ikcort
18.05.11, 10:21
Do napisania tego co następuje zainspirował mnie był kolega Strikemaster, a konkretnie jego utarczki z jakimś innym użytkownikiem na takim mianowicie tle, czy Hitler i Stalin (czyli postacie wymieniane na ogół jako symbol masowych zbrodniarzy) byli wierzący, a jeśli tak, to w co wierzyli. Spór jednak jest dość często spotykany i można zauważyć pewną prawidłowość: ateiści wpierają wszystkim, że zbrodniarze ci byli wierzący ("Hitler tez był katolikiem!", "Stalin był prawosławny!"), natomiast osoby wierzące, w Polsce na ogół katolicy, odwrotnie - lubują się w określaniu dwóch XX-wiecznych ideologii totalitarnych mianem "ateistycznych", a wręcz usiłują przedstawiać sprawę w ten sposób, jakoby "ateizm" był przyczyną ich powstania i tegoż powstania opłakanych konsekwencji. (Ciekawe swoją droga, czemu niby niewiara w Boga miałaby mieć tu większe znaczenie niż np. niewiara w reinkarnację).
Oczywiście spory są dość dziecinne, ale dla porządku warto powiedzieć, jak jest w rzeczywistości: 1) "ateizm" jest integralną częścią ideologii komunistycznej 2) nie ma najmniejszych powodów, by sądzić, że Stalin wyznawał jakąkolwiek religię i w cokolwiek nadnaturalnego wierzył 3) nazizm nie ma wiele wspólnego ani z chrześcijaństwem, ani z "ateizmem" - żadna z tych koncepcji nie legła w zasadzie u jego źródeł, choć odwołania do chrześcijaństwa o charakterze propagandowym pewne w nazizmie były 4) Hitler najprawdopodobniej wierzył z coś nadrzędnego, jednak nazywanie go katolikiem jest ogromnym nadużyciem. Kropka.
Wróćmy jednak do kwestii podstawowej i najistotniejszej, to znaczy takiej, dlaczego dla osób danego wyznania czy braku wyznania jest najwyraźniej psychologicznie ważne, by te ich poglądy nie znajdowały punktu wspólnego w światopoglądzie towarzysza Stalina czy pana Hitlera. Proszę o wybaczenie, ale jakie właściwie u diabła ma znaczenie dla ateistów, że Stalin był ateistą? I czemu mieliby mieć z tego tytułu jakieś poczucie winy? I odwrotnie - czemu katolicy mają się tłumaczyć z tego, że Hitler został ochrzczony i zdarzało mu się w ten czy inny sposób odwoływać do chrześcijaństwa?
Na podobnej zasadzie malarze, wąsaci, pasjonaci historii czy niewysocy mężczyźni powinni być chyba wyciągani do tablicy, nieprawdaż? Więc proszę, niech mi ktoś wreszcie wyjaśni: o co w tym chodzi!?