angelfree
14.03.11, 21:51
Nie czuję sentymentu do Maghrebu, islamu się obawiam, muzułmanie mnie niepokoją.
Podejrzewam (być może niesłusznie), że kraje arabskie są odporne na demokrację i prawdopodobnie bardziej przewidywalne, a więc dla reszty świata bezpieczniejsze, pod rządami rozmaitych tyranów.
A jednak jest mi autentycznie żal i wstyd, gdy padają kolejne libijskie miasta, a apele Libijczyków o pomoc i zamknięcie strefy powietrznej nad Libią pozostają bez echa.
Wiem, że z interwencji moglaby wyniknąć kolejna arabska awantura na wzor Iraku, że zakaz lotów oznacza starcie z artylerią przeciwlotniczą czyli wejście w konflikt zbrojny.
Za chwilę na wszystko będzie za późno, a my, Zachód, uronimy parę krokodylich łez.
Paru dysydentom (z których większość to będą ex-aparatczycy Kadafiego) udzielimy schronienia, wysluchamy ich mów w parlamentach i wykładów na uniwersytetach, a od Kadafiego bedziemy dalej kupować ropę i sprzedawać mu broń.
A Wy co sobie o tym myślicie i jak się z tym czujecie?