enrque111
20.02.11, 13:03
Unia Europejska pod przewodem chorych ideologii, wprost spod pióra wrogich naszej cywilizacji apologetów rewolucji, komunizmu, feminizmu, socjalizmu, libertynizmu i homoseksualizmu, którzy dziś zagnieździli się w centrach decyzyjnych Brukseli i okopali się w rządach oraz parlamentach większości krajów naszego kontynentu, zmierzają do poddania Europy obcym najeźdźcom i cywilizacjom. Dzieje się tak pod hasłami „multikulturalizmu” (równorzędności różnych kultur i obyczajów), otwartości na obcą infiltrację (czyli wpuszczania każdego, kto tylko chce) oraz nadawania przywilejów środowiskom godzącym w moralność i ład społeczny (homoseksualiści, lewicowi ekstremiści, hedoniści).
Ten wynaturzony „humanizm”, który wmawia się narodom europejskim, jako oznakę postępu i demokracji, zabrania wszelkiej krytyki obcych kultur, obyczajów, czy dziwacznych poglądów, godzących niejednokrotnie w moralność, rodzinę, praworządność, a zawsze w zdrowy rozsądek. Ma się rozumieć, że krytykować i prześladować można i należy tylko rodzimą kulturę, obyczaje i religię chrześcijańską, a nie ideologie przywleczone spoza Europy. Zezwala się na masową - legalną i nielegalną imigrację, głównie obcych kulturowo społeczności muzułmańskich, uzasadniając tą pierwszą potrzebą ekonomiczną, starzejącej się i wymierającej, rdzennej ludności Europy, a tą drugą, że nie da się jej powstrzymać, gdyż wymagałoby to „strzelania do ludzi” (!).
Powszechnie wiadomym jest fakt, że muzułmańscy imigranci w większości żyją z zasiłków i różnorodnej pomocy socjalnej, której wykorzystanie opanowali do perfekcji. Legalne sprowadzanie imigrantów jest nieuzasadnione również z powodu pokrętnego tłumaczenia, że są potrzebni do prac, których nie chcą wykonywać rodzimi mieszkańcy, gdyż w Europie cały czas jest nadmiar siły roboczej, co wynika ze statystyk wciąż rosnącej liczby ludności, która nie może znaleźć pracy. Dzieci imigrantów, którzy się nie chcą asymilować, stanowią zagrożenie społeczne, które coraz częściej widać nie tylko w takich krajach (otwartych na imigrację), jak Francja i Niemcy, ale również Belgia, Holandia, czy Szwecja, które słyną z „rozpieszczania socjalnego” różnych wyłudzaczy zasiłków.
Do nielegalnych imigrantów zaś trzeba strzelać, gdyż każdy ma prawo bronić swego domu przed nie proszonymi gośćmi. Anglicy mają słynne powiedzenie: my home is my castle, a jeśli ktoś chce wtargnąć do mojego domu wbrew mojej woli, to mogę się temu przeciwstawić wszelkimi dostępnymi środkami (choćbym musiał nawet napastnika zabić), gdyż działam w takim przypadku w sytuacji „obrony koniecznej”. A więc, państwo również ma prawo, a nawet obowiązek strzelać do napastników, którzy przekraczają granicę, wbrew jego woli. Winne to jest obywatelom, którym winno służyć. Gdy wynajmuję ochroniarza, to nie po to aby wpuszczał do mego domu każdego, komu się to zamarzy.
Starożytne Cesarstwo Rzymskie również upadło pod naporem barbarzyńców, w niemal identyczny sposób, jak zaczyna padać nasza zachodnia cywilizacja. Najpierw z powodu dobrobytu i niechęci do obrony państwa, zaczeto sprowadzać plemiona barbarzyńców, którzy mieli za zadanie bronić granic w imieniu Rzymian, jak również osiedlać ich całymi rodzinami na terenach mniej zaludnionych, a później (gdy ci urośli w siłę) tam, gdzie chcieli, aby tylko wyciągnąć podatki, na potrzeby państwa. Wkrótce nie dało się już zapanować nad obcym kulturowo, cywilizacyjnie i obyczajowo żywiołem – barbarzyńcy opanowali całe państwo, niszcząc dorobek pokoleń i cofając kulturę o całe pokolenia. Dziś również grozi Europie powtórna barbaryzacja.