„Jazda po polsku”

17.04.11, 12:48
Cieszę się, że wielce liberalna GW (patrz: Duzy Format) – publikując takie akurat wypowiedzi - doszła do oczywistej prawdy: karać, karać, karać! Chodzi o zachowanie się kierowców-potencjalnych morderców na naszych drogach. Żeby ta świadomość jeszcze się ugruntowała wobec innych zjawisk patologicznych. Karać i to dotkliwie nawet za drobne wykroczenia – przeciwko mieniu i zdrowiu obywateli. Skończyć z czynami społecznie nieszkodliwymi (co najwyżej zarezerwować je dla studenta, który ściągnął plik mp3 lub ulubioną grę – tu pilnują jednak koncerny swojego interesu – albo dla pieszego, który przechodził na pustej ulicy na czerwonym świetle – a akurat odpowiednie służby zaczaiły się w tym mało uczęszczanym miejscu). Właśnie w szeroko pojętym interesie społecznym jest zwracać uwagę na najmniejsze wykroczenia związane z agresywnym zachowaniem: rzucenie słownej wiązanki, pokazanie obraźliwego gestu, kopnięcie kamienia, wyrzucenie gdziekolwiek zużytego opakowania, zakłócania spokoju na osiedlu, w bloku itp. W ten sposób 30 lat temu w Nowym Jorku pozbyto się przestępczości (w tym zorganizowanej), co było utrapieniem dla zwykłego Nowojorczyka.
Przykładem dla naszego kraju powinna też być Skandynawia, a nie Zanzibar…
Może po Euro 2012 nabierzemy rozumu?
    • rossdarty Re: „Jazda po polsku” 17.04.11, 14:08
      Ale...
      Niezbyt Cię rozumiem.
      Pochwalasz czy ganisz?
      • voxave Re: „Jazda po polsku” 17.04.11, 15:02
        Walcze z takim--obiecali mi iz zgine któregos wieczoru....
    • potwor_z_piccadilly Re: „Jazda po polsku” 17.04.11, 15:27
      propanstwowiec napisał:

      > – albo dla pieszego, który przechodził na
      > pustej ulicy na czerwonym świetle – a akurat odpowiednie służby zaczaiły
      > się w tym mało uczęszczanym miejscu).

      Tu akurat, toś trafił kulą w płot.
      Widzisz, każdy człowiek to zbiór nawyków i właśnie to złe nawyki przeważnie są przyczyną wypadków. Łażenie po jezdni na czerwonym to tworzenie w swoim mózgu złego nawyku (nie tylko dotyczy pieszych, lecz wszystkich użytkowników dróg i to w bardzo szerokim zakresie). Tłumaczenie że przecież ja kontroluję sytuację jest o kant d... potłuc, bo kontrolować będziesz do czasu gdy zamyślony, a kierowany nawykiem wleziesz pod koła.

      • propanstwowiec Re: „Jazda po polsku” 17.04.11, 15:36
        Z tym się nie zgadzam. W Anglii możesz przejść na czerwonym świetle (na swoje ryzyko) i nikt cię nie ukarze. Przepisy muszą być jasne, precyzyjne i służące większości - wówczas i kretyn je zrozumie
        • potwor_z_piccadilly Re: „Jazda po polsku” 17.04.11, 16:02
          propanstwowiec napisał:

          > Z tym się nie zgadzam.

          Twoja sprawa z jedną uwagą.
          Jeśli sądzisz że potrafisz w 100% kontrolować swoje reakcje (czyli jesteś geniuszem) to przetarabaniaj się na czerwonych nawet metodą czołganie przez pełzanie.
        • potwor_z_piccadilly Re: „Jazda po polsku” 17.04.11, 16:28
          propanstwowiec napisał:

          > W Anglii możesz przejść na czerwonym świetle (na swoje r
          > yzyko)

          To twoje "na swoje ryzyko" też można o kant d... potłuc bo pytania.
          - Co ma wspólnego z przemądrzałym arogantem kierowca samochodu któremu pod koła wlazł rzeczony przemądrzały arogant i z jakiej paki kierowca który tego gamonia potrącił ma mieć z tego powodu kłopoty i stresy.
          - Kto poniesie koszty leczenia przemądrzałego aroganta i kto pokryje straty materialne na mieniu właściciela pojazdu.
          Jeśli odpowiesz ze ubezpieczyciel, to ja się nie zgadzam bo jestem płatnikiem stawek ubezpieczeniowych i mam świadomość tego że im więcej ubezpieczyciel będzie wypłacał pieniędzy na pokrycie skód, tym wyższe stawki ja będę płacił.
        • rossdarty Re: „Jazda po polsku” 17.04.11, 17:20
          propanstwowiec napisał:

          > Z tym się nie zgadzam. W Anglii możesz przejść na czerwonym świetle (na swoje r
          > yzyko) i nikt cię nie ukarze. Przepisy muszą być jasne, precyzyjne i służące wi
          > ększości - wówczas i kretyn je zrozumie

          W Anglii!!!
          Fakt. Na Wyspach pozostawia się dużą swobodę obywatelom w decydowaniu o własnym życiu czy zdrowiu.
          Nie traktuje się tam ludzi jak debili, których trzeba kierować nakazami i zakazami, ale...
          Mentalność, chłopie. Mentalność.
          To, co jest dobre w jednym miejscu, nie oznacza że będzie dobre w innym, gdy mamy do czynienia z innym odbiorem przez innych ludzi, inną kulturę...

          Wybraliśmy się kiedyś na wycieczkę, na Moherowe Klify.
          Ścieżka prowadzi do pewnego miejsca, dalej jest zagrodzona niskim płotkiem na którym napis głosi, że dalej przejścia nie ma. Mimo że każdy przekracza ten płotek i idzie dalej, aż na skalną półkę, nie zabezpieczoną, ok. 200m nad brzegiem Oceanu.
          Wygląda to mniej więcej tak:

          fotoforum.gazeta.pl/u/rossdarty.html
          (zdjęcia nie oddają wrażenia wysokości).

          I nie ma tam żadnych stróżów, żadnych policjantów czy straży miejskiej. Nikt nikogo nie karze za chodzenie w niebezpiecznym miejscu.
          Ale wyobrażasz to sobie w Polsce?
          Podejrzewam, że w każdym tygodniu byłyby ofiary śmiertelne, a zyski z nałożonych mandatów byłyby pokaźnym wsparciem dla regionu.

          Ale...
          Tam jest tak, a w Polsce inaczej.
          A w Niemczech kary finansowe byłyby jeszcze dotkliwsze...

          Co kraj to obyczaj.

          • propanstwowiec Re: „Jazda po polsku” 18.04.11, 20:34
            Wszystko co napisałem na wstępie nie przeczy temu, że uważam iż prawa nie należy stosować mechanicznie, za wszelką cenę, bo tworzone przepisy mają nam życie ułatwiać a nie utrudniać (co niestety w naszym kraju nierzadko występuje).

            Prawo musi być stosowane mądrze, tzn. ze względu wyłącznie na interes społeczny (a nie lobby takie czy inne). U nas trzeba brać poprawkę, iż różne rozporządzenia są pisane przy biurku, a ich autorzy nie zawsze mają pojęcie o tym w co ingerują (np. znaki drogowe, sygnalizacja świetlna nie tam gdzie potrzeba) itd.
Pełna wersja