ikcort
12.05.11, 21:22
"Niepodobna nie" – tak oto pisarz Jerzy Pilch odpowiedział na pytanie, czy się gapi na kobiety, dodając, że "w maju (...) zaczyna się masakra".
Nie jestem co prawda zwolennikiem używania w takich razach słowa masakra (razi mnie ten językowy natręt), niemniej coś jest - jak to się mówi - na rzeczy. Oto dwa dni słonecznej pogody spowodowały, że obywatelki zaczęły odkrywać rąbka tajemnicy, przy czym daniem głównym a najsmakowitszym, że tak sobie pozwolę metaforycznie to określić, są niezmiennie dekolty. Niepodobna nie patrzeć! – cóż tu właściwie więcej powiedzieć?
Jadąc tramwajem bądź idąc ulicą w okresie wiosenno-letnim usiłuję zawsze spoglądać w inną stronę. No bo tak: po pierwsze kultura nakazuje nam jednak przedkładać pewne rzeczy nad fizjologię, po drugie mam kobietę, a po trzecie tak jakoś głupio wgapiać się w dekolt zupełnie obcej obywatelki: co taka sobie o mnie pomyśli? A poza tym nie lubię dawać takim obywatelkom satysfakcji, bo i w ogóle nie lubię ludziom pokazywać, że mają nade mną jakąś władzę (no bo co w końcu?). Efekt zabiegów? – Oj, mizerny: z całych sił staram się nie patrzeć, a patrzę się i tak.
Można by się teraz zastanowić nad profilem psychologicznym takiej wydekoltowanej istoty. O ile ma ona IQ powyżej setki (połowa populacji), musi sobie zdawać sprawę, że dekolt taki ma pewne konsekwencje oraz że większość się gapi. To chyba oczywiste. Mniej oczywiste jest jednak to, po pierwsze: po co jej takie spojrzenia, a po drugie - jak je znosi (mnie by było ciężkawo). Znając podstawy natury ludzkiej, stawiam na pielęgnowanie poczucia własnej wartości, ale może są też inne przyczyny?...