ikcort
09.03.11, 08:31
Pisałem swego czasu, że nic mnie tak nie drażni, jak studenci i szkoły wyższe, ale się pomyliłem: istnieje coś, co mnie drażni bardziej. Dużo bardziej. Wiecie, co to jest? Powiem Wam. Otóż są to wszelkiej maści zbiegowska.
I naprawdę treść okrzyków czy kolor transparentów nie ma tutaj znaczenia. Mogą to być obywatele kibice piłki nożnej, mogą to być fani papieża (JP-2, B-16 - bez różnicy), mogą to być feministki walczące o większy udział kobiet gdzieś tam, mogą to być towarzysze obrońcy krzyża, mogą to być przeciwnicy obrońców krzyża, mogą to być "ateiści i agnostycy" postulujący coś tam coś tam - nie ma to najmniejszego znaczenia! Żadnego wpływu na jakość i ilość moich emocji, które są wysoce negatywne i wielce intensywne, ilekroć zobaczę jakąś taką rozwrzeszczaną grupkę, której się wydaje, że entuzjazm i wiara w to czy owo usprawiedliwia naruszanie miru ulicznego i przywodzenie do szału takich jak normalnych obywateli.
Nic tylko wziąć megafon i powiedzieć tak oto: Wzywam wszystkich do rozejścia się! powtarzam: wzywam wszystkich do rozejścia się!
Co to w ogóle za taki świat? pytam! co to za świat?