propanstwowiec
08.03.11, 14:46
U mnie wygląda to tak. Parę tygodni temu miałem gorącą rozmowę telefoniczną ze swoim kierownikiem. Powstrzymywałem się w słowach do momentu odłożenia słuchawki. Wtedy sobie pofolgowałem (w pokoju była tylko koleżanka siedząca naprzeciwko). Od tego czasu atmosfera wokół mnie zaczynała gęstnieć – o zarzutach wobec podwładnych u mnie w pracy się nie mówi wprost, wszystko rozgrywa się poza tobą, za twoimi plecami. W końcu poszedłem do dyrektora i spytałem go o co chodzi. Przyznał, że ma pretensje o moje wtedy zachowanie (rozmowa z kierownikiem) i wówczas przytoczył moje słowa wypowiedziane po odłożeniu słuchawki . Czy w Waszym zakładzie pracy przełożeni też chętnie nasłuchują, kto co kto o kim powie?