czy huzia na Jozia? Czy nalezy zaczac w obronie polskiego imienia przykopywac polskiemu chlopstwu? Chlopstwu moze i nie, ale polskiemu chamstwu - tak! A dokladnie owej chamskiej mentalnosci, mentalnosci i hieny, i szakala, wysysanej z mlekiem matki i przekazywanej z pokolenia na pokolenie z jednego tylko powodu: braku wystarczajaco ostrego spolecznego potepienia, powszechnego ostracyzmu. powszechnej bolesnej kpiny, ogolnopolskiego wytykania takich chamow palcami...
Wiem, ze trudno sie sprzeciwiac chamstwu, bo obrzuci cie miesem od stop po czubek glowy, a nawet moze dac ci po mordzie, gdy mu innych 'argumentow' zabraknie, niemniej trzeba sie na to w koncu odwazyc, by obdzieranie trupow (wsio rawno polskich czy zydowskich, plebejskich czy szlacheckich) nie stalo sie powszechna polska norma.
Rzecz jasna, istnieja tu okolicznosci lagodzace, bo przez stulecia cos i ktos czynil z polskiego chlopa owego polskojezycznego chama, niemniej to juz historia, i dzis owo polskojezyczne chamstwo jest juz tylko wstydliwym, anachronicznym wrzodem na ciele Europy, taka polska 'choroba francuska', ale tym postem pragne jedynie zainicjowac - mam nadzieje - konstruktywna dyskusje.
Konstruktywna, bo z polskim chamstwem, co przypisze mi zydowskich przodkow, nazwie 'zydowska dziwka' czy - dla odmiany - pomowi mnie o antypolonizm jak Hitler pomawial swych oponentow o antyniemieckosc etc. etc. dyskutowac nie mam zamiaru, bo - co tu kryc - cham chamem, jak mowil Zagloba. A z chamami wg. Bodziewicza nikt sie przeciez nawet i werbalnie nie pojedynkuje;)