Tegoroczni maturzyści.

17.03.11, 17:50
Witam! Jestem bibliotekarą z dużej, wojewodzkiej biblioteki. Obsługuję czytelnię książek, zatem m.in. wyszukuję czytelnikom odpowiednie książki. Nuda, aczkolwiek można poczynić ciekawe spostrzeżenia. Ciekawe, choć niezbyt wesołe. Chodzi mi o tegorocznych maturzystów. To jest po prostu tragedia. Po pierwsze, nie mają zielonego pojęcia, jak szukać książek. Patrzą na katalog ( online!) i nie widzą. Nie umieją czytać ze zrozumieniem. Nie znają alfabetu ( naprawdę!), przychodza do mnie z tematem prezentacji i myślą, że im wszystko podam jak na dłoni, a kiedy zadaję pytania ( pomocnicze), w stylu " Czy interesuje Pana/Panią literatura fachowa, czy popularnonaukowa?" patrzą tępo i brakuje, by zaczęli rżeć(Panowie) bądź klaskać płetwami w geście błagania o śledzia(Panie). Łojezusie, żeby oni jeszcze byli tępi, ale potulni i chętnie przyjmowali, co im podaję. A gdzie tam! Są roszczeniowo nastawieni, nieprzyjemni, traktują bibliotekarzy jak sługusów ( niestety w tym przodują panienki), myślą, że mają rację zawsze (np., że Elegia o chłopcu polskim jest KSIĄŻKĄ, a nie WIERSZEM w tomie), strzelają fochy (jakby mnie te fochy obchodziły), gdy książki nie ma, nie omieszkają wyrazić pod nosem swojej opinii, a nawet drzwiami potrafią trzasnąć. Ale najgorsze jest to, że przychodą najczęścien z mamami. Synkowie ( choć córcie również się zdarzają) wpadają z mamusią, która wszystko za nich robi, łacznie z kserowaniem. Siedzi taki i slucha poleceń mamy, a mama jak ta kwoka lata po bibliotece, pruje ryja (wybacznie) i pisze synkowi pracę na mature. Jestem załamana. CO z tych ludzi będzie? Kim zostaną? Jacy będą dla innych? Zdawałam maturę raptem 6 lat temu, mam 25 lat, a przy nich czuję się jak dinozaur. I mam ochotę ucałować każdego młodego człowieka, który po milym "Dzień dobry" poprosi o wyjaśnienie zasad funkcjonowania Czytelni, bo jest tutaj pierwszy raz i szuka artykułów dotyczących konkretnego zagadnienia... nie chcę narzekać, ale jestem przerażona. Czy to wina reform? A może TV ?Kultury przekazu autiowizualnego? Internetu? Nie wiem. Czy wy też w ogóle macie takie spostrzeżenia?
    • yoma Re: Tegoroczni maturzyści. 17.03.11, 17:54
      To ja odwrócę sytuację

      byłam niedawno w księgarni, staromodnej, nie w żadnym empiku, i kupiłam sobie książki. Pani księgarka, a też dama w sile wieku, nie żadna siksa, była bardzo, ale to bardzo zdziwiona, że kupiłam te książki dla siebie, a nie służbowo ani na prezent, i że zamierzam je czytać. Uznałam, że pora umierać :)
      • uomatkobosko Re: Tegoroczni maturzyści. 17.03.11, 18:02
        yoma napisała:

        > To ja odwrócę sytuację

        Tzn. była zdziwiona, bo uważa kupowanie sobie książek za objaw choroby psychicznej, czy po prostu dawno nie widziała, by ktoś wydawał pieniądze na woluminy? Bo może zapomniała po prostu, że tacy ludzie jeszcze po ziemii chodzą:)

        Co do mnie, to wszelkie księgarnie omijam z daleka, odkąd musiałam jeść przez pół miesiąca chleb z pasztetem, bo mi się seria albumów spodobała. Całe szczęście mam stały dostęp do książek, więc głód zaspokajam, ale raz na trzy miesiące z szaleńczym uśmiechem rujnuję się w antykwariatach:)
        • yoma Re: Tegoroczni maturzyści. 17.03.11, 18:07

          > Tzn. była zdziwiona

          Obawiam się, że to drugie, choć chyba byłoby lepiej dla świata, gdyby to pierwsze :)

          > musiałam jeść przez p
          > ół miesiąca chleb z pasztetem

          Jeśli cię to pocieszy, to nie jesteś jedyna :)
    • Gość: ka_p_pa Re: Tegoroczni maturzyści. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.03.11, 18:25
      Dziwny obraz, nie znam takiej młodzieży. Co to za miasto? Pewnie Lublin. Pisuje tu taki jeden młody z Lublina, za prawnika się podaje, może to on i jego koledzy?
      • uomatkobosko Re: Tegoroczni maturzyści. 17.03.11, 18:29
        Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

        > Dziwny obraz, nie znam takiej młodzieży. Co to za miasto? Pewnie Lublin. Pisuje
        > tu taki jeden młody z Lublina, za prawnika się podaje, może to on i jego koled
        > zy

        Nie, to nie Lublin. Duże miasto w północnej cześci Polski. W takim razie jaką młodzież znasz? Bo ja naprawdę codziennie spotykam się z typem maturzystów, który opisałam.
    • klosowski333 Re: Tegoroczni maturzyści. 17.03.11, 18:30
      No nie wiem. To zalezy od srodowiska. Wszyscy moi siostrzency i siostrzenice sa molami ksiazkowymi, nawet ci najmlodsi co ledwo ponad stol wyrastaja. Dane socjologiczne potwierdzaja, ze Polacy czytaja coraz mniej, ale to jest ich wybor, ktory odbije sie np na poziomie wyksztalcenia, na konkurencyjnosci w wielu branzach, wreszcie posrednio na poziomie zycia. Jezeli ktos jest analfabeta funkcjonalnym, nie umie czytac ze zrozumieniem to bedzie mu bez porownania trudniej w zyciu osiagnac sukces materialny niz normalnemu czlowiekowi. Dlatego w jego interesie lezy wlasny indywidualny rozwoj i przynajmniej osiaganie poziomu dostatecznego.

      Poza tym nie uderzalbym w takie alarmistyczne tony i sentementalne frazy, jak to za naszych czasow bylo lepiej. Kazde czasy, kazde pokolenie ma swoja specyfike. Mlodzi ludzie sa teraz mimo wszystko lepiej wyksztalceni niz pokolenie ich rodzicow. Z reguly znaja jezyki obce i chca sie ich uczyc. Sa bardziej otwarci na swiat i ciekawi swiata. Sa dynamiczni, przebojowi, w mniejszym stopniu zakompleksieni, bardziej tolerancyjni. Na przykladzie swoich siostrzencow widze, ze w niektorych dziedzinach, ktorymi sie pasjonuja, naprawde potrafia imponowac wiedza. To jest ich kierunek zainteresowan i rozwoju, nie musi byc przeciez zbiezny z moimi. Jedna moja siostrzenica studiuje na dwoch kierunkach i pochlania ksiazki tonami, podobnie jak ja w jej wieku. Z tym, ze ona juz teraz swietnie zna angielski, uczy sie intensywnie hiszpanskiego, przyswajanie wiedzy daje jej ogromna satysfakcje. Moje pokolenie nie mialo takich mozliwosci rozwoju, gdy mialem kilkanascie lat nie moglem z klasa pojechac sobie na wycieczke do Hiszpanii.

      Do czytania nie mozna ludzi zmuszac na sile, mozna zachecac, zwracac uwage na korzysci, wpajac takie nawyki wlasnym dzieciom. Jest pewna zaleznosc pomiedzy czytaniem rodzicow a sklonnoscia do siegania po ksiazki przez ich dzieci. Te nawyki sa ksztaltowane od najmlodszych lat, od niewinnego czytania dzieciom bajek na dobranoc.

      W moim rodzinnym domu ksiazki byly na pierwszym miejscu, byly doslownie wszedzie... Gdy konczyly sie miejsca na polkach, pietrzyly sie w rosnacych stosach na podlodze. Nie mozna bylo ich omijac, nie mozna bylo z ciekawosci do nich nie siegnac, nie wczytac sie w jakas strone, nie dac sie porwac jakiejs opowiesci, wreszcie nie dac sie przez ktoras wessac, tak, ze ta zatrzaskujac sie pozerala nas lapczywie, a z zamknietej ksiazki wystawaly tylko nasze merdajace nogi.

      Dom mojej siostry, ktora jest nauczycielka angielskiego wyglada bardziej jak biblioteka niz jak normalny dom. Meble zwykle sluza ksiazkom, nawet fotele i sofy. Takie klimaty przekladaja sie na zainteresowania dzieci, zwlaszcza gdy rodzice je umiejetnie podsycaja.

      Tak wiec psioczac na mlodziez dzisiejsza zwrocmy uwage, ze w tym wszystkim ich rodzice nie sa bez winy. Ktore wiec pokolenie niby jest "gorsze"?

      • lepian4 Re: Tegoroczni maturzyści. 17.03.11, 18:38
        Ja to streszcze: dzieci polskich chlopow, ot co! Klosowski, nie bedziemy owijac prawdy w bawelne!
      • Gość: karbat Re: Tegoroczni maturzyści. IP: *.dip.t-dialin.net 17.03.11, 19:07
        ksiazki ( literatura ) ... pozwolcie , ze powtorze za kims , z kim sie na 100 % zgadzam .
        " istnieje tylko kilkanascie , kilka...dziesci ksiazek , ktore czlowieka zachwycaja ,
        do nich powraca i chce je miec w domu ,... reszta jest w bibliotekach .

        o osobach , u ktorych w domach wszedzie sa ksaiazki ... , niekonicznie mozna zawsze powiedziec cos pozytywnego , po za tym , ze maja w domu ksiazki .
        ( sa wyjatki typu , np , profesor literatury angielskiej, sciaga ksiazki w orginale z zagranicy , niedostepne w Polsce , w bibliotekach )
        • yoma Re: Tegoroczni maturzyści. 17.03.11, 19:13
          A ja się nie zgadzam. Lubię mieć. I nigdy nie wiem, kiedy mnie najdzie na powrót, możliwe, że po kilkunastu latach. I co, lecieć po nocy do biblioteki?
          • Gość: karbat Re: Tegoroczni maturzyści. IP: *.dip.t-dialin.net 17.03.11, 19:24
            yoma napisała:

            > A ja się nie zgadzam. Lubię mieć. I nigdy nie wiem, kiedy mnie najdzie na powrót, możliwe, >że po kilkunastu latach. I co, lecieć po nocy do biblioteki?

            nie musisz ;)

            osoba , ktora " lubi " zbiera ksiazki .... ma ich z 200 ,300 ... 400 sztuk , jaka jest statystycznie biorac szansa , ze siegniesz po ktoras z tych cegiel na polce i ja przeczytasz ... ? .
            lubisz scierac kurz z tych ksiazek , kazdy ma jakies hobby ;) .

            • yoma Re: Tegoroczni maturzyści. 17.03.11, 19:36
              400 to u mnie jedna półka :) Brzmisz całkiem jak moja sąsiadka. Wparowała kiedyś i zakrzyknęła od progu: I po co pani tyle tych książek, kurz się tylko zbiera! :)

              A zbiera się. Nie ścieram. Natomiast na półki mam patent, wstawiając kolejną książkę biorę ze sobą ścierkę i przecieram tę półkę, na której książka ma stać. Średnia wypada przyzwoicie.
              • Gość: karbat Re: Tegoroczni maturzyści. IP: *.dip.t-dialin.net 17.03.11, 19:57
                yoma napisala ;
                >400 to u mnie jedna półka :) Brzmisz całkiem jak moja sąsiadka. Wparowała kiedyś i >zakrzyknęła od progu: I po co pani tyle tych książek, kurz się tylko zbiera! :)
                >Średnia wypada przyzwoicie.

                ;)
                gorna polka 400 ksiazek , masz pewnie z trzy polki , cztery polki ... ,
                ta BARDZO CIEKAWA ksiazka po ktora siegniesz z polki , ma SZANSE byc przeczytana
                raz na ca. TRZYDIESCI lat lat ! .

                Aby sie ww zgadzalo ; czytasz jedna ksiazke na tydzien , czytasz TYLKO te ksiazki co masz w domu /zadnych innych z zewnatrz nie wolno ci czytac !/ , nie WOLNO ci przeczytac tej samej ksiazki dwa razy .
                Bidne te ksiazki co na swoja kolej , na ciebie , musza czekac ca. TRZYDZIESCI lat ,
                robia za gnioty , za cegly na polce :( ... srednia wypada przyzwoicie ... c u d o w n i e
                • yoma Re: Tegoroczni maturzyści. 17.03.11, 20:05
                  No i się ciesz, kurcze :) Nie namówisz mnie na liczenie półek, co to, to nie :)

                  Jeszcze tylko co do kolei: te, co czekają na swoją kolej, leżą na pryzmie, nie na półce. To chyba tak, żeby kurzu było więcej. O.
                  • Gość: karbat Re: Tegoroczni maturzyści. IP: *.dip.t-dialin.net 17.03.11, 20:33
                    yoma napisała:
                    > No i się ciesz, kurcze :) Nie namówisz mnie na liczenie półek, co to, to nie :)

                    > Jeszcze tylko co do kolei: te, co czekają na swoją kolej, leżą na pryzmie, nie
                    > na półce. To chyba tak, żeby kurzu było więcej. O.

                    nie ciesze sie .. ales sie odgryzla ;) .... merytorycznie ,
                    w sumie masz racje , w koncu ja ci tego kurzu nie bede scieral .

                    Ksiazka z biblioteki lub znajomy mi polecil , przeczytalem i tak mi sie spodobaly , ze je kupilem . W domu mam tylko , niewiele ksiazek , tylko te ktore chce miec i do nich wracam .

                    Wczesniej mnostwo ksiazek wywalilem . Ile bylo komentarzy od kuzynek , rodziny , wywalasz ksiazki na smieci ! . No to sobie je wezcie ! ... nikt nie chcial :( . Dzwonilem do biblioteki czy nie chca ksiazek ... pani powiedziala , ze raczej nie . Spytala, a czy moge je jej PODRZUCIC ... wyladowaly na smietniku . Ilez tam bylo tzw. polskiej literatury pieknej , lektur i innego badziewia .pamietam nawet trylogia tam wyladowala ... nie dla sie tego drugi , trzeci raz czytac .


                    • klosowski334 Re: Tegoroczni maturzyści. 17.03.11, 20:44
                      Czytam to z niedowierzaniem. To dla kogos takiego jak ja jest niemal jak swietokradztwo - wywalic ksiazki do smietnika. Szokujace. Nie wierze, ze nie znalezliby sie ich wdzieczni odbiorcy. Ksiazki mozna oddac do biblioteki, do szkolnej biblioteki, do licznych antykwariatow, ktore nieodplatnie by je wziely z pocalowaniem reki.
                      • Gość: karbat Re: Tegoroczni maturzyści. IP: *.dip.t-dialin.net 17.03.11, 21:35
                        klosowski334 napisał:
                        > Czytam to z niedowierzaniem. To dla kogos takiego jak ja jest niemal jak swieto
                        > kradztwo - wywalic ksiazki do smietnika. Szokujace.

                        istnieja w katolandzie pojecia sfientosci np. chleb , -
                        chleb sfienta rzecz nie wyrzuca sie go ...dar boszy itp. bzdury
                        jest Chleb przez duze Ch , smaczny, wart swoich pieniedzy
                        i jest chleb ... dla konia . nadajacy sie na smieci . syf wypiek i NIC wiecej . i podobnie :

                        sa Ksiazki przez duze K i sa ksiazki .... zadrukowany papier , zniszczony las i NIC wiecej .
                        wielu , nie widzi roznicy miedzy jednym ,a drugim ! , NIE MOJ problem .

                        >Nie wierze, ze nie znalezliby sie ich wdzieczni odbiorcy. Ksiazki mozna oddac do biblioteki, do >szkolnej biblioteki,

                        dzwonilem do biblioteki , ... ta sfiontynia ksiazki , nie byla zbyt zachwycona moja propozycja .
                        taxowki nie bede zamawiac , aby uszczesliwic biblioteke , ma interes to bierze , nie - to niech spada .

                        >do licznych antykwariatow, ktore nieodplatnie by je wziely z pocalowaniem reki.

                        antykwariat , nie dzwonilem ,nie wpadlem na to ! ...
                        moze to wynika z mojej awersji do antykwariatow :( , bylem tam z trzy razy , dawno temu ,za konkretna rzecza ( Krakow ) , ale tam tak smierdzialo ...stechlizna .... ksiazkami , omijam je od tego czasu , uraz , az takim molem ksiazkowym nie jestem by tam przebywac .



                    • voxave Re: Tegoroczni maturzyści. 18.03.11, 03:49
                      Karbat---parokrotnie oddawalam ksiązki do szkolnych bibiotek,oprócz kupowania należalam do partu bibliotek w tym do zakladowych gdzie pracowala moja ciocia---zawsze mialam nowe wydania pierwsza---należalam nielegalnie do bibioteki Uniwersyteckiej i też nielegalnie do pedagogicznej
                      z mania czytania człowiek sie rodzi dobre przyklady nie zawsze dzialaja
                      teraz tylko trzymam słowniki i encyklopedie--reszta z bibioteki
                      nie czytam drugi raz żadnej beletrystyki bo po co
                      nawet encyklopedia nie jest juz potrzebna wiedze można zdobyc w necie
                      takie zmiany ida i nie mamy co sie buntować
            • klosowski334 Re: Tegoroczni maturzyści. 17.03.11, 20:08
              Jezeli w domu nie ma ksiazek to - logicznie rzecz ujmujac - mniejsze jest prawdopodobienstwo, ze dorastajace dziecko po nie siegnie. Nie zlapie bakcyla, raczej nie wysili sie by pojsc do biblioteki.

              Natomiast

              gdy w domu sa ksiazki na wyciagniecie reki, wszyscy wokol czytaja, to i dziecko nabierze do nich ciekawosci, odpowiednio motywowane i inspirowane.

              Innymi slowy

              nie dziwie sie, ze w domach, w ktorych nie ma ksiazek, ich mieszkancy naleza do osob nieczytajacych. Trudno sie takiego zwiazku nie doszukiwac.
    • paskudek1 Re: Tegoroczni maturzyści. 17.03.11, 19:40
      niestety mam podobne spostrzeżenia z tym że akurat ze szkolnej biblioteki. Też nie czytają, nie lubia, nie chcą i nie mają pojęcia co i dlaczego.
      Owszem są młodzi ludzie czytający ale ja niestety w swoim otoczeniu mam tych nieczytających. Na widok tomu grubszego niż 50 stron dostają wysypki. Konrad Wallenrod czy Kordian to dla nich wszystko jedno a Arystotelesa szukają w Mitach greckich.
      • ka_p_pa Re: Tegoroczni maturzyści. 17.03.11, 19:55
        >Konrad Wallenrod czy Kordian to dla nich wszystko jedno

        I słusznie!
        • paskudek1 Re: Tegoroczni maturzyści. 18.03.11, 12:48
          nie, niesłusznie choćby dlatego że jedno to Mickiewicz a drugie Słowacki. A jak mi przychodzi delikwent i prosi Konrada, i jeszcze się dziwi i niepewnie spogląda kiedy pytam, że moze jednak Kordiana? Bo on nie rozróżnia.
          Jak słyszę durnowaty rechot nad książką bo panienki zobaczyły zdjęcie nietoperza, albo przeczytały o waleniach. Jejuniu, ja nie wiem CO je tak rozśmieszyło ale rżały lepiej niż niejedna kobyła.
          Jak wypożyczam książkę i słyszę "z opracowaniem?" "nie" "a to dziękuję" to mnie diabli biorą.
          Niestety, obraz dzisiejszych maturzystów i nie tylko jest niezbyt optymistyczny. Na pocieszenie zostają mi perełki, tacy co zmuszaja do szukania, wymyślania bo oni chcą coś ciekawego :) I to jest piękne
          • ka_p_pa Re: Tegoroczni maturzyści. 18.03.11, 13:32
            > nie, niesłusznie choćby dlatego że jedno to Mickiewicz a drugie Słowacki. A jak
            > mi przychodzi delikwent i prosi Konrada, i jeszcze się dziwi i niepewnie spogl
            > ąda kiedy pytam, że moze jednak Kordiana? Bo on nie rozróżnia.

            Nie widzę w tym nic strasznego, wręcz przeciwnie, to zdrowy objaw odsiewania treści całkowicie zbędnych.
            • yoma Re: Tegoroczni maturzyści. 18.03.11, 13:47
              Gdzie ja to czytałam (hihi) ostatnio... Ktoś relacjonował rozmowę gimnazjalistek na temat lektury szkolnej pt. "Krzyżacy". Panny zgodnie uznały, że rzecz propaguje postawy homoseksualne, bo jest w niej pełno o tym, komu stanął lub komu nie stanął.
              • shir-ker Re: Tegoroczni maturzyści. 18.03.11, 13:54
                Tutaj mogłaś:
                forum.gazeta.pl/forum/w,1157,121225974,121251723,Re_czytasz_ksiazki_.html
                • yoma Re: Tegoroczni maturzyści. 18.03.11, 15:52
                  O, to, to, dzięki :)
      • yoma Re: Tegoroczni maturzyści. 17.03.11, 20:06
        No bo jak się czytania nie wyniesie z domu, to szkoła może tylko zniechęcić. Co dzisiejszą młodzież Kordian obchodzi...
    • qqazz Co się dziwisz? 17.03.11, 20:09
      Jeszcze 15 lat temu były elitarne ogólniaki, porządne szkoły srednie i marne do których w sumie trafiało jakieś 30-40% absolwentów podstawówek, dzisiaj sa tylko ogólnioaki gdzie trafia każdy debil, do tego jest internet i wyszukiwarki więc łatwiej zostać idiota już za młodu.


      pozdrawiam
    • partia Re: Tegoroczni maturzyści. 17.03.11, 20:53
      Jeżeli w tym wieku już widzisz, ze dzisiejsza młodzież to nie to co kiedyś, to co będzie jak będziesz miała tyle lat co ja? Nie dożyjesz ze zgryzoty. Kiedyś, kiedy w telewizorni często pokazywali Urbana (To byli czasy! I telewizora miałem!) tenże na lamenta, ze ludzie nie czytają tyle co kiedyś miał powiedzieć, że nigdy nie czytali a teraz przynajmniej mogą sobie telewizora pooglądać. Mnie dręczy co innego. Czemu gadanie, ze kiedyś było lepiej(młodzież jaka była, a starjuszkowie jacy!) mimo, że się rozlega nieustannie, że w literaturze każdego czasu je można spotkać nie szukając specjalnie, czemu więc wciąż od nowa wiara w Złoty Wiek przed chwilą miniony się utrzymuje? Ty mi powiedz? Nie sadzę, żeby ludzie kiedyś byli mądrzejsi, więcej czytali, byli bardziej odpowiedzialni, pracowitsi czy szlachetniejsi. Albo, żeby stać się takimi mieli w przyszłości, bo jakiś postęp nastąpi. Myślę, że zawsze z takim samym zacięciem będą jojczyć to samo. Bo to chyba jakąś przyjemność sprawia. Szczególnie kiedy w grupie się narzeka.
      • voxave Re: Tegoroczni maturzyści. 18.03.11, 03:55
        A to jest nawet ciekawe---nie czytaja niby a sa o niebo od nas mądrzejsi--wszystko wiedza lepiej sie wyrażaja maja bogactwo słownictwa,umysły bystre jak cyborgi
        to jak to jest z tym oczytaniem klasycznym do czego to służy czasem sie mocno zastanawiam
        • paskudek1 Re: Tegoroczni maturzyści. 18.03.11, 12:43
          słownictwo mają zazwyczaj ubogie jak lepianka hinduskiego chłopa, wszystko jest "zaj...ste" albo "ch..we", mądrzejśi sa od nas jedynie w kwestii nowoczesnych technologii ale i tak internet służy im do grania i ściągania muzyki. Jedyna encyklopedią jaka znają jest wikipedia albo ściąga.pl. Ksiązka to dla nich pojęcie kosmiczne. Napisanie pracy domowej równoważne jest z wejście w google, wpisaniem hasła DOSŁOWNIE tak jak podyktował nauczyciel i wydrukowanie nieprzewtworzonego tekstu ze strony internetowej. Oraz oddanie nauczycielowi. I ewentualne pretensje że tylko dopuszczjący dostał.
          Ja WIEM że jest inna, lepsza i mądrzejsza młodzież ale niestety najczęściej widzę właśnie taką.
          • Gość: karbat Re: Tegoroczni maturzyści. IP: *.dip.t-dialin.net 18.03.11, 13:21
            voxave napisała:
            > Karbat---parokrotnie oddawalam ksiązki do szkolnych bibiotek,oprócz kupowania n
            > ależalam do partu bibliotek w tym do zakladowych gdzie pracowala moja ciocia---
            > zawsze mialam nowe wydania pierwsza

            mialas chody , znajomosci ... biblioteka SUPER rzecz , z duza porcja frustracji . Pozycje nowe na rynku dostaje nieraz b. pozno , lub gdy je juz biblioteka ma , nigdy nie moge sie do nich dopchac :( .

            > z mania czytania człowiek sie rodzi dobre przyklady nie zawsze dzialaja
            > teraz tylko trzymam słowniki i encyklopedie--reszta z bibioteki

            lepiej przeczytac kolejny raz swoja ulubiona ksiazke , niz sie meczyc nad jakim nowym rozreklamowanym gniotem . Nie wiem ... 70 % ksiazek ( beletrystyka ) to smieci , swojego pierwszego wydania nie sa w stanie przezyc .

            > nie czytam drugi raz żadnej beletrystyki bo po co nawet encyklopedia nie jest juz potrzebna >wiedze można zdobyc w necie takie zmiany ida i nie mamy co sie buntować

            hm , zapoznajesz sie haslami , pojeciami , zjawiskami ( ich znaczeniem ) z sieci ... gwarantuje ci , ze one nie beda w twojej glowie siedziec . beda one tylko gdzies dzwonic ! .
            nieswiadomie robimy z siebie ignorantow , dyletantow....
            Swiat poznajemy z ksiazek ( wykladow ) , dyskusji nad nimi itd itp . , tylko wowczsas pojecia , zjawiaska , rozumiemy ... siedza w glowie .

            przyklad ; z ksiazki poznalas ," przetrawilas "dwumian Newtona ... bedziesz to pamietac do konca zycia, bedziesz umiec to zastosowac . Nie osiagniesz NIGDY tego po zapoznaniu sie z tym haslem z encyklopedi ! , cos gdzies bedzie tylko dzwonic .

            podobnie, przeczytasz ciekawa ksiazke o wojnach punickich , bedziesz to WIEDZIEC do konca ZYCIA . Przeczytasz haslo z encyklopedii , bedzie ono kiedys , gdzies dzwonic i NIC wiecej .
            Po pewnym czasie na podstawie hasla encyklopedycznego , nie bedziesz umiec NIC powiedziec nt. tych wojen . po przeczytaniu ksiazki .tak . za wyklad nie musisz dziekowac ;) .

    • lepian4 Re: Tegoroczni maturzyści. 18.03.11, 04:36
      Wczesniej wcale lepiej nie bylo
      • billy.the.kid Re: Tegoroczni maturzyści. 18.03.11, 15:13
        jkoś tak smiesznie nikt z was nie wspomniał o ówczesnych majowych KIERMASZACH KSIĄŻKI.
        tam były TŁUMY.
    • Gość: kalka Re: Tegoroczni maturzyści. IP: *.range86-173.btcentralplus.com 18.03.11, 15:30
      to rzeczywiscie problem jest, skoro osoba mloda ( tak jak Ty) postrzega swoje wlasne pokolenie
      tak niedorzecznie. wiec moze ku pocieszeniu lub - zracjonalizowaniu powodow, ( powstania problemu) moze Ty- autorko, przedstaw swoja koncepcje rozwiazan; tym bardziej, ze mozesz posluzyc przykladami "ztond" - katalogiem forow GW np (?)
      :)
    • ikcort Re: Tegoroczni maturzyści. 18.03.11, 16:04
      Cudny kanon lektur też chyba w jakiejś mierze jest przyczyną tego, co obserwujesz. Skoro machina tak zwanej edukacji proponuje pozycje w rodzaju Nad Niemnem, jakieś Cierpienia młodego frajera czy Lalka, efekt nie może być inny. Na jakiej zasadzie, pytam, nieocenione te lektury mają kogokolwiek zachęcić do czytania?
Pełna wersja