Donosicielstwo w pracy (2011)

08.03.11, 14:46
U mnie wygląda to tak. Parę tygodni temu miałem gorącą rozmowę telefoniczną ze swoim kierownikiem. Powstrzymywałem się w słowach do momentu odłożenia słuchawki. Wtedy sobie pofolgowałem (w pokoju była tylko koleżanka siedząca naprzeciwko). Od tego czasu atmosfera wokół mnie zaczynała gęstnieć – o zarzutach wobec podwładnych u mnie w pracy się nie mówi wprost, wszystko rozgrywa się poza tobą, za twoimi plecami. W końcu poszedłem do dyrektora i spytałem go o co chodzi. Przyznał, że ma pretensje o moje wtedy zachowanie (rozmowa z kierownikiem) i wówczas przytoczył moje słowa wypowiedziane po odłożeniu słuchawki . Czy w Waszym zakładzie pracy przełożeni też chętnie nasłuchują, kto co kto o kim powie?
    • voxave Re: Donosicielstwo w pracy (2011) 08.03.11, 16:35
      Dzień bez doniesienia --dniem straconym
    • qqazz Podpie...czy nie brakuje 08.03.11, 17:13
      więc czasem lepiej uwazac co i przy kim sie mówi.


      pozdrawiam
      • gucio712 Re: Podpie...czy nie brakuje 08.03.11, 18:17
        qqazz napisał:

        > więc czasem lepiej uwazac co i przy kim sie mówi.
        >

        jakiś czas temu zatrudniałem elektryka na budowę, o którym doskonole wiedziałem że to gumowe ucho ekscelencji, czyli bossa wszystkich bosów. Po rozmowie tzw kwalifikacyjnej Maciuś, tenże elektryk spytał mnie dlaczego akurat on, na co mu odpowiedziałem
      • Gość: gosc Re: Podpie...czy nie brakuje IP: *.tvk.torun.pl 10.03.11, 20:37
        Zgoda. Ze 2 godziny mogę uważać, ale 8? I tak w dzień dzień cenzurować co się myśli?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja